S.D. Compostela (cz.4)
I jesteśmy wreszcie w Primera Division. Najważniejszym celem na najbliższy sezon było oczywiście obronienie się przed spadkiem. Ja miałem jednak cichą nadzieję, że uda nam się wywalczyć jakieś miejsce w środku tabeli, a może nawet jeszcze wyżej. Z klubu odszedł jedynie Santiago Castillejo na prawie Bosmana do Osasuny. Przybyło za to czterech graczy, którzy mieli być poważnym wzmocnieniem dla drużyny. Wszyscy, ze względu na złą sytuację finansową klubu, którą tylko w niewielkim stopniu poprawił awans (pieniądze ledwie starczyły na pokrycie długu) dołączyli do nas na prawie Bosmana. Z Castellonu przybył 25-letni obrońca Espin, z Valencii również 25-letni napastnik Jandro, z Mallorki 23-letni strzelec Guiza i z AEK Ateny weteran, 31-letni Grzegorz Mielcarski. Zespół rezerw zasiliło dwóch graczy. Niemiec Oliver Groth i Portugalczyk Adelino Carlos. Obaj bardzo młodzi.
Zaplanowane przeze mnie przygotowania przedsezonowe rozpoczęły się już z końcem lipca towarzyskim spotkaniem z Boavistą wygranym 2:0 po golach Jandro i Tonito. Potem udaliśmy się na tradycyjne już zgrupowanie w Portugalii, podczas którego rozegraliśmy trzy mecze kontrolne. Z Academicą 2:2 (2x Rivarola), z Espinho 3:1 (Adolfo, Arteaga, Guiza) i z Aves 2:0 (Guiza, Jandro). Po zakończeniu zgrupowania zagraliśmy jeszcze dwa spotkania z Europą 5:0 (4x Arteaga, Paredes) i San Fernando 6:0 (Cuadrado, Jordi Prats, 2x Arteaga, 2x Mino). Podniosły one znacznie morale zawodników, a mi pozwoliły ostatecznie ustalić skład na najbliższy sezon.
S.D. Compostela 2004/2005
Bramkarze:
1. Mattias Asper (SWE), 30 lat
13. Dionisis Chiotis (GRE), 27 lat
22. Rafa (ESP), 30 lat
Obrońcy:
3. Espin (ESP), 25 lat, Sw/D LC
5. Oscar Alvarez (ESP), 26 lat, D C
6. Loren (ESP/BAS), 24 lata, D/DM C
20. Ivan Javier Cuadrado (ESP), 25 lat, D C
27. Angel Luis (ESP), 23 lata, D RC
Pomocnicy:
4. Arek Radomski (POL), 26 lat, DM LC
7. Toni Amoros (ESP), 26 lat, AM/F R
8. Chicha (ESP), 28 lat, DM C
9. Jose Maria Caballero (ESP), 20 lat, F RLC
11. German Rivarola (ARG/ESP), 25 lat, D/M L
17. Emilio Peixe (POR), 31 lat, DM C
23. Tonito (ESP), 27 lat, AM C
26. Benja (ESP), 23 lata, M C
28. Jordi Prats (ESP), 23 lata, AM R
30. Grzegorz Mielcarski (POL), 31 lat, AM/F C
Napastnicy:
10. Ignacio Arteaga (ESP), 32 lata, S C
15. To Madeira (POR), 25 lat, S C
16. Guiza (ESP), 23 lata, S C
19. Jandro (ESP), 25 lat, F C
21. Mino (ESP), 31 lat, S C
Aż ośmiu młodych graczy udało się na wypożyczenia. Victor Vila i Joao Paiva zasilili Burlades, Carlos Bueno - Linense, Victor Paredes - Extremadurę, Gonza wzmocnił do końca sezonu Salamancę, Carrasco - Izarrę, Txusta - Barakaldo, a Anxo - Zamorę. Zyskane doświadczenie na pewno im się przyda, gdyż przynajmniej kilku z nich będzie włączonych w przyszłym sezonie do pierwszej drużyny Composteli (największe szanse mają na to Gonza, Txusta i Anxo). Tuż przed zamknięciem okna transferowego z propozycją 7.5 mln euro za Caballero zgłosiła się Valencia. Nie zastanawiałbym się nawet nad tą propozycją, gdyby nie zła sytuacja finansowa klubu. Uznałem jednak, że taki perspektywiczny zawodnik jak Caballero jest o wiele więcej wart dla klubu i odrzuciłem ofertę. Jak się okazało sam zawodnik obraził się za to na mnie. W prywatnej rozmowie wyjaśniłem mu jednak, że jest jeszcze młody, w takim zespole jak Valencia, gdzie nie będzie miał pewnego miejsca w drużynie jego talent może zgasnąć. Poza tym nasz klub go potrzebował. Ustaliliśmy, że jeśli będzie oferta w przyszłym sezonie, to puszczę go bez żadnego ale. Jednak ten sezon pogra jeszcze w Composteli.
Początek sezonu ligowego nie był dla nas szczęśliwy. Na inaugurację ulegliśmy w Valencii Levante 1:2. Była to dość pechowa porażka. Zabrakło skuteczności, a jedyną bramkę dla nas strzelił Arteaga. Ten sam niekorzystny wynik powtórzył się w dwóch następnych meczach. U siebie z Sevillą (gol Radomskiego) i na wyjeździe z Alaves (Toni Amoros). Posypały się kary i upomnienia. I pomogło. Następne spotkanie z Realem Zaragozą wygraliśmy 6:2, a na listę strzelców wpisywali się Rivarola, Jandro, dwukrotnie To Madeira, Jordi Prats i Radomski. Polak mógł strzelić jeszcze jednego gola, ale w 89 minucie nie wykorzystał karnego. Niestety - kolejne spotkanie, tym razem z Valladolidem, znów skończyło się porażką 1:2, choć przebieg meczu wyraźnie wskazywał, że to my jesteśmy lepsi. Bramkę po raz kolejny strzelił Radomski.
Sytuacja z wolna zaczęła się jednak poprawiać, co było widać choćby w spotkaniu z Osasuną, które pomimo gry w dziesiątkę od 23 minuty wygraliśmy 2:0 po dwóch bramkach Guizy. Jednak największą niespodzianką było pokonanie w następnej kolejce na wyjeździe Deportivo 2:1. Konsekwentna gra w obronie i wspaniałe gole Jandro i Tonito pozwoliły nam odnieść zwycięstwo. Podobnie było w kolejnym spotkaniu z Realem Sociedad. Goście nie potrafili zneutralizować naszych skrzydłowych, dzięki czemu zwyciężyliśmy 3:2 po golach Peixe, Rivaroli i Jordi Pratsa, który od początku sezonu prezentował wysoką formę wygryzając ze składu Toniego Amorosa.
Po 8 kolejkach oderwaliśmy się więc od strefy spadkowej i zajmowaliśmy doskonałe 12 miejsce, z którego, jak się miało wkrótce okazać przyszło nam spaść szybko i brutalnie. Sprawiła to seria pięciu kolejnych porażek zapoczątkowanych pechowym, wyjazdowym meczem z Realem Madryt przegranym 0:1. Potem cięgi dostawaliśmy od Espanyolu 1:2, z którym mecz kończyliśmy w dziewiątkę po czerwonych kartkach dla Cuadrado i Lorena (bramkę strzelił Rivarola), Valencii 2:3 (2x Caballero), Betisu 1:2 (Jordi Prats) i Atletico Madryt 2:4 (2x Radomski).
Przełamanie przyszło w rewelacyjnym spotkaniu 1 rundy Pucharu Króla, kiedy to pokonaliśmy Deportivo 2:0. Gracze z La Coruny nie mieli do nas szczęścia. Na listę strzelców podobnie jak w lidze wpisał się Tonito, a także Arteaga. Ligowy bezbramkowy remis z Celtą także zwiastował poprawę. Mecz z Villarrealem wygrany przez nas 4:3 okrzyknięto spotkaniem kolejki. Bramki strzelali dwukrotnie Guiza, Jandro i Radomski. Tragicznie spisał się natomiast broniący Chiotis i w tym spotkaniu ostatecznie przegrał pozycję "tego pierwszego" w bramce z Asperem. W zremisowanym 2:2 meczu z Mallorcą znów błyszczał Caballero strzelając obie bramki.
Druga runda Copa del Rey nie stanowiła dla nas problemu. Pewnie pokonaliśmy rezerwowym składem Terrassę 2:0 po samobójczym golu Costy i trafieniu To Madeiry. Przyszedł czas na dwa mecze z Athletic Bilbao. Najpierw w lidze wygraliśmy u siebie 2:1 (Arteaga, Radomski), a następnie w trzeciej rundzie Pucharu Króla wygraliśmy na wyjeździe również 2:1 (Arteaga, Guiza) stawiając się w doskonałej sytuacji przed rewanżem u siebie. Zanim jednak nadszedł czas rewanżu graliśmy w lidze z Rayo. Pogrążył nas Elvir Bolic strzelając dwa gole i przegraliśmy 1:2. Bramkę dla nas strzelił Guiza. W drugim meczu trzeciej rundy Copa del Rey nie daliśmy szans graczom z Baskonii i rozgromiliśmy Athletic 3:0. Dwoma trafieniami popisał się Caballero, a jedno dołożył Jordi Prats. Niestety straciliśmy w tym meczu Aspera, który wypadł z gry na 3 tygodnie. Byliśmy więc w ćwierćfinale Pucharu Hiszpanii, co już było sporym osiągnięciem biorąc pod uwagę to, że do tej pory odkąd objąłem drużynę odpadaliśmy regularnie w pierwszej rundzie.
Mattias Asper dla Galici: "[...] Cieszę się, że trener darzy mnie zaufaniem. Naprawdę bardzo ciężko pracowałem, aby wywalczyć sobie miejsce w pierwszej drużynie. Dionisis (Chiotis - przyp. red.) jest doskonałym bramkarzem, ma wielki talent i jest jeszcze młody, więc muszę się naprawdę bardzo starać, aby zasłużyć sobie u trenera na miano pierwszego bramkarza. Co prawda ostatnio miał kilka słabych występów, ale to się przecież zdarza każdemu."
Tymczasem czekał nas ostatni mecz ligowej "jesieni". Spotkanie na Camp Nou z liderem - Barceloną. Niewielu dawało nam szansę i choć przegraliśmy, to nie był to zły mecz. Po raz kolejny tragicznie zagrał Chiotis. Jego kredyt zaufania powoli się wyczerpuje. Gdyby nie on była szansa na remis, a tak skończyło się na 2:4. Bramki dla nas strzelali Rivarola i Benja. Zdarza się, że kalendarz płata czasem figla. Tak było i tym razem, gdyż już trzy dni później podejmowaliśmy u siebie... Barcelonę. Ponownie zagraliśmy bardzo dobrze i ponownie zwycięstwo wymknęło nam się z winy bramkarza. Tym razem mecz zawalił Rafa. Okazało się, że jak nie ma Aspera, to nie bardzo ma kto go zastąpić. Przegraliśmy 3:4 a gole strzelali Jandro, Arteaga i Mielcarski.
Te dwie porażki, które zepchnęły nas na 18 pozycję w lidze odbiliśmy sobie na Levante biorąc przy okazji odwet za inauguracyjną porażkę sezonu. Wygraliśmy 3:0 po golu Radomskiego i dwóch Jandro. Przyszedł czas na ćwierćfinał pucharu, w którym trafiliśmy na Osasunę. W pierwszym spotkaniu na własnym boisku zdołaliśmy wygrać 2:1 po trafieniach Arteagi i Caballero, co dawało nam spore szanse w rewanżu. Zanim on jednak nastąpił humory popsuła nam Sevilla, której ulegliśmy 1:2 (Guiza). Drugi mecz z Osasuną był popisem gry defensywnej. Szczęśliwie już w 2 minucie Caballero strzelił bramkę i potem tylko broniliśmy rezultatu. Jak się okazało był to jedyny gol meczu i awansowaliśmy do półfinału, gdzie wylosowaliśmy doskonale spisujące się drugoligowe Badajoz.
W lidze szło nam w kratkę. Remis z Alaves 1:1 (Arteaga) był niezłym wynikiem, ale z Zaragozą mogliśmy się postarać o coś więcej niż porażkę 1:2 (Jordi Prats). Humory poprawiło trochę zwycięstwo 1:0 z Valladolidem, w meczu, który obie drużyny kończyły w dziesiątkę. Potem był remis 2:2 z Osasuną (2x Guiza) i sensacyjne zwycięstwo nad słabo spisującym się w tym sezonie Deportivo aż 4:0. Do siatki trafiali Arteaga, Guiza i Jandro, a także Amavisca, tyle, że do własnej. Niesieni tym zwycięstwem pokonaliśmy na wyjeździe mocny Real Sociedad 1:0 (Jandro), aby potem niestety ulec Realowi Madryt 2:3 (Espin, Caballero). Po remisie z Espanyolem 2:2 (2x Caballero) przyszedł czas na półfinały Pucharu Króla.
Pierwszy mecz wypadł bardzo dobrze. Zwyciężyliśmy na gorącym terenie Badajoz 2:1 po bramkach Jandro i To Madeiry i mogliśmy z optymizmem patrzyć w przyszłość. Rewanż wypadł jeszcze lepiej. Pewne 4:1 przed własną publicznością dało nam miejsce w finale, a autorami (bramkowymi) tego zwycięstwa byli Caballero, Mielcarski, Guiza i To Madeira.
Na początku maja w klubie zmienił się właściciel, który uregulował długi wpompowując w drużynę 21 mln euro. Nowa rada nadzorcza postanowiła pozostawić na stanowisku dotychczasowego menadżera (czyli mnie) - przynajmniej do końca sezonu. Tym samy sytuacja z beznadziejnej stała się całkiem komfortowa. Była szansa na rozbudowę stadionu i stworzenie szkółki piłkarskiej. Na myślenie o tym przyjdzie jednak czas po zakończeniu rozgrywek.
Tymczasem w lidze nieprzyjemne dwie porażki 1:2 z Valencią (Radomski) i Betisem (Arteaga). W finale Copa del Rey spotkać się miało z nami Atletico Madryt, z którym akurat czekał nas bój ligowy. Zwycięstwo 2:0 dzięki golom Caballero wywindowało nas ponad strefę spadkową. Potem była co prawda porażka z Celtą 2:3 (Toni Amoros, Arteaga), ale później złapaliśmy wiatr w żagle. Zwycięstwa 3:1 z Villarrealem (Arteaga, Caballero, Amoros) i Athletic Bilbao (Loren, Caballero, Arteaga) oraz wspaniałe 4:0 z Mallorcą (Radomski, Arteaga, Caballero, Rivarola) sprawiły, że na kolejkę przed końcem zajmowaliśmy 12 pozycję w lidze. Ostatni mecz graliśmy u siebie z Rayo. Najpierw jednak czekał nas finał Pucharu Króla z Atletico Madryt.
Na rozgrywany na Nou Camp w Barcelonie finał przyszło ponad 80 tys. kibiców. Atletico wystąpiło w najsilniejszym składzie z Puyolem, Aranzabalem, Yepesem, Barają, Oliverą i Tiko w składzie. Ja delegowałem na ten mecz następującą jedenastkę: Asper - Espin, Loren, Cuadrado - Rivarola, Radomski, Peixe, Amoros i Caballero jako rozgrywający - Guiza, Arteaga. Zaczęło się doskonale. Już w 3 minucie Peixe strzelił bramkę, a w 12 na 2:0 podwyższył Caballero. Rywale za wszelką cenę chcieli wyrównać. Odsłonili się i wykorzystał to w 40 minucie Guiza. 3:0 do przerwy dla Composteli było prawdziwą sensacją. W drugiej połowie wynik bramkowy nie zmienił się i Compostela zdobyła swój pierwszy w historii Puchar Króla. Był to wspaniały wieczór. Byt ligowy mieliśmy zapewniony, a do tego jeszcze puchar. Zarząd był wniebowzięty.
W ostatnim meczu sezonu ulegliśmy pechowo na własnym boisku Rayo 0:1. Zabrakło determinacji i woli walki, ale wybaczyłem to zawodnikom. Ta porażka ostatecznie nie zmieniła już niczego. Zajęliśmy w lidze 12 miejsce z dorobkiem 47 punktów. Nasz bilans to 14 zwycięstw, 5 remisów i 19 porażek. Strzeliliśmy 71 goli tracąc 63. Mistrzem Hiszpanii po raz kolejny została Barcelona wyprzedzając na finiszu rozgrywek Real Madryt, który potknął się w przedostatniej kolejce przegrywając z Valladolidem 1:2 i tym samym tracąc mistrzostwo.
Ivan Javier Cuadrado dla Galici: "[...] Nie ma co ukrywać. Nie był to mój udany sezon. Miałem trochę problemów osobistych, parę kontuzji, doszli także nowi gracze i rywalizacja się zaostrzyła. Nie dziwię się więc, że zagrałem tylko w kilkunastu spotkaniach. Cały czas jednak ciężko pracuję na treningach i mam nadzieję, że przyniesie to efekt. Jeśli tylko będę w formie to trener na pewno da mi szansę gry."
Najlepsi gracze Composteli w sezonie 2004/2005:
1. Ignacio Arteaga, śr. 7.59, 32 mecze, 14 goli, 3 asysty, 1 raz gracz meczu, S C
2. Jose Maria Caballero, śr. 7.53, 40 meczy, 18 goli, 6 asyst, 6 razy gracz meczu, F RLC
3. Mattias Asper, śr. 7.44, 25 meczy, 33 puszczone bramki, GK
4. Guiza, śr. 7.38, 41 meczy, 12 goli, 8 asyst, 3 razy gracz meczu, S C
5. Arek Radomski, śr. 7.37, 38 meczy, 10 goli, 10 asyst, 1 raz gracz meczu, DM LC
6. To Madeira, śr. 7.33, 18 meczy, 5 goli, 4 asysty, 2 razy gracz meczu, S C
7. Angel Luis, śr. 7.23, 35 meczy, 3 asysty, 2 razy gracz meczu, D RC
8. Grzegorz Mielcarski, śr. 7.22, 9 meczy, 2 gole, 4 asysty, 1 raz gracz meczu, AM/F C
9. Espin, śr. 7.19, 36 meczy, 1 gol, 1 asysta, 1 raz gracz meczu, Sw/D LC
10. Toni Amoros, śr. 7.18, 33 mecze, 3 gole, 3 asysty, 1 raz gracz meczu, AM/F R
11. Jordi Prats, śr. 7.17, 35 meczy, 5 goli, 8 asyst, 5 razy gracz meczy, AM R
Jandro, śr. 7.17, 42 mecze, 9 goli, 3 asysty, 2 razy gracz meczu, F C
13. German Rivarola, śr. 7.15, 40 meczy, 5 goli, 7 asyst, D/M L
Wszyscy inni gracze mieli średnią poniżej 7.00. Najgorzej grali Ivan Javier Cuadrado - 6.50 (18 meczy), Benja - 6.61 (23 mecze) i Chicha - 6.80 (41 meczy). Jak więc widać, po zeszłorocznej kontuzji Chicha nie powrócił już do formy, którą prezentował dwa lata temu. Cieszą za to postępy Angela Luisa, który sezon kończył ze średnią 6.75, a teraz zanotował świetne jak na obrońcę 7.23.
Mistrzami w swoich krajach zostali:
Anglia: Leeds
Francja: Sedan
Niemcy: Bayer Leverkusen
Włochy: Roma
Polska: Wisła (5 raz z rzędu)
Portugalia: Porto
Hiszpania: Barcelona (po raz 4 z rzędu)
W następnym sezonie Puchar UEFA!!!