Football Manager to bez wątpienia cwana bestia. Jak nikt potrafi napsuć krwi i kiedy już bujasz w szampańskim eterze uczynić nagły zwrot akcji, w jednej chwili cały czar pryska. Ileż to razy nie zdarzyło się Wam kiedy to rywal w ostatniej chwili wygrywał kluczowe spotkanie czy wbijał decydującą bramkę? Ja w takich sytuacjach ograniczałem się tylko do krótkiego aczkolwiek dosadnego wyrażenia swego zdania za pomocą angielskiego zwrotu - F***!. Jednak pewna dociekliwa stacja telewizyjna odnotowała w Polsce przypadki, kiedy to nagły zwrot akcji powodował eksplozję agresji, którą stosowano wobec niewinnych komputerów. Szybko rozdmuchana przez media afera doprowadziła do powołania sztabu antykryzysowego, który po kilku dniach burzliwych obrad doprowadził do szokujących ustaleń. Z niepotwierdzonych informacji wynika, że zjawisko jest rozpowszechnione zwłaszcza wśród młodzieży i jest to proces falowy. Jak zwykle „szybkie, trafne i skuteczne” działanie Ministerstwa Edukacji doprowadziło do identyfikacji problemu i po wszczęciu dochodzenia przez prokuratora generalnego pojawiły się pierwsze zarzuty.
Podejrzany: 4-4-2
[Cechy szczególne: 1)
Ustawienie 2)
Polecenia drużynowe 3) Polecenia indywidualne - domyślne]
4-4-2 znalazła się pierwsza na liście podejrzanych z racji tego, że jest ona najczęściej stosowanym środkiem. Nie bez znaczenia jest miejsce, w którym będziemy starać się ją poskromić, bo w świątyni tego systemu - w angielskiej Premiership. Od razu należy zaznaczyć, że wszelkie wnioski, które pojawią się w tym materiale nie muszą w cale pokrywać się z Waszą FM’ową rzeczywistością. Dzieje się tak dlatego, że Football Manager jest programem na tyle złożonym, że jasne stwierdzenie, iż coś w tej grze jest prawidłowością jest niemalże niemożliwe. Gwarancją obiektywności ma być m.in. wyznaczanie obiektywnego składu obydwu drużyn przez asystentów a także waga meczu. Testy prowadzone były w normalnym meczu ligowym, gdyż istnieje cień obawy, że w przypadku pojedynku o pietruszkę ogólna świadomość, iż gra się w meczu o nic może wpłynąć na wynik spotkania. Ponadto, aby nie testować umiejętności managera, a taktykę to asystent prowadził drużynę podczas testowanego spotkania, podczas gdy my wylegiwaliśmy się gdzieś na Bora - Bora sącząc drinka.
Ale co będziemy się starali poskromić? Na pierwszy rzut klasyczne 4-4-2 a więc takie, które w taktycznej bazie danych FM 07 widnieje pod nazwą 4-4-2 normal, ale z zastosowaniem po bokach (u obrońców jak i u pomocników) strzałek do przodu. Z racji tego, iż nasz rywal - Newcastle gra u siebie to jedynym satysfakcjonującym wynikiem dla popularnych „Srok” będzie zwycięstwo, więc w instrukcjach dla drużyny jest polecenie ofensywnej gry. Szybkie tempo i spora szerokość pola gry a także bliskość przy przeciwniku mają za zadanie utrudnić nam rozpracowanie systemu, podobnie jak cofnięta linia obrony. Jeśli chodzi o polecenia indywidualne to są to ustawienia domyślne, gdyż istnieje spore prawdopodobieństwo, że te dostrojone przez programistów SI są znacznie efektywniejsze niż skonstruowane przez gracza, choć to są tylko domysły.
1) Podejrzany 4–4-2 vs bliźniacza taktyka:
[Cechy szczególne identyczne jak w poprzednim przypadku]
Przyjmujemy zasadę dostosowania się do rywala. Teoretycznie rzecz biorąc najskuteczniej jest zneutralizować jego taktykę wybierając identyczny system gry, gdyż w ustawieniu na boisku mamy totalną równowagę w ustawieniu poszczególnych zawodników na boisku a także obszaru ich działania, czy nawet zbieżność indywidualnych poleceń (w tym wypadku zastosowałem polecenia domyślne, więc taktyka obydwu drużyn była identyczna).
Testy: 1, 2: [wynik konfrontacji: 4-4]
Trudno było się spodziewać czegoś zgoła odmiennego aniżeli ostrej wymiany ciosów i tak też rzeczywiście było. Bardzo dużo akcji zarówno z jednej jak i z drugiej strony przechodziło przez boczne sektory boiska. Z mojej obserwacji wynika, że przy identycznych systemach i zbieżnych poleceniach indywidualnych największym atutem staje się nie tyle kolektyw, co jednostka. Kluczowe wydaje się rozciąganie akcji w ataku poprzez zastosowanie skrzydłowych, to wyraźnie rozprasza czteroosobowy blok defensywny i, pomimo ustawionego krycia strefowego, obrońcy zmuszeni są kryć 1 na 1. Wówczas błąd jednego z obrońców często oznacza utratę bramki (rys. 1). Drugą bronią, którą należy wykorzystać przy zbliżonych systemach są stałe fragmenty gry, zwłaszcza rzuty rożne. Ponadto gracze Newcastle często stosowali prostopadłe podania z drugiej linii na wychodzącego pomiędzy stoperów szybkiego napastnika, co siało spory popłoch w szeregach „Kogutów”. Wreszcie trzeba napomknąć, że w przypadku, kiedy Totenham zamykał gospodarzy na własnej połowie to Newcastle opłacało się wyprowadzać szybkie kontry zwłaszcza, że z przodu zawsze czyhał szybki Obafemi Marthins. Stosując 4–4-2 mamy pewność, że jesteśmy optymalnie zabezpieczeni zarówno przed atakami ze skrzydeł jak i ze środka. Jednak aż sześciu zawodników operuje w samym środku boiska, więc niekiedy bywało tłoczno zwłaszcza, gdy jedna z drużyn zamykała rywala na własnej połowie. Mając dobrych zawodników bez wahania należy postawić na prostopadłe podania i strzały z dystansu, zawsze jest cień szansy, że któremuś z grajków wyjdzie „strzał życia” i piłka wpadnie do siatki. Drugi test tylko i wyłącznie potwierdził wszelkie stwierdzenia wysnute w przypadku pierwszego spotkania. Tak więc teraz jest czas aby przejść do wniosków. Można zaryzykować stwierdzenie, że decydując się na identyczny system, jakim wychodzi rywal neutralizujemy ryzyko wynikające z taktyki i wówczas decyduje siła poszczególnych graczy. Grając na wyjeździe nie warto stawiać na rozgrywanie piłki, najlepszą metodą są długie zagrania na szybkich napastników, szczególnie skuteczna jest gra z wykorzystaniem skrzydeł, kontrataków, prostopadłych zagrań i strzałów z dystansu. Jednak stosowanie takiej strategii nie ma racji bytu, bowiem kiedy gramy z silniejszym przeciwnikiem staramy się go czymś zaskoczyć a ponadto wiemy, że posiada on lepszych zawodników, więc de facto z góry spisujemy się na pożarcie. Racjonalniejsze podejście to stosowanie takiego wariantu do gry ze słabszymi rywalami, jednak stąpanie po drodze równoległej wymiany ciosów jest ryzykowne, lepiej zdominować spotkanie.

Rysunek 1: Ustawienie zawodników przy ataku ze skrzydła. Jak widać linia obrony została rozciągnięta i obrońcy zmuszeni są do krycia 1 na 1. Wystarczy, że któryś z nich popełni błąd lub da się przejść i wówczas robi się nieciekawie, w tym przypadku obrońca dopuścił do dośrodkowania i napastnik wykorzystał to strzelając bramkę głową.
2) Podejrzany 4–4-2 vs 4–4-2*
[Cechy szczególne: 1)
Skład, ustawienie 2)
Polecenia drużynowe 3) Polecenia indywidualne - zmodyfikowane]
Nadal poruszamy się na płaszczyźnie tych samych wariantów taktycznych, jednak w odróżnieniu tutaj występuje znaczne „ubarwienie” jeśli chodzi o polecenia indywidualne i drużynowe. W tym przypadku kluczowa jest gra skrzydłami, którędy przechodzić będzie większość akcji a także gra z wykorzystaniem rozgrywającego (na pozycji PŚ, ale z ofensywnymi poleceniami indywidualnymi) i odgrywającego. Gramy prostą, ale szybką piłką, używamy bezpośrednich podań i wykorzystujemy całą szerokości boiska. Jeśli chodzi o zabezpieczenie tyłów to nakazujemy częstą grę przy przeciwniku, uruchamiamy krycie strefowe i wycofanie linii obrony. Tak jak już wcześniej akcentowałem znacznie zmodyfikowane, w stosunku do poprzedniej taktyki, są polecenia indywidualne opierające się na systemie dwójkowym i na systemie podań, o którym więcej dowiecie się
stąd.
Testy: 3, 4: [wynik konfrontacji: 1-0]
W obydwu przypadkach większość akcji przechodziła przez skrzydła, tak więc zastosowanie znajdował schemat przedstawiony na rysunku numer 1, kiedy to zagrania ze skrzydeł rozciągały obronę rywali. Totenham ubezpieczył się na podobną ewentualność i zgodnie z obowiązującymi taktycznymi trendami rodem z
forumowej stajni wyposażyliśmy skrzydłowych w ścisłe krycie. To ograniczyło ilość celnych dośrodkowań ze strony rywali i zmobilizowało tychże graczy do żywszego wracania pod własną bramkę i pracy w destrukcji. Zastosowanie długich podań i gry z kontry w zasadzie przekreślało możliwość konstruowania akcji na drodze ataku pozycyjnego i stąd inicjatywę przejmowali gospodarze, jednak przy stosunkowo silnej obronie, która potrafi przetrzymać nawałnicę znacznie wzrasta prawdopodobieństwo wykorzystania kontrataków. One są naszą największą bronią i w kombinacji z długimi podaniami spisują się wyśmienicie, wystarczy długie zagranie do rosłego napastnika lub szybkiego skrzydłowego, aby momentalnie przenieść ciężar gry na połowę rywala. Wówczas dobre zagranie do partnera może oznaczać sytuację sam na sam z bramkarzem. Paradoksalnie, wypaczony wynik pierwszego spotkania, przez czerwoną kartkę dla napastnika Totenhamu, ukazał siłę takiego ustawienia. W skoncentrowanej na ataku pozycyjnym drużynie gospodarzy prawdziwy popłoch siały długie piłki zagrywane po skrzydle a także prostopadłe podania, którymi operował rozgrywający. Egzamin zdała cofnięta linia obrony, która zdołała odeprzeć większość ataków, gdyż - jak już wcześniej wspomniałem - przy takim dostrojeniu taktyki oddajemy niemal w zupełności inicjatywę na rzecz gospodarzy, a gramy szybkimi akcjami i wykorzystujemy luki w obronie poprzez kontrataki.

Rysunek 2 Sytuacja przy wyprowadzaniu kontrataku. Przy grze skrzydłami kluczowym elementem jest dośrodkowanie na wysokiego zawodnika w końcowej fazie akcji. W przypadku, kiedy zarówno atakujący na piłkę jak i obrońca miną się z piłką w polu bramkowym zawsze pozostaje skrzydłowy, który może ponowić dośrodkowanie lub zamknąć akcję strzałem. Dlatego tak istotna jest szybkość skrzydłowych i zestawienie napastników w kombinacji: dryblas i szybki zawodnik.
3) Podejrzany 4–4-2 vs. 3–4–1-2:
[Cechy Szczególne: 1)
Ustawienie, 2)
Polecenia drużynowe, 3) Polecenia indywidualne - domyślne dla poszczególnych pozycji]
Tym razem postawimy wszystko na jedną szalę i po poprzednich, niemrawych wariantach taktycznych spróbujemy czegoś bardziej ryzykownego. Taktyka 3–4–1-2 stawia sobie za cel związanie przeciwnika w środkowej strefie boiska. Na papierze wygląda to tak, że mamy tylko 2 zawodników, którzy mają za działanie operowanie w bocznych sektorach boiska, ale za to w środku układ sił wygląda znacznie korzystniej. W systemie 4-4-2 tylko 6 zawodników operuje w środku pola, my mamy ich aż dziewięciu, więc naturalnym celem powinno być opanowanie środka pola i przejście do systematycznego ataku pozycyjnego. Z tyłu jedynym problemem jest ubytek jednego obrońcy, przez co odkryte są nieco skrzydła, ale tu z pomocą przyjdzie zabieg stosowany już wcześniej - ścisłe krycie u skrzydłowych a także cofnięcie linii obrony.
Testy: 5, 6: [wynik konfrontacji: 4-1]
Już wynik pierwszego spotkania sugeruje, że nie udało się osiągnąć zakładanego przed meczem celu w postaci zawładnięcia środka boiska. Gospodarze szybko przetrzymali pierwszą falę szturmu i sami przeszli do ataku pozycyjnego wykorzystując nasz najsłabszy punkt - skrzydła. Generalnie rzecz biorąc można wywieść, że przy takim ustawieniu niezwykle łatwo jest nadziać się na szybką kontrę, czy zostać ukłutym z bocznych sektorów boiska, gdzie rywal dysponuje o jednym zawodnikiem więcej. W przypadku pierwszego spotkania szybko straciliśmy bramkę i to wystarczyło, żeby Newcastle przejęło inicjatywę w tym meczu niwecząc tym samym cały plan. Trzeba od razu jasno powiedzieć, że nie da się przez całe spotkanie trzymać inicjatywy, rywal prędzej czy później zdobędzie piłkę, a ten wariant jest skuteczny tylko wtedy, gdy jesteśmy w natarciu. W drugim spotkaniu udało nam się przejąć inicjatywę, co natychmiast zaowocowało kilkoma sytuacjami, z których znakomita większość była efektem prostopadłych zagrań. Syndromem, ale jednocześnie kluczowym elementem tej taktyki jest duża ilość wymiany podań pomiędzy zawodnikami. Ich duża ilość oznacza proporcjonalny wzrost nieudanych zagrań, jednak gra krótką piłką, jest wręcz obowiązkowa grając systemami, które stawiają sobie za cel zdominowanie pola gry. W chwili gdy atakujemy najlepszą opcją są prostopadłe podania umożliwiające szybkie włączenie się w akcje ofensywną, bądź też łatwiejszą wymianę piłki w zatłoczonym środku pola, choćby stosując zagranie „o ściankę”. Bywały sytuacje, kiedy to obrońca po swojej interwencji podbiegł kilka metrów i prostopadłym podaniem wypuścił napastnika, który stanął przed sytuacją sam na sam, więc dzięki takim zagraniom wzrasta łatwość w stwarzaniu akcji. Można rzec, iż skrajnie ofensywny system nie zdał egzaminu z praktyki, zawiedli nie tyle wykonawcy co błędne było samo założenie, że da się zdominować całe spotkanie i zdusić przeciwnika na własnej połowie.
4) Podejrzany 4-4-2 vs. 3-4-3:
[Cechy szczególne: 1)
Ustawienie, 2)
Polecenia drużynowe, 3) Polecenia indywidualne - domyślne dla poszczególnych pozycji]
W poprzednim wariancie taktycznym staraliśmy się zdominować środek boiska i zepchnąć rywala do głębokiej obrony. Ta taktyka jest bardzo podobna do swej poprzedniczki. Również mamy tylko trójkę defensorów, a więc jesteśmy podatni na te same zagrożenia. W środku pola ubyło nam jednego ofensywnego pomocnika kosztem dwóch napastników, którzy mogą pełnić funkcję skrajnie ofensywnych skrzydłowych. W poprzednich testach wypracowywaliśmy sobie dosyć sporo akcji, jednak brakowało wykończenia. Teraz mając aż trzech napastników powinno być z tym lepiej.
Testy: 7, 8: [wynik konfrontacji: 2-0]
Podobnie jak w poprzednim przypadku tak i tutaj odkryte, boczne sektory boiska stanowiły nie lada zachętę dla rywali do konstruowania akcji. W trakcie testów zauważyłem jeszcze jeden mankament. W przypadku, gdy rywal naciska spychając nas do defensywy to zawsze niekryty pozostaje defensywny pomocnik Newcastle usytuowany gdzieś przed polem karnym i zawsze istnieje niebezpieczeństwo oddania mocnego strzału, takie atomowe uderzenia z daleka siały popłoch wśród graczy tłoczących się gdzieś przed bramką rywali. W obydwu przypadkach bez zarzutu spisywała się opcja z zestawieniem ataku, bowiem boczni napastnicy często zbiegali na skrzydła. Tam operowali jeszcze skrzydłowi, więc często zagrania „z klepki” pomiędzy dwoma, trzema zawodnikami kończyły się dośrodkowaniem na odgrywającego lub wyłożeniem piłki przed pole karne na strzał. W drugim pojedynku bardzo często bywało tak, że po dośrodkowaniach ze skrzydeł piłka gubiła się gdzieś w polu karnym i w konsekwencji trafiała pod nogi naszych zawodników, stąd duża ilość oddanych strzałów. Po raz n - ty w tym tekście podkreślam niebagatelne znaczenie prostopadłych zagrań, zwłaszcza kiedy dysponujemy naprawdę szybkimi napastnikami, którzy na kilku metrach potrafią zgubić rywala. Generalnie rzecz biorąc taktyka nie zdała egzaminu, bowiem w żadnym pojedynku nie dała oczekiwanego efektu. Jednak z przebiegu obydwu testów można stwierdzić, że takie ustawienie daje sporo sytuacji podbramkowych i z pewnością może być stosowane w trakcie meczu np. w końcówkach spotkań. W innym wypadku stosowanie takiej taktyki przez cały mecz w końcu przyniesie bramkę rywalom, co pokazało drugie spotkanie. O ile jeszcze wytłumaczalne byłoby stosowanie tej taktyki dla stłamszenia rywala i przejęcia inicjatywy to wraz z upływem czasu należałoby przyjmować bardziej asekuracyjne ustawienie, np. płynnie przejść do 4 – 4 - 2.

Rysunek 3 Ustawienie w ataku. Dośrodkowanie ze skrzydła i wyjście do piłki napastników powoduje głębsze cofnięcie obrony gospodarzy (do linii czerwonej). To powoduje, że krycie przed polem karnym nie jest już takie ścisłe i wówczas mamy aż trzech zawodników (za różową linią), którzy mogą przechwycić wybijaną piłkę i oddać strzał.
5) Podejrzany 4–4-2 vs 3–5-2:
[Cechy szczególne: 1)
Ustawienie, 2)
Polecenia drużynowe, 3) Polecenia indywidualne - domyślne dla poszczególnych pozycji]
Kolejna taktyka, która ma aspiracje ku temu, aby zneutralizować nasze 4 - 4 - 2 jest ustawienie widniejące w taktycznej bazie danych pod nazwą 3-5-2. Sądząc po ustawieniu śmię twierdzić, iż efekt prób będzie zbliżony do wyników trzeciej konfrontacji (4-4-2 vs. 3-4-1-2). Nieznacznej modyfikacji uległy domyślne polecenia indywidualne, mianowicie u obrońców zastosowaliśmy krycie strefowe w miejsce krycia 1 na 1.
Testy: 9, 10: [wynik konfrontacji: 2-1]
Trzecia próba zawładnięciem środkiem boiska wypadła, podobnie jak poprzednie, a więc dosyć mizernie. Wyniki obydwu spotkań sugerują, że Newcastle miało spory problem z przejściem przez pięcioosobową linię pomocy. Wykorzystano więc starą i sprawdzoną sztuczkę z długimi crossami do skrzydłowych, które siały spustoszenie w trzyosobowym bloku defensywnym. W pierwszym spotkaniu zupełnie nie udało się przejąć inicjatywy na boisku, od razu gracze Newcastle sparzyli rywali i wymusili na nich prace w defensywie. Znakomita większość akcji przegrywana była przez skrzydła. Druga konfrontacja przebiegła niemalże identycznie z tym wyjątkiem, że Totenham wykorzystał okazję do kontrataku w początkowej fazie spotkania i pomimo ewidentnej przewagi gospodarzy wynik był odmienny. Po tym zdarzeniu na boisku istniała tylko drużyna Newcastle, która z zaskakującą łatwością wypracowywała sobie akcje. Z czasem już coraz mniejszy problem stanowił zagęszczony środek boiska, bowiem dzięki prostopadłym zagraniom z łatwością można było minąć zasieki.
W końcówce drugiego spotkania Totenham wreszcie się obudził i na krótko odzyskał kontrolę nad tym co działo się na boisku. Gra krótką piłką z wykorzystaniem prostopadłych podań owocowała delikatnym przesuwaniem ataku pozycyjnego coraz bliżej bramki gospodarzy. Jednak zwarta linia obrony wspomagana przez pomocników skutecznie uniemożliwiała dogranie decydującego podania, stąd spora ilość strzałów zza pola karnego. Do końca spotkania Newcastle trzymało w szachu graczy Totenhamu, a ci z kolei ograniczali się jedynie do szybkich akcji skrzydłami, które kończyły się zwykle dośrodkowaniem na odgrywającego i groźną odpowiedzią rywala. Ogólnie dla taktyk z trzeba obrońcami można przyjąć, że nie sprawdzają się w konfrontacji z systemem 4–4-2. Dzieje się tak z prostego powodu, bowiem 4–4-2 zachowuje równowagę pomiędzy środkiem, a skrzydłami zaś my ograniczając ilość obrońców odblokowujemy skrzydła i sami niejako rozciągamy i tak już skąpą defensywę.
6) Podejrzany 4–4-2 vs. 4–1–3–1-1:
[Cechy szczególne: 1)
Ustawienie, 2)
Polecenia drużynowe, 3) Polecenia indywidualne - domyślne dla poszczególnych pozycji]
Jak widać na załączonych wcześniej obrazkach trzyosobowa defensywa jest złym rozwiązaniem w konfrontacji z taktyką 4–4-2. Warto więc przyjrzeć się ustawieniom z klasyczną czwórką z tyłu. Była już analizowana taktyka 4–4-2 i jej wariacja, teraz przyszła pora na ustawienie 4–1–3–1-1. Oprócz wspomnianego czteroosobowego bloku defensywnego dysponujemy piątką zawodników w środku, dwóch z nich pełni funkcję fałszywych skrzydłowych, więc tylko pozornie oddajemy inicjatywę rywalowi na skrzydłach.
Testy: 11, 12: [wynik konfrontacji: 3-3]
Newcastle od początku próbowało ugryźć nas od strony skrzydeł, jednak względnie dobra współpraca na linii obrońca - skrzydłowy owocowała nielicznymi dośrodkowaniami. Nasz czteroosobowy blok defensywy, bardziej od akcji ze skrzydeł, rozrywany był przez prostopadle zagrania na dobieg. My nie pozostawaliśmy dłużni i pomocnicy często obsługiwali stojącego na szpicy ataku - Berbatova za pomocą prostopadłych zagrań, po których zarówno w jednym jak i w drugim spotkaniu mogły paść kolejne bramki. Taktyka bardzo sprawnie blokowała swobodne rozgrywanie piłki przez gospodarzy i zmuszała ich do szukania zagrań z pominięciem zatłoczonego środka boiska. Wyjątkiem było drugie spotkanie, kiedy to przez kilka pierwszych minut środek boiska opanowali pomocnicy Newcastle i przeprowadzili tędy kilka sprawnych akcji. Jednak generalnie taktyka umożliwia wymianę kilku podań w środku pola i naturalne przejście do ataku pozycyjnego, co może się okazać kluczowe w końcówkach spotkań, bądź też kiedy chcemy zacząć odrabiać straty. Wówczas często do akcji ofensywnej mogą podłączyć się boczni obrońcy i zakończyć rajd dośrodkowaniem. I właśnie zadziwiające jest to jak wysoki procent tych zagrań okazał się skuteczny pomimo tego, że nominalnie na skrzydle mieliśmy jedynie obrońcę, wspomaganego przez zbiegającego na skrzydła pomocnika, co daje w sumie ok. 1,5 zawodnika. Sekret tkwi w tym, że dysponujemy tak dużą ilością zawodników w środku pola, że w każdej chwili mogą się oni podłączyć pod akcje oskrzydlające i wymienić podanie z pomocnikiem. Wówczas bardzo często piłka trafia ponownie do zawodnika przy bocznej linii, a ten musi już tylko celnie dośrodkować. Generalnie jest to definitywnie jedna z najlepszych taktyk, które do tej pory były testowane w konfrontacji z systemem 4–4-2. Umożliwia skuteczne powstrzymanie naporu rywala środkiem boiska a w zasadzie jedynym zagrożeniem są długie zagrania na dobieg, ale i to da się zneutralizować cofając linię obrony czy wystawiając szybkich obrońców. W ofensywie dysponujemy szerokim wachlarzem możliwości - od ataku pozycyjnego, poprzez przyspieszenia na skrzydle po bardzo istotne dośrodkowania. Jedyne co nie wypala to kontrataki, bowiem kiedy jesteśmy w obronie jedynym wysuniętym zawodnikiem jest napastnik i najnormalniej w świecie nie jest on w stanie uporać się z czterema obrońcami.
7) Podejrzany 4–4-2 vs. 4–1–3-2:
[Cechy szczególne: 1)
Ustawienie, 2)
Polecenia drużynowe, 3) Polecenia indywidualne - domyślne dla poszczególnych pozycji]
Poprzedni wariant bardzo dobrze się spisał i dzięki niemu wypracowaliśmy kilka sporo akcji, z których jednak niewiele zostało wykorzystanych. Dlatego też jedyną kosmetyczną zmianą będzie przesunięcie ofensywnego pomocnika na pozycję klasycznego napastnika. Co to zmieni? Powinno to dać więcej akcji zakończonych strzałem, jeśli za niezmienione uznamy pozostałe czynniki, w co można powątpiewać. W poprzedniej taktyce zwiększona liczba pomocników dawała przewagę w środku boiska, teraz tą przewagę możemy stracić.
Testy: 13, 14: [wynik konfrontacji: 3-1]
Podobnie jak w poprzednim przypadku Newcastle próbowało zaatakować z wykorzystaniem skrzydeł, by później przejść do ataku pozycyjnego. Teraz wyraźnie łatwiej przychodziło zawodnikom „Srok” rozgrywanie piłki przez środek boiska, futbolówka dosyć długo krążyła pomiędzy graczami drugiej linii rozciągając krycie strefowe wśród pomocników wspomagających obrońców. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Newcastle wymieniało tyle podań, aby wreszcie móc uruchomić skrzydłowego. Na takim etapie spotkania jedyną możliwą próba odpowiedzi były kontrataki z wykorzystaniem skrzydeł, gdzie oprócz obrońcy, fałszywego skrzydłowego często zapędzał się jeden z napastników i centrą próbował obsłużyć partnera. Wraz z upływem czasu Totenham powoli przejmował inicjatywę, by później na dobre zepchnąć rywali na własną połowę. Bez wątpienia zadanie to ułatwiało ustawienie defensywnego pomocnika z pomocnikiem w linii prostej, bowiem w chwili kiedy bramkarz rywali wznawiał grę to DPŚ zgrywał ją głową przed siebie, gdzie operował PŚ i wówczas nadciągał kolejny atak. Paradoks polega na tym, że oba spotkania wygrało Newcastle, choć to Totenham był stroną przeważającą, czyli mieliśmy małą powtórkę z tegorocznego finału Ligi Mistrzów. W obydwu przypadkach drastycznie ograniczyliśmy dośrodkowania rywali, za to rozszczelnieniu uległ środek boiska gdzie rywal spokojnie rozgrywał piłkę. Jeśli chodzi o wachlarz opcji ofensywnych to najpopularniejszym były zagrania za linię obrony, a w przypadku ataku pozycyjnego prostopadłe podania i dośrodkowania ze skrzydeł. W drugim spotkaniu Newcastle zastosowało bardzo ciekawą opcję odblokowującą skrzydła. Polegało to na przegraniu piłki przez środek, przez co nasz skrzydłowy „odklejał się” od skrzydłowego rywali i przeniósł pressing na środkowego pomocnika rywali, który aktualnie znajdował się przy piłce. W tym czasie obrońca skoncentrowany był na wysuniętym obrońcy rywali, zaś wolny zawodnik przesuwał się wzdłuż linii końcowej boiska. Później następowało zagranie do wbiegającego, który wreszcie mógł w spokoju dośrodkować, bo w innych przypadkach takie próby były blokowane. Generalnie rzecz biorąc taktyka 4–1– -2 podobnie jak jej poprzedniczka wypełniły przedmeczowe założenia i zdominowały taktykę 4–4-2 lecz nie wiedząc czemu oba spotkania zostały przegrane. Przypuszczam, że jest to efekt diabelnie szybkiego Marthinsa, który co i rusz dostawał prostopadłe piłki ze środka boiska i na kilku metrach gubił obrońców stając w sytuacji sam na sam. W każdym bądź razie ośmielam się stwierdzić, że obie wymienione przed chwilą ustawienia z innymi przeciwnikami najprawdopodobniej zdałyby egzamin.
8) Podejrzany 4–4-2 vs. 4–3-3:
[Cechy szczególne: 1)
Ustawienie, 2)
Polecenia drużynowe, 3) Polecenia indywidualne - domyślne dla poszczególnych pozycji]
Tym razem decydujemy się na jeszcze większa siłę ognia i do ataku desygnujemy jednego szybkiego napastnika wspomaganego przez dwójkę ofensywnych pomocników a także jednego umieszczonego w środku, ale z poleceniami jak rozgrywający. Czego możemy się spodziewać po takim ustawieniu? Na pewno sporej liczby akcji oskrzydlających, które przechodzić będą przez skrajnych pomocników a przy wyższym podejściu dwójki środkowych pomocników możemy być świadkami ataku pozycyjnego.
Testy: 15, 16: [wynik konfrontacji: 1-3]
Pierwsze spotkanie rozpoczęło się od ataku pozycyjnego ze strony Totenhamu. Z racji tego, że w środku boiska pomiędzy linią pomocy i linią ataku była dosyć spora luka to pomocnicy mieli sporo miejsca, by obsługiwać osamotnionego napastnika prostopadłymi podaniami granymi gdzieś pomiędzy parą stoperów. Podłączenie się do akcji Malbranque’a (PŚ z poleceniami OPŚ) dawało możliwość rozegrania piłki, ten zawodnik często nie był kryty i miał więcej czasu, aby rozejrzeć się jak są ustawieni partnerzy i często przegrywał piłkę na skrzydło. Wówczas wystarczyła tylko dobra centra i już kotłowało się pod bramką Givena. To spotkanie tylko i wyłącznie potwierdziło wysuwany już w poprzednich testach wniosek, że czteroosobowy blok defensywny stanowi podstawę, której naruszenie zawsze przynosi negatywne skutki. Jeśli do tego dodamy dwójkę środkowych pomocników z poleceniami DPŚ to otrzymamy jasną odpowiedź, dlaczego gracze Newcastle stwarzali okazje tylko po stałych fragmentach gry. Poza tym przy obronie obszar pomiędzy dwiema formacjami rywala był dosyć mocno zagęszczony i nie było mowy o swobodnym rozegraniu piłki. Wszystko wskazywało na to, że wreszcie udało nam się znaleźć optymalną taktykę, która potrafi zneutralizować system 4–4-2, ale drugi test powstrzymał ten hurraoptymizm. Co prawda bezbramkowy remis nie byłby złym rozwiązaniem, jednak spodziewałem się czegoś więcej. Samo spotkanie przebiegało dość podobnie do pierwszego, a więc Totenham wypracował sobie sporo akcji po akcji na skrzydłach. Tak na marginesie trzeba powiedzieć, że bohaterem drugiego spotkania został bramkarz - Given, tak więc to o czymś świadczy. W defensywie Totenham skutecznie robił „sztuczny tłum” uniemożliwiający zrobienie czegokolwiek sensownego przez rywala i to w zasadzie sparaliżowało Newcastle. Słowem podsumowania, 4–3-3 jest bardzo ciekawym rozwiązaniem, które potrafi zneutralizować 4–4-2 głównie dzięki przewadze liczbowej. Takie a nie inne zestrojenie drugiej linii umożliwia płynne przechodzenie tej formacji z destrukcji do ataku, w którym to potrafi nawet zdominować pole gry zamykając rywala na własnej połowie. Głównymi narzędziami rozbijającymi defensywę rywali są zagrania ze skrzydeł i prostopadłe podania.
9) Podejrzany 4–4-2 vs. 4–4–1-1:
[Cechy szczególne: 1)
Ustawienie, 2)
Polecenia drużynowe, 3) Polecenia indywidualne - domyślne dla poszczególnych pozycji]
Tym razem do przeciwległego narożnika w ringu delegujemy taktykę 4-4-1-1, która teoretycznie powinna pozwolić na zdominowanie środka boiska. W porównaniu z poprzednim wariantem tutaj nie dysponujemy dwójką ofensywnych skrzydłowych, którzy mogą wspomagać napastnika. Jedynym zawodnikiem, który jest w stanie to uczynić jest ofensywny, środkowy pomocnik. Dalej naszym atutem powinny być konfrontacje na skrzydle i sposobności ku temu, aby zamknąć rywala na jego połowie.
Testy: 17, 18: [wynik konfrontacji: 2-1]
Spodziewana przeze mnie dominacja na skrzydle znalazła pokrycie w tym, co działo się na boisku podczas pierwszego spotkania, a przynajmniej przez początkowy okres tej konfrontacji. Później na wierzch wyszedł pewien mankament polegający na tym, że przy wyprowadzaniu kontrataku piłka wędrowała do wysuniętego napastnika, za którym często nie nadążała reszta zawodników, co było skutkiem cofniętych skrzydłowych. Poza tym w chwili kiedy wysunięty napastnik jest spychany na skrzydło to w środku brakuje zawodnika, który może zamknąć akcję po ewentualnym dośrodkowaniu. Teoretycznie mógłby to zrobić ofensywny pomocnik lub skrzydłowy z przeciwległej strony boiska, lecz zanim doczłapią się oni w okolice pola bramkowego to druga linia rywala również zdąży wrócić i wówczas ich przewaga liczebna jest przytłaczająca. Zaskakujące jest to, że po otrzymaniu czerwonej kartki przez zawodnika Newcastle to gospodarze przeważali przez większą część spotkania. Totenhamowi bardzo ciężko przychodziło przejmowanie inicjatywy, a w zasadzie okazało się to niemożliwe, bowiem w chwili kiedy wysunięty napastnik dostawał piłkę to przy nim zaraz znajdowała się para stoperów. Ponadto częste ataki wymusiły na środkowych pomocnikach cofnięcie się i przez to wzrósł dystans pomiędzy dwiema formacjami. Dopiero końcowe akty spotkania zmusiły Newcastle do głębszego zabezpieczenia tyłów, tymczasem Totenham większość akcji przegrywał przez skrzydło z wycofaniem piłki do pomocników, którzy mieli okazję do strzału. Inny wariant zakładał zejście skrzydłowego do środka i operowanie prostopadłym podaniem i uporczywe poszukiwanie napastnika. Drugie spotkanie przebiegało zupełnie inaczej - Newcastle szybko wbiło nam bramkę po akcji na skrzydle, później prostopadłe zagranie pomiędzy obrońcami przyniosło kolejne trafienie. Świetnie do tej pory spisujące się skrzydła nagle zawaliły po całej linii. Długie przerzuty z jednej strony na drugą wyraźnie rozciągały defensywę i obrońcy często nie nadążali za przemieszczaniem się za środkiem ciężkości akcji. W ofensywie cały czas dominowały środki znane z poprzedniego spotkania, czyli akcje skrzydłami kończone bądź to dośrodkowaniem, bądź wycofaniem przed pole karne i oczekiwanie na soczysty strzał.
10) Podejrzany 4–4-2 vs. 4–5–1:
[Cechy szczególne: 1)
Ustawienie, 2)
Polecenia drużynowe, 3) Polecenia indywidualne - domyślne dla poszczególnych pozycji]
Wydawać się może, że nieco bardziej defensywna aniżeli poprzedni wariant taktyka 4-5-1, którą teraz będziemy testować, jest wręcz stworzona do gry z kontry. Spore zagęszczenie pola gry w obrębie środka boiska i tylko jeden napastnik potwierdzają te przypuszczenia. Trzeba się spodziewać sporej ilości akcji przegrywanych przez skrzydło zwłaszcza, że gramy jednym napastnikiem, który będzie musiał szukać wsparcia partnerów i naturalnie najpewniej będą to skrzydłowi. Jak to już ustaliliśmy w poprzednich testach najefektywniej wspomagają napastnika wysunięci skrzydłowi (OPP i OPL), my dysponujemy klasycznymi, więc współpraca może się układać różnie.
Testy: 19, 20: [wynik konfrontacji: 4-1]
Zgodnie z przewidywaniami zagęszczony środek boiska uniemożliwia swobodne rozgrywanie piłki przez graczy Newcastle. Takie rozwiązanie dawało też stosunkowo wysoki procent wygranych pojedynków o górne piłki, zwłaszcza w środku boiska, co z kolei umożliwiało szybkie rozpoczęcie akcji. Piłka zazwyczaj za pomocą prostopadłego podania trafiała do napastnika lub na skrzydła. Przy wyraźnym ataku ważną rolę odgrywał defensywny pomocnik, który wraz z parą stoperów zabezpieczali tyły, a gdy piłka trafiała na odpowiednią wysokość boiska wówczas podejmował interwencję i umożliwiał kontynuowanie oblężenia. Jedyną sposobnością ku temu by stworzyć jakiekolwiek zagrożenie pod bramką Totenhamu były próby zagrań po skrzydle gdzie była zachowana równowaga w układzie sił pomiędzy dwiema ekipami. I w pierwszym pojedynku właśnie po zagraniach ze skrzydła najpierw błąd popełnił obrońca faulując rywala w obrębie pola karnego, zaś w końcówce rozluźnienie w kryciu umożliwiło dokładną centrę i wykorzystanie jej strzałem z głowy. Nie inaczej sytuacja przedstawiała się podczas drugiej konfrontacji, najpierw Ameobi dostał zagranie ze skrzydła, później zaś wyrównanie dało dośrodkowanie ze skrzydła, a wynik ustalił Rossi po stałym fragmencie gry. Generalnie rzecz biorąc taktyka bardzo dobrze spisuje się przy neutralizacji ofensywnych walorów systemu 4 – 4 - 2. Rywal nie jest w stanie dokładnie rozegrać piłki przez środek boiska, odnotowuje sporo strat, dzięki czemu zyskujemy okazję do kontry. Jednak nigdy nie ma niczego za darmo i nacisk na defensywę odbija się kosztem ofensywy, tutaj dysponujemy w zasadzie tylko kontrami i zagraniami ze skrzydeł. Względnie istnie też możliwość budowy ataku pozycyjnego, lecz znikoma ilość zawodników o poleceniach ofensywnych niweczy takie zamiary.
11) Podejrzany 4–4-2 vs. 5–3–2:
[Cechy szczególne: 1)
Ustawienie, 2)
Polecenia drużynowe, 3) Polecenia indywidualne - domyślne dla poszczególnych pozycji]
Tym razem decydujemy się na kategorię taktyk z pięcioma obrońcami. Jednak taktyka, którą obecnie testujemy jest wyjątkowa z tego powodu, iż zastosowanie znajdują boczni, defensywni pomocnicy. Jak gdzieś wyczytałem ich zastosowanie daje spore korzyści, bowiem w defensywie pracują jako normalni obrońcy zaś w ofensywie przejmują rolę skrzydłowych przez co zaoszczędzamy na jednym zawodniku z każdej strony teoretycznie bez uszczuplania puli ofensywnej. Tak więc boczne korytarze są ich domeną, w środku mamy trzech zawodników o wyraźnie skrajnych poleceniach indywidualnych, którzy mogą być wspomagani przez środkowych pomocników. W samym ataku mamy dwójkę napastników, dzięki czemu znika niska efektywność z jaką spotykaliśmy się w poprzednim teście.
Testy: 21, 22 [wynik konfrontacji: 3-5]
W taktyce drzemie spory potencjał ofensywny, który ujawnił się już na początku pierwszego spotkania. Pod grę ładnie podchodzili środkowi pomocnicy, przez co wyrównywali nieco układ sił na połowie rywala. Środek pola stanowił praktycznie strefę zrzutu dla zawodników Totenhamu, którzy większość piłek wybijanych przez bramkarza przechwytywali i konstruowali kolejne ataki. Pomimo teoretycznie mniejszej siły na skrzydłach piłka często wędrowała właśnie bocznymi sektorami a kończyły się one dośrodkowaniami w pole bramkowe, gdzie szaleli napastnicy wspomagani przez ofensywnego pomocnika. Tylko jeden zawodnik na skrzydle stanowił marne zabezpieczenie tego sektora boiska zwłaszcza, gdy do akcji podłączali się obrońcy rywala. Taka sytuacja wymagała tego, by wingbacka wspomagali inni, w przypadku kiedy był to obrońca wówczas pozbawialiśmy się dodatkowego zawodnika w środku i odkrywaliśmy się na ewentualność „wjazdu” pomocnika rywali. Równe groźne były indywidualne szarże zawodników drugiej linii, bowiem wówczas pojawiały się sytuację 3 na 3 i błąd jednego z obrońców oznaczał wyjście rywala sam na sam z bramkarzem. Ponadto więcej miejsca z przodu od razu skutkowało prostopadłymi podaniami na szybkich napastników i wówczas trzeba było liczyć na dobra interwencję bramkarza. Na podstawie pierwszego spotkania ciężko było wnioskować, że druga konfrontacja zakończy się wynikiem 3-0 dla Totenahmu, co jak dotąd było najlepszym wynikiem ze wszystkich dotychczasowych konfrontacji. Z samego przebiegu spotkania nie wynikała taka przytłaczająca dominacja Totenhamu, jednak to waśnie przyjezdni początkowo przejęli inicjatywę. Jej efektem była głęboka defensywa Newcastle i w końcu błąd obrońcy, który sfaulował napastnika „Kogutów” w polu karnym. Oblężenie bramki przeciwnika trwało w najlepsze, cofnięci skrzydłowi przeszli do przodu zostawiając w defensywie tylko środkowych obrońców. Stworzyło to znaczną przewagę liczebną na wysokości drugiej linii Newcastle i pomimo głębokiego krycia piłka swobodnie wędrowała pomiędzy zawodnikami. Gospodarze odgryzali się za pomocą tych samych środków, co w poprzedniej konfrontacji - czyli zagraniami po skrzydle i prostopadłymi piłkami granymi na napastników, później na dobre zagościli na połowie Totenhamu. To jednak stwarzało odpowiednie warunki do kontrataku, a że z przodu mieliśmy dwójkę napastników, którzy mogli rozegrać piłkę pomiędzy sobą, to taki kontratak zakończył się pełnym sukcesem. Jak to już bywa, kiedy przeciwnik ładuje kolejne piłki do siatki to gra się nie klei i tak było z Newcastle, które straciło jeszcze jedną bramkę po prostopadłym zagraniu pomiędzy dwójką środkowych obrońców. Zadziwiające jest to, że taktyka dosyć skutecznie neutralizuje ofensywne poczynania rywala, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że tak naprawdę gramy trzema obrońcami i jednym zawodnikiem na skrzydle.
12) Podejrzany 4–4-2 vs. 5–4–1:
[Cechy szczególne: 1)
Ustawienie, 2)
Polecenia drużynowe, 3) Polecenia indywidualne - domyślne dla poszczególnych pozycji]
Podobnie prezentuje się taktyka 5-4-1, która jest nieco bardziej defensywna od swej poprzedniczki. W miejsce dwójki napastników mamy tylko jednego, ale za to przed nim ustawiony jest ofensywny pomocnik, który będzie wspomagał strzelca w akcjach ofensywnych. Jednak znając wyniki poprzednich eksperymentów możemy postawić tezę, że uszczupli to pulę możliwości akcji ofensywnych o kontrataki. Zyskujemy, względem poprzedniego wariantu, jednego obrońcę przy oblężeniu naszej bramki przez rywala.
Testy: 23, 24: [wynik konfrontacji: 3-1]
Rezultat pierwszego spotkania potwierdził wszelkie obawy, które pojawiły się jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Choć na początku Totenham próbował jeszcze cokolwiek skonstruować to z czasem było coraz gorzej i „Koguty” pomimo ustawicznych prób obsłużenia prostopadłym podaniem jedynego napastnika praktycznie biły głową w mur. Większe prawdopodobieństwo powodzenia miały szarże poszczególnych zawodników po skrzydle, bowiem dopiero wtedy w środku był zawodnik, który mógłby sfinalizować całą akcję. Podobnych akcji próbowali rywale, a że na skrzydle mieliśmy deficyt zawodników, to wystarczyło wejście obrońcy rywali i już robiło się niebezpiecznie. To właśnie po zamieszaniu po dośrodkowaniu Ameobi padł plackiem w polu karnym i sędzia podyktował jedenastkę. Kolejne szczególnie groźne akcje również rozwijały się na skrzydle, po czym długim zagraniem wzdłuż bramki przechodziły przez zatłoczone pole karne. Raz Ameobiemu udało się dostawić nogę, później ten sam zawodnik dostał prostopadła piłkę z drugiej linii i obrońca musiał ratować się faulem, co przyniosło jedenastkę i w konsekwencji druga bramkę. Nieco bardziej umiarkowanie, jeśli chodzi o układ sił, prezentowało się drugie spotkanie zakończone wynikiem 1 - 1, choć od samego początku graczy Totenhamu ukąsiło zagranie ze skrzydła. Zaskakujące jest to, że „Koguty” stroniły od podobnych akcji, czego dowodem jest widniejące w statystykach meczowych gołe 0 przy celnych dośrodkowaniach. Tym samym goście pozbawili się, o ile nie jedynej, to zdecydowanie najlepszej metody do zmiany rezultatu. Nie da się wykluczyć, że spore piętno odbiła czerwona kartka, którą otrzymał Baines już w 17 minucie. Mimo tego w samej końcówce Totenhamowi udało się wyrównać dzięki wykorzystaniu sporego zamieszania w polu karnym, jakie powstało po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. W tym przypadku należy stwierdzić to samo co wysnuliśmy w przypadku innych taktyk z jednym napastnikiem. W konfrontacji z czterema obrońcami niemożliwością jest przeprowadzenie skutecznej akcji czy kontrataku. Najprawdopodobniej byłoby to możliwe przy bardziej wysuniętych skrzydłowych, tak jak miało to miejsce w przypadku wariantu 4–3-3 lecz takie rozwiązanie powoduje, że trzeba pomyśleć o klasycznych, bocznych obrońcach, więc całą taktykę trzeba byłoby konstruować od nowa.
Wreszcie podsumowanie:
Po dosyć długiej podróży po taktycznych zawiłościach FM’owego świata wreszcie przyszła pora na kilka słów podsumowania. Wyjść należy od prostego założenia, że taktyka, którą cały czas próbowaliśmy rozmontować, jest w zasadzie taktyką totalną. W każdym calu zachowuje równowagę pomiędzy defensywą, a ofensywą, skrzydłami, a środkiem. Ciężko jest ją w sposób jednoznaczny zdemontować ze względu na to, że mało jest w niej słabych punktów. Ponadto decydując się na tłumienie jednego aspektu gry np. skrzydeł odkrywamy swój środek i vice versa. To wszystko sprawia, że udało nam się osiągnąć jedynie połowiczny sukces, co uniemożliwia jasne stwierdzenie, że taktyka X jest vademecum na nasze problemy związane z rywalem wiecznie stosującym ustawienie 4–4-2.
Wydaje się, że najłatwiej jest ugryźć to ustawienie od strony skrzydeł, wówczas wyniki konfrontacji wskazywałyby na zastosowanie taktyki 4–3-3, gdzie ofensywnie usposobieni skrzydłowi (OPP/ OPL) rekompensują straty w ataku, gdyż stosunkowo szybko są w stanie włączyć się w akcje. Ponadto czteroosobowy blok defensywny, gdzieś w środku tekstu błędnie uznany za konieczność (na co wskazują wyniki konfrontacji 4–4-2 vs. 3–5-2), gwarantuje niską ilość straconych bramek. I właśnie słowem o następnej taktyce: 5–3-2. Jest ona zupełnie innym rozwiązaniem aniżeli 4–3-3 i charakteryzuje ją to, że dopuszcza większą wymianę ciosów. Dzieje się tak dlatego, że dysponujemy stosunkowo duża ilością zawodników w środku pola i dwoma napastnikami, co pozwala na w miarę swobodne konstruowanie ataku pozycyjnego, stawiany więc na zdominowanie środka pola. Poważnym mankamentem jest gra na skrzydłach, gdzie dysponujemy jedynym zawodnikiem- winbackiem, lecz przy dobrym zestrojeniu poleceń indywidualnych z pomocą mogą przyjść inni - choćby środkowi pomocnicy.
Wreszcie dobrnęliśmy do końca tych wypocin, które za cel stawiały sobie znalezienia możliwie jak najlepszej taktyki, która zneutralizowałaby powszechnie stosowane 4–4-2. Czy nam się to udało? Połowicznie tak, choć biorąc pod uwagę fakt, że Football Manager to gra o niemalże nieskończonych możliwościach to takie stwierdzenie jest tu nie na miejscu. Dlatego cieszę się ogromnie, że już na początku poczyniłem pewne zastrzeżenie odnośnie całego testu, iż jest on jedynie próbą znalezienia optymalnego rozwiązania i tego dalej będę się trzymał. Przeto nie da się wyłączyć wszelkich innych czynników pozostających w tej grze w większych lub mniejszych koneksjach. Tak czy inaczej mam nadzieje, że przedstawione w tym tekście rozważania przydały się chociaż jednej osobie. Jednocześnie zapraszam do merytorycznej dyskusji i do podsuwania własnych pomysłów w tej kwestii, tak aby kolejne części cyklu były w miarę jak najbardziej miarodajne.