Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

Elana Toruń 2009/10 (cz.3)

Wreszcie udało się awansować do pierwszej ligi... "No i co teraz ?" - zapytałem na spotkaniu z zarządem, ale tam nikt nie umiał postawić mi nawet zadania na nadchodzący rok. Trochę zmartwiony wróciłem do domu. Z jednej strony to dobrze, że nic ode mnie nie chcą, ale co będzie w przypadku gdy nie będzie nam się powodzić ? Wygląda na to, że zarząd dopiero w trakcie sezonu określi cel. To pewnie przez ten bardzo udany rok w drugiej lidze. Wyraźny awans i "garnitury" zaczęły bujać w obłokach. Mimo wszystko musimy być w grupie mistrzowskiej, choć trzy miejsca są praktycznie zarezerwowane. No właśnie - rozgrywki w pierwszej lidze... Po skandalu łapówkarskim z sezonu 2002/03 PZPN ponownie zmienił zasady rozgrywek, a konkretnie powrócił do tych z sezonu 2001/02. Mamy więc dwie grupy po osiem ekip, a potem grupę mistrzowską i spadkową. Ogólnie to nic by się nie stało gdybyśmy znaleźli się w tej drugiej, ale byle daleko od spadku.

W tym celu trzeba było się wzmocnić, a do tego potrzebne są pieniądze. Idąc dalej tym krokiem dochodzimy do momentu gdy trzeba pożegnać się z paroma piłkarzami, aby móc kupić innych. I tak do paru darmozjadów odchodzących na prawie Bosmana oraz Radka Kałużnego i Piotra Gierczaka dołączyli Dariusz Patalan (425k, Orlen) i Michał Klimek (350k, Zwolle). Dzięki temu w kasie miałem ponad 700k (rekord klubu :>), a na wzmocnienia nawet 800k! Przed pierwszym ligowym meczem doszło ośmiu piłkarzy (dwójka wypożyczona), a o każdym dowiecie się nieco więcej... gdy tylko będzie taka okazja :)

Przygotowania do sezonu ograniczyłem do rozegrania turnieju o puchar CCMu. Zaproszenie przyjęły te same ekipy co przed rokiem: Ruch Chorzów, Bałtyk Gdynia i Sioni Bolnisi z Gruzji. W półfinale wygraliśmy z ostatnim zespołem 1-0, a zwycięską bramkę z asysty Woźniaka strzelił nasz wychowanek - Krzysio Nocoń. W finale czekał oczywiście Ruch. Tak milutko jak w półfinale już nie było i tylko dzięki dobrej postawie bramkarza Krótkiego przegraliśmy zaledwie 0-2. Tak więc chorzowianie zdobyli przechodni puchar po raz drugi, więc w następnej edycji powinni go bronić, z tym że postaram się zaprosić dwie inne ekipy :)

Sezon rozpoczął się od meczu o Superpuchar. Mistrz Polski i zdobywca Pucharu Ligi, Wisła Kraków pokonała wicemistrza Polski, zdobywcę Pucharu Polski, finalistę Pucharu Ligi oraz... naszego pierwszego ligowego rywala, Lecha Poznań 3-2 po dogrywce. Jako, że bramkarz Mielcarz był zawieszony na trzy spotkania za czerwoną kartkę z ostatniej kolejki drugiej ligi, w trybie awaryjnym sięgnąłem po bramkarza GKSu Katowice - Daniela Iwanowskiego.

Daniel Iwanowski - GK, 29 lat, 75k z GKS Katowice, znany z tego że w zeszłym sezonie zatrzymał na Bukowej całą Elanę (przegraliśmy 0-1)

Daniel spisał się bardzo dobrze, ale idiotyczne zachowanie nowo pozyskanego Piotra Wichniarka...

Piotr Wichniarek - SW, 25 lat, 120k z Groclinu

...sprawiło, że mimo walki ulegliśmy Lechowi u siebie 1-4. Pierwszą bramkę w sezonie już w 9. minucie strzelił Nocoń, tyle że parę sekund później był remis po strzale Cieślińskiego. Napięcia nie wytrzymał Wichniarek i posłał lewego sierpa na podbródek strzelca wyrównującej bramki... Decyzja mogła być tylko jedna, a rezultat tej pomyłki już znacie. Mimo, że było to pierwsze oficjalne spotkanie utalentowanego libero w naszych barwach to od razu odczuł jak z portfela wyciekła mu połowa miesięcznej pensji. Niech się nauczy panować nad sobą bo, o czym zapomniałem wspomnieć, rozpoczął on to spotkanie z opaską kapitana!

Zanim zagraliśmy w drugiej kolejce, spotkaliśmy się w PL z... ehh... Lechem w Poznaniu... Pewnie już zdążyliście pomyśleć, że został z nas naleśnik, ale... nie! Mimo, że poznaniacy dwa razy wychodzili na prowadzenie to najpierw odkrycie poprzedniego sezonu, obrońca Wilk wyrównał, a potem to samo uczynił Kaczorowski! Dodatkowo ostatnie 20. minut to całkowita dominacja Elany i gdyby tylko więcej szczęścia miał Karwan...


Na mecz ligowy z Odrą Opole gotowy był już nowy piłkarz...


Piłkarzom Odry zaczęły z pewnością drżeć ręce, aż tu nagle dochodzi ich wieść o kolejnym transferze Elany...


...agent piłkarza wspominał o zainteresowaniu ze strony Perugii i Udinese... bez komentarza...

I początkowo mogło się nawet wydawać, że łatwo wywieziemy z Opola trzy punkty, gdyż już w 9. minucie z asysty Drzymonta bramkę strzelił... Kosowski. Ale ta 9. minuta jest jakaś naznaczona, bowiem ostatecznie to Odra wygrała 3-1. Trzeci słabiutki mecz rozegrał Terlecki...


...więc upomniałem go przed kolegami z drużyny, powinno poskutkować... Szybko rozegraliśmy też rewanż z Lechem i tu niestety nie powiodło się. Przegraliśmy 0-1, a po meczu zaczęto dyskutować czy na treningach uczę piłkarzy grać w piłkę czy... walczyć na ringu. Jeden z pierwszych nabytków, Kaondera...

Shingayi Kaondera - SC, 28 lat, free transfer (ostatnio Górnik Zabrze)

..."sprzedał" sierpa innemu graczowi "Kolejorza", ale sędzia ukarał go tylko żółtą kartką! Co z tego jak końcem końców i tak odpadliśmy.

Moja cierpliwość wyczerpała się w momencie gdy ulegliśmy u siebie Widzewowi 1-3, po naprawdę żenującym meczu. Oczywiście na pierwszy ogień poszła taktyka, która najwidoczniej nie była przeznaczona do użytku w pierwszej lidze. Stworzyłem nowe dzieło. Oparłem je na grze trójką obrońców (i to się nie zmieniło), ale tylko dlatego że w kadrze nie miałem żadnego lewego defensora. Takse nazwałem Pilsener, od piwa które wtedy spożywałem :)

Tak więc z nowym browarkiem w głowach (i torbach) ruszyliśmy na podbój Konwiktorskiej. Wystarczyło 10. minut aby Elana przejęła inicjatywę, a taktyka przynosić pożądane efekty. I tak, najpierw gola strzelił Michalski (to on trafił honorowo z RTS-em), a później wynik dwa razy podwyższał Gorawski, dzięki czemu rozbiliśmy Polonię 3-0 !!! Po meczu najbardziej cieszył się Kamil Kosowski (ogólnie grał słabo i zszedł w 70-tej minucie), który w wywiadzie ujawnił jak bardzo cieszy go ta zmiana w grze zespołu. Jednym z bohaterów spotkania był ściągnięty na to spotkanie z rezerw obrońca Maciej Szymański. Ehh... jednak mam w sobie coś z geniusza...

Kolejnym rywalem był GKS z Katowic - nasz stary "przyjaciel" z poprzednich dwóch sezonów, który ostatnio rozbił na Piłsudskiego Widzewa 5-1. Na Bukowej spotkanie nie było najefektowniejsze. Początkowo przewagę mieli gospodarze, ale cała druga połowa to dominacja Elany. Parę sytuacji zmarnował Kaondera, więc szansę dostał Woźniak i to on zdobył zwycięską bramkę! Mimo to ze zwycięstwa jestem zadowolony tylko w połowie. Świetnie spisała się defensywa w składzie Szymański - Szary - Wilk (średnia wieku 18,3), dobrze (a nawet bardzo) zagrali skrzydłowi: Drzymont i Kosowski, ale fatalnie spisali się piłkarze środka pola, ze świetnie grającym w Warszawie Terleckim na czele. Przed meczem ze Stomilem lekkiej kontuzji nabawił się Gorawski, ale akurat wtedy udało mi się sprowadzić dwójkę piłkarzy: napastnika Zimocha i obrońcę z Białorusi, Kasima Shukanova.

Marcin Zimoch - FC, 29 lat, free transfer (ostatnio Polonia Warszawa)
Kasim Shukanov - D/DM C, 28 lat, free transfer (ostatnio Dynamo Mińsk)

Obaj zgodzili się na kontrakty miesięczne, ale z jednym i drugim rozpocząłem negocjacje w sprawie trzyletnich kontraktów. Obaj też zagrali przeciwko drużynie z Olsztyna, ale niestety wystawienie tego drugiego nie okazało się najlepszym pomysłem. Straciliśmy bowiem aż cztery gole, na co odpowiedzieliśmy dwoma: Zimocha i Kaondery. Myślę jednak, że winę ponosi także Terlecki, który już niedługo straci miejsce w składzie na rzecz nowo pozyskanego pomocnika, Pawła Morawskiego.

Paweł Morawski - DM C, 20 lat, Bos z Groclinu, spory talent

Dodatkowo w ostatniej minucie meczu doszło do bójki między Krzysiem Michalskim, a kolesiem z Olsztyna. Obaj nieco wcześniej opuścili boisko :) Czekała nas trzynastodniowa przerwa, więc zająłem się do reszty transferami, czego efektem było sprowadzenie:

Refat Abuov - D RLC, 27 lat, free transfer (ostatnio gdzieś w Kazachstanie)
Łukasz Pachelski - SC, 27 lat, free transfer (ostatnio Orlen Płock)

Przerwa specjalnie dobrze nam nie zrobiła, choć ciężko było o zwycięstwo z Jagiellonią gdy w składzie grało czterech nowych piłkarzy plus zakupiony jeszcze przed sezonem Dariusz Gruszka.

Dariusz Gruszka - DM LC, 25 lat, 70k z Górnika Zabrze

Znacznie poprawiło nam humory zwycięstwo 6-0 w PP nad Włókniarzem Konstantynów. Trzy bramki strzelił Zimoch, a po jednej Kosowski, Pachelski i piłkarz gospodarzy. W ofierze musieliśmy złożyć Tomka Wilka, który tak bardzo przejął się zainteresowanie ze strony Sampdorii, że opuścił boisko z kontuzją i nie zagra przez trzy tygodnie. Ten nagły przypływ formy wykorzystaliśmy, rewanżując się na Widzewie. W Łodzi tak jak w Toruniu było 3-1 dla gości po bramkach Gorawskiego, Drzymonta i Zimocha. Na szczególne wyróżnienie zasługuje dwójka wschodnich defensorów, którzy zagrali bardzo dobry mecz i jak widać nie potrzebowali zbyt dużo czasu na aklimatyzację. Wciąż jest jednak problem z kontraktami, bowiem z ostatnio zatrudnionych piłkarzy tylko Morawski podpisał umowę do końca roku, a reszta w każdej chwili może opuścić klub. Niestety już nie mam żadnych pieniędzy na koncie, więc ciężko będzie ich skusić.

Tymczaskiem odbyło się losowanie (ustalanie) par trzeciej rundy PP i nam "wylosowano" jak zwykle popularną "gieksę". Szczęściem zagraliśmy u siebie, ale nieszczęściem zagraliśmy bardzo słabo i w pełni zasłużenie przegraliśmy 1-3. Dokonałem więc niewielkich korekt w taktyce i w niezmienionym składzie przystąpiliśmy do meczu z Odrą Opole - naszym rywalem w walce o awans do grupy mistrzowskiej. W Opolu przegraliśmy 1-3, więc tutaj (przede wszystkim chcieliśmy wygrać) jeśliby się udało... No i się udało :) Rozbiliśmy przyjezdnych 5-0, a klasą dla siebie był Maciej Kaczorowski (mała zmiana pozycji na boisku), który dotąd mało strzelał, a teraz bramkarza rywali pokonał aż trzy razy. Do bramki trafiali także Gruszka i Zimoch, a to także dzięki fenomenalnej postawie Marcinka Drzymonta (trzy asysty).

Wydawało się, że podobnym wynikiem powinno się skończyć spotkanie z Jagiellonią. Atak za atakiem przyniósł wreszcie gola Kaczorowskiego. W dalszej części spotkania niczym ptak między słupkami latał bramkarz gości... Ptak, a na domiar złego w ostatniej minucie goście mieli rzut rożny... Nawet nie piszę co było potem... Ponownie czekała nas dłuższa przerwa na mecze reprezentacji. Z moich piłkarzy szansę dostali Morawski (U-21) i Kosowski, który wspaniale zagrał przeciwko Estonii (MoM) i co mnie bardzo cieszy - na boisku ustawiony był jako bardzo ofensywny DML (tak jak u mnie).

Przerwa dobiegła końca i wreszcie zagraliśmy w BARDZO ważnym meczu z Polonią, meczu którego przegrać po prostu nie mogliśmy. Rozumieli to także piłkarze i mimo że Zimoch wyraźnie faworyzował byłych kolegów nie wykorzystując wielu sytuacji, pokonaliśmy "czarne koszule" 3-1. Bohaterem meczu był nie kto inny jak Kamil Kosowski, a bramki strzelili Gorawski, Shukanov i Kaczorowski. Do końca jeszcze trzy bardzo ciężkie mecze: wyjazdy do Poznania, Olsztyna oraz kto wie czy nie decydująca potyczka u siebie z "gieksą" (lepiej się trafić nie mogło). Mamy jednak zapas w postaci pięciu punktów przewagi nad piątą ekipą (Stomilem) i tylko punkt straty do drugiej Jagiellonii i trzeciego GKS-u. Lech ma komplet...

Czyżby więc jakiś beniaminek z Torunia miał zabrać im pierwsze ligowe punkty ? Tak jest! Mimo, że spotkanie było przeraźliwie nudne, to wystarczyłaby trochę lepsza gra, mądrzejsza postawa Maćka Kaczorowskiego i wygralibyśmy na Bułgarskiej! A tak było 0-0, po meczu w którym bohaterami byli obrońcy Lecha i nasz Paweł Morawski. Teraz, w walce o awans do grupy najsilniejszych walczymy tylko my i Stomil. Na dodatek w przedostatniej kolejce doszło do meczu między nami w Olsztynie! Niestety pierwszy raz w tym sezonie pogoda nie dopisała, a my musieliśmy grać bez zawieszonego Kaczorowskiego. Stomil strzelił bramkę i zaczął się bronić. Świetnie zagrali skrzydłowi, Drzymont i Kosowski, ale żadnej z zagranych przez nich piłek nie wykorzystali napastnicy i trochę niezasłużenie ulegliśmy 0-1. W tym momencie mamy nad nimi dwa punkty przewagi i mecz z GKS-em w perspektywie. Stomil jedzie do Jagiellonii.

Do decydującego starcia wybiegliśmy w składzie: Mielcarz - Shukanov, Szary, Abuov - Kosowski, Morawski, Drzymont - Gruszka, Kaczorowski - Gorawski, Zimoch(kap.). A oto co działo się ma obu stadionach:

4/ Znakomity początek! - 16-letni(!) Andrzej Kucharski daje prowadzenie Jagiellonii
22/ Teraz nieco gorzej - mój "ulubiony" bramkarz Ptak dostaje czerwoną kartkę i Stomil ma rzut karny
23/ Pewnie wykonuje go Sebastian Mila, któremu przed sezonem (był na free) zaoferowałem 3,5k miesięcznie i 200k euro do ręki...
35/ Pierwszy strzał w meczu oddają piłkarze Elany. Wcześniej kilka razy "zatrudniany" był Mielcarz
55/ Na boisku w Toruniu pojawiają się Bartosz Karwan i Krzysio Michalski, który cały czas był zawieszony
60/ Kolejne już ofensywne wyjście Elany kończy się faulem bramkarza GKS-u na Kaczorowskim - rzut karny!
61/ Pod nieobecność Drzymonta (lekka kontuzja, zmienił go Karwan) piłkę ustawia Morawski. Chwila nerwów i... Paweł cieszy się z pierwszej bramki strzelonej dla "pierników"
71/ Morawski zagrywa w pole karne, Zimoch wygrywa pojedynek główkowy z podstarzałym Danielem Boguszem... 2-0!
77/ Bohater poprzedniego sezonu - Leszek Skrzypek, wyprowadza Stomil na prowadzenie
93/ No i koniec! Elana w grupie mistrzowskiej !!!

Na dodatek minimalnie wyprzedzamy w tabeli Jagiellonię i GKS, plasując się ostatecznie na drugiej pozycji! Dzień później odbyło się ostatnie spotkanie naszej grupy, a potem ustalone zostały składy obu grup. U nas prowadzi Lech, punkt przed Wisłą, dalej Ruch Chorzów, Orlen, my, GKS, Groclin i Jegiellonia. W tym roku przyjdzie nam jeszcze zagrać z... Lechem (H) i... Wisłą (A)... bez komentarza...

Do pierwszego z tych meczy przystąpiliśmy bez Kamila Kosowskiego (kontuzja) i też bardzo szybko straciliśmy gola. Absencja Kamila jak się okazało, nie była wcale taka widoczna. W 33. minucie akcja ala druga liga 2009/10 - centra Drzymonta i... Łukasz Wiśniewski (tak jest, on jeszcze żyje) i jest już remis. Reszta spotkania zdecydowanie ułożyła się po naszej myśli, choć więcej w tym było szczęścia niż umiejętności. Nie dość, że Mielcarz wyczyniał cuda byśmy nie stracili gola (a jednak umiejętności) to zwycięska bramka padła... dzięki nieudanemu podaniu Kaczorowskiego :) Staliśmy się pierwszą drużyną, która pokonała w tym sezonie Lecha na boiskach pierwszej ligi! Wydawało się, że do Krakowa pojedziemy zwiedzić Wawel, przy okazji oddając Wiśle trzy punkty na tacy, ale tak się nie stało. Od pierwszej do ostatniej minuty nadawaliśmy tempo, mimo że z urazami w trakcie drugiej połowy boisko opuścili Drzymont i Kosowski. Zaczęło się nieciekawie, od ewidentnego błędu Mielcarza przy strzale Skrzypka, który dopiero co przeniósł się do byłej stolicy ze Stomilu. Ku mojej uciesze stworzyliśmy kilka bardzo groźnych sytuacji, a swoją trzecią wykorzystał Gorawski. Kolejne nieporozumienie w szeregach obronnych odebrało nam kolejnego gola, ale jeszcze przed przerwą dobrym refleksem pod bramką Wisły popisał się Łukasz Pachelski, przez co po 45. minutach był remis. Druga połowa wiele spokojniejsza, co jednak nie oznacza, że nie próbowaliśmy ataków. Więcej - owe ataki w 60. minucie przyniosły drugą bramkę Gorawskiego i objęliśmy prowadzenie! Prowadziliśmy dość długo, w końcu jednak kolejny fatalny błąd popełniła nasza defensywa i mecz skończył się remisem 3-3. Nasi obrońcy i bramkarz zagrali solidarnie na [6], co najlepiej dowodzi, że gdyby tylko się postarali... Może wtedy kontuzji nie odniósłby Marcin Drzymont i nie musiałby pauzować trzy miesiące... Nie ma jednak co gdybać, gdyż nawet zarząd pochwalił nas za świetną postawę przed blisko 15-to tysięczna publicznością na Reymonta. Było to także ostatnie spotkanie w tym roku. Czekała więc nas przerwa i naturalnie ostra walka o jak najwyższą pozycję w tabeli. Szczyt marzeń to chyba trzecia pozycja, choć wolę nie stawiać sobie takich zadań w pierwszym sezonie wśród najlepszych.

Przez pierwszą część sezonu, tak jak i w poprzednim co rusz nękali mnie przedstawiciele biednych, brazylijskich klubów. Od zakończenia sezonu doczekałem się aż pięciu ofert, a odmowę usłyszeli prezesi Olarii, Uniao Sao Joao, Santos, Coríntians (RN) oraz Fortalezy. Inne bardzo miłe wiadomości nadeszły w grudniu. Najpierw "moje" Atlético Mineiro zdobyło Puchar Interkontynentalny (w finale zwycięstwo z Romą, z którą przegrali przed rokiem, po bramkach "moich" piłkarzy: Sebastjana Gobeca, który kilka dni później przeniósł się do Hamburga oraz Léo Diasa), a do drugiej ligi zdegradowany został największy rywal Atlético - Cruzeiro Belo Horizonte. Klub w którym wychował się grający teraz w Clube Brugge Ronaldo, jeszcze niedawno sięgał po Copa Libertadores, ale odejście czołowych piłkarzy sprawiło, że w nadchodzącym sezonie zabraknie dla nich miejsca wśród najlepszych :) Szkoda, że nie doświadczyłem tego jako coach Atlético, ale i tak ogromnie mnie to cieszy :)))

Przerwa w rozgrywkach była jak zwykle długa i nudna. Doszedł do nas co prawda jeden piłkarz...

Piotr Nikodem - F LC, 32 lata, free transfer (ostatnio Zagłębie Lubin), kontrakt do końca rundy

...paru piłkarzy wypożyczyłem (o nich będzie przy okazji), ale tak ogólnie to wiało nuuuudą :) Pierwszy mecz po przerwie, z Orlenem notabene też był długi i nudny :) Padła jedna bramka (Zimoch) i o ile należy się cieszyć z trzech punktów to styl w jakim je zdobyliśmy... Odkąd pracuję w Toruniu jeszcze nie wygraliśmy po tak słabym meczu. Mam chociaż nauczkę, że nie ma co wciskać im ostrego treningu na miesiąc przed meczem, tylko cały okres przygotowań jechać jednym rytmem.

Nasz piękny sen, o tym że możemy wszystko kończy się... a gdzieżby indziej jak nie na Bukowej w Katowicach ? Czerwona kartka dla Koczorowskiego, kontuzja Michalskiego i ostatecznie skromne 1-4 (Darek Szymański). Przez to trzy dni później w meczu rozegranym awansem z Groclinem dostają szansę Gruszka (bez formy) i Karwan (jako MC!). To o dziwo przynosi jako taki skutek, choć raczej za sprawą powrotu do formy Kosowskiego. Pierwsze 20. minut to typowa gra Elany - z lewej strony szaleje Kosowski, zagrywa w pole karne piłkę za piłką, ale koledzy wszystko marnują. Wreszcie zirytowany Drzymont rusza prawą stroną, jedno dośrodkowanie, Zimoch, 1-0. A dalsza część meczu... to już wspaniałe popisy obu golkiperów. Mielcarz z którego zdjąłem odpowiedzialność bycia kapitanem drużyny widocznie jest w swoim żywiole, zresztą tak samo jak jego odpowiednik z bramki gości (Kaczmarek). Tak bronili strzał za strzałem, aż w końcu... sędzia gwizdnął po raz ostatni i zmęczeni goście pojechali do domu.

Mielcarz nieco gorzej spisał się w Białymstoku, co miało odzwierciedlenie w wyniku - szczęśliwym remisie 2-2. Prowadziliśmy chwilę po bramce Zimocha, ale przewagi nie udało się utrzymać i do samej końcówki spotkania to gospodarze prowadzili 2-1. Szczęśliwie, dobrym wejściem popisał się Pachelski i to dzięki jego bramce zdobyliśmy cenny punkt. Tym wspaniałym uczynkiem Pachelski zaklepał sobie miejsce w pierwszym składzie na najbliższe spotkania. Informację tę przyjął z wielkim entuzjazmem - na Cichej w Chorzowie strzelił dwa gole, a my wygraliśmy 2-0 zbliżając się do upragnionego, trzeciego miejsca. W tym momencie różnice są minimalne, ale zarówno Wisła jak i Lech mają zaległe spotkania, więc zdaje się, że walka o trzecią pozycję rozegra się między nami, a... nie, nie, nie !!! GKS-em Katowice !!! Jak ja ich nienawidzę !!! Jakby tu zrobić, żeby zarobić parę punktów, ale się nie narobić ? Bo to niestety my tracimy do rywali dwa punkty.

Nie pomyślałbym przed spotkaniem z Lechem w Poznaniu, że jesteśmy w stanie nie wykorzystać szansy, gdy przez blisko połowę meczu graliśmy w przewadze jednego piłkarza, a przez ostatnich osiem minut nawet dwóch! Zdaje się, że wszystko to przez fatalny początek w wykonaniu Maćka Mielcarza - popełnił dwa karygodne błędy i przegrywaliśmy po 10. minutach 0-2. Kontaktową bramkę strzelił Andrzej Szary w 70. minucie i od tamtej chwili nie stworzyliśmy nawet sytuacji! Naprawdę szkoda mi takiej okazji, nie wiem czemu tak ten mecz wyglądał.

Trochę jeszcze o tym rozmyślałem, aż w końcu ulatujący z głośników aksamitny głos Mariah Carey zachęcił mnie do stworzenia nowej taktyki, nazwanej My_All, z wiadomych chyba powodów :) Wszystko przez to, że w poprzedniej taksie na pozycjach MC grali DM (Bąk) i AM/F (Kaczorowski). Maciek trafił więc z powrotem na swoje ulubione miejsce, choć w trakcie spotkania z Jagiellonią i tak doszło do małych roszad. W pierwszej części spotkania graliśmy raczej słabo co nie przeszkodziło nam wygrać jej 2-1. Pierwszą bramkę strzelił Zimoch, a drugą z karnego po faulu na Pachelskim, Marcin Drzymont. Dalsze zmiany w ustawieniu zdecydowanie polepszyły grę, a efektem tego były bramki Pachelskiego i rezerwowego Gorawskiego. Z tak zmienionym ustawieniem wyjechaliśmy do Płocka na wielki mecz z Orlenem, naszymi sąsiadami w tabeli. Mimo, że padły trzy bramki (już wiecie, że ktoś wygrał :P) nazwałbym to spotkanie, meczem niewykorzystanych szans. Zaczął już w pierwszej minucie młody napastnik gospodarzy, Owczarek posyłając piłkę nad poprzeczką, po tym jak wybił ją Mielcarz. W odpowiedzi my zaatakowaliśmy i po rzucie wolnym Michalskiego gola strzelił Paweł Morawski! Orlen jednak nie odpuścił i w 11. minucie był już remis. Na domiar złego kilka minut później swój wślizg spóźnił Wilk i Orlen miał do dyspozycji rzut karny. Piłkę na "wapnie" ustawił Kubik i... wspaniałą interwencją popisał się Mielcarz! Aby nie być dłużnym w ostatnich sekundach pierwszej części "setę" zmarnował Michalski. Druga połowa była wiele spokojniejsza (z przewagą Orlenu), ale bramka długo nie padała. W 89. minucie mieliśmy rzut wolny, a ja licząc na snajperski nos i doświadczenie Bartka Karwana, wpuściłem go za słabego Kosowskiego. Zmiany dokonali też gospodarze, była jakaś żółta kartka, tylko Michalski stał jak słup koncentrując się przed leżącą nieruchomo piłką. Sędzia dość szybko gwizdnął, Michalski nagle ruszył do piłki, a po paru sekundach tonął w objęciach kolegów! Wygraliśmy bardzo ważne spotkanie, dzięki czemu znacznie poprawiliśmy sytuację, choć droga (cztery kolejki) jest jeszcze długa i wyboista.

Pierwszym wybojem była osłabiona sprzedażą Rasiaka i Salamiego Wisła Kraków. Wicelider, do którego tracimy tylko jeden(!) punkt, przegrał dopiero co z Lechem, czym pozbawił siebie i inne drużyny (nas też :P) możliwości powalczenia o tytuł (Lech uciekł i tyle). Ale druga pozycja jest w zasięgu, więc na pewno o nią powalczymy! Pamiętacie jeszcze pechowe 3-3 z Krakowa ? A może 1-2 z czasów drugiej ligi, gdzie spotkaliśmy się w rozgrywkach pucharowych ? MY PAMIĘTAMY, bo Elana nie zapomina. Rozpoczyna się jednak fatalnie - strzał z woleja z 20. metrów przynosi gościom prowadzenie już w 10. minucie... Na dodatek chwilę później zniesiony zostaje Wilk. Pierwsza diagnoza - problemy z kostką, miesiąc przerwy. Ale Elana nie poddaje się - mamy rzut rożny, dośrodkowuje Michalski, Zimoch i 1-1! Mecz cały czas jest wyrównany, martwi mnie tylko to, że nie istnieją skrzydłowi. Po przerwie do głosu dochodzi Wisła i kończy się to bramką. Ale cieszą się z prowadzenia dokładnie trzy minuty - Andrzej Szary i 2-2! Teraz idziemy za ciosem, kolejny atak, Pachelski, 3-2 !!! A to wszystko dzięki świetnie wyprowadzonej piłce przez bramkarza Mielcarza. Do końca zaciekle się bronimy, Wisła nie stwarza już takiego zagrożenia i jest! Koniec meczu - wygrywamy 3-2! Zaraz po meczu dochodzą mnie wyniki innych spotkań: porażki Katowic i Lecha !!! Co za kolejka !!!

Pierwszy krok do Pucharu UEFA zrobiony. Pokonaliśmy na wyjeździe Groclin 3-1, co cieszy w dobrym stylu, po bramkach Kosowskiego i dwóch Pachelskiego. Solidarnie wygrały ekipy Lecha (wcześniej wygrali zaległy mecz i na dwie kolejki przed końcem mają nad nami 5 punktów przewagi) oraz GKS (nasz najbliższy rywal). Przegrała za to Wisła, przez co krakowianie sensacyjnie spadli na piąte miejsce. Nasz kolejny rywal to GKS... Nie bardzo mnie to cieszy. I początek spotkania też zdecydowanie nie po naszej myśli - szybko tracimy bramkę... Od pierwszej do ostatniej minuty gramy bardzo źle, ale tuż po przerwie wyrównuje Kosowski. Na nic się to jednak zdało - nie po raz pierwszy, "gieksa" strzela zwycięską bramkę w ostatniej minucie i zrównujemy się punktami, na dodatek to oni zajmują drugie miejsce. Za to jedna kwestia jest już rozstrzygnięta - Lech po zwycięstwie w Białymstoku zapewnił sobie tytuł. Gratulacje :P

Czekając na decydujące starcie, wyjechałem do Berlina obejrzeć finałowe spotkanie Pucharu UEFA pomiędzy Espanyolem Barcelona, a HSV Hamburg. Internacional Dream Team z północnych Niemiec (Salihamidzic, Tudor, Terry, Bowyer, Liverani, Crespo, w kadrze sześciu Niemców, w składzie jeden...) nie dał Hiszpanom cienia szans, wygrywając niejako u siebie 2-0. Jedyną barwną postacią w szeregach Espanyolu był polski napastnik, Maciej Kaszyński (nota [9], taką samą dostał niemiecki golkiper Hamburczyków). Niestety, nawet na ławkę nie załapał się Gobec. Ostatnia ligowa kolejka to beznadziejny występ przeciwko Ruchowi z Chorzowa, mimo to wygrywamy 1-0 (Zimoch), co przy porażce GKS-u z Lechem daje drugie miejsce! Zerkam tylko na tabelę by się upewnić, że to już koniec, patrzę a tam... Orlen ma zaległe spotkanie i tylko dwa punkty straty! Ich rywalem był Ruch Chorzów, który dopiero co zgarnął PP. Mecz na Cichej nie był porywający, gospodarze stworzyli tylko trzy groźne akcje, ale to pozwoliło im wygrać 2-0, a nam zapewniło występ w PUEFA!

Bohaterów tego sezonu wyliczyć można na palcach jednej ręki, a to dlatego że było ich dokładnie pięciu :) Marcin Zimoch (najlepsza średnia, najlepszy strzelec), Marcin Drzymont (najlepszy asystent), Kamil Kosowski, Łukasz Pachelski (świetnie zastąpił Gorawskiego) i Maciek Mielcarz. Teraz czeka nas Puchar UEFA, trzeba się wzmocnić, a wszelkie szczegóły już w kolejnej części. Zapraszam!
O artykule
Kategoria: Kariery
Podkategoria: CM 01/02
Dodano: 02.03.2008

Liczba wyświetleń: 1337

Średnia ocen: 5.00



Komentarze


Z tym materiałem nie są powiązane żadne opinie.



Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu