Union Berlin 2000-01 (cz.1b)
Przerwa zimowa
Po zakończeniu I rundy rozgrywek mogłem spokojnie czekać na wznowienie sezonu. W pierwszej lidze liderował Bayern Monachium, a tuż za nim Kaiserslautern po 34 punkty. Trzech moich zawodników postanowiło zakończyć karierę piłkarską, byli to: Schneider, Menze i Isa. Na rynku światowym rekord pobił Kiko, Atletico Madryt » Mallorca za 29 milionów dolarów. Kolejnych trzech moich piłkarzy postanowiło opuścić klub po zakończeniu rozgrywek na zasadzie prawa Bosmana (Balcarek, Ernemann, Preiksaitis). Świetne występy w Unionie otworzyły drogę do reprezentacji dla Okeke (U21 Nigeria). Powołanie dostał również Ben Younes (Tunezja). Z nadejściem nowego roku wiązałem wielkie nadzieje, zwłaszcza w kwestii wzmocnień. Początek stycznia to prawdziwe "oblężenie" listy transferowej. Tak jak postanowiłem wcześniej musiałem wzmocnić skład przed ewentualnym awansem. Udało mi się pozyskać:
- Dietmar Wuttke - obecnie występuje w amatorach Bayernu, ale całkiem niezły.
- Josef Tuma - 22-latek. Niezły. Jak jeszcze potrenuje może być świetnym zmiennikiem.
- Roland Nagy - starszy, bo 29-letni, ale może "zawojować" środek pomocy.
- Timo Wenzel - obiecujący obrońca z rezerw Vfb Stuttgart.
- Patryk Rachwał - 19-latek z Cottbus (wcześniej Górnik Zabrze). Świetne parametry.
Wszyscy ci zawodnicy mieli pojawić się 1 lipca 2001. Styczeń przyniósł również kolejne laury. Dziennikarze znowu zachwycali się Younesem. Oczywiście nie omieszkałem pochwalić go na łamach prasy.
Runda rewanżowa
Na ostatnie dni stycznia zaplanowano pierwsze spotkanie w nowym roku, była to zarazem 21 kolejka. Mnie czekało spotkanie u siebie z Braunschweig. Nie mogłem skorzystać tylko z Ba (będzie jeszcze pauzował przez tydzień - kontuzja) i Ben Younesa (mecze w kadrze). Zastąpili ich Stolica (za Ba) i Froese (za Younesa). Mimo padającej mżawki i minusowej temperatury mecz przyciągnął na stadion blisko 14500 widzów. Pierwsze 45 minut to nudne widowisko. Więcej szans do zdobycia bramki stworzyli goście, ale dobrze spisywał się Wehner. Dobre wrażenie robił Froese. Kibice przeżyli szok w drugiej odsłonie. Ataki gości przyniosły im sukces w 60 minucie. Bramkę zdobył Yenaya. Niestety nie udało nam się już odrobić strat i przegraliśmy drugie spotkanie w lidze. Fatalnie zagrała obrona (szczególnie Zöphel). Dostało mu się na łamach prasy. Ustne upomnienie ode mnie wpłynęło na niego pozytywnie. Obiecał poprawę i większą motywację do gry.
Mimo porażki poniedziałkowy trening przebiegł w dobrej atmosferze. Chcieliśmy jak najszybciej zapomnieć o tym meczu. Czekało nas teraz spotkanie z Lüneberg na wyjeździe. W tym meczu mogłem skorzystać ze wszystkich swoich piłkarzy. Do zdrowia powrócił Ba, a ze zgrupowania kadry przyjechał Younes. Mecz był ciekawy. Choć rozpoczęło się od straty bramki w 12 minucie. Akcję gospodarzy wykończył Breu. Później do głosu doszedł Union. Najpierw w 24 minucie dokładne podanie głową od Ba wykorzystał Younes, a po 8 minutach fantastycznym refleksem popisał się Bobadilla dobijając strzał Younesa. Na przerwę schodziliśmy z jednobramkowym prowadzeniem. Na boisko weszli Kowalczyk i Bozsik. Ten pierwszy miał znaczący udział w trzecim golu. To właśnie po jego atomowym uderzeniu bramkarz odbił piłkę przed siebie. A że pierwszy doszedł do niej ponownie Younes zrobiło się 3:1. Jednak odpowiedź była natychmiastowa. Już 3 minuty później Baich uciekł obrońcom i bez problemu pokonał Wehnera. Mimo zwiększającej się przewagi gospodarzy to nam udało się zdobyć bramkę. Autorem był Ba. Kolejna bramka po dobitce. Tym razem strzelał Bozsik. Dzięki temu zwycięstwu nasze konto punktowe wzrosło do 54 oczek.
Kolejny mecz to znowu wyjazd, tym razem do Sachsen Leipzig. Spotkanie rozpoczęło się po naszej myśli. Dwójkową akcję Bobadilla - Younes zakończył ten drugi i od 8 minuty mogliśmy cieszyć się z prowadzenia. Niestety w 15 minucie za faul Tschiedela na Georgievie sędzia podyktował "11" i zrobiło się po jeden, za sprawą Rietschela. Gospodarze uskrzydleni tą bramką ruszyli do ataku. Kolejna akcja przyniosła im bramkę w 25 minucie. Solowy rajd Georgieva i 2:1. W przerwie dostało się obrońcom, którzy popełniali kardynalne błędy. Ale nic to nie dało, bo już w 55 minucie doskonałe uderzenie świetnie dysponowanego dzisiaj Rietschela dawało prowadzenie dla Sachsen 3:1. Wprowadziłem na boisko Kowalczyka, Stolicę i Bozsika. To właśnie dzięki nim zaczęliśmy odrabiać straty. W 59 minucie dokładne podanie Stolicy zakończył celnym uderzeniem Younes. Ale już po 9 minutach znowu traciliśmy 2 gole. Tym razem za sprawą Klee. Bramka Kowalczyka wystarczyła tylko na odrobienie jednego gola. I z Leipzig musieliśmy wyjechać bez punktów i z bagażem 4 bramek (pierwszy raz w tym sezonie straciliśmy tyle goli).
Tym razem trening nie był już taki wesoły. Pojawił się szef wraz z dyrektorem celem wyjaśnienia ostatnich spotkań. 3 porażki w czterech meczach budziły mieszanie uczucia. Jednak obyło sie bez kłótni. Potem na spokojnie wytłumaczyłem chłopakom, że musimy się lepiej skoncentrować przed kolejnym spotkaniem. Okazja był ku temu odpowiednia. Przyjeżdżało do nas Uerdingen. Zespół wyszedł zmotywowany do gry. Ale co z tego skoro gra nie układała się. Początek spotkania to raczej gra w środku pola. Dopiero 31 minuta przyniosła pierwszą bramkę. Fenomenalnym uderzeniem z wolnego popisał się Ibrahim Ba. Jak okazało się później była to jedyna bramka tego spotkania. Cieszył wynik, ale gra pozostawiała wiele do życzenia. Polegliśmy prawie w każdym aspekcie. Jedynym zawodnikiem, który zasłużył na wyróżnienie był Wehner (obronił 7 strzałów).
Powoli zacząłem szukać przyczyn słabszej postawy mojej drużyny w rozgrywkach. Spotkanie z Münster miało dać odpowiedź na dręczące mnie pytania. Pierwsza połowa to przewaga (ogromna) Unionu. Tylko co z tego. Oddaliśmy 8 celnych strzałów. Jednak wszystkie bronił Oka Nikolov. A jak to bywa w piłce, że niewykorzystane szanse się mszczą tak było i tym razem. Jedyna akcja gospodarzy przyniosła im bramkę w 31 minucie po strzale Przondziorno. W szatni huczało od spięć. Musiałem uspokoić atmosferę. Na II połowę wyszliśmy zmobilizowani. Jednak nic to nie dało. Do końca spotkania żaden z moich piłkarzy nie pokonał Nikolova. Oczywiście dostał on 10 i MoM. Mi pozostało tylko dopisać koleją porażkę do ligowej tabeli.
Czekało mnie teraz 2 tygodnie przerwy przed meczem z wiceliderem RW Essen. Miałem o czym myśleć przez ten czas. Trzeba było koniecznie coś zmienić. Tylko jeszcze nie wiedziałem co. W czasie tej przerwy padł nowy rekord transferowy. Pobił go Edgar Davids przechodząc do MU za 39,500 000 dolarów. Dobre występy w klubie dały szansę gry w reprezentacji Austrii dla Zechnera. Mecz zaczął się fatalnie, bowiem już w 4 minucie Bobadilla naciągnął mięsień i opuścił boisko. Jednak było widać, że chłopcy starali się by wygrać to spotkanie. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. W drugiej odsłonie zabłysną Froese (zastępował powołanego do kadry Younesa). Wykorzystał dokładne dośrodkowanie Ba z prawej strony i było 1:0. Kolejne ataki jednak skutecznie rozbijała obrona Essen. Za to jedna z ich kontr w 67 minucie dała im wyrównanie za sprawą Wolfa. Do końca mimo wyraźnej przewagi moich podopiecznych wynik nie uległ zmianie. Tym razem wynik nie cieszył, ale gra mogła się podobać. Brakowało wyraźnie Younesa. Nie było komu wykańczać akcji (zmarnowane 3 "setki"). Po tym meczu postanowiłem już definitywnie zrezygnować z Djurkovica. Ostatnie spotkanie w jego wykonaniu to cień piłkarza z rundy jesiennej. Najprawdopodobniej zastąpi go Froese.
Mecz z Fortuną Köln chciałem wygrać. Za kontuzjowanego Bobadille (będzie pauzował miesiąc) zagrał Stolica. Początek nie wróżył kolejnej porażki. Błyskotliwe ataki Okeke budziły podziw na trybunach. Ale to goście za sprawą Sümnicha w 26 minucie objęli prowadzenie. W przerwie nie szczędziłem ostrych słów. Ich skutkiem była... stracona bramka w 51 minucie. Piękną akcję gospodarzy wykończył Blissett. Nie pozostało mi nic innego jak dokonać zmian. Dobrze zaprezentował się Kowalczyk, za sprawą którego odżył nadzieje w 76 minucie. Wykorzystał dokładne podanie Younesa i było już tylko 1:2. Niestety zabrakło czasu i musieliśmy schodzić z boiska z opuszczonymi głowami. Mimo porażki utrzymaliśmy 8-punktową przewagę. Nadzieję budził kalendarz. Kolejne spotkanie mieliśmy grać u siebie z amatorami Dortmundu (4 miejsce). Ale kolejne mecze to spotkania z zespołami z dołu tabeli. Czekał nas przerwa na mecze eliminacji MŚ.
W meczach eliminacyjnych Polacy wywieźli remis z Oslo 1:1 (Szymkowiak), a w Chorzowie odprawili Armenię 2:0. Dawało im to 3 miejsce, ale już ze stratą 7 punktów do Norwegów i 2 oczek do Ukrainy.
Mecz z Dortmundem wreszcie okazał się spotkaniem na miarę lidera ligi. Chłopcy wyszli bardzo zmobilizowani. Chcieli zatrzeć po sobie złe wrażenie po ostatnich spotkaniach. Pierwsza bramka padła dopiero w 29 minucie. W polu karnym świetnie zachował się Froese. Minął przeciwnika i wyłożył piłkę nadbiegającemu Stolicy, który pokonał Kuschmana. Przed przerwą na listę wpisał się jeszcze Ben Younes. Na drugie 45 minut wychodziliśmy pewni siebie. Kolejne akcje zwiększały przewagę Unionu. Jej udokumentowaniem był gol wprowadzonego Kowalczyka w 77 minucie. Znowu pięknym podaniem głową popisał się Ba. Statystyki pomeczowe mówiły o 19 strzałach (z czego 9 celnych) przy 2 niecelnych uderzeniach gości. Wreszcie zagraliśmy dobre spotkanie. Wróżyło to na poprawę gry w kolejnych spotkaniach. Pochlebne noty wyraził także zarząd, co spowodowało poprawienie atmosfery w klubie.
Kolejny mecz grałem z ostatnim w lidze Verl. Znowu nie mogłem skorzystać z powołanego Younesa. Dałem szansę gry od początku dla Kowalczyka. Pierwsze minuty pokazały kto może wygrać ten mecz. Już w 8 minucie solową akcję wykończył Ba. Później gra uspokoiła się trochę, ale tylko do 37 minuty. Wchodzącego w pole karne Zechnera nieprzepisowo blokował Mrugalla. Sędzia bez wahania wskazał na "jedenastkę". Pewnym egzekutorem okazał się sam poszkodowany i było 2:0. Tuż przed przerwą kontaktowego gola zdobył Guzik. Ale początek II części znowu dał nam bramkę. Solowy rajd w 47 minucie na bramkę zamienił świetnie grający dzisiaj Zechner (asysta zapisana dla Wehnera). Wynik ustalił w 53 minucie Okeke po dokładnym dośrodkowaniu Ba. Dobrze spisywał się Wehner. Dostał 9 i MoM. Powoli chyba wychodzimy z kryzysu.
Mecz u siebie z Dresdner SC miał pokazać kibicom, że kryzys mamy już za sobą. Niestety 11500 kibiców opuszczał stadion w nienajlepszych humorach. Początek należał do nas. Ale bramkę zdobyliśmy dopiero w 36 minucie po strzale Younesa. Po przerwie ciągle atakowaliśmy, tyle że dobrze bronił Weider. Już w 56 minucie wyrównał Gleis. Gdy czekałem już cierpliwie na zakończenie meczu ostatnie dwie minuty wstrząsnęły mną i kibicami. W 88 i 90 minucie pognębił nas Ratke i musiałem znowu przełknąć gorycz porażki.
Terminarz znowu przewidywał dla mnie przerwę, tym razem 20 dni. Miałem czekać na mecz z Wilhelmshaven. W towarzyskim spotkaniu Polacy zremisowali na wyjeździe ze Szkocją 1:1 po golu Juskowiaka. W magazynie piłkarskim Ran jeden z ekspertów podsumowując rozgrywki ligowe wypowiedział się o Younesie jako "maszynie" do zdobywania bramek. Ja oczywiście również pochwaliłem Tunezyjczyka. Mam nadziej, że będzie to dla niego większą motywacją i nie spocznie na laurach. W I lidze mistrzostwo zapewnił sobie na 2 kolejki przed zakończeniem rozgrywek Bayern Monachium.
Mecz z Wilhelmshaven okazał się bardzo trudny, na tyle trudny, że przegraliśmy po raz 7. Pierwsza połowa pod nasze dyktando, ale ani Kowalczyk, ani Okeke nie zdołali pokonać Heidenreicha. Co nie udało się nam udało się dla Fuchsa i na przerwę schodziliśmy przegrywając 0:1. Druga połowa nie przyniosła większych zmian. Na dodatek po bramce Ivanauskasa w 53 minucie przegrywaliśmy już 0:2. Ożywienie do gry wprowadził Bozsik, który zastąpił Zechnera. Zdobył bramkę w 81 minucie, ale na tyle tylko było stać moich graczy. Do końca sezonu pozostawało 5 kolejek.
Bardzo ważnym spotkaniem miał być mecz z przedostatnim Aue. W finale Ligi Mistrzów miały spotkać się zespoły Porto i Leverkusen. Wracając do meczu z Aue. Na stadionie zasiadło tylko 9000 widzów. Ci co nie przyszli mogli żałować. Już w 4 minucie odbitą piłkę przejął Zechner i było 1:0. W 12 minucie dobrze przedarł się Ba. Zagrał do lepiej ustawionego Bobadilli, który wykorzystał szansę i podwyższył na 2:0. Ten sam zawodnik w 21 minucie po podaniu Zöphela strzelił na 3:0. Goście jednak nie załamali się i Ullmann w 27 minucie zniwelował straty do 2 goli. Ale jeszcze przed przerwą dokładne podanie Ba wykorzystał Zechner i było 4:1. W szatni panował świetna atmosfera. Chłopcy za wszelką cenę chcieli sprawić kibicom jak najlepszy prezent. Drugie 45 minut rozpoczęło się ataków Unionu. Jednak stać nas było tylko na trafienie wprowadzonego Kowalczyka, który w 69 minucie wykorzystał podanie Stolicy. Dzięki temu zwycięstwu na 4 kolejki przed końcem mieliśmy 8 punktów przewagi na drugim RW Essen i w perspektywie wyjazdowe spotkanie z Düsseldorfem. Puchar UEFA zdobył Ajax po zwycięstwie 4:3 z Romą (hat-trick Machlasa)
Na trybunach zasiadło blisko 16 tysięcy kibiców. Mecz rozpoczął się od ostrego uderzenia gospodarzy. Po kilku minutach przewagi do głosu doszedł Union. W 8 minucie rajd Bobadilli kończy się centrą na pole karne, gdzie znajduje się świetnie ustawiony Younes zdobywając pierwszego gola. Kolejne minuty to okres wyrównanej gry. W 40 minucie asystą popisał się Okeke, a wykorzystał ją Tschiedel zdobywając swoją 3 bramkę w rozgrywkach. Ostatnie minuty to próby odrobienia strat przez Düsseldorf. Przyniosły skutek w 45 minucie. Za faul Tredupa na Marinie sędzia podyktował rzut karny, który wykorzystał sam poszkodowany. Mecz był z minuty na minutę ciekawszy. Kolejne bramki padły dopiero pod koniec spotkania. Wynik na 3:1 podwyższył Stolica w 69 minucie. A w 83 na 4:1 strzelił Younes po podaniu Tschiedela. Honor gospodarzy uratował minutę później Mollenhauer zmniejszając rozmiary porażki na 2:4. Po obejrzeniu tabeli mogłem stwierdzić jedno... WYGRALIŚMY LIGĘ. Doszło do tego po porażce najgroźniejszego rywala RW Essen.
Sukces mieliśmy świętować u siebie w meczu z Babelsberg. Nie zmartwiła mnie nawet kontuzja Persicha odniesiona w meczu z Düsseldorfem. Ligę Mistrzów we wspaniałym stylu wygrało Porto. W finale po bramkach Pizziego i Aleinicheva pokonali Leverkusen. W Pucharze Niemiec zwyciężył Wolfsburg pokonując 1:0 Borusię Dortmund.
Mistrzostwo przyszło świętować 10000 widzów. Choć mecz zaczął się fatalnie, bo już w 1 minucie straciliśmy bramkę, zawodnicy nie załamali się. Atak za atakiem przyniósł skutek w 12 minucie, kiedy to prostopadłe podanie Okeke przejął Froese i było 1:1. Jeszcze przed przerwą wyszliśmy na prowadzenie po golu Ba w 27 minucie. Drugie 45 minut to podobny obraz gry. Na 3:1 strzelił ponownie Ba (dobitka po strzale Stolicy). Wynik na 3:2 ustalił już w przedłużonym czasie gry Fernando. Zaraz po meczu odbyła się wielka feta z okazji awansu do II ligi. Na wieczór zaplanowano bankiet. Miałem tak dobry humor, że nawet odpuściłem Tschiedelowi czerwoną kartkę, którą dostał w tym meczu, zresztą pierwsza w sezonie całego zespołu.
Bal się udał. Trening przełożyłem na wtorek. Do końca zostały tylko 2 spotkania. Derby Berlina (z TeBe) oraz u siebie z Werderem (A). W meczach eliminacyjnych Polacy zremisowali z Walią 1:1 (Szymkowiak). W drugim meczu pokonali Armenię 1:0 (Szymkowiak). Dzięki temu zwycięstwu nie stracili jeszcze szans na awans (4 punkty straty do prowadzącej Walii)
W meczu z TeBe grałem praktycznie "nową" obroną. Brakowało Tschiedela (czerwona kartka), Persicha (kontuzja) i Zafirova (reprezentacja). W I połowie było praktycznie dwa wydarzenia godne uwagi. W 40 minucie czerwoną kartkę obejrzał Zöphel, a w 45 prowadzenie objęli gospodarze za sprawą Kerna. Druga połowa nie przyniosła bramek. Główna przyczyną była dobra postawa golkipera TeBe Tomasza Bobela. Tym razem taki dobry nie byłem i Zöphel za "czerwień" dostał, ale tylko oficjalne ostrzeżenie.
Teraz pozostało nam czekać cierpliwie na zakończenie sezonu. Na zakończenie ligi spotkaliśmy się z Werderem (A). Mecz rozpoczął się od... dwóch kontuzji w szeregach gości. Pierwszą bramkę zdobyliśmy w 25 minucie. Strzałem z dystansu popisał się Younes. Kilka minut później było już 2:0. Ponownie na listę strzelców wpisał się Younes wykorzystują podanie Zechnera. Na trzecią bramkę kibice czekali do 39 minuty. Piękny rajd lewą stroną zakończył celnym strzałem Zechner. Straty zmniejszył Schroer. Po przerwie mimo kilku dogodnych sytuacji (min. Younes, Stolica) nie udało się pokonać bramkarza gości. Rozmiary porażki zmniejszył Zimine. Sezon zakończyłem zwycięstwem 3:2 co oczywiście bardzo mnie cieszyło.
Więc 10 czerwca 2001 roku mogłem cieszyć się z pierwszego mojego sukcesu w roli szkoleniowca. Awans z ligi regionalnej wywalczyły: Aalen i Jena (południe), Union i Braunschweig (północ).
Tabela ligi regionalnej (północ) na zakończenie sezonu.
1. Union Berlin 36 24-4-8 88-43 76
2. Braunschweig 36 19-7-10 58-44 64
----------------------------------------
3. Fortuna Köln 36 16-11-9 51-43 59
4. RW Essen 36 19-2-15 58-52 59
5. Sachsen Leipzig 36 16-10-10 46-36 58
Sezon mogłem uznać za bardzo udany. Plan wykonany w 100%. Nie mogę również pominąć indywidualnych statystyk.
STRZELCY: Ben Younes 24, Zechner 14 i Ba 10
ASYSTY: Ba 13, Younes i Djurkovic po 6
WYSTĘPY: Okeke 36 (grał we wszystkich meczach)
MoM: Ben Younes 14
AvR: Ben Younes 8.41, Bobadilla 7.38 i Ba 7.36
Okazałem się zespołem grającym najbardziej ofensywnie - 88 goli. Również na mecze moich podopiecznych przychodziło najwięcej widzów - średnio 12000. Straconych bramek także miałem mało - 44 (najmniej Sachsen 36). W ciągu sezonu moi piłkarze obejrzeli tylko 24 żółte i 2 czerwone kartki.
W Niemczech trofea podzielili między siebie:
GK - Laux (Dortmund)
Sweeper - Nowotny (Leverkusen)
Defender - Linke (Bayern)
Midfield - Effenberg (Bayern)
Striker - Jancer (Bayern)
Player - Jancer (Bayern)
Nagrody na świecie zdobyli:
FIFA - Vieri (Inter)
WORLD - Kluivert (Barcelona)
AFRYKA - Kuffour (Bayern)
EUROPA - Vieri (już Barcelona)
AFRYKA PŁD. - Élber (Bayern)
OCEANIA - Kewell (Leeds)
A w Europie:
GK - Kahn (Bayern)
Defender - Linke (Bayern)
Midfield - Ognjenovic (Real)
Striker - Vieri (Barcelona)
Świat żył spektakularnym transferem Vieriego do Barcelony za $65,000 000. Kibice Unionu postanowili przyznać swoje wyróżnienie dla Ben Younesa. Moje osobiste wyróżnienie również jest dla niego. Świetnie zaaklimatyzował się w zespole stając się jednym z ojców sukcesu. Jednak nie mogę pominąć wszystkich zawodników, którzy grali o najwyższy cel tego sezonu. Wogóle bardzo trafne były transfery jakie przeprowadziłem (ale się chwale). Zarówno Bobadilla, Ba czy Kowalczyk odgrywali znaczącą rolę w zespole.
Mogłem teraz ze spokojem czekać na początek kolejnego sezonu. Niedługo również odejdą niektórzy piłkarze (emerytura, prawo Bosmana). Czekam także na przybycie moich nowych piłkarzy. Wszystko co wydarzy się do nowego sezonu (i oczywiście w trakcie) opiszę w następnych częściach moich przygód w 1.FC UNION BERLIN.