Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

S.D. Compostela (cz.7)

Nowy sezon. Nowe wyzwania. Zdobycie po raz drugi z rzędu mistrzostwa Hiszpanii zobowiązuje. Zarząd wyraźnie określił cele na najbliższy rok - obronić tytuł. Zadziwiające, ale klub dopiero teraz zaczął powoli wychodzić na prostą. Rozbudowano po raz kolejny stadion i mógł on teraz pomieścić nieco ponad 21 tysięcy kibiców (zaczynaliśmy z 13 tysiącami). Kosztowało to prawie 7 milionów euro, a i tak drugie tyle zostało jeszcze w klubowej kasie. Skoro były pieniądze - były i transfery. Ale nie szalałem. Do pierwszej drużyny kupiłem tylko jednego zawodnika, a pozostałych czterech przybyło na prawie bosmana. Znacznie wzrosła rywalizacja na środku pola, bowiem przybyło aż trzech defensywnych pomocników. Z Juventusu sprowadziłem 27-letniego Enzo Marescę, natomiast z Racingu przybył 28-letni Argentyńczyk Adrian Bastia. Za obu nie zapłaciłem ani eurocenta odstępnego. Opłatę musiałem za to uiścić za trzeciego z "defensywnych". Za 1.7 mln euro zawodnikiem Composteli został 30-letni Portugalczyk, były gracz Boavisty Porto, Petit. Jednak to nie oni byli największymi wzmocnieniami. Dołączyło do nas bowiem jeszcze dwóch graczy. Obaj za darmo, choć obaj byli wirtuozami o wyrobionej już światowej opinii. Z Feyenoordu przyjechał do nas Ebi Smolarek, zaś z Valencii udało mi się ściągnąć 35-krotnego reprezentanta Hiszpanii - Vicente. W klubie pojawiło się także wielu młodych graczy, którzy grać będą w rezerwach. Między innymi za 800 tysięcy euro zakupiłem z Herculesa obiecującego bramkarza Francisco Martineza, 230 tysięcy kosztował mnie Szwedzki obrońca Richard Spong, 350 tys. musiałem zapłacić Marsylii za gwiazdę hiszpańskiej młodzieżówki Roberto Otxoa`ę, ale najdroższym z młodych był sprowadzony z Realu Madryt za 1.6 mln euro Rafael Altuna - kolejna z gwiazd reprezentacji młodzieżowej Hiszpanii obwołany następcą Gaizki Mendiety.

Wszystkie te zakupy związane były z faktem, że wielu graczy, którzy tworzyli nasz zespół w poprzednim sezonie, odeszło. Karierę skończył Philip Cocu. Z racji wieku nie przedłużyłem także kontraktów z:
- Constantinem Galcą (defensywny pomocnik, 2 sezony w Composteli, 76 meczy, 7 goli, 19 asyst, średnia z obu sezonów 7.17),
- Ignacio Arteaga (napastnik, 6 sezonów w Composteli, 175 meczy, 74 gole, 25 asyst, średnia z tych 7 sezonów 7.45),
- Paolo Montero (obrońca, 1 sezon, 33 mecze, 1 gol, 7 asyst, średnia 7.09).

Z innych powodów odeszli także:
- Angel Luis za 1.5 mln do Real Union (obrońca, 4 sezony w Composteli, 91 meczy, 2 gole, 4 asysty, średnia 6.85),
- Victor Paredes za 1.4 mln do Burgos (obrońca, 4 sezony w Composteli, 16 meczy, średnia 6.68),
- Carlos Marques za 110 tys. do Toledo (obrońca, 6 sezonów w Composteli, 43 mecze, 2 gole, 1 asysta, średnia 6.53),
- Rafa do Recreativo na prawie Bosmana (bramkarz, 6 sezonów, 29 meczy, 35 puszczonych bramek, średnia 6.80),
- Jordi Prats za 2.1 mln do Atlante (pomocnik, 5 sezonów w Composteli, 86 meczy, 18 goli, 18 asyst, średnia 7.21),
- German Rivarola za 2 mln do Realu Sociedad (pomocnik, 4 sezony w Composteli, 116 meczy, 8 goli, 21 asyst, średnia 7.01),
- Anxo do Pontevedry na prawie Bosmana (napastnik, 6 sezonów w Composteli, 32 mecze, 7 goli, 2 asysty, średnia 6.79),
- Jose Caballero za 15 mln do Galatasaray (napastnik, 4 sezony w Composteli, 144 mecze, 74 gole, 33 asysty, średnia 7.88),
- Emilio Martinez za 4.3 mln do Realu Sociedad (obrońca, 3 sezony w Composteli, 70 meczy, 11 goli, 2 asysty, średnia 7.00).

Największą sensacją było oczywiście odsprzedanie do Galatasaray Jose Caballero za jedyne 15.5 mln euro. Wszystko dlatego, że do końca kontraktu zawodnika pozostał rok, a nie chciał on podpisać nowego. Gdybym czekał, to po sezonie odszedłby za darmo, a tak przynajmniej udało się zarobić te nieco ponad 15 milionów euro.

S.D. Compostela 2007/2008

Bramkarze:
1. Mattias Asper (SWE), 33 lata
13. Dionisis Chiotis (GRE), 30 lat
32. Fernando Martinez (ESP), 22 lata

Obrońcy:
2. Gonza (ESP), 23 lata, D C
3. Espin (ESP), 28 lat, Sw/D LC
5. Ivan Javier Cuadrado (ESP), 28 lat, D C
18. Adilson (POR), 24 lata, D/DM C
22. Loren (ESP/BAS), 28 lat, D/DM C
24. Richard Spong (SWE), 23 lata, Sw/D RC
30. Jacques Faty (FRA), 23 lata, Sw/D C

Pomocnicy:
4. Enzo Maresca (ITA), 27 lat, DM LC
6. Adrian Bastia (ARG), 28 lat, DM C
7. Txusta (ESP), 22 lata, AM R
12. Petit (POR), 30 lat, DM C
15. Ebi Smolarek (POL/HOL), 25 lat, AM/F L
17. Arek Radomski (POL/ESP), 30 lat, DM LC
20. Felipe (BRA), 29 lat, D/AM L
23. Toni Amoros (ESP), 29 lat, AM/F R

Napastnicy:
8. Jandro (ESP), 28 lat, F C
9. Jose Antonio Guayre (ESP), 27 lat, F C
10. Guiza (ESP), 27 lat, S C
11. Vicente (ESP), 25 lat, F LC
16. To Madeira (POR), 28 lat, S C
19. Helder Postiga (POR), 25 lata, S C
26. Javier Ernesto Chevanton (URU), 26 lat, F C

Przygotowania do sezonu zaczęliśmy od tournee po Włoszech. Towarzyskie zwycięstwa z Parmą 3:0 i Napoli 1:0 oraz remis z Atalantą 1:1 napawały dość optymistycznie. Ostatnim z serii spotkań sprawdzających był mecz na własnym boisku z Brescią wygrany 3:0. Koniec sierpnia mieliśmy zarezerwowany na mecze o Superpuchar Hiszpanii z drugoligowym Burgos. Na własnym boisku wygraliśmy pewnie 2:0 nie dając przeciwnikowi żadnych szans na rozwinięcie skrzydeł. Taki sam wynik zapewnili nam w rewanżu To Madeira i Petit i Superpuchar po raz trzeci z rzędu powędrował do Composteli. Zdobyliśmy tym samym POTRÓJNĄ KORONĘ. Wszystko, co da się wygrać w Hiszpanii: mistrzostwo, Puchar Króla i Superpuchar w jednym sezonie.

Dla nas liga ruszała we wrześniu, niemal równocześnie z rozgrywkami Champions League. W tych elitarnych europejskich rozgrywkach trafiliśmy do grupy H z zespołami Chelsea, Lorient i Braga. Sezon ligowy zainaugurowaliśmy zwycięstwem z Valladolidem 2:1 (Guayre, Vicente), ale był to dopiero początek. Naszą wyższość musieli uznać następnie gracze Villarrealu, gdzie padł wynik 4:2 dla nas (To Madeira, 2x Postiga, Guayre), a także Zaragozy 2:0 (Jandro, To Madeira), Deportivo 3:1 (2x Jandro, Guiza) i Ossasuny 3:0 (2x Jandro, Radomski). Doskonałą formę prezentował świeżo powołany do reprezentacji Hiszpanii napastnik Jandro.

W lidze mistrzów szło nam podobnie jak w Primera Division, czyli wyśmienicie. Wymęczone zwycięstwo 1:0 z Lorient (Amoros) może jeszcze tego nie zapowiadało, ale wygrane 3:0 z Bragą (hat-trick Jandro) i 2:0 z Chelsea (2x Guiza) pokazały kto w tej grupie jest prawdziwym faworytem. Rewanżowe zwycięstwo w Londynie 4:1 (Espin, 2x Radomski, Txusta) na dwie kolejki przed końcem dało nam już awans do drugiej fazy. Spowodowało to, że na spotkania z Lorient i Bragą zabrakło już motywacji. Pierwsze zremisowaliśmy 0:0, a drugie przegraliśmy 0:1, ale i tak awansowaliśmy z pierwszego miejsca w grupie.

W lidze natomiast nie było żadnej taryfy ulgowej. W Sewilli będą jeszcze długo pamiętali pogrom jaki sprawiliśmy Betisowi wygrywając 4:0 (Guiza, Guayre, Maresca, Vicente). Nie lepsze wspomnienia będą mieli gracze i kibice Athletic Bilbao, które poległo na własnym boisku 0:2 po golach Radomskiego i Guayre. Podobnym wynikiem skończył się mecz z Atletico Madrid, a strzelcami bramek byli tym razem Petit i Guayre. Wygrana z Alaves 2:1 (To Madeira, Jandro) była ósmym kolejnym zwycięstwem mojej drużyny, która już od piątej kolejki samodzielnie przewodziła w lidze. Pod koniec października pojawiła się jednak mała zadyszka i drużyna zaczęła mieć coraz większe trudności z rywalami.

Zaczęło się od pierwszego meczu drugiej fazy grupowej ligi mistrzów z Juventusem (w grupie oprócz Włochów mieliśmy jeszcze Anderlecht i Bolton), który mimo słabej gry gospodarzy tylko zremisowaliśmy 1:1 (gol Radomskiego). Humory po tym spotkaniu nie były najlepsze i widać było, że pojawia się jakiś kryzys. Nikt jednak nie spodziewał się, że najbliższe mecze będą tak słabe w naszym wykonaniu. Najpierw ulegliśmy na własnym boisku Celcie 0:2, a następnie przegraliśmy na wyjeździe z przeżywającym kłopoty Realem Madryt 1:2 (honorowa bramka Txusty). Mecz z Valencią po wielkich problemach udało nam się wygrać 1:0 (Jandro), ale w lidze mistrzów tylko zremisowaliśmy u siebie z Anderlechtem 1:1 (Maresca).

Przełomem był mecz z beniaminkiem ligi - Benidormem. Zwycięstwo 5:0 pomogło nam ponownie uwierzyć we własne siły. Zespół zaczął grać lepiej, choć nie odzyskał pełni formy z początku sezonu. Trzy kolejne zwycięstwa w lidze z Mallorcą 3:1 (To Madeira, 2x Radomski), Realem Sociedad 4:1 (Gonza, Vicente, Amoros, Jandro) i Tenerife 2:1 (2x To Madeira) umocniły nas bardzo na pozycji lidera. Mieliśmy już 11 punktów przewagi nad goniącą nas Barceloną. W początkach stycznia znów dopadł nas jednak kryzys. Zaczęło się od remisu 1:1 z Sevillą (Radomski), a skończyło na porażce 0:1 z Realem Sociedad. W międzyczasie udało nam się jednak przebić do ćwierćfinału Pucharu Króla. W pierwszej rundzie delikatnie odprawiliśmy Alcorcon wygrywając 1:0 po golu Smolarka. Następnie nie dał nam rady Betis, którego pokonaliśmy 2:1 (Adilson, Guayre), a w trzeciej rundzie po dwóch spotkaniach z Racingiem Santander było 3:2 dla nas (Faty, Petit, To Madeira).

Przełamanie kryzysu w lidze przyszło w spotkaniu z Realem Madryt wygranym 3:0 (Vicente, To Madeira, Txusta). Niestety już trzy dni później przegraliśmy w tzw. "meczu na szczycie" z Barceloną na Nou Camp 0:1. Odbiliśmy sobie to w meczach z Valladolidem 4:1 (Amoros, Chevanton, Felipe, Gonza), Villarrealem 3:1 (Vicente, Guayre, Cudarado) oraz Zaragozą 3:0 (2x Vicente, To Madeira). Nie mieliśmy też problemów z przejściem do półfinału Pucharu Króla. W ćwierćfinale pewnie pokonaliśmy w dwumeczu Celtę 4:2 (2x Amoros, Maresce, Felipe).

W połowie lutego do Composteli wróciła liga mistrzów. Zwycięstwa z Boltonem, najpierw u siebie 2:0 (Bastia, Chevanton), a następnie w Anglii 3:1 (2x Guayre, Felipe) postawiły nas w doskonałej sytuacji w grupie. Mieliśmy w perspektywie jeszcze spotkaniu u siebie z Juventusem i na wyjeździe z Anderlechtem i potrzebowaliśmy tylko jednego punktu, aby być pewnymi awansu do ćwierćfinału.

W lidze pokonaliśmy pewnie lokalnego rywala - Deportivo 3:0 (Txusta, Guiza, Jandro) po czym nieoczekiwanie ulegliśmy broniącej się przed spadkiem Ossasunie 2:3. Był to pierwszy w tym sezonie mecz, w którym straciliśmy więcej niż dwie bramki. Odbiliśmy sobie to jednak na drużynach z Barcelony. Najpierw pokonaliśmy Espanyol 3:0 (2x Postiga, To Madeira), a następnie słynną Barcę 3:1 (Bastia, Postiga, Amoros) biorąc odwet za porażkę z jesieni. Zawiedliśmy niestety w meczu z Juventusem. Włosi zagrali słynne catenaccio. Obie drużyny miały ledwie po trzy sytuacje do strzelenia gola i to właśnie gracze Juve wykorzystali swoją. Przegraliśmy 0:1 i pozostało nam mieć nadzieję, że uda się wywieźć remis z Brukseli. Trzy dni po słabym występie w Turynie miał miejsce jeszcze słabszy występ w Sevilli. Gospodarze wzięli sobie do serca porażkę 0:4 z jesieni i tym razem nie dali nam szans. Betis wygrał 3:1, głównie dzięki świetnej grze Pachona i Rodrigo.

Nadszedł czas na ostatni mecz drugiej fazy Champions League. Zaczęliśmy dobrze i od 22. minuty prowadziliśmy po golu Amorosa. Nie trwało to jednak długo, bo trzy minuty później z karnego wyrównał Pijanovic. Remisowy wynik utrzymywał się, pomimo naszych zaciętych ataków, aż do 82. minuty, kiedy to bramkę strzelił... Karaca. Przegrywaliśmy z Anderlechtem i w tej chwili byliśmy poza liga mistrzów. Niewiele mogliśmy jednak zrobić, gdyż nasze ataki rozbijały się o grającego mecz życia belgijskiego bramkarza Peersmana. Przegraliśmy 1:2 i odpadliśmy z dalszych rozgrywek. Awansowały zespoły Juventusu i Boltonu. Bolało nas to tym bardziej, że przecież Bolton pokonaliśmy dwukrotnie, a i w meczu z Anderlechtem stosunek strzałów na bramkę był 19:8 dla nas. Zabrakło skuteczności.

Skoro pożegnaliśmy się z ligą mistrzów, to trzeba było skupić się na rozgrywkach w Hiszpanii. Wiele wskazywało na to, że po raz kolejny uda nam się obronić tytuł mistrzowski. Mieliśmy bowiem, na 10 kolejek przed zakończeniem sezonu, 7 punktów przewagi nad Barceloną. Ciągle byliśmy obecni także w Pucharze Hiszpanii. Problemem było to, że nasza gra nie była już ani tak efektowna, ani efektywna jak na początku sezonu. Wygrywaliśmy na własnym boisku, ale mieliśmy duże problemy na wyjazdach. U siebie pewnie pokonaliśmy Athletic Bilbao 4:2 (Radomski, Postiga, 2x Jandro), Alaves 3:1 (Guayre, 2x Txusta), Valencię 1:0 (Radomski), Malorcę 1:0 (Guiza), Teneryfę 2:1 (To Madeira, Jandro) i Sevillę 3:0 (Smolarek, 2x Jandro). Gorzej było na wyjazdach. Porażka 0:1 z Atletico Madrid, remis z Celtą 1:1 (Loren), sensacyjna porażka z ostatnim w tabeli Benidormem 1:2 (To Madeira) i ledwie remis z Espanyolem 2:2 (Postiga, Guayre). Jak więc widać do końca sezonu nie wygraliśmy na wyjeździe, ale i nie straciliśmy punktów u siebie. Dzięki temu już na dwie kolejki przed końcem mogliśmy cieszyć się z trzeciego pod rząd tytułu Mistrza Hiszpanii. Dotarliśmy także do finału Pucharu Króla, potwierdzając zresztą naszą słaba formę wyjazdową i świetną "domową", bowiem w półfinale w Maladze było 1:2 (gol Maresci, a dla gospodarzy dwukrotnie Nikiforenko), u siebie zaś pewne 4:2 (2x To Madeira, Txusta, Jandro, a dla gości ponownie Nikiforenko). W finale rozgrywanym na Nou Camp spotkaliśmy się oczywiście z... Barceloną. Nie daliśmy jej jednak tym razem rady i po golach Vieriego i Savioli przegraliśmy 0:2. Czekał nas więc jeszcze mecz o Superpuchar, oczywiście z Barceloną, ale to dopiero na początku przyszłego sezonu.

Oczywiście porażką w finale pucharu nie martwiliśmy się zbytnio. Trzeci pod rząd tytuł mistrzowski i udział w finale Pucharu Króla po raz trzeci w ciągu czterech lat coś znaczyły. Byliśmy, można to sobie jasno powiedzieć, obok Barcelony najlepszą obecnie drużyną w Hiszpanii. Nikt bowiem, poza Katalończykami, nie był w stanie powalczyć z nami o mistrzostwo.

W 38 meczach zdobyliśmy 84 punkty. Strzeliliśmy także 84 bramki tracąc ledwie 34. Zanotowaliśmy 27 zwycięstw, 3 remisy i niestety "aż" 8 porażek. Barcelona skończyła sezon na drugim miejscu ze stratą 9 punktów. Czwarte było Atletico Madrid, a piąty Athletic Bilbao (obie drużyny po 73 punkty). Niespodzianką była bardzo słaba postawa madryckiego Realu, który zajął dopiero 12. miejsce w lidze, w wyniku czego pracę stracił Vicente Del Bosque. nie miejszą niespodzianką był spadek do drugiej ligi, obok Benidormu - czego się każdy spodziewał - także Deportivo i Sevilli.

Najlepsi gracze Composteli w sezonie 2007/2008:

1. Espin, śr. 7.80, 50 meczy, 2 gole, 1 asysta, 3 razy gracz meczu, Sw/D LC
2. Ivan Javier Cuadrado, śr. 7.71, 42 mecze, 1 gol, 1 asysta, 3 razy gracz meczu, D C
3. To Madeira, śr. 7.67, 36 meczy, 17 goli, 4 asysty, 4 razy gracz meczu, S C
4. Vicente, śr. 7.57, 46 meczy, 7 goli, 8 asyst, 3 razy gracz meczu, F LC
5. Jose Antonio Guayre, śr. 7.53, 43 mecze, 12 goli, 12 asyst, 4 razy gracz meczu, F C
6. Guiza, śr. 7.52, 44 mecze, 7 goli, 6 asyst, raz gracz meczu, S C
7. Jandro, śr. 7.50, 44 mecze, 19 goli, 8 asyst, 7 razy gracz meczu, F C
8. Helder Postiga, śr. 7.46, 24 mecze, 7 goli, 2 asysty, 2 razy gracz meczu, S C
9. Mattias Asper, śr. 7.41, 44 mecze, 38 puszczonych bramek, GK
10. Gonza, śr. 7.36, 45 meczy, 2 gole, 8 asyst, D C
11. Txusta, śr. 7.35, 40 meczy, 7 goli, 8 asyst, 2 razy gracz meczu, AM R
12. Arek Radomski, śr. 7.21, 42 mecze, 10 goli, 7 asyst, raz gracz meczu, DM LC
Felipe, śr. 7.21, 29 meczy, 3 gole, 3 asysty, raz gracz meczu, D/AM L
14. Ebi Smolarek, śr. 7.15, 40 meczy, 2 gole, 7 asyst, 2 razy gracz meczu, AM/F L

Przyzwoicie grali także jeszcze Adrian Bastia (śr. 7.07), Dionisis Chiotis (śr. 7.05, 19 meczy, 14 puszczonych goli), Toni Amoros (śr. 7.03) i Loren (śr. 7.00). Zawiedli w większości debiutanci (średnie poniżej 7.00): Maresca, Spong, Faty, Petit, ale oni, możliwe, że jeszcze się rozruszają. Najsłabsi byli Adilson (śr. 6.69 - z tym, że tylko w 4 meczach grał od pierwszej minuty) i Chevanton (śr. 6.72), który nie wiadomo, czy nie trafi na listę transferową.

Mistrzami swoich krajach zostali:

Anglia: Leeds
Francja: Troyes
Niemcy: Bayern Monachium (drugi raz z rzędu)
Włochy: Juventus
Polska: Stomil (zdetronizował Wisłę po 7. z rzędu mistrzostwach)
Portugalia: Porto

Puchar mistrzów po raz drugi pod rząd powędrował do Borussi Dortmund, która pokonała w finale Inter 1:0. Matthias Sammer zbudował tam, jak widać, bardzo silną drużynę, której gwiazdami są Zambrotta, Kałużny i Marinho. Puchar UEFA przypadł w udziale po raz kolejny Arsenalowi, który pokonał w dogrywce Celtic 2:1.

Zadziwiające jest to, że pominięto moich graczy niemal we wszystkich plebiscytach. Jedynie Espin załapał się na nagrodę jako trzeci najlepszy gracz w Hiszpanii w sezonie 2007/2008. Niezauważony pozostał Asper (nagrodę dla najlepszego bramkarza dostał Bonano ze średnią... 6.96), podobnie zresztą jak i moi obrońcy Cuadrado i Gonza. Mi jednak nie zapomniano wręczyć nagrody i po raz drugi zostałem wybrany najlepszym szkoleniowcem ligi Hiszpańskiej. Graczem roku w Composteli w opinii kibiców został To Madeira.
O artykule
Kategoria: Kariery
Podkategoria: CM 01/02
Dodano: 02.03.2008

Liczba wyświetleń: 1995

Średnia ocen: 5.00



Komentarze


Z tym materiałem nie są powiązane żadne opinie.



Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu

statystyka