Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

Football Manager 2009 dwie łatki później

Wrzawa przed premierą Football Managera była olbrzymia. Wszyscy oczekiwali głównie na rewolucyjny tryb 3D, rozwinięte konferencje prasowe i nową, ulepszoną współpracę z asystentem – najgłośniej zapowiadane przez SI nowości. Wersja demonstracyjna nie zachwyciła. Problemy z szybko spadającą kondycją i licznymi kontuzjami były bardzo uciążliwe. Na dodatek dochodziły także problemy sprzętowe, gdyż jak się okazało FM 2009 wymaga od naszego komputera, a szczególnie od karty graficznej, dość sporo. Tryb 3D działał więc bardzo wolno, a liczne błędy, występujące niemalże w każdej lidze, doprowadzały do szału. Po wydaniu pierwszej łatki, niektóre usterki zostały naprawione, lecz w ich miejsce pojawiły się kolejne. Szczególnie niezadowoleni byli polscy fani, którzy z powodu uciążliwego błędu dotyczącego awansów polskich drużyn do europejskich pucharów, musieli czekać aż do grudnia, aby rozpocząć grę w rodzimej Ekstraklasie. Łatka 9.2.0 dała możliwość gry już niemal w każdej lidze świata, lecz czy Football Manager 2009 stał się wersją przełomową? Najlepszą w swoim rodzaju? Na te i inne pytania postaram się odpowiedzieć w dalszej części swojego felietonu.

Chorągiewki

Moja ocena wersji demonstracyjnej była całkiem niezła. Pisałem wtedy, że po wyeliminowaniu błędów gry, Football Manager 2009 może stać się wersją, przy której spędzę dużo czasu. Kiedy recenzowałem pełną wersję gry, nadal postrzegałem nowy twór panów z SI Games jako dzieło bardzo dobre. Tryb 3D wydawał się być bardzo ciekawym urozmaiceniem i atrakcją dla użytkowników, którzy grając w Football Managera lubią delektować się niuansami graficznymi. Konferencje prasowe miały zamknąć usta krytykom, którzy narzekali na brak rozwiniętych kontaktów z mediami. Pierwsze wrażenie było naprawdę dobre. Co prawda, tryb 3D od razu wyłączyłem, gdyż jestem przyzwyczajony do tradycyjnych kulek, lecz wyżej wymienione konferencje zdecydowanie przypadły mi do gustu. Stawiając pierwsze kroki w Football Managerze 2009 bardzo często korzystałem także z nowego modułu współpracy z asystentem, który wiele razy pomagał mi analizować taktykę przeciwnika, a także nieraz polecił mi zawodników godnych do wypożyczenia. Byłem bardzo zadowolony i po zawodzie związanym z Football Managerem 2008, wreszcie mogłem powiedzieć - to jest to!

Moje pierwsze kariery były jednak epizodyczne i polegały raczej na eksploracji nowej gry. Sezon tu, sezon tam – celowo nie osiadałem nigdzie na dłużej, gdyż podświadomie czekałem na drugą łatkę, która miała jeszcze bardziej usprawnić FM-a. Kiedy wreszcie dorwałem się do pliku, który miał naprawić błędy programistów, mogłem zacząć grę pełną parą. Pierwsze kroki w poważnej rozgrywce były bardzo interesujące. Zabawa z taktyką, rozgryzanie przeciwników w meczach towarzyskich oraz próba sprytnych odpowiedzi na pytania dziennikarzy na konferencjach prasowych. Naprawdę było ciekawie.

Kiedy spodziewałem się, że Football Manager 2009 rzeczywiście okaże się dla mnie przełomowy, wręcz epokowy, nadszedł kompletnie niezapowiadany kryzys. Nie chodziło tu o serię kiepskich wyników w lidze, czy odpadnięcie z jakiegoś pucharu. Po prostu przeminęło pierwsze zauroczenie i zacząłem dostrzegać rzeczy, które wcześniej umknęły mej uwadze, a może nie chciałem ich dostrzec? Może zawiedziony wersją 2008, nieco na siłę starałem się idealizować najnowszą wersję? Sam nie wiem. Jestem jednak pewien, że Football Manager 2009 idealny nie jest i swoje dobre zdanie na temat tej gry muszę nieco zmienić. Owszem, można zarzucić mi nietrwałość w uczuciach, lecz podobno tylko krowa jest aż nadto stała w swoich poglądach.

Ślimak czy żółw?

Była mowa o krowie, więc jako przyszły magister biologii postanowiłem skupić się na kolejnych przyrodniczych porównaniach. Otóż według mnie, największym mankamentem najnowszej wersji Football Managera 2009 jest szeroko rozumiana szybkość rozgrywki. Mimo że mój komputer ma się całkiem dobrze i na jego parametry nie mogę narzekać, FM działa na nim bardzo wolno. Na początku myślałem, że to z powodu zbyt dużej liczby załadowanych lig. Nic z tego. Kiedy ograniczyłem się do wyboru czterech poziomów rozgrywkowych (dwie ligi angielskie i polskie), gra nieco się ruszyła, lecz tempo rozgrywki w dalszym ciągu nie było zadawalające. Postanowiłem jednak nie zrażać się, gdyż wiedziałem, że nawet stojąc na rzęsach prędkości legendarnego Championship Managera 2001/2002 nie przywrócę. Zacisnąłem zęby i grałem dalej.

Kiedy przełknąłem już gorzką pigułkę nudów, spowodowanych oczekiwaniem między kolejnymi spotkaniami, doszedł kolejny mocno drażniący mnie problem. Konferencje prasowe, które tak wcześniej wychwalałem, stały się strasznie irytujące. Schemat rozmowy z dziennikarzami powielany był z tygodnia na tydzień, a kiedy zdecydowałem się wysyłać swojego asystenta na pożarcie przez media, często byłem krytykowany przez zawodników. I tak źle i tak niedobrze – pomyślałem nieco bezradnie. W ten o to sposób aspekt gry, który wcześniej wydawał się być strzałem w dziesiątkę, stał się moją zmorą. Szczególnie dołował mnie fakt, że wścibscy dziennikarze niemal przed każdym meczem musieli męczyć mnie serią nudnych do bólu pytań. Skoro nie mogłem skorzystać z pomocy asystenta, postanowiłem zbywać przedstawicieli czwartej władzy za pomocą opcji: „bez komentarza”. Niestety i to nie pomogło, gdyż brak moich wypowiedzi również odbijał się negatywnie na morale zawodników. Moja cierpliwość była na skraju wyczerpania, lecz napływ pytań podekscytowanych dziennikarzy przed meczem w prestiżowym Pucharze Ekstraklasy, doprowadził mnie do szału. Wyłączyłem FM-a.

Wiedziałem jednak, że prędzej czy później znów włożę płytę do napędu i wrócę do gry. Dwa dni odpoczynku wystarczyły i po 48 godzinach znów stałem się wirtualnym menedżerem. Usiłując przekonać się do konferencji prasowych kontynuowałem rozgrywkę. Jako że miałem wolny wieczór i brak konkretnych planów, postanowiłem spędzić go z Football Managerem, jakkolwiek to brzmi. Jak to bywa najczęściej gra szybko mnie pochłonęła. Kiedy zobaczyłem, że na zegarku jest już grubo po północy, złapałem się za głowę. W ciągu dobrych sześciu godzin udało mi się rozegrać kilka sparingów, oraz osiem kolejek ligowych. Co prawda była mała przerwa na kolację i prysznic, lecz przypomniałem sobie, że kiedyś w jeden wieczór to rozgrywało się cały sezon. Postanowiłem dłużej nad tym pomyśleć.

Więcej niż gra?

Na wolne tempo rozgrywki nakłada się kilka czynników. Na pewno dużą rolę odgrywają spore ilości danych, które co sekundę przetwarzane są przez Football Managera. Bazę danych i ilość lig można jednak ustawić w głównym menu, więc nad tym możemy mieć kontrolę. Trudniej jest już podczas samej rozgrywki. Panowie z SI od kilku lat dbają o to, aby nowsze wersje gry zaskakiwały nas coraz to bardziej wymyślnymi rozwiązaniami taktycznymi i wyższym poziomem naszych wirtualnych przeciwników. Teraz nie wystarczy już ustawić domyślnej taktyki i lekko ją modyfikować. Każdy suwak ma olbrzymie znaczenie i niepoprawny ruch natychmiast zweryfikuje brutalna, FM-owa rzeczywistość. I tutaj należy się zatrzymać i zadać kolejne pytania. Czy to dobrze, że Football Manager staje się trudniejszy? A może na wzór innych gier wprowadzić różne poziomy trudności?

Jeśli chodzi o pierwsze pytanie, to skłaniałbym się ku odpowiedzi twierdzącej. Nigdy nie byłem zwolennikiem prowadzenia wielkich klubów, z którymi osiąganie sukcesów było na wyciągnięcie ręki. Lubiłem wyzwania, które wymagały ode mnie dłuższego zastanowienia się nad taktyką i poszukania ciekawych wzmocnień na rynku transferowym. Jednak bez przesady. Teraz, aby dobrze przygotować się przed meczem należy dokładnie przyjrzeć się przeciwnej drużynie. Ustawić dobrą taktykę. Następnie skupić się na konferencji prasowej, aby nie popełnić gafy i nie zepsuć atmosfery panującej w szatni. Potem rozmowa motywacyjna, na której także trzeba być ostrożnym niczym przy stole chirurgicznym, a na samym już końcu ostateczne ustawienia taktyczne i korekty. Owszem, może i jest to bliskie światu rzeczywistemu, gdzie piłka nożna coraz bardziej zaczyna przypominać szachy. Pamiętajmy jednak, że to jest tylko i wyłącznie gra i nie każdy ma czas i ochotę spędzać pół wieczoru nad rozgryzaniem taktyki przeciwnika. Przynajmniej nie ja. Oczywiście lubię trochę posiedzieć nad ustawieniem, czy reżimem treningowym – inaczej takie gry jak Football Manager w ogóle by mnie nie fascynowały, lecz bez przesady. Wszystko powinno być podane w idealnych proporcjach, które teraz zostały zachwiane.

Drugie pytanie coraz częściej zaczęło pojawiać się na stronach związanych z Football Managerem. Jedni twierdzą, że niejako sami możemy ustalać sobie poziom trudności poprzez wybór klubu. Ja nie do końca się z tym zgadzam. Grając Manchesterem United, FC Barceloną czy inną potęgą musisz skupiać się na tym, jak ograć innych mocarzy. Zaczynając grę w najniższej klasie rozgrywkowej najpierw myślisz jak pokonać słabeuszy, dopiero później dochodzi do pojedynków z najlepszymi. Po prostu jest dłużej i startuje się z innego pułapu. Tak więc, coraz częściej zaczynam skłaniać się ku stwierdzeniu, że wprowadzenie różnych poziomów trudności nie byłoby złym pomysłem. Jeśli ktoś lubi spędzać godziny nad taktyką i rozgryzaniem przeciwnika, to nie powinniśmy mu tego zabraniać. Należałoby jednak znaleźć opcję dla tych, którzy spokojnie chcą spędzić wieczór przy Football Managerze bez burzy mózgów przed monitorem. Od razu zastrzegam, że nie należę do ludzi, którzy wszystko lubią mieć podane na tacy. Wygrywanie mistrzostw cudzymi taktykami i treningami zupełnie mnie nie interesuje. Po prostu chciałbym, aby rozgrywka stała się nieco szybsza, a Football Manager bardziej grywalny.

Alternatywy cztery?

Moje narzekania można by zbyć bardzo popularnym stwierdzeniem: jak ci się nie podoba, to nie graj. Oczywiście, na rynku istnieją inne gry, w których możemy się wcielić w rolę wirtualnego menedżera, lecz według mnie, Football Manager pod względem jakościowym zdecydowanie przewyższa swoich konkurentów. Baza danych i silnik gry proponowany przez SI Games wydają się być wysoko nad innymi alternatywami i jak na razie nic nie wskazuje na to, aby jakakolwiek gra menedżerska mogła zrzucić FM-a z tronu. FIFA Manager jest chyba zbyt naszpikowana niepotrzebnymi dodatkami, natomiast Championship Manager ze stajni Eidos, to już nie ta sama marka, która przed laty wraz z SEGĄ święciła niewyobrażalne triumfy.

Wydaje się, że najbardziej rozsądną alternatywą dla wolnego Football Managera 2009, jest stary, zasłużony dziadek nazywany Championship Managerem 2001/2002. Dziadek w bardzo dobrej kondycji. Boom na tą legendarną już wersję gry rozpoczął się na nowo po umieszczeniu w Internecie darmowej wersji oprogramowania. O dziwo, CM 01/02 nie pozostał tylko tłem dla FM 2009, lecz chyba jedyną słuszną konkurencją. Na komputerach wielu osób na nowo zagościł klasyk sprzed lat i z tego co widzę, CM znalazł także wielu nowych pasjonatów. Jak pisałem wcześniej, Championship Manager 01/02 oferuje nam to, czego nie może nam dać FM 2009 – szybkość i płynność rozgrywki. Czy mimo braku takich szczegółów jak rozmowy motywacyjne czy kontakty z mediami, stary CM może wygrać rywalizację z pachnącym nowością FM-em? Oczywiście że nie, lecz na samą myśl o grze, przy której stawiałem swoje pierwsze menedżerskie kroki, mam wielką ochotę znowu poczuć jak to było wcześniej.

Uważam także, że cechy pośrednie między nowym FM 2009, a starym CM 01/02 ma wersja z roku 2005 - FM 2006, która także jest uwielbiana przez wielu fanów wirtualnej menedżerki. Ja również jestem wielkim zwolennikiem właśnie tej wersji. Wydaje się ona być nieco łatwiejsza do rozgryzienia niż najnowsze twory rodem z SI, a także nie zawiera tak dużej liczby przerywników (konferencje prasowe, polecenia dotyczące przeciwników itd.) jak FM 2009. Nie jest także tak okrojona jak legendarny CM 01/02 - zawiera tryb 2D, rozmowy motywacyjne, więc na brak tych ważnych elementów gry nie możemy narzekać.

Podsumowanie

Football Manager 2009 miał być wersją przełomową. Balon pompowany przez pracowników SI Games nie wzniósł się jednak na wyżyny. Mimo że sprzedaż najnowszego dzieła SEGI jest nadal bardzo wysoka, wielu użytkowników wydaję się być trochę niezadowolonych. Gro ludzi pozostało przy swoich ulubionych wersjach i zrezygnowało z gry w FM 2009. Ja, po początkowej fascynacji, coraz częściej skłaniam się ku opiniom, że rewolucyjny, epokowy FM wcale nie jest taki doskonały. Tryb 3D, konferencje prasowe są ciekawym urozmaiceniem, lecz pochłaniają olbrzymie ilości czasu. Dodając do tego coraz wyższy poziom trudności, rozgrywka staje się powolna, przez co traci na grywalności. Pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłości będzie z tym lepiej.

O artykule
Kategoria: Publicystyka
Dodano: 26.02.2009

Liczba wyświetleń: 2146

Średnia ocen: 3.83



Komentarze


Z tym materiałem nie są powiązane żadne opinie.



Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu