Patch 8.0.2 Fudi&Messinho Revolution Update 2008
Rozmiar bazy: mała
Włączone ligi, z każdego kraju dwie pierwsze: Meksyk, USA, Austria, Belgia, Białoruś, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Dania, Anglia, Finlandia, Francja, Niemcy, Grecja, Węgry, Izrael, Włochy, Holandia, Norwegia, Polska, Portugalia, Rumunia, Rosja, Szkocja, Słowacja, Słowenia, Hiszpania, Szwecja, Szwajcaria, Turcja, Ukraina, Serbia, Argentyna, Brazylia.
O Odrze Opole usłyszałem pierwszy raz w czasie studiów, kiedy grali w pucharze Polski z Górnikiem Zabrze. Od tego momentu wraz z kumplami zaczęliśmy chadzać na mecze. Pamiętam pierwsze spotkanie, było znakomite i mimo przegranej moje wrażenia były jak najbardziej pozytywne. To był też ten sezon, kiedy Odra była bardzo bliska awansu do pierwszej ligi. Szansę zaprzepaściła w ostatnich kolejkach. Do dzisiaj pamiętam komentarze ludzi na mieście w Opolu, że ktoś inny kupił sobie awans. Coś pewnie jest na rzeczy skoro dzisiaj na światło dzienne wychodzą rewelacje dotyczące kupowania meczów i nagłych awansów do wyższej klasy rozgrywkowej. W każdym razie sentyment pozostał.
29 czerwca 2007 Opole
Mój pierwszy dzień i debiut w roli menadżera drużyny. Pracę zawdzięczam znajomości z prezesem Guido
Vreulsem. Właściwie to znajomy mojego ojca nie mój. Sam prezes miał odejść z klubu, ale postanowił jeszcze jeden sezon dać sobie szansę, ja zaś bardzo potrzebowałem pracy i w końcu mogłem jakoś wykorzystać doświadczenie z pobytu w Anglii, kolebce futbolu gdzie przez kilka lat podglądałem metody tamtejszych szkoleniowców. Szczególnie dużo się nauczyłem w czasie pobytu w Luton, należało też skorzystać ze, zdobytej za niezły pieniądz, licencji UEFA Pro. W jej pozyskaniu pomógł ojciec, który zna pana Eugeniusza Kolatora, przecież do jej zdobycia wymagane jest spełnienie pokaźnej liczby warunków. Cóż, może niezbyt uczciwe, ale mało kto w Polsce się tym przejmuje. W każdym razie dostałem swoją szansę.

Warunki, jakie zastałem nie były zbyt dobre. Brzydka szatnia, fatalny stan murawy, brak jakiś komfortowych warunków sanitarnych. Nie było śladu po krytych basenach, dobrze wyposażonych siłowni czy salonów odnowy biologicznej tak doskonale znanych z angielskich realiów. Trzeba jednak działać z tym, co znajduje się w klubowej dyspozycji. Na pierwszym spotkaniu prezes
Vreuls zapoznał mnie z moimi współpracownikami:
Sebastian
Żymła (asystent) – nowy człowiek w klubie. Młodszy ode mnie, ale sprawiał wrażenie kompetentnego jak na warunki klubu. Otrzyma szansę prowadzenia młodzików i mam nadzieję, że pokaże mi na co go stać.
Ireneusz
Haraś (trener) – istna skarbnica wiedzy odnośnie wartości poszczególnych zawodników znajdujących się w kadrze. Kiedyś sam był asystentem, ale lepiej sobie radzi trenując graczy niż ich prowadząc.
Marek
Tracz (trener juniorów) – aktualnie grający jeszcze zawodnik, który posiada także zacięcie trenerskie. Na razie dam mu popracować z młodzikami i zobaczę co tak naprawdę potrafi.
W klubie było też dwóch fizjoterapeutów: Jerzy
Kochas i Mariusz
Gnoińśki, ale z nimi nie mogłem się dzisiaj spotkać. Klub zatrudniał też jednego scouta i był nim były piłkarz Odry - Józef
Żymańczyk, który akurat pojechał obserwować naszych najbliższych rywali i miałem go spotkać na Słowacji, gdzie mieliśmy grać towarzyski mecz z SK Odeva Lipany.
Po spotkaniu z prezesem razem z moim sztabem szkoleniowym pojechaliśmy na miejsce sparingu. Z zawodnikami jeszcze nie zdążyłem się zobaczyć, ale miałem nadzieję to nadrobić na porannym treningu.
30 czerwca 2007 Lipany
Uff…pierwszy trening z zespołem już za mną. Dobrze, że wczoraj wieczorem Sebastian i pan Irek trochę ze mną posiedzieli, dzięki czemu dowiedziałem się co nieco o zawodnikach, których mam do dyspozycji. Jednak dopiero po dzisiejszych zajęciach mogłem wyrobić sobie jakąś opinię. Mam nadzieję, że w pełni zrozumieli moje oczekiwania względem każdego z nich. Niby kiwali głowami i wykonywali dokładnie to czego chciałem, ale mecz pokaże na co ich stać.
Kadra wyglądała następująco:
Bramkarze:
Marcin
Feć (28 lat, Polska) – podstawowy bramkarz zespołu, doświadczony, o całkiem niezłych warunkach fizycznych. Mimo nienajlepszego refleksu, gry na przedpolu i chwytania piłki na razie będzie wychodził w pierwszym składzie.
Jakub
Bella (24 lata, Polska) – umiejętności słabiutkie i w związku z tym raczej będzie grzał ławę, ale dam mu malutką szansę w towarzyskich meczach.
Kamil
Telecki (19 lat, Polska) – młody, zdolny, może nie jest jakiś olśniewający, ale będę mu się przypatrywał.
Właściwe bieda z nędzą, ale z braku funduszy nie mam zbyt wielkiego pola manewru. Na pewno zapoluję na jakiegoś dobrego bramkarza, który aktualnie nie ma pracy. Ze względu na znikomą znajomość krajowego rynku będę musiał się oprzeć na wiedzy mojego scuota, który – mam nadzieję – znajdzie kogoś odpowiedniego do pełnienia tej roli.
Obrońcy:
Łukasz
Ganowicz (26 lat, Polska) – kapitan drużyny, waleczny, silny, dobrze grający głową. Nie ulega wątpliwości, że będzie stanowił podstawę naszej defensywy.
Marcel
Surowiak (24 lata, Polska) – bardzo wszechstronny zawodnik, ale najlepiej radzi sobie jednak w destrukcji. Widzę go w roli jokera wchodzącego na boisko i łatającego dziury.
Jakub
Grodzki (20 lat, Polska) – młody obrońca w zespole. Wciąż mocno stremowany, ale dobrze całkiem nieźle układa mu się współpraca z Ganowiczem. Jak przystało na rasowego obrońcę cechuje się agresywnością. Ogólnie jednak nie rozwinął jeszcze umiejętności, które pozwoliłyby mu wskoczyć do pierwszej jedenastki. Czas pokaże, co z niego będzie.
Marcin
Józefowicz (30 lat, Polska) – stary wyjadacz, na pewno imponuje zdecydowaniem w odbiorze piłki. Na razie razem z Ganowiczem stanowi podstawę środka obrony.
Filipe Felix
Andrade (22 lata, Brazylia) – młody, lewy obrońca, waleczny i szybki. Zdecydowanie podstawowy gracz na boku obrony.
Pape
Samba Ba (25 lat, Senegal) – szybki, waleczny obrońca, który całkiem nieźle radzi sobie w rozgrywaniu akcji po prawej stronie boiska.
Formacja wymaga dobrego, klasowego obrońcy, który najlepiej radzi sobie na środku defensywy. Na szczęście znam jednego, w dodatku bez kontraktu, który mógłby zasilić szeregi Odry. Po meczu na pewno do niego zadzwonię.
Pomocnicy:
Tomasz
Copik (29 lat, Polska) – doświadczony, defensywny pomocnik. Trochę wolny, ale za to dobrze gra głową, potrafi także przerwać akcję i czasami strzelić. Będzie odpowiedzialny za środek boiska.
Błażej
Karasiak (21 lat, Polska) – młody, jeszcze słabiutki, defensywny pomocnik. Wydaje się że ma potencjał na dobrego gracza, ale na razie musi się jeszcze sporo nauczyć. Jak na razie będzie pełnił rolę zmiennika dla Copika.
Marek
Tracz (32 lata, Polska) – bardziej koncentruje się na pracy trenerskiej, ale ze swoim doświadczeniem wciąż jeszcze jest potrzebny drużynie. Umie zagrać dobrą piłkę, zastawić się i świetnie wykonuje rzuty karne. Ponadto ma duże poważanie w drużynie.
Andrew
Konopelsky (19 lat, Polska) – środkowy pomocnik wypożyczony z ŁKS Łódź. Młody, szybki, zadziorny, dobry technicznie, jeszcze szybko się męczący, ale na pewno imponuje umiejętnościami rozgrywania piłki.
Rafał
Wodniok (25 lat, Niemcy) – szybki, ofensywny pomocnik, o dobrej technice i strzale, świetnie zamykający akcje ze skrzydła. Na pewno dostanie szansę w pierwszej jedenastce.
Madrin
Piegzik (28 lat, Polska) – doświadczony zawodnik, umiejący przytrzymać piłkę, rozegrać i - jak ma dobrą okazję - to strzelić z dystansu. Imponuje dojrzałością i spokojem w rozgrywaniu akcji. Najprawdopodobniej zostanie mu przypisana rola rozgrywającego.
Maciej
Wojtas (26 lat, Polska) – skrzydłowy, motor napędowy na lewym skrzydle. Na dzień dzisiejszy nie jest jeszcze w stuprocentowej dyspozycji, bowiem dochodzi do siebie po niedawnej kontuzji, ale za kilka dni powinienem móc skorzystać z jego umiejętności.
Przemysław
Kościukiewicz (18 lat, Polska) – jeszcze młodziutki i mało potrafiący piłkarz. Marne szanse na grę czy nawet walkę o pierwszą jedenastkę, ale przynajmniej czegoś się nauczy trenując z podstawową kadrą.
Cóż…może nie najsilniejsza pomoc, ale tutaj nie przewiduję wzmocnień. Ewentualne wzmocnienia będą uzależnione od wyników osiąganych przez drużynę a także od postawy konkretnych zawodników w rundzie jesiennej.
Napastnicy:
Ugochukwu
Enyinnaya, ksywka Ugo (26 lat, Nigeria) – świetnie grający głową, sprytny i techniczny zawodnik. Na pewno podstawowy gracz odpowiadający za trafianie do siatki przeciwnika.
Marcin
Pontus (21 lat, Polska) – młody, perspektywiczny zawodnik. Dobrze wykańcza akcje, potrafi dobrze zagrać głową i rozegrać akcję z partnerem. Trochę wolny, ale nad tym jeszcze z nim popracuję.
Formacja potrzebuje na pewno jakiegoś klasowego napastnika. Tak więc trzeba zagonić Józka, aby znalazł kogoś o odpowiednich umiejętnościach, kto miałby istotny wpływ na poprawę jakości tej formacji.
Młodych graczy nie miałem na razie do dyspozycji, bo zostali oni w Opolu. Sebastian twierdził, że na razie są tam bardzo słabiutcy gracze, którzy jak na dzień dzisiejszy są bez szans na grę w pierwszym składzie. W tej kwestii na razie nie miałem wyboru i musiałem mu zaufać. Obiecałem sobie jednak, że po powrocie zajrzę do młodzików, aby sprawdzić co każdy z nich reprezentuje.
Na pierwszy mecz przygotowawczy wybraliśmy się do słowackiej miejscowości – Lipany, by podjąć lokalna drużynę. Tuż przed meczem miałem straszną tremę, ale jako profesjonalista nie dawałem tego po osobie poznać, aby nie tworzyć jeszcze dodatkowego obciążenia dla zawodników. Zapowiedziałem im, że mają grać na luzie i pokazać na co ich stać nie bojąc się o wynik. Musiałem się przekonać czy moje pomysły mają przełożenie na piłkarską rzeczywistość.
Mecz towarzyski Odeva Lipany - Odra Opole
30 czerwca 2007r. godzina 15.00

Początek meczu moi zawodnicy zaczęli z animuszem. W 3 minucie rzut rożny i wybicie piłki z linii bramkowej. W 9 świetnie rozegranie piłki przez
Piegzika, podanie na skrzydło do
Wodnioka, ścięcie do środka i centra na głowę
Ugo. Niestety, bramkarz zdołał przenieść piłkę ponad poprzeczką, ale nawet słowaccy kibicie zdobyli się na nieśmiałe oklaski. Kolejny korner, po którym piłka trafiła do
Copika i znowu pudło. Pierwsze minuty mogą świadczyć o tym, że stałe fragmenty gry powinny stanowić naszą mocną stronę. Ledwie 2 minuty później kolejny rzut rożny i tym razem
Ganowicz trafia do bramki. W 13 minucie
Wojtas zaatakował
Dzubaka, który zmuszony odgrywa piłkę do bramkarza, na to tylko czekał
Ugo, który wyskoczył jak diabeł z pudełka i strzelił obok zupełnie zszokowanego
Krizalkovica. Po tych szybkich bramkach gra się uspokoiła i powoli zaczęło wiać nudą. Nadeszła 30 minuta spotkania a wraz z nią dwójkowa akcja
Konopelskyego i
Piegzika, która skończyła się podaniem na wolne pole do
Ugo. Ten bez problemu strzelił obok bezradnego bramkarza,
Jacko coś tam wrzeszczał na sędziego, że powinien podyktować spalonego, ale pan w czarnym był głuchy na jego argumenty. W 34 minucie błąd
Copika spowodował wyjście na czystą pozycję
Angelovica jednak ten ostatni spudłował. Takie sytuacje w piłce się przeważnie mszczą. 37 minuta - rzut wolny na połowie Odry wykonywany przez
Piegzika, długa piłka w pole karne i
Ugo bez żadnej opieki dochodzi do piłki i strzela do pustej bramki. To spowodowało nieopisaną radość na naszej ławce rezerwowych, mi zaś pozwoliło głębiej odetchnąć. Na razie piłkarze grali dokładnie to, czego od nich oczekiwałem. Ledwie minutę później byliśmy o włos od straty bramki, ale strzał
Angelovica z linii bramkowej wybił
Ganowicz. W końcu gwizdek sędziego zakończył pierwszą połowę.
Druga część spotkania nie przyniosła żadnych rewelacji. Kazałem cofnąć linię obrony, wpuściłem rezerwowych. Dwukrotnie, w 56 i 59 minucie, groźnymi strzałami popisał się
Ugo, ale chyba był już zupełnie rozkojarzony i dziesięć minut później dałem pograć
Pontusowi. Do końca spotkania nie wydarzyło się już nic godnego uwagi. Gwizdek sędziego wywołał wśród piłkarzy satysfakcję z dobrze wykonanej pracy.

Jeszcze telefon od prezesa z dwiema wiadomościami. Jedna to gratulacje z wyniku i druga taka zaangażował trójkę Serbów w roli trenerów. Cóż, biorąc pod uwagę stan klubowej kasy w sumie cieszyłem się, że będę miał pomoc. Szczególnie że pan
Vreuls zapewnił mnie, że są to doświadczeni fachowcy.
1 lipca 2007r.
Poznałem „prezent” od prezesa. Na szczęście trójka Serbów znała się na rzeczy. Po rozmowie z nimi i treningu wiedziałem, że Dragan
Simonovic, Miroslav
Smajic, Zoran
Molotovic bardzo mi pomogą w poukładaniu treningu, na którym prawdę mówiąc niewiele się znałem. W międzyczasie próbowałem się dodzwonić do Piotra
Rafalskiego (22 lata, Polska), którego znałem z występów w Legii w tamtym sezonie. Imponował szczególnie w grze głową. Poznałem go przypadkowo już poza boiskiem i teraz ta znajomość się przydała. To, że nie został w Warszawie to wina jego kapryśnego charakteru, a także przypięta do niego opinia chamskiego zawodnika. Ja jednak wierzyłem w niego i 3 lipca za bezcen został on zawodnikiem Odry Opole.

W międzyczasie do klubu przyszedł zawodnik z poręczenia mojego scouta - Józefa
Żymańczyka. Wybrańcem był Maciej
Kaczorowski (27 lat, Polska), który został zwolniony z kontraktu przez GKS Bełchatów. Podobno jest super szybkim zawodnikiem, ale to zweryfikuje rzeczywistość meczowa, w każdym razie będzie rywalizował o miejsce w ataku, ewentualnie w razie plagi kontuzji wykorzystam jego szybkość na skrzydle.

Obaj zawodnicy dołączyli do nas już w Opolu, gdzie mieliśmy rozegrać kolejny sparing z zespołem Xaverov Horni Pocernice.
Mecz towarzyski Odra Opole - Xaverov Horni Pocernice
3 lipca 2007r. godzina 19.00

Przed meczem w szatni zapowiedziałem piłkarzom, że u siebie - nawet jeśli to sparing - powinniśmy wygrać.
Początek meczu to spokojnie wyczekiwanie obu drużyn i zaczepne akcje mojego zespołu. W 7 minucie piłka po strzale
Ganowicza z rzutu rożnego minęła nieznacznie bramkę, także strzał
Konopelskyego w 10 minucie był niecelny. Cztery minuty później ciągnący akcje od początku meczu
Konopelsky zagrywa do wychodzącego na czystą pozycję
Piegzika, ale ten pudłuje jak junior. W 24 minucie w końcu padła bramka. Zagranie z rzutu rożnego do kapitana drużyny i gol. Trybuny szaleją, bo Łukasz jest od dawna podporą drużyny i jest niezmiernie popularny wśród kibiców. W 29 minucie kopia akcji i - mimo że przeciwnicy zmienili krycie na
Ganowicza - ten znowu trafia. Potwierdza tylko to, że prawdopodobnie w tym sezonie to będzie nasza najmocniejsza broń. Cieszyłem się że ten podstawowy aspekt gry, który w Anglii jest równie powszechnie wykorzystywany, udało mi się przenieść na nasze krajowe podwórko. W 40 minucie
Piegzik zalicza swoją trzecią asystę w meczu, kiedy podaje do
Ugo, który w sytuacji sam na sam nie daje szans
Havelowi. Po przerwie moi zawodnicy już do końca przycisnęli rywali. Dwukrotnie strzelali
Ugo i
Piegzik, ale albo niecelnie, albo w poprzeczkę. Widać było, że rywal ma już dość. W 72 minucie zrobiłem w końcu zmiany, by dać możliwość gry rezerwowym. W końcu czas przekonać się co warci są nowi zawodnicy. I już 3 minuty później akcja
Kaczorowskiego omal nie skończyła się bramką ale strzał
Tracza był niecelny. Dziesięć minut później zawiązała się akcja
Kaczorowskiego, który doskonałym podaniem obsłużył
Karasiaka. Ten, świetnie rozegrał akcję z
Traczem i
Pontus w czystej sytuacji po wymanewrowaniu całej defensywy Czechów strzelił bez problemu kolejnego gola dla Odry. Jeszcze później kolejne pudło
Tracza i wybicie z linii bramkowej piłki przez
Rafalskiego w samej końcówce minucie i ostatni gwizdek. Zadowolony wracałem do domu.


Po meczu Sebastian oznajmił, że
Wojtas,
Feć i
Copik mają kontrakt ważny tylko do 1.1.2008 r. ale na razie jeszcze nie będę im proponował nowego kontraktu. Zobaczę jak będą grali w lidze i jak skończymy rundę jesienną.
4 lipiec 2007, Opole
Do klubu dołączył młody Ukrainiec z Dnipro Czerkasy. To wypożyczenie załatwiał jeszcze przed objęciem funkcji menadżera mój asystent i niewiele miałem do powiedzenia. Podobno to niezły zawodnik, na którego powinienem zwrócić baczniejszą uwagę.

Mecz towarzyski Odra Opole – Spartak Trnava
6 lipiec 2007r. godzina 19.00

Początek meczu to ataki od początku Odry. W 5 minucie strzał
Piegzika musnął poprzeczkę. W 8 minucie korner i znowu
Ganowicz strzela bramkę. Minutę później zszokowani Słowacy mało nie stracili drugiej bramki, ale strzał
Piegzika zablokował
Kopunek. Następnie gra się zaostrzyła, najpierw żółtą kartkę otrzymał
Filipe, kilka minut później w ten sam sposób został ukarany
Djurovic. Później nastąpiła dalsza dominacja gospodarzy. Strzały
Ugo w 22,
Copika i
Ganowicza w 29,
Piegzika w 32 minucie tylko pokazywały naszą przewagę. Brakowało jedynie skuteczności, ale na szczęście była to przejściowa sytuacja. W 37 minucie faul na
Wojtasie egzekwował
Piegzik, który posłał piłkę w stronę prawego okienka. Później jeszcze dwukrotnie strzelał
Piegzik, ale sytuację ratował
Kopunek.
Po przerwie gra dalej wyglądała podobnie. Szalał
Piegzik, jednak strzelanie celnie w bramkę przekraczało jego możliwości w tej części spotkania. W 60 minucie wpuściłem rezerwowych, wprawdzie zależało mi na dobrym wyniku, ale musiałem dać pograć zastępcom. Przecież sezon jest długi i zdarzają się kontuzje czy spadki formy, więc lepiej na etapie przygotowawczym sprawdzić czy któryś z rezerwowych zasługuje na większe zaufanie. W 81 minucie dałem zagrać młodemu Ukraińcowi na prawej obronie. Przeciwnik próbował atakować,
Surowiak dał się minąć niczym pionek, centra w pole karne i tragiczna współpraca
Grodziskiego z
Bellą poskutkowała dojściem
Kozucha do piłki, napastnik rywali nie miał większych trudności w umieszczeniu piłki w siatce. Co najlepsze to był pierwszy celny strzał przeciwnika na naszą bramkę. Kląłem jak szewc, taki szkolny błąd. Czy tak trudno krzyknąć „moja”? W każdym razie okazało się że
Grodziski musi się jeszcze wiele nauczyć, a
Bella na pewno długo nie będzie stał między słupkami. Przynajmniej u mnie. Wynik pozostał już bez zmian.

7 lipca 2007 r.
Dostałem informację o transmisji meczy Odry w telewizji. Szkoda, że tylko trzy spotkania, ale z drugiej strony nasze notowania nie są przed sezonem najwyższe. Trzeba będzie udowodnić ile jesteśmy warci.

8 lipca 2007 r.
Dwie nowe informacje. Jedna o sprzedaży karnetów, z której najwyraźniej wynika, że nasze wygrane w meczach towarzyskich przynoszą określone profity. Druga informacja to oferta Cracovii za
Wojtasa. Przystałem na propozycję, chociaż zrobiłem to z mieszanymi uczuciami. Szkoda osłabiać zespół, ale z drugiej strony nie chciałem blokować piłkarzowi możliwości gry w Orange Ekstraklasie. Jak coś to będę wystawiał tam
Kaczorowskiego. Mam, co wypróbować na dzisiejszym treningu przed jutrzejszym meczem.


Mecz towarzyski Odra Opole – FK Palic Koming
9 lipca 2007r. godzina 17.00
Tym razem na tapecie zespół z Serbii. Wystawiam znowu tą samą jedenastkę z jedną zmianą. W ataku zagra
Kaczorowski. Chcę się przekonać czy wychwalana przez niektórych naturalna szybkość tego zawodnika czymś zaprocentuje.

Trzy minuty po pierwszym gwizdku piłka trafia do
Copika, ale piłka szybuje ponad poprzeczką bramki strzeżonej przez
Kaczorowskiego. Po kolejnych trzech minutach podanie od
Konopelskyego trafia do naszego napastnika, który ponownie pudłuje. Chwilę później
Ganowicz po perfekcyjnym rozegraniu kornera umieścił piłkę w siatce. Cóż, kapitan Odry wyrasta na postrach przeciwnika przy rzutach rożnych. W dalszej części spotkania nastąpiły szaleńcze ataki Serbów. W 13, 21 i 26 minucie groźnie strzelali
Roganovic i
Kirsner. Wstałem z ławki i puściłem kilka wiązanek, by przywrócić właściwą perspektywę moim zawodnikom. W 40 minucie świetne rozegranie w środku pola przez
Wodnioka,
Piegzika,
Konopelskyego i
Kaczorowski staje z piłką sam z bramkarzem. Strzał i gol. Nie podcięło to jednak skrzydeł zespołowi gości, ale dwukrotnie ratował nas
Rafalski. Druga połowa to ciągłe ataki Serbów, szczególne zagrożenie stwarzali po rzutach rożnych i wydawało się, że strata bramki jest tylko i wyłącznie kwestią czasu.

W 50 minucie kontra naszego zespołu i przepiękna bramka
Kaczorowskiego z 30 metrów. Od tego momentu gra się uspokoiła i nastąpiły zmiany zarówno u nas jak i u przeciwników. Palic nie odpuszczał, zaczęli grać pressingiem i to przyniosło skutek. Strata
Wodnioka w środkowej części boiska, długa piłka do
Stefanovica, który w sytuacji sam na sam nie dał szans
Feciowi. Trochę się zezłościłem, bo był to pierwszy celny strzał Serbów. Później okazało się, że nie ostatni. Przeciwnicy wyraźnie nabrali wiatru w żagle, a moi zawodnicy jakby się pogubili. Mimo zmian byłem świadkiem istnej obrony Częstochowy. Na szczęście do końca meczu wynik nie uległ zmianie, ale był to pierwszy raz kiedy przeciwnik tak nas stłamsił w drugiej połowie. Trzeba będzie nad tym popracować na treningach.

W sumie byłem zadowolony po meczu, także kibicie i prezes, który na razie po każdym meczu dzwoni do mnie. Dopóki wygrywam jest to miłe, ale będzie ostro wkurzało po porażkach.