Polska piłka 2004 w pigułce
Piszę ten felieton przed dwumeczem sparingowym przeciwko reprezentacji Białorusi. Mecze te zostaną rozegrane na boiskach w Grodzisku Wlkp. oraz we Wronkach. W pracy tej zaprezentuje skrót wydarzeń związanych z polską piłką w 2004 roku.
Reprezentacja
Rozgrywki te zawsze wiążą się nie tylko ze sporym zainteresowaniem kibiców, ale przede wszystkim ze swoistym zamieszaniem w świecie mediów. Grupa eliminacyjna, którą wylosowaliśmy, okazała się dla nas szczęśliwa. Jak się później okazało, Walia, Austria czy Irlandia nie byli wymagającymi przeciwnikami. Punkty straciliśmy tylko w fascynującym spotkaniu przeciwko drużynie angielskiej. Od samego początku, kadra Janasa sprawiała wrażenie dobrze ułożonej, grającej drużyny. Swe grupowe zmagania reprezentacja Narodowa zaczęła od pojedynku z Irlandią. Jednakże piłkarze spod znaku Harfy nie potrafili oprzeć się wspaniale grającej drużynie znad Wisły. Bramki w tym meczu zdobyli Żurawski, Włodarczyk i Krzynówek. Po tym meczu, czekało naszych chłopaków ważne spotkanie z drużyną angielską. Po niezwykle zaciętym meczu, ulegliśmy 1-2, a wspaniałą bramkę zdobył Żurawski. Wyniki kolejnych spotkań to:
- vs. Austria 1-3(Kałuży, Krzynówek, Frankowski)
- vs. Walia 2-3(Frankowski, Żurawski, Krzynówek)
Bilans: 4 mecze, 3 zwycięstwa, 1 porażka- 9 pkt. i drugie miejsce w grupie, tuż za Anglikami. Cel: wygranie meczy u siebie, przede wszystkim dwóch pierwszych z Azerbejdżanem. Poważnym wyzwaniem będą natomiast mecze z Anglią a ciekawie zapowiada się pojedynek z Austrią. Jeśli chodzi o poszczególne postacie, to moim zdaniem na szczególną uwagę zasługuje czwórka piłkarzy, a są nimi:
- Maciej Żurawski, piłkarz- gwiazda, bardzo dobry, szybki napastnik- obu nożny, Polacy zawsze mu ufali.
- Tomasz Frankowski, As w rękawie Pawła Janasa. W eliminacjach wpuścił go dwa razy na boisko na końcówkę meczu, i dwa razy zdobył bramkę. Bardzo szybki napastnik
- Jerzy Dudek, cudowny bramkarz, podstawa zespołu, gdyby nie jego interwencje…
- Jacek Krzynówek, nasz najlepszy piłkarz, rozgrywający, od niego ,,pochodzą” najdokładniejsze dogrania, zawodnik posiadający atomowe uderzenie z dystansu.
Jestem zdania, że swojego rodzaju nie wypałem w reprezentacji był Grzegorz Rasiak. Trener Janas zawsze mu ufał, i przeważnie to on wychodził na murawę w pierwszym składzie. Jednak zdaniem większości obserwatorów i ekspertów Grzegorz jest za wolny, słabo strzela a jego jedynym atutem jest gra głową. Prawdą jest, że Grzegorz nigdy nie czuł się za dobrze w roli snajpera. W Groclinie wystawiał piłki Niedzielanowi, a sam czasem zdobywał bramki, przeważnie po stałych fragmentach gry strzałami głową.
Lp. Drużyna M Z R P Pkt B
1 Anglia 4 3 1 0 10 7:3
2 Polska 4 3 0 1 9 10:5
3 Austria 4 1 2 1 5 8:8
4 Irlandia płn. 4 0 3 1 3 5:8
5 Walia 4 0 2 2 2 5:8
6 Azerbejdżan 4 0 2 2 2 1:4
Nasze miejsce w grupie jest mocne, a wręcz nawet bardzo dobre. Trzeba przypomnieć, że oprócz zwycięstw grup, do mundialu awansują również dwa zespoły z drugich miejsc, z największą ilością punktów. Polska w tej klasyfikacji prowadzi zdecydowanie. Zdaniem wielu z ekspertów, mamy spore szanse na awans, ale musimy wygrać wszystkie mecze u siebie, a przede wszystkim mecze z Azerbejdżanem. Pojedynek z Anglią ma być szansą na błysk niektórych zawodników, ale po tym meczu nikt nie spodziewa się złotych gór. Osobiście jestem zdania, że remis będzie sukcesem. Wracając jednak do prowadzenia zespołu przez Pawła Janasa, wielu kibiców i znawców futbolu zarzucało mu ciągłe testowanie, sprawdzanie. Jednak zauważmy, że od początku eliminacji nasza Narodowa drużyna gra dobrze, zdecydowanie, skutecznie i z polotem.
Polska Ekstraklasa
Okres jesienny minął pod znakiem totalnej dominacji Wisły Kraków. Wygrała ona większość meczy i ma sporą przewagę nad pozostałymi zespołami. Jednak zawirowania transferowe, ciągłe afery między trenerami, na pewno ujemnie wpłyną na formę zawodników Białej Gwiazdy. Jednak czy stracą tak wysoką przewagę, która praktycznie daje już Wiśle miejsce w pierwszej 3 na koniec sezonu(no nie można spaść niżej chyba..)W chwili, gdy piszę ten artykuł, został już sfinalizowany transfer Szymkowiaka, ważą się losy Żurawskiego, a były zawodnik Wisły, Damian Gorawski, narzeka, że nie gra w pierwszym zespole(Ma to spory związek z klauzulą uwzględniającą dodatkowe opłaty dla Wisły w przypadku rozegrania przez owego zawodnika ustalonej w kontrakcie liczby spotkań. Okres jesienny, to czas odejścia Sebastiana Mili, do Austrii Wiedeń, przejścia Radosława Sobolewskiego z Groclinu do Wisły. Nastały również duże zmiany w stołecznej Legii. Zmieniono trenera (został nim Jacek Zieliński), który jak na razie zakończył karierę zawodniczą i skupił się na stanowisku trenera i menegera pierwszej ekipy. Inne zespoły, teoretycznie spełniały wymagania postawione im przez zarządy klubów, żaden jednak nie występował z grupy, wprowadzając jakby nowy powiew stylu polskiej piłki. Przechodząc do statystyk, zacznę od rundy wiosennej i końca sezonu 2003/2004. Napiszę, więc krótko, dla przypomnienia. Mistrz Polski - Wisła Kraków, drugie miejsce Legia Warszawa, trzecie m-ce Amica Wronki. Te trzy zespoły + Lech Poznań( zwycięzca pucharu Polski) zagrają w Europejskich Pucharach. Jeśli chodzi o statystyki po rundzie jesiennej sezonu 2004/2005, sprawa wygląda Następująco: zdecydowanie prowadzi Wisła(35pkt.)dalej Legia(27pkt)Groclin(25pkt)i Amica(24). Tak, więc faworytem do zwycięstwa w tych rozgrywkach jest zdecydowanie Wisła Kraków. Królem Strzelców(jak dotąd) jest Tomasz Frankowski(19)a zanim Maciej Żurawski(13)
Polacy za granicą
Ubiegły rok minął Polakom grającym na obczyźnie całkiem nieźle. Na piłkarza Światowej klasy wyrósł Jacek Krzynówek. Bardzo dobrze, choć z wpadkami, spisuje się Jerzy Dudek. Na tego piłkarza pozwolę sobie zwrócić więcej uwagi. Mianowicie jego rywalizacja o miejsce w bramce The Reds z Chrisem Kirklandem nadawała pikanterii rozgrywkom Premiership. Do tej pory z tej walki zwycięsko, dzięki kontuzji rywala, wyszedł Jurek. Innym Polakiem, na którego warto zwrócić uwagę śledząc losy naszych piłkarzy, jest na pewno Grzegorz Rasiak. Piłkarz ten przeszedł, jakby metamorfozę, stając się najlepszym napastnikiem 1. Ligi angielskiej. Jego dorobek bramkowy wystarcza mu na objęcie tytułu króla strzelców tychże rozgrywek. Trzeba przypomnieć, że do niedawna Rasiak nie był lubiany w społeczności dziennikarskiej, czy też internetowej. Jednak z chwilą, gdy zaczął zdobywać coraz więcej bramek, ucichła jego sprawa w mediach. Wracając do rozgrywek Bundesligi, warto przypomnieć, iż dobrą markę wyrobił sobie w swoim klubie Kosowski, potwierdzając to nie rzadkimi występami w pierwszym zespole. Przypomnę jeszcze o Sebastianie Mili, obecnemu zawodnikowi Austrii Wiedeń. Przeszedł on z Grodziska do stolicy Austrii a jego poczynania wróżą mu owocną przyszłość. Mało bym zapomniał o innym, bardzo dobrym, Polaku – Marcinie Żewłakowu, który stał się gwiazdą swojego klubu, Excelsior Mouscron. Zdobył on do tej pory 10 bramek, i jest filarem belgijskiej drużyny. To były informacje o najlepiej prezentujących się zawodnikach, grających w zagranicznych klubach
„Podbój” europejskich stadionów
Jak sama nazwa wskazuje, posłużyłem się w tym przypadku ironią, gdyż opisane w tytule rozdziału nie miało po prostu miejsca Przechodząc do sedna sprawy, będę mówił krótko, nie pozostawiając suchej nitki na polskich klubach. Najbardziej zawiodła Wisła Kraków. O ile można ją usprawiedliwić za porażkę z Realem Madryt, to porażkę z 4 drużyną Gruzji, Dinamo Tbilisi, trzeba okrzyknąć blamażem. Przyczepiając się do innych klubów, najmniej pretensji mam do chłopaków z Wronek. Sam awans był dla nich sukcesem, niestety na tym sukcesie się skończyło. Jednak ich doświadczenia, jakkolwiek nierzadko zakończone blamażami, mogą w przyszłości okazać się cenne dla talentu m.in. Burkhardta, Dudki, Kikuta czy Kucharskiego. Co do Legii, mam wątpliwości, czy ten dwu mecz był szczytem ich możliwości, czy zaangażowania. Postawa Lecha Poznań, którą niektórzy eksperci oceniają jako za bardzo asekuracyjną, jest moim zdaniem najgorsza z możliwych. Sami kibice woleliby oglądać ciekawsze spotkania, a nie chodzenie piłkarzy po boisku i obserwowanie, a wręcz uważanie na własne nogi „byleby spodenek nie pobrudzić”.
W tym felietonie to wszystko. Tak prezentowali się polscy piłkarze w ubiegłym roku. Zostaje nam tylko nadzieja, że w roku obecnym, Polskie kluby wezmą się w garść, a reprezentacja utrzyma dobre, wysokie loty w eliminacjach do MŚ. Ze swojej strony chciałbym życzyć polskim piłkarzom niegasnącego ducha walki, woli zaangażowania i przede wszystkim przysłowiowego „połamania nóg” na boisku.