Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

Wybudowałem pomnik

„Wybudowałem pomnik trwalszy niż ze spiżu
strzelający nad ogrom królewskich piramid
nie naruszą go deszcze gryzące nie zburzy
oszalały Akwilon oszczędzi go nawet…”


Quintus Horatius Flaccus



Ideały Horacego niestety nie przetrwały próby czasu. Nie przetrwały, bo ludzie nie potrafią zrobić nic trwałego, nic wspaniałego i nic ponadczasowego. Zastanawiacie się, co mam na myśli? Mam nadzieję, bo refleksja, która mnie naszła jest smutna i – co mnie najbardziej uderzyło – słuszna. Może Wam się również wydawać, że przytoczenie we wstępie Horacego to przerost formy nad treścią, ale zapewniam Was, że nie. Spieszę tłumaczyć dlaczego… Otóż dzieło rzymskiego poety ma charakter uniwersalny, zatem mam absolutne prawo odnieść go do wszystkiego, co tworzy człowiek, jak tworzy i przede wszystkim, po co tworzy. Nadal nie widzicie związku, drodzy Scenowicze?
Idea była prosta – przez ludzi dla ludzi. To jest pasja. Nie zależy nam na pieniądzach i sławie, więc na czym nam zależy. Zależało? Chcieliśmy pomagać innym, dzielić się własną wiedzą i z pasją wykonywać swoje obowiązki. Udawało i udaje się, ale coraz rzadziej. Co potrafiło zniszczyć te wzniosłe ideały, ideały bezinteresownego poświęcenia się tworzeniu rzeczywistości? Przyczyn tego upadku jest z pewnością wiele – charakter ludzi, brak motywacji, sprzeczki. Jednak czy czasy się tak zmieniły? Czemu kiedyś garstka ludzi potrafiła stworzyć coś idealnego, a teraz podobna garstka nie potrafi? Co się wydarzyło przez te kilka lat? Wiele pytań, mało odpowiedzi… Jeśli teraz wymienię nazwę jakiejś strony internetowej, to będziecie zaskoczeni, a może nawet rozbawieni. Czemu? Bo uznacie, że biorę to zbyt poważnie i zamiast się bawić, plotę wzniosłe farmazony. Macie do tego pełne prawo, jednak zaskoczę Was i nie wymienię żadnej nazwy, nie wspomnę niczyjego przezwiska … Nie dam Wam tej satysfakcji! W zamian przytoczę pewną opowieść, chyba mogę…



Istniały kiedyś dwie firmy, które nieźle sobie radziły.
Przynosiły zyski, szefowie byli zadowoleni. Jednak widząc,
że pojawia się konkurencja, postanowili się połączyć. Mieli
wszystko – technologię, ludzi, charyzmatycznego szefa.
Świat stał dla nich otworem. Nowy twór, żądny pieniędzy
i władzy, rozpoczął stopniowe podbijanie rynku. Wszystko
szło idealnie, kiedy ni stąd, ni zowąd, wspomniany szef
odszedł. Wybrał inną, lepszą jego zdaniem firmę. Jego
dziecko zaczęło umierać, konać, rozkładać się… Przykry to
koniec!



No to teraz trochę analizy, drodzy poloniści. Utwór łatwy, dacie radę. Pomogę. Na bohatera negatywnego wykreował się Szef, który zdradził swoje dotychczasowe ideały i wybrał posadę, która gwarantowała mu pewną pracę i mało stresu. Rozsądnie i zarazem zupełnie bez sensu. Jednak nie znęcajmy się nad biedakiem. Przecież nie tylko on tam pracował i nie tylko on mógł sprawować władzę. Faktycznie, bezkrólewie nie trwało długo. Nowy Szef dumnie wstąpił na tron i… równie szybko ogłosił bezwarunkową kapitulację. Najgorsze, że firma dogorywała, a pracownicy twardo twierdzili, że wszystko jest w najlepszym porządku. Wmawiali nam, szaraczkom, że mają mały kryzys, ale już niedługo ich doskonałe produkty zaleją rynek i podbiją go w mgnieniu oka. Jaki z tego morał? Horacjańskie ideały już nie istnieją. Znów pojawia się masa pytań, na które nie znam odpowiedzi. Przykre jest, że przestano już nawet szanować potencjalnych odbiorców, licząc, że kupią każdy kit… głupki. Jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że pracownicy obu firm postanowili ponownie się rozdzielić i próbować dalej swoich sił w innych, stworzonych przez siebie, placówkach. Zapowiedzi są tak hurraoptymistyczne, że już się doczekać nie mogę. Będzie wszystko, czego dusza zechce… za darmo, oni to dla nas zrobią! Chcę widzieć jak to wszystko umrze szybciej niż powstało. Upadnie pomnik z kartonu, bo spiżu nie ma i już nie będzie. Huk będzie ogromny, ale nie to jest najlepsze. Za jakiś czas po raz kolejny odezwie się słomiany zapał owych zapaleńców i stworzą coś nowego, lepszego i doskonalszego, coś czego świat jeszcze nie widział. Proceder będzie się powtarzał, nie mam pojęcia jak długo, ale to będzie w końcu… przykre. Choć może już jest?
Jednak firma, to tylko wierzchołek góry lodowej. Jak przystało na prawdziwego narratora, muszę wskazać Wam kolejne problemy, które powinny nas wszystkich martwić. Odwołam się do kolejnej historii, równie smutnej…


Żył sobie chłopiec, który zawsze był nieco dziwny. Nie
chciał bawić się w jednej piaskownic z rówieśnikami.
Stworzył własną, przyniósł zabawki i postanowił się odciąć
od innych. Często mu dogryzano i traktowano jak
odmieńca. Mimo wszystko był twardy i ciągle się rozwijał.
Kiedy wyrósł na przystojnego młodzieńca, coś w nim
pękło, popsuło się. Zanim to nastąpiło był podziwiany
przez innych, traktowano go jak kogoś wyjątkowego, ale
tym razem w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jednak
kryzys okazał się bardzo poważny, wyszło na jaw, że jest
chory… Niedługo jak się o tym dowiedział, zapadł w
śpiączkę. Lekarze nie wiedzą, czy się kiedyś obudzi.



Najtragiczniejszy w tej historii, moi mili, jest fakt, że ów młodzieniec zamiast dbać o siebie, toczył wewnętrzną walkę. Nie mógł dojść do ładu ze swój psychiką, co zaowocowało chorobą i śpiączką. Są jednak osoby, które będą o niego dbały, które zrobią wszystko, aby się obudził i mógł być pomocny dla innych. Jednak nasuwa się pewne pytanie – czy po ewentualnym przebudzeniu będzie on tym samym młodzieńcem, co kiedyś? Energicznym, ambitnym i mającym własny plan na życie? Mam poważne wątpliwości. Walka z samym sobą i jak dotychczas nieodpowiednie osoby w otoczeniu mogą doprowadzić do najgorszego. Zwłaszcza, że te osoby w jego życiu już się pojawiały i nie przynosiło to nic dobrego. Zadanie, które wykonywał jakościowo stało na niższym poziomie, stawiał często na ilość, nie na jakość. Miał przez to sporo problemów i nieprzyjemności. Często wpływało to na jego pozycję społeczną, wracały lata młodości, kiedy był wyśmiewany i nieakceptowany. Mimo wszystko to jest człowiek, który łatwo ulega wpływom i stara się podobać innym, dlatego jego psychika jest krucha i nieodporna na krytykę. Z tej tragicznej historii płynie dość jasne przesłanie – po przebudzeniu młodzieniec musi znaleźć odpowiednią grupę przyjaciół, którzy pomogą mu dobrze funkcjonować i odnosić sukcesy. Jeśli śpiączka się powtórzy, on już nigdy się nie obudzi. Zadbajmy o jego potencjał, bo on może kiedyś postawić pomnik. Nie wiem tylko czy będzie on spiżowy…
Przykro mi, że serwuję Wam dziś same smutne opowieści, ale nastał moment, kiedy po prostu muszę je przytoczyć. Pozostaje mieć nadzieję, że wszyscy wyciągną wnioski z tych słów. Skoro już tutaj jesteście, to posłuchajcie tego:



Istnieje państwo, które przez kilka wieków stało się
mocarstwem. Przez te wszystkie lata budowało swoją
pozycję solidną i ciężką pracą. Ludzie byli szczęśliwi, prawie
nie prowadzono wojen. Byli członkami porozumienia, które
zrzeszało najpotężniejsze państwa na kontynencie. Każdy
musiał dać coś od siebie, ale w razie potrzeby zawsze
otrzymywał pomoc – zyski były obustronne. Ich
współpraca układała się idealnie, wszyscy byli zadowoleni.
Jednak król zaczął się zastanawiać czy nie stworzyć
własnego porozumienia lub dołączyć do innego,
konkurencyjnego. Sugerował, że to on stworzył potęgę
tego pierwszego i może odejść kiedy mu się tylko podoba i
nie interesował się innymi państwami, a nawet samym
porozumieniem.



Mimo że pozornie sytuacja nie jest najgorsza, to budzi pewne obawy. Najbardziej zaskakujące jest, że głosy o ewentualnym odłączeniu są coraz głośniejsze i konkretne. Dziwi mnie nieco taka postawa, gdyż owo państwo zawsze walczyło o jedność porozumienia, które współtworzyło od wielu lat i czasem nawet atakowało państwa, które chciały się odłączyć. Taka postawa jest co najmniej niepokojąca – zarówno dla innych państw, jak i dla samego porozumienia. Co prawda sekretarz generalny wcale nie boi się osłabienia pozycji swojej organizacji, ale na pewno całą sytuacją nie jest zachwycony. Niepokoi mnie również, że w mocarstwie ostatnio spada poziom i jakość życia, co odbija się na jego mieszkańcach. Sprawa jest o tyle elektryzująca, że porusza coraz więcej ważnych osób, które nie mogą jednak odpowiednio zareagować. W każdym razie, byłoby to z pewnością zamknięcie pewnego ważnego rozdziału w historii ludzkości. Zamknięcie o tyle spektakularne, co dla mnie niezrozumiałe. Od jakiegoś czasu krążyły plotki, że owo państwo buduje swoje własne wewnętrzne porozumienie i używa go w tajemnicy przed innymi, ale te informacje nigdy nie zostały potwierdzone i udowodnione. Jednak nie do tego zmierzam. Po raz kolejny odniosę się do tego, o czym wspominałem na wstępie – pamiętacie coś o zatracaniu ideałów? A o lekceważeniu innych ludzi? Z pewnością! Może to i spiż, ale niestety pozbawiony odpowiednich proporcji.
Na koniec tego wywodu chciałem jeszcze zaprezentować jedną, dającą do myślenia, opowieść. A… może tym razem bajkę.


W pewnym mrowisku żyły mrówki. Świetnie sobie radziły,
ich dom było najwspanialszy w całym lesie. Wszystko było
dobrze zorganizowane. Ustalono zasady, które musiały
być przestrzegane, bo za ich złamanie groziły kary – ze
śmiercią włącznie. Mrówki były zastraszone, ale pracowały
jak w zegarku. Jednak sielanka nie trwała długo, co
sprytniejsze owady uciekały z mrowiska i przenosiły się do
innych. Ostatecznie w mrowisku został tylko wymagający
król, kilku jego starych współpracowników i grupka
zastraszonych poddanych. Atmosfera nie była wesoła, ale
król i tak był przekonany, że włada potęgą, a jego metody
przywódcze są najlepsze.



Jak na bajkę przystało, musi być łatwa w odbiorze. Tutaj sprawa jest nader prosta do zrozumienia – może i powstał spiżowy pomnik, ale jego twórca systematycznie go niszczy, co doprowadziło go do osobistej klęski i powolnego tracenia własnego, wspaniałego dzieła. Co prawda wszystko da się naprawić, ale zaślepiony król nie widzi żadnego problemu i brnie w ciemność pogłębiając kryzys. Nawet jeśli znajdzie się mrówka, która chce pomóc i wskazać problem, to szybko zostaje wyeliminowana. Ten bardzo prosty przykład unaocznił nam, jak łatwo można zniszczyć własny, doskonały pomnik.
Proszę Państwa, mam nadzieję, że powyższe przykłady pokazały, iż horacjańskie rozumienie dzieła, jako czegoś trwałego i ponadczasowego, jest zupełnie nieprzyswajalne. Jedni nie potrafią nawet rozpocząć pracy nad pomnikiem, inni tworzą go, ale błędnymi decyzjami niszczą, a jeszcze inni doprowadzają do stanu doskonałego i nie potrafią o niego dbać. Niestety, we wszystkich przypadkach efekt jest taki sam – klęska. A teraz kochani Scenowicze – pomyślcie głęboko.

O artykule
Kategoria: Publicystyka
Dodano: 19.12.2008

Liczba wyświetleń: 2199

Średnia ocen: 5.69



Komentarze
demrenfaris
Bardzo dobry tekst - ciekawy pomysł, mnóstwo ironii. Inna sprawa, że człowieka bez dystansu, mógłby on rozsierdzić i doprowadzić do białej gorączki. Miejmy nadzieję, że faktycznie będzie wszystko, czego dusza zechce. I to za darmo. A w dodatku nie zdarzy się tak, że proceder będzie się powtarzał, nie wiadomo jak długo. I nie będzie to przykre.

PS Autor ma świadomość, że pisząc to, naraża się na ostrą krytykę od ludzi niemających dystansu do własnej pracy? Bo generalizowanie i stereotypizacja są ogólnie 'be'. Ale mimo wszystko, nie zamierzam wdawać się w dyskusję :>
19 grudnia 2008 18:45
Karpin
Świetny tekst, uwielbiam metafory :] Na razie nie skumałem jedynie bajki, ale posiedzę nad nią trochę :D
Demren, wolny kraj - Polska. Majewski śmieje, się z bliźniąt, że niby kaczki to i tu można jechać na ironii i metaforze.
19 grudnia 2008 19:23
Perla
Bardzo dobry tekst, pomysł, jak już wspomnieli koledzy z góry, też ciekawy. ładnie wszystko zobrazowane :)
19 grudnia 2008 19:31
Ylv
Bajka jest prosta, kluczowe jest tu zdanie o królu :]
19 grudnia 2008 19:37
Man_iac
Moim zdaniem pod osłoną metafory również nie można podawać błędnych informacji, tylko dlatego, że nie podało się nazwy strony. Tym bardziej informacji, które stoją w całkowitej sprzeczności z oficjalnymi informacjami podawanymi przez redakcje serwisów o których mowa.
19 grudnia 2008 19:40
demrenfaris
Karpin
Nie mam nic przeciwko, tylko, że niektóre stwierdzenia są co najmniej prowokacyjne. Zainteresowani wiedzą, które są to fragmenty. Ale z takim tekstem nie ma co wchodzić w polemikę ;] Oczywiście podzielam zdanie, że forma jest bardzo fajna.
19 grudnia 2008 19:41
Fidel
Fantastyczny tekst, Dapsz. :) No w końcu napisałeś coś o Scenie. Sądzę, że nie tylko forma jest bardzo fajna, ale też ogólnie przemyślenia.

Wg mnie tu nie jest ważne o kim konkretnie mowa w danych fragmentach, bo każdy może przypisać sobie każdą bajkę do siebie. To nie jest tak, że opowieść jeden tyczy się np. tylko do Fidela, jeżeli "X" uzna, że jest o nim, to widocznie odnalazł w tym coś dla siebie. Coś z czego może wyciągnąć jakiś wniosek albo z spojrzeć na swoje decyzje ze strony zaprezentowanej przez narratora tekstu. Maniuś, ale jakie błędne informacje? Potraktujmy to jako opowieści, które prawią jakiś morał, a nie przypisujmy konkretne nazwy i twierdźmy, czy to prawda czy fałsz. Ja w tekście nie widzę mowy o jakiejkolwiek stronie internetowej, więc nie wiem, skąd bierzesz jakieś błędne czy oficjalne informacje. To jest fikcja literacka. :)
19 grudnia 2008 21:10
jose77
JEDNA SCENA = JEDNO FORUM - to jest fikcja!

... wczoraj przyśnił mi się Nepal,
byłem razem z hipisami,
jadłem LSD garściami ... - a to realny sen!
20 grudnia 2008 0:02
Pucek
Jedna scena - jedno forum, to nie jest fikcja. To jest idea, która pokazuje jak ludzie czasami potrafią odłożyć swoje interesy na bok i budować coś razem - wszyscy i każdy z osobna.
20 grudnia 2008 8:54
Fidel
Pucku, może to jest idea, ale która już dawno odeszła do lamusa. Krótko mówiąc, skonwertowała się w fikcję. Wiadomo dlaczego przez kogo i to nie jest tak, że to się dzieje teraz. To dzieje się od co najmniej dwóch lat i tak powolutku ta idea zanika, bo ciężko mieć za ideę coś, do czego jest się "zmuszanym". Co to za idea, gdy w głosowaniu na stronę roku może wygrać "żadna strona", bo ja o takiej nie słyszałem. Skoro jest tak kategoria to ktoś powinien ją wygrać, a nie "żadna strona", bo co to za strona niby jest? Ona jest najlepszą?
20 grudnia 2008 10:07
jose77
Skoro było się "zmuszanym" to pewnie za jakieś nieposłuszeństwo względem idei. Bez pokazywania palcem, bez winnych - było minęło.
A odnośnie głosowania na "żadna strona" to jeśli by postawić pytanie "Co jest lepsze od stron/serwisów, a owym nie jest?" ...
20 grudnia 2008 10:38
Pucek
Idea jest żywa dopóki ludzie ją wyznający wciąż przy niej trwają. Jeżeli to jest fikcja, to pora zakończyć sprawę raz - dwa, niemalże natychmiast. Swoje rozczarownia a propos "żadnej strony" wyraziłem już na CMF-ie - to po prostu niepotrzebny pstryczek w nos dla każdego serwisu, chociaż pewnie skierowany w jasno określoną stronę, jednak ja nie mam obsesji...

Sam nigdy nie podjąłbym decyzji o rozstaniu z CMeFem, bo po pierwsze nie miałbym takiej możliwości, ale co ważniejsze nie chciałbym tego. Zmieniłem się, paradoksalnie mimo wcześniej wypowiadanych słów ta idea par excellence zaczęła mnie kręcić - nie samo forum, bo nie mam i chyba nigdy nie będe miał ochoty brać codziennego i aktywnego udziału w jego życiu, ale z szacunku dla czegoś ponad interesownością i swego rodzaju sojuszu ponad wszelkimi niesnaskami.

Według mnie są trzy drogi, chociaż podkreślam, że czuję się za mały i za słaby, żeby komukolwiek w tej sprawie prawić kazania. Pierwsza to zostać przy tym co jest i mieć spory niedosyt. Właściwie wrażenie "nie chcem, ale muszem". Druga bardziej optymistyczna i interesująca to próba przekształcenia tej samej idei - w coś bardziej ewolucyjnego i zadawalającego dla ludzi, bo to ludzie ją budują. Niech serwisy mają wpływ na działalność CMF-u i choćby na takie bzdety jak "żaden serwis" przed ich niepotrzebnym wdrożeniem w życie. Chodzi o reprezentantów poszczególnych serwisów w czołówce, zarządzie (nie wiem jak to określić) CMF-u. Niech to będą ludzie, których rolą stanie się reprezentowanie określonych interesów serwisów, bo na serwisach w największej mierze opiera się ta idea i one także powinnym mieć wpływ na kształt forum. Zamiast buty, prostactwa i chamstwa otwartość i próba znalezienia kompromisu. To będą za duże słowa, ale mieliśmy kiedyś Okrągły Stół, sejm kontraktowy i bezkrwawą rewolucję, to był sukces - wcale nie trzeba stawiać na szali tylko jednego, konkretnego interesu. Można coś zrobić i dla siebie i dla innych. Wierzę, że są także ludzie, którzy chętnie zreformowaliby forum pod względem technologicznym, unowocześnili, może w jakimś stopniu zintegrowali z serwisami. Ktoś może odczytać to jako zwykłą demagogię, ale mimo swojego braku sympatii do forum nie chciałbym żeby ta idea się załamała. Trzecia droga to oczywiście konfrontacja i zniszczenie tego wszystkiego, co było budowane przez kilka lat.
20 grudnia 2008 10:48
Fidel
I jak najbardziej zgadzam się Pucku z Twoją propozycją numer 2. :) Ale, jak Ty mówisz, że czujesz się za mały, żeby w tej kwestii doradzania, to ja mam to w nosie, jakie wyjście będzie zastosowane, bo dla mnie to nie jest aż tak istotna sprawa w moim życiu, czy będzie jedność Sceny poprzez jedno forum czy nie. Nie jestem typem forumowicza i to też się z pewnością do tego przykłada.
20 grudnia 2008 11:30
Grzelo
Fantastyczny tekst, Dapsz. Bardzo spodobał mi się ten styl i choć początkowo nie domyśliłem się o co chodzi w jednej z zagadek to ostatecznie doszedłem do rozwiązania. Niektóre bardzo trafne, inne trochę mniej. Mimo wszystko muszę przyznać, iż to doskonała lektura. Gratuluję.
20 grudnia 2008 16:36
Henkel
Swietne - za Horacego masz piwo :D

Najciekawsze w tym tekscie jest to, ze kazdy w sumie widzi w nim to co chce widziec i kazdmu wydaje sie, ze ma racje... A co autor mial na mysli wiec tylko on sam :)

Co do ideii jednego forum dla sceny - popieram ja. Tylko wspomne dwie sprawy - wiele postawnowien tamtej dawnej umowy jest dawno nie respektowanych chocby przez samo forum (admini/modzi ze stron o CMie/FMie) natomiast strony sa ostro karcone za odchodzenie od owczesnych deklaracji. Po drugie ta umowa byla zawierana siedem lat temu - czasy sie zmienily i umowa powinna zostac zrewidowana tak zeby przystawala do rzeczywistosci, bo inaczej bedzie tylko zrodlem konfliktow i nieporozumien.

No i nowym ludziom ktos moglby wytlumaczyc o co tak naprawde chodzi, bo zamiast ich do tej ideii zachecic to sie po nich jezdzi i ruga za to, ze nie wiedza o co w niej chodzi - a skad maja wiedziec?

A co bedzie - pewnie nic dobrego, nie sadze zeby kogos z CMF naszla chec na negocjacje z kimkolwiek.
20 grudnia 2008 17:07
kacpergawlo
Ale CM REV ma chyba przedstawiciela w ModTeamie, bo SZk jest przecież Modem?
20 grudnia 2008 19:58
Perla
Kacper, CM Rev ma, ale inne strony nie mają. A wg zasad każdy zrzeszony serwis powinien mieć :)
20 grudnia 2008 20:28
Dapsz
Idea jednego forum zawsze była nam bliska i dowodem na to jest ciągła współpraca najpierw CCM, a obecnie CFM. Ja, podobnie jak spora większość redakcji, od razu ustaliliśmy, że współpracujemy z CMF i tak uczyniliśmy. Jednak panujące tam zasady i przede wszystkim rządy potrafią skutecznie zniechęcić. Myślę, że ktoś tutaj słusznie wspomniał, sugerując, że jedyne co możemy zrobić, to zbuntować się i wymusić pewne zmiany w organizacji owej współpracy. Nie oszukujmy się... Strona jedyne co zyskuje, to swój temat. Link na górze początkowo spisywał się nieźle, ale obecnie to nie jest wielka pomoc.

Najgorsze jest jednak, że szefostwo nie da się zastraszyć i jedyne co powie na ewentualną propozycje zmiany umowy, to: "Odchodźcie, poradzimy sobie bez was". Przy takim podejściu ciężko coś osiągnąć...

Dziękuję za miłe słowa, cieszę się, że tekst się spodobał :)
21 grudnia 2008 9:57
jose77
Dziwne jest to, że tak dużo zależy od jednego człowieka ... gdyby chociaż był by to autorytet jakiś?!?
21 grudnia 2008 12:38
Henkel
jose77 napisał:

Dziwne jest to, że tak dużo zależy od jednego człowieka ... gdyby chociaż był by to autorytet jakiś?!?


Nie ma co generalirzowac - gdyby naprawde wszyscy na forum chcieli zmienic te zasady to by do tego doszlo.

Sytuacja ktora ma miejsce teraz jest po prostu wygodna dla CMF i nikt tak naprawde nie patrzy czy ta cala obowiazujaca umowa przypadkiem nie przynosi wiecej szkody niz korzysci.

Jednym z powodow takiego stanu rzeczy jest to, ze wiekszosc osob decydujacych o losach forum juz sie poza forum praktycznie nie udziela, a czasem udziela sie sladowo nawet na forum - slowem im tak naprawde wisi jak funkcjonuja strony.

Tekst powstal - pogadalismy sobie, a i tak bedzie jak jest jesli ktos nie podejmie jakichs bardziej zdecydowanych dzialan :)
21 grudnia 2008 12:59
Ylv
Jedynym z wielu rozwiązań jest założenie nowego forum i solidarne przyłączenie się do niego przez pozostałe strony FM-owe. Wiem, że jest to radykalny krok, ale czemu nie? Oczywiście taki ruch byłby równoznaczny wyjściem na wojnę z CMF, ale jak tu mówić o respektowaniu praw, skoro już dawno przestały być traktowane na poważnie.

Znowu można by zbojkotować CMF, żeby wymusić zmiany. Jednak znowu sprowadza się to do zsolidaryzowania się wszystkich stron.

Innym rozwiązaniem byłoby stworzenie przez wszystkie strony własnych for, choć to by jeszcze bardziej podzieliłoby "scenę".

Wszystkie wyżej wymienione pomysły są nieprawdopodobne, powstały jedynie w mojej chorej, anarchistycznej wyobraźni :]

A teraz całkiem serio: zmiany muszą być, a jak wiadomo cel uświęca środki.

Rozbrat CMF ze stronami IMO byłby bardziej bolesny dla tego pierwszego - na CMForum udzielają się "scenowi wyjadacze", którzy w końcu muszą przestać się interesować Fm-em, a z czasem forum by umarło. A co by się wydarzyło, gdyby się ziścił któryś z moich trzech scenariuszy? CMF wykluczyłoby wszystkich ze sceny, a w głosowaniu na stronę roku byłby tylko jeden wybór - "Żadna strona traktująca o FM nie zasługuje na miano Serwisu Roku 2008."? Nie CMF powoli, aczkolwiek męcząc się niemiłosiernie, odeszłoby na tamten świat.

Pozdrawiam :]
21 grudnia 2008 17:35


 


Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu