Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

Droga ku glorii - Racing Club de Lens

Ukończyłem elitarna szkole trenerska w koloni z wyróżnieniem. Tam poznałem tajniki trenerki. Koniecznie chciałem rozpocząć prace jako trener lub manager jakiegoś zespołu. Najpierw zacząłem rozglądać się za praca w Polsce. W tym celu udałem się do Warszawy. Niecałe 3 tygodnie później dostałem zaproszenie od moich przyjaciół z Paryża. Skorzystałem z niego i następnego dnia zjawiłem się w mieście z Wieża Eiffela. Nadal rozglądałem się za pracą. Najpierw otrzymałem ofertę pracy jako coach w PSG, lecz po jakimś czasie na moim telefonie komórkowych zostawiona została pewna ciekawa propozycja. Była to sekretarka ze średniaka 1.Ligue RC Lens. Proponowała mi ona spotkanie w celu objęcia funkcji manager klubu. Byłem zaskoczony. Nie przestraszyłem się jednak i postanowiłem udać się na rozmowę wstępną. Dwa dni później zjawiłem się w Lens. Widać było ze mimo iż klub we Francji walczył co najwyżej o europejskie puchary, to był doskonale zorganizowany. Miał piękne obiekty szkoleniowe oraz szkółkę, która szkolić będzie przyszłych następców Zidane’a czy Henry’ego. Mieli wszystko to czego brakowało polskim klubom. Na takich podstawach można było budować drużynę o europejskich aspiracjach. Stadion także niczego sobie. Piękny obiekt o pojemności 41tys miejsc. Jedyna wada jest to ze murawa w czasie deszczu szybko nasiąkała i potem gra się jak w jeziorze. Na pewno lepszy taki niż polskie obiekty bez krzesełek i sztucznego oświetlenia. Ech szkoda gadać.

Wszedłem do środka gmachu w którym urzędowały władze Lens. Wszystko były czyste i zadbane. Za biurkiem siedziała miła pani. Wskazała mi drzwi prezesa. Podziękowałem jej i zapukałem do drzwi. W odpowiedzi usłyszałem basowe „proszę”. Nacisnąłem klamkę i wkroczyłem do biura prezesa. Za biurkiem siedział miły pan z wąsikiem koło pięćdziesiątki. Miał dosyć sporą tuszę, ale twarz raczej radosną. Przywitaliśmy się i zaczęliśmy rozmowę wstępna. Pytał mnie o koncepcje prowadzenia drużyny oraz o moje warunki finansowe, które nie były zbyt wygórowane i o sposób kontaktu z zarządem. Po godzinie powiedział mi iż mam spodziewać się odpowiedzi za jakiś tydzień i oczywiście nie mogę być pewny posady gdyż razem ze mną na te posadę kandydują trzej inni jak mi powiedział bardziej doświadczeni i znani trenerzy. Pożegnałem się z nim oraz z miła panią sekretarka i opuściłem budynek władz klubu.
Wtedy zrozumiałem iż nie mam za dużych szans na te posadę. Rywalizują ze mną bardziej doświadczeni i zaufani fachowcy. Cóż może zdziałać nieznany trener z odległej i Polski. Im - Francuzom znane są dobrze tylko trzy polskie nazwiska – Jan Paweł II, Fryderyk Chopin oraz mój przyjaciel Piotrek Świerczewski. Zrezygnowany postanowiłem mimo to wynająć hotel i poczekać na decyzje zarządu...
Cały tydzień postanowiłem poświęcić na zwiedzanie miasta i rozrywkę. W dzień oglądałem piękne zabytki natomiast noc poświęcałem na wizyty w licznych nocnych klubach w Lens. Ludzie właśnie wtedy wylęgają na ulice i zaczynaj się bawić. To jest to co lubię i czego w Polsce brakuje. Nie ma ciągłych narzekań. W świetle mojej przyszłej pracy miałem nadzieje ze jeśli obejmę zespól ze stadionu Felixa Bollaerta to dziennikarze oraz kibice nie będę rzucać mi nieustannie kłód pod nogi. Niestety w Polsce żaden trener nie ma dobrych warunków do pracy. Żyje w nieustannym stresie, że jeśli przegra dwa mecze to już opinia publiczna oraz fani chcą go zlinczować. To nie pomoże żadnemu zespołowi w żadnym kraju. Musi być WIARA w to co się robi oraz w tego kogoś kto to robi inaczej jest cholernie ciężko.
Po tygodniu oczekiwania wreszcie telefon, rada nadzorcza dokonała już wyboru. Tym wybrańcem byłem ja. Niezwłoczne stawiłem się u pana prezesa. Ucięliśmy sobie mała pogawędkę. Zarząd na transfery przeznaczy 11M$ oraz postawiony został przede mną cel – awans do europejskich pucharów. Przyjąłem wszystkie warunki oraz ustaliliśmy później kwestie mojego wynagrodzenia. Wynosiło ono 10 500 $ tygodniowo. Oczywiście na polskie realia były to pieniądze ogromne. Nie jeden pracownik zarabia tyle przez miesiąc, lecz we Francji byłem jednym z kilku trenerów o najniższej pensji, ale mi to wystarczało, ponieważ byłem szczęśliwym kawalerem. Następnego dnia odbyła się konferencja prasowa. Pytany byłem o plany wzmocnienia i nadziej związane z Lens. Spotkanie to toczyło się w bardzo przyjaznej atmosferze ale w pewnej chwili zostałem zaatakowany prze dziennikarza jednego z paryskich dzienników sportowych - Pierra Maxy.
P.M.: Nie za bardzo orientuje się w pańskiej przeszłości. Podobno prezes Lens zatrudnił pana, ponieważ nikt inny nie chciał podjąć tej pracy wiec szef kluby zatrudnił kogoś nieznanego i z lichymi umiejętnościami. Dziękuje.
Nie chciałem wychodzi z nerwów bo groziło to skandalem wiec odparłem:
P.S: Jak wiem pan prezes uprzedził mnie ze rozmawiają z nim także inni bardziej doświadczeni trenerzy ale moja koncepcja była najciekawsza dlatego tez zostałem managerem. A jeśli chodzi o umiejętności to zweryfikuje je boisko tak jak pańskie preferencje odzwierciedlają pytania które mi pan zadaje. Sadzę, że są one nie na miejscu i świadczą o braku kultury.
Maxy wyraźnie się obruszył, ale nie powiedział nic więcej. Reszta dziennikarzy nie odczuła napiętej atmosfery i w prasie następnego dnia pisano o mnie z sympatia i dawano nadzieje Lens na dobry sezon. Tylko dziennik Paris Sports pisał o mnie ,, trener z nieznanego kraju zarozumiały o wyjątkowo ciętym języku. Daje to nikłe szansę drużynie z Lens na udany sezon”. Podpisano Pierre Maxy. Ech pal ich licho niech mówią co chcą, jedynym sposobem na zamkniecie im ust są dobre wyniki. Jak się później okazało i to nie pomogło....
Dojechałem na stadion taxówką. Już niedługo sobie sprawie sobie jakieś autko, ale najpierw musiałem się urządzić w domku dwupiętrowym na obrzeżach miasta.
Udaje się do szatni, zostawiam otwarte drzwi i czekam na piłkarzy. Po chwili zbiera się już cała drużyna. Doznałem dziwnego wrażenia. Wokół zrobiło się strasznie ciemno, ponieważ większość zawodników Lens pochodziła z Afryki. „Ładnie” - pomyślałem. Z drugiej jednak strony piłkarze z czarnego lądu mają inna mentalność niż ich europejscy koledzy. Wychowują się niewyobrażalnej biedzie a jedyną ich szansa na lepsze jutro jest właśnie football. Było tam także paru Francuzów oraz Polak Jacek Bak. Gdy już wszyscy zajęli swoje miejsca zacząłem przemowę.

„Witam wszystkich nazywam się Piotr Sobczak. Będę waszym nowym trenerem. Wiem, że na zachodzie kreowany jest inny model pracy z drużyna niż w moim ojczystym kraju – Polsce. Ponieważ skończyłem szkole trenerską w koloni postaram się wymieszać oba style prowadzenia zespołu. A wiec możecie zgłaszać mi swoje problemy które będziemy wspólnie rozwiązywać, jeśli będziecie chcieli wyskoczymy na piwo, oczywiście po treningu chciałbym aby nasze stosunki układały się pomyślnie, gdyż jest to podstawowy czynnik sprawiający ze drużyna odnosi sukcesy. Będę starał być wyrozumiały i sprawiedliwy, ale pamiętajcie, że ten styl stosuje się w Polsce. Jak już wcześniej wspomniałem włączę w to jeszcze styl który znacie przynajmniej mam nadzieje czyli nie będę tolerował lenistwa na treningach spóźnienia będę karał finansowo, a brak kultury i problemy wychowawcze oraz wtrącanie się w sprawy kierowania klubem i ustalanie składu będzie w większości przypadków kończyło się dla was na liście transferowej. Już na początku chciałbym was uprzedzić żeby potem nie było lamentów i płaczu. Kto nie chce ze mną pracować niech teraz opuści szatnie bo gdy już zamknę drzwi będzie wylatywał w nie przyjemniej atmosferze. Macie 5 minut na podjecie decyzji czy chcecie ze mną pracować.” Nikt nie wyszedł...
Trening pokazał ze drużyna jest na bardzo wysokim poziomie piłkarskim lecz mimo to było kilka niedociągnięć. Bardzo solidnie prezentował się blok defensywny. Gorzej wyglądało z pomocą. Atak był bardzo przyzwoity. Błyszczał w nim Moreira, który był niekwestionowanym liderem zespołu największa gwiazda oraz zasłużonym kapitanem. Do nie go dobierałem partnerów. Zorganizowałem wyjazd do Portugalii a tam czekały nas mecze towarzyskie. Oto ich rezultaty:

PACOS FAREIRA 1:1 LENS
ACADEMICA 0:0 LENS
RIO AVE 0:1 LENS
ALVERCA 0:0 LENS

Wyniki może nie porywające ale ważne, że styl nie był taki zły. Myślę także ze duża role na jakość meczy odegrały przyloty i niestety odloty piłkarzy. A wiec z NEC pozyskałem dobrego bocznego obrońcę bądź pomocnika Mike Zonnewelda. Co ciekawe piłkarz ten nieźle radził sobie także na pozycji stopera razem z Coulibaly. Z duńskiego Esbjegru kupiłem za 3.5M$ ogromny talent Jana Kristiansena. Podobała mi się u niego szczególnie wszechstronność oraz błyskotliwość. Na lewy atak przyszedł Maris Verpakovskis z łotewskiego Skonto. Do drużyny w późniejszym okresie dołączył także Jose Julien de la Cuesta kupiony z Atletico Nacional za symboliczny 1M$. I wtedy zaczęły się problemy. Najpierw na lamach prasy swoje obawy o miejsce w pierwszej jedenastce wyraził Rigobert Song. Wypowiedział się iż trener go nie docenia i stawia na swojego ulubieńca de la Cueste. Temat błyskawicznie podchwycił Paris Sports i następnego dnia pojawił się obszerny artykuł o konfliktach trenera z piłkarzami w drużynie ze Stade Felixa Bollaerta. Wytworzył się malutki smrodek wokół naszego zespołu. Nie przeczę, że w drużynie powstał jeden konflikt na linii Sobczak – Pape Sarr. Szybko jednak się zakończył transferem Sarra do Lille. Podobnie rozwiązała się sprawa z Rigo Songiem który powędrował do Paryża na Parc de France. Z obu tych transferów uzyskałem w sumie 5M$. Z Lens odeszli także juniorzy a mianowicie: Said Khiter do Sochaux za 140K oraz Geoffrey Mathon za 150K do Raon-I’Etape. Gdy wróciliśmy do siebie trenowaliśmy przede wszystkim nad taktyka oraz stałymi fragmentami gry. W Portugalii już poprawiliśmy kondycje oraz przygotowaliśmy dobra formę. By być całkowicie pewnym pierwszej jedenastki zagraliśmy jeszcze dwa sparingi z drużyną Lens rezerw oraz z nasza młodzieżą. Oba te mecze wygraliśmy po 2:0. Zdecydowanie w okresie przygotowawczym wyróżniali się tacy piłkarze jak: Moreira, Seydou Keita, Bakari czy Thomert.
Oto kadra jaka dysponowałem przed inauguracyjnym meczem z Ajaccio:

Bramkarze:
Charles – Edouard Itandje: zdecydowanie numer 1 w drużynie. Młody zaledwie 21 lat, ale bardzo pewny rzadko popełnia błędy, filar zespołu.
Niki Maenpaa: rezerwowy bramkarz, młodziutki, ale wielce utalentowany (18 lat), przyszłość należy do niego

Obrońcy:
Adama Coulibaly: dobry obrońca może nie perfekcyjny, ale solidny, dobrze gra głową i kryje. Troszeczkę za mało agresywny.
Rod Fanni: jak się później okazało gwiazda drużyny, średnia 7.99 mówi sama za siebie, bardzo dobrze grający boczny obrońca.
Daouda Jabi: piłkarz o podobnych walorach do Coulibaly, udziela się też w ofensywie
Jacek Bak: chyba wszyscy doskonale znamy wady i zalety Jacka, według mnie w Lens trochę za wolno biega i zdarzają mu się głupie błędy.
Cyril Rool: bardzo przeciętny gra na poziomie 6,90. Jest jednak dobrym duchem zespołu. Lubiany przez innych.
Abdoulaye Diagne-Faye: osobiście nie lubiłem tego piłkarza mimo, że ma całkiem niezłe umiejętności. Na pewno może się rozwinąć bardzo dobrze i stać się czołowym piłkarzem ligi francuskiej.
Yoann Lachor: nie doceniany przez innych, ale jak już gra to gra bardzo dobrze i na równym wysokim poziomie. Dużo asyst.
Jose Julian de la Cuesta: to może być według mnie najlepszy obrońca na świecie, jeśli tylko popracuje i włoży w to wszystkie siły. Niestety nie dla niego jest 1.Ligue. Myślę, że dobra liga dla niego będzie Primiera Division.

Pomocnicy:
Mike Zonneweld: bardzo dobry pilkarz. Może grać na lewej obronie i w pomocy sprawdził się też na stoperze. Kreatywny i błyskotliwy, jedna z gwiazd.
Bouba-Diop: gdy przyszedłem do zespołu uważałem, że to będzie zespół: Bouba-Diop i innych dziesięciu piłkarzy. Niestety jest to jego bardzo słaby okres w karierze, liczę na jego odrodzenie.
Syedou Keita: dzieli i rządzi w środku pola, niezastąpiony. Gwiazda Lens pełna gębą. Dopytuje się o niego Bayern.
Oliver Thomert: może grac na lewej pomocy jak i w ataku. Bardzo pożyteczny niedoceniany w prasie bez niego Lens to już nie to samo Lens.
Charles Coridon: piłkarz już starszy, doświadczony potrafi wziąć ciężar rozgrywania piłki na siebie. Dobrze strzela karne.
Bruno Cheyrou: mógłby się równać, tak nie waham się użyć tego słowa z samym Zidane. Tylko ma jedna wadę- bardzo słaby psychicznie. Zawodzi w najważniejszych momentach. Razem z Keitą porządkują środek pola.
Jan Kristiansen: jeden z największych talentów w zespole. Zalicza dużo asyst i strzela ładne bramki wszechstronny. Gra z lewej z prawej, a nawet na środku pomocy. Kluczowy piłkarz dla Lens.

Napastnicy:
Moreira: Jak na Lens pilkarz wybitny. Na pewno największa gwiazda do mojego przyjścia. Strzela czym chcesz nogą, głowa, piętą, a nawet potrafi ręką ;), czasami ma przestoje, ale wtedy zalicza dużo asyst
John Utaka: Przyszłość należy do niego. Trochę kapryśny, ale w meczu potrafi strzelić wiele bramek. Niestety potem się blokuje, lecz po kilku meczach znowu strzela, a więc nierówny.
Dagui Bakari: mam trochę wyrzutów gdyż nie doceniałem go. Bardzo spokojny i zrównoważony. Dobrze strzela karne.
Maris Verpakovskis: Pokładałem w nim niesamowite nadzieje. Ma dobre umiejętności. Przyczyny jego słabych występów nie są mi znane.

Skończyliśmy wyczerpujące przygotowania i czekamy na ligę. Pierwszy mecz z Ajaccio. Opiszę także potyczki w pucharze UEFA oraz kilka ciekawych faktów z mojego życia osobistego. Zapraszam ponownie.
O artykule
Kategoria: Kariery
Podkategoria: CM 03/04
Dodano: 27.02.2008

Liczba wyświetleń: 1355

Średnia ocen: 3.50



Komentarze


Z tym materiałem nie są powiązane żadne opinie.



Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu