Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

Poznańska Lokomotywa (cz.4)

Styczeń to wzmożony okres aktywności piłkarskich klubów na rynku transferowym. Nie ukrywam, że powoli zaczynam już myśleć o grze w europejskich pucharach. Dlatego niezbędne będzie wzmocnienie składu już teraz, a ewentualnych uzupełnień w składzie dokonać latem.

Bramkarz - jeżeli marzymy o sukcesach na arenie międzynarodowej, to na tej pozycji niezbędny jest solidny zawodnik, ale zarówno Tyrajski jak i Piątek nie gwarantują solidnych tyłów. Być może zatrzymam Waldemara jako bramkarza rezerwowego, a z Norbertem będziemy musieli się pożegnać.
Prawy obrońca - jako, że z Wójcikiem nie zamierzam przedłużać kontraktu, który wygasa po sezonie, z prawej strony zostaje tylko Kaczorowski. Specjalnie nie wliczam Kaliszana, gdyż zdecydowanie widzę go na środku bloku defensywnego. Tutaj również będzie potrzebny bardzo dobry piłkarz.
Lewy obrońca - tutaj niepodzielnie rządzi Bertelsen. Lasocki może liczyć na grę tylko w wypadku kartek bądź kontuzji (odpukać).
Para stoperów - w dużej mierze dzięki Kaliszanowi i Farańczukowi straciliśmy tylko 10 bramek. Mam całkiem solidnych rezerwowych w osobach Mowlika czy Bosackiego. Jeżeli na horyzoncie pojawi się ciekawy piłkarz, na pewno nie omieszkamy go wypróbować.
Prawoskrzydłowy - o tą pozycję mogę być spokojny. Madej robi furorę, a w razie czego jego miejsce bez problemu może zająć równie dobry Chajewski.
Lewoskrzydłowy - po przeciwnej stronie sytuacja jest podobna. Rządzi młodziutki Zelaya, jego zastępcą jest równie młody Rafał Grzelak.
Rozgrywający - w zasadzie tutaj preferuję piłkarza ofensywnego, asekurowanego przez zawodnika, który potrafi odebrać piłkę. Na tej pierwszej pozycji dobrze spisywał się Lubieniecki. Przy jego boku świetnie rozwija się talent Michała Golińskiego.
Dwaj kilerzy - Oskarsson z Gajtkowskim zdobyli dla naszego zespołu 27 bramek. To pokazuje, czym są ci piłkarze dla drużyny.

Nie ukrywam, że w zimie będę chciał pozbyć się kilku piłkarzy, którzy nie wnieśli nic do klubu. Będzie też czas na zakup odpowiednich grajków. Mamy dwa miesiące na optymalne przygotowanie piłkarzy do drugiej rundy rozgrywek ligowych. Rozegramy kilkanaście sparingów z różnymi rywalami. Na początek czekają nas amatorskie rozgrywki ligowe z udziałem drużyny rezerw, juniorów oraz ekipy Warty Poznań. Na początek niemała niespodzianka, gdyż nasi juniorzy zlali nas 3:1. Miejmy nadzieję, że w kolejnym spotkaniu pokażemy kto tu rządzi. Niestety, kolejny mecz również nie kończy się po naszej myśli. Bezbramkowo remisujemy z zespołem rezerw. W ostatnim spotkaniu, po bramkach Zakrzewskiego i Reissa, udaje nam się wygrać 2:1 z Wartą. Teraz udamy się na tygodniowe zgrupowanie na Cypr, gdzie rozegramy cztery spotkania z miejscowymi ekipami.

Po pierwszym meczu mogę być zadowolony. Grzelak i Nawrocik zdobywają bramki, a Lech wygrywa 2:0. W meczu z APOEL-em, po bramce Zakrzewskiego, udaje się uratować remis. Lekkiej kontuzji nabawił się Lubieniecki, ale to nic poważnego. Spotkania z Anorthosi i Omonią Nikozja kończą się wynikami 3:0. Po tym zgrupowaniu jestem naprawdę zadowolony z postawy moich piłkarzy. Teraz w kraju rozegramy już ostatnie dwie potyczki sparingowe z klubami z Polski. Ostatnio w prasie coraz częściej zaczęto przebąkiwać o tym, by do ekipy Białej Gwiazdy dołączył Krzysztof Gajtkowski, jednak ja powiedziałem jasno - Wisła nie ma co marzyć o pozyskaniu Gajtka. Mecz ze Śląskiem był jednostronnym widowiskiem (2x Reiss, Oskarsson) i zakończył się wynikiem 3:0. Wisła cały czas nie odpuszcza i za wszelką cenę próbuje przekonać Gajtkowskiego do przyjścia na Reymonta. W międzyczasie podpisuję nowe umowy z kilkoma piłkarzami, a kilku się pozbywam. Największą stratą jest Lasocki, który wybrał warszawską Polonię. Jednak już prawie jestem dogadany z innym piłkarzem na jego miejsce, więc nie ma podstaw do obaw. Prowadzimy również rozmowy z kilkoma innymi piłkarzami, ale o nich powiem trochę szerzej, jak już podpiszą z nami kontrakt. Po bezbramkowym remisie w Chorzowie z Ruchem do klubu dołączył na zasadzie wolnego transferu młody Nigeryjczyk- Omonigho Temile. Może on występować na pozycji prawoskrzydłowego, jak i w środku.

Może nie prezentuje się jakoś oszałamiająco, ale jak na 19 lat wygląda całkiem przyzwoicie. Jest szybki, zwinny, świetnie drybluje. Będzie z niego pożytek. Nabyliśmy także innego ofensywnego piłkarza, ale dołączy on do nas dopiero po sezonie. Mogę tylko zdradzić, że obecnie jest na wypożyczeniu w jednym z angielskich klubów. Tak jak wcześniej wspominałem udało nam się podpisać kontrakt z piłkarzem, który ma być następcą Lasockiego. Osiemnastoletni Gruzin kosztował nas 120 tys. złotych. A oto i Lasha Chelidze:

Kolejnym grajkiem pozyskanym za marne grosze jest Jussi-Pekka Savolainen. Młodziutki Fin o bajecznej technice będzie się starał zawrócić w głowie poznańskim kibicom.

Na transfery wydaliśmy ledwie ponad 200 tys. złotych. Zarząd klubu jest zadowolony, ba, nawet zachwycony… Tylko nie wiem czym. Liga rusza za niespełna tydzień, a ja nie dokonałem takich wzmocnień, jakich bym sobie życzył. Owszem pozyskaliśmy kilku piłkarzy, ale to bardziej melodia przyszłości niż zawodnicy, którzy mogliby walczyć o wielkie cele w Europie. Jestem bardzo ciekaw, jak zaprezentujemy się podczas pierwszego meczu ligowego, gdzie naszym przeciwnikiem będzie Wisła Płock. Na początek Biała Gwiazda rozbiła GKS Katowice 4:0. Jako że Zelaya jest na zgrupowaniu reprezentacji, miejsce na lewej stronie pomocy zajmie debiutant Savolainen.

WISŁA PŁOCK: Wierzchowski (GK) - Wasilewski, Jurkowski, Romuzga (C), Janus - Jakubowski, Peszko, Terlecki, Ekwueme - Pachelski, Jeleń
LECH POZNAŃ- Piątek (GK) - Kaczorowski, Kaliszan, Farańczuk, Bertelsen - Lubieniecki, Goliński - Madej (C), Savolainen - Gajtkowski, Oskarsson

Mój zespół od początku rzuca się do ataku. Mecz toczy się praktycznie cały czas na połowie gości, jednak ani Orri, ani Gajtek nie potrafią pokonać Wierzchowskiego. W 21. minucie dośrodkowanie Madeja mija naszych napastników i trafia pod nogi Savolainena, który strzałem w długi róg pokonuje golkipera Wisły. Młody Fin świetnie wprowadza się do drużyny. Kilka minut później za sprawą Gajtkowskiego podwyższamy na 2:0. W 38. minucie fantastycznym wolejem popisuje się Gajtek i Lech prowadzi już 3:0. Do przerwy miażdżymy rywala, który nie oddał nawet strzału na naszą bramkę. Druga część spotkania rozpoczyna się od bramki Farańczuka (tradycyjnie z rzutu rożnego). Więcej goli już nie padło i Lech pewnie wygrywa swój pierwszy ligowy mecz na własnym stadionie, pokonując w obecności prawie 16 tys. kibiców Wisłę Płock 4:0. Po tym spotkaniu oczywiście otrzymaliśmy gratulacje od prezesa klubu. Kibice poznańskiej drużyny chyba nadal nie wierzą w to, że ich ulubiony klub nadal jest na pierwszym miejscu w tabeli. Na mecz z broniącym się przed spadkiem Górnikiem Łęczna w wyjściowym składzie zaszła tylko jedna zmiana. Miejsce kontuzjowanego Savolainena (naciągnięty mięsień łydki) zajmie powracający Zelaya. Zaczynamy jak zawsze. Już w 1. minucie na prowadzenie wyprowadza nas Gajtkowski. Jednak 2. minuty później do wyrównania doprowadza Czereszewski. Gospodarze nie rezygnują i 9. minucie to Górnik niespodziewanie za sprawą Kłosińskiego wychodzi na prowadzenie. Pięć minut później Gajtkowski zdobywa swoją drugą bramkę, doprowadzając tym samym do stanu 2:2. Wynik ten utrzymuje się do przerwy i muszę przyznać, że byłem zaskoczony postawą górników w tym meczu.

- Co się z wami kur** dzieje panowie? Tydzień temu pykacie 4:0 Wisłę, a dzisiaj jakiś dziadków nie potraficie ograć?! Co to ma znaczyć? Przez kolejne 45 minut nie chcę widzieć nikogo na boisku, kto będzie stał, jasne? Macie zapier***** przez okrągłe 45 minut i przyjść do szatni cali mokrzy, zrozumiano? Co to jest?!
- Walka!
- Kto wygra mecz?
- LECH!!!

Już w 49 minucie obejmujemy prowadzenie za sprawą Kaczorowskiego. Niespełna kwadrans później Orri strzela czwartą bramkę dla mojej drużyny. Wynik meczu w samej końcówce ustala Kłosiński. Po bardzo ciężkim spotkaniu ostatecznie pokonujemy górników z Łęcznej 3:4. Jednak nie jestem zadowolony z postawy moich zawodników. Zlekceważyli rywala i do samego końca musieli bać się o wynik. Myślę, że dostali ostrzeżenie na przyszłość. Po meczu przyszedł faks o powołaniach kilku moich piłkarzy do młodzieżowych reprezentacji. Kolejnego dnia otrzymałem również wiadomość o powołaniu Pawła Kaczorowskiego na towarzyskie spotkanie z Mołdawią. Mam nadzieję, że mój obrońca zagości w reprezentacji na dłużej. Mecz z GKS-em miał pokazać czego nauczyli się moi piłkarze w spotkaniu z Górnikiem Łęczna. Zaczyna się wspaniale, bowiem bramkę zdobywa Oskarsson. Kolejny gol jest również autorstwa Orriego, który wykorzystał dośrodkowanie Gajtkowskiego. Po pięknym strzale z rzutu wolnego Lubienieckiego prowadzimy już 3:0. W 44. minucie kopiujemy sytuację, gdy strzeliliśmy drugą bramkę, jednak tym razem katem katowiczan okazał się Zelaya. Do przerwy prowadzimy z walczącym o utrzymanie GKS-em 4:0. W 66. minucie kolejny rzut wolny dla mojego zespołu i Lubieniecki ponownie umieszcza piłkę w siatce. Zelaya widząc już moje spojrzenie (które mówiło, że Salwadorczyk nie ma już sił na grę) chcąc przedłużyć swój występ strzela kapitalnego gola z 20 metrów. Po chwili jego miejsce zajmuje Savolainen. Całe spotkanie mogłem zawrzeć tylko jednym słowem – kapitalnie!

Prezes, kibice, wszyscy byli zachwyceni takim obrotem sprawy. Odnosimy najwyższe zwycięstwo w tym sezonie, aplikując rywalom aż 6 bramek! Po meczu udzieliłem krótkiego wywiadu dla lokalnej gazety.

- Przede wszystkim panie trenerze gratuluję tak okazałego zwycięstwa. Proszę powiedzieć, co sprawiło, że po minimalnym zwycięstwie nad Górnikiem Łęczna, dzisiaj przy Bułgarskiej pana zespół rozbił GKS?
- Dziękuję, ale to zasługa przede wszystkim piłkarzy. Myślę, że oni już dorośli do tego, aby zostać Mistrzem Polski. Mecz z Górnikiem był bardzo ciężki, gospodarze wysoko postawili poprzeczkę. Ważne jest to, że zdobyliśmy ważne 3 punkty, które przybliżają nas do upragnionego tytułu. Dzisiaj piłkarze za wszelką cenę chcieli udowodnić coś kibicom, dziennikarzom, a przede wszystkim sobie. Jak wszyscy widzieliśmy pokazali naprawdę dobrą piłkę i odnieśli wysokie zwycięstwo.
- Czy nie boi się pan, że w ostatniej chwili stracicie tak pewne mistrzostwo?
- No wie pan, zawsze jakiś strach jest. Nie takie cuda piłka widziała, ale do końca ligi zostało 8 spotkań. Mamy obecnie 13 punktów przewagi nad drugim w tabeli zespołem. Aż do 26. kolejki w swoim rozkładzie nie mamy wymagających przeciwników. Tutaj z tego miejsca mogę obiecać, że WKP Lech Poznań w sezonie 2003/2004 zostanie Mistrzem Polski.

Czas na podsumowanie ostatniego miesiąca mojej pracy. Przede wszystkim zarząd klubu jest zachwycony moimi wynikami. W plebiscycie na bramkę miesiąca trzecie miejsce zajął Oskarsson. Ja już tradycyjnie zostałem uznany menedżerem miesiąca. W marcu rozegraliśmy tylko trzy mecze. Straciliśmy aż 3 bramki, strzelając przy tym 14. Wszystkie spotkania zakończyły się naszymi zwycięstwami i jako jedyna drużyna w lidze jesteśmy niepokonani. Mam nadzieję, że zostanie tak już do końca rozgrywek. W wyjazdowym meczu z Groclinem nie będę mógł skorzystać z Zelayi (powołanie do reprezentacji) i Bertelsena (zawieszenie za kartki). Ich miejsce zajmą odpowiednio Savolainen i Lasocki. Po pierwszej połowie mogę być zadowolony z moich podopiecznych, a właściwie z jednego. Właśnie Oskarsson zdobywa dwie bramki i do przerwy prowadzimy 2:0. Goście po przerwie zaczynają atakować i niespodziewanie ulubieniec trenerów - Grzegorz Rasiak - zdobywa bramkę kontaktową. Cztery minuty później uderzeniem z woleja do wyrównania doprowadza Woś. W 79. Minucie, ku rozpaczy lokalnych fanów, futbolówkę do siatki gospodarzy kieruje Gajtkowski i Lech prowadzi 2:3. Do końca spotkania wynik nie ulega zmianie i ostatecznie po ciekawym spotkaniu udaje nam się wygrać z Groclinem. Były takie momenty kiedy rwałem sobie włosy z głowy, ale moi piłkarze po raz kolejny pokazali, że potrafią wychodzić z trudnych sytuacji. Zgodnie z zasadą - wysokie zwycięstwo, a po nim ciężki mecz, nadszedł teraz czas na to pierwsze. Rywalem - przedostatni w tabeli Górnik Polkowice. W tygodniu poznaliśmy półfinałowe pary Champions League. Oto one:

Manchester United – Bayern Monachium
Juventus Turyn – Newcastle United

Tak więc mamy dwa angielskie zespoły oraz drużyny z Niemiec i Włoch. Takim moim cichym faworytem są podopieczni Bobby’ego Robsona - Newcastle. Z drugiej pary postawiłbym na Bayern Monachium, który po drodze wyeliminował obrońców tytułu - Milan. Na spotkanie z Polkowicami miałem do dyspozycji wszystkich piłkarzy. Dziesiąta minuta i Madej pakuje piłkę do pustej bramki. Czyżby znowu wysokie zwycięstwo? Kolejny gol pada dopiero w 38. minucie po strzale głową Oskarssona. Do przerwy prowadzimy pewnie, aczkolwiek bez fajerwerków. Tuż po przerwie na 3:0 podwyższa Kaczorowski. Kolejną bramkę z rzutu wolnego zdobywa Lubieniecki. Po raz kolejny Lech pewnie wygrywa. Tym razem naszym łupem padł Górnik Polkowice ograny przez nas 4:0. Naszym kolejnym przeciwnikiem będzie gliwicki Piast, z którym spotkamy się w półfinale Pucharu Polski. Warto zaznaczyć, że gliwiczanie są obecnie liderem 2. ligi i pewnie zmierzają po awans do Ekstraklasy. Postanowiłem dać odpocząć większości moich piłkarzy, dlatego zagramy w trochę eksperymentalnym składzie:

LECH: Tyrajski (GK) - Chelidze, Bosacki, Farańczuk, Lasocki - Świerczewski (C), Goliński - Temile, Savolainen - Zakrzewski, Reiss

Mecz zakończył się naszym skromnym zwycięstwem 1:0. Bramkę zdobył Zakrzewski. W drugim półfinale Wisła bezbramkowo zremisowała z Amicą. Na mecz z walczącą o europejskie puchary Polonią Warszawa wystawię już możliwie najsilniejszy skład. Wszak mam do dyspozycji wszystkich piłkarzy, zdrowych i wypoczętych. W 13. minucie spotkania kibice zgromadzeni przy Konwiktorskiej musieli przełknąć gorzką pigułkę, bo dośrodkowanie Zelayi na bramkę zamienia kapitan naszego zespołu - Łukasz Madej. Niestety, pięć minut później z boiska wylatuje Gajtkowski i przez ponad 70 minut przyjdzie nam grać w osłabieniu. Jednak na boisku zupełnie nie widać tej różnicy. Okazje na strzelnie bramki mieli Oskarsson, Lubieniecki i Madej. Ten ostatni był najbliżej, bowiem po jego strzale piłka uderzyła w słupek. W 67. minucie, po dośrodkowaniu z bocznego sektora boiska z rzutu wolnego, piłkę głową do siatki kieruje Orri i prowadzimy 2:0. Zaledwie 10 minut później rzut wolny dla naszej drużyny, do piłki podchodzi tradycyjnie Lubieniecki, piłka trafia w słupek i wraca na plac gry. Przytomnie w tej sytuacji zachował się Oskarsson i skierował piłkę obok bezradnego Kieszka. Polonia Warszawa 0:3 Lech Poznań.

Po meczu oczywiście trzeba było zastanowić się nad tym, czy odwoływać się od decyzji sędziego dotyczącej Krzysztofa Gajtkowskiego. Za uderzenie przeciwnika w twarz grozi zawieszenie na jedno spotkanie. Jednak w tym wypadku ostateczną decyzję Wydział Dyscypliny podejmie za 3 dni. Decyzją Wydziału Dyscypliny Krzysztof Gajtkowski został ukarany zawieszeniem na trzy spotkania. W meczu z Piastem postawiłem na moją najsilniejszą jedenastkę. Nie ukrywam, że chciałbym zdobyć Puchar Polski. Czwarta minuta spotkania i GOL! Orri Oskarsson!!! Jeszcze przed przerwą ten sam piłkarz zdobywa swoją 26. bramkę w sezonie, strzelając ładnie z ostrego kąta. Swojej sytuacji nie wykorzystał Madej, którego strzał zatrzymał się na słupku bramki gospodarzy. Po przerwie obraz gry nie ulega zmianie. Nadal to my atakujemy, a gospodarze mają problemy z wyjściem ze swojego pola karnego. Nie dziwi więc fakt, że w całym meczu oddali zaledwie jeden strzał na naszą bramkę. Niespodzianki nie mogło być i nie było. Po tym zwycięstwie zespół Lecha Poznań awansował do finału Pucharu Polski.

W pierwszych spotkaniach półfinału Ligi Mistrzów na Old Trafford ekipa Machesteru remisuje 1:1 z Bayernem Monachium, a Newcastle pokonuje 2:1 Juventus Turyn. Tymczasem poznaliśmy naszego przeciwnika w finale PP. Będzie nim krakowska Wisła, która uporała się w 1/2 finału z Amicą Wronki. Lekkiej kontuzji nabawił się Lubieniecki, ale na następny mecz będzie już gotowy. Teraz zagramy w lidze ze Świtem Lukullus. Goście nie mogą być pewni utrzymania, więc każdy zdobyty przez nich punkt będzie jak tlen. My za to już na cztery kolejki przed końcem rozgrywek możemy zapewnić sobie mistrza kraju. Muszą być zatem spełnione dwa warunki:
- zwycięstwo Lecha,
- porażka bądź remis ekipy z Wronek.

Nie będę mógł skorzystać z zawieszonego Gajtkowskiego, a także Zelayi, który uzbierał zbyt dużą liczbę żółtych kartoników. Druga minuta i GOOL!! Oskarsson! Przez kolejne minuty niemiłosiernie ciśniemy piłkarzy z Nowego Dworu Mazowieckiego, ale każdy nasz strzał zatrzymuje się na piłkarzach gości. Mimo masakrycznej przewagi (15 strzałów po naszej stronie, 0 po stronie gości) nie potrafimy po raz kolejny trafić do bramki. Do przerwy prowadzimy 1:0, a we Wronkach Amica bezbramkowo remisuje z Widzewem. Widocznie minimalne zwycięstwo w tym meczu było nam pisane, bowiem w drugiej połowie, mimo ataków na bramkę gości, do ich siatki trafiamy tylko raz, za sprawą Orriego w 2. minucie spotkania. Wynik w pełni nie odzwierciedla przewagi jaką mieliśmy w tym pojedynku.

Tymczasem we Wronkach, miejscowa Amica uratowała zwycięstwo w doliczonym czasie gry za sprawą Pawła Kryszałowicza. Na mistrzostwo musimy poczekać co najmniej do następnej kolejki. Czas na podsumowanie przedostatniego w tym sezonie miesiąca mojej pracy. Zarząd klubu WKP Lech Poznań co i rusz przesyła faksy o swoim wniebowzięciu na wieść o wynikach drużyny. Miejmy nadzieję, że znajdzie to odzwierciedlenie w budżecie transferowym na następny sezon. Mimo tego, iż w ostatnim miesiącu nie przegrałem żadnego spotkania, to managerem miesiąca uznano Stefana Majewskiego z Amiki Wronki. W kwietniu rozegraliśmy 4 spotkania. Graliśmy również w Pucharze Polski i po pokonaniu Piasta Gliwice awansowaliśmy do finału tych rozgrywek. W czterech spotkaniach zdobyliśmy 11 bramek, tracąc przy tym dwie. Już w najbliższym spotkaniu z Odrą na własnym stadionie możemy zdobyć mistrza. Wystarczy nam zwycięstwo i bez patrzenia na rywali zajmiemy pierwsze miejsce w lidze.

Bułgarska wrze od samego początku. Niesamowity doping na trybunach motywuje jeszcze bardziej. Siedemnasta minuta spotkania i arbiter wskazuje na 11. metr od bramki gości. Chwila ciszy, do piłki podbiega Paweł Kaczorowski i uderza piłkę w lewy, dolny róg bramki. Bramkarz nawet nie drgnął. Trybuny oszalały.
- Jeszcze jeden! Jeszcze jeden!

Krzyczeli zadowoleni kibice. Jednak do przerwy nic nie uległo zmianie. Drugą połowę rozpoczyna mocny strzał Zelayi. Jednak to Odra pierwsza zdobywa gola i dzięki temu doprowadza do wyrównania. Na listę strzelców wpisał się Robert Górski. Prawie 18 tys. kibiców z niezadowoleniem przyjęło informację o żółtej kartce dla kapitana - Łukasza Madeja. GOOOL!!! Oskarsson dogrywa piłkę Zakrzewskiemu, a ten dostawia tylko nogę i Lech obejmuje prowadzenie. Lubienieckiego luzuje Temile. Nerwowo zerkam na zegarek. Koniec! LECH POZNAŃ MISTRZEM POLSKI!!!

- Gratulacje chłopaki! Naprawdę chwała Wam za to, co zrobiliście!

Nie docierało do mnie to, co się stało. Jeszcze kilka dni temu ze spokojem mówiłem, że to my zdobędziemy mistrzostwo, dzisiaj nie mogę to uwierzyć. Cały Poznań do samego rana fetował olbrzymi sukces mojej drużyny. Puby i bary miały olbrzymi utarg w dzisiejszą noc.

Jednak już w środę zagramy pierwszy mecz w finale Pucharu Polski. W międzyczasie nowym trenerem 2. ligowego Zagłębia Lubin został niejaki Janusz Wójcik. Na spotkanie z Wisłą po trzymeczowym zawieszeniu wraca Gajtkowski. Druga minuta i GOOL! Lubieniecki wykłada piłkę Oskarssonowi, a ten wrzuca ją do pustej bramki. Zaczynamy z wysokiego C. W 36. minucie za faul taktyczny wylatuje obrońca gospodarzy - Jan Cios. Teraz z pewnością będzie nam się grało łatwiej. Do przerwy prowadzimy z Białą Gwiazdą 1:0 po bramce Orriego. Nie minęło pięć minut drugiej części gry, a Orri ugadza Wisłę po raz drugi. Duża w tym zasługa Gajtkowskiego, który fantastycznie odegrał z pierwszej piłki. W 65. minucie bramkę kontaktową zdobywa Piotr Brożek. Lecz niespełna 60 sekund później mój zespół odpowiada bramką Gajtkowskiego, którego świetnie obsłużył Goliński. Bosacki w miejsce Farańczuka (55% fit). Wisła była dziś zdecydowanie słabszym zespołem i zasłużenie przegrała pierwszy mecz finału Pucharu Polski 3:1.

Po meczu zaczepił mnie jeden z dziennikarzy, bodajże Faktu. Błagał mnie o wywiad, więc nie miałem serca mu odmówić. Powiedział, że zada mi tylko 3 krótkie pytania, no to przystałem na jego propozycję.

- Przede wszystkim panie trenerze, gratuluję zdobytego kilka dni temu Mistrzostwa Polski oraz wygranej w dzisiejszym spotkaniu. Wierzył pan od początku, że pod koniec sezonu będziecie na pierwszym miejscu i w finale Pucharu Polski?
- Dziękuję, dziękuję. Może pan mi nie wierzyć, ale przychodząc do tego klubu moim celem było zdobycie tego tytułu. Wiedziałem, że do Ligi Mistrzów droga prowadzi przez mistrzostwo i je wywalczyliśmy. Co do Pucharu Polski, to owszem chciałem go zdobyć, ale potraktowałem go trochę ulgowo, wystawiając w tych rozgrywkach piłkarzy rezerwowych. Cieszę się, że wygraliśmy mecz z Wisłą, bo to znacznie przybliża nas do zdobycia tego trofeum.
- Jaka atmosfera panuje obecnie w szatni pańskiego zespołu?
- A jaka ma panować, jeżeli moi piłkarze wygrywają wszystko, co się da? Atmosfera jest wspaniała. Piłkarze na treningach ciężko pracują, co przynosi efekty w postaci kolejnych zwycięstw. Oni wiedzą, że tylko przez ciężką pracę można do czegoś dojść w życiu, dlatego nie odpuszczają nawet treningów. Często proszą mnie nawet o przedłużenie ćwiczeń, aby doskonalić swoje umiejętności.
- Jaka jest pańska recepta na sukces?
- Hmm… Chyba takowej nie ma, bo jeżeliby była, to pewnie w tej chwili kilka zespołów walczyłoby o mistrzostwo. Tak naprawdę to tak jak już mówiłem wcześniej, tylko ciężka praca prowadzi do sukcesu. Jeżeli ktoś nie pracuje wystarczająco ciężko, to trudno o efekty, wyniki. Myślę, że to właśnie te czynniki miały znaczący wpływ na postawę mojej drużyny podczas całego sezonu.

W międzyczasie poznaliśmy finalistów tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. O puchar zagrają dwie angielskie drużyny: Manchester i Newcastle. Cały czas wierzę, że to Sroki wygrają te prestiżowe rozgrywki. W finale Pucharu UEFA również zmierzą się kluby z jednego kraju. To Lazio i Roma zagrają ze sobą tocząc kolejne derby. Tymczasem ja na mecz z Widzewem desygnuję do gry piłkarzy rezerwowych, dając jednocześnie chwilę oddechu tym z pierwszego zespołu. Cały czas muszę pamiętać o rewanżowym spotkaniu z Wisłą. Dwie bramki Piotra Włodarczyka dały upragnione zwycięstwo gospodarzom. Po raz pierwszy schodzimy z boiska pokonani, ale każdy z nas dobrze wie dlaczego przegraliśmy. W Grand Derby Polska Wisła pokonuje na własnym stadionie Legię 3:1. Na mecz z Wisłą wszyscy są wypoczęci, zwarci i gotowi do walki. Cel jest jasny - zwycięstwo i Puchar Polski. Dopiero w doliczonym czasie gry kibice doczekali się gola dla Lecha. Piłkę do siatki skierował niezawodny w tym sezonie Orri, dla którego było to już 30. trafienie. Tuż po przerwie na 2:0 podwyższa Gajtkowski. Kibice są zachwyceni. Warto zauważyć, że wypełnili oni dzisiaj stadion przy Bułgarskiej do ostatniego krzesełka. Kilka minut później kontaktową bramkę dla Wisły zdobywa Maciej Żurawski, wykorzystując podanie Frankowskiego. W 71. minucie Orri we wspaniałym stylu przerzuca piłkę nad bezradnym Piekutowskim, a ta ląduje w bramce Wiślaków po raz trzeci. Jednak dwie minuty później czerwoną kartą ukarany zostaje Kaczorowski i zmuszeni jesteśmy grać w dziesiątkę. Paweł powalił nie byle kogo, bo samego Maćka Żurawskiego. Ale to już historia, to wszystko nieważne. Lech Poznań zdobywcą piłkarskiego Pucharu Polski! Kibice odśpiewują hymn Lecha, a piłkarze dziękują im za wspaniały doping. Prezes Michał Listkiewicz wręcza sędziom, trenerom, a przede wszystkim piłkarzom pamiątkowe medale. Piłkarze Wisły szybko wędrują do szatni. W tym momencie kapitan Lecha Poznań - Łukasz Madej wznosi do góry Puchar Polski! Konfetti sypie się z nieba, szampan leje się strumieniami, kibice wbiegają na stadion. Wszyscy odśpiewują tryumfalnie:
- PZPN, PZPN, jeb**, jeb** PZPN!

Prezes Listkiewicz i działacze PZPN-u szybko uciekali do szatni. Radości nie było końca. Zimny prysznic przyszedł jednak następnego dnia, kiedy obudziły mnie wrzaski prezesa Majchrzaka.

- Co tu się stało?!- krzyczał rozwścieczony.
- Jeszcze po kropelce, jeszcze po kropelce, póki wódka jest w but… - śpiewałem wychodząc spod stołu.
- Panie Olszanowski, oczekuję wyjaśnień, natychmiast!
- No to było tak panie prezesie. Wygraliśmy normalnie mecz no i yyy… trzeba było to opić rzecz jasna. Taka okazja panie prezesie…
- Ja to wszystko rozumiem. Ale to kazał Wam kur** śpiewać przy Listkiewiczu: „Jeb** PZPN”!?
- No wie pan, impuls. A tak na poważnie to ktoś musiał im powiedzieć prawdę. Niech się teraz palą ze wstydu przed całą Polską. Ale nieźle uciekali, co?
- Taa nieźle. Tylko my dostaliśmy taką karę finansową, że bym sobie na Marsa dwa razy poleciał.
- Spokojnie, to się wszystko wyrówna. Wygramy za rok Ligę Mistrzów, pan mi da podwyżkę, a ja panu dam pieniądze na tą podróż na Marsa. Będziemy tak bogaci, że pan sobie nawet będzie mógł trzy razy polecieć.
- Idźcie Olszanowski wytrzeźwiejcie, bo mi tu bzdury gadacie. Mam nadzieję, że po raz ostatni się coś takiego zdarzyło.
- No wie pan… Jak wygramy Ligę Mistrzów, to też trzeba będzie to jakoś opić.

Po tych słowach prezes Majchrzak trzasnął za sobą drzwiami. Mimo iż był nieźle zdenerwowany, to jednak nie powiedział ani słowa o tym, że mnie zwolni. Na następny dzień już w pełni zdrowy umysłowo odczytywałem kolejne wiadomości z klubowej skrzynki. Po pierwsze należałoby podsumować niejako Puchar Polski w naszym wykonaniu. Otóż królem strzelców z siedmioma golami został Orri Oskarsson, a jako zespół możemy pochwalić się pięcioma wygranymi pod rząd w tych rozgrywkach. Po raz ostatni Lech zdobył Puchar Polski 16 lat temu. Za zwycięstwo otrzymaliśmy bagatela 1,6 mln złotych. Przyszła też informacja odnośnie czerwonej kartki Kaczorowskiego. Uznałem, że nie ma sensu się odwoływać, gdyż mogłoby to nam przynieść tylko większe zawieszenie dla Pawła. Na samym dnie skrzynki była jeszcze wiadomość od kibiców i jednego z członków zarządu klubu z Poznania:

Teraz czeka nas mecz z walczącym o utrzymanie Górnikiem Zabrze. Postanowiłem dać odpocząć po meczu w finale Pucharu Polski czołowym piłkarzom, jednocześnie oszczędzając ich na ostatni mecz ligowy z Wisłą Kraków. Jako że Górnik walczy o być, albo nie być w lidze, spodziewamy się ciężkiego spotkania. W Zabrzu o 3 punkty na pewno nie będzie łatwo. Już w pierwszej połowie boisko musi opuścić kontuzjowany Zakrzewski. W jego miejsce zostaje wprowadzony Ślusarski. W 37. minucie podanie Chajewskiego wykorzystuje Reiss i obejmujemy prowadzenie. Po przerwie Górnik zaczyna grać coraz odważniej, jednak my wychodzimy z kontrą i Reiss podwyższa wynik spotkania. Po gospodarzach zupełnie nie widać, jakoby to oni walczyli o ligowy byt. Ostatecznie pokonujemy zagrożony spadkiem Górnik Zabrze 2:0 po bramkach Piotra Reissa. Niestety, kontuzja wyklucza na tydzień Farańczuka i nie jest pewne, czy zagra on w ostatnim meczu ligowym. Kolejne powołanie do seniorskiej reprezentacji Salwadoru otrzymał Zelaya. Ostatecznie Kaczorowski został ukarany dwumeczowym zawieszeniem i nie zagra przeciw Wiśle. W tygodniu rozegrano finał Pucharu UEFA.

ROMA 1:0 LAZIO
Totti 6’

Ostateczny skład na mecz z Wisłą prezentował się następująco:
Piątek (GK) - Chelidze, Kaliszan, Bosacki, Bertelsen - Lubieniecki, Goliński - Madej (C), Savolainen - Gajtkowski, Oskarsson

W 22. minucie mocny strzał Oskarssona, bramkarz Wisły odbija przed siebie, do piłki jako pierwszy dopada Gajtkowski i uszczęśliwia kibiców z Bułgarskiej. Prowadzimy 1:0 i do przerwy wynik się nie zmienia. W 47. minucie do wyrównania doprowadza Paweł Brożek. W 69. minucie Arzamendia wyprowadza gości na prowadzenie. Niestety, do końca meczu wynik nie uległ zmianie i to Wisła dzisiaj wygrywa. Trochę smutno, że nie wygraliśmy tego ostatniego spotkania ze względu chociażby na kibiców, ale fakt jest taki, że to WKP Lech Poznań jest w tej chwili Mistrzem Polski i nic tego nie zmieni. Klub z Poznania po raz piąty zdobywa mistrzostwo Polski, a po raz pierwszy od 11-stu lat. Finał Ligi Mistrzów w Dortmundzie obejrzało prawie 83 tys. kibiców.

Trochę szkoda mi piłkarzy Newcastle, bo walczyli naprawdę dzielnie i to, że nie wygrali Ligi Mistrzów, to zwykły przypadek. Nadszedł czas, aby podsumować rozgrywki dwóch polskich lig.

2. LIGA:
Spadek: KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, Polar Wrocław, Aluminium Konin, Tłoki Gorzyce
Miejsca barażowe: Stasiak Opoczno, Radomsko, Szczakowianka Jaworzno, Zagłębie Lubin
3. miejsce: Cracovia Kraków
Awans: ŁKS Łódź
Mistrz: Piast Gliwice
Największa średnia ocen: Grzegorz Bała (Stasiak Opoczno)
Król strzelców: Piotr Kosiorowski (Błękitni) - 28 bramek

1. LIGA:
Spadek: Górnik Polkowice, GKS Katowice
Baraż: Odra Wodzisław Śląski
Puchar Lata: Legia Warszawa
Puchar UEFA: Groclin Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski, Wisła Kraków, Amica Wronki
El. Ligi Mistrzów: WKP Lech Poznań
Największa średnia ocen: Orri Freyr Oskarsson (Lech Poznań)
Król strzelców: Orri Freyr Oskarsson (Lech Poznań) - 24 gole

Zarząd, kibice, działacze byli zachwyceni postawą Lecha Poznań w minionym sezonie. Wszak zdobyliśmy podwójną koronę. Ostatecznie kosztem Odry do 1. ligi awansowała Cracovia. Za zajęte w ligowej tabeli miejsce otrzymaliśmy 950 tys. złotych.

Do rozdania zostały jeszcze nagrody za miniony sezon. Wśród wyróżnionych naturalnie znalazło się kilku piłkarzy mojej drużyny. Daniel Lubieniecki zajął 3. miejsce w plebiscycie na Piłkarza Roku Polskiej 1. Ligi. Ja zostałem uznany Menedżerem Roku w Polsce, a Nehemias Zelaya Najlepszym Młodym Piłkarzem Roku. Jak już wcześniej wspomniałem, królem strzelców został Oskarrson, natomiast na najniższym stopniu podium znalazł się Gajtkowski. Po całej gali kilku piłkarzy Lecha zdecydowało się na przedłużenie obowiązujących umów na najbliższe lata. W czerwcu rozpoczęły się też Mistrzostwa Europy. Oto wyniki ćwierćfinałów.

TURCJA 1:0 SZWECJA
NIEMCY 2:0 HOLANDIA
WALIA 0:3 ANGLIA
CHORWACJA 1:3 GRECJA

Warto nadmienić jeszcze o innych zespołach Lecha Poznań. Rezerwy zajęły w swojej grupie dobre drugie miejsce, a juniorzy zakończyli rozgrywki na 3. miejscu. Orri Oskarsson został uznany przez poznańskich kibiców za piłkarza roku. Powoli zaczynają się spekulacje - kto, gdzie i za ile. Na razie chcę od tego odpocząć, aby w nadchodzącym sezonie powalczyć o Ligę Mistrzów. Po mistrzowskim sezonie wszyscy udają się na zasłużony odpoczynek…

O artykule
Kategoria: Kariery
Podkategoria: CM 03/04
Dodano: 15.07.2009

Liczba wyświetleń: 1845

Średnia ocen: 6.00



Komentarze
Name
Bardzo fajnie i ciekawy tekst . Zadziwiająco dobry debiut młodego fina [?] (nie pamiętam nazwiska :d) . Nie chcę widzieć jak będzie wyglądało to opijanie zdobyczy Ligi Mistrzów ^^ . Parę drobnych wzmocnień i podbój Europy przed Tobą . Kiedy możemy się spodziewać następnej części ? Jestem ciekaw budżetu transferowego na najbliższy sezon .

Pozdrawiam
15 lipca 2009 20:32
niente
Dzięki Name. Ten Fin to Savolainen:) Wzmocnienia oczywiście będą (są), ale to w następnych częściach. Podbój Europy- myślę, że mamy naprawdę dużą szansę, bo po prostu skasowałem inne zespoły w lidze. Co do opijania to zobaczymy, ile prezes postawi:P Zachęcam do czytania i komentowania. Pozdrawiam!
15 lipca 2009 23:01
Name
Skasować skasowałeś , ale różnica między polską , a choćby taką francuską ligą jest ogromna także spokojnie z ambicjami :dd Trochę szczęścia w losowaniu i może być niespodzianka . A tak z innej beczki to co Cię tak trzyma przy tej części CM ? Nie myślałeś żeby przerzucić się na FM ?
16 lipca 2009 12:52
JackoBB
Całkiem nieźle, ale odradzam foty google z obecnymi piłkarzami Lecha, lepiej znajdź coś archiwalnego. Szczególnie dziwnie wygląda Arboleda, pomińmy już Murawskiego i Peszko.
16 lipca 2009 17:16
Name
A tam czepiasz się drobnych szczegółów :dd
16 lipca 2009 19:38
niente
Nie no spoko, po to są te opinie, żeby każdy wyraził swoje zdanie. Jak najbardziej wezmę sobie Twoje rady- JackoBB do serca.

Name
Kolejne części mam już napisane i tylko czekają na publikację. Co mnie trzyma przy tej części CM? Po pierwsze na starym kompie FM2009 nie za bardzo mi hulał, a po drugie CM03/04 to pierwszy Manager w jakiegokolwiek grałem.
16 lipca 2009 20:19
JackoBB
btw. co było najpierw CM 03/04 czy CM 4 :>
Bo to pierwsze menedżery w jakie ja grałem, 1 był chyba CM 4, 03/04 to już nie było to samo :]

What?!
Chelidze?!
Pamiętam go!Zawsze interesował się nim jakiś Bayern albo Milan, a on z moją skromną Wisełką podpisywał kontrakt :]
18 lipca 2009 10:10
niente
Tak. Chelidze:) Na razie na ławce, ale może, później... Zobaczymy, co z niego będzie.

Mi się tam ta seria CM podoba. Co do kolejności to najpierw był CM4, a potem CM03/04.
18 lipca 2009 11:00
janusz89
Bardzo ładnie opisana jest ta część tak jak inne XD.Pozdro
18 lipca 2009 20:38
vv0ytekk
Fantastyczna opowieśc;) Moje Rady transferowe się przydały :) Savolainen się spisze! Trzymam kciuki i pozdrawiam Niente!:)
20 lipca 2009 2:37


 


Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu