Pierwszy dzień reszty życia cz.1
Karetka pogotowia pędziła na sygnale przez Chorzów w kierunku najbliższego punktu przyjmującego ofiary wypadków, był to szpital położony w samym śródmieściu, a że dochodziła godzina 10 wieczorem, toteż podróż ta przebiegała szybko i sprawnie, podobnie jak akcja wewnątrz karetki.
- ... ciśnienie?
- Niskie.. . – odpowiedział chłodny głos- ... wciąż spada - dodając po chwili.
- Stracił dużo krwi, musimy jak najszybciej dostać się do szpitala! - krzyczał młody sanitariusz do kierowcy samochodu- Nie możesz jechać szybciej?
Kierowca nic nie odpowiedział, wdepnął tylko jeszcze mocniej pedał gazu w podłogę ale nie zrobiło to jednak większego wrażenia na wysłużonym mercedesie, będącym teraz na usługach pogotowia ratunkowego.
- Panie Adamie! Słyszy mnie pan? - zapytał starszy sanitariusz z wyraźną nutą niepokoju, leżącego na środku pojazdu mężczyznę, który z trudem otworzył oczy, by po chwili znów je zamknąć. – Nie mamy z nim kontaktu, jak zaraz nie dostanie krwi to będzie po nim... – w tym momencie zatrzymał jeszcze raz wzrok na nieprzytomnym mężczyźnie- ... jasna cholera!
- Co się dzieje?
- Przecież to jest „Świnia”! Adam Swinarski!
- Trener naszego Ruchu?
- No jasne! Szofer wyciśnij z tego gruchota coś więcej! Błagam!
W tym czasie od uszu nieprzytomnego pasażera odbijały się pojedyncze słowa- ... dużo krwi..,...Adamie..., trener.. trener Ruchu.. - tak trener Ruchu... w tym momencie jak slajdy pourywanego filmu zaczęły przelatywać mu przed oczami wydarzenia związane ze słowami jakie słyszał, przenosił się myślami do zdarzeń sprzed lat, które wyryte były w jego pamięci.
„Dzień dobry, Przemysław Babiarz, zapraszam na sport,... a w Poznaniu natomiast doszło do nieoczekiwanej zmiany trenera(...) Smuda odchodzi z powodu..., zastępcą dotychczasowy asystent(...)wzburzeni kibice” - w tym momencie pojawił się jego twarzy grymas bólu, by zaraz ustąpić lekkiemu, drgającemu uśmiechowi „ (...) Lech Poznań rozgromił na własnym boisku Legię 6:0(...) kibice skandowali „zostań z nami!”(...)to może zaważyć na jego przyszłości w klubie(...)” - następne wspomnienia jak grad zaczęły bombardować jego głowę „ (...) po pięciu latach pracy odchodzi(...) fantastyczne występy w europejskich pucharach(...) brak mistrzostwa, lecz...(...) - w tym momencie coś nim targnęło, po chwili zdołał uchylić oczy, widział przesuwające się nad jego głową światła, starał się zacząć je liczyć ale po chwili powieki znów za bardzo ciążyły... ” (...)po pół roku przerwy Swinarski wraca na fotel trenera...(...)2 ligowy. Ruch Chorzów(...)... lecz to ciężkie zadanie(...)” - ponowne targnięcie, poczuł jak ciepło rozchodzi się po całym jego ciele, jednakże restrospekcje się nie kończyły- „ (...)Nieprawdopodobny wyczyn... 11 zwycięstw z rzędu... awans do ekstraklasy(...)” wtedy poczuł nad sobą czyjąś twarz, spróbował znów uchylić oczy i dostrzegł, że ktoś zakłada mu na twarz maskę, nie był w stanie się sprzeciwiać, zapadł w głęboki sen- „ (...) pierwszy sezon 2 miejsce... wzrastają apetyty kibiców (...)” - nagle poczuł wokół siebie chłód, delikatny powiew wiatru poczuł, że stoi, że może otworzyć oczy, że może się odwrócić, w uszach grzmiał znajomy hałas... czy to możliwe?... czy przeżywa to jeszcze raz?... widział przed sobą płytę Chorzowskiego stadionu, za sobą czuł siłę 15 tysięcy ludzi którzy przyszli pomóc drużynie walczyć o mistrzostwo... ” (...) mamy 93 minutę, Wisła prowadzi w Chorzowie 1:0(...) ten wynik daje im 1 punkt przewagi w końcowej klasyfikacji...trochę szkoda Ruchu... Hegemonia Wisły trwa, sektor wiślaków już świętuje... PROSZĘ PANSTWA VUKOVIĆ PRZEJMUJE PIŁKĘ W ŚRODKU BOISKA, BŁYSKAWICZNE WYJŚCIE ISTSUKA, KTÓRY CZEKA NA PODANIE, BŁĄD OBRONY WISŁY ISTSUK SAM NA SAM GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL!!!! PROSZĘ PAŚTWA! RUCH CHORZÓW WYGRYWA MISTRZOSTWO W OSTATNIEJ MINUCIE MECZU!(...) ” i znów ciemno...
W tym czasie karetka dotarła już do szpitala, w pośpiechu wyciągnięto z niej rannego i transportowano na salę operacyjną.
- Poważne uszkodzenia zarówno prawej jak i lewej nogi. Mamy tu złamania i uszkodzenie tętnic, ale sytuacje jest już chyba częściowo opanowana panie doktorze.
- Tak, niemniej trzeba podać mu krew... AB RH+ siostro migiem! - Krzyknął lekarz do stającej nieopodal pielęgniarki - stracił jej bardzo dużo, zanieście go na stół, trzeba zrobić coś z tymi tętnicami, wezwijcie anestezjologa! - w tym momencie łóżko z Adamem Swinarskim, trenerem Ruchu Chorzów wjechało na salę operacyjną.
- On chyba majaczy - zauważył lekarz. - podajcie mu coś, żeby się uspokoił, nie chcemy mu przecież przez przypadek amputować nogi - zażartował, lecz nikomu nie było do śmiechu gdyż niecały miesiąc wcześniej lekarz w tym szpitalu omyłkowo amputował zdrową nogę młodemu mężczyźnie, ot takie nieporozumienie...
- Panie Adamie, proszę się obudzić, już po wszystkim, wyjdzie pan z tego praktycznie bez uszczerbku - mówił miły kobiecy głos, lecz Adam z trudem chwytał sens tych słów. - nie może pan teraz spać, musi się Pan wybudzić - kontynuowała pielęgniarka.
- Próbuję - wymamrotał w odpowiedzi - ... naprawdę. - po chwili zapytał - Może mi pani, powiedzieć która jest godzina i gdzie ja do cholery jestem? - jednocześnie starał rozejrzeć się po surowym pokoju w którym się znalazł, oprócz niego i pielęgniarki nie było w nim nikogo lecz nic więcej nie był w stanie przeanalizować z uwagi na rozrywający ból głowy.
- Panie Adamie, jest Pan w szpitalu, trafił Pan do nas po groźnym wypadku samochodowym koło lotniska. Ma Pan nieco pokiereszowane nogi, ale będzie pan codziennie dostawał solidne dawki leków przeciwbólowych, więc nie będzie to zbyt uciążliwe. A godzinę mamy 23:49 dokładnie
Spojrzał nad siebie i zauważył masę kabli podpiętych do jego rąk, worek z krwią, i drugi z jakimś białym płynem, zauważył też kable na podłodze i ku swemu przerażeniu stwierdził, że to dreny wychodzące z jego nóg, odprowadzające krew do następnego worka leżącego na podłodze - ... faktycznie – pomyślał - ...niezbyt uciążliwe... - pielęgniarka zauważyła jego niepokój – Spokojnie – powiedziała - jutro rano już to panu wyjmiemy, no najpóźniej popołudniu.
- A moja rodzina... czy oni wiedzą co... - Zapytał z niemałym trudem Adam
- Tak, tak... - przerwała mu- wiedzą i niebawem tu będą, a teraz musze Pana na moment zostawić, a i proszę jeszcze to... - podała mu pilota - nie może Pan spać, więc proszę pooglądać telewizję. - dodała i wyszła.
Świetnie- pomyślał- oglądanie telewizji to jedna z ostatnich rzeczy, na jakie mogę mieć teraz ochotę, no ale co mam innego do roboty?- przez chwilę próbował sobie przypomnieć co się wydarzyło zanim tu dotarł ale myślenie sprawiało mu ogromny ból i wysiłek więc tym bardziej zdecydował się na TV. W tym momencie nadawali wiadomości.
„Nieco ponad dwie godziny temu taksówka wioząca Adama Swinarskiego, który jest managerem Ruchu Chorzów i selekcjonerem reprezentacji Walii, wjechała z drogi podporządkowanej wprost pod nadjeżdżającego vana. Kierowca taksówki z ciężkimi obrażeniami trafił do szpitala, Swinarski, którego obrażenia nie były podobno tak rozległe jest już przytomny, a jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, Swinarski wracał z konferencji prasowej, która odbyła się po powrocie drużyny z Londynu gdzie przegrała pierwszy mecz finału pucharu lata z drużyną Tottenham Londyn 0:2(...)” – no ładnie – pomyślał - oni więcej teraz wiedzą o mnie więcej, niż ja sam - nie ukrywał jednak zadowolenia z faktu, iż wyjaśniło się to w jakich okolicznościach się znalazł w szpitalu. Chwilę później otworzyły się drzwi i do sali weszli bliscy Adama.... Długo później mógł znowu spokojnie zasnąć.
Następnego dnia, mógł już trzeźwo myśleć, odwiedzili go nawet podopieczni z klubu. Obiecali, że podczas najbliższego meczu z Wisłą Kraków dadzą z siebie wszystko i wygrają ten mecz. Widział jednak, że byli zdecydowanie zbyt przygnębieni, by mogło coś z tego wyjść, tym bardziej, że jak na razie początek sezonu jest dla drużyny bardzo, bardzo zły i jak na razie nie znalazł sposobu by jakoś z tego impasu wyjść. Mecz jest jutro wieczorem, a lekarz kategorycznie odmówił udzielenia tak szybko przepustki, zresztą sam Adam czuł olbrzymi ból w nogach mimo silnych środków przeciwbólowych. Wtem drzwi od sali znowu się otworzyły, w drzwiach stanął mężczyzna, koło czterdziestki o zupełnie nieznajomym wyglądzie, lecz gdy się odezwał jego głos był dziwnie znajomy.
- Dzień dobry – rzekł.
- Dzień dobry - odpowiedział Adam - Co Pana do mnie sprowadza? - Zapytał.
- Jestem sanitariuszem, wiozłem Pana po wypadku do szpitala - odparł nieco przestraszony facet. - Mam do Pana pewną prośbę, czy mógłbym wziąć od Pana autograf?... Dla syna...?
- Jasne - odpowiedział nieco zaskoczony Adam, bo mimo sporej popularności i sympatii w mieście rzadko zdarzało mu się dawać autografy - dla kogo?
- Dla mojego syna...To jest dla Mariusza.
W głowie trenera zaświtała pewna myśl.
- Dziękuję - powiedział mężczyzna po tym jak Swinarski podał mu zdjęcie stadionu z ze swoim podpisem.
- Panie...
- Marku - szybko rzucił sanitariusz
- Panie Marku, to ja Panu dziękuję...
- Ależ nie ma za co! To moja praca!
- Tak... - ciągnął Adam- mam do Pana jednak pewną prośbę... czy jest Pan w stanie mi pomóc?
- No raczej...! - odparł Marek.