San Marino (cz.2)
Przerwa między rundami miała mi dać czas na wzmocnienie mojej drużyny. Niestety, ten czas wspominam niezbyt dobrze. W połowie grudnia do mojego biura wszedł Gasperoni i oznajmił, że po sezonie przechodzi do drużyny Bari.
W tym czasie do mojego zespołu dołączył 19-sto latek Francesco Giuntini ( D C - 19 - ITA ) ale raczej będzie on grał w rezerwach. Sylwester mija bardzo hucznie, spędzam go razem z moim zawodnikami na wspólnej zabawie. Oczywiście pojawił się na niej także zarząd klubu. W rozmowie z jego członkami dowiedziałem się, że wszyscy są zadowoleni z mojej pracy. Imprezka była przednia, chociaż krótka, gdyż za 2 dni gramy pierwszy mecz rundy wiosennej. Mecz wyjazdowy z Gualdo.
Wygrywamy gładko 3-0. Bramki strzelają Moroni dwie i Lugnan. Następny mecz to potyczka z Sassuolo. Mam nadzieje, że uda nam się zrewanżować za porażkę z własnego stadionu w meczu inauguracyjnym ligi. Jednak w ciągu tego tygodnia wydarzyło się dużo. Przede wszystkim Battisti podpisał nowy kontrakt na tych samych warunkach do 2006 roku. Do zespołu doszedł także młodzik Jouquim
Carvalho ( 19 - DM RC - POR ) ale także będzie musiał pograć w rezerwach. Jednak to co nastąpiło dzień później przebiło wszystko. Siedziałem wtedy w domu i popijając herbatę czytałem poranną gazetę. W informacjach sportowych moim oczom ukazał się artykuł o Moronim. Przeczytałem, że według ekspertów jest to bardzo interesujący zawodnik, mający przed sobą świetlaną przyszłość. Mimo tego, że ten młody chłopak miał odejść z zespołu za pół roku.
Mecz z Sassuolo to kompletna kompromitacja mojego zespołu. Porażka 0-2 w kiepskim stylu. W 84 minucie czerwona kartkę otrzymuje Rossi, młody napastnik, którego wpuściłem na boisko 10 minut wcześniej. Nie wytrzymał presji i kopnął zawodnika gospodarzy. Został zawieszony za to na 9 meczy. Dwa następne mecze to popisowa gra mojego teamu. Wygrana z Poggibonsi aż 4-1 (br: Maniero, Caminati, Lugnan, Moroni) i z drużyną Fano 3-1 (br: Moroni, Caminati, Maniero).
Następny mecz gramy z Rimini na własnym boisku. Mecz bardzo ważny, gdyż drużyna z małej mieściny nadmorskiej, gdzie głównymi turystami są Polacy, zajmuje miejsce o jedno wyżej w ligowej tabeli. Nastawiłem zawodników bardzo bojowo. Jednak spalili się kompletnie. Porażka 0-2 stawia nasz zespół w ciężkiej sytuacji. Miejsca premiowane grą w playoff ( 2 do 5 ) oddalają się od drużyny z San Marino. Na razie zajmujemy 6 miejsce.
17 lutego czeka nas chyba najtrudniejszy mecz w sezonie. Wyjazd do Florencji, mecz z Fiorentiną. Drużyna ta została zdegradowana do Serie C z powodów finansowych ( przynajmniej takie chodzą pogłoski). Ze składem, jaki posiada ta drużyna, można by spokojnie grać w Serie A. Będzie bardzo trudno ale meczu nie oddamy walkowerem.
Przed meczem, w szatni zdenerwowanie moich zawodników sięgnęło zenitu. Jeszcze nigdy nie widziałem ich tak spiętych. Widok 30 tysięcznej publiczności zepsuł całe morale mojej drużyny. Gramy jak równy z równym tylko przez 15 min. Turchetta aplikuje nam dwa gole w 15 i 22 minucie. 2 minuty później jest już 0-3 za sprawą Cappioli. W szatni zmobilizowałem zawodników. Do drugiej połowy wyszli bardziej rozluźnieni i skoncentrowani. Jednak już w 47 min. Tracimy czwartą bramkę. Późniejszy przebieg meczu to popis gry mojego zespołu. Jednak znakomicie spisał się bramkarz gospodarzy Ivan i mecz kończy się wynikiem 0-4. Ale jestem zadowolony z moich podopiecznych. W sumie oddali 10 strzałów, w tym 6 celnych. Więc na stadionie Artemio Franchi niespodzianki nie było.
Następne dwa mecze rozgrywamy na własnym boisku. Castel di Sangro i Gubbio to drużyny, z którymi możemy zwyciężyć a 6 punktów w tych spotkaniach to moje minimum jeżeli chce wprowadzić San Marino do Serie C1. Mam na to duże szansę, gdyż do składu powrócił po wykluczeniu napastnik Marani.
Mój plan został zrealizowany w 100 %. Wygrana 3-0 z Castel di Sangro (br: Lugnan 2, Moroni) i 3-1 z Gubbio (br: Marani 1+p, Moroni). Jestem zadowolony z moich zawodników. Po tych 2 spotkaniach awansowaliśmy na piąte miejsce. Ale do końca sezonu jest jeszcze 10 kolejek, więc trzeba walczyć dalej.
Mecz z Savona to fantastyczne spotkanie. Wynik 2-2 (br: Lugnan, Marani). Gospodarze tego spotkania grając w dziesiątkę i przegrywając zdołali zremisować. Trochę żal mi tych 2 punktów ale nie można mieć wszystkiego. Potyczka z Orli i zwycięstwo 2-1 (br: Moroni, Mazzone). Wspaniały mecz i kolejne 3 punkty. Wyjazd na mecz z Sangiovannese i podróż pełna nadziei na zwycięstwo. Niestety moja drużyna uległa gospodarzom 0-1. Następny mecz i walka z Castelnuovo, 1-1 i podział punktów (br: Mazzone).
Mazzone to chyba największe moje odkrycie tych kilku meczy. Niedoceniałem tego zawodnika od początku sezonu a teraz gra wyśmienicie. Mam nadzieje, że będzie grał tak dalej, bo czeka nas mecz z Imolese drużyną sąsiadującą z nami w tabeli. Bardzo ważny mecz.
Mecz po prostu fantastyczny. Piękne akcje i bramki. Niestety to gospodarze byli lepsi. Wynik 2-3 (br: Maniero, Caminati). Mimo porażki jestem zadowolony ze swoich zawodników, ponieważ rozegrali wspaniały mecz. Po tej kolejce wszyscy poznaliśmy mistrza Serie C2/B. Została nim Fiorentina, oczywiście nikogo nie zaskoczyła ta informacja. Fiorentina jest wiec już w Serie C1 ale my dalej musimy walczyć o miejsce w playoff.
Następne trzy mecze musimy po prostu wygrać, chcąc osiągnąć wymarzony cel. Pierwszym przeciwnikiem jest Grosseto. Wygrywamy gładko 2-0 (br: Marani 2). Jednak w tym meczu kontuzjowany został Del Bianco, defensywny pomocnik i ważny punkt mojego zespołu. Nie będzie grał przez dwa tygodnie. Mecz na wyjeździe z Montervarchi to remis 1-1 (br: Moroni). Mogło być zwycięstwo ale remis na wyjeździe to także dobry wynik. Trzeci mecz to pojedynek z Brescello na stadionie Olimpico. Mecz to bajeczna postawa moich zawodników i wygrana 5-2 (br: Moroni 2, Lugnan 1, Caminati 2). Po tym spotkaniu, na dwie kolejki przed zakończeniem rundy zasadniczej San Marino zajmuje 4 miejsce w lidze !!! Aż poszedłem wieczorem do baru, niestety nie pamiętam co działo się później.
Mecz z Aglianese, drugą drużyną w tabeli za tydzień, więc mam czas na przygotowanie zespołu i wyleczenie kaca. Wygrana da nam miejsce w playoffach. Mecz zaczyna się dla Aglianese dość niekorzystnie. W 4 minucie dwóch zawodników tejże drużyny musi zejść z powodów kontuzji. 6 minut później nasi przeciwnicy strzelają pierwszego gola w tym meczu. Takim wynikiem kończy się pierwsza połowa. W 47 minucie Mauro zdobywa bramkę dla San Marino po pięknej akcji całego zespołu. Jestem tym bardziej zadowolony, bo ten zawodnik wszedł dwie minuty wcześniej na boisko. Kolejna bramka padła w 57 minucie, jej strzelcem jest Della Valle. Wygrywamy 2-1 i taki wynik utrzymuje się do samego końca. Zdobywamy 3 punkty a ja jestem szczęśliwy z wyniku. Jesteśmy w playoffach. Wieczorem znowu poszedłem do baru ...
Ostatni mecz to już tylko formalność. Pojedynek z Gualdo na własnym terenie. Moi zawodnicy grali fenomenalnie, zresztą wynik mówi sam za siebie, 5-1 (br: Caminati, Moroni 2, Lugnan, Della Valle).
Tabela przedstawiała się następująco:
W półfinale playoff, moi zawodnicy zmierzą się z drużyna Aglianese. Pierwszy mecz odbędzie się na boisku rywali. Przez całe spotkanie gospodarze mieli przewagę, jednak we wspanialej dyspozycji był bramkarz Pomini, który dał się zaskoczyć tylko raz. Za to moja drużyna zdołała strzelić dwie bramki (Marani i Moroni) i wygrywamy na wyjeździe 2-1. Jest to fantastyczna zaliczka na mecz u siebie. W drugim meczu moi zawodnicy nie mieli nic do powiedzenia, w ciągu całego spotkania oddali jeden celny strzał. Drużyna Aglianese atakowała raz po raz. Jednak Pomini pokazał klasę i nie puścił żadnej bramki, broniąc 7 strzałów. Takim też sposobem awansowaliśmy do finału playoff. Wygrywając 2-1 w dwumeczu.
W finale czeka nas potyczka z Sangiovannese. Rywal bardzo trudny ale jestem pełen optymizmu. Pierwsza potyczka odbędzie się na naszym boisku. Mecz jest fascynujący. Po ciężkim boju wygrywamy 2-1 (br: Moroni 2), czyli na razie jest dobrze. Mecz rewanżowy odbył się tydzień później.
Mecz rozpoczął się od zdecydowanych ataków gości. Już w 13 minucie Grabinsky pokonał Pominiego. Jednak moja drużyna nie poddawała się. W 44 minucie Lauro, mój lewy obrońca otrzymał czerwoną kartkę. To już był pech totalny. Moi zawodnicy zeszli do szatni w dosyć kiepskich nastrojach. Już nie wierzyli w zwycięstwo. Jednak udało mi się tchnąć w nich ducha walki i z zapałem wyszli na boisko. Chyba sobie wzięli moje gadanie do serca bo już w 47 minucie Mauro strzelił bramkę dla naszego zespołu. Remis dawał właśnie mojej drużynie awans, więc Sangiovannese rzuciło się do ataku. Do szczęścia zabrakło nam 10 minut. W 80 minucie swoja drugą bramkę strzela Grabinsky. Zgodnie z zasadami Serie C, nastąpiła dogrywka, ponieważ w dwumeczu był remis 3-3. Jednak gra w dziesiątkę przez ponad 45 minut dała moim zawodnikom w kość i nie byli oni już wstanie walczyć o awans. Przez całą dogrywkę atakowali gospodarze. Nie udało im się strzelić bramki i mecz zakończył się wynikiem 2-1 ( 3-3 w dwumeczu ). I co teraz zapytacie ??? Karne ??? Otóż nie, kochani, w Serie C w takiej sytuacji awansuje drużyn, która zajęła wyższe miejsce w lidze, czyli jednym słowem przegraliśmy. Był to dla mnie cios. Awans był już na wyciągnięcie ręki. Co z tego, że w plebiscycie na najlepszego managera roku Serie C2/B zająłem drugie miejsce. Co z tego, że Moroni zajął trzecie miejsce w klasyfikacji strzelców i został trzecim najlepszym zawodnikiem Serie C2/B. Co z tego, że Moroni i Caminati zostali wybrani do drużyny roku. Ten sezon jest dla mnie przegrany. Ale tego dnia coś się zmieniło. Tego dnia wszyscy poszliśmy do baru szukać pocieszenia …
Garść danych:
Mistrz Włoch - Intern
Finał Ligi Mistrzów - Parma 0-2 Roma
Finał pucharu UEFA – Intern 2-0 Mallorca
Najlepsi w drużynie San Marino:
Bramki:
1. Moroni 24
2. Marani 21
3. Caminati 18
Asysty:
1. Moroni 14
2. Caminati 13
3. Mauro 13
Średnia:
1. Moroni 7,93
2. Caminati 7,74
3. Marani 7,31
cdn...