Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

Vive la France cz.1

Było gorące, lipcowe przedpołudnie. Jakieś 50 km od Rennes, po autostradzie jechał osamotniony samochód. Za kierownicą siedział podchodzący pod czterdziestkę mężczyzna, który zmierzał w kierunku miasta, aby podpisać kontrakt z miejscowym klubem z Ligue 1. Tym mężczyzną był 38-letni Mateusz Gembal, który niedawno rozstał się z angielskim klubem West Bromwich Albion.

- Nie wiem czy przyzwyczaję się do tych upałów. No i ten cholerny francuski, że też ci Francuzi nie chcą rozmawiać z człowiekiem w cywilizowany sposób, po angielsku, tylko muszą tak bełkotać i gulgotać. No cóż będę musiał się do tego przyzwyczaić. Teraz już nic nie będzie tak jak kiedyś.
I tak, coraz bardziej zbliżając się do położonego na zachodzie Francji miasta, przeniósł się myślami do czasów początku swojej managerskiej kariery. Rozpoczął ją w 2000 roku w klubie ze swojego rodzinnego miasta - IV-ligowej Wiśle Puławy, gdzie pracował przez dwa lata, mając za cel utrzymanie zespołu w lidze. Tymczasem Gembsoon - bo tak nazywali go przyjaciele - w ciągu tych dwóch lat stworzył drużynę, która nie pozostawiła złudzeń rywalom i z dwudziesto punktową przewagą awansowała do III ligi. Po tym tryumfie od razu posypały się oferty z innych klubów. Mateusz wybrał klub z Radomia, drugoligowego Radomiaka, głównie z tego powodu, że miasto to znajdowało się blisko Puław. Już po roku pracy Gembsoon mógł świętować kolejny sukces jakim było zajęcie trzeciego miejsca w tabeli, premiowanego możliwością gry w barażu o awans do ekstraklasy. Radomiak bez problemu poradził sobie z KSZO i przebojem wdarł się na pierwszoligowe boiska. W kolejnych dwóch latach klub Gembala plasował się w środkowej części tabeli (10 i 7 miejsce).
W 2005 roku nadszedł kolejny wielki sukces - trzecie miejsce w Polsce i możliwość gry w Pucharze UEFA. Dwa dni potem Gembsoon dostał z Anglii propozycję nie do odrzucenia i wylądował w drugoligowym WBA. Na nic zdały się prośby prezesa Radomiaka Mirosława Hernika, aby Gembal pozostał w Polsce. Angielski klub oferował grubą kasę, o której w ojczyźnie można było tylko pomarzyć, jednak o jego decyzji zaważyła głównie chęć sprawdzenia się poza granicami rodzinnego kraju.
Tydzień później nasz bohater był już w Anglii. Celem klubu z West Bromwich był awans do Premiership. Na koniec sezonu Gembsoon zajął pozycję tuż za miejscami premiowanymi grą w barażach o angielską ekstraklasę. Pomimo tego widać było, że prezes Jeremy Peace był zadowolony. Dzień po zakończeniu rozgrywek wezwał Mateusza do swojego gabinetu.

- Może będą jakieś dodatkowe pieniądze na transfery??? A może szykuje się mała premia??? - pomyślał. Jednak to co usłyszał dosłownie ścięło go z nóg.
- Niestety Panie Gembal, ale z pewnych przyczyn jesteśmy zmuszeni zwolnic Pana ze stanowiska managera zespołu. W imieniu całego zespołu dziękuje za owocną współpracę i życzę wielu sukcesów. Oto Pana należność za zeszły miesiąc.
- Mateusz nie wiedział co powiedzieć, więc po prostu wziął plik banknotów i bez słowa opuścił gabinet prezesa.

Tydzień później Meteusz wraz z żoną Gabrysią i dwoma synami, Filipem i Jarkiem, siedział w swoim domu w Puławach. Nagle zabrzmiał dzwonek telefonu komórkowego głowy rodziny. Bezrobotny manager bez pośpiechu wyjął swojego Sony Ericsson"a i spojrzał na wyświetlacz. Widniał na nim zupełnie nieznany mu numer, tym bardziej, że miał zagraniczny kierunkowy.
- Mateusz Gembal z tej strony - powiedział po angielsku - w czym mogę pomóc? - W jednej chwili zalał go potok słów, których zupełnie nie rozumiał, jednak zawsze poznałby ten akcent i okropne gulgotanie.
- Momencik, poproszę żonę. Ona zna francuski. Gabi kochanie - powiedział zasłaniając ręką telefon - jakiś Francuz dzwoni. Możesz z nim porozmawiać w moim imieniu?
- Oczywiście, daj telefon - I po chwili żona Gembala zaczęła płynną konwersację z człowiekiem po drugiej stronie. Ta nic nie mówiąca mu rozmowa trwała około dwóch minut. Gdy jego żoną rozłączyła się, Gembsoon natychmiast zapytał:
- Kto to był?
- Ten facet jest prezesem jakiegoś klubu... Rinne czy coś w tym...
- Rennes??? - przerwał żonie Mateusz
- O tak! Właśnie tak! Prosił żebym ci przekazała, że jeśli jesteś zainteresowany pracą w jego drużynie, to żebyś przyjechał w piątek pod stadion tego całego Rennes. O 16:00 będzie tam na ciebie czekał. - Mateuszowi aż oczy zabłysły, gdy to usłyszał.
- Rennes - pomyślał - jeśli dobrze wiem to w zeszłym sezonie ten klub zajął 7 miejsce. Mam wielką szanse by managerem jednej z lepszych drużyn Ligue 1. Nie ma co zwlekać - powiedział już na głos - spakuję się i zostawię walizki tutaj. Jeśli się dogadam to dam Ci znać, a wy przylecicie do Rennes najbliższym samolotem dobrze?
- OK, mam nadzieję, że wszystko pójdzie po twojej myśli.


Następnego dnia, wczesnym świtem, Mateusz siedział już w samochodzie. Pożegnał się z żoną i synami i ruszył w drogę do Francji. Tak właśnie wyglądała jego przeszłość. Teraz dojeżdżał właśnie do Rennes. Z pewnymi trudnościami znalazł drogę na Stade de la Route de Lorient. Przy głównym wejściu stał już jakiś mężczyzna. Gembsoon podszedł do niego i niepewnie spróbował po angielsku:
- Eeeee... Dzień dobry.
- Dzień dobry - odpowiedział po angielsku mężczyzna - Jestem Frederic de Saint-Sernin. W klubie pełnie obowiązki prezesa.
- A więc jednak mówi Pan po angielsku - powiedział z wyrzutem Mateusz
- Jeśli trzeba mówię po angielsku, ale wolę jednak ojczysty język. Widzę jednak, że nie ma z Panem małżonki, dlatego mówię po angielsku. A teraz pozwoli Pan, że zaproszę Pana do mojego biura. Przecież nie będziemy negocjować kontraktu na ulicy.
- Racja - zgodził się Gembsoon i ruszył za, być może, swoim przyszłym pracodawcą. Właściciel klubu poprowadził go do ogromnego budynku po drugiej stronie ulicy.
- Oto siedziba klubu. Jak Pan widzi mieści się ona tuż przy stadionie co jest bardzo wygodne szczególnie jeśli pojawi się jakaś pilna sprawa. Co Pan pije? Kawę? Herbatę?
- Poproszę kawę jeśli można. - W hallu prezes powiedział do sekretarki krótkie zdanie po francusku i ruszył do windy. Mateusz podążył za nim.
- Proszę za mną. Moje biuro jest na szóstym piętrze - Po chwili byli już przed wielkimi, dębowymi drzwiami, na których wisiała złota plakietka z napisem "Prasident"
- Zapraszam do środka
- powiedział prezes i wskazał Gembsoonowi drzwi.

Mateusz wszedł do środka, a gabinet zrobił na nim niemałe wrażenie. Ściany były poobwieszane plakatami i drużynowymi gadżetami, a nad drzwiami wisiał duży, klubowy zegar. Na środku natomiast, stało biurko, a po obydwu jego stronach bogato zdobione fotele. Prezes wskazał Mateuszowi jeden z foteli, sam zaś usiadł po drugiej stronie biurka. Po chwili do pokoju weszła sekretarka niosąc na tacy dwie filiżanki. Postawiła ją na środku biurka, grzecznie się ukłoniła i opuściła pomieszczenie.

- No więc pierwsza sprawa - odezwał się gospodarz - Proponuję przejście na Ty. Przez to ciągłe "Pan" atmosfera jest taka strasznie poważna.
- Nie mam nic przeciwko.
- Bardzo dobrze. No więc przejdźmy do konkretów. - Mateusz zaczął wyjmować z teczki kartę trenerską i papiery potwierdzające jego osiągnięcia.
- Nic nie wyjmuj. Już wszystko o Tobie wiem. Przecież gdybym był całkiem zielony w sprawie Twoich sukcesów to nie zadzwoniłbym do Ciebie. - powiedział z uśmiechem na ustach Frederic - W ciągu sześciu lat pracowałeś w trzech klubach, zanotowałeś dwa awanse do wyższej ligi i raz otarłeś się o baraże. To całkiem dobry wynik. Zarząd miał cię na oku od około pół roku i tylko czekał na taką okazję jaka miała miejsce tydzień temu. Gdy tylko dowiedzieliśmy się o tym, że zwolnili Cię z WBA nie zwlekaliśmy i zadzwoniliśmy do Ciebie. Mam już przygotowany roczny kontrakt, z możliwością przedłużenia, wedle którego będziesz zarabiał, o ile dobrze przeliczyłem na Twoją walutę, 260 tys. złotych miesięcznie. Mam nadzieje, że jest to odpowiednia kwota - Mateuszowi oczy zrobiły się wielkie jak talerze.
- Tyle kasy za miesiąc - pomyślał - Nie ma co zwlekać. Takie okazje często się nie przytrafiają. Składam podpis i zaczynam tutaj nowe życie. - Dręczył go jednak jeden problem.
- Panie preze... Eeeeee... Frederick mam jeszcze jedno pytanie. Czy mógłbym liczyć na zakwaterowanie???
- Oczywiście! Przepraszam zupełnie o tym zapomniałem! Mamy już dla Ciebie przygotowaną willę na ulicy Rue de Montfort. W garażu jest już też twój służbowy Audi A4. - Mateusz był w szoku.
- No, no. Widze że od dziś moje życie zmieni się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - pomyślał Gembsoon - A ile pieniędzy dostanę na transfery i pensje piłkarzy??? - zapytał już na głos.
- Na transfery dostaniesz 9.75 mln. złotych plus 85% kwoty ze sprzedanych piłkarzy. Na pensje dla zawodników masz natomiast 5.37 mln. złotych miesięcznie. A więc czy jesteś zdecydowany podpisać z nami kontrakt?
- Oczywiście! - odparł natychmiast Gembal - Gdzie mam podpisać? - Prezes wskazał mu miejsce a ten na nic nie zwlekając podpisał kontrakt i od tej chwili był managerem francuskiego Rennes.
- Twój gabinet znajduje się piętro wyżej. Po klucze od niego zgłoś się jutro o 10:00 u sekretarki. Ja muszę jeszcze przygotować tam parę rzeczy. - powiedział tajemniczo Frederick i puścił oko - Teraz możesz już pojechać do swojego nowego domu. Prace zaczynasz od jutra. Do zobaczenia managerze - zakończył i zaśmiał się serdecznie.
- Do jutra szefie - odpowiedział Mateusz i również się zaśmiał.


Po chwili znajdował się już na słonecznych ulicach miasta. Pierwszą rzeczą jaką zrobił było udanie się do kiosku i zakupienie planu miasta. Okazało się, że Rue de Montfort znajduje się niedaleko stadionu. Dziesięc minut później wszedł do swojej nowej posiadłości. Coś takiego Mateusz widział do tej pory tylko w The Cribs na MTV. Wielki salon z pasującym do niego rozmiarem telewizorem. Ogólnie wszystko tutaj było dwa razy większe niż w normalnym domu. Pierwszą rzeczą jaką zrobił po wejściu to telefon do Gabi. Podniosła słuchawkę już po pierwszym sygnale.
- I jak? - zapytała bez zbędnych wstępów.
- Podpisałem kontrakt! Przylatujcie tak szybko jak to jest możliwe. Wiecie już o której macie samolot?
- Tak. Wylatujemy jutro o 9:00, więc będziemy gdzieś tak o 11:00 w Paryżu. Potem przesiadka i około 12:00 jesteśmy na lotnisku.
- Dobrze, będę tam na was czekał. Kocham Cię. Do jutra.
- Ja Ciebie też. Pa. - powiedziała i rozłączyła się.
- Po tym wszystkich chyba przydałaby mi się kąpiel - powiedział do siebie Gembsoon i wskoczył do kabiny prysznicowej.
- Siedział tam przez pół godziny, po czym udał się do sypialni i zanim zasnął nastawił szybko budzik w telefonie na 9:00 i pogrążył się w głębokim śnie.

* * *

Następnego dnia budzik ledwie dobudził zaspanego Gembsoona
- Pora do pracy - pomyślał gramoląc się z łóżka i ruszył pod prysznic. Dziesięć minut potem siedział już kompletnie ubrany w jadalni i konsumował śniadanie w postaci hamburgera którego znalazł w lodówce. Po tym pożywnym posiłku zszedł do garażu gdzie czekało na niego czarne, błyszczące Audi.
- Daleko niby nie mam, ale nowy samochód wypróbować trzeba - pomyślał Mateusz, a na jego twarzy pojawił się uśmiech. Chwilę później znajdował się już w hallu i podszedł do sekretarki.
- Dzień dobry. Nazywam się Mateusz Gembal i jestem nowym managerem klubu. Prezes Frederic powiedział żebym zgłosił się do Pani po klucze do mojego biura. - Sekretarka uśmiechnęła się do niego, powiedziała parę zdań po francusku i wręczyła klucz z numerem 39.
- Chyba jednak nie obejdzie się bez nauki tego języka. - powiedział już do siebie w windzie i nacisnął guzik z cyfrą siedem - Mam tylko nadzieje, że piłkarze mówią po angielsku.
- Winda zatrzymała się, a Mateusz wyszedł na korytarz. Na drzwiach naprzeciwko wisiała plakietka z napisem: "Mateusz Gembal - Manager".
- Frederick o wszystko zadbał - przemknęło mu przez głowę kiedy wchodził do swojego gabinetu. Wyglądał podobnie jak ten piętro niżej. Gembsoonowi od razu w oczy rzuciła się koperta leżąca na biurku. Szybko ją rozpakował i odczytał jej zawartość. Była to wiadomość od prezesa.

Dane wszystkich piłkarzy, kadry trenerskiej i terminarz rozgrywek
są w bazie danych w komputerze. Zarząd pozwolił już sobie
zaplanować sparingi przedsezonowe. Pierwszy trening odbędzie się
dziś o godzinie 17:00. Piłkarze będą czekać na płycie głównej boiska.
Życzę miłego pierwszego dnia pracy.

Frederic

- No to zobaczymy z kim mam pracować przez najbliższy sezon.
I tak po około godzinie analiz umiejętności, słabych i mocnych stron piłkarzy, Mateusz miał już w głowie pewien obraz drużyny. Na razie poznał zawodników tylko ze strony oceny zarządu a pierwsze decyzje zamierzał podjąć dopiero kiedy pozna zawodników osobiście i sam ich oceni. No więc sytuacja przedstawiała się tak:

Na bramce dużej konkurencji nie ma. Zespół nie ma obecnie żadnych rewelacyjnych bramkarzy. Dobrze prezentują się jedynie 34-letni Christophe Revault i 21-letni Simon Pouplin. Ten drugi jak na razie zapowiada się bardzo dobrze. Gembsoon postanowił, że stawiał będzie chyba jednak na Christopha, głównie ze względu na doświadczenie. Młodzik niech się uczy w meczach o mniejszą stawkę. Spotkała go miła niespodzianka, gdy zajrzał do drużyny młodzików, a jego szczególną uwagę przykuł niespełna 16-latek, który umiejętnościami przewyższa nawet starszych kolegów. Jeśli popracuje się u niego nad psychiką i sprawnością wyrośnie na bramkarza klasy światowej.

W obronie razi głównie brak dobrego lewego obrońcy. Co prawda w drużynie jest reprezentant Szwecji Erik Edman lecz niestety kontuzjowany przez jeszcze co najmniej dwa miesiące, a nie wiadomo ile czasu zajmie mu powrót do dobrej formy. Na miejsce Szweda nie ma ani jednego dobrego zmiennika i pierwszym ruchem, który Mateusz musi uczynić jest zatrudnienie dobrego, lewego obrońcy. Środek defensywy prezentuje się już bardziej okazale. Głównie w oko wpadli mu młodzi Jacques Faty i 37-krotny reprezentant Ghany John Mensah, którzy mają odpowiednio 22 i 23 lata. Bardzo dobrze wygląda też 23-letni Brazylijczyk Adailton, którego Mateusz wypatrzył w rezerwach, niestety podobnie jak Edman ma przed sobą jeszcze dwumiesięczną rehabilitacje. Ostatecznie uznał też, że na środku może występować defensywny pomocnik - Gregory Bourillon. Środek wygląda więc bardzo obiecująco, głównie z powodu młodych zawodników. Na prawej stronie nie będzie raczej problemu, bowiem nieźle prezentują się Holender Mario Melchiot i Francuz Cyril Jeunechamp. Najprawdopodobniej to między nimi będzie toczyła się walka o grę w pierwszym składzie, reszta obrońców niczym specjalnym się nie wyróżnia.

Ponieważ nasz bohater gra systemem 4-1-2-1-2 bardzo zależało mu na znalezieniu dobrego defensywnego pomocnika. I nie zawiódł się! W drużynie jest bardzo dobry Bruno Cheyrou, który posiada też atrybuty na niezłego rozgrywającego. Należy jednak poszukać odpowiedniego zmiennika na wypadek kontuzji Francuza.
Kolejnymi zawodnikami, których poszukuje Gembsoon to ofensywnie grający skrzydłowi, na których mają opierać się ataki zespołu. Na szczęście drużyna ma wielu uniwersalnych ofensywnych pomocników ze świetnym dryblingiem, dośrodkowaniami i szybkością. Zawodnicy tacy jak Youssouf Hadji czy Daniel Moreira mogą grać zarówno na prawej jak i na lewej stronie. Teb drugi ma nawet zadatki na napastnika. Na prawej stronie może grac też Jimmy Briand - wspaniały, młodziutki pomocnik. Przez dwa miesiące z gry wyłączony jest Etienne Didot, który również zapowiada się na bardzo obiecującego zawodnika. Na lewej stronie natomiast, po wstępnych oględzinach, według Gembsoona rządził będzie Olivier Sorlin.
W formacji Mateusza ważną rolę będzie pełnił zawodnik, który gra tuż za napastnikami. Na tą pozycję świetnie pasuję Olivier Monterrubio dysponujący wspaniałymi podaniami i dośrodkowaniami jak i dobrym przyspieszeniem i potężnym strzałem, który być może kiedyś się przyda. Jego zmiennikiem w razie kontuzji powinien być Arnold Mvuemba.

Zdecydowanie najsłabiej ze wszystkich linii prezentuje się atak i to zapewne będzie największa bolączka Gembala. Zaledwie dwóch napastników, z czego jeden to 20-latek, który dopiero nabywa doświadczenie a drugi to nie wyróżniający się niczym specjalnym Nigeryjczyk John Utaka. Gembsoon koniecznie powinien ściągnąć do drużyny jakiegoś dobrego napastnika jeśli chce walczyć o korzystną pozycję w lidze.

Na sztab szkoleniowy nowy manager Rennes nie może jednak narzekać, jednak od razu zauważył dlaczego w zespole są słabi napastnicy. Powodem jest brak trenera, który zająłby się treningiem ofensywy.

- Już wiem od czego zacząć poszukiwania wzmocnień do zespołu. - westchnął Mateusz i włączył Internet Explorera - Zobaczymy czy w Polsce już wiedzą, że pracuję w Rennes. - Mówiąc to na klawiaturze wystukał adres Wirtualnej Polski. Zjechał rolką myszki do działu sport i ujrzał swoje zdjęcie w czasie meczu WBA. "Ruszył na podbój Francji" głosił nagłówek nad zdjęciem. Gembsoon bez chwili zwłoki otworzył cały artykuł i przeczytał kilka pierwszych zdań.

"Polski manager Mateusz Gembal, znany głównie z pracy w angielskim klubie West Bromwich Albion, podpisał wczoraj kontrakt z klubem francuskiej ekstraklasy Rennes. Zwolniony z niewiadomych przyczyn przez swojego byłego pracodawcę przyciągnął uwagę drużyny z Bretanii i związał się roczną umową z tamtejszym zespołem..."

- Wieści szybko się rozchodzą - zaśmiał się z ironią Mateusz - Jeszcze tylko sprawdzę jakie sparingi ustalił dla mnie zarząd. - powiedział i włączył terminarz – Cholera, już za cztery dni pierwszy mecz z klubem z Belgii! Nie wiem czy dam radę przygotować chłopaków, aby zagrali dobry futbol ale widzę, że zarząd chce mnie sprawdzić. Muszę się wykazać - pomyślał wyłączając komputer i spoglądając na zegarek - To już ta godzina!? Za 10 minut muszę być na lotnisku - i wypadł jak burza z gabinetu wskakując do windy. Po chwili znajdował się już w samochodzie i ruszył w drogę na lotnisko. Jak na złość wszystkie sygnalizacje przez które przejeżdżał w ostatniej chwili zmieniały światło na czerwone. Dwadzieścia minut później, wściekły Mateusz podjechał na lotnisko. W sali przylotów, na krzesełkach siedziała już jego żona z dziećmi.
- Przepraszam kochanie, ale musiałem zapoznać się ze wszystkimi rzeczami i całkowicie straciłem poczucie czasu. Gdyby nie to, że na każdych światłach musiałem się zatrzymać na pewno byłbym na czas.
- Ależ nie szkodzi. Przynajmniej wiem, że podoba Ci się nowa praca. - odpowiedziała z uśmiechem Gabi - To łapmy taksówkę i jedziemy do hotelu.
- Jaką taksówkę. Jakiego hotelu. Zarząd załatwił mi służbowy samochód i własną wille.
- Naprawdę? - ucieszyła się - Coraz bardziej podoba mi się ta Francja. - Pół godziny później Gembsoon siedział już z synami w salonie, a Gabi krzątała się po kuchni przygotowując obiad.
- Kochanie, przypomniała mi się jedna sprawa - odezwał się Mateusz - Jestem managerem francuskiego klubu i wypadałoby, żebym potrafił się jakoś porozumieć z działaczami klubu, a oni niechętnie rozmawiają po angielsku. Czy mogłabyś od czasu do czasu dawać mi lekcje francuskiego?
- Oczywiście. Nie ma żadnego problemu. I tak teraz nie będę miała nic ciekawego do roboty w domu. Wszystko jest takie czyste i piękne
- zachwycała się.

Prawie całe popołudnie Gembsoon spędził wraz z całą swoją rodziną w domu, rozmawiając o tym jak teraz będzie wyglądało ich życie. O 16:30 Mateusz pożegnał się z żoną i synami i postanowił, że tym razem zrobi sobie spacer i pójdzie do biura na piechotę. Przed siedzibą zarządu stał jakiś mężczyzna i wyraźnie na kogoś czekał. Na widok Mateusza ożywił się i natychmiast do niego podbiegł.

- Dzień dobry. Jestem Jacques Pinault, redaktor L"Equipe. Czy mógłbym liczyć na mały wywiad z Panem do naszej gazety?
- Oczywiście ale dopiero za jakieś półtorej godziny, bo teraz spieszę się na trening. Nieh Pan czeka o 18:30 pod moim gabinetem na siódmym piętrze. Wtedy bardzo chętnie udzielę wywiadu. Do zobaczenia - odpowiedział zadowolony z siebie manager i ruszył w stronę stadionu na swoje pierwsze spotkanie z zespołem. Miał małą tremę, ale starał się ją ukryć. Nie mógł pokazać swoim podopiecznym, że denerwuje się przed treningiem. Gdy wszedł na główną płytę boiska wszyscy piłkarze już tam byli i rozmawiali ze sobą w małych grupkach. Kiedy ujrzeli Mateusza natychmiast umilkły wszystkie rozmowy.
- Czas rozpocząć nowy rozdział w mojej karierze - pomyślał z satysfakcją Gembsoon i ruszył do piłkarzy.
O artykule
Kategoria: Kariery
Podkategoria: FM 2007
Dodano: 03.03.2008

Liczba wyświetleń: 2820

Średnia ocen: 0.00

O autorze
Nick: Gembsoon
Napisanych artykułów: 1



Komentarze


Z tym materiałem nie są powiązane żadne opinie.



Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu