Real Sociedad 2004-05 (cz.5)
Po ostatnim słabszym sezonie (dopiero 7 miejsce w lidze) zarząd chciał widzieć klub w pucharach europejskich. Zgadzałem się z tymi wymaganiami w 100%, ale w tym sezonie poważnie chciałem powalczyć o mistrzostwo, zwłaszcza, że nie byłem obciążony dodatkowymi meczami w pucharach europejskich.
Przed sezonem jak zwykle transfery. Ale tym razem były to transfery przez duże "T" i za naprawde duże pieniądze.
Przybyli (nazwisko, pozycja, skąd, za ile, wiek, narodowość):
- Pablo Orbaiz, Sw/D/DM C, Mallorka, 3.1M, 26 lat, Hiszpan/Bask
- Steven Morgan, D C, Liverpool, Bos., 19 lat, Anglik - na przyszłość, ale już teraz imponuje współczynnikami
- Marcelo Gallardo, AM RLC, Monaco, Bos., 28 lat, Argentyńczyk
- Chris Rigott, D C, Derby, 5.5M, 24 lata, Anglik
- Pablo Aimar, AM C, River, 30M, 23 lata, Argentyńczyk
W grudniu dołączył jeszcze Idrissa Keita (D/DM RC) z Oviedo za 7.75M.
Odeszli zaś (kto, pozycja, gdzie, za ile, wiek, narodowość):
- Kaiku, F RC, Ossasuna, Bos., 31 lat, Hiszpan/Bask
- Deco, AM C, Atletico Madrid, 11.5M, 26 lat, Brazylijczyk/Portugalczyk
- Jose Felix Guerrero, D/DM C, Real Zaragoza, 7M, 28 lat, Hiszpan/Bask
- Mannuel Battaglia, GK, free, 20 lat, Włoch
- Christophe Deguerville, D/M RLC, free, 34 lata, Francuz
- Gustavo Lopez, F LC, Roma, 30M, 31 lat, Argentyńczyk/Hiszpan
- Akinori Nishizawa, S C, Ulm, 1.4M, 28 lat, Japończyk/Hiszpan
- Frederic Peiremans, D/DM RC, Purple Sanga, 750K, 30 lat, Belg
- Ruben Vega, S C, Toledo, 1.1M, 26 lat, Hiszpan/Bask
- Zuhaitz Gurrutxaga, D C, Eibar, 80K, 23 lata, Hiszpan/Bask
Hitem transferowym było przejście Gustavo Lopeza do Romy za 30 milionów $. Sdecydowałem się go sprzedać, gdyż miał już 31 lat. Co prawda pograłby jeszcze przez 3-4 lata na światowym poziomie, ale z każdym rokiem traciłby na wartości. Tymczasem za owe otrzymane 30M kupiłem znacznie młodszego, a równie dobrego Pablo Aimara.
W tym sezonie postanowiłem wrócić do taktyki, którą z powodzeniem stosowałem w lidze angielskiej prowadząc Rushden&Diamonds. Jest to 3-2-1-3-1. Podstawowa jedenastka wyglądała tak:
GK: Iker Alvarez (wygryzł Mattiasa Aspera)
DL: Augustin Aranzabal
DC: Sami Hyypia
DR: Serri
DM LC: Pablo Orbaiz
DM RC: Idrissa Keita
M C: Tayfun
AM L: Francisco Javier De Pedro (Cpt.)
AM C: Pablo Aimar
AM R: Marcelo Gallardo
S C: Javier Saviola
Sezon rozpocząłem od dwóch spotkań z Boavistą Porto w 3-ciej rundzie Pucharu Intertoto. Napiszę krótko: oba mecze przegrałem 0:1 i pożegnałem się z europejskimi pucharami. Taka słaba postawa wynikała z tego, że moi gracze nie byli jeszcze przygotowani do gry (większość miała kondycję na poziomie 70). Niezrażony postanowiłem skupić się na lidze.
Najpierw jednak rozegrałem kilka spotkań towarzyskich, aby zgrać drużynę i przećwiczyć nową taktykę. Na własnym boisku podejmowałem Schalke 04 remisując 1:1 (Svensson). Następnie sam pojechałem do Niemiec na mecze z Borussią Dortmund 3:1 (2x Saviola, De Pedro) i 1860 Munchen 2:1 (Saviola, Tayfun).
Na inaugurację ligi podejmowałem u siebie Oviedo wygrywając 2:1 (Saviola, Serri). Był to pierwszy z 11 wygranych pod rząd meczy. Kolejno ulegały mi Alaves (A) 3:0, Santander (H) 1:0, Mallorka (A) 2:0, Deportivo (H) 2:1, Valencia (A) 1:0, Sevilla (H) 4:2, Espanyol (A) 3:1, Real Madrid (H) 4:1, Tenerife (A) 3:0 i Celta (H) 3:0. Ta wspaniała seria została zakończona w wyjazdowym meczu z beniaminkiem ekstraklasy Elche: remis 1:1. Potem były jeszcze spotkania z Zaragozą (A) 2:1 i Ossasuną (H) 3:0. Następny mecz to pierwsza runda Pucharu Hiszpanii i spotkanie z Corią wygrane 3:0. Następnie pokonałem w lidze Virrareal (A) 2:1 i Betis (H) 3:0. Nadszedł czas pierwszej konfrontacji z jedynym zespołem, który mógł mi wydrzeć mistrzostwo - Barceloną. Od trzeciej kolejki zajmowałem miejsce lidera Primera Division, ale Barca deptała mi po piętach. To spotkanie mogło zadecydować o mistrzostwie pomimo tego, że do końca sezonu było jeszcze daleko. Jechałem więc na Nou Camp z nadzieją, ale i drżeniem serca. Cóż, nie udało się. Tego dnia Barca była silniejsza. Przegrałem 1:4, co stawiało mnie w trudnej sytuacji, bo nawet w przypadku równej ilości punktów na koniec sezonu to najprawdopodobniej to Barcelona zostałaby mistrzem. W dwóch ostatnich meczach dzielących mnie od przerwy zimowej moi gracze grali słabo, jakby załamani wynikiem na Nou Camp. Najpierw wymęczone zwycięstwo 1:0 na własnym boisku z Atletico Madrid, a potem fatalna wyjazdowa porażka z Las Palmas 0:2.
Na półmetku byłem drugi za Barceloną, która jednak miała minimalną przewagę. Na trzecim miejscu była Celta ze stratą już ok. 10 punktów.
Przed przerwą rozegrałem jednak jeszcze jedno spotkanie. Była to druga runda Pucharu Hiszpanii, w której trafiłem na Deportivo. Mecz oczywiście grałem na wyjeździe (jeszcze nigdy w Pucharze Hiszpanii nie grałem u siebie, nie licząc oczywiście rund rozgrywanych systemem mecz-rewanż). Po 90 minutach na tablicy widnaił wynik 1:1 pomimo, że oddałem na bramkę przeciwnika 20 celnych strzałów. Deportivo strzelało na moją bramkę dwukrotnie. Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że bramkarz Deportivo Antonio Prats wybronił 19 z moich strzałów. Otóż nie. On wybronił wszystkie 20, a gola zawdzięczam obrońcy Deportivo, który po nieudanym zagraniu wpakował piłkę do własnej bramki. Dogrywka oczywiście również nie przyniosła rozstrzygnięcia i mecz zmierzał do karnych, z czego niezbyt się cieszyłem mając na uwadze formę golkipera gospodarzy. Moje czarne przypuszczenia się potwierdziły (dlaczego pesymiści zawsze mają rację?). Prats wybronił dwa karne: Hyypii i Aspera. Bye, bye pucharze Hiszpanii.
Pierwsze 7 spotkań rundy rewanżowej zakończyło się moimi zwycięstwami, co pozwoliło mi znów wskoczyć na fotel lidera. Nie na długo jednak. Porażka na własnym boisku z Espanyolem 0:2 zepchnęła mnie znów na drugą pozycję i zarazem była zwiastunem kryzysu ogarniającego mój zespół. Na 11 spotkań przed końcem sezonu wiadome było, że na pewno mistrzostwo Hiszpanii przypadnie albo Realowi Sociedad, albo Barcelonie, z naciskiem na Barcelonę.
Po feralnym meczu z Espaniolem moja drużyna grała coraz słabiej, a ja nic nie mogłem na to poradzić. Trzy remisy: z Realem Madrid (A) 1:1, Elche (H) 2:2 (tak na marginesie, to z tą drużyną rozegrałem w karierze 3 mecze - 2 zremisowałem, a trzeci przegrałem - ja po prostu nie potrafię z nimi grać!) i Zaragozą (H) 0:0 w zasadzie pogrzebały moje szanse na mistrzostwo. Gwoździem do trumny była wyjazdowa porażka 0:2 z Ossasuną. Czekał mnie teraz rewanż z Barceloną na własnym obiekcie. Barca wyszła w znienawidzonym przeze mnie ustawieniu "defensive counter". Spodziewałem się jednak tego i byłem przygotowany. W przerwie meczu Lorenzo Serra Ferrer postanowił zmienić taktykę, lecz było już za późno. Prowadziłem bowiem 2:0 po golach Savioli i De Pedro. W drugiej połowie meczu Barca uderzyła. Moja defensywa trzeszczała, Asper na bramce dwoił się i troił, ale powstrzymał nawałnicę. Wygrałem 2:0 oddając w całym meczu dwa strzały na bramkę Dutruela. Oba były celne i oba zakończyły się bramkami. Gracze Barcelony zasypali moją bramkę 20 strzałami, jednak tylko 8 z nich było celnych, a żaden nie sięgnął siatki.
Zwycięstwo nad Barceloną (drugie w karierze) podbudowało mnie, ale nie mogło już dać mi mistrzostwa. Barca prowadziła z przewagą 3 punktów, a do końca zostały jeszcze tylko 2 mecze. Musiałaby jeden z nich przegrać, co było niewiarygodnie nieprawdopodobne, jako że oba spotkania grała z drużynami z dołu tabeli. Co prawda Virareal w ostatnim meczu zdołał wydrzeć jej punkty remisując, ale mi i tak nic to nie dało. Moje dwa ostatnie mecze tego sezonu były słabiutkie i zakończyły się wynikami 3:3 (A) z Atletico Madrid i 2:2 (H) z Las Palmas.
Tak wyglądała czołówka ligi hiszpańskiej w sezonie 2004/2005:
Miejsce Drużyna Rozegrane Wygrane Remisy Przegrane Zdobyte-stracone P-kty
1st Barcelona 38 30 5 3 87-18 95
2nd Real Sociedad 38 28 6 4 80-38 90
3rd Atletico Madrid 38 23 7 8 69-38 76
Ciekawe i zaskakujące rozstrzygnięcia miały miejsce w lidze włoskiej. Mistrzem Włoch został zespół Genoa, natomiast do Serie B spadł m.in. Juventus!
Najwięcej nagród europejskich zgarnął Crespo. Wyróżnieni zostali również Montella i Delvecchio. Królem strzelców ligi hiszpańskiej został Javier Saviola (23 bramki) wyprzedzając Kluiverta i Elbera (obaj Barcelona, obaj po 19 goli). Managerem roku uznany został (jak co roku) Lorenzo Serra Ferrer (Barcelona). Najlepszym bramkarzem wybrano (również jak co roku) Dutruela (Barcelona).
Moimi najlepszymi graczami byli:
L.p. Nazwisko Średnia Gole Asysty MoM
1 Javier Saviola 8.14 23 8 9
2 Pablo Aimar 7.76 8 8 3
3 De Pedro 7.68 14 9 4
4 Aranzabal 7.61 2 2 1
5 Hyypia 7.51 1 0 3
Jeśli chodzi o bramkarzy, to w tym sezonie częściej między słupkami stawał Iker Alvarez (31 meczy, 30 puszczonych bramek, średnia 7.32). Mattias Asper przyjął rolę rezerwowego (12 meczy, 11 straconych bramek, średnia 7.00).
Rozpoczęły się eliminacje do Mistrzostw Świata. Polska jest w grupie z Hiszpanią, Izraelem, Węgrami i Estonią, ale o tym w następnym odcinku. ByE!