Football Manager jest grą, która przede wszystkim dostarcza wielu emocji i niezapomnianych chwil. Dzięki osiąganym przez nas sukcesom potrafi dosłownie wbić nas w fotel i trzymać przed komputerem przez długie godziny. Jednak, co jeśli jej wspaniała magia nagle ulatuje? Co zrobić, gdy wciąż nie możemy przeżyć przygody swoich marzeń? Zapewne wiele razy zadawaliście sobie te pytania. Dziś, pragnę pokazać Wam, iż warto wciąż szukać tego wymarzonego klubu, którego prowadzenie będziecie rozpamiętywać przez długie lata. Właśnie w tym celu poprosiłem trzech ludzi, którzy znani są z wieloletnich karier opisywanych na stronach i forach internetowych. Mam nadzieję, że swoimi wypowiedziami przybliżą Wam czar wielosezonowych rozgrywek.
Na pierwszy ogień idzie Vami – znany głównie z zamiłowania do nieco egzotycznych lig i zawodników oraz z wspaniałej kariery w Atlético Clube Marinhense. Przyznam, że to prawdziwy weteran piłkarskich menedżerów, dlatego kilka jego słów powinno Wam pomóc.
W dzisiejszych czasach wielu ludzi boryka się z problemem długości ich rozgrywki, zazwyczaj kończy się ona po pół, góra jednym sezonie. Czy Ty grając w FM-a zawsze rozgrywasz ich po kilkanaście?
Nie zawsze. Zwłaszcza na początku "oswajania się" z kolejną wersją gry rozpoczynam dziesiątki, a nawet setki nowych rozgrywek nim trafię na tę, która mnie jakoś wciągnie. Jednak większość z nich kończy się jeszcze w pre-seasonie. Natomiast gdy już trafię na klub, który w jakiś sposób mnie zaciekawi, gdy uda mi się tam zbudować odpowiednie fundamenty - wtedy już jest z górki i mogę spokojnie kontynuować długą karierę.
A jak myślisz, co jest głównym powodem tego, iż gracze tak szybko rezygnują z gry?
To temat na dłuższą refleksję dotyczącą pokolenia fast-food. W skrócie - większość ludzi już nie potrafi się angażować całym sobą w coś, co robią. Żądają taniej rozrywki, szybkich, bezmózgich rozwiązań. Stąd bierze się popularność Dody, czy też wszelkich nieskomplikowanych gier menedżerskich. Gdyby ludzie wkładali w życie więcej emocji, przywiązywaliby się bardziej do swoich myśli, idei, uczuć i czynów - byłoby zupełnie inaczej. Niestety, jeśli coś wymaga wysiłku intelektualno-emocjonalnego ze strony odbiorcy jest w dzisiejszym zepsutym świecie natychmiast odstawiane na boczny tor.
Czyli mam rozumieć, że FM jest zbyt skomplikowany dla graczy?
Mamy rozumieć, że FM stwarza wiele możliwości rozgrywki. Ja wybieram tę zaangażowaną.
Domyślam się, że rozgrywka po kilkunastu sezonach staje się zupełnie inna, inni piłkarze, inny rozkład sił w futbolu. Co Twoim zdaniem jest największym plusem takich długich gier?
Scouting. Od zawsze byłem fascynatem niszowych, egzotycznych lig i przenoszę to wprost do FM-a. W każdym klubie, jaki prowadzę, mam dziesiątki juniorów z krajów, o których połowa graczy nigdy nie słyszała. Nie ma nic przyjemniejszego od patrzenia jak się rozwijają, a następnie powoli wchodzą do pierwszego składu. Dochodzi potem do sytuacji, gdy w każdej drużynie pierwszej i drugiej ligi jest po 10-15 piłkarzy, których to ja sprowadziłem do kraju, w którym gram. Są to reprezentanci Wysp Cooka, Guamu, Reunionu, Suazi i innych krajów z dołu rankingu FIFA.
Czy istnieją minusy takiej gry?
Ciągłe wygrywanie trofeów może szybko się znudzić. Dlatego wielosezonowa rozgrywka wielkimi klubami jak Barcelona czy Arsenal nie ma sensu. Chodzi o to by gonić króliczka. Na początku stawiamy fundamenty, a potem stopniowo czynimy z kopciuszka światową potęgę. Innym minusem, który znacznie uprzykrza taką grę jest limit obcokrajowców. Zwłaszcza, gdy gramy w lidze spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Ale i na to są pewne sposoby. Wystarczy inwestować w 17-18 letnich juniorów, którzy po kilku latach dostają obywatelstwo naszego kraju i możemy wystawiać ich do składu bez żadnych ograniczeń. Dużym minusem przy obszernej kadrze jest też brak zespołu rezerw w niektórych ligach. Wtedy trzeba mocno kombinować z klubami filialnymi, a do nich zawodnicy nie zawsze chcą przechodzić. Również małym minusem jest to, że wychodzą błędy researcherów jeśli chodzi o potencjał danego kraju. Na przykład w FM 2008 Meksyk potrafi zdobyć cztery razy z rzędu Mistrzostwo Świata, a zawodnicy z tego kraju strzelają ponad 100 bramek w reprezentacji. Z pewnością jednak jest więcej plusów niż minusów.
Czy sprzęt jest dla Ciebie przeszkodą? Łatwo się domyślić, że do takiej rozgrywki wybierasz dużo aktywnych lig plus dodatkowych graczy z wielu państw. Czy żeby cieszyć taką grą trzeba zainwestować grube pieniądze w komputer?
Tu Cię zaskoczę, bo zwykle wybieram tylko tę ligę, w której gram. Co do dodatkowych krajów - używam ogromnej bazy i Bomboniery Profesora. To w zupełności wystarcza.
To oznacza, że wciąż grasz jednym klubem. Nie interesuje Cię przeprowadzka do innej drużyny, albo ligi po tym jak osiągniesz ze swoim klubem już wszystko?
Nie, wówczas zaczynam nową rozgrywkę. Poza tym zawsze można znaleźć klub w tym samym kraju. Dla przykładu - w FM 2006, gdy Stabækiem wygrywałem wszystko, co się da, przeszedłem do trzeciej ligi, skąd jednak uciekłem do Sandefjordu, który wprowadziłem do Tippeligaen i... mogłem walczyć z moim Stabækiem. To dodaje smaczku grze. Tak samo podczas przygody w Marinhense w FM 2008 - gdy zostałem zwolniony, odszedłem do Leixões. Wówczas to mecze Leixões - Marinhense urastały do rangi najważniejszego meczu sezonu. To są właśnie te aspekty gry, których nigdy nie pozna gracz, który kończy swą rozgrywkę po tym, jak w pierwszym sezonie wygra Manchesterem United Ligę Mistrzów.
FM 2006 Stabæk, 2008 - Marinhense, czy w każdej wersji gry tworzysz kolejną, wspaniałą przygodę? Czy może był rok, gdzie zupełnie nie mogłeś się odnaleźć?
FM 2009 nigdy do mnie nie przemówił, stąd zacząłem kolejną znakomitą przygodę w FM 2008 - Lokomotiva Zagrzeb - i tak już dwunasty rok się zasiedziałem na Kajzericy. To jakaś klątwa liczb, ale w nieparzyste FM-y gra mi się zdecydowanie gorzej. A propos poprzedniego pytania - w FM 2007 właśnie miałem taką rozgrywkę w kilku ligach. Zacząłem jako bezrobotny, trafiłem do Wacker Burghausen, wygrałem z nimi Puchar UEFA, a następnie trenowałem Legię, Valencię i Lille. Ale to już nie było to samo, co budowa czegoś z niczego. W FM 2005 pamiętam swoją przygodę z Petrolulem Ploiesti, który doprowadziłem do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Tak więc, jak mówię, jedynie FM 2009 do mnie nie trafił.
A poprzednie dzieła Sports Interactive - słynne Championship Managery? W nie też zagrywałeś się bez opamiętania?
Oczywiście. Jestem weteranem dzieł braci Collyerów. Gram w nie od 15 lat.
Przyznam, że robi wrażenie. Mając tak długi staż możesz powiedzieć coś o wciąż trwającym postępie. Dawniejsze produkty niemające tylu opcji bardziej sprzyjały długiej grze, czy może dopiero teraz jest to możliwe?
Kiedyś były inne czasy i inaczej wyglądały gry komputerowe. Inne też było pokolenie i inne realia. No i nie było powszechnego dostępu do Internetu. Grając w CM 94/95, czy CM 97/98 nie czytałem żadnych poradników taktycznych, a błędy w grze traktowałem jako rzecz nieuniknioną. Z biegiem lat jednak gracze zaczęli wymagać gry perfekcyjnej - a jak wiadomo nie ma programu idealnego.
Twoim zdaniem gracze nieznający przeszłości przesadzają z wiecznym narzekaniem?
Błędy w grze bywają bardzo irytujące. Te z przeszłości rzadko kiedy czyniły grę niegrywalną. Jednak mam znajomych, którzy nie udzielają się w Internecie, nie wchodzą na strony i fora poświęcone Football Managerowi, nie ściągają patchy, a grają nawet w pełnego błędów FM 2009 z wielką przyjemnością. Po prostu są nieświadomi tych błędów.
Wracając jeszcze do problemów stojących na przeszkodzie graczom chcącym rozegrać kilkanaście sezonów - jak radzisz sobie z "ochroną" zapisanych gier. Na swoim przykładzie wiem, że czasem pliki się psują, a wtedy nie pozostaje nic innego jak obejrzeć napis na ekranie "Zapisana gra nie została wczytana”.
Nie wiem czego to jest wina, ale przez 15 lat korzystania z gier z serii CM/FM zdarzyło mi się tak jedynie, gdy podczas zapisywania gry zrestartował się komputer bądź wyłączył się prąd. Ludzie, którzy piszą o samoistnie padających sejwach po prostu muszą przy nich grzebać. Ja nie korzystam z żadnych edytorów czasu rzeczywistego, nie oszukuję i nie mam z tym najmniejszych problemów.
Ile trwała Twoja najdłuższa gra?
Marinhense/ Leixões w FM 2008 zatrzymałem w roku bodajże 2045 i niewykluczone, że za jakiś czas wrócę do Portugalii.
Na zakończenie - masz może jakąś radę dla nas, graczy, którzy chcieliby przeżyć długoletnie rozgrywki, lecz nie wiedzą jak się do tego zabrać?
Poszperać w Internecie, znaleźć klub, który z jakiegoś względu jest ciekawy. Zbudować fundamenty, a potem na nich stawiać kolejne cegiełki. I nie przejmować się niepowodzeniami, nie oczekiwać natychmiastowych rezultatów. No i przede wszystkim angażować się w rozgrywkę. Nie traktować tego jak kolejną partię pasjansa, tylko żyć tym.
Dziękuję Ci serdecznie za wywiad. Myślę, że pomoże wielu, spragnionym rozgrywki graczom.
Dziękuję również, powodzenia!
***
Zaraz po Vamim na spytki wzięty został rahim – znany użytkownik CM Revolution, gdzie opisuje swą przygodę jako Ryszard Krzyśkiewicz, który przez prawie 20 sezonów zdążył odwiedzić ligi Hongkongu, Danii oraz Islandii. Na pewno warto przeczytać, co ma nam do przekazania
Przed Tobą Vami wypowiadał się, iż nie zawsze (zwłaszcza na początku gry w nowego FM-a) jego gry liczą po kilkanaście sezonów. A jak to jest u Ciebie? Każda Twoja rozgrywka trwa kilkanaście lat?
Również na początku miałem problem z krótką karierą. Myślę, że z czasem, gdy bardziej zapoznaje się z grą, rośnie apetyt na dłuższą rozgrywkę. W ten oto sposób moje kariery osiągały na początku kilka, potem kilkanaście, a ostatnia trwa już kilkadziesiąt wirtualnych sezonów.
Rozumiem, że Tobie pomogło lepsze zapoznanie się z grą, a jak myślisz, co jest głównym powodem tego, że gracze tak szybko kończą rozgrywkę i co mogą zrobić, by sobie pomóc?
Powodów może być kilka. Może dla niektórych FM 2008 czy 2009 jest dopiero pierwszy w ich życiu i wciąż mają duże pole manewru w wyborze klubów i z tego korzystają. Po sezonie czy dwóch odczuwają zmęczenie karierą i chcą czegoś nowego. Wtedy odpalają nowe ligi i nowy klub. Ja takiego ruchu już nie mam, gdyż od CM 4 zdążyłem zagrać chyba w każdej lidze i dlatego nie ciągnie mnie do nowej rozgrywki. Innym powodem może być rozpoczęcie kariery za dobrym klubem, gdzie po ciągłych zwycięstwach i w obliczu braku kryzysów kończy się grę, bo wszystko się zdobyło. Dlatego od siebie polecam poprowadzenie bardzo słabego klubu. Trzeba mieć jednak dużo silnej woli.
Mam rozumieć, że mocnym klubem nie da się przeżyć długiej i wspaniałej przygody?
Może się da, ale ja osobiście czegoś takiego nie przeżyłem. Wszystkie długoletnie kariery rozpoczynałem w słabych klubach. Oczywiście z czasem można spróbować złapać angaż w mocnej drużynie, ale wtedy jest satysfakcja, że sami do tego doszliśmy. Rozpoczynanie dużym klubem to zamykanie sobie szansy na awanse sportowe.
Gdybyś miał przekonać graczy do takiego stylu grania, to jakie plusy potrafisz wymienić?
Myślę, że przekonać nie jest tak łatwo. Ja mogę kogoś namawiać, ale gra i tak może mu się szybko znudzić, bo zapragnie grać gdzie indziej. A plusy? Dla mnie największym plusem jest to, że widzę jak moi juniorzy dorastają piłkarsko. Niejednokrotnie zdarzało się, że ktoś wydawał mi się bardzo utalentowany, wierzyłem w niego, a ostatecznie wyrósł z niego przeciętny piłkarz. Oczywiście działa to także w drugą stronę - jakiś junior, wpuszczany na boisko tylko w przypadku plagi kontuzji, z czasem gra coraz lepiej i lepiej, aż w końcu wyrasta na prawdziwą gwiazdę. Dużo radości dostarcza też patrzenie jak klub się powiększa. Dzięki naszej polityce finansowej rozbudowują się bazy treningowe i obiekty młodzieżowe, nawet stadion. Gracze, którzy wytrzymali maksymalnie kilka lat mogli czegoś takiego nigdy nie doświadczyć.
A istnieją jakieś minusy?
Na pewno istnieje jeden i to znaczący. Z czasem gra ma coraz więcej danych, plik z save się rozszerza, gra zaczyna działać coraz wolniej... Trzeba wykazać się dużą cierpliwością, bo czasami aplikacja potrafi łapać zadyszkę.
No właśnie… sprzęt. Pytany przed Tobą Vami wybiera tylko jedną ligę, w której gra i nie interesuje go przejście do innej w poszukiwaniu nowych przygód. Jak Ty grasz? Interesuje Cię bardziej Twoja kariera czy rozwój zespołu?
Różnie z tym bywa, ale na wszelki wypadek się zabezpieczam. Odpalam kilkanaście lig, by w razie czego mieć pole manewru. I gdy coś zaczyna nie grać w moim zespole, odchodzę i szukam nowego miejsca pracy. Oczywiście nie zdarza się to często. Jeśli mam wybierać pomiędzy karierą, a zespołem, to chyba jednak to pierwsze. Po kilkunastu latach gry w jednym klubie ciężko przychodzi kliknięcie w przycisk "Rezygnuj", ale czasem trzeba podjąć tę decyzję. Z drugiej strony, jeśli decydujemy się odpalić więcej lig, to trzeba mieć niezły komputer, by z upływem czasu wszystko znośnie chodziło. Coś za coś. Ja na potrzeby ostatniej kariery zainwestowałem w nowy sprzęt i jestem zadowolony z tempa gry.
Nowy sprzęt na potrzeby FM-a? Godne podziwu. Dużo słychać o tzw. „psuciu się” zapisanych gier, nie trudno się domyślić, że przy tak długiej rozgrywce to niebezpieczeństwo bardzo wzrasta. Stosujesz jakieś specjalne zabezpieczenia na taką ewentualność?
FM 08 jest moją szóstą wersją, przeżyłem wiele niesamowitych karier i nigdy nie zepsuł mi się save. Nie wiem czy to tylko legenda, czy rzeczywiście się tak zdarza. Na szczęście mnie się to nigdy nie zdarzyło. Niemniej jednak zapisuję jednocześnie do trzech plików, czasami jeszcze tworzę nowy z inną nazwą, od czasu do czasu kopiuję na inny dysk, a raz nawet zgrałem na pen-drive... Jak widać na razie skutkuje.
Czy Twoim zdaniem wieczny postęp serii kładzie kolejne kłody pod nogi graczy, którzy chcą przeżyć długą przygodę? Czy kiedyś było z tym lepiej?
Częściowo tak. Nowsze wersje mają większe wymagania. Dotychczas jednak to postępowało powoli, dopiero FM 2009 przez tryb 3D stał się znacznie bardziej wymagający. Dlatego jeszcze w niego nie grałem i na razie nie zamierzam. Zostaję przy bardzo dobrej wersji 2008.
Na zakończenie – ile trwała Twoja najdłuższa kariera?
Jeszcze trwa... W czasie gry minęło już 40 lat, a mnie z życia wyjęła siedem miesięcy.
Bardzo dziękuję za wywiad i życzę kolejnych wspaniałych siedmiu miesięcy.
Również dziękuję i tego samego chciałbym życzyć wszystkim czytelnikom Centrum Football Managera!
***
Trzecim opowiadającym o swoich przygodach jest dobrze znany na polskiej scenie FM-a Fenomen. Jego angielską karierę w klubach Carlisle, Luton oraz Mansfield możecie przeczytać na CM Forum. Cóż ma nam do przekazania ten miłośnik Football Managera 2006?
Rozmówcy przed Tobą zanim zaczną długoletnią rozgrywkę muszą dobrze zaznajomić się z grą. Czy Ty zawsze kończysz grę dopiero po kilkunastu sezonach?
Niekoniecznie. Przeważnie, gdy zaczynam swoją przygodę z kolejnymi edycjami, długość rozgrywki nie powala - jest to zazwyczaj około pięć, sześć sezonów. Dopiero potem, gdy decyduję się na poważniejszą karierę, to trwa ona znacznie dłużej.
A co Twoim zdaniem jest głównym powodem tak szybkiego kończenia przez graczy swojej zabawy?
Trudno powiedzieć. Być może niektórzy zniechęcają się po kilku sezonach, kiedy nie widać żadnych perspektyw na osiąganie sukcesów w niedalekiej przyszłości. Brak dobrych wyników skutecznie może odbierać chęć gry. Warto chyba też wspomnieć o fakcie, że z każdym sezonem rozmiar rozgrywki przybiera na objętości, co wiąże się z dłuższym przetwarzaniem kolejnych dni przez komputer, co również może zniechęcać.
Poruszyłeś bardzo ważną sprawę sprzętu. Jaki styl gry preferujesz? Wybierasz maksymalnie dużą ilość lig, czy raczej tylko tą, w której grasz?
Zazwyczaj wybieram tylko kraj, w której gram, gdyż nie mam tendencji do bycia obieżyświatem. Oczywiście wtedy wybieram więcej (jeśli to możliwe) lig z danego kraju, aby za szybko nie zwariować w jednym klubie.
Na Forum CM opisujesz swą długoletnią karierę grając w FM-a 2006, sam chyba przyznasz, że jest już to trochę przestarzała wersja. Czy nowocześniejsze wersje gry, posiadające więcej opcji nie są dobre do rozgrywania długich karier?
Być może i są, ale FM 2006 to dla mnie zupełna świętość. Żadna z późniejszych wersji (łącznie z FM 2009) nie daje mi tyle radości, co wyżej wspomniana, a co za tym idzie, żadna nie potrafi mnie przykuć do monitora na dłużej. Zapewne wynika to też z faktu, iż nowsze wersje mają większe wymagania sprzętowe, a ja bardzo nie lubię, jak gra chodzi wolno, nawet przy małej ilości lig. Poza tym ogrom opcji, o którym wspomniałeś, w moim odczuciu powoduje, że gracz nie może tego wszystkiego ogarnąć i gubi prawdziwą esencję gry.
A wcześniejsze wersje jeszcze te z pod nazwy Championship Manager?
Zaczynałem swoją przygodę od CM 2 97/98, ale edycje, które zdecydowanie najbardziej przypadły mi do gustu to święty CM 01/02 oraz CM 03/04. Gra na platformie tych dwóch edycji przynosiła mi najwięcej radości, aż do czasu FM 2006.
Przy której edycji przeżyłeś swą najdłuższą przygodę i ile ona trwała?
To, zdaje się, było właśnie przy CM 03/04, kiedy prowadziłem Barcelonę. Ale nie pamiętam dokładnie, ile sezonów ugrałem. Z pewnością zakończyłem przygodę około roku 2045. Dokładnych danych jednak juz nie pamiętam. Co ciekawe, w tym czasie prowadziłem tylko jeden klub.
Barcelona? Rozmówcy przed Tobą sądzili, że raczej nie możliwym jest rozegranie dużej ilości sezonów prowadząc tak znany klub…
Oczywiście, że się da. Barcelona to moja największa piłkarska miłość, dlatego ani przez chwilę się nie nudziłem prowadząc Dumę Katalonii. Prawdą jest jednak, że w przeciwieństwie do innych karier (Carlisle/Luton/Mansfield, Bełchatów, Pontevedra, Limerick, itd.) w Barcelonie nie trzeba było długo czekać na pierwsze sukcesy. Z drugiej jednak strony, działo się to wszystko, kiedy byłem jeszcze niedoświadczonym graczem i pewnie nie wszystkie aspekty i ustawienia poprawnie interpretowałem. Być może dziś, ze swoją wiedzą i umiejętnościami jeszcze szybciej zbudowałbym absolutnego samograja, któremu nie straszne byłyby kluby pokroju Liverpoolu, Manchesteru United, Interu, Bayernu czy Juventusu, ale pewnie nadal czerpałbym tą ogromną przyjemność z prowadzenia ulubionego klubu. Choć, nie powiem, najwięcej satysfakcji jak dotychczas dawały mi sukcesy z małymi klubami, że wspomnę tylko o wygraniu Ligi Mistrzów Carlisle w swoim debiutanckim sezonie w tych rozgrywkach, powtórzenie tego sukcesu z Luton oraz na przykład udane starty w europejskich pucharach półzawodowym Limerick.
Wspomniałeś wcześniej, iż ogrom opcji - jakie proponują najnowsze wersje - sprawia, że gracz gubi esencję gry. Twoim zdaniem wieczny postęp obrany przez SI zabija prawdziwą siłę tej gry?
Tak. Uważam, że SI momentami próbuje na siłę uszczęśliwiać graczy, wprowadzając opcje niekoniecznie potrzebne, a tylko znacznie obciążające silnik gry, powodując, że gra działa wolniej. Aż chciałoby się powiedzieć - Panowie z SI, nie idźcie tą drogą.
Sądzisz, że powinni oni dalej trwać przy widoku 2D i nie rozwijać gry pod innymi względami?
Uważam, że rozwój serii jest konieczny, bo kto się nie rozwija ten stoi w miejscu, ale rozwój ten powinien być prowadzony z większym dialogu z graczami, aby ci sami mogli zdecydować, jakie dodatkowe opcje ulepszyłyby rozgrywkę w kolejnej części serii. Zamiast skupić się na graficznych wodotryskach i jak największym upiększaniu interfejsu, powinno się zająć innymi sprawami.
Zostawmy już może sprawę rozwoju serii i wróćmy do długich rozgrywek. Jakie Twoim zdaniem są plusy długiego grania, a jakiego minusy, jeżeli oczywiście takowe istnieją?
Cóż, łatwiej chyba będzie zacząć od minusów. Na pewno trzeba wspomnieć o możliwości znużenia się prowadzeniem danego klubu. Wtedy jednak można zawsze zmienić otoczenie. Poważniejszą sprawą są możliwe braki "kondycyjne" naszego komputera do dźwigania save'a pokaźnych rozmiarów. Ale te dwie wady mogą być łatwo zrekompensowane. Po pierwsze, bardzo lubię odkrywać nieznanych piłkarzy i to na nich budować drużynę (dopóki nie dodano do gry opcji 'Use real players' długa rozgrywka była jedynym sposobem). Dodatkowo przy włączonej większej ilości lig można obserwować, jak zmienia się układ sił w Europie. Poza tym każdy z nas chyba marzy, aby po wieloletniej karierze mieć w swojej gablocie tuzin różnych trofeów z różnych klubów i krajów. To pewien sposób na samospełnienie się.
Trofea - motywacja każdego menedżera, a co jeśli ich brak? Sądzisz, że gracze nie powinni zrażać się słabszymi wynikami?
Trofea przyjdą prędzej czy później. Nie ma innej opcji. Pozostaje kwestia cierpliwości. Cechą dobrego menedżera (dobrego, czyli takiego, który chce osiągać sukcesy) powinna być zwiększona cierpliwość. Pamiętam, jak prowadząc GKS Bełchatów czekałem przez blisko piętnaście lat na swoje pierwsze mistrzostwo Polski. Ale warto było, bo potem reputacja skoczyła i wszystko poszło jak z płatka, ze szczytowym osiągnięciem, jakim był finał Pucharu UEFA i rok później półfinał Ligi Mistrzów. Zawsze jest sposób, aby znaleźć rozwiązanie w sytuacji, która wydaje się nie mieć wyjścia i dlatego zachęcam każdego do bardziej zdecydowanego dążenia do szukania tych rozwiązań.
Zanim przejdziemy do ostatniego pytania chciałbym po raz trzeci poruszyć kwestię ochrony zapisanych gier. Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek, że pliki z Twoją grą zostały uszkodzone i jak się przed tym chronisz?
To jest mój czuły punkt. Czuły dlatego, iż zdaję sobie sprawę, że zachowuję się kompletnie nierozważnie, nie decydując się na tworzenie kopii zapasowych. Taki już po prostu jestem, a zapewne wynika to z mych doświadczeń z uszkodzonymi grami, a właściwie to z ich brakiem. Nie przypominam sobie, żeby 'save padł', jak zwykło się często tłumaczyć koniec rozgrywki. Być może miałem szczęście, a może konfiguracja mojego komputera (dysku twardego i systemu operacyjnego, które decydują o zachowaniu gry) pozwoliła mi uchronić się od zniszczenia stanu gry. Mam nadzieję, że tą wypowiedzią niczego nie zapeszę.
Też tak robiłem dopóki nie straciłem 4 sezonów (śmiech). Na zakończenie chciałbym żebyś przekazał fanom radę - co mogą zrobić, by przeżyć przygodę swojego życia?
Wyłączyć grę i wyjść na świeże powietrze. Zafundować sobie spacer po lesie, tudzież łące, obserwować zwierzęta i rośliny. Cokolwiek, aby tylko nie denerwować się kolejną porażką. Rozumiem jednak, że pytanie dotyczy serii SI Games, dlatego postaram się na nie jednakowoż odpowiedzieć. Najważniejsze to dobry start - grunt to wybrać ligę, w której dobrze się czujemy, której styl nam odpowiada i której reguły nas nie zniechęcają (dla mnie to ligi angielskie, hiszpańskie i norweskie). Potem pójdzie już łatwiej. Nawet jeśli nie będziecie osiągać sukcesów od pierwszego sparingu, nie zniechęcajcie się! Najważniejsze to zachować cierpliwość. Jak już pisałem, wyniki w końcu przyjdą, a wtedy rozgrywanie kolejnych spotkań i przyglądanie się temu, jak Wasza drużyna gromi rywali bez wyjątku będzie satysfakcją. A jeśli nie, to bierzcie też przykład ze starych wyjadaczy, dla których największą frajdą jest wyciąganie klubu z piątoligowego bagna na sam szczyt, a gdy drużyna zaczyna wygrywać, to szukanie nowego otoczenia. Obie te metody mają wspólną cechę - na starcie będzie trudno. Ale nikt nie mówił, że życie zawsze jest usłane różami. Tylko ciężka praca doda Waszemu trenerskiemu życiu tego pozytywnego smaku, zachęcającego do wejścia jeszcze głębiej w tajemniczy świat tego, co uzależniło od siebie tysiące graczy na całym świecie.
Serdecznie dziękuję za wywiad, jestem pewien, że zwłaszcza ta ostatnia porada pomoże wielu graczom.
Również dziękuję i pozdrawiam gorąco wszystkich miłośników serii Football / Championship Manager.
Myślę, że po lekturze tych trzech wywiadów już nikt nie będzie miał wątpliwości, że to właśnie możliwość rozegrania długoletniej kariery jest jednym z najważniejszych czynników wielkości serii Sports Interactive. Mam także nadzieję, że dzięki temu tekstowi znajdziecie drodzy użytkownicy motywację do stworzenia czegoś wielkiego, czego sobie i Wam serdecznie życzę.