Leeds United - droga do sławy (cz.6)
-Babciu, urwania liny!- życzyłem szczęścia babci, podczas jej pierwszego skoku na bungee.
-Wnusiu!! Jakiś, Ty miły, połamania nóg na meczu- odpowiedziała babcia.
Niestety, nie mogłem z nią jechać i podziwiać jej pierwszego skoku na bungee, obowiązki wzywają, bowiem mecz z West Hamem, będzie kolejnym sprawdzianem mojego teamu.
LEEDS- West Ham
Naszym celem w tym spotkaniu było zdobycie, kolejnych 3 pkt. Nasz cel przybliżył nam gol, Dacourta już w 5min, lecz ten mecz nie należał do łatwych, albowiem już w 23min wyrównał Repka, lecz radość gości trwała zaledwie 8min, gdyż Dacourt zdobył, drugą bramkę w dzisiejszym spotkaniu, a zarazem 10-tą w sezonie, wynik jeszcze przed przerwą podwyższył Alan Smith i do przerwy było 3:1. Tuż po gwizdku, oznajmiającym drugą połowę, kontuzji doznał Reid (wszedł Bridges), nasze osłupienie tuż po tej zmianie wykorzystał Kanoute i zrobiło się ciekawie, lecz nieco ponad 10min później wprowadzony Bridges, podwyższył wynik spotkania na 4:2, oddając przepiękny strzał na bramkę Jamesa.
Najwyraźniej, w szeregi gości wdarł się chaos, co potwierdza, faul Jamesa na Kewell’u, a 11-tkę wykorzystał Bakke zmylając bramkarza, końcowy rezultat to 5:2 dla „Pawi”
Zarząd jak zwykle, był bardzo zadowolony z wyniku i po raz kolejny, urządzono u mojego prezesa małą libacje, na której oczywiście nie mogło zabraknąć mojej szalonej babci. Kiedy, kilka dni później się ocknęliśmy i zapoznaliśmy się z tabelą nasza strata do Arsenalu wynosi już tylko 4 pkt. Ale, mój nietrzeźwy zarząd, nie kazał atakować pozycji wicelidera.
Następne spotkanie w ramach pucharu FA, rozegrałem z Birmingham, od początku mój pół rezerwowy skład, miał przewagę, co wykorzystał Kewell, a tuż przed przerwą podwyższył Dacourt, rywali dobił ponownie Kewell, po pięknej akcji Harpala Singha, dobrze wypadł powoli wracający do składu Paul Robinson, ostatecznie otrzymał 7. w następnej rundzie spotkamy się z Man Utd, więc od dziś skupiam się na lidze i PUEFA.
Czy, pamiętacie Preston, rywala który wyeliminował mnie z Pucharu Ligi, obecnie ten klub jest bliski wyeliminowania Man Utd z tego Pucharu(1:0 w pierwszym spotkaniu), dodam tylko że już zdążyli wyeliminować Tottenham, Wigan, LEEDS, Bradford i Kidderminster.
Tuż, przed spotkaniem z Boltonem, kontuzji doznali Barmby i Johnson, a także rozdano nagrody, managerem miesiąca został Ferguson (blah), piłkarzem stycznia wybrano Sami Wiecie Kogo, a młodziakiem został Evans, młody bramkarz Chelsea (przyjrzę się mu po sezonie), a co dla mnie najważniejsze zarząd jest zachwycony ze współpracy na linii Ja- zarząd.
Przed meczem z Boltonem, dowiedziałem się kto będzie sędziować to spotkanie, od razu wysłałem Mariana na skargę, ale z jakim efektem powiem Wam po meczu…, który rozpoczął się dla nas fantastycznie bowiem po 14min prowadziliśmy 1:0 po golu A. Smitha, wynik podwyższył, jeden z lepszych młodzików Harpal Singh. Nie cieszyliśmy się długo z gola, gdyż bramkę kontaktową zdobył Pedersen. Tuż po przerwie Bakke, zdobył gola, lecz sędzia nie mógł go uznać, po co!!?? Żebyśmy wygrali?! Nie, nie można na to pozwolić! Nasze rozgoryczenie wykorzystał Nolan, wyrównując stan spotkania na 2:2, a jaki był rezultat mojej skargi: Powiem krótko, był chamski i niesprawiedliwy, gdyż następne dwa spotkania, obejrzę sobie z trybun (AAAA!!!! Ale trafili, akurat gramy z Arsenalem i Liverpoolem!!!! :) i jakby było mało to jeszcze, ukarano mój klub karą 40tys. €, oj chyba z długu szybko nie wyjdziemy. Na mecz z wiceliderem, przyszedłem z kartonem na głowie i z komórą, pierwszy dylemat, to kogo na bramkę, zaryzykowałem i postawiłem na Martyna, w ataku Smith i Kewell.
Od pierwszego gwizdka arbitra, obie drużyny ostro atakowały… nogi rywali i już w 4min Henry otrzymał żółtą kartkę, 12min później Henry i Kelly, zaczęli się przepychać (nie, trochę inaczej), no dobra wszczęli małą rozróbę i obaj wylecieli z boiska, to jeszcze bardziej wznieciło płomień nienawiści i zaczął się koncert kartek, który wygraliśmy, tuż przed gwizdkiem arbitra, Seaman brutalnie podciął Smitha w polu karnym i ku zdumieniu widzów nie pokazał, nawet żółtej kartki, lecz wskazał na 11-ty metr, nasz etatowy wykonawca rzutów karnych- Bakke nie pomylił się i tym razem, do przerwy 1:0, w drugiej połowie osłabiony atak gości nie mógł przejść Lucic’a i Martyna, w końcu jeden z kontrataków wykorzystał Alan Smith i zdobył gola głową, przesądzając wynik spotkania - 2:0
Ku zaskoczeniu działaczy klubu i całej Anglii, po raz drugi w sezonie pokonaliśmy Arsenal, czym samym różnica dzieląca nas, od Kanonierów zmalała do zaledwie 1pkt., pewnie nie zdziwicie się, co Wam powiem zarząd był wniebowzięty.
Tuż, po spotkaniu w TV, ukazał się artykuł o mnie i o sędziowaniu, ów artykuł zarzucał mi nachalność i brak obiektywności, każda kolejna moja skarga będzie karana, jeszcze bardziej surowo (no to czeka mnie dożywocie), oby tylko arbiter główny spotkania z Liverpoolem był sprawiedliwy.
Liverpool- LEEDS
Plaga kontuzji, zmusiła mnie do wystawienia przemęczonego fizycznie i psychicznie składu, słabo zagrali ci, od których się spodziewałem jakiegoś błysku, z wyjątkiem Smitha, ale on nie ma szans, na wygranie meczu w pojedynkę. Końcowy wynik 2:0 dla gospodarzy, nie zachwyca, bramki padały po rzutach wolnych, nic tylko pozazdrościć Liverpoolowi Risse’go. Jedyną rzeczą która za nami przemawiała to statystyki.
I jak można tego nie wygrać, bądź zremisować, wiedzą to tylko moi piłkarze.
Dobrą formę, zauważyły media, które się mnie zapytały co sądzę o Alanie Smith’sie, ja oczywiście potwierdzam jego dobrą formę, co wzbudziło zadowolenie kibiców i prezesa Ridsdala.
W pucharze FA, zgodnie z oczekiwaniami przegraliśmy z Man UTD 1:0, powyżej przeciętności zagrał jedynie Paul Robinson, który dostał 8-kę. Słabo zagrał Dacourt, który dostał czerwona kartkę i będzie najprawdopodobniej pauzować przez 5 spotkań, zawiódł także Smith dostając 5.
W następnym spotkaniu z Chelsea, będziemy dążyć do zwycięstwa, w ramach rewanżu za jesienną porażkę 1:0, skład wystawiłem, prawie rezerwowy, gdyż pierwsza 11-tka razi ostatnio nieskutecznością i brakiem celności.
LEEDS- Chelsea
Nie zaskoczy mnie, rezultat typu 1:0, lub coś w tym stylu, bowiem bramkarz Chelsea, Rhys Evans, jest w wyśmienitej formie, lecz zależało mi na zwycięstwie. Przez pierwsze 20min, żadna z drużyn nie miała akcji, po których mogły by objąć prowadzenie, pierwsza bramka padła w 54min, po rzucie karnym, nasz etatowy wykonawca jedenastek- E. Bakke, nie pomylił się i tym razem, po przerwie ten sam zawodnik podwyższył wynik na 2:0, tym bardziej cieszy wygrana, gdyż Chelsea, jest blisko nas w tabeli.
Następne spotkanie gramy w ramach PUEFA, w mroźnej Szwecji gdzie zmierzymy się z IFK Goeteborg.
IFK- LEEDS
Kolejne spotkanie, w którym moi napastnicy razili nieskutecznością, zaś pomocnicy, brakiem kreatywności, jedyna składna i ładna na nasze szczęście zakończyła się golem Bridgesa, cieszy coraz lepsza postawa Harpala Singha, który asystował przy golu. Po raz kolejny zaszwankowała skuteczność, bowiem 8 celnych strzałów i 1 gol, to za mało, jeżeli chcemy liczyć się w Europie.
To już koniec 6-tej części, moich przygód w Leeds, w następnym odcinku dowiecie się, czy rozwiązałem problem z nieskutecznością, oraz czy spadnę lub awansuje w tabeli i jak mi poszło w PUEFA, na dokładkę screen z tabelą: