Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

Reims ( cz.6 )

Szósty sezon na Stade Auguste-Delaune zapowiadał się burzliwie. Byłem już nieco zniecierpliwiony i zniechęcony tym, że po raz kolejny nie udało się nam zdobyć mistrzostwa, choć byliśmy tak blisko. Podobnie chyba myśleli członkowie zarządu, gdyż w tym sezonie nie żądali już pozycji w środku tabeli, ale sukcesu tak we Francji, jak i w Europie. Pożyjemy zobaczymy.

W związku z tym, że miałem do dyspozycji bardzo szeroką kadrę przed sezonem do klubu dołączył tylko jeden gracz - Rudy Haddad z PSG - 21-letni napastnik, który przybył na prawie Bosmana.
Kilku graczy opuściło klub, a wśród nich znaleźli się:

- Freddy Maertens, BEL, 24, Wilrijk, 6K
- Schumann Bah, FRA, 32, Noisy-Le-Sec, 500K
- Piotr Włodarczyk, POL, 29, Chateauroux, 1.8M

...oraz trzech graczy, którym skończyły się kontrakty:

- Olivier Tingry, FRA, 34, GK
- Stefan Dupond, BEL, 20, Sw/D C
- David Zanko, FRA, 21, S C

Mimo to, kadra zespołu była i tak bardzo liczna. Postanowiłem, że ten sezon, bez względu na to, czy zdobędziemy mistrzostwo, czy nie, będzie dla wielu ostatnim w klubie. Dla kogo, to miało się dopiero okazać. Przed sezonem kadra wyglądała następująco:

Bramkarze:
- Sebastien Frey, FRA, 26 - podstawowy golkiper
- Jean-Gabriel Padovani, FRA, 26 - zmiennik Freya, walczący o drugą pozycję w klubie z Vieirą
- Guillaume Vieira, FRA, 23 - młody utalentowany zawodnik, interesuje się nim Lyon, Nantes i Inter
- Tomasz Grzyb, POL, 22 - na razie jeszcze wyraźnie słabszy od pierwszej trójki, ale fenomenalnie się rozwija

Obrońcy:
- Cesar, BRA, 31 - podstawowy gracz na lewą flankę, nie ma w tej chwili dla niego w klubie konkurencji
- Omar Daf, SEN/FRA, 29 - zmiennik Cesara, ale dużo słabszy
- Marica, GRE/BRA, 26 - podstawowy gracz na prawą stronę, podobnie jak Cesar bezkonkurencyjny
- Cyrille Anziani, FRA, 21 - młody prawy obrońca, zmiennik Maricy i nadzieja na przyszłość
- Isaak Okoronkwo, NIG, 28 - podstawowy obrońca, może grać wszędzie, ale najlepiej czuje się na środku
- Philippe Mexes, FRA, 24 - ma talent, ale ciągle jakoś nie może się rozruszać, gra dobrze, ale nie wyśmienicie
- Philippe Christanval, FRA, 27 - typowy zmiennik, gra równo na niezłym poziomie
- Dianbobo Balde, GUI/FRA, 30 - bardzo dobry obrońca, chyba zajmie miejsce w I jedenastce obok Okoronkwo
- Domenico Carta, ITA, 22 - młody i utalentowany, będzie dostawał szanse coraz częściej
- Mahamet Diagouraga, FRA, 22 - trochę słabszy od Carty, ale swoją szansę też dostanie

Pomocnicy:
- Seyi Ogunsanya, NIG, 30 - podstawowy defensywny pomocnik, miał bardzo dobry ostatni sezon
- Michel Gerard, BEL, 23 - miał być zmiennikiem dla Ogunsanyi, ale jest trochę za słaby, ma ostatni sezon, aby się poprawić
- Thierry Bouquet, FRA, 20 - już zacieram rączki, zapowiada się gwiazda!!!
- Gael Danic, FRA, 24 - podstawowy gracz na lewą stronę, równa, wysoka forma
- Olivier Kapo, FRA, 25 - miał być rywalem Danica, a jest jego o wiele słabszym zmiennikiem
- Geovanni, BRA, 26 - podstawa po prawej stronie, choć w poprzednim sezonie nie zachwycał; może się rozkręci
- Luis Rojas, ESP, 21 - młody jeszcze, choć już niezły; dam mu szansę i zobaczymy, co pokaże
- Bruno, BRA, 22 - gwiazda! przyszedł rok temu za 1.2M, a już oferowano mi za niego 10.5M, ale odmówiłem
- Christian Negouai, FRA, 28 - średniak, ale bardzo pożyteczny, nie przeszkadza mu gra z ławki
- Alexander Peter, GRE, 20 - przez ostatnie 3 sezony ogrywał się (na wypożyczeniach) w 2. Bundeslidze, zobaczymy co umie

Napastnicy:
- Nicolas Anelka, FRA, 27 - największa gwiazda zespołu i podstawowy napastnik
- Arkadiusz Bąk, POL, 31 - podpora Reims przez ostatnie lata, skończył mu się okres ochronny i Nantes i Lyon chcą go mieć
- Jeremie Aliardiere, FRA, 23 - Henry to z niego nie będzie, ale trochę bramek na pewno strzeli
- Fredric Kanoute, FRA, 28 - przyszedł za kilkaset tysięcy, teraz wart jest 5M, ale nie zachwyca - zmiennik
- Frederic Lavagne, FRA, 20 - obiecujący, może coś z niego wyrosnąć, ale potrzebuje ogrania
- Rudy Haddad, FRA, 21 - świeży nabytek, gwiazda reprezentacji U-21
- Adam Proudlock, ENG, 25 - nie rozwija się jak tego oczekiwałem, ciężko mu będzie przebić się do składu
- Emil Debski, DEN, 21 - jeśli będzie nadal się rozwijał jak do tej pory, to drżyjcie obrońcy

Jak widać kadra bardzo liczna. Część młodzieży (Rojas, Bouquet, Grzyb, Lavagne, Debski) będę chciał wypożyczyć, żeby się ograli, bo w Reims może to być trudne. Reszta musi mnie do siebie przekonać, bo jak na razie moje zaufanie mają tylko Bruno, Bąk, Anelka, Okoronkwo, Balde i Frey. Oczywiście i oni muszą grać na poziomie, jeśli chcą aby tak zostało.

Przed sezonem, jak zwykle, rozpoczęliśmy od spotkań towarzyskich. Najpierw tournee po Hiszpanii, gdzie pokonaliśmy Numancię 3:2 (Bąk, Cesar, Haddad), ulegliśmy Espanyolowi Barcelona aż 1:4 (Debski) i zwyciężyliśmy Cordobę 2:0 (Okoronkwo, Bruno). Okres przygotowawczy zamknął drugi mecz z Numancią, ale tym razem na naszym stadionie. W obecności niespełna 1000 widzów pokonaliśmy Hiszpanów 5:1 (2x Geovanni, Ogunsanya, 2x Bruno).

Po długich rozmowach i przekonywaniach, wielu dywagacjach prasowych i telewizyjnych faktem stała się moja druga posada. Zastałem selekcjonerem reprezentacji Meksyku. Trochę obawiałem się, czy zdołam pogodzić prowadzenie dwóch drużyn, na dwóch różnych kontynentach, ale postanowiłem spróbować.

Jak się okazało reprezentacja Meksyku była w nienajlepszym stanie. Większość kluczowych graczy była już dobrze po trzydziestce, a młodych i wartościowych zmienników nie było. Nie istniała ani drużyna B, ani młodzieżówka. Praca w takich warunkach nie była łatwa, zwłaszcza, że niezbyt znałem się na meksykańskich piłkarzach, a federacja postawiła przede mną zadanie zakwalifikowania się do Mistrzostw Świata. Do eliminacji było jednak daleko, a tymczasem miałem rozegrać serię meczy towarzyskich. Na początek ze Stanami Zjednoczonymi, Ukrainą i Marokiem.

Po przeglądzie zawodników uznałem, że kluczowymi zawodnikami w kadrze będą:
- Oscar Perez, GK, 33 lata, Cruz Azul - podstawowy bramkarz
- Heriberto Ramon Morales, Sw/D C, 31, Morelia - kierownik defensywy
- Ramon Morales, D/AM/F L, 31, Chivas - lewy obrońca
- Jesus Arellano, D/AM/F R, 33, Monterrey - prawy obrońca
- Gerardo Torrado, DM RC, 27, Kaiserslautern - rozgrywający
- Miguel Zepeda, AM/F R, 30, Schalke 04 - prawe skrzydło
- Cesareo Victorino, AM LC, 27, Cruz Azul - kapitan i kluczowy gracz, pozycja za plecami napastników
- Cuauhtemoc Blanco, F LC, 33, Espanyol - lewy napastnik, ma już swoje lata, więc szukam zmiennika
- Antonio de Nigris, S C, 28, Monterrey - drugi z napastników

Jak więc widać, tylko trzech graczy z kluczowej dziewiątki ma mniej niż 30 lat. Potrzebne są wzmocnienia i przetestowanie nowych zawodników. Do tego przydadzą się zaplanowane mecze towarzyskie.

Powrót do Francji, bo ruszyła liga. Na dobry początek pokonaliśmy w wyjazdowym debiucie nowego sezonu Nancy 3:0 (dwukrotnie z karnego Cesar, Danic). Następnie było 2:0 u siebie z Monaco (Aliardiere, Geovanni) i wyjazdowe 0:0 z RC Lens. Trzeba przyznać, że gospodarze mocno nas przycisnęli i wynik bezbramkowy zawdzięczamy w dużej mierze dobrze grającemu Freyowi. Od pierwszej kolejki prowadziliśmy w tabeli i kolejne zwycięstwa z Le Mans (H) 3:2 (Okoronkwo, Bąk, Anelka), Auxerre (A) 2:0 (Okoronkwo, Geovanni) i Marseille (H) 3:1 (Kanoute, Bruno, Cesar-pen) umocniły nas na pozycji lidera.

13. września przyszedł czas na pierwsze spotkanie w ramach Ligi Mistrzów. Trafiliśmy do grupy E z Bayernem Monachium, Fiorentiną i Sturmem Graz. Podejmowaliśmy u siebie Niemców i po ostrej walce mecz zakończył się wynikiem 0:0. Doskonale pokazali się Sebastien Frey, Philippe Christanval i bramkarz Bayernu... Christoffer Kallqvist. To, co nie udało nam się w spotkaniu z Niemcami, z zadziwiającą łatwością przychodziło nam w ligowym meczu z Lorient. Mówię tu o strzelaniu bramek. Pokonaliśmy gości 6:0 i, co ciekawe, każdą bramkę strzelał inny gracz. Serial rozpoczął Anelka, kontynuowali Bruno, Marica, Haddad i Negouai, a zakończył Kapo. Jednak kolejne spotkanie było dramatycznie odmienne. Przegraliśmy we Florencji z Fiołkami 0:3, głównie ze względu na niebywałą postawę defensywy gospodarzy (Moretti, Adani, Repka, Tarozzi byli nie do przejścia). Co ciekawe, w szerokiej kadrze Fiorentiny oprócz Rivaldo (tak, tego Rivaldo) znalazło się też miejsce dla Pawła Kaczorowskiego. Odbiliśmy sobie tę porażkę w lidze, gdzie mimo czerwonej kartki dla Bruno w 31. minucie pokonaliśmy Rennes 3:1 (Anelka, 2x Geovanni).

Kolejne spotkania w Lidze Mistrzów, ze Sturmem Graz, na wyjeździe i u siebie można nazwać fenomenem. Można powiedzieć, że Austriaków pokonał pewien Nigeryjczyk, bowiem pierwsze spotkanie zremisowaliśmy 2:2, natomiast drugie wygraliśmy 2:0, a strzelcem wszystkich czterech bramek dla nas w dwumeczu był Seyi Ogunsanya. W międzyczasie w lidze rozbiliśmy Pau 3:1 (2x Anelka, Bąk) i Chateauroux 4:0 (hat-trick Anelki, Debski) i Guingamp 2:0 (Anelka, Debski). Zbliżał się przedostatni mecz grupowej I fazy LM - wyjazdowe spotkanie z Bayernem Monachium. Jeśli chcieliśmy marzyć o awansie do drugiej rundy to potrzebny był nam co najmniej remis. Niestety, dał się we znaki brak na prawej obronie Marici. Daf nie był w stanie powstrzymać szalejącego po lewej stronie Bayernu Neuendorfa, który najpierw strzelił bramkę, a następnie asystował przy dwóch kolejnych. Przegraliśmy 0:3 i odpadliśmy z rywalizacji. Awansował Bayern i Fiorentina. Nam pozostało trzecie miejsce i walka w Pucharze UEFA. Nieco podłamani tym faktem przegraliśmy z Lille 0:2 i była to nasza pierwsza ligowa porażka. Udało się jednak zmobilizować na mecz z Toulouse, który wygraliśmy 4:0 (Bruno, Danic hat-trick). Przyszedł czas na ostanie spotkanie LM, u siebie z Fiorentiną. Graliśmy o przysłowiową pietruszkę, bowiem mieliśmy pewne trzecie miejsce w grupie, ale moi gracze podeszli do tego meczu bardzo ambitnie. Pałała w nas żądza zemsty za blamaż we Florencji. Niczym huragan zmietliśmy Fiorentinę wygrywając 6:1. 5 bramek strzelił Anelka ustanawiając nowy rekord a szóstą dorzucił z karnego Cesar. Honorowego gola dla Włochów zdobył Ambrosetti.

W lidze pokonaliśmy na wyjeździe Lyon 3:1 (2x Bruno, Anelka) i znów czekały nas mecze pucharowe. W 3. rundzie Pucharu UEFA wylosowaliśmy Spartaka Moskwę. Pewne zwycięstwa 5:2 na wyjeździe (Anelka, 2x Bruno, 2x Negouai) i 3:0 u siebie (Bąk, Debski, Cesar pen.) dały nam awans dalej. W lidze jednak zaczęło się coś psuć. Dawał się we znaki brak Marici, który złapał długotrwałą kontuzję. Z Istres tylko zremisowaliśmy 0:0 pomimo czerwonej kartki dla gości. Także remis padł w meczu z Montpellier, ale tym razem było 1:1 (Negouai). Następnie przegraliśmy u siebie ze znienawidzonym Nantes 1:2 (Bąk) i na dodatek kontuzji doznał Cesar. Mecz z Monaco był kolejnym słabym spotkaniem i zakończył się bezbramkowym remisem. Musiałem coś zrobić. Zmieniłem nieco taktykę i w ostatnim spotkaniu rundy jesiennej pokonaliśmy Lens 3:1 (Debski, 2x Anelka).

Na półmetku ligi prowadziliśmy więc z przewagą, dość sporą, bo aż ośmiu punktów nad resztą stawki (Nantes, Lyon). Pamiętałem jednak co się stało w sezonie 2003/2004, kiedy to też początek mieliśmy wyśmienity, a później szło coraz gorzej. Podjąłem także pewną decyzję, którą zakomunikowałem zarządowi klubu. Mianowicie, stwierdziłem, że bez względu na to, czy zdobędziemy mistrzostwo, czy nie, po sezonie odchodzę z klubu. Pomimo tego, chciałem zostawiać klub w jak najlepszej sytuacji. Dlatego postanowiłem sprowadzić do Reims kilku klasowych graczy. Kontrakty z moim klubem podpisali Radek Kałużny z VfB Stuttgart i Ousmane Dabo z Atalanty Bergamo. Obaj dołączą po sezonie, gdy wygasną ich kontrakty z dotychczasowymi pracodawcami. Już teraz dołączył jednak do klubu 26-letni francuski prawy skrzydłowy Mickael Citony z Le Havre za 1.2M dolarów. Wzmocni on linię pomocy i będzie konkurentem o miejsce w składzie dla Geovanniego. Prowadzę także negocjacje z kilkoma innymi graczami (Smolarek, Pires, Thuram), ale szanse, że zjawią się oni w Reims są raczej niewielkie. Tymczasem wybrałem się po raz pierwszy od sześciu lat na święta do domu. Należy mi się kilkudniowy urlop.

Jeśli idzie o reprezentację Meksyku, to rozegraliśmy trzy mecze. 26. sierpnia pokonaliśmy 1:0 Stany Zjednoczone pomimo gry w dziesiątkę już od 9. minuty po czerwonej kartce dla Hierro, który miał być partnerem H. Moralesa na środku obrony. Strzelcem zwycięskiego gola, był 33-letni weteran Blanco. 15. października nie było już tak miło i ulegliśmy w Kijowie Ukrainie 1:2. Zawiódł zwłaszcza środek defensywy (próbowani Davino i Cervantes) oraz nowy rozgrywający Hernandez. Dobrze zagrali Perez na bramce, Arellano na prawej obronie i Victorino na środku pomocy. Ten ostatni był strzelcem honorowej bramki. Ostatnie z zaplanowanych na ten rok spotkań rozgrywaliśmy u siebie. Rywalem była reprezentacja Maroka, którą pokonaliśmy 2:1. Bramki strzelali Hernandez i Castro, ale graczem meczu był de Nigris, który asystował przy obu.

Federacja Meksyku była zadowolona z moich wyników w tym roku. Dowiedziałem się też, że na pierwszy kwartał 2007 roku zaplanowano trzy spotkania towarzyskie. W Kingstone z Jamajką, w Edmonton z Kanadą i w Mexico City z Nigerią, której gwiazdami byli grający w Wiśle Ekwueme i Sunday.

Rundę rewanżową rozpoczęliśmy od wyjazdowego zwycięstwa z Sedan 5:0 (Anelka, Geovanni, Bruno, Aliardiere, Cesar). Następnie w Pucharze Ligi odprawiliśmy z kwitkiem Marsylię po zwycięstwie 2:1 (Negouai, Bąk), a w lidze pokonaliśmy Troyes (H) 3:0 (2x Bruno, Balde). W następnej kolejce podejmowaliśmy doskonałe w defensywie Auxerre i stało się to, czego się obawiałem. Nie zdołaliśmy strzelić bramki i przegraliśmy 0:1. Humor poprawiliśmy sobie w Pucharze Francji, gdzie pokonaliśmy amatorskie Annecy 4:0 (2x Kanoute, 2x Proudlock). Teraz czekały nas dwa wyjazdowe mecze z Lorient w odstępie trzech dni. Najpierw w lidze wygraliśmy 3:1 (2x Ogunsanya, Bruno), aby trzy dni później przegrać z kretesem w Pucharze Ligi 0:2. Niedługo potem odpadliśmy także z Pucharu Francji, gdy po bezbramkowym remisie z St-Ettiene przegraliśmy w rzutach karnych. Nie zmartwiło mnie to jednak zbytnio, bowiem najważniejsza była liga, a tu szło nam świetnie. Najpierw zwycięstwo u siebie z Rennes 1:0 (Bruno), potem na wyjeździe z Pau 5:0 (Bąk, 2x Bruno, Anelka, Ogunsanya), u siebie z Sedanem 3:0 (Bąk, Geovanni, Dębski) i na wyjeździe z Marsylią 3:1 (Anelka, 2x Bruno).

12. lutego 2007 r. postanowiłem zrezygnować z prowadzenia reprezentacji Meksyku. Jednak ciągłe podróże międzykontynentalne dawały się we znaki. W efekcie cierpiała na tym i reprezentacja i klub. Stwierdziłem, że nie ma to sensu i, że lepiej skupić się na końcówce sezonu ligowego. Zanim jednak to się stało reprezentacja Meksyku w pożegnalnym (dla mnie) meczu pokonała Jamajkę 2:0 (Victorino, Blanco).

W międzyczasie po raz kolejny na trening nie stawił się Anelka. Uznałem, że tym razem już przegiął i ukarałem go grzywną w wysokości jego tygodniowych zarobków. Nie zdziwiłem się, gdy śmiertelnie się obraził, zrobił awanturę i zażądał wystawienia na listę transferową. Zgodziłem się chętnie, bo wiedziałem to, o czym on nie miał jeszcze pojęcia. Od przyszłego sezonu dołączy do Reims dwójka graczy z argentyńskiego River Plate. Będą to Fernando Cavenaghi i Franco Costanzo. W tej sytuacji Anelka nie był już w klubie tak niezbędny jak mu się wydawało. Tymczasem jednak wystawiałem go do składu, bo grał dobrze.

Przyszedł czas na czwartą rundę Pucharu UEFA, w której trafiliśmy na Deportivo La Coruna. W pierwszym meczu rozgrywanym na Stade Auguste-Delaune padł niezbyt dla nas szczęśliwy remis 1:1 (Bruno). Liczyłem jednak ciągle na awans, mając w pamięci, że w tym sezonie na wyjazdach gramy znacznie lepiej, niż u siebie. Przeliczyłem się jednak, bo na Riazor przegraliśmy 0:1 i odpadliśmy z rywalizacji. W lidze pechowo zremisowaliśmy z Le Mans 1:1 (Negouai), ale już w następnym spotkaniu odbiliśmy sobie i za ten remis i za Puchar UEFA pokonując drugie w tabeli Lille aż 6:1 (hat-trick Negouai, Danic, Ogunsanya, Bąk). Bałem się, że w końcówce sezonu możemy znów zacząć gubić punkty, ale nic takiego się nie działo. Gromiliśmy kolejnych przeciwników. Znienawidzone Toulouse wracało do domu z bagażem czterech bramek (2x Kanoute, Bruno, Ogunsanya), podobnie zresztą jak Troyes (Bąk, 2x Ogunsanya, Anelka). Pomimo tego, że do końca sezonu pozostało jeszcze 7 kolejek tytuł mistrzowski był na wyciągnięcie ręki. Zwycięstwo nad Chateauroux 2:1 (Bąk, Ogunsanya) jeszcze nam go nie dało, ale bezbramkowy remis z Lyonem już tak. 9. kwietnia, po 33 ligowych kolejkach Reims zostało MISTRZEM FRANCJI w sezonie 2006/2007. Zdobyliśmy dla klubu 7. mistrzostwo Francji po 45 latach przerwy.

Ostatnie pięć kolejek zagraliśmy na luzie. Gracze nie przykładali się specjalnie, ale nie mogłem ich winić, gdyż w klubie ogólnie panowała już atmosfera rozprężenia. Oczywiście wszyscy już wiedzieli, że odchodzę z klubu. Gazety rozpisywały się o tym, a prezes ciągle miał cichą nadzieję, że jednak zdecyduję się zostać, ale byłem nieugięty. Potrzebowałem dłuuugich wakacji.

Tak więc w ostatnich pięciu meczach zdobyliśmy tylko 6 punktów. Najpierw były trzy remisy, wszystkie 1:1, z Istres (Negouai), Guingamp (Debski) i Montpellier (Kanoute). Następnie porażka z Nantes 1:2 (Aliardiere) i piękne zwycięstwo na zakończenie sezonu 4:0 z Nancy (2x Bąk, Geovanni, Bruno). Był to mój pożegnalny mecz, w którym Arkadiusz Bąk strzelił swojego setnego gola dla Reims. Nieźle się to złożyło.

Ostatecznie wygraliśmy ligę z dorobkiem 84 punktów. Co ciekawe lepiej wypadaliśmy na wyjazdach, gdzie zdobyliśmy 44 punkty (u siebie "tylko" 40). Strzeliliśmy 91 bramek (nowy rekord ligi), w tym 42 u siebie i 49 na wyjazdach, i straciliśmy 25 goli (13 u siebie, 12 na wyjazdach). Drugie miejsce przypadło w udziale Lens (71 punktów), trzecie Lyonowi, a czwate Lille (obie drużyny po 68 punktów). Zeszłoroczny mistrz - Nantes - był dopiero szósty z dorobkiem 67 punktów. Do drugiej ligi spadły Sedan, Montpellier i Toulouse, a na ich miejsce awansowały drużyny PSG, St-Ettiene i FC Metz.

Pomimo zdobycia mistrzostwa i naprawde dobrej gry moich graczy nagrody jakoś w tym roku nas ominęły. Najlepszym francuskim menadżerem wybrano Fracisa Smereckiego z Auxerre, przed Jacques Santinim z Lyonu. Graczem roku według piłkarzy został Nicolas Anelka. Najlepszym bramkarzem wybrano Alexandra Filimonova z Rennes, natomiast Sebastien Frey był drugi. Najlepszym strzelcem został Ludovic Neis z Le Mans (19 bramek). Na drugim miejscu uplasował się Anelka, a na trzecim Bruno (po 16 goli). Do drużyny roku trafiło jednak tylko trzech moich graczy. Dwójka (Anelka i Cesar) zmieścili się w pierwszej jedenastce, a Frey musiał usiąść na ławce.

Jeśli chodzi o wewnątrzklubowe statystyki, to najlepszym graczem minionego sezonu był mimo wszystko Nicolas Anelka (śr. 8.02). Strzelił on w 48 meczach 22 bramki i przy 12 asystował. Na drugim miejscu uplasował się Bruno ze średnią 7.68, 19 golami i 10 asystami. Trzeci był Arkadiusz Bąk (śr. 7.66, 12 goli, 5 asyst), czwarty Marica (7.59, 1 gol, 8 asyst), a piąty Cesar (7.58, 6 goli, 7 asyst). Doskonale grał również Frey, który w 48 meczach puścił tylko 38 bramek, pomimo tego, że zawodzili nieco środkowi obrońcy. Mexes miał średnią tylko 6.85, Balde 6.90, a Christanval 6.81. tylko Okoronkwo trzyma jak zawsze wysoką formę (7.22).

Mistrzami zostali:
Anglii - Man Utd
Niemiec - Bayern M.
Włoch - Milan
Polski - Polonia
Holandii - Feyenoord
Hiszpanii - Valencia
Belgii - Antwerp

Puchar mistrzów wywalczyła Barcelona pokonując w finale PSV, a Puchar UEFA powędrował do Ajaxu, który pokonał w emocjonującym finale po rzutach karnych Lyon.

Czas na małe podsumowanie mojej sześcioletniej kariery.
W ciągu tych sześciu lat rozegrałem 472 mecze, z których 271 wygrałem, 96 zremisowałem, a 105 przegrałem. Moi gracze strzelili 890 bramek, a bramkarze wpuścili 504 gole. Trzykrotnie wygraliśmy ligę (raz National, raz DIV 2 i raz DIV 1) i zdobyliśmy raz Puchar UEFA. Dwukrotnie w ciągu sześciu lat uwzględniono mnie przy rozdawaniu nagród dla najepszego menadżera. Sprowadziłem do klubu w sumie 66 graczy (średnia - 11 na rok) za łączną kwotę 62 mln dolarów, natomiast sprzedałem 35 za 41.5 mln. W momencie, gdy rezygnowałem z posady w Reims sklasyfikowany byłem na trzecim miejscu we Francji za Santinim (Lyon) i Denoueix`em (Nantes) i 31. na świecie (jako menadżer).

W różnych okresach, różni gracze pełnili kluczowe role w zespole i teraz chciałbym o nich przypomnieć. Zwycięstwo w National w sezonie 2001/2002 było w głównej mierze dziełem Victora Hugo Aristizabala (COL), Paulo Nunesa (BRA) oraz Arnauda Dunckera (FRA). Naszej bramki bronił wtedy Oliver Tingry (FRA). Po awansie do drugiej ligi w zespole zaszły wielkie zmiany. Między słupkami stanął świetnie spisujący się Eric Allibert (FRA), defensywę wzmocnił Isaak Okoronkwo (NIG) i Dominik Arribage (FRA), natomiast w ataku brylował Arkadiusz Bąk (POL) i Christian Negouai (FRA). W czteroletnim okresie, który nastąpił później walczyliśmy już w pierwszej lidze. Tu główną rolę odgrywali bramkarze (Stefan Klos, a później Sebastien Frey), obrońcy (najpierw podporą był Okoronkwo, brakowało dobrych bocznych, do czasu, aż przyszli Marica i Cesar), pomocnicy (Bąk, Ogunsanya, Negouai, Danic, w ostatnich latach Bruno i Geovanni) i oczywiście napastnicy (brakowało wybitnych - zadowolony byłem chyba w pełni tylko z Anelki).
O artykule
Kategoria: Kariery
Podkategoria: CM 01/02
Dodano: 02.03.2008

Liczba wyświetleń: 1213

Średnia ocen: 6.00



Komentarze


Z tym materiałem nie są powiązane żadne opinie.



Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu