Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

Poznaj swój kraj (cz. 1)

Było ciepłe lato, słońce wypalało betonową pustynię na środku skierniewickiego rynku potęgując uczucie gorąca. Niegdyś było tu zdecydowanie przytulniej, masa drzew dawała potężną porcję kojącego cienia zaś stara, wiecznie rozregulowana fontanna, ku uciesze dzieciaków wylewała poza betonowy zbiornik tworząc pole do taplania się w błotku. Teraz nic tylko beton, cegły i ta granitowa szarość...

Przechadzając się po doskonale znanych mi z dzieciństwa zakamarkach miasta trafiłem w końcu na placyk przez zabytkowym dworcem PKP. To miejsce jako jedyne nie straciło nic ze swego dawnego charakteru. Od zawsze był to punkt, w którym spotykała się cała patologiczna śmietanka Skierniewic, która od rana do wieczora jeździła na podwójnym gazie. To także arena słynnych potyczek z lat dziewięćdziesiątych między kibicami Legii, a lokalnymi kibolami zakochanymi w łódzkim Widzewie. Iluż idiotów tłukło się tu w imię wyimaginowanej miłości za klub? Ile krwi legionistów i widzewiaków wchłonął ten niewielki skwerek? Tego nikt nie jest w stanie zliczyć.

Skierniewice na przestrzeni kilku lat doprawdy sporo się zmieniły, począwszy od nowocześniejszej architektury na ludziach kończąc. Ze zdumieniem odkrywałem zupełnie inne oblicze mego miasta. Jeszcze jakiś czas temu wydawało się, że nie ma przede mną żadnych tajemnic. Tu spędziłem całe dzieciństwo i choć mój rozbrat trwał jedynie kilka miesięcy to dostrzegłem te wszystkie zmiany, których zwykły człowiek znajdujący się w środku tej kolorowej płycizny nawet by nie spostrzegł.

Irytowało wszystko, choćby donośny bas wydobywający się z przejeżdżających samochodów, którym wypełniały się ulice tego pięćdziesięciotysięcznego miasta. Irytowali frajerzy, dla których szczytem pożądania jest wystawienie łokcia przez uchyloną szybę swego auta. Nie ważne czy to Polonez czy Porsche. Rzecz w tym, że przez ułamek sekundy jest się gwiazdą...

Jednak najbardziej przygnębiająca była pustka, jaką zastałem w momencie, kiedy zawitałem na skierniewicki stadion. Obecnie jest to tylko pomnik niespełnionych marzeń o drugiej lidze, niewypełnionych obietnic i iście szlacheckiej prywaty włodarzy klubu, która zawiodła klub nad przepaść. Jeszcze niedawno było to miejsce tętniące życiem, w którym zawsze można było spotkać masę ludzi ciągnących na trzecioligowe mecze.

Widmo bankructwa nie raz już zawitało na stadion przy ulicy Pomologicznej, jednak nigdy nie odbijało się ono z taką mocą jak ostatnio. W 1993 roku nowo powstałe stowarzyszenie zdołało wykupić licencję do gry na trzecioligowych boiskach. Od tego momentu wszyscy wierzyli, że klub już niżej nie upadnie. Tym bardziej, że w sezonie 1999 / 2000 Unia miała szansę zakończyć rok na fotelu lidera, ale w jednym z dwóch rozegranych meczów rundy rewanżowej zaskakująco zremisowała z Wartą Zawiercie 1:1. Kibice i działacze w trakcie przerwy zimowej zaczęli po cichu wzdychać o upragnionej II lidze, co potwierdzało zajęcie drugiego miejsca na półmetku i ledwie punkt straty do prowadzącego Zagłębia. W meczu na szczycie zremisowała w Sosnowcu z Zagłębiem, po tym meczu w tabeli nadal prowadziło Zagłębie, zaś Unia miała dwa punkty straty. Szanse na mistrzostwo były więc ciągle aktualne. Niestety, dwa przegrane mecze z Włókniarzem Konstantynów i Lignomatem Jankowy odebrały wszelkie nadzieje na pokonanie Zagłębia. W końcówce rozgrywek Unia zanotowała jeszcze wygraną w Skierniewicach z Rozwojem Katowice, ale sytuacja była dawno wyjaśniona. Do II ligi awansowało sosnowieckie Zagłębie.

Bardzo dobra postawa tylko rozhulała nieposkromione ambicje włodarzy, którzy uporczywe poszukiwali środków finansowych dla zaspokojenia aspiracji. Niestety, wszystko opierało się o bardzo kruche podstawy - głównie o umarzanie gigantycznych długów przez ówczesnego prezydenta miasta - zagorzałego kibica Unii. W 2007 roku ponad pięćdziesięcioletnia historia klubu została starta w pył. Wszystko zaczęło się od zmiany warty na stanowisku prezydenta miasta, co zburzyło jedyny fundament na którym opierała się działalność klubu. Wypowiedzenie umowy dzierżawy terenu na którym znajdował się targ i parking miejski (które stanowiły główne źródło dochodu) pociągnęło za sobą jedyną słuszną decyzję - 25 stycznia 2007 wycofano klub z trzecioligowych rozgrywek.

Rozpoczęła się wielka emigracja zawodników do lokalnych klubów. Część rozjechała się do pobliskiej Rawy Mazowieckiej, by reprezentować tamtejszą Mazovię - występującą w czwartej lidze. Ja zaś udałem się do Łowicza, w którym zostałem zatrudniony na stanowisku asystenta trenera, głownie dzięki rekomendacji byłych Unitów - Roberta Hyżego i Tomka Styszki. W tym samym sezonie, w którym Unia pożegnała się z trzecią ligą, ja wraz z jej największym rywalem - Pelikanem zdołałem wywalczyć historyczny awans do II ligi.

***


Tak oto wraz z nową ekipą trafiłem na stare śmiecie, by szlifować formę przed zbliżającymi się bojami o przetrwanie w drugiej lidze. Przez pierwszy tydzień miałem za zadanie przeprowadzić obóz szkoleniowy, bowiem trener Jacek Cyzio skorzystał z propozycji i udał się na wakacyjny staż do Preston, aby pod okiem fachowców podnieść swoje kwalifikacje.
Nie tracąc czasu zająłem się sporządzaniem pierwszych raportów dotyczących formy poszczególnych zawodników:

Bramka:
Mariusz Jędrzejewski | BR | POL | 180 cm | 73 kg | 23 | E 1tys. |
Jakub Studziński | BR | POL | 183 cm | 81 kg | 20 | E 5tys. |
Robert Nowogórski | BR | POL | 184 cm | 83 kg | 29 | E 1tys. |
Karol Salik | BR | POL | 180 cm | 80 kg | 24 | E 1tys. |

Łowiccy bramkarze byli w marę solidni. Po pierwszych treningach zasugerowałem, aby w drużynie seniorów pozostali Kuba Studziński i Robert Nowogórski. Nieco wyżej stały akcje młodszego z tej dwójki, który udowodnił swoją klasę rozgrywając kilka imponujących sparnigów i na kilka dni po inauguracji sezonu przygotowawczego był bramkarzem numer jeden.

Obrona:
Zbigniew Czerbniak | LB, O Ś | POL | 190 cm | 89 kg | 35 | E 1tys. |
Paweł Nowotka | O PŚ | POL | 191 cm | 90 kg | 22 | E 1tys. |
Przemysław Pomianowski | O PŚ | POL | 180 cm | 72 kg | 21 | E 1tys. |
Łukasz Znyk | O PL | POL | 189 cm | 82 kg | 25 | E 1tys. |
Michał Brzózka | O LŚ | POL | 177 cm | 76 kg | 23 | E 1tys. |
Piotr Gawlik | O LŚ | POL | 184 cm | 75 kg | 25 | E 1tys. |
Slavomir Ovecka | O Ś | SVK | 189 cm | 80 kg | 30 | - |
Marcin Pacan | O Ś | POL | 186 cm | 79 kg | 25 | E 1tys. |
Tomasz Styszko | O Ś | POL | 185 cm | 85 kg | 32 | E 1tys. |

Linia defensywna Łowiczan stanowi mieszankę młodości i doświadczenia. Na prawej flance zdecydowanym liderem jest Przemek Pomianowski, który na daną chwilę nie ma godnego konkurenta, choć Paweł Nowotka również potrafi zagrać dobre spotkanie na tej pozycji.
Lewa strona to domena Łukasza Zynka, który klasą dorównuje partnerowi po drugiej stronie. Jego zmiennikiem jest Michał Brzózka, który może być też wykorzystywany do łatania dziur w środku obrony.
Na pozycji stopera oprócz wspomnianych „łataczy dziur” - do których względnie można zaliczyć także Piotrka Gawlika - znajduje się dwójka doświadczonych graczy i jeden dwudziestopięciolatek. Wydaje się, że to właśnie Marcin Pacan prezentuje się najsolidniej ze wspomnianej trójki i oczywiście jest pewniakiem do gry w wyjściowym składzie. Problem pojawia się w doborze partnera, bo ani Styszko, ani Slavomir Ovecka nie prezentują się rewelacyjnie. To powoduje, że partnera dla Pacana trzeba poszukiwać wśród innych zawodników i w tej roli całkiem dobrze wywiązuje się wspomniany Piotrek Gawlik.

Pomoc:
Robert Wilk | P PL | POL | 182 cm | 80 kg | 37 | E 1tys. |
Michał Lochowski | P Ś | POL | 180 cm | 74 kg | 29 | E 4tys. |
Michał Adamczyk | OP PŚ | POL | 174 cm | 69 kg | 28 | E 1tys. |
Bogdan Józwiak | OP PŚ | POL | 172 cm | 73 kg | 36 | E 4tys. |
Honorat Stróż | OP PŚ | POL | 174 cm | 76 kg | 22 | E 1tys. |
Maciej Wyszogrodzki | OP PŚ | POL | 174 cm | 65 kg | 21 | E 1tys. |
Robert Hyży | OP LŚ | POL | 177 cm | 77 kg | 32 | E 1tys. |
Maciej Terlecki | OP Ś | POL | 178 cm | 82 kg | 30 | E 4tys. |

Trzon drugiej linii stanowią bardzo doświadczeni zawodnicy, których zmiennikami mają być młodzi i ambitni zawodnicy. Na lewej stronie najlepiej spisuje się stary znajomy z Unii Skierniewice - Robert Hyży, którego jedynym konkurentem jest nasz grający asystent - Robert Wilk.
Na prawej flance zdecydowanym liderem jest Bogdan Jóźwiak - kapitan i motor napędowy drużyny. Maciej Wyszogrodzki nie błyszczał podczas pierwszego tygodnia przygotowań, choć i tak pewnie nie wygrałby rywalizacji z Bogdanem to jednak powinien prezentować się zdecydowanie lepiej, jak na zmiennika solidnej firmy przystało.
W środku drugiej linii sytuacja wygląda zdecydowanie najlepiej. Trzon stanowią doświadczony Maciek Terlecki i jeden z najlepszych zawodników z Łowicza - Michał Lochowski, ale oprócz nich na wyróżnienie zasługuje wychowanek klubu - Honorat Stróż. Ten dwudziestodwulatek zaliczył niezwykle udany występ w roli zmiennika dla Terleckiego, dzięki czemu znacznie wzrosły jego notowania. Również solidnie, choć bez fajerwerków, zaprezentował się Michał Adamczyk.

Atak:
Radosław Kowalczyk | OP PŚ, N Ś | POL | 169 cm | 66 kg | 34 | E 5tys. |
Marcin Kosiorek | N | POL | 171 cm | 67 kg | 21 | E 1tys. |

Liczebność formacji atakującej nie powala na kolana, ale paradoksalnie jest ona silniej obsadzona niż linia defensywna. Radek Kowalczyk to niezwykle solidna firma, ma za sobą całkiem pokaźną liczbę rozegranych spotkań w Ekstraklasie w barwach Wisły Płock. Najważniejsze, że pomimo podeszłego wieku potrafi ustabilizować formę na wysokim poziomie. Równie solidnie prezentuje się jego młodszy kolega Marcin Kosiorek - wychowanek łowickiego Pelikana i jeden z najbardziej obiecujących zawodników.

Jakby nie patrzeć kadra Pelikana prezentuje się całkiem solidnie. Zwłaszcza, gdy uwzględnimy środki finansowe tego klubu i nędzną rozpoznawalność na krajowym podwórku. Skompletowany skład jest w głównej mierze oparty o doświadczenie, jednak za starszymi zawodnikami postępuje młodzież, która już na tą chwilę dysponuje umiejętnościami nakazującymi coraz częściej spoglądać w ich kierunku podczas ustalania wyjściowej jedenastki. Najsłabiej wypada linia obrony, zwłaszcza jej środkowy odcinek, który powinien być jak najszybciej wzmocniony jednym, solidnym zawodnikiem. Należało również rozglądać się za trzecim napastnikiem, który stanowiłby alternatywę w razie ewentualnej kontuzji Radka czy Maćka.

***


Zgrupowanie w Skierniewicach poprzedzające drugoligowe rozgrywki mieliśmy rozpocząć od meczu kontrolnego z Odrą Wodzisław. W przeddzień spotkania na bocznym boisku pojawił się prezes Janusz Białas. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu zawiadomił mnie o tym, iż to ja w najbliższym spotkaniu poprowadzę Pelikan, bowiem Jacek Cyzio postanowił jeszcze zostać na szkoleniu w Preston. Nie pozostało mi nic innego jak skompletować jedenastkę na nadchodzące spotkanie.

Widocznie los tak chciał, żebym w tym miejscu rozegrał swoje pierwsze spotkanie na ławce trenerskiej. Oby to był dobry mecz - pomyślałem, po czym udałem się do szatni.
Przez pierwszą część meczu trwało wzajemne badanie gruntu, dopiero po dziesięciu minutach przeprowadziliśmy śmiałą akcję prawą flanką, jednak prostopadłe podanie do Radka Kowalczyka zostało przecięte przez Sławomira Szarego. Ten od razu uruchomił szybką kontrę, ale na szczęście strzał Arka Aleksandra został sparowany przez Kubę Studzińskiego. Jednak przy rzucie rożnym nie mieliśmy już tyle szczęścia, bowiem piłka po strzale Bartka Hinca uderzyła w poprzeczkę, po czym spadła wprost pod nogi Bartka Iwana, który umieścił ją w siatce. Od tego momentu Odra cały czas napierała, zaś my staraliśmy się uporządkować nasze szyki obronne i uspokoić rozhulanych Wodzisławian. Konsekwencja i upór w konstruowaniu akcji przyniosły skutek tuż przed przerwą, kiedy to Radek Kowalczyk mierzonym strzałem z 25 metrów pokonał Pawła Linkę.
W przerwie dokonałem dwóch zmian, w miejsce bezbarwnego Maćka Terleckiego wprowadziłem ulubieńca łowickich kibiców - Honorata Stróża, który miał być odpowiedzialny za dogrywanie piłek do napastników. Remedium na szarże napastników Odry miało się okazać wprowadzenie Zbyszka Czerbniaka w miejsce powolnego i bezbarwnego Tomka Pacana.
Początek drugiej połowy rozegraliśmy spokojnie, chcąc za wszelką cenę utrzymać korzystny wynik. W tym czasie Odra miała się wyszaleć i stworzyć nam dogodną okazję do przeprowadzenia kontrataku skrzydłami. Niestety, ale nasze szyki obronne zostały złamane w 65 minucie, kiedy to do prostopadłego podania doszedł Bartek Hudek i precyzyjnym strzałem przy bliższym słupku pokonał Kubę Studzińskiego. Wynik spotkania nie uległ już zmianie, choć zarówno Pelikan jak i Odra wypracowały sobie po jednej dogodnej sytuacji. Po mecz spotkaliśmy się z pozytywnymi komentarzami, choć kibice kręcili nosem oczekując wysokiego zwycięstwa, ale jako kibice mają do tego prawo...

Nie zdążyłem ochłonąć po tak potężnej dawce emocji kiedy odezwał się prezes Białas. Ton jego głosu wskazywał na to, iż był bardzo zdenerwowany. W kilku wykrzyczanych słowach polecił, abym jak najszybciej udał się do Łowicza...
O artykule
Kategoria: Kariery
Podkategoria: FM 2008
Dodano: 03.04.2008

Liczba wyświetleń: 2724

Średnia ocen: 5.25



Komentarze
Ziutek
Obiecujący początek, rozbudowane refleksje o Skierniewicach. Jednak później nagle przeskoczyłeś za pomocą kilku zdań i trzech gwiazdek do tego jak już jesteś asystentem. Brakuje fabuły dotyczącej Pelikana - niestety od razu przeszedłeś do opisu drużyny i pierwszego meczu. Liczę, że w następnych częściach poza okolicznościami zostania pierwszym trenerem, co musi nastąpić będzie jeszcze jakaś inna, ciekawa historia.

Kto w końcu jest asystentem? Ty czy Robert Wilk? A może to ta sama osoba? ;>
24 kwietnia 2008 15:45
Lukaszp
Asystentem jestem ja, jednak jakby nie patrzeć chwilowo jestem na pozycji osoby zastępującej menadżera. Stosując zasadę subsydiarności można pokusić się o stwierdzenie, że tymczasowo asystenta nie ma ;] Toteż Robert Wilk formalnie jest prawą ręką, grającym trenerem i kapitanem, a przez czas nieobecności menadżera - asystentem. Ale to jest mocno naciągana wersja, więc raczej należy to uznać za niedopatrzenie z mojej strony.
29 kwietnia 2008 20:03


 


Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu