Nigdy nie zapomnę...
W dzisiejszym felietonie chciałbym się przede wszystkim skupić na pewnych zdarzeniach, które szczególnie zapadły mojej osobie – kibicowi w pamięć. Piszę ten tekst dlatego, że piłka nożna jest niewątpliwie swego rodzaju fenomenem społecznym. To ten właśnie sport, jak żaden inny wzbudza tyle emocji i przeżyć. Zdarza się, iż przez tą dyscyplinę wybuchają wojny (słynna wojna footballowa), rozniecają się zamieszki, ale też piłka kopna prowadzi do pojednania i pokoju (mecz USA – Iran na MŚ 1998). W tym felietonie przedstawię Wam trzy wydarzenia, które nigdy nie wypadną z moich wspomnień...
Mundial we Francji. Była to pierwsza międzynarodowa impreza, w której brałem czynny udział, to znaczy starałem się oglądać każdy mecz. Mnóstwo emocji – radość i smutek. Piękne gole, niezapomniane chwile. Ogromną niespodziankę sprawiła Hiszapnia, nawet nie awansując z grupy. Sensacja mistrzostw – Chorwacja odprawia z kwitkiem ówczesnych mistrzów Europy – Niemców, potem reprezentacja Davora Sukera, Roberta Jarniego czy tez Bobana, zostaje trzecią ekipą globu...
Niesamowite mecze, m.in. Anglia – Argentyna, narodziny talentu Michaela Owena, dramat wyrzuconego z boiska Beckhama...
Wszystkie te wspomnienia są niewątpliwie warte odnotowania, lecz mi w pamięć zapadł w pamięć szczególnie jeden mecz. Było to ukoronowanie całej imprezy. Finał. Rozpędzona francuska lokomotywa spotyka się z ówczesnymi mistrzami globu w składzie z genialnym Ronaldo. Wtedy wydawało się, że będzie to mecz o którym mówić będą pokolenia. Wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazywały, iż właśnie tak się stanie. Niestety na przeszkodzie stanęło jedno wydarzanie w noc poprzedzającą niezapomniany finał...
Piłkarz, który dzięki swojemu ogromnemu talentowi miał w pojedynkę wygrać finał dla Brazylii wpadł w problemy zdrowotne. Ronaldo w pewnej chwili zaczął rzucać się na łóżku, z ust poleciała mu piana, a przerażony Roberto Carlos zawołał resztę ekipy. Brazylijskiego snajpera odwieziono do jednego z paryskich szpitali. Do dziś nie jestem w stanie wyjaśnić o co chodzi. Bardzo śmierdząca sprawa. Przed meczem Ronaldo nie był zapisany w protokołach przedmeczowych. Mimo to zagrał. Brazylia przegrała 3:0, Zidane wyrósł na gwiazdę światowej piłki, Francuzi połączyli radość ze zdobycia puchar ze świętem narodowym (14 lipca to także moje urodziny :D), a Ronaldo został kozłem ofiarnym. Na moje nieszczęście w Paryżu nie brzmiały gorące rytmy samby, lecz słychać było krzepiącą nutę Marsylianki. Dobrze pamiętam, jak ubrany w trykot Canharinios siedziałem smutny, zły, ze łzami w oczach na babcinym łóżku. To były czasy...
Nie dalej jak rok później w Barcelonie na Camp Nou miał odbyć się mecz, który wyłaniał najlepszą klubową drużynę Europy. Naprzeciwko stanęły dwie jedenastki prowadzone przez genialnych trenerów i taktyków – Alexa Fergusona oraz Ottmara Hitzfelda. Ja, fan Czerwonych Diabłów gorąco wspierałem zespół Manchesteru. Porywał mnie fantastyczny duet napastników – Cole i Yorke. Nieprawdopodobne wrzutki Beckhama, przebojowość Giggsa, czy też waleczność Keane’a. Nad blokiem defensywnym pieczę miał niepowtarzalny Peter Schmeichel. Trudno się nie zgodzić, że była to niewątpliwie najlepsza jedenastka Europy...
Po drugiej stronie zespół Bayernu. Takie nazwiska jak Kahn, Elber, Effenberg, czy też Basler również budzą respekt. Znakomita dyscyplina taktyczna oraz niedościgniona niemiecka defensywa...
A wszystko to w świątyni footballu, stadionie – legendzie, czyli Camp Nou.
Piękna oprawa spotkania, UEFA zadbała o wszystkie szczegóły bardzo dokładnie. Mecz zaczął się fatalnie dla ekipy Fergusona. Już na samym początku gola zdobywa po genialnym rzucie wolnym Mario Basler. Gol rzadkiej urody...
Bayern dusi Manchester niemiłosiernie, w bramce Schmeichel dwoi się i troi. Ja kipię ze złości i modlę się o cud. Taka sytuacja utrzymała się do końcówki spotkania. Ferguson dokonuje desperackich prób ratowania pucharu. Wprowadza Solskjeara i Sheringhama. Czerwone Diabły zaczynają przyciskać...bramka wisi w powietrzu... Bayern zamknięty we własnej szesnastce...co chwila wrzutki Beckhama...już doliczony czas gry, ManU zaczyna się śpieszyć...rozpaczliwe próby zdobycia gola...piłka przed pole karne, strzela Giggs, trąca ją jeszcze Solskjear i... GOOOOOLL, a więc jednak. Nie minęło dobre 60 sekund, tymczasem futbolówka wstrzelona w pole karne, zamieszanie, Sheringham strzela..................GOOOOOOOOOOL. Manchester dokonał rzeczy niemożliwej. Ja skacze po pokoju i wyje z radości, Camp Nou całe rozgrzane do białości, a Niemcy zmrożeni, jakby jeszcze do nich nie dotarło to, iż stracili puchar w 2 minuty. Coś nieprawdopodobnego. Wielu fachowców uznało ten mecz za najbardziej emocjonujący w dziejach Ligi Mistrzów. Właśnie dla takich momentów żyje człowiek kochający football...
Cztery lata minęły od pamiętnego Mundialu we Francji. Wiele się zmieniło w światowej piłce. Niektórzy wielcy piłkarz rozstali się z footballem, pojawiły się nowe gwiazdy...
Jak zawsze wielkie emocję i oczekiwania wobec tych wielkich. Niespodziewanie, mistrzowie świata i Argentyńczycy odpadają już w grupie. W następnej rundzie ciekawe mecze i kontrowersyjne decyzje arbitrów. Jednak w finale spotyka się wirtuozeria Brazylijczyków i nieugięta taktyka Niemców.
Niewątpliwie sporym zaskoczeniem dla wielu był powrót do piłki Ronaldo. Piłkarz ten wreszcie pozbył się kontuzji, które na zawsze mogły wyeliminować z wielkiej piłki. Jednak wykazał on ogromny hart ducha i determinacje. Rzadko, który sportowiec potrafi podnieść po tak poważnych problemach. Ronaldo zaliczam, więc do tych niepowtarzalnych, nie tylko genialnych sportowców, ale również wspaniałych ludzi. Jego powrót był olśniewający. Wreszcie udowodnił fachowcom, że powinno się go na stałe zapisać w annałach światowej piłki nożnej. To co miał zrobić cztery lata wcześniej, zrobił wtedy i dał Brazylii piąty tytuł mistrzów globu, po golach strzelonych wielkiemu bramkarzowi – Kahnowi. To było niewątpliwie królewskie wejście na światowe salony...
No to dobrnęliśmy do końca. Mam nadzieje, że Was nie zanudziłem na śmierć :D. Podkreślam tylko, iż są tylko moje refleksje i każdy ma prawo sądzić inaczej. Zapraszam do wyrażania swoich opinii w komentarzach, o wydarzeniach o których prędko nie zapomnicie...