Union Berlin 2001-02 (cz.3)
Bramy II ligi stały przed mną otworem. Zaraz po zakończeniu sezonu chłopaków wysłałem na dwutygodniowe urlopy. Należy się im odpoczynek po trudach sezonu. Na przedsezonowym zebraniu zarząd poinformował mnie oraz cały staff o zamierzeniach na sezon. Chcieli utrzymać się w gronie II-ligowców. Plan ten bardzo mi odpowiadał. 24 czerwca "zaklepałem" sobie również transfer bardzo utalentowanego Brazylijczyka Jeda (22 lata przyjdzie do mnie z włoskiej Vicenzy). Niemiecki związek przedstawił również kalendarz na sezon 2001/02. Pierwsze spotkanie miałem zaplanowane na 12 sierpnia u siebie z Braunschweig.
1 lipca przyszli do mnie wszyscy piłkarze, których pozyskałem z wolnego transferu. Udało mi się również sprzedać do Oldenburga Koilova za $40,000. Kolejnym piłkarzem, który zasilił moje szeregi był Chorwat Ivan Klasnic. Młody napastnik ze świetnymi predyspozycjami. Mam nadzieję, że będzie z niego pożytek. W losowaniu I rundy Pucharu Niemiec trafiłem na... Bayern Monachium. Na dodatek mecz gram na wyjeździe. Klub opuścili wszyscy "emeryci". Kasa oscylowała w granicach $350,000. Ja jednak postanowiłem sprawdzić jeszcze raz listę transferową. Dzięki temu doszło do trzech, chyba najbardziej spektakularnych transferów w naszym klubie. Moje propozycje bowiem przyjęli:
- Frances Arnau - exgolkiper Barcelony. Bardzo dobre statystyki. Nowy GK numer 1
- Nico Jan Hoogma - 32-letni obrońca pozyskany z HSV. Świetne parametry.
- Joe Max Moore - pozyskany z Evertonu. AMC z niezłymi statystykami.
Dzięki tym transferom ze spokojem czekałem na mecz inauguracyjny II ligi. Jednak przygotowania nie przebiegły w pełni spokojne. Pierwszy "zdenerwował się" Ognjanovic opuszczając trening. Upomniałem go obcięciem "tygodniówki". Nawet się nie obraził. Jednak sen z powiek spędzała mi wielkość kadry (mało, który trener chyba by tym się przejął). Brak drużyny rezerw powodował to, że kilkunastu moich piłkarzy nie miało gdzie grać. Doszedłem do wniosku, że kilku musi odejść z klubu. Szkoda było mi kasy na przed terminowe zwolnienia, ale niektórzy z nich nie nadawali się do gry w II lidze. Dlatego też klub opuścili: Wulnikowski, Benthin, Nikol, Fährmann, Ognjanovic, Durkovic, Popov. Byli to zawodnicy słabi, a kosztowali mnie sporo.
Początek sezonu w II lidze
Do pierwszego meczu w sezonie byłem przygotowany. Przedstawię jeszcze pokrótce moją kadrę liczącą 29 piłkarzy. Byli to:
BRAMKARZE:
Arnau (GK, 26); Finger (GK, 22); Beuckert (GK, 27); Wehner (GK, 30)
OBROŃCY:
Hoogma (DC, 32); Persich (D RC, 29); Tschiedel (SW, 33); Zafirov (DC, 31); Müller (DC, 24); Tredup (D/DM RC, 27); Wenzel (D LC, 23); Zöphel (D/DM RL, 32)
POMOCNICY:
Ba (AM R, 27); Bozsik (AM/F C, 21); Nagy (DM LC, 30); Rachwał (M C, 20); Tuma (AM/F C, 23); Zechner (AM/F RC, 26); Moore (AM/F RC, 30); Bobadilla (AM RC, 27); Froese (AM/F C, 22); Okeke (DM C, 22); Wuttke (AM C, 23); Stolica (AMC, 23)
NAPASTNICY:
Ben Younes (S C, 27); Djurkovic (S C, 37); Jeda (S C, 22); Kowalczyk (S C, 29); Klasnic (S C,21)
Ten właśnie zespół miał stawić czoło walce w II lidze. Pierwszą okazją ku temu był mecz z Braunschweig. Powołanie do pierwszej jedenastki otrzymali: ARNAU - WENZEL, TSCHIEDEL, HOOGMAN, PERSICH (ale tylko w tym meczu. Tą pozycję "zaklepaną" ma Zöphel, który narazie pauzuje za kartki) - ZECHNER, RACHWAŁ, BA, WUTTKE - KLASNIC, JEDA.
Pierwszy mecz zgromadził na trybunach 17000 widzów. Samo spotkanie rozpoczęło się świetnie. Już w 7 minucie Wuttke dokładnie dośrodkował na krótki słupek, a pierwszy do piłki doszedł Klasnic, zdobywając tym samym swoją pierwszą bramkę w lidze. Do końca pierwszej połowy nie wydarzyło się nic ciekawego. Drugie 45 minut to kontrolowanie gry przez Union. Po 90 minutach mogłem cieszyć się z pierwszych punktów (trzech) w lidze. MoM otrzymał Wuttke. Zresztą wszyscy zaprezentowali dobry poziom.
Przed meczem z Unterhaching federacje narodowe ogłosiły powołania do drużyn narodowych. Z Unionu otrzymali je: Bozsik (Węgry), Zafirov (Bułgaria), Zechner (Austria), Rachwał (U21 Polska). Ja za to mogłem skorzystać już ze wszystkich swoich piłkarzy. Nastąpiły dwie zmiany w stosunku do pierwszego meczu. Za Zechnera będzie grał Moore, a Persicha w obronie zastąpił Zöphel. W takim składzie wybiegliśmy na mecz. Spotkanie od początku było niesamowicie wyrównane. Pierwszą groźną akcję przeprowadzili gospodarze. Ale na posterunku znajdował się Arnau. Mijały kolejne minuty. Wkońcu w 37 minucie Klasnic wycofuje do tyłu, a nadbiegający Moore nie daje szans dla Tremmela. Na przerwę schodzimy z jednobramkowym prowadzeniem. Druga połowa zaskoczyła nawet mnie. Pierwszy kwadrans drugiej odsłony to trzy szanse na podwyższenie rezultatu. Co nie udało się dla Moora, Ba i Rachwała udało się w 62 minucie dla Jeda. Wielka w tym zasługa wprowadzonego minutę wcześniej Zechnera. Fenomenalnie dośrodkował, a Jeda dostawił tylko nogę. Minęło zaledwie 4 minuty jak długim podaniem Hoogma uruchomił Zechnera, który podwyższył na 3:0. Wynik ustalił w 71 minucie Klasnic po przytomnym zagraniu Rachwała. 4:0 napawało optymizmem przed kolejnymi spotkaniami. A było o co walczyć bo zbliżał się mecz w Pucharze Niemiec
Nareszcie również telewidzowie będą mogli obserwować grę moich podopiecznych. DSF wykupił transmisję z meczu z SVW Mannheim. Ale wracając do pucharu czekała mnie niesamowicie ciężka przeprawa z mistrzem kraju Bayernem. W Superpucharze Europy Porto pokonało Ajax 3:2 po dogrywce. W meczu zagrałem podstawowym składem. Podopieczni Ottmara Hitzfelda zagrali również w podstawowym składzie (z Elberem, Effenbergiem, Sagnolem). Pierwszą akcję przeprowadzili gospodarze. Później gra uspokoiła się na parę minut. Niestety w 13 minucie (czyżby pechowa) drugą żółtą kartkę dostał Hoogma i musiał opuścić boisko. Jednak moi zawodnicy nie poddali się. Fantastyczną akcję zespołu wykończył Moore. Ale z prowadzenie cieszyliśmy się tylko 4 minuty do 25. Odbitą piłkę przez Arnaua przechwycił Effenberg i bez problemu umieścił ją w bramce. W doliczonym czasie gry na 2:1 strzelił jeszcze Santa Cruz. Po przerwie obraz gry nie zmienił sie. Atakował Bayern, a my sporadycznie kontratakowaliśmy. Wynik na 3:1 ustalił w 57 minucie Zickler. Po meczu podziękowałem za ambitną grę dla chłopaków. Cieszyło mnie ich wielkie zaangażowanie. Wiedziałem, że jeśli będą tak grać w II lidze, to możemy wiele zdziałać. Hoogman otrzymał ode mnie tylko oficjalne ostrzeżenie. Nie mogłem go winić za porażkę z tak renomowanym zespołem.
W eliminacyjnych meczach do MŚ Polacy wygrali z Norwegami 1:0 (Bałuszyński). Teraz czeka ich bardzo ważne spotkanie z Białorusią. Udało mi się także sprzedać Josefa Tuma za $1,700 000 do Aalen (przypominam, że przyszedł do mnie za darmo). Może popełniłem błąd, bo zapowiadał się nieźle, ale musiałem podreperować trochę stan kasy w klubie. Co do meczu z Białorusią biało-czerwoni wygrali 1:0 (Kałużny) i o awansie zadecyduje spotkanie z bezpośrednim rywalem do awansu - Ukrainą.
Ja natomiast przygotowywałem się do wyjazdowego spotkania z Aalen. Zespół ten zajmował 17 lokatę. Jechałem tam z wielkim nadziejami. Po czwartkowym treningu zjawił się u mnie Zafirov. Poprosił, abym wystawił go na listę transferową. Nie robiłem mu przeszkód i podziękowałem serdecznie za zeszły sezon. Mecz na stadionie Waldstadion był raczej... sparingiem. Moi chłopcy wyszli na boisko pewni zwycięstwa. Pierwsze 10 minut to 4 groźne akcje. Pierwsza bramka padła w 13 minucie. W polu karnym najszybszy był Jeda, który pierwszy doszedł do zgubionej piłki strzelając na 1:0. 23 minuta przynosi kolejną bramkę. Fantastyczny strzał Moore broni Balsam, ale przy dobitce Jeda jest bez szans. 29 minuta. Faulowany jest Jeda. Rzut wolny z odległości 25 metrów. Przy piłce Ibrahim Ba. Mierzone uderzenie i jest już 3:0. Nie minęło 2 minuty jak znów sędzia dyktuje wolnego. I znów do piłki podchodzi Ba i mamy 4:0. Goście dobrze nie wznowili gry, a już w 32 minucie przejęcie Rachwała, prostopadłe podanie w pole karne. Do piłki dochodzi Jeda i... 5:0. Kibice zaczęli z niedowierzanie przyglądać się poczynaniom swoich ulubieńców. Za to Union nie rezygnował. 34 minuta. Wuttke przechwytuje niecelne podanie. Uruchamia natychmiast Klasnica, ten natomiast sprytnie zagrywa głową do... Jeda, który zdobywa swoją 4 bramkę w meczu. Na przerwę schodziliśmy z wynikiem 6:0. W szatni panowała świetna atmosfera. Na drugą połowę chłopcy wyszli jeszcze bardziej zmobilizowani. Jednak zmęczenie udzieliło się znacznie. Odpuściliśmy II połowę i mecz zakończył sie wynikiem 6:0. Jednak narzekać nie mogłem. Po 3 kolejkach miałem komplet punktów i 11 zdobytych bramek. Zarząd oczywiście zachwycony, a ja czekam na kolejny mecz.
Rozstrzygnął się również problem z Zafirovem. Zaoferowałem mu nowy kontrakt (na 1 rok), który najwidoczniej przypadł mu do gustu. Postanowił zostać w naszym klubie. Czekał nas arcyważny mecz z SVW Mannheim. Zespół ten zajmował 4 miejsce (oczko za nami). Grał bardzo ofensywnie. Ale ktoś musiał wyjść z tej konfrontacji zwycięsko. Na nasze szczęście świetnie spisuje się Arnau. Pierwszy kwadrans to więcej bieganiny niż gry. Dopiero później rozpoczął się mecz. Akcja za akcją zapierała dech w piersiach 17000 kibiców. Apogeum była bramka Wuttke w 34 minucie. Świetne podanie wykonał Moore. W szatni gorączkowy szukaliśmy jakiś zaskakujących rozwiązań taktycznych. Przyniosły efekt na początku II połowy. Znowu podanie Moore. Przy piłce Jeda i 2:0. Mecz rozstrzygnął się praktycznie w 51 minucie. Poprzeczna piłka od Ba otworzyła drogę do bramki dla Klasnica. Honorowe trafienie zaliczył Gülünoglu. Ale gości było stać tylko na tyle. Dzięki zwycięstwu awansowaliśmy na 2 miejsce.
Terminarz ułożył się na tyle niepomyślnie, że już po czterech dniach mieliśmy ciężki wyjazd do Chemnitz. Rozpoczęliśmy z wielkim animuszem. Jednak plany pokrzyżowała nam czerwona kartka Rachwała w 17 minucie. Jej następstwem była bramka strzelona przez Krupnikovica w 38 minucie. Zmieniłem trochę taktykę. Cofną się do tyłu grający ofensywnego pomocnika Moore. Efektem była właśnie jego trafienie w 48 minucie, po dwójkowej akcji z Klasnicem. Bramka poderwała nas na tyle, że 2 minuty potem Jeda wykorzystał niezdecydowanie obrońców i objęliśmy prowadzenie. Mimo przewagi gości, to my dzięki Zechnerowi strzeliliśmy na 3:1 i mogliśmy z podniesionymi głowami opuszczać stadion. Dobry mecz rozegrał znowu Arnau.
Kolejne spotkanie rozgrywałem na własnym stadionie. Przyjechał do mnie Jena. Nie mogłem skorzystać tylko z Jeda (przeziębiony). Zastąpił go Younes. Mimo wyraźnej przewagi Unionu mecz zakończył się bezbramkowym remisem, okupionym na dodatek 2-tygodniową kontuzją Moore. Ale nie robiłem z tego znacznej sprawy. Najgroźniejsi konkurenci również zgubili punkty, dzięki czemu objęliśmy prowadzenie w tabeli II ligi.
Kolejnym moim rywalem miało być 1.FC Köln, jeden z bardziej utytułowanych zespołów II ligi. Spotkanie obserwowała rekordowa ilość widzów 20876. Pierwsze minuty udowodniły, że będzie to ciężkie spotkanie. Pierwszą bramkę zdobyli goście po strzale Gebhardta. Mimo tego chłopcy nie załamali się i jeszcze przed przerwą po mocnym strzale Wuttke wyrównaliśmy. Na drugą połowę wyszliśmy bardziej zmobilizowani. I już w 54 minucie składną akcję pomiędzy Ba i Bobadilla zakończył celnym strzałem ten drugi. Do końca kontrolowaliśmy wydarzenia i z boiska zeszliśmy z kompletem punktów. Kolejne świetne spotkanie rozegrał Arnau.
W najważniejszym meczu Polska przegrała u siebie z Ukrainą 0:1 tracąc szanse na awans do finałów Mistrzostw Świata. Oczywiście posypały się zwolnienia w innych reprezentacjach. Złożyłem oferty w niektórych z nich, ale nie będę zdradzał, bo może z tego nic nie wyjść.
Ozdobą 8 kolejki miał być mecz wicelidera Nürnbergi z liderem rozgrywek Unionem Berlin. Oba zespoły nie zaznały jeszcze goryczy porażki w tym sezonie. Spotkanie zapowiadało się bardzo ciekawie. Zagrałem podstawowym składem, jedynie bez Rachwała, który pauzuje za "czerwień". Mecz zgromadził ponad 20000 widzów. Pierwsi zaczęli gospodarze. Ale natychmiast odpowiedział Ba, tyle że niecelnie. Kolejna akcja w naszym wykonaniu przyniosła pierwszą bramkę. Piękną akcję dwójki napastników zakończył Jeda. Końcówka pierwszej połowy to dwie piękne bramki. Najpierw na 1:1 strzelił Bieliakov, ale w 45 minucie sędzia dopatrzył się zagrania ręką w polu karnym i oczywiście jedenastka. Pewnym egzekutorem okazał się Klasnic i schodziliśmy prowadząc 2:1. W drugiej połowie odpuściliśmy i tylko dzięki postawie Arnau udało nam się wywieźć remis. W 71 minucie bowiem wyrównał znowu Bieliakov. 4 minuty poważnej kontuzji nabawił się Tschiedel. Najprawdopodobniej nie będzie grał przez miesiąc. Ale dzięki remisowi utrzymałem pozycję lidera. I mogłem oczekiwać na kolejne spotkanie.
19 października 2001 odbyła się 9 kolejka rozgrywek II ligi. Do Berlina przyjechała "11" Hannoveru 96. Zespół zajmujący 4 miejsce był trudnym przeciwnikiem. Mecz rozpoczął sie zgodnie z oczekiwaniami. Szybkie ataki kończone strzałami. Ale to goście objęli prowadzenie w I połowie. W 24 minucie akcję całego zespołu wykończył Stendel. Do przerwy stworzyliśmy jeszcze kilka sytuacji, ale świetnie spisywał się Sievers. Drugie 45 minut zaczęliśmy z wielkim animuszem. Potwierdziła to akcja z 56 minuty. Szybkie wejście w pole karne Rachwała i dokładne odegranie do Moore pozwoliło nam odzyskać nadzieję na zwycięstwo. Kolejne minuty to spokojna gra w środku pola. Jednak ostatnie 10 minut to koncert, który stworzył jeden zawodnika - Joe Max Moore. Zaczął w 83 minucie. Faulowany Bozsik. Rzut wolny z odległości 30 metrów. Bajeczny strzał Moore i 2:1. Po pięciu minutach było już 3:1. Dynamicznie wchodzącego Moore zatrzymuje nieprzepisowo Amadou. Wolny z linii pola karnego. Znowu przy piłce Moore i fenomenalne uderzenie w okienko bramki gości. Swój "festiwal" zakończył w 90 minucie. Solowym rajdem przebiegł 40 metrów mijając Amadoue i Hejduka, kończąc strzałem z lewej nogi. 20000 widzów żegnało nas owacją na stojąco. Byliśmy bardzo dumni z tego sukcesu.
Mecz z ostatnim w lidze Mainz wzbudził nikłe zainteresowanie kibiców. Zresztą nie było za bardzo czym. Pierwsza połowa nie przyniosła bramek, choć na boisku istniał tylko Union. Jednak piłkarze razili nieskutecznością. W szatni powiedziałem otwarcie, że w drugiej połowie bramki mają paść. Niestety chłopcy nie zdołali pokonać golkipera gospodarzy Serdara i po najsłabszym spotkaniu w tym sezonie musieliśmy się zadowolić remisem z ostatnim zespołem ligi. Wydarzeniem kolejki było wyjazdowe zwycięstwo 1.FC Köln nad Aachen 8:3. Po 10 kolejkach sytuacja w tabeli była dobra, zwłaszcza, że kolejne 4 mecze grałem z zespołami z dołów tabeli. Tabela po 10 kolejkach:
1. Nürnberga 26 15-4
2. Union Berlin 24 25-6
3. 1.FC Köln 20 28-16
------------------------
4. Hannover 96 20 13-9
Kolejny mecz miałem rozegrać z Cottbus. Nie mógł zagrać powołany do kadry Moore. Mecz rozstrzygnął się w pierwszym kwadransie. Już w 5 minucie piękny rajd Ba i dokładne podanie zamienia na bramkę Jeda. Później swoje 4 minuty miał Wuttke. Najpierw w 11 minucie po prostopadłej piłce Bobadilli pokonał Köhlera, a w 14 minucie wykorzystał dośrodkowanie Jedy. Po kwadransie było już 3:0. Potem mecz przerodził się w bardzo kiepski spektakl. Moi zawodnicy nie mając motywacji do dalszej gry odpuścili, tyle że goście tego nie wykorzystali. Obraz gry w drugich 45 minutach nie uległ zmianie i mecz zakończył się wynikiem 3:0. Dzięki zwycięstwu odzyskałem fotel lidera, bowiem Nürnberga tylko zremisowała. MoM dostał Jeda. Powoli staje się czołową postacią drużyny i całej ligi. Niestety straciłem na 2 tygodnie Wenzela.
Dwutygodniowa przerwa spowodowana barażami do MŚ dała nam trochę odpocząć. W prasie i radiu ukazały się komentarze dotyczące naszej gry. Dziennikarze chwalili nas za postępy i włączali do grona faworytów w walce o awans. Mnie osobiście pochwalił jeden z redaktorów radiowych. Wszystko to znacznie wpłynęło na poprawę atmosfery w klubie. Mecz z Stuttgarter Kickers miał przynieść kolejne laury. Wrócił Moore po udanych meczach w reprezentacji (2 gole i asysta). Pierwsza połowa potwierdziła moje oczekiwania. Świetnie zaprezentował się Wuttke. Najpierw sam w 8 minucie pokonał Klausa, a potem w 25 minucie dokładnie dograł do Jedy. Jeszcze przed przerwą trafił Bobadilla i było 3:0. Na drugie 45 minut wychodziliśmy rozluźnieni. Niestety chłopakom znowu zabrakło zapału na drugą połowę i zagrali słabo. Następstwem tego była bramka Caillasa w 81 minucie. Jednak gości było stać tylko na tyle. W następnych meczach nie będę mógł skorzystać z Zöphela, który skręcił kostkę.
Nadspodziewanie dużo kłopotów przyniósł mecz z Ulm. Przyjechaliśmy w roli faworytów. Ulm zajmowało 13 miejsce. Początek spotkani jednak nie wykazywał tych różnic. Wynik 0:0 zresztą oddaje przebieg pierwszej połowy. Przewagę mieli gospodarze. Dopiero II część przyniosła przebudzenie. W 51 minucie atomowe uderzenia Ba. Piłka odbija się od poprzeczki i trafia do Bobadilli, który z najbliższej odległości strzela bramkę. Do końca meczu wynik nie uległ zmianie. Ale to my kontrolowaliśmy wydarzenie na boisku i jakoś nie bałem się kto wygra to spotkanie.
Nareszcie ktoś docenił moich piłkarzy. Zawodnikiem listopada wybrano Rachwała. Tylko nie wiem za co. Spisywał się przeciętnie. Wyróżnienie, wyróżnieniem ale postanowiłem dać mu odpocząć. W jego miejsce wszedł ostatnio będący w świetnej dyspozycji Bobadilla. Do zdrowia wrócili po kontuzjach: Zöphel i Wenzer, i mogłem w podstawowym składzie przystąpić do meczu z Saarbrücken. Mecz bez historii. Wygrałem 2:1 i zdobyłem kolejne 3 punkty. Najpierw przypomniał o sobie w 16 minucie Klasnic strzelając bramkę po solowej akcji. W 35 minucie Bobadilla po podaniu Wuttke podwyższył na 2:0 i takim rezultatem zakończyła się I połowa. Druga część to słabsze widowisko. Goście za sprawą Hassa odzyskali nadzieję na punkty w 83 minucie, ale zabrakło im czasu na wyrównanie. Powoli zaczęła krystalizować się sytuacja w tabeli. Union i Nürnberga miały już kilkupunktową przewagę nad resztą stawki.
Wiele miały wyjaśnić mecz z 1.FC Köln (3 miejsce). Wcześniej doszło do konfrontacji pomiędzy Köln a Nürnbergą, wygraną przez Köln 3:1. Tabela jednoznacznie wskazywała, że jeśli wygram na wyjeździe właśnie z Köln moja przewaga wzrośnie do 5 punktów. Mecz zgromadził na trybunach blisko 16000 kibiców. Już w 1 minucie groźną akcję przeprowadził Jeda, jednak jego strzał był minimalnie niecelny. Gra wyrównała się. Pierwsza bramka padła w 26 minucie. Zamieszanie w polu karnym wykorzystał Klasnic i na przerwę schodziliśmy prowadząc 1:0. Druga połowa to wspaniałe widowisko. 47 minuta przyniosła nam kolejne trafienie. Tym razem Klasnic podał do Jedy, który nie zmarnował doskonałej sytuacji. Ale raptem po 5 minutach było 1:2. Kontaktowa bramka Lottnera wniosła ożywienie w szeregach gospodarzy. 55 minuta. Wejście Bode w pole karne. Fauluje Wenzel i otrzymuje drugą żółtą kartkę co w konsekwencji dało czerwoną. Mimo tego nie dopuściliśmy. Niestety już w 94 minucie ostatnią akcją meczu gospodarze zapewnili sobie punkt po bramce Kellera. Köln może zawdzięczyć ten sukces wspaniałej postawie swojego bramkarza Prölla. Bronił znakomicie otrzymując 9 i tytuł zawodnika meczu.
W Pucharze Interkontynentalnym Porto rozniosło River Plate 5:1. Wyjazdowe spotkanie z Duisburgiem zapowiadało się ciekawie. Początek potwierdzał te oczekiwania. Jednak okazało się, że mecz wygrałem bez większych problemów. Dwie bramki powracającego do formy Klasnica i trafienie Moore dały nam do przerwy prowadzenie 3:1. Dla gospodarzy strzelił Vana. W pierwszej połowie zabłysnęli Bobadilla i Ba, asystując przy golach. Druga połowa nieco spokojniejsza. Wynik ustalił w 81 minucie Jeda po podaniu wprowadzonego Bozsika. Wywiozłem pewne 4:1 i mogłem cieszyć się z postawy mojej drużyny i pozycji w lidze.
W jednym z programów sportowych poproszono mnie o opinię na temat Jedy. Pochwaliłem jego za doskonałą formę. Wreszcie odezwał się ktoś w sprawie kupna moich piłkarzy. Na pierwszy ogień poszedł Nagy. Muszę poczekać jeszcze kilka dni na sfinalizowanie umowy kupna. Przed przerwą świąteczną czeka mnie jeszcze mecz z Aachem. Potem trzy tygodnie przerwy, mecz z Greuther Führ i znowu 2 tygodnie wolnego.
Do Aachem pojechałem z pewnymi obawami. Boisko zweryfikowało moje przekonania. Choć miałem przewagę, to gospodarze za sprawą Kilambe w 18 minucie objęli prowadzenie, którego do przerwy nie oddali. II połowa to podobny obraz gry. My atakowaliśmy, a Aachem kontrowało. Na szczęście w 66 minucie Moore wykorzystał podanie Jedy i był remis. Mimo usilnych starań nie udało nam się strzelić zwycięskiej bramki i mecz zakończył się podziałem punktów. Rozpaczać jednak nie miałem co. Zachowałem fotel lidera i miałem zaległy mecz. Teraz mogę spokojnie odpocząć trochę od ligi, ale nie mamy zamiary odpuszczać treningów. Trzeba także rozejrzeć się za wzmocnieniami na przyszły sezon. Mam nadzieję, że w pierwszej lidze.
Sfinalizowałem transfer Nagyego do Pfullendorf i zarobiłem $200 000. W internecie pojawiły się opinie na temat Jedy. Chłopak gra dobrze, więc wypowiedziałem się jak najbardziej pochlebnie na jego temat. Dobrze nie umilkły głosy na temat Jedy, przyszła pora na Klasnica. Eksperci mówili, że jest to perspektywiczna inwestycja. Podziękowałem za wypowiedzi i mogłem się tylko cieszyć z takiego obrotu spraw. O kontrakty "upomnieli się" Tredup, Tschiedel i Froese. Jednak nie miałem zamiaru podpisywać nowych umów z nimi. Froese choć jest młody spisuje się słabo, Tschiedel jest już stary i przyszły sezon mógłby być jego ostatnim, a Tredup jest poprostu słaby i wogóle nie gra. Dzięki wolnym transferom udało mi się pozyskać jak narazie Biergera Maertensa z Club Brugge i Andrea Singuaroliego z Atalanty.
Zaległe spotkanie z Greuther przebiegało w ciężkich warunkach. Padający deszcz i ujemna temperatura znacznie utrudniały grę. Mimo to już w 4 minucie objęliśmy prowadzenie. Faulowany w polu karnym był Bobadilla wszyscy czekali na gwizdek sędziego, jednak gwizdka nie było. Najszybciej połapał się w tym wszystkim Klasnic zdobywając prowadzenie. Niestety już w 19 minucie czerwona kartka dla Tschiedela i rzut karny. Bezbłędnie wykorzystuje go Azzouzi. II połowa była bardzo podobna. Gospodarze objęli prowadzenie w 70 minucie po strzale Dowe. Wynik na 2:2 ustalił w 80 minucie Zechner po podaniu Moore. Mecz okupiłem kontuzją Hoggmy, który będzie pauzował przez 3 tygodnie.
Runda rewanżowa
W Klubowych Mistrzostwach Świata zwyciężył Real pokonując Porto 2:1. 27 stycznia 2002 roku rozpoczęła się runda rewanżowa. Na pierwszy ogień poszło Unterhaching. Początek należał do nas. Pierwsza bramka padła z rzutu wolnego. Fantastycznym technicznym uderzeniem popisał się Ba. Świetnie spisywał się bramkarz gości - Tremmel. Ale wkońcu uległ. Na 2:0 podwyższył Jeda w 66 minucie po podaniu Moore, a wynik na 3:0 ustalił Stolica w 78 minucie. Nareszcie cały zespół zagrał na swoim poziomie. Zarząd pochwalił nas za występ co poprawiło znacznie morale.
Braunschwieg zajmował 11 pozycję w tabeli. Pojechaliśmy zmotywowani na ten mecz. Nie wystąpił przemęczony Klasnic. Ale reszta wyszła w bojowych nastrojach. W pierwszej części 13000 widzów przecierało oczy ze zdumienia. Było to napewno jedno z najlepszych spotkań sezonu. Zaczęło się od trzech groźnych strzałów moich zawodników, ale w 7 minucie to gospodarze za sprawą Teichmana zdobywają prowadzenie. Mija zaledwie 5 minut, a szarżującego w polu karnym Froesa fauluje Asanin i rzut karny pewnie wykorzystuje Wuttke. Gra uspokoiła się, ale tylko na trochę. Już w 21 minucie kolejna bramka. Dokładna piłka Bobadilli do Froesa i młody napastnik podwyższa na 2:1. Braunschweig nie rezygnuje. 38 minuta i rzut wolny. Przy piłce Teichman i jest 2:2. Union ledwie wznowił grę a dwójkowa akcja Wuttke z Jedą kończy się bramką. Do przerwy 3:2 dla nas. II połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia Unionu. 49 minuta. Świetnie dzisiaj grający Jeda dokładnie obsługuje Froesa i ten bez problemu strzela na 4:2. Jednak to nie było koniec wrażeń. 6 minut potem Kalakovic zdobywa kontaktową bramkę i jest 4:3. Do końca już żadna drużyna nie zdołała zdobyć gola i odniosłem kolejne zwycięstwo. W trakcie meczu boisko opuścił Zechner (staw skokowy - 2 tygodnie przerwy).
Mecz u siebie z Chemnitz traktowałem bardziej w ramach meczu sparingowego. Goście spisują się ostatnio fatalnie, a ja wcale nie miałem zamiaru poprawiać im humoru. Mimo tego, że pierwsza połowa była słaba i zdobyliśmy tylko jedną bramkę za sprawą Wuttke to wiedziałem, że nie odpuszczą im w II połowie. Przesądziło o tym pierwsze 6 minut po przerwie. 48 minuta i dokładne podanie Moore wykorzystuje Froese. W 53 bramkę strzela Jeda po asyście Wuttke, a wynik ustala w 54 minucie strzelając swoją drugą bramkę w meczu Froese. Tym razem dokładne podanie Bobadilli otworzyło mu drogę do bramki. Pewne 4:0 umocniło mnie na prowadzeniu w lidze. Świetnie zaprezentował się Froese, zdobywając w 2 meczach 4 bramki i mając 1 asystę.
Do Jeny pojechałem uradowany wydarzeniami bieżącego tygodnia. Telewizja postanowiła pokazać moje dwa mecze (SVW Mannheim i Aachen), prasa chwaliła nas za występy. Graliśmy dobrze. W 22 minucie czerwoną kartkę ujrzał Uster i mieliśmy przewagę liczebną. Tylko, że dwie minuty potem Martin Max strzelił na 1:0. Nie daliśmy się i w 44 minucie Ba wyrównał. Świetnym crosem popisał się Zafirov. Druga połowa upłynęła pod znakiem naszej dominacji. Udokumentowana trafieniem Jedy w 62 minucie po wrzutce Wenzela. Wygraliśmy ten mecz, ale niestety w 90 minucie podwójna kontuzja Wenzela i Bozsika popsuła mi trochę nastrój. Będą pauzować odpowiednio miesiąc i 3 tygodnie. Ucieszył mnie natomiast fakt, że był to już mój 20 mecz bez porażki czym poprawiłem swój dotychczasowy rekord (19).
Ostatnie bardzo dobre występy Wuttke dostrzegli telewidzowie przyznają mu nagrodę zawodnika kolejki. Potwierdziłem opinię, wprawiając tym samym w zachwyt piłkarza. Mecz z Aalen wygrałem 3:1. Wynik nie oddaje przewagi mojego zespołu. W pierwszym kwadransie stworzyliśmy tyle sytuacji co goście w całym meczu. Pierwszy trafił w 16 minucie Froese. Znowu dokładne podanie Wuttke. Zresztą ten znowu wpisał się na listę strzelców. Zrobił to z rzutu karnego w 29 minucie po faulu na sobie. Pechowa okazała się 49 minuta II połowy. Nie dość, że Tuma strzelił kontaktowego gola, to kontuzji nabawił się Bobadilla. Wynik ustalił Stolica w 78 minucie po dośrodkowaniu Zechnera.
Mecz z SVW Mannheim miał dać odpowiedź na jedno pytanie. Czy ktoś jest w stanie pokonać w tym sezonie mój zespół. Odpowiedź otrzymałem już po pierwszej połowie. Mimo tego, że oddałem więcej strzałów (6 do 5 dla mnie), byłem wyraźnie lepszy, to przegrywałem... 1:4. Jak narazie jest to najgorszy występ Arnaua od momentu kiedy zasilił mój zespół. Już w 4 minucie trafił Vata, a 5 minut później Junior. Nadzieję przywrócił Jeda, ale natychmiastowa odpowiedź Tebera i gol Gülüngolu w 30 minucie rozwiały moje nadzieje. Wątpiłem szczerze aby było stać nas na nawiązanie walki w II połowie. Tak też się stało. Nikt bramek już nie zdobył i poległem 1:4. Dodatkowo "czerwień" Zechnera zmotywowała mnie do ostrej dyspensy dla zawodników. Posypały się ostrzeżeni. Obok Zechnera dostało się dla Arnaua, Zöphela i Zafirova, który moje ostrzeżenia uznał za zbyt wysoką karę. U mnie narazie jest skreślony.
Do mecz z Aachen przystępowaliśmy bardzo zmobilizowani. Musieliśmy powetować ostatnią porażkę. Niestety nie mogłem skorzystać z kilku zawodników. Hoogma (kartki), Wenzel (kontuzja), Zechner (kartki), Stolica (kontuzja). Ale dwaj ostatni nie byli podstawowymi piłkarzami i martwiłem się tylko o obronę. Zaczęło się źle. W 5 minucie Xie uzyskał prowadzenie. Ale dwa szybkie zrywy pozwoliły nam na odzyskanie przewagi. W 10 minucie prostopadłą piłkę od Ba dostał Wuttke, a w 20 minucie Bobadille dobrze obsłużył Moore i było 2:1. Goście wyrównali za sprawą Garci Aspe. W końcowych minutach Klasnic wykorzystał dokładne podanie od Bobadilli i schodziliśmy prowadząc. Huraganowe ataki gości przyniosły im sukces już w 50 minucie. Kilembe nie dał szans dla Arnaua. Cały czas atakowało Aachen. Ale pod koniec doszliśmy do głosu. W 76 minucie akcja dwóch zmienników Rachwał - Kowalczyk kończy ten drugi, a w 82 minucie wynik ustala Moore po akcji Ba. Mecz ten poprawił humor zawodnikom i także mi.
Na mecz z Hannoverem 96 czekaliśmy 10 dni. Nie wątpiłem w sukces mojego zespołu. Mecz rozpoczął się kapitalnie. W 2 minucie przejęcie piłki przez Bobadille i podanie do Jedy, który strzela na 1:0. W 14 minucie ponownie Jeda tym razem po dośrodkowaniu Ba z rzutu rożnego. Po przerwie gra nie uległa zmianie. Zwycięstwo przypieczętował Bobadilla w 69 minucie po asyście Ba. Grałem prawie 40 minut z przewagą jednego zawodnika (czerwona kartka dla Müllera w 52 minucie). Zwycięstwo cieszyło tym bardziej, że potknęli się najgroźniejsi rywale. Dzięki temu w tabeli miałem już 6 punktów przewagi nad drugim zespołem. Wyglądało to tak: (po 26 kolejkach)
1. Union Berlin 63
2. SVW Mannheim 57
3. Nürnberga 52
------------------------
4. 1.FC Köln 51
Bramek narazie nie podaję bo to mało ważne. Czekała mnie dwutygodniowa przerwa (spotkania towarzyskie) przed arcyważnym meczem z Nürnbergą. Na jednym z treningów poważnej kontuzji nabawił się Ba i będzie pauzował przez miesiąc. Polacy przegrali wyjazdowy mecz ze Szwajcarią 0:1. Z pierwsze ligi spadło Bochum.
Do meczu z Nürnbergą przygotowywaliśmy się sumiennie. Spotkanie przyciągnęło blisko 21500 kibiców. Pierwsze minuty po naszej myśli. Nadchodzi 10 minuta. Christ wpada w pole karne, chce minąć Arnaua, ale ten zaczepia go nogami i... rzut karny oraz czerwona kartka. Super. Co miałem robić. Boisko opuścił Rachwał (zastępuje Ba), a wszedł Wehner. Strzela Roy i... Wehner broni karnego. Roy powetował sobie karnego już 8 minut później, zdobywając bramkę. Jednak natychmiastowa odpowiedź Jedy przystopowała zapędy gości. W II połowie grało się ciężko. I niestety miałem rację. Oddaliśmy walkę w środku pola. Skutkiem były gole Bieliakova w 51 i Hobscha w 88 minucie. Kibice zachowali się jednak kulturalnie i podziękowali nam za grę.
Mimo porażki nie łamaliśmy się. Podniosły się głosy na temat Jedy. Pochwaliłem go za występy, co znacznie ożywiło atmosferę. Po nowe kontrakty "zgłosili się" Froese, Tschiedel i Tredup. Ale tak jak nie przedłużyłem ich wcześniej, tak też nie uczynię tego teraz. W jednym z felietonów chwalono także Klasnica, więc nie pozostało mi nic innego jak przyłączyć się do tej opinii.
Mecz z Cottbus był szansą dla Fingera, który zastąpił Arnaua (katrki). Mówiąc krótko - zawiódł. 3 minuta i prowadzenie gospodarzy po bramce Eraslana. Odpowiedź z rzutu karnego Klasnica po faulu na Jedzie. 28 minuta, podanie Wuttke do Klasnica, który mija przeciwników jak tyczki i 2:1. Liczyłem na kolejne bramki. Niestety do głosu "doszedł" Finger. Puszcza kolejno strzały Beierle (30), Torresa (40) i ponownie Beierle (45) i przegrywam 2:4. Na drugą połowę wyszedł Wehner. Ten za to bronił świetnie, a gole Moore i Wuttke pozwalają nam wywieźć cenny remis. Dobry mecz młodego Wuttke, który zaliczył trafienie i asystę.
Mój zastępca de Moraes powiadomił mnie o widocznych postępach Fingera. Mówił, że powinien stać się pierwszym golkiperem. Swoje jednak wiedziałem. Szybciej go sprzedam jak dam grać. 29 kolejka dała mi za przeciwnika Ulm. Pierwsza połowa nie pozostawiła złudzeń kto wygra mecz. Piękne bramki Moore (podanie Bobadilli) i Klasnica po akcji z Ba rozwiały marzenia gości o choćby punkcie. II połowa to popis wprowadzonych graczy Stolicy, Froesa i Zechnera. Najpierw w 66 minucie Froese wykorzystuje podanie Moore, a na 4:0 strzela Stolica po podaniu Zechnera. Po tym meczu postanowiłem podpisać nowy kontrakt z Froese. Mam nadzieję, że nie nadarmo.
Rozstrzygnięcia mogły zapaść już w 30 kolejce w wyjazdowym meczu ze Stuttgarter Kickers. Pojawiły się również pierwsze oferty kupna. Fortuna Köln oferowała 3,200 000 USD za Bobadille. Odrzuciłem ofertę, ale mam nadzieję, że zgłoszą się jeszcze raz z większą kwotą.
Mecz rozpoczął się świetnie, bo już w 6 minucie Jeda obsłużył Klasnica i było 1:0. W 19 minucie za dyskusję z sędzią wyleciał Weinzerl. Na efekty przewagi nie trzeba było czekać długo. 38 minuta Jeda po solowym rajdzie i w 44 Bobadilla po akcji Ibrahima Ba. Jeśli wynik utrzyma się do końca mam awans. Mecz trwał nadal. Silvinho przywrócił nadzieję dla gospodarzy. Ale trafienia Ba po pięknym woleju i gol Wuttke dały nam pewne 5:1 i AWANS !!!.
Cel podstawowy wykonany, ale pozostała walka o pierwsze miejsce. W kolejnym towarzyskim spotkaniu Polska uległa znowu Szwajcarii, tym razem 3:0. Z ciekawszych spotkań wyjazdowe zwycięstwo Niemców nad Francja 5:1 (3x Bierhoff). Na rynku transferowym zaczęły się spekulacje na temat transferu Nesty do AC Milan za $56,000 000.
Problem mistrzostwa mógł wyjaśnić już mecz z Mainz. Pewne zwycięstwo 3:1 jednak nie wystarczyło. Bowiem mój najgroźniejszy rywal 1.FC Köln wygrał również. Na mój triumf złożyły sie gole Wuttke w 6 minucie po podani głową Ba, Klasnica po akcji Bobadilli w 37 i Moore w 54 minucie. Honorowe trafienie dla gości zaliczył Ouakili. Musiałem teraz przygotować chłopaków do walki w kolejnym spotkaniu.
Wyjazd do Saarbrücken mógł dać mi upragnione mistrzostwo. Do przerwy nie mogłem być pewny niczego. Remisowaliśmy po dobrej grze 1:1. Zaczęło się od straty bramki w 4 minucie. Ale konsekwentna gra przyniosła wyrównanie w 22 minucie po strzale Moore. Druga połowa zaczęła się fatalnie. Na samym początku trafił Bartolovic i przegrywałem 1:2. Ambitna gra pozwoliła jednak wyrównać. Pierwszą swoją bramkę zdobył Hoogma. Mecz dobiegał do końca, gwizdek sędziego i... jestem MISTRZEM. Nie spodziewałem się, że konkurencja polegnie. Po powrocie do domu odbyła się wielka feta na naszą cześć. Teraz mogłem spokojne doczekać jeszcze 2 kolejki do zakończenia i rozpocząć przygotowania do sezonu 2002/03. Zwycięstwo zbiegło się z kontuzjami Klasnica i Wenzela, które jednak humoru popsuć mi nie mogły. Również kolejne mistrzostwo zapewnił sobie Bayern Monachium. Półfinały LM wyłoniły finalistów Barcelonę i Celtic. Na uwagę zasługuje zwycięstwo Barcy nad Milanem 5:0.
Na mecz z Duisburgiem czekałem ze spokojem. I z takim samym spokojem przyjąłem porażkę. Jakoś nawet się nie zdenerwowałem. Graliśmy dobrze, tylko że na drodze do bramki stał Rohrbach (MoM i 9). Chłopaków trochę ochrzaniłem za ten "występ", ale ogólnie było spokojnie. Wyjaśniły się kolejne sprawy. Obok Unionu awansowało 1.FC Köln, a z I ligi spadło TSV 1860 Monacium i Reutlingen.
Ostatni mecz sezonu miałem rozegrać u siebie z Greuther. Puchar UEFA zdobył Panatinaikos po zwycięstwie 1:0 nad Wolfsburgiem. Natomiast w pożegnalnym meczu w II lidze zwyciężyłem 5:2 po znakomitym meczu. Pierwsza połowa zwiastowała raczej kolejną porażkę. Na bramki Rousissiego i Lamptey`a odpowiedzieliśmy tylko trafieniem Moore po podaniu Hoogmy. Jednak w drugiej połowie 19000 widzów obserwowało 4 gole i wszystkie dla nas. Pierwszy trafił Jeda w 49 minucie. Potem gole Froesa (podanie Bobadilli) i Zechnera po dośrodkowaniu Wuttke dały nam prowadzenie 4:2. Festiwal zakończył Froese w 81 minucie i mogłem cieszyć się z 23 zwycięstwa. Wszystko było już wiadomo. Tabela po zakończeniu rozgrywek: (34 kolejki)
1. Union Berlin 77 92-40
2. 1.FC Köln 70 83-45
3. Nürnberga 69 63-40
----------------------------
4. SVW Mannheim 65 63-32
Jak widać znowu byliśmy najskuteczniejsi. Cieszy również mało straconych bramek (jak na moją taktykę). Ligę Mistrzów pewnie wygrała Barcelona pokonując Celtic 3:0. Jak zawsze na koniec garść statystyk i podsumowań.
Najlepsi w Unionie:
STRZELCY: Jeda 22, Klasnic i Moore po 15
ASYSTY: Ba 12, Bobadilla 10
WYSTĘPY: Wuttke 35 (wszystkie), Jeda 34
MoM: Moore 6
AvR: Moore 7.90, Jeda 7.82
Kibice wybrali Jedę na zawodnika roku. Tym razem nie daję osobistego wyróżnienia. Bo tak naprawdę to cały zespół rozegrał świetny sezon. Nie było jakiegoś indywidualisty. Cieszą mnie również udane transfery. Wuttke, Moore czy Jeda stanowili o sile zespołu. Nie można zapomnieć o Klasnicu czy "starych" zawodnikach Ba, Bobadilli. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie też dadzą znać o sobie i zobaczymy.
W Niemczech nagrody za sezon odebrali:
GK - Wächter (Wolfsburg)
Sweeper - Nowotny (Leverkusen)
Defender - Kracht (Frankfurt)
Midfield - Effenberg (Bayern)
Striker - Bierfoff (Bayern)
Player - Nowotny (Leverkusen)
Naomiast na świecie:
FIFA - Rivaldo (Barcelona)
WORLD - Kluivert (Barcelona)
AFRYKA - Naybet (Barcelona)
EUROPA - Morientes (Real)
AFRYKA PŁD. - Élber (Bayern)
OCEANIA - Kewell (Leeds)
A w Europie otrzymali wyróżnienia:
GK - Prats (Barcelona)
Defender - Sergi (Barcelona)
Midfield - Luis Enrique (Barcelona)
Striker - Morientes (Real)
Zarząd był bardzo zadowolony z osiągnięć. Co do Mistrzostw Świata to Moore i Ben Younes będą mieli zaszczyt grać na tej imprezie. Piłkarzom dałem 2 tygodnie wolnego, niech odpoczną po trudach sezonu. Za mistrzostwo II ligi władze związku dały mi $1,500 000. Co nieznacznie poprawiło stan kasy. W klasyfikacji na najlepszego strzelca II ligi Jeda zajął 3 miejsce z 22 bramkami. Ja osobiście dostałem nagrodę dla najlepszego managera roku. Doszło również do kilku spektakularnych transferów. Zidane przeszedł do Realu za 43,000 000 USD, Valeron z Deportivo do Valenci za $23,000 000 oraz inny zawodnik Deportivo, Pandiani za 22,000 000 USD również do Valenci.
Mistrzostwa Świata
Potraktuję to trochę oddzielnie. Bo często się nie zdarzają. Jak wiecie bez Polaków, ale z innymi świetnymi zespołami. Awans zapewniły sobie bardzo egzotyczne reprezentacje, więc ciężko było wskazać "grupę śmierci". Okazało się jednak, że czarnym koniem mistrzostw mógł zostać każdy, kto nie był wymieniany w gronie faworytów. Już pierwszy mecz Francji z Kolumbią pokazał, że mogą być to ciekawe zawody. Kolumbia wygrała 2:1. "Wpadki" nie minęły również Brazylii (porażka 0:3 z Finlandią) i Włoch (remis z Iranem). Sensacje, sensacjami, ale zwycięstw faworytów nie zabrakło. Argentyna pokonała Togo 8:0 (4x Crespo i 3x Claudio Lopez). Do 1/8 awansowali jednak faworyci. Może jedynie brak Hiszpanów (ulegli w grupie Czechom i Jamajce) będzie budził niedosyt. 1/8 również przebiegała po myśli "pewniaków". Odpadły "tylko" drużyny Brazylii (porażka po dogrywce 2:3 z Rosją) i Argentyny (0:2 ze Szwecją). Ćwierćfinały wyłoniły 4 najlepsze zespoły globu. Były to: Włochy, Czechy (zwycięstwo w 1/4 z Francją 4:3), Rosja i Holandia. W finale zmierzą się "11" Holandii i Urugwaju. Mistrzostwo zdobyła drużyna Holandii wygrywając po rzutach karnych. W normalnym czasie było 2:2. Zawodnikiem mistrzostw został Kluivert 8.86, który zdobył także koronę króla strzelców mając na koncie 8 trafień.
CDN - teraz wojować I ligi nie będę, ale utrzymać się trzeba