Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

Footballtrip (cz.4)

Kolejny stracony sezon za mną. Myślałem, że przeprowadzka do Francji wpłynie na mnie pozytywnie, ale się myliłem. Kompletnie nie mogłem się odnaleźć w nowych realiach, a na dodatek Ligue 1 nie przypadła mi do gustu. Piłkarzy miałem oczywiście pierwszej klasy, ale co z tego skoro mistrzostwo oddaliśmy lekką ręką. Nie było czasu na podsumowania, nie było czasu na kupowanie nowych zawodników, to był już koniec mojej kariery. Mówiąc te słowa prezesowi miałem na myśli koniec przygody z Lyonem. Boss, podobnie jak w Bayernie, nie musiał mnie zwalniać. Zrobiłem to następnego dnia po zakończeniu sezonu. Rzuciłem ręcznik na ziemię, nie chciałem dłużej bawić się w trenerkę. Co z tego, że prowadziłem bardzo sławne i bogate kluby, skoro tak mało z nimi osiągnąłem. Może mam słomiany zapał, a może nie mam talentu?

Śledziłem rynek pracy, który był daleki od futbolu. Nie zamierzałem do tego wracać, ale jeden telefon zmienił moje plany. Rumuński ZPN złożył mi ofertę po tym jak ich reprezentacja nie awansowała na Mistrzostwa Świata w RPA. Na tej imprezie zabrakło również reprezentacji Polski, a ostatecznie turniej wygrała Holandia, która ograła 2:1 Argentynę.



Długo się nad tym zastanawiałem. Kalkulowałem moje szanse na odniesienie sukcesu i po kilku dniach doszedłem do wniosku, że reprezentacji jeszcze nie prowadziłem, więc może to być moja ostatnia próba na zawojowanie piłkarskiego świata. Szybko pojawiłem się w Bukareszcie, gdzie rumuńscy kibice przywitali mnie z wielką pompą. Widzieli we mnie młodego boga, który może zdziałać cuda z ich ukochaną reprezentacją.

Nie zamierzałem zwoływać wszystkich piłkarzy w jedno miejsce, ponieważ wielu z nich za kilka dni wyjeżdżało na zgrupowania ze swoimi klubami. Polegałem na raporcie asystenta, wybrałem się na kilka sparingów, pogadałem z paroma zawodnikami i napisałem 26 nazwisk, które będą walczyć w eliminacjach do ME.



Piłkarze nie są słabi, widać to po klubach, w których na co dzień występują. Jedyny problem jest z bramkarzami, bo mam ich tylko czterech, z czego trzech jest już powołanych do kadry. Jest kilka gwiazd, a najjaśniejsze z nich to Mutu i Chivu.





Znalazłem kilku debiutantów, którzy zasługują na regularną grę w seniorskiej kadrze. Choćby Stancu, który jest ponoć wielkim talentem rumuńskiej piłki. Tych 26 zawodników musiało mi wystarczyć do walki w eliminacjach, a grupa nie należała do łatwych.



Słowenia –niezwykle silna reprezentacja, mająca wielu zdolnych piłkarzy grających w najlepszych ligach świata. Drużyna zajmuje wysokie miejsce w rankingu (11) i może nam zepsuć wiele krwi. Mam jednak nadzieję, że okażemy się lepsi w bezpośrednich starciach i wyciągniemy 6 punktów.

Litwa – jedna z najsłabszych drużyn w naszej grupie, ale nie możemy jej zlekceważyć, bo z kilkoma gwiazdami grającymi na zachodzie może stać się trudnym rywalem.

Turcja – młoda kadra i niezwykle utalentowani piłkarze. Wraz z Niemcami są murowanymi faworytami do zajęcia miejsca gwarantującego udział w najbliższych Mistrzostwach Europy. Skoro nie jesteśmy faworytami i nie ciąży na nas tak wielka presja, to do tego dwumeczu będziemy podchodzić bardziej na luzie.

Niemcy – tutaj w zasadzie komentarz jest zbędny, ale mimo wszystko się wypowiem. Większość graczy gra w Bundeslidze, ale ta liga wcale do słabych nie należy. Musimy się ich bać, wątpię żebyśmy wywalczyli komplet punktów, ale remis jak najbardziej wchodzi w grę.

Armenia – outsider naszej grupy, typowy dostarczyciel punktów, który w swoim składzie ma jednego dobrego gracza grającego w Ajaksie.

Macedonia – nie przekreślałbym tej reprezentacji, a to dlatego, że Goran Popov potrafi wiele, a za plecami ma kilku utalentowanych młodzieńców. Sądzę, że Macedonia może włączyć się do walki o awans.

Jednym słowem grupa była silna, a najsłabszymi reprezentacjami, były Litwa i Armenia. Przed moim przyjściem do Rumunii, były trener rozegrał dwa sparingi. Remis z Rosją, był odbierany pozytywnie, podobnie jak porażka 0:2 z Brazylią, bo mogło być o wiele, wiele więcej.



Kilka dni po wyborze 26 osobowej kadry, graliśmy pierwszy mecz o punkty ze Słowenią. To spotkanie miało pokazać czy nasi rywale naprawdę są tak mocni, jak wskazują statystyki.
Zdecydowałem, że na to spotkanie wyjdziemy w bardzo ofensywnym ustawieniu, z dwoma napastnikami wspomaganymi przez ofensywnie grających skrzydłowych zbiegających do środka. Centralny sektor boiska miał być zabezpieczony przez dwójkę pomocników, z których jeden, w razie ataku, zajmował pozycję za napastnikami. Drugi zaś cofał się na pozycję defensywnego pomocnika i miał za zadanie wspomagać czteroosobowy blok defensywny.



Okazało się, że mam straszne luki w obronie, w które szybko weszli Słoweńcy. Raz, dwa i było pozamiatane. W 10. minucie straciliśmy gola po strzale Birsy sprzed pola karnego, a siedem minut później piłkę do naszej siatki wpakował Kirm i było już 2:0 dla gości. Obudziliśmy się w samą porę, a może to rywale przysnęli, skoro Cesar trafił do własnej bramki w 45. minucie. Mieliśmy strzelonego gola kontaktowego i teraz trzeba było poszukać sposobu na zdobycie drugiego. Udało się dopiero cztery minuty przed końcem meczu, ale radość była wielka, bo w tak trudnym meczu zdobyć jeden punkt, to święto dla Rumunii.



Oddaliśmy więcej strzałów, ale raziliśmy nieskutecznością i zamiast wygrać, tylko zremisowaliśmy. Trzeba było się przygotować do sparingu z Ghaną, który zaczęliśmy w najsilniejszym składzie. Tym razem, to my pierwsi zdobyliśmy gola, a dokonał tego Niculae w 13. minucie. Goście odpowiedzieli trafieniem Goudy w 24. minucie, a chwilę później znowu wyszliśmy na prowadzenie po główce Stancu. Poziom spotkania był bardzo wysoki, o czym świadczyła kolejna bramka zdobyta w pierwszej połowie. Gyan wyrównał w 34. minucie, ale radość Ghańczyków trwała krótko. Minutę przed końcem pierwszej połowy znowu wyszliśmy na prowadzenie po strzale Niculae i czuliśmy, że możemy zrobić dzisiaj wiele. Ale zablokowaliśmy się w drugiej połowie i znowu byliśmy nieskuteczni. Na dodatek straciliśmy pechowo gola w 69. minucie i skończyło się na remisie.



Mieliśmy dokładnie miesiąc, żeby nieco odetchnąć i nabrać sił. Piłkarze byli wypoczęci i z formą zdobytą w swoich klubach, a naszym następnym przeciwnikiem była Litwa. Byłem święcie przekonany, że to typowy dostarczyciel punktów, który wiele w tych eliminacjach nie zdziała. Miałem rację, choć muszę przyznać, że sporo się namęczyliśmy, by zdobyć dwa zwycięskie gole, które dały nam pierwsze 3 punkty w drodze na Euro.



Rezerwowy skład rozprawił się z Litwą, a najlepszych graczy zabrałem na mecz z Turcją. Mieliśmy przewagę własnego boiska, ale co z tego, skoro w 25. minucie daliśmy sobie wbić pierwszego gola. Nie traciliśmy nadziei, bo wyrównujące trafienie Maricy w 45. minucie było sygnałem, że 3 punkty nadal są w zasięgu ręki. Tą rękę ucięto nam w 73. minucie po celnym strzale Volkana, a ostateczny cios Turcy zadali w 90. minucie i z boiska zeszliśmy pokonani, pierwszy raz w tych eliminacjach. Miałem rację, że piłkarze z kraju leżącego nad Bosforem będą od nas lepsi, mają większe umiejętności, a w ich składzie można znaleźć znacznie więcej indywidualności.



Znowu czekała nas miesięczna przerwa, by ruszyć do Magdeburga, żeby rozegrać mecz z Niemcami. Nasi zachodni sąsiedzi - mówię z punktu Polski - są niezwykle silną reprezentacją, która gra nowoczesny, efektowny i - co najważniejsze - efektywny futbol . Pokazali to w naszym meczu zdobywając gola w 29. i 70. minucie, ale nie pozostaliśmy dłużni i strzeliliśmy kontaktową bramkę ledwie pięć minut później. Honor został obroniony, natomiast punktu żadnego nie zdobyliśmy. Mimo wszystko byłem zadowolony z gry moich piłkarzy, którzy zostawili na boisku krew, pot i łzy. Pokazali, że w Bukareszcie Niemcy nie będą mieli lekko.



Listopad był wyjątkowym miesiącem, w którym rozgrywaliśmy aż trzy spotkania, z czego dwa towarzyskie. Na drugi ogień poszło Wybrzeże Kości Słoniowej, ale wystawienie rezerwowego składu nie było dobrym posunięciem. Już w 1. minucie przegrywaliśmy 0:1. Następny cios zadano nam w 25. minucie i kolejny w 37. minucie. Wiedziałem, że już nie zdołamy się podnieść, choćbyśmy nie wiadomo jak bardzo chcieli. Goście zabawili się z moją obroną jeszcze w 63. minucie pakując czwarty raz piłkę do naszej siatki.



Ten emocjonujący rok skończyliśmy meczem towarzyskim z Kuwejtem. Co prawda graliśmy u siebie, ale rywale nie dali się tak łatwo ograć. Strzeliliśmy gola w 4. minucie, ale w 10. padło wyrównanie. No i zaczął się festiwal goli, w którym padło aż siedem bramek! Szczęśliwie wygraliśmy, choć to goście prezentowali lepszy futbol. Może spotkamy się za cztery lata na MŚ, bo Kuwejt po tym co pokazał może spokojnie zagrać na tak wielkiej imprezie.



Rok 2010 zakończył się szczęśliwym zwycięstwem, ale pozostałe mecze do udanych nie należały. Mogliśmy wygrać ze Słowenią, uniknąć wysokiej porażki z Turkami i wywalczyć remis z Niemcami. Tymczasem na chwilę obecną zajmujemy 5. miejsce, ale strata do drugiego miejsca nie jest taka wielka.



Najwyższe zwycięstwo: 4:3 (vs. Kuwejt) [H]
Najwyższa porażka: 0:4 (vs. WKS) [H]
Najlepszy strzelec: Daniel Niculae – 5 goli
Najlepszy strzelec w eliminacjach: Daniel Niculae – 3 gole
Strzelone gole: 14
Stracone gole: 20
Różnica goli: - 6
Najwyższa średnia: Daniel Niculae – 7,50 w 4 meczach
Najniższa średnia: Ianis Zicu – 5,67 w 3 meczach
Najwięcej kibiców: 60 097 w meczu ze Słowenią (2:2) na Lia Manoliu w Bukareszcie
Najmniej kibiców: 14 522 w meczu z Kuwejtem (4:3) na Cotroceni w Bukareszcie
Średnia kibiców: 24 475 w 5 meczach
Najstarszy piłkarz: Bogdan Lobont – 32 lata
Najmłodszy piłkarz: Gabriel Torje – 21 lat
Najdroższy piłkarz: Christian Chivu (Inter) – 16,000,000 €
Najtańszy piłkarz: Costel Pantillimon (Austria W.) – 875,000 €
Ranking światowy: 45. miejsce
Najwięcej piłkarzy z danego kraju: Anglia – 6

Zobacz też:
-> Footballtrip (cz.1)
-> Footballtrip (cz.2)
-> Footballtrip (cz.3)

Piłkarze z opowiadania - profile w naszej bazie Talentów:
-> Bogdan Stancu
-> Gabriel Torje
-> Kwabena Agouda
O artykule
Kategoria: Kariery
Podkategoria: FM 2008
Dodano: 08.07.2008

Liczba wyświetleń: 2643

Średnia ocen: 5.00



Komentarze


Z tym materiałem nie są powiązane żadne opinie.



Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu