Witam w trzeciej części zmagań z niełatwymi, greckimi realiami… Póki co nie udało mi się oszukać przeznaczenia i skierować Ionikos na lepszy tor, a początkowe plany o zajęciu miejsca w pierwszej 5 to fikcja. Wtedy wydawało mi się, że skład mamy naprawdę silny. Tymczasem przeliczyłem się z oceną Superligi greckiej, która jest silna i bardzo wyrównana. Niemniej jednak zdecydowałem się wziąć pod uwagę Wasze rady i zmienić styl na defensywny. Szczerze mówiąc nie lubiłem nigdy grać defensywnie, ale chyba są na świecie drużyny, które muszą tak grać. Za kilka dni czeka nas mecz czwartej rundy Pucharu Grecji z trzecioligowcem – PAE Tharki. Będzie to dobre spotkanie do sprawdzenia nowego wariantu taktycznego. Choć trudno też nastawić zespół defensywnie na słabeusza z 3 ligi. Zobaczymy jak to będzie…
4. runda Pucharu Grecji, 8 listopada 2006.
PAE THARKI – IONIKOS 0:3 (0:2)
0-1 30’ Sikora (as. Sotirchos)
0-2 38’ Koletsis (as. Kępa)
0-3 85’ Fangueiro (as. Konstantinidis)
Skład Ionikosu:
Ramirez – Kępa, Sotirchos, Pajuelo, Vourexakis – Kotitsas, Fagueiro, Konstantinidis, Fabinho - Sikora, Koletsis.
Przed tym meczem nie przewróciłem składu do góry nogami… nie zmieniałem też taktyki, a defensywną na mecz z trzecioligowcem, bo byłby to ogromny błąd. Ustawienie pozostało to samo, zmieniłem jedynie bramkarza na Ramireza, bowiem Hernando w ostatnich meczach nie błyszczał. Za Simosa na prawej obronie wskoczył Kępa, który popisał się asystą i ogólnie bardzo pewną grą. Postanowiłem również drugi raz dać szanse 18-letniemu Koletsisowi, który po raz kolejny mnie nie zawiódł zdobywając bramkę. Reszta składu pozostała bez zmian, mecz ułożył się dla nas dobrze, szczerze mówiąc drużyna gospodarzy nie istniała tego dnia na boisku. Bo tak mogę nazwać 2 niecelne strzały, jakie oddali przez całe spotkanie. Piłkarzem meczu został Carlos Fangueiro, który w końcówce meczu zdobył pięknego gola strzelając odległości około 25 metrów. Największym pozytywem tego meczu był fakt, że drużyna poprawiła swoje morale po pewnym zwycięstwie, które nastąpiło po serii 7 meczów bez wygranej. Zastanawiam się teraz co zmienić przed kolejnym spotkanie ligowym, które już za 4 dni z Panioniosem. Drużyna ta nie jest potęgą ligi, bo zajmuje zaledwie pozycje o oczko wyżej od nas, więc ustawienie typowo defensywne odpada. Będzie to tak zwany mecz o 6 punktów.
Po dłuższych przemyśleniach zmontowałem nowe ustawienie, wygląda następująco:
Zdecydowałem się na ustawienie 5-3-2 bowiem według mnie jest nieco bardziej defensywne niż typowe 4-4-2, a nie traci się zbyt wiele z siły rażenia w ataku. Ale to tylko założenia teoretyczne, jak sprawdzi się w praktyce? Okaże się już za chwilę w meczu o 6 pkt. z Panioniosem.
Superliga Grecka, 12 listopada 2006.
PANIONIOS – IONIKOS 1:1 (0:1)
0-1 17’ Sikora (as. Sotirchos)
1-1 61’ Breska
Skład Ionikosu:
Ramirez – Kępa, Sotirchos, Pajuelo, Vourexakis – Kotitsas, Fagueiro, Konstantinidis, Fabinho - Sikora, Koletsis.
Przyzwoity mecz w naszym wykonaniu. Zaczęło się naprawdę dobrze, od początku meczu to moja drużyna miała inicjatywę. Ładny gol Sikory w 17 minucie, czwarty w sezonie. Jednak w drugiej połowie Panionios pokazał kły i narzucił nam swój styl gry. Dzięki dobrej postawie naszego golkeepera – Ramireza skończyło się na 1:1. Zarząd nie był zadowolony z takiego rozstrzygnięcia, ja również. Po tym spotkaniu nasza ekipa utrzymała się na bardzo słabej 15 pozycji w lidze. Za 7 dni kolejny mecz ligowy, tym razem z Ergotelisem – drużyną z 10 pozycji w Superlidze Greckiej.
13 listopada 2006
Na drugi dzień po meczu z Panioniosem otrzymałem prosty komunikat od zarządu, który w trzech słowach można przedstawić tak: „Jesteś zwolniony, Nara”. Przypał co? I co teraz? Kończymy tą karierę czy mam pisać o tym jak fajnie jest na bezrobociu? Nie kończymy! Nie będę też pisał jak fajnie jest na bezrobociu, bo nie jest fajnie, czy to w rzeczywistości czy nawet w FM. Powiem krótko: ekstremalne sytuacje wymagają ekstremalnych rozwiązań.
14 listopada 2006
Tego dnia zastąpiłem Leo Beenhakkera na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski. To się nazywa ekstremalne rozwiązanie… Będzie ciekawe! Tym bardziej, że już jutro mecz wyjazdowy z Belgami. Skład muszę wybrać z już wyselekcjonowanej kadry, która wygląda następująco:
Oczywiście kliku chłopaków z tego składu nie będzie u mnie miało szans na grę, zaś ową szansę dam wielu innym… Zaś sytuacja w Grupie A wygląda tak:
Wydawać by się mogło, że z kompletem zwycięstwa po 4 kolejkach awans Polska ma już zapewniony. Nic bardziej mylnego. A to dlatego, że Belgowie także wygrali 4 spotkania z rzędu a następny mecz gramy właśnie z nimi, w dodatku na wyjeździe. Portugalczycy mają zaległy jeden mecz… Patrząc w terminarz zostały nam jeszcze takie spotkania jak: wyjazdy do Portugalii, Finlandii, Serbii i Belgii. W związku z tym wszystko jest możliwe. Ja postaram się abyśmy po raz pierwszy zagrali na Mistrzostwach Europy, bo szansa ku temu jest olbrzymia.
Na mecz z Belgią zdecydowałem się na standardowe ustawienie 4-4-2 diament, tak wyglądała pierwsza jedenastka:
Skład Reprezentacji Polski:
Kuszczak – Bronowicki (Rząsa), Żewłakow, Żuraw (MoM), Golański – Błaszczykowski, Krzynówek, Sobolewski, Szymkowiak – Smolarek (46. Niedzielan), Żurawski.
Największy problem miałem z wyborem formacji defensywy, szczególnie środka. Nazwiska Głowackiego, Radomskiego, Rząsy i Baszczyńskiego nie przekonywały mnie. Zdecydowałem się postawić na duet środkowych Żuraw – Golański, a na bokach Bronowicki i Żewłakow. Dużo łatwiej było z pomocą i atakiem.
5. kolejka Eliminacji Mistrzostw Europy 2008, 15 listopada 2006.
BELGIA – POLSKA 2:2 (2:1)
0-1 2’ Żurawski (as. Krzynówek)
1-1 37’ Huysegems (as. Kompany)
2-1 41’ Pieroni (as. Huysegems)
2-2 56’ Niedzielan (as. Żurawski)
Był to mecz o bardzo zaskakującym przebiegu. Wszystko zaczęło się pięknie – 2 minuta, Maciek Żurawski po ładnym dośrodkowaniu Jacka Krzyżówka strzela gola. Myślałem, ze Belgowie od razu po stracie bramki wezmą się do odrabiania strat, tymczasem to nasza reprezentacja zdecydowanie częściej atakowała. Pierwsze 20 minut meczu zdecydowanie należało do nas… jednak z czasem Belgowie zaczynali się rozkręcać. No i stało się! Bardzo bolesne 4 minuty, kiedy to po golach Huysegemsa i Pieroniego gospodarze objęli prowadzenie. To był szok… wydawało się, że to my nadal kontrolujemy sytuacje na boisku… A tu niespodzianka. No nic, była jeszcze druga połowa i dużo czasu na odrobienie strat. W przerwie zmieniłem mało kreatywnego i ogólnie średnio spisującego się Smolarka, którego zastąpił Niedzielan. Zdecydowałem się również na zmianę w defensywie - Żewłakowa, który nie radził sobie na lewej obronie zmienił Rząsą. Jak się później okazało były to trafne zmiany. Szczególnie dobrze spisał się Andrzej Niedzielan, który w 56 minucie po podaniu Żurawskiego zdobył wyrównującego gola. W końcówce meczu dominowali Belgowie, którym bardzo zależało na odniesieniu zwycięstwa w tym spotkaniu. Jednak świetnie w bramce grał Kuszczak i Żuraw w obronie, który de facto został piłkarzem tego meczu, a był to dla niego zaledwie drugi mecz w kadrze.
Najważniejsze jest fakt, że udało nam się utrzymać pozycję lidera w naszej grupie. Niestety nasi główni rywale wygrali pewnie swoje mecze. Oto komplet wyników naszej grupy i tabela:
Pozostałe wyniki Grupy A EME:
Portugalia – Kazachstan 5:0 (Deco 2, Hugo Almeida, Fernando Meira, Maniche)
Finlandia – Armenia 2:0 (Yeremenko, Hyypia)
Inne ciekawe wyniki tej kolejki EME:
Irlandia – San Marino 9:1 (Keane 4, Kilbane, Harte, Doyle, Reid, McGeady)
Izrael – Chorwacja 1:0 (Toto Tamuz)
Klasyfikacja strzelców EME:
6 – Thierry Henry (Francja)
5 – Filippo Inzaghi (Włochy), Petar Jelić (Bośnia), Unal Gokhan (Turcja)
4 – Ebi Smolarek (Polska), Zlatan Ibrahimović (Szwecja), Robbie Keane (Irlandia), Nicolas Anelka (Francja)
Kolejny mecz reprezentacja Polski rozegra towarzysko z Egiptem, 7 lutego 2007 (za 82 dni). Ten długi czas wykorzystam na delikatną przebudowę kadry.