Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

Union Berlin 2002-03 (cz.4)

Sezon rozpoczął się od świetnej informacji. Zarząd wyłożył $8,000 000 na transfery. Nareszcie pozbyłem się długów. Władze "zażyczyły" sobie miejsce w dolnej części tabeli, ale oczywiście aby nie spaść. Plan wydawał się wykonalny. Kalendarz rozgrywek na pierwszego rywala przydzielił mi zespół Borusii Dortmund. Na spotkaniu przed treningiem Bobadilla poinformował mnie, że chce aby wystawić go na listę transferową. Nie robiłem mu problemów. Zasłużył się dla klubu, ale szkoda, że chce odejść w takim momencie. Rynek ogarnęła wiadomość o przejściu Robetro Carlosa do rzymskiego Lazio za $40,000 000. Nie był to jednak rekord tego lata. Pobił go inny obrońca - Nesta przechodząc do Milanu za 56,000 000 USD. U mnie stawili się "zaklepani" Singuaroli i Maertens. Trochę grosza w kasie pozwoliło mi realnie pomyśleć o wzmocnieniach, zwłaszcza linii obrony.

Odbyło się losowanie I rundy Pucharu Niemiec. Trafiłem na regionalny zespół Neunkirchen. Mecz odbędzie się na wyjeździe. Do klubu dołączył jeszcze utalentowany Zlatan Ibrahimovic (wydałem na niego $1,500 000) i mogłem przygotowywać zespół do inauguracji sezonu w Bundeslidze. Zespół musieli opuścić: Beuckert i Kowalczyk, gdyż moim zdaniem nie nadawali się do gry w gronie I-logowców.

Początek sezonu

Mecz z Dortmundem miał rozpocząć moją batalię o utrzymanie w I lidze. W składzie nie zaszły znaczne zmiany, więc nie będę go przedstawiał, ale podam pierwszą jedenastkę, która wybiegnie w barwach Unionu, w pierwszym meczu w Bundeslidze. Zagrali: ARNAU - WENZEL, HOOGMA, PERSICH, ZÖPHEL - WUTTKE, SINGUAROLI, MAERTENS, MOORE - JEDA, IBRAHIMOVIC. Na ławce zasiedli: Wehner, Zafirov, Ba, Bobadilla, Froese i Klasnic. Dziewiczy mecz niestety przegraliśmy. Ale byłem zadowolony z gry chłopaków. Początek wskazywał raczej na pogrom. Bramki Karica i Iaschwili dawały do myślenia. Ale w II połowie gra zaczęła się układać. W 50 minucie Maertsen dokładnie dograł do Jedy, który pokonał Lauxa. Potem kilka składnych akcji zaowocowało trafieniem Ibrahimovica w 66 minucie po akcji z Jedą. Niestety Karic po raz drugi pokonał Arnau i polegliśmy 2:3.

Pierwszym meczem, w którym mogłem zdobyć punkty było spotkanie z niedawnym rywalem w II lidze 1.FC Köln. Niestety przegrałem po raz kolejny. Na porażkę złożyły się 2 rzeczy. Pierwsza to fenomenalna postawa bramkarza gości Prölla (chyba już kiedyś wspominałem o nim), a druga to sędzia. Nie przyznał 3 karnych i nie uznał bramki. Dla gości strzelali Kurth, Milandi i Dostalek. Dla mnie trafił Ibrahimovic po podaniu Jedy. Na dodatek czerwoną kartkę dostał Zöphel. Protest, który złożyłem na sędziego wiele nie dał. A 3 punktów nikt mi nie wróci. Cieszyła jedynie dobra aklimatyzacja nowych zawodników.

Czekał mnie teraz mecz w Pucharze Niemiec. Mecz kazałem chłopakom potraktować poważnie. Wszyscy wzięli sobie to do serca oprócz Arnaua. Gospodarze w całym meczu oddali 2 celne strzały i zdobyli... 2 gole. Na szczęście na wysokości zadania stanęła reszta drużyny i wygraliśmy 5:2. W 2 minucie Wuttke podał do Ibrahimovica, który nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. W 5 było już 2:0. Tym razem Singuaroli wystąpił w roli asystenta podając dla Jedy. Goście za sprawą Bachmaiera i Hartunga wyrównali. Po przerwie błysnął Ibrahimovic dwukrotnie pokonując bramkarza gospodarzy. Najpierw w 63 minucie po asyście Wuttke, a potem w w 74 z podania Froese. Wynik ustalił właśnie Froese już w doliczonym czasie gry po strzale głową. Dośrodkowywał z rzutu rożnego Moore. Czekałem teraz tylko na losowanie II rundy. Trafiłem nieźle. Choć znowu wyjazd, ale tylko do RW Essen (a pamiętam jak toczyłem z nimi walkę w lidze regionalnej).

Kasa pozwoliła mi na drobne zakupy. Moi skauci "wypatrzyli" kilku niezłych graczy. Pierwszy przyszedł Sebastian Johansson. 19-letni pomocnik. Ma szansę na karierę. Rozegrano także pierwsze mecze eliminacji Mistrzostw Europy. Polska wygrała z Turcją 1:0 (Wieszczycki). W grupie 2 mają jeszcze: Maltę, Holandię, Cypr i Macedonię. Szanse na awans realne. Zresztą w drugim meczu wygrali na wyjeździe z Cyprem 4:2 (Frankowski (Wisła), Moskalewicz (Wolfsburg), Szymkowiak (Olimpiakos) i Żurawski (Leverkusen).

Ja natomiast czekałem na niedzielne spotkanie z Werderem. W meczu zadebiutował mój nowy nabytek - Paul Dillon. Przybycie zawodników zmusiło mnie niejako do zmiany ustawienia. Postanowiłem grać 3 obrońcami, a nie jak wcześniej 4. Wyszedłem więc w ustawieniu: Arnau - Dillon, Hoogma, Wenzel (obrońcy w jednej linii) - Singuaroli (DMC) - Wuttke, Maertens, Johansson (trzech pomocników w środku) - Moore (AMC) - Jeda, Ibrahimovic.

Efekt byłby zapewne lepszy gdyby nie kilka szczegółów. Początek dobry choć bez bramek. Ale w 38 minucie zamieszanie w polu karnym wykorzystuje Ibrahimovic, a w 42 sprytne rozegranie rzutu rożnego pogubiło trochę gości i Jeda strzelił na 2:0. Niestety na początku II połowy G.X. Georgiadis wyrównał. W 50 minucie kontuzja Ibrahimovica. W 78 czerwona kartka debiutującego Dillona. Słaby występ Johanssona. Ale spokój. Goście wyrównują za sprawą Rafaela w 85 minucie. Ale Froese natychmiast odpowiada. Ale co z tego, skoro Arnau puszcza wszystko co leci w bramkę. Werder remisuje cudem w 93 minucie po drugim golu Rafaela. Zdenerwowałem się strasznie. Dillon dostał "tygodniówkę" i się obraził. A Ibrahimovic będzie pauzował przez miesiąc.

Musiałem zdobywać punkty, aby się utrzymać (chyba normalne?). Szansą ku temu było spotkanie z Nürnbergą. Okazję wykorzystałem. 5:2 nie pozostawiło najmniejszych złudzeń. W związku z meczem nasunął mi się pewien wniosek. Jeśli Arnau dobrze broni, nikt nie jest w stanie mnie pokonać, tak też było tym razem. W 20 minucie solo Klasnica i 1:0. W 38 minucie dokładne dośrodkowanie Hoogmy i Moore bez problemu zdobywa kolejną bramkę. Po przerwie goście ruszyli do ataku. Co dało im 2 gole Bielikova. Jednak my ze spokojem i konsekwentnie graliśmy swoje. Najpierw Klasnic obsłużył Johansson, a zaraz potem w 68 minucie po akcji z Moore sam strzelił bramkę. Wynik ustalił w 88 minucie Stolica. Zwycięstwo cieszyło, ale kolejne osłabienie (kontuzje Wenzela i Ba) trochę martwiły.

Szansę na kolejne punkty upatrywałem w spotkaniu z Vfb Stuttgart, który spisuje się jak narazie słabo. Rozpoczęło się świetnie. Akcję dwójki napastników Jeda - Klasnic wykończył ten drugi i było 1:0. Gospodarze atakowali, ale dobrze bronił Arnau. Za to jedna z naszych kontr w 32 minucie doszła do celu i było 2:0. Bajeczne uderzenie coraz lepiej grającego Johanssona. Po przerwie grało się nam jeszcze lepiej. Na dodatek boisko opuścił w 58 minucie Scholtz. Za zmęczonego Klasnica wszedł Froese. Chłopak mimo fatalnych statystyk, ma ogromny talent do zdobywania bramek. Uczynił to dwukrotnie w 72 i 76 minucie po podaniach Singuaroliego i Johanssona i było 4:0. Wynik w końcówce ustalił Johansson po podaniu Bobadilli. Niestety znowu kontuzja (jakieś fatum) przydarzyła się jednemu z naszych piłkarzy, a dokładnie Bobadilli, który opuścił boisko w 90 minucie. Ale punkty cieszyły i pozwoliły na awans na 8 pozycję.

28 września udało mi się pozyskać Michaela Molsa za $950,000. Nie wiem jak to się udało, ale jest to ogromne wzmocnienie. Jego pierwszym meczem będzie spotkanie z Bielefeld. Już w 1 minucie Wuttke zaskakującym strzałem pokonał Zieglera. Miałem nadzieję na kolejne bramki, ale tym razem golkiper gości tak łatwo się nie poddawał. Na przerwę schodziliśmy remisując. Gol w 45 minucie Etcheverry. Niestety w II połowie mimo kilku dogodnych sytuacji nie zdobyliśmy bramki i musieliśmy się zadowolić remisem.

Wyjazd do wicelidera Herthy był zarazem moimi pierwszymi derbami w I lidze. I mogę powiedzieć, że derby się udały. Wywieźliśmy jak najbardziej zasłużony remis. Do przerwy przegrywaliśmy 0:1 po golu Beinlicha. Ale w drugiej połowie nasze ataki przyniosły skutek. Bramkę zdobył Mols w 86 minucie po podaniu Johanssona. Wogóle świetną partię rozegrał właśnie Mols zostają wybrany zawodnikiem meczu. Cieszyła mnie postawa napastników i strzelane bramki. W meczu o Super Puchar Europy Barca wygrała z Panatinaikosem po serii karnych (w normalnym czasie 1:1). Polacy przegrali z Holendrami na "Śląskim" 0:1 i zremisowali wyjazdowe spotkanie z Macedonią 1:1 (Moskalewicz), zajmują 2 miejsce w grupie.

Natomiast mój Union wyjeżdża do Kaiserslautern. Mecz bez historii. 1:4 mówi chyba wszystko. I ponownie sprawdziła się moja teoria. Gdyby Arnau bronił na swoim poziomie mógłbym wygrać. Jednak w pierwszej połowie puścił 2 bramki (na 2 strzały), a my zdołaliśmy tylko odpowiedzieć trafieniem Jedy. W drugiej połowie sytuacja identyczna. Dodatkowo "złapał" czerwoną kartkę i grałem w 10 od 66 minuty. Lokvenc wykorzystał rzut karny i było 3:1. Wynik ustalił w 74 minucie Stark. Porażka złożyła się na spadnięcie w tabeli na 12 lokatę. Arnau dostał tylko upomnienie. Ale obrońcom nie podarowałem. Wszyscy po "tygodniówce". Wenzel - nota 4, Dillon i Hoogma po 5, a bramkarz gospodarzy - Gospodarek MoM.

Mecz z M`gladbach wygrać musiałem, aby spokojnie myśleć o utrzymaniu. Do meczu przystąpiłem znacznie osłabiony. Nie mogli zagrać Arnau, Moore i Ibrahimovic, któremu odnowiła się kontuzja. Mecz pokazał siłę mojego zespołu. Graliśmy świetnie. Oddaliśmy 12 celnych strzałów i zdobyliśmy... 1 bramkę. Czekam niech wróci wkońcu Ibrahimovic. I połowa pokazała, że możemy jeszcze namieszać w lidze. Mimo kilku dogodnych sytuacji, nie udało nam się pokonać Hummela. Uczyniło to dopiero w 62 minucie wprowadzony kilka minut wcześniej Froese. Do końca kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na boisku i zeszliśmy zwycięsko ze stadionu.

Przed wyjazdowym meczem z Schalke na łamach prasy pochwalono Jedę. Kibice byli bardzo zadowoleni, co ucieszyło również mnie. Kibice Schalke w sile blisko 55000 nie mogło uwierzyć w to, co wyprawiają ich pupile. Jeda "niesiony" pochwałami na łamach prasy dwukrotnie pokonał Recka. Najpierw w 5 minucie po akcji ze Stolicą, a w 12 minucie wykorzystał dokładne podanie Johanssona. Gospodarze odpowiedzieli trafieniem Sanda w 32 minucie. Na przerwę schodziłem szczęśliwy, ale zarazem myślami byłem już przy II połowie. A była to świetna część tego meczu. Już na początku Mpenza wyrównał, ale ja miałem Jedę. W 60 minucie wraz z Molsem rozmontowali blok defensywny Schalke i odzyskałem prowadzenie. Jednak Oude Khampuis i ponownie Mpenza pogrążyli mnie (prawie). Jeden z nielicznych naszych zrywów wykorzystał Singuaroli. W 90 minucie jego atomowy strzał z wolnego dał mi 4 bramkę i zarazem cenny remis.

30 października 2002 okazał się jednym z lepszych dni w ostatnim czasie. Do zdrowia wrócił Ibrahimovic i natychmiast... został wyróżniony. W meczu z Leverkusem postanowiłem wprowadzić nowy wariant taktyczny. Na bocznych obrońców (grałem 4) wstawiłem Singuaroliego i Maertensa. Mieli niezłe predyspozycje defensywne, a ja liczę na ich rajdy skrzydłami. Efektem nowych rozwiązań była... porażka 0:2. Pogrążyli mnie Ballack i Chapuisat. Jednak do obrońców pretensji nie miałem, raczej do pomocników, którzy zawalili na całej linii. Ale eksperymentu narazie nie kończę, zobaczę następnym razem.

Przyszła pora na mecz drugiej rundy Pucharu Niemiec. Wyjazd do RW Essen miał poddać jeszcze raz próbie moje nowe rozwiązania taktyczne. Wszystko skończyło się dobrze. Mimo, że na początku było sporo nerwówy, to bramka Jedy w 41 minucie po akcji z Moorem ustawiła mecz. W drugiej części nasza przewaga nie podlegała dyskusji co uwidocznił strzelając drugiego gola Mols. Tym razem Jeda wystąpił w roli asystującego i od 56 minuty prowadziłem 2:0. Tak też skończyło się to spotkanie, a ja znowu czekałem na losowanie.

Do Freiburga jechałem z zamiarem wywiezienia choćby remisu. Cel wykonałem w 200%, gdyż udało się wygrać. Zaczęło się znowu świetnie. 3 minuta i akcja trójki napastników. Najpierw Ibrahimovic podaje do Jedy, który dokładnie obsługuje Molsa. Mols z najbliższej odległości strzela na 1:0. Goście jednak jeszcze w I połowie zdołali zremisować. W 33 minucie Dorn pokonał Arnaua i było 1:1. Po przerwie gra wyglądał podobnie. My atakowaliśmy oni kontratakowali. Martwi mnie słabsza dyspozycja Ibrahimovica po kontuzji. Postanowiłem wprowadzić na jego miejsce Froesa. Chłopak jest "złotym" rezerwowym. Dosłownie minutę po wejściu wykorzystał dośrodkowanie Moore i głową strzelił nie do obrony. Potem już w 83 minucie ponownie nie dał szans dla golkipera gospodarzy dobijając swój strzał. Wszystko było by spoko, gdyby nie czerwona kartka Dillona. Rozegrał dopiero 9 spotkanie, a ma już 8 żółtych i 2 czerwone kartki (nowy klubowy rekord). Jak mu dałem tygodniową karę, to się jeszcze obraził. Lepiej nich się poprawi, bo długo nie pogra.

Kolejny mecz mojego Unionu, to sprawdzian z... Bayernem Monachium. Miałem z nimi porachunki z pucharu. Ale odziwo Bawarczycy spisywali się średnio w tym sezonie (7 miejsce, ja 11). Losowanie pucharu tym razem pechowe. Trafiłem na lokalnego rywala Herthe i oczywiście wyjazd. W towarzyskim spotkaniu Polacy zremisowali na wyjeździe z Ukrainą 1:1 (Kałużny). Doszło też do spektakularnego transferu na rynku europejskim. Szeregi Realu opuścił Figo przechodząc za $23,500 000 do Manchesteru (trochę tanio).

Ale wracając do meczu z Bayernem. Powiem tylko jedno - MISTRZ POKONANY. Mecz był chyba najlepszym spotkaniem moich podopiecznych w tym sezonie. Początek raczej wskazywał na porażkę, ale po ciężkich pierwszych minutach nabraliśmy animuszu. W 25 minucie dokładna piłka od Hoogmy. W polu karnym przejmuje ją Mols, jeden zwód, drugi i precyzyjny strzał obok słupka. 1:0. Bayern atakował. Gdy szykowałem się na przerwę piękny rajd Maertensa (wiedziałem, że przyniesie efekty) prawą stroną i dośrodkowanie. W polu karnym najwyżej wyskoczył Johansson i było 2:0. W szatni każdy myślał już o zakończeniu spotkania, ale pozostawało jeszcze 45 minut. Jednak tuż po przerwie w 47 minucie zabłysną ponownie Johansson. Odzyskał piłkę w środku pola i precyzyjnym podaniem uruchomił Wuttke. Ten bez problemu pokonał Khana i prowadziłem 3:0. Goście starali się wyrównać, ale zdołali strzelić tylko jedną bramkę za sprawą Santa Cruza. Po ostatnim gwizdku sędziego utonąłem w ramionach działaczy i piłkarzy. Zwycięstwo to zapewne polepszy nastroje w drużynie. Również dzięki tej wygranej, mogłem zacząć myśleć o pucharach, a nie o strefie spadkowej (zajmuje 8 miejsce ze stratą 8 punktów do prowadzącej Borusii).

Do Frankfurtu pojechałem w najsilniejszym składzie. Tylko co z tego skoro przegrałem. Znowu zawiódł Ibrahimovic. Wogóle nie może odnaleźć formy z przed kontuzji. Mimo, że stworzyliśmy kilka świetnych okazji nikt nie zdołał pokonać Heinena. Dopiero w 89 minucie wprowadzony Bobadilla uratował honor strzelając bramkę. Ale wcześniejsze trafienia Klose i Solou wystarczyły gospodarzom do zwycięstwa. Rąk nie łamałem bo pierwszy sezon zawsze jest trudny. Ale mogło być lepiej, a nawet powinno.

Mecz trzeciej rundy Pucharu Niemiec z lokalnym rywalem Herthą Berlin traktowałem niezbyt poważnie. Założenia przedsezonowe przewidywały raczej walkę w lidze, ale... . Chłopcy wyszli zdeterminowani ostatnią wpadką w lidze i zagrali nieźle. Już w 3 minucie Mols sprytnie ograł rywala i dokładnie podał do Wuttke, który jako pierwszy pokonał bramkarza gospodarzy. Hertha jednak nie zamierzała odpuścić i w 41 minucie Paco wyrównał. Gdy cierpliwie czekałem na przerwę wreszcie przypomniał o sobie Ibrahimovic. Wykorzystał dokładne podanie od Johanssona i odzyskałem prowadzenie. W II połowie udało się nam nie stracić bramki, duża w tym zasługa Arnaua oraz obrońców. I szczęśliwie udało nam się wygrać ten trudny mecz. Przyszło nam teraz czekać na losowanie kolejne już 4 rundy.

Losowanie okazało się wreszcie szczęśliwe. Wylosowałem jeden z najsłabszych zespołów II ligi - SVW Mannheim. Na rynku transferowym spokój. Jedynym wydarzeniem godnym odnotowania jest przejście Kałużnego do HSV za $8,000 000. Ja natomiast w perspektywie miałem mecz z Hansą Rostock. W meczu nie będzie mógł wystąpić Johansson (pachwina i miesiąc "urlopu"). Na szczęście drużyna stanęła na wysokości zadania i wygraliśmy pewnie 4:0. Już pierwsza akcja w 3 minucie przyniosła bramkę. Dokładne podanie Jedy wykorzystał Mols. Później gra uspokoiła się, ale to my mieliśmy inicjatywę. W 43 minucie akcję zainicjował Singuaroli, podał do Molsa, który znalazł w polu karnym niepilnowanego Ibrahimovica. Ten plasowanym strzałem pokonał bramkarza. W drugiej połowie gra nie uległa zmianie. W 50 minucie swój świetny występ udokumentował bramką po solowym rajdzie Singuaroli. Wynik ustalił 10 minut później Jeda po dośrodkowaniu Wuttke. Dzięki temu zwycięstwu i porażkom faworytów wróciłem na 8 lokatę, ale już tylko z 6 punktową stratą do lidera.

Przed meczem z HSV podniosły się pochlebne głosy na temat Ibrahimovica. Mimo, że wcześniej grał słabiej powrócił do formy i ode mnie też dostał pochwałę. Pierwsza część przebiegła spokojnie. Wynik 0:0 można zawdzięczyć jedynie bramkarzom. Spisywali się obaj znakomicie. W przerwie jednak postanowiłem zmienić kilka rozwiązań i wyszliśmy na drugą połowę. Udało się to jedynie poczęści. Ruszyliśmy ostro do ataku i w 50 minucie Ibrahimovic przedarł się w pole karne i strzelił na 1:0. Niestety potem oddaliśmy pole gry i Adzic w 62 oraz Fukal w 71 minucie zapewnili zwycięstwo gospodarzom. Trochę zdenerwowałem się takim obrotem sprawy, ale postanowiłem chłopakom odpuścić. Najgorzej sprawa miała się z kontuzjowanym w tym meczu Hoogmą. Miał zerwany mięsień pachwiny i dołączył do pauzującego Johanssona, tyle że na 2 miesiące.

Do końca roku pozostało mi do rozegrania 3 mecze. Dwa spotkania ligowe oraz puchar. Mecz z wiceliderem w domu przyszło nam grać w ciężkich warunkach. Wiatr i ujemna temperatura powodowała wiele groźnych sytuacji. Po jednej z nich szarżującego w polu karnym Molsa faulował Lindpere i Jeda w 43 minucie wykorzystał rzut karny. Druga część spotkania przebiegała również pod nasze dyktando. W 58 minucie Wenzel zainicjował groźną akcję. Piłkę przejął Mols i wykorzystał szansę. Do końca wynik nie uległ zmianie i wygrałem 2:0. Coraz lepiej spisuje się Mols, który powoli staje się liderem zespołu.

Czterodniowa przerwa nie wpłynęła zbyt korzystnie na moich piłkarzy. Dodatkowo przyszło nam grać z liderem Bundesligi... Herthą. W meczu o Puchar Interkontnentalny w Tokio Barca wygrała 4:1 z Flamengo. Ponownie na pierwsze strony gazet trafił Ibrahimovic. Specjaliści chwalili go za wielkie umiejętności i ambicję, ja przyłączyłem się do tych informacji. Agent Ben Younesa "rozpuścił" plotkę o możliwym transferze Younesa do SC Pfullendorf za $3,300 000. Potwierdziłem tę informacje. Tunezyjczyk nie ma miejsca w podstawowym składzie, a jeśli ktoś by go chciał kupić, proszę bardzo.

Wracając do meczu z Herthą, chciałbym powtórzyć rezultat z pucharu. Wiedziałem, że nie będzie to łatwe. Ponownie udało się nam uzyskać szybko prowadzenie. Już po rozpoczęciu akcję zapoczątkował Ibrahimovic. Piłkę przejął Singuaroli i podał do Jedy, który z bliska pokonał Aspera. Niestety po raz kolejny nie wytrzymaliśmy presji i w drugiej połowie straciliśmy trzy bramki. Już po rozpoczęciu dwie pierwsze akcje zakończyły sie golami. Najpierw Neuendorf i Alex Alves. Potem udało się wyrównać za sprawą Jeda po akcji z Moorem. Jednak w 87 minucie Wijker pokonał Arnaua i przegraliśmy 2:3. Zajmując ostatecznie po 18 kolejkach 11 pozycję.

Ostatnie spotkanie w 2002 roku grałem u siebie z SVW Mannheim. Było to jedno ze spotkań, o których chciałoby się szybko zapomnieć. W pierwszej części mimo 5 dogodnych okazji, ani razu nie potrafiliśmy zdobyć bramki. Wierzyłem, że w drugiej odsłonie wszystko będzie dobrze. Jednak nie. W 62 minucie za niebezpieczny wślizg Wenzel dostał "czerwień" i grałem w "10". Ale cały czas atakowałem. Tylko co mi to dało. Goście za sprawą Himkela i Trauba dwukrotnie pokonali Arnaua (jedyne celne strzały) i pożegnałem się z Pucharem Niemiec. Było to jedno z najsłabszych spotkań tego sezonu. Cała defensywa łącznie z bramkarzem zagrała fatalnie. Nie popisali się także napastnicy marnując kilka świetnych okazji. Trochę byłem zdenerwowany tą fatalną dyspozycją w ostatnich meczach i brakiem koncentracji w kluczowych momentach, ale postanowiłem wysłać chłopaków na święta, a sam również odpocząć. Sezon miałem wznowił dopiero 25 stycznia (za 38 dni) wyjazdowym spotkaniem z 1.FC Köln. Teraz muszę poszukać ewentualnych wzmocnień na przyszły sezon.

Okres zimowy rozpoczął sie od odejścia (dopiero na zakończenie sezonu) Ba do Ulm. W grudniu na wyróżnienie zasłużył Jeda, zostając zawodnikiem miesiąca. Także Johansson został wyróżniony przez specjalistów. Na początku roku swoje zdanie wyraził także zarząd. Był zachwycony dotychczasowymi wynikami. Na świecie doszło do kilku ciekawych transferów. Kluby zmienili min. Christian Chivu przeszedł z Ajaxu do Juventusu za $48,500 000, Edgar Davids z MU do Milanu za $38,000 000. Ja podpisałem nowy kontrakt ze Stolicą. Złożyłem propozycję kilku piłkarzom światowego formatu, którym skończyły się kontrakty. Pierwszy moją propozycję przyjął Alex Alves. Następnie przyjęli propozycję Jerzy Dudek i Stefan Blank (obiecujący pomocnik). Na tych wzmocnieniach zakończyłem jak narazie.

Przerwa minęła bardzo szybko i przyszedł czas na pierwszy mecz rundy rewanżowej. 26 stycznia 2003 roku miałem rozegrać mecz wyjazdowy z 1.FC Köln. Pierwsze minuty przebiegły spokojnie. Ale potem zaczęliśmy zdobywać przewagę. W 22 minucie piękne wejście Wuttke zakończyło się faulem Bugi i sędzia podyktował rzut karny. Pewnym wykonawcą okazał się Jeda. Bramka dodała nam skrzydeł i już w 26 minucie Moore dokładnie podał do Molsa, który nie dał szans dla bramkarza gospodarzy i prowadziłem 2:0. W II połowie gra wyglądała podobnie. O wyniku przesądziła akcja z 75 minuty, kiedy to Jeda dokładnie obsłużył Froese i prowadziliśmy 3:0. W końcówce Milandi zmniejszył rozmiary porażki, ale i tak miałem 3 punkty. Dzięki temu odzyskałem ponownie 8 lokatę. Doszło też do transferu van Nistelrooya z PSV do Romy za $41,000 000.

Na mecz z Biedefield jechałem z myślą o zwycięstwie. Niestety moje marzenie legły w gruzach. Mimo przewagi w meczu nie udało mi się wygrać. Stworzyliśmy kilka dogodnych sytuacji. Niedość, że nie zdobyłem bramki, to Ibrahimovic i Moore nabawili się kontuzji (obaj będą pauzować po miesiąc). Wuttke dostał czerwoną kartkę. Bramkę straciłem w 78 minucie. Strzelcem był Ebedie. 8 lokatę utrzymałem, ale strata zaczęła się powiększać.

Z Breme także wróciłem bez punktów. Mecz rozpoczął się zgodnie z oczekiwaniami. Tyle, że to gospodarze zdobyli pierwszą bramkę. Uczynił to w 27 minucie Stalteri. Szybko udało nam się odrobić straty po golu Dillona. Wykorzystał dokładne podanie Johanssona. Szansę na zwycięstwo zacząłem upatrywać po czerwonej kartce Krstajica w 32 minucie. Jednak Stalteri poraz kolejny pokonał Arnaua w 41 minucie strzelając nie do obrony z wolnego. Niestety żadna z naszych kilkunastu akcji nie przyniosła skutku i po 90 minutach na tablicy widniał wynik 2:1 dla Werderu. Kolejna porażka zdenerwowała mnie. Fatalny występ Hoogmy i Maertensa nie przeszedł im płazem. Dostali oficjalne ostrzeżenie. Kolejna porażka zdenerwowała zarząd. Zapowiedziałem poprawę i lepsze wyniki.

Okazją ku temu był mecz z wiceliderem Borusią Dortmund. Blisko 22500 widzów obejrzało bezbarwne widowisko. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Sytuacja stawała się powoli coraz gorsza. Traciliśmy bardzo głupie punkty. Podobnie w tym meczu. Napastnicy nie wykorzystali kilku znakomitych sytuacji. Zresztą znakomicie bronił Laux (MoM i 9). Razili nieskutecznością Jeda i Froese. Czekałem na powrót Ibrahimovica. Jedynym pocieszeniem było to, że kolejne 4 mecze grałem z teoretycznie słabszymi rywalami. Po długiej rozmowie z chłopakami, doszliśmy do porozumienia. Postanowili powalczyć w następnych meczach. Celem było minimum 9 punktów.

Mecz z Vfb miał dostarczyć nam pierwszych 3 punktów z "upragnionych" 9. Pierwsza część planu udała się. Wygraliśmy 2:1, ale podkreślam, że po słabej grze. Niemoc strzelecką przełamał w 15 minucie Johansson po akcji z Bobadillą. Z minuty na minutę gra stawała się coraz bardziej wyrównana. Drugie 45 minut rozpoczął gol Dundee. Chłopcy mimo usilnych starań nie mogli znaleźć recepty na obronę gości. Dopiero w 89 minucie znowu akcja dwójki Bobadilla - Johansson przyniosła trafienie Szweda i mogłem cieszyć się z wygranej. Bardzo martwi mnie dyspozycja Jedy, który już od dłuższego czasu nie zdobył bramki (oprócz karnych). Największą sensacją rozgrywek jest zapewne postawa Bayernu Monachium. Po porażce 1:6 z Leverkusen, przegrali kolejne 2 mecze i spadli na 10 pozycję ze stratą 25 punktów do prowadzącej Herthy.

Mecz z Nürnbergą rozpoczął nowy miesiąc - marzec. Znałem ten zespół z II ligi i wiedziałem na co go stać. Na szczęście zagraliśmy dobrze. W 15 minucie szybką akcję Wuttke wykończył celnym strzałem Bobadilla. Do przerwy stworzyliśmy jeszcze kilka sytuacji, ale bez rezultatów. W drugiej części było trochę gorzej. Gospodarze koniecznie chcieli odrobić straty. Ich szanse zwiększyły się w momencie kiedy Singuaroli dostał "czerwień" w 64 minucie. Jednak świetnie spisywał się Arnau. W 89 minucie o wyniku przesądziła akcja Ba i Wuttke, którą zakończył ten drugi. Ozdobą meczu były pojedynki główkowe Dillona. Stoczył siedem "powietrznych batalii", wygrywając wszystkie (3 kluczowe podania). Poraz pierwszy udało mi się awansować powyżej ósmego miejsca. Tabela po 24 kolejkach:

1. Hertha BSC 55
--------------------
2. Wolfsburg 46
3. Leverkusen 43
.
7. Union Berlin 35

Sytuacja była dość dobra. Hertha miała już znaczną przewagę nad grupą pościgową, ale ja miałem zamiar powalczyć o jak najlepszą lokatę.

Freiburg przyjechał do mnie raczej bez szans na zwycięstwo. Pierwsze minuty potwierdziły to. Już w 6 minucie czerwona kartka Michaela Kohn i grałem w przewadze. Niestety już w 21 minucie siły "wyrównał" Moore, który zagrał pierwszy mecz po kontuzji. Ale to nadal my dyktowaliśmy warunki. Nareszcie w 41 minucie objęliśmy prowadzenie. Silny strzał Ibrahimovica odbił bramkarz, ale przy dobitce Molsa był bez szans. W II połowie nasza przewaga nie podlegała dyskusji. Wynik końcowy brzmiał 1:0. Znowu słabo zagrał Ibrahimovic, który nie wykorzystał 5 dogodnych sytuacji. Ale cieszyło kolejne zwycięstwo i zdobycz punktowa.

Tą czteromeczową batalię ze "słabeuszami" kończyło wyjazdowe spotkanie z M`gladbach. Nie zagrali wielce obrażeni Moore i Singuaroli, którzy "cierpieli" z powodu moich publicznych ostrzeżeń. Na początku przypomniał o sobie Jeda. W 4 minucie Johansson podał w pole karne, a Jeda bez problemu pokonał Schoppela. W 15 minucie ambitni gospodarze wyrównali za sprawą Bakircioglü (wyceniony już na $14,000 000). W 32 minucie gospodarze objęli prowadzenie po strzale Coulibale. Gdy czekałem na zakończenie meczu w ostatnich 5 minutach chłopcy błysnęli skutecznością. W 40 minucie dobrze grający Wuttke podał do Jedy, który i tym razem strzelił bramkę. Natomiast w 45 minucie na listę strzelców wpisał się Bobadilla. Przy bramce asystował ponownie Wuttke. Na drugie 45 minut wyszliśmy jeszcze bardziej zmobilizowani. Naszą dobrą grę przypieczętowała bramka Froese (znowu strzelił wchodząc z ławki). Ponownie asystował Wuttke dokładnie dośrodkowując z rzutu rożnego. Świetne występy Wuttke i Jedy poprawiły mi nastrój. Cieszyła również passa (4 zwycięstwa z rzędu).

Wszystko to złożyło się na awans w tabeli na 6 pozycję. Teraz czeka mnie dwutygodniowa przerwa. Po niej mecz 30 marca czeka mnie mecz z Kaiserslautern. Polska w swoim piątym meczu eliminacji wygrała z Maltą 1:0 (Żurawski - świetnie spisuje się w Leverkusen). W meczu z Turcją wywalczyli remis i zajmują 2 lokatę (już 7 punktów straty do Holandii).

Natomiast moje spotkanie z Kaiserslautern było spotkaniem walki. Goście walczyli ostro, zresztą my też. Pierwsze minuty należały do nas. Jednak bramkę zdobyliśmy dopiero w 24 minucie. Szybkie wejście Moore zaskoczyło obrońców gości. Ten ze spokojem zagrał do Molsa, który z 15 metrów pokonał Gospodarka. Takim też rezultatem zakończyła się pierwsza połowa. Obawiałem się czy chłopaków będzie stać jeszcze na choć jeden zryw. Świetnie bronił Gospodarek, którego będzie trudno pokonać. Moje obawy okazały się bezpodstawne. Konsekwentna gra w obronie i błyskotliwe zagrania w pomocy nie pozwoliły gościom na nawiązanie walki. Wynik na 2:0 ustalił Jeda strzałem głową po akcji Klasnica. Zwycięstwo cieszyło, tym bardziej, że kolejne spotkania nie wróżyły nic dobrego. Przyjdzie mi się zmierzyć z czołówką ligi.

Pierwszym "ciężkim" przeciwnikiem będzie Leverkusen (3 miejsce). Nie będzie mógł zagrać Hoogma (kara za 5 żółtych kartek). Łatwo to napewno nie będzie. Gospodarze w środę w 1/4 LM "odprawili" Milan 4:1. Początek wskazywał na baty. Już w 4 minucie Vranjes pokonał Arnaua. Kiedy po kwadransie przegrywałem 0:2 po golu Neuvilla, przestałem wierzyć w sukces. Nadzieję przywróciła mi sytuacja z 42 minuty. Wchodzącego w pole karne Molsa zaczepił Nowotny. Sędzia bez chwili wahania pokazał mu czerwoną kartkę. Czekałem na jakiś zryw swoich podopiecznych. Dochodziła już 47 minut. W polu karnym straszne zamieszanie. Do piłki doszedł Wenzel. Miał już uderzyć, gdy nagle faulował go Flachbart. Mam "11". Pewnym egzekutorem okazał się Wuttke. Na drugie 45 minut czekałem z niepewnością. Niestety druga połowa nie przyniosła upragnionej bramki i przegrałem 1:2. Ale mecz mógł się podobać. Będę musiał szukać punktów w kolejnych spotkaniach.

Zaraz po meczu dziennikarze spytali mnie o postawę Johanssona, jako że zagrał niezłe spotkanie pochwaliłem go. Do końca ligi pozostawało 6 kolejek. Moim marzeniem było zachowanie 6 pozycji i gra w pucharach. Szansą do powiększenia konta punktowego był mecz z Frankfurtem. Zaskoczyła mnie także oferta Lünberg. Chcieli kupić Persicha za $1,200 000. Oczywiście bardzo mi się spodobała i przyjąłem ją. Jednak nie było to ostatnie zaskoczenie. Kilka dni później "posypał" się grad wyróżnień. Najpierw Johansson, a potem Jeda. Bardzo mnie to cieszyło, zresztą fani także byli wniebowzięci.

Wracając do meczu z Frankfurtem musiałem wygrać. Zwycięstwo zapewniłoby mi awans w tabeli. Pierwsza połowa wskazywała na to jak najbardziej. Tworzyliśmy dobre kombinacyjne akcje, ale nie było komu ich wykorzystywać (ponownie słabo zagrał Ibrahimovic). Po przerwie sytuacja identyczna. My atakowaliśmy, a goście wybijali piłkę od bramki. Dochodziła już 90 minuta. Byłem zdenerwowany, że nie udało nam się zdobyć 3 punktów. Jednak w 93 minucie ostatnia akcja meczu. Ibrahimovic przejął piłkę i świetnie uderzył z 20 metrów. Heinen mógł tylko odbić piłkę. Pierwszy przejął ją Stolica i atomowym uderzeniem pokonał bramkarza. Po ostatnim gwizdku sędziego ulżyło mi. Awansowałem na 5 pozycję i miałem nikłą stratę do czołówki.

Jak mówiłem stratę miałem małą, ale w perspektywie trudne spotkania z Bayernem, Wolfsburgiem i Schalke. Najpierw pojechałem do Monachium. Bayern zapewne będzie chciał zrewanżować się za porażkę z I rundy (1:3). Nie mógł zagrać tylko Hoogma (kontuzja). Jako, że mój mecz kończył 30 kolejkę i znałem wcześniejsze rezultaty, wiedziałem że mogę pozwolić sobie na porażkę. Tylko, jeśli wszyscy wygrywają z Bayernem, to czego ja mam przegrać. Gospodarze zaczęli zgodnie z oczekiwaniami 60 tysięcy widzów. Szybkie akcje budziły podziw. Ale zawsze na posterunku stał Arnau. Za to my przejęliśmy inicjatywę od 25 minuty. Kilka akcji zdenerwowało Bawarczyków. W 33 minucie Wuttke dostrzegł dobrze ustawionego Jedę, który nie dał szans dla Kovacevica. Tuż przed zakończeniem pierwszej połowy dał o sobie znać Moore, pokonują poraz drugi golkipera Bayernu. Po przerwie chłopcy trochę za bardzo uwierzyli w sukces i odpuścili. Efektem były trafienia Santa Cruza i Paulo Sérgio. Mimo tego udało nam się zremisować i zdobyliśmy cenny punkt. Znowu słabo Ibrahimovic. Oddał w meczu 5 strzałów (2 celne), ale bez rezultatu.

Finisz rozgrywek zbliżał się wielkim krokami. Czeka mnie niesamowicie ważne spotkanie z Schalke. Jeśli wygram, będę miał szansę powalczyć o miejsce premiowane awansem do LM. W towarzyskim meczu Polska zremisowała na wyjeździe ze Szwajcarią 0:0. Mecz rozpoczął się fantastycznie. W 9 minucie faulowany w polu karnym Moore i jedenastka. Do piłki podchodzi Jeda i... Ilgner broni. Dosłownie w tej samej minucie Arvaldes wykorzystuje niezdecydowanie obrońców i Schalke prowadzi 1:0. Potem znowu graliśmy dobrze, ale nie udało nam się zdobyć bramki. Za to Sand w 37 minucie strzelił na 2:0 i było źle. Słabo spisywał się Arnau. Ambitna gra pozwoliła nam na odrobienie strat. W 55 minucie swój świetny występ przypieczętował asystą Dillon, po której bramkę zdobył Mols. W końcówce tylko dzięki Ilgnerowi Schalke nie straciło bramki. Jednak nawet on musiał wkońcu skapitulować. W 83 minucie Froese pokonał go płaskim strzałem. Przy bramce asystował Wuttke. Końcówka zapowiada się fantastycznie. Do zakończenia 3 kolejki.

O wszystkim może praktycznie przesądzić wyjazd do Wolfsburga. Jeśli przegram tam, będę mógł odpuścić sobie puchary. Ale jeszcze nic nie wiadomo. Mecz rozpoczął się fatalnie. Już w 4 minucie pierwszy strzał Akonnora znalazł drogę do siatki. Szybko wyrównał Jeda po podaniu Wenzela. Jednak chwile później znowu przegrywałem. Słabą postawę Arnaua wykorzystał ponownie Akonnor. Do przerwy przegrywałem 1:2. Po przerwie zaczęliśmy wkońcu grać. Mimo, że w 58 minucie boisko opuścił kontuzjowany Moore, nie pomieszało nam to szyków. Chwilę później Maertens podał do Froese, który zdobył wyrównującą bramkę. Niestety nasze starania spełzły na niczym. Kolejne sytuacje marnowaliśmy seryjnie. Wolfsburg przeprowadził natomiast jedną z nielicznych kontr i Feldhoff zdobył 3 bramkę. Mecz zakończył się wynikiem 3:2 dla gospodarzy. 32 kolejka dała kilka odpowiedzi. Mistrzostwo zapewniła sobie Hertha, a z ligi spadły zespoły Hansy i HSV, moi dwaj najbliżsi rywale w lidze.

Właśnie w tych meczach liczyłem na komplet punktów i walkę o pucharowe miejsca. Grałem spotkanie w niedzielę i znałem już wszystkie rezultaty. Aby mieć szansę na ewentualne puchary musiałem wygrać. Sytuację poprawiła także wypowiedź w internecie na temat Wuttke. Chwalono go za wielką ambicje i wolę walki. Mecz wygrałem 2:0 i musiałem czekać na wszystkie wyjaśnienia do ostatniej kolejki. Na listę strzelców wpisali sie Jeda w 11 minucie po akcji Wuttke oraz Stolica już w II połowie po akcji Bobadilli z 80 minuty. Ostatnia kolejka zaplanowana na 17 maja 2003 roku zapowiadała się bardzo ciekawie. Tabela przed ostatnią kolejką:

1. Hertha BSC 74 (już mistrz)
--------------------
2. Wolfsburg 63 (wicemistrz)
3. Schalke 57
4. Leverkusen 55
5. Dortmund 54
6. 1.FC Köln 53
7. Union Berlin 52
8. Bayern 52

Najciekawiej zapowiadały sie spotkania:

Hertha BSC - Dortmund
Werder - 1.FC Köln

Jeśli w tych meczach wygrają gospodarze, będę miał szansę 5 miejsce, pod warunkiem, że sam wygram swoje spotkanie. Pojechałem do Hansy pełny nadziei i optymizmu. W międzyczasie rozegrano finał Pucharu UEFA, w którym zmierzyły się jedenastki Heerenveen i Herthy. Wygrali Niemcy po rzutach karnych. Dowiedziałem się także, że podczas meczu z HSV na trybunach zasiadł komplet widzów 22500 tysiąca. Rozpoczęła się nareszcie ostatnia kolejka Bundesligi. Z uwagą słuchałem doniesień z innych stadionów. Po 34 minutach prowadzę 2:0. Najpierw w 18 minucie strzelił Ibrahimovic (nareszcie). W 34 minucie Dillon podał do Jedy, który wykorzystał sytuację i było 2:0. Na innych boiskach spokój. Tuż przed gwizdkiem sędziego, który kończył pierwszą połowę ponownie przypomniał o sobie Ibrahimovic. Niecodzienną asystą popisał się Persich. Fantastyczny wyrzut z autu, wprost na nogę Szweda, który strzałem z woleja nie dał szans dla golkipera gospodarzy. Przejrzałem wyniki na innych boiskach. Hertha - Dortmund 0:0, a w Breme Werder prowadzi 1:0 z 1.FC Köln. Na drugie 45 minut wyszedłem spokojny. Nie strzeliłem bramki. Hansa odpowiedział tylko trafieniem Thömmesa. Z niecierpliwością czekałem na rozstrzygnięcia na innych boiskach. Jeeeeeeessssssttttt. Mam 5 miejsce. Udało mi się wyprzedzić Dortmund (stosunek bramek) i 1.FC Köln (stracili punkty po porażce 1:2 z Werderem).

Ostatnim spadkowiczem z ligi okazał się Freiburg. Za 5 miejsce dostałem $4,500 000. W Europie czekano jeszcze tylko na zdobywcę pucharu mistrzów, którym okazała się drużyna FC Porto. W finale nie dali szans Juventusowi wygrywając 3:0. Zakończyłem już (dopiero) 3 sezon mojego pobytu w Unionie Berlin. Sezon należał do bardzo udanych, gdyż jako beniaminek stałem się sprawcą największej sensacji ligi. Zajmując 5 miejsce zdobyłem uznanie w Niemczech. Na sukces złożył się kolektyw drużyny, ale także jednostki. Małe podsumowanie:

W lidze zdobyłem 68 bramek (najwięcej) i straciłem 49. Kartek też trochę nazbierałem. 49 żółtych i 7 czerwonych (tylko Leverkusen miało 8). Co do indywidualnych statystyk to:

STRZELCY: Jeda 21, Ibrahimovic i Froese po 11.
ASYSTY: Wuttke 12, Johansson 11
WYSTĘPY: Jeda 37 (wszystkich było 38)
MoM: Wuttke 7, Jeda 5
AvR: Wuttke 7.83, Jeda 7.73


Ogólnie wszyscy spisali się bardzo dobrze. Choć zawiódł trochę Ibrahimovic. Dobrze bronił Arnau. Defensywa nie popełniała znacznych błędów. Wyróżnić osobiście mogę Jedę (całokształt - udany sezon, kilkakrotnie ratował zespół) i Wuttke (jeszcze młody, 24 lata, a już lider zespołu). Dobrze grali także Johansson, Moore i Mols. Cieszyła mnie także postawa Dillona (średnio 6.1 wślizgów na mecz). Kibice na zawodnika sezonu wybrali Jedę. Puchar Niemiec zdobyła Arminia Biedefield wygrywając 3:2 z Kaiserslautern.

Oczywiście jak co roku przyznano nagrody dla najlepszych piłkarzy. W sezonie 2002/03 dostali je:

W Niemczech:
GK - Heinen (Frankfurt)
Sweeper - Nowotny (Leverkusen) - 3 raz
Defender - Eigenrauch (Schalke)
Midfield - Effenberg (Bayern) - także 3 raz
Striker - Auer (Hertha)
Player - Wuttke - wyróżnienie potwierdziło świetny sezon

Na świecie:
FIFA - Kluivert (Barcelona)
WORLD - Kluivert (Barcelona) - już poraz 3
AFRYKA - Prince (PSG)
EUROPA - Kluivert (Barcelona) - jak narazie to jest jego sezon
AFRYKA PŁD. - Santa Cruz (Bayern)
OCEANIA - Kewell (Leeds) - także poraz 3

W Europie:
GK - Molina (Deportivo)
Defender - Nesta (Milan)
Midfield - José Mari (Milan)
Striker - Kluivert (Barcelona) - a to dlaczego zdobył wszystko: 26(2) - 23 gole i 10 asyst,4 MoM

Udało mi się również sfinalizować kolejne transfery. Przyjdą do mnie: Francesco Scotti (z Lazio, bardzo utalentowany 20-letni bramkarz) i Daniel Sjölund (fenomenalny pomocnik z West Ham, w reprezentacji 22 występy i 19 bramek, a dopiero 20 lat). Odbyły się także kolejne mecze eliminacji. Polacy wygrali z Cyprem 2:0 (Moskalewicz i Radomski). Tym razem nie udało mi się zdobyć wyróżnienia dla najlepszego managera. Na zasadzie wolnego transferu klub opuścili Zafirov i Wehner. Nie obyło się bez transferów. Barcelona pozyskała Verona z Lazio za $52,000 000 oraz Montero z Fiorentiny za $11,500 000. Sezon zakończyłem z 25 zawodnikami w składzie. Ale w przyszłym ulegnie to napewno zmianie. Po cichu liczę na rozbudowę stadionu. Ale wszystko okaże się niedługo.

CDN - my chcemy MISTRZA !!!
O artykule
Kategoria: Kariery
Podkategoria: CM 00/01
Dodano: 02.03.2008

Liczba wyświetleń: 1064

Średnia ocen: 0.00



Komentarze


Z tym materiałem nie są powiązane żadne opinie.



Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu