Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

Reims ( cz.3 )

W dwa lata udało mi się wprowadzić Reims do pierwszej ligi francuskiej i jednocześnie bardzo wzmocnić zespół. Czeka nas teraz twarda walka z takimi potęgami jak FC Nantes, PSG, czy Lyon. Zarząd klubu chce tylko utrzymania się w lidze, ale ja wierzę w moją drużynę i moich graczy i chcę walczyć o miejsce dające występy w europejskich pucharach (choćby miał by to być tylko Puchar Intertoto). Oznacza to, że trzeba się zmieścić przynajmniej w pierwszej ósemce.

W przerwie między sezonami znów zaszło w klubie trochę zmian kadrowych. Odeszło kilku graczy, którzy albo nie chcieli grać już w Reims (Allibert), albo skusili się na lepszą finansowo ofertę z innych klubów (Jay, Arribage). Tak więc przed sezonem klub opuścili:

- Dominique Arribage, FRA, 32 lata, D C, do Lorient za 3.7M
- Ludovic Pallier, FRA, 25, F RC, Clermont, 725K
- Frederic Jay, FRA, 26, D RL, Sochaux, 2.5M
- Jocelyn Blanchard, FRA, 31, DM RC, Rennes, 4.5M
- Eric Allibert, FRA, 27, GK, Lorient, 4M

Allibert, Arribage, Jay i Blanchard byli w poprzednim sezonie podstawowymi graczami, więc ich odejście poważnie osłabiło zespół. Konieczne były więc wzmocnienia, a zwłaszcza dobry bramkarz i środkowy obrońca. Na Stade Auguste-Delaune przybyli więc:

- Philippe Mexes, FRA, 21, Sw C, Auxerre, 5M + 2.5M po 10 występach międzynarodowych
- Gael Danic, FRA, 21, AM L, Rennes, 7M rozłożone na 12 miesięcy - wielki talent, przyszłość francuskiej piłki
- Adam Proudlock, ENG, 22, F RC, Wolves, 3.6M
- Didier Martel, FRA, 31, AM/F L, Vitesse, Bos.
- Emmanuele Filippini, ITA, 30, M RLC, Brescia, 3.4M
- Stefan Klos, GER, 31, GK, Rangers, 2M
- Loic Pailleres, FRA, 23, DM C, Nantes, 1.5M
- Omar Daf, SEN/FRA, 26, D RL, Sochaux, 750K
- Piotr Włodarczyk, POL, 26, SC, Auxerre, free

Oprócz tego do klubu dołączył jeszcze 17-letni Belg Stefan Dupont. Zaklepałem także transfer na prawie Bosmana kolejnego 17-latka, utalentowanego Frederica Lavagne z Le Mans. Przybędzie 20 grudnia 2003 roku.

Pierwszy zespół w sezonie 2003/2004 miał więc wyglądać tak:

Bramkarze:
- Stefan Klos, GER, 31 lat
- Oliver Tingry, FRA, 31 lat

Obrona:
- Schumann Bah, FRA, 28, D/M RL
- Christophe Deguerville, FRA, 33, D/M RL
- Isaak Okoronkwo, NIG, 25, D RLC (5 caps)
- Philippe Mexes, FRA, 21, Sw C
- Johann Charpenet, FRA, 26, Sw/D C
- Bruno Irles, FRA, 27, D C
- Sebastien Saez, FRA, 25, D R
- Omar Daf, SEN/FRA, 26, D RL

Pomoc:
- Emanuele Filippini, ITA, 30, M RLC
- Christian Negouai, FRA, 25, DM/F C
- Arnaud Duncker, FRA, 32, DM C
- Loic Pailleres, FRA, 23, DM C
- Gael Danic, FRA, 21, AM L (capped at U21 level)
- Didier Martel, FRA, 31, AM/F L
- Arkadiusz Bąk, POL, 28, F C (6 caps)
- Marcin Harasimowicz, POL, 23, F C
- Adam Proudlock, ENG, 22, F RC (capped at U21 level)
- Olivier Fauconnier, FRA, 27, F RC

Atak:
- Bruno Rodriguez, FRA, 30, S C
- Daniel Meslin, FRA, 26, S C
- Piotr Włodarczyk, POL, 26, S C (2 caps)

Pierwszą jedenastkę tworzyli:

GK: 1. Klos (GER)
DL: 3. Bah (FRA)
DC: 5. Okoronkwo (NIG)
DC: 12. Mexes (FRA)
DR: 2. Daf (SEN)
MC: 7. Filippini (ITA)
MC: 15. Negouai (FRA)
AML: 11. Danic (FRA)
AMC: 4. Bąk (POL)
AMR: 30. Proudlock (ENG)
SC: 9. Rodriguez (FRA)

Przed rozpoczęciem sezonu ligowego rozegraliśmy jeszcze 4 spotkania towarzyskie, aby zgrać zespól i przekonać się o mocnych i słabych punktach nowej taktyki. W pierwszych dwóch gościliśmy u siebie najpierw Sampdorię, której ulegliśmy 0:1, a następnie Napoli, które pokonaliśmy 2:0 po golach Rodrigueza i Bąka. Potem sami pojechaliśmy do Włoch, aby zmierzyć się z Brescią, gdzie padł wynik bezbramkowy, oraz z Genoą, gdzie w bardzo wyrównanym meczu przegraliśmy 1:2 (bramkę dla nas strzelił Danic).

Tydzień później, w sobotę, 2 sierpnia 2003 roku rozegraliśmy pierwszy mecz Reims w pierwszej lidze francuskiej od dobrych kilkudziesięciu lat. Było to spotkanie wyjazdowe, a naszym przeciwnikiem okazała się drużyna Guingamp. Niespełna 13 tysięcy sympatyków footballu oglądało na żywo to ciekawe spotkanie. Już w pierwszej minucie w bramkę gospodarzy główkował Proudlock po dośrodkowaniu Baha, ale bramkarz Coupet był na posterunku. Bardzo dobrze grał Rodriguez, będąc ciągłym zagrożeniem dla bramki rywali i to właśnie on w 12. minucie zdobył głową pierwszą bramkę po doskonałym dośrodkowaniu Danica. Później golkipera gospodarzy próbowali pokonać jeszcze Bąk, Danic i Okoronkwo, ale ten nie dał się zaskoczyć. W 27. minucie Okoronkwo był zmuszony sfaulować przeciwnika, aby przerwać szybką kontrę. Sędzia zarządził rzut wolny, który perfekcyjnym wykonaniem zamieniony został na bramkę przez Bardona. Przy tym golu zawiódł trochę Klos, któremu zabrakło chyba refleksu. Jednak już 2 minuty później Rodriguez wspaniale dojrzał nie pilnowanego Bąka, który nie miał problemów z pokonaniem Coupeta i było 2:1. Ten wynik utrzymał się do przerwy, choć obie drużyny miały jeszcze po szansie na strzelenie bramki. Drugą połowę rozpoczęliśmy atakiem pozycyjnym. W 50. minucie groźnie uderzał Bąk, ale piłkę odbitą przez bramkarza wybili obrońcy gospodarzy. Trafiła ona pod nogi Mexesa, który dokładnie zagrał do Rodrigueza, ten odegrał na lewo do Filippiniego, który mocnym niskim strzałem pokonał golkipera Guingamp. Od tej pory bardziej niż na ataku skupialiśmy się na kontrolowaniu gry w środkowej strefie boiska. Całkiem nieźle nam to wychodziło, choć przeciwnik coraz mocniej naciskał. W 77. minucie Baret zagrał do Bardona, który umieścił piłkę w siatce Klosa, ale sędzia uznał, że był spalony. Niestety, 10 minut później identyczna akcja zakończyła się już uznanym golem dla gospodzarzy. Było to jednak wszystko, co tego dnia byli w stanie osiągnąć i mecz zakończył się moim zwycięstwem 3:2, co bardzo uradowało prezesa.

W następnym spotkaniu podejmowaliśmy samą wielką Marsylię i po bardzo wyrównanym meczu przegraliśmy 1:2. Bramkę dla nas strzelił w 23. minucie Bruno Rodriguez, natomiast w 77. minucie Isaak Okoronkwo zobaczył czerwoną kartkę za brutalny wślizg obiema nogami i został zawieszony na dwa mecze.

Kolejne spotkania również przyniosły nam porażki. Najpierw wyjazdową z Lorient 1:3 (34 Proudlock), a następnie na własnym boisku 0:2 z Nantes. W tym meczu oddaliśmy na bramkę gości 21 strzałów (11 celnych), a oni na naszą 5 (3 celne). Zmieniłem taktykę i zaraz dała odczuć się poprawa w grze moich podopiecznych. W meczu z Nancy fenomenalne partie rozegrali Danic i Bąk (noty po 10), a także Rodriguez i Okoronkwo (noty po 9) dzięki czemu gładko wygraliśmy 3:1 po dwukrotnym trafieniu Bąka i pojedynczym Rodrigueza. Był to początek wspaniałej passy. W kolejnych 3 spotkaniach strzeliliśmy 10 bramek tracąc dwie. Najpierw ulegli nam rywale z Lens, których pokonaliśmy po ładnym meczu 4:2 (25, 90 Bąk, 42 Danic, 84 Harasimowicz), następnie wygraliśmy w Troyes 2:0 (62, 67 Rodriguez) i rozgromiliśmy przed własną publicznością Auxerre 4:0 (16, 24 Bąk, 65 Fauconnier, 87 Negouai). Coraz lepiej czuł się między słupkami Stefan Klos. Widocznie dobrze szła mu aklimatyzacja w zespole.

Następny mecz z St-Ettiene był bardzo ciężki, ale i tak udało nam się go wygrać 1:0 po jedynym golu Arkadiusza Bąka z 32. minuty. Potem spokojnie przetoczyliśmy się po drużynie Sedan (3:2 - hat-trick Bąka) oraz Lyon (3:0 - dwukrotnie Bąk, raz Meslin), co dało nam prowadzenie w tabeli umocnione jeszcze przez zwycięstwo 2:1 nas PSG (pen 45 Negouai, 50 Bąk).

Październik zamknęliśmy wyjazdowymi zwycięstwami z Toulouse 1:0 (57 Fauconnier) oraz Lille 4:0 (22 Rodriguez, 38 Daf, 63 Proudlock, 81 Bąk) i tą zwycięską passę kontynuowaliśmy w grudniu pokonując 2:1 Strasbourg (51 Proudlock, 73 Bąk), Metz (15 Negouai, 71 Włodarczyk) i 3:0 Marseille (48 Rodriguez, 69 Mexes, 81 Filippini) w dodatku na wyjeździe. Kontuzji wyłączającej go z gry na miesiąc doznał niestety w tym meczu Saez.

20. grudnia nie odbył się zaplanowany na ten dzień mecz z Lorient z powodu złej pogody. Tydzień później podejmowaliśmy więc u siebie Caen zwyciężając łatwo 5:2 (16, 80, 85, 90 Meslin, 45 Harasimowicz). 30. grudnia do klubu dołączył jeszcze jeden obrońca, który miał wzmocnić tę formację, a był nim Philippe Christanval kupiony z Barcelony za 1.7M. W następnym meczu pechowo ulegliśmy Monaco 2:3 (pen 20 Negouai, 72 Daf). W 38. minucie czerwoną kartkę zobaczył nasz bramkarz Stefan Klos za rzekomy faul na Bierhoffie, a że nie miałem na ławce rezerwowego bramkarza między słupkami stanął właśnie nowo przybyły Christanval. Francuska Federacja Piłkarska przyznała po meczu, że poziom sędziowania był mierny i czerwona kartka nie należała się Klosowi, ale wyniku spotkania już nikt nie mógł zmienić.

Oba kolejne mecze ligowy wygraliśmy 2:0. Najpierw bezproblemowo z Troyes (40 Rodriguez, 89 Proudlock), a następnie z Lens (16 Proudlock, 20 Meslin). W międzyczasie ruszyły puchary. Drugą rundę Pucharu ligi przeszliśmy bezproblemowo pokonując zespół Nice 3:0 (7 Perez, 44, 72 Bąk), ale w trzeciej rundzie ulegliśmy na wyjeździe Rennes 0:2. W 9. rundzie Pucharu Francji pokonaliśmy rezerwami amatroski zespół Luce 2:0 (6 Meslin, 33 Harasimowicz), a w następniej w takim samym stosunku ulegli nam amatorzy z Manosque (36 Proudlock, 84 Pailleres). W 11. rundzie zastopowało nas Nancy, z którym odpadliśmy po rzutach karnych. Chyba zaczarowali swoją bramkę, ponieważ ani razu nie udało się moim graczom strzelić gola. Ani z gry, ani z karnego. Wszystkie karne spudłowali lub też obronił je Bertrand Laquait (swoją drogą ciekawe jest to, że Laquait to bramkarz z głębokich rezerw Nancy, a spotkanie ze mną było jego pierwszym meczem w sezonie - grrrr). Tak więc puchary miałem z głowy i mogłem skupić się na lidze, a tam działo się wiele, niekoniecznie dobrego.

Z końcem stycznia prowadziłem w tabeli z przewagą 11 punktów nad drugim Nantes i sprawa mistrzostwa wydawała się przesądzona, pomimo tego, że Nantes miało dwa zaległe mecze do rozegrania. Stało się jednak coś, czego nie oczekiwałem. Wiosenny spadek formy moich podopiecznych. Z meczu na mecz grali coraz gorzej. Zaczęło się od dwóch remisów 1:1. Najpierw z Monaco (A) (27 Rodriguez), a następnie z Lyonem (H) (50 Charpenet). W ten sposób straciliśmy już 4 punkty, a Nantes wygrywało wszystko jak leci (dostawało tylko w Lidze Mistrzów, ale to jakoś nie poprawiało mi humoru). Usiłowałem nadrabiać niedyspozycje graczy zmianami taktycznymi i udało nam się pokonać na wyjeździe Auxerre 2:1 (23 Negouai, 63 Christanval) pomimo czerwonej kartki dla Okoronkwo, a następnie Nancy 1:0 (38 Włodarczyk). Następnego dnia na treningu kontuzji doznał Okoronkwo. Przez 4 tygodnie będę musiał radzić sobie bez mojego najlepszego obrońcy.
Pod koniec lutego graliśmy dwa mecze pod rząd w przeciągu 2 dni. Oba na własnym boisku. Najpierw zremisowaliśmy z St-Ettiene 1:1 (49 Perez), a następnie udało nam się szczęśliwie pokonać Bordeaux 1:0. Wciąż mieliśmy przewagę nad Nantes, choć zmalała ona do 5 punktów. Tragedia trwała jednak nadal. W następnych 3 meczach zdobyłem tylko 1 punkt, co spowodowało spadek na 2 miejsce w lidze. Przegraliśmy 1:2 z PSG (6 Bąk) i także 1:2 z Toulouse (73 Bąk), a remis ledwo wywalczyliśmy z Sedanem - 2:2 (30 Harasimowicz, 58 Martel). Traciliśmy do lidera 1 punkt, a oni ciągle mieli jeszcze jeden zaległy mecz. Jakby tego było mało, to kontuzji na miesiąc doznał Arkadiusz Bąk. Mistrzostwo się oddalało.

Kolejne dwa spotkania wygraliśmy, ale nadal nie byłem w pełni zadowolony z gry mojej drużyny. Pokonaliśmy Caen 2:1 (4 Perez, 83 Włodarczyk) i Lille 2:0 (11, 47 Negouai). Nantes wreszcie rozegrało swoje zaległe mecze i na 6 kolejek przed końcem prowadziło w tabeli mając nad nami przewagę 4 punktów. Możliwe, że kwestia mistrzostwa rozstrzygnie się w bezpośrednim spotkaniu między liderem, a wiceliderem.

W meczu z Bordeaux drużyna wreszcie zaczęła grać tak jak powinna. Dobrze zagrali Filippini, Duncker i Włodarczyk, a reszta graczy też im zbytnio nie ustępowała dzięki czemu zwyciężyliśmy 3:0 (37 Włodarczyk, 48 Duncker, 85 Negouai). W dwóch kolejnych spotkaniach zawodnicy również dobrze się spisywali, co pozwoliło nam pokonać Lorient 3:1 (2 Negouai, 17 Okoronkwo, 31 Perez) i Strasbourg rezerwowym składem 2:1 (9 Perez, 43 Negouai). Dlaczego rezerwowym? Bo już za dwa dni czekał nas mecz na szczycie. Jechaliśmy do Nantes po ostatnią szansę na mistrzostwo. Każdy wynik inny niż zwycięstwo pozbawiał nas praktycznie szans na tytuł mistrza Francji.

I nadszedł czas decydującego spotkania. Moi fizjoterapeuci bardzo się postarali i udało im się przywrócić do stanu używalności na ten mecz Arkadiusza Bąka. Zagraliśmy więc w składzie: Klos - Deguerville, Okoronkwo, Mexes, Daf - Filippini, Duncker, Perez - Bąk (c) - Proudlock, Rodriguez. Cały skład był świeży, gdyż oszczędzałem graczy właśnie na to spotkanie. Nantes wyszło w ustawieniu: Landreau (c) - Laspalles, Udeze, Lembo, Zebina - Robert, Malbranque, Johansen, Dalmat - Moldovan, Da Rocha. Gracze Nantes odczuwali jednak jeszcze trudy ostatniego spotkania, które podobnie jak my rozgrywali ledwie 2 dni temu. Nie byli w pełni sił i w tym upatrywałem swoją szansę. Zaczęliśmy więc spokojnie, bowiem najpierw chcieliśmy zmęczyć przeciwnika. Ale gospodarze nie kwapili się do jakichś szaleńczych ataków. Wyraźnie grali na remis. Do końca pierwszej połowy mecz toczył się więc w dość leniwym tempie. Jedynymi kolorowymi wydarzeniami były żółte kartki dla Bąka i Pereza. Horror zaczyna się w drugiej połowie, kiedy to przechodzimy do ataku. W 53. minucie sędzia wyrzuca z boiska Pereza pokazując mu drugą żółtą kartkę. Gramy więc w dziesiątkę, ale ciągle atakujemy, aż do 72. minuty, kiedy to czerwoną kartę sędzia pokazuje Bąkowi i to w dodatku za faul, którego nie było (cholerny łapówkarz). Grając w dziewiątkę nie myślimy już o ataku, tylko aby dowieźć ten bezbramkowy remis do końca. I to się udaje, ale z mistrzostwem możemy się pożegnać. Dwie kolejki do końca i 4 punkty straty, to jest praktycznie nie do odrobienia. Po meczu rozpoczyna się piekło. Najpierw Francuski Związek Piłki Nożnej ukarał mój klub grzywną w wysokości 35 tysięcy dolarów za dużą liczbę kartek w sezonie. W odpowiedzi na to odwołałem się od kar dla Bąka i Pereza i złożyłem skargę na złą pracę sędziego w czasie meczu. Wszystko to w jakiś sposób przedostało się do prasy i wybuchła afera dotycząca nędznego poziomu sędziowania w lidze. Związek po raz kolejny ukarał klub grzywną, tym razem w wysokości 40 tysięcy dolarów i na 3 spotkania odsunął mnie od drużyny. Moje prośby o anulowanie kar zostały oczywiście odrzucone.

Następny mecz z FC Metz był po prostu kpiną. Nie dość, że moi gracze zagrali fatalnie, to jeszcze sędzia jakby chcąc udowodnić mi, że nie mam racji pokazał czerwoną kartkę Klosowi i po żółtej Danic`owi i Dunckerowi. Chociaż graliśmy w 10 to i tak oddaliśmy więcej strzałów na bramkę przeciwnika, ale co z tego. Przegraliśmy 0:3. W ostatnim meczu sezonu farsa trwała dalej. Tym razem czerwoną kartkę zobaczył zastępujący Klosa Tingry i znów zostaliśmy bez bramkarza. Znów też dwójka moich graczy - Okoronkwo i Negouai - dostali żółte kartki. Nie dziwię się, że po tym spotkaniu gazety napisały o spisku sędziów przeciwko menadżerowi Reims.

Spisek, czy nie, sezon się skończył. Czas więc na małe podsumowanie. Najlepszym graczem tak ligi jak i mojego zespołu był oczywiście po raz drugi Arkadiusz Bąk (20 goli, 6 asyst, 9 MoM, śr. 8.00), który jednocześnie został królem strzelców. Drugą wielką gwiazdą był Isaak Okoronkwo, zarówno, jeśli chodzi o średnią (7.71), jak i ilość kartek (7 żółtych, 2 czerwone). Cała reszta grała przeciętnie. Niektórzy lepiej (Klos, Fauconnier, Meslin, Negouai), inni gorzej (Bah, Pailleres, Martel, Charpenet), ale ogólnie wszyscy mieścili się pomiędzy 6.50 a 7.30. Byli jednak także tacy, którzy "nieco" mnie zawiedli. Po pierwsze Senegalczyk Daf - nie miał być gwiazdą, ale oczekiwałem od niego jako takich występów. On tymczasem miał najniższą średnią w zespole (6.46), niższą nawet od staruszka Deguerville`a. Zawiedli mnie także Christanval (śr. 6.68), Gael Danic (śr. 7.15 - więcej oczekiwałem po zawodniku, za którego dałem 7M, ale dajmy mu jeszcze czas, jest młody), Adam Proudlock (śr. 7.04) i Emmanuele Filippini (śr. 7.09 - miałem wystawić go po sezonie na listę transferową, ale w końcówce, gdy wszyscy zawiedli, on grał coraz lepiej, więc może dam mu jeszcze szansę). Nie zachwycił także Mexes (zwłaszcza w porównaniu do Okoronkwo), ale on także jest młody, więc damy mu jeszcze czas.
Do jedenastki sezonu załapali się Stefan Klos, który został także wybrany najlepszym bramkarzem ligi, Isaak Okoronkwo i Arkadiusz Bąk.

A jeśli chodzi o drużynę jako całość, to zdobyliśmy wicemistrzostwo strzelając w 38 meczach, w sumie najwięcej, bo aż 74 bramki i tracąc 39. 25 razy wygrywaliśmy, 6 razy remisowaliśmy i 7 razy dopadła nas porażka, co dało nam na finiszu 81 punktów. Mistrzem zostało FC Nantes, a do drugiej ligi spadły Strasbourg, Toulouse i Caen. Awans wywalczyły sobie za to Istres, Rennes i Ajaccio AC.

Na koniec trochę informacji z innych boisk:

Mistrzowie:
Anglii: Chelsea
Belgii: Club Brugge
Niemiec: FC Bayern
Holandii: PSV
Włoch: po raz drugi pod rząd Milan
Polski: po raz trzeci pod rząd Wisła
Hiszpanii: po raz drugi pod rząd Barcelona

Puchar Mistrzów zdobyła Roma pokonując w finale Juventus 4:2, natomiast Puchar UEFA powędrował nieoczekiwanie do Middlesbrough, które pokonało Inter 2:1.

W Mistrzostwach Europy triumfowała Holandia pokonując w finale Włochów 3:1. Sensacją była słaba postawa Francji, która nawet nie wyszła z grupy.
O artykule
Kategoria: Kariery
Podkategoria: CM 01/02
Dodano: 02.03.2008

Liczba wyświetleń: 1082

Średnia ocen: 0.00



Komentarze


Z tym materiałem nie są powiązane żadne opinie.



Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu