Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

"The Exiles" - Newport County AFC cz.4

Na początku kolejnego sezonu dostałem informację, że nasz klub stał się w pełni profesjonalny. Budżet transferowy wynosił 40 tysięcy plus 70% z transferu Lee Phillipsa do Colchester, co w sumie dawało około 70 tysięcy funtów. Można było wreszcie zaszaleć na rynku transferowym.

Z drużyny po zakończeniu sezonu odeszli: Lee Phillips (do Colchester za 75 tys.), Andrew Wright, Gethyn Jones, Lee Charles, Jamie Moralee i Carl Wilson-Denis (wszyscy koniec kontraktu).
Do klubu dołączyli następujący zawodnicy:
- John Sutton (S C, 1983, Anglik) z Millwall za 30 tys.;
- Sebastjan Kotar (GK, 1986, Słoweniec) z Factor za 3 tys.;
- Craig Parker (AM C, 1985, RPA) z Western Mass za 4 tys.;
- Daniel Perry (D R, 1984, Anglik) z Cowdenbeath za 4 tys.;
- Daniel Jones (D/M L, 1986, Anglik) z wolnego transferu;
- Daryll Allen (DM C, 1984, Anglik) z wolnego transferu.
Przeprowadzanie transferów przeplatało się z grami kontrolnymi. Graliśmy kolejno z Coventry (H, 3-1), Carmarthen (A, 3-1), Bolton (H, 0-2), Falkirk (H, 5-4), Aberystwyth (A, 3-1), drużyną rezerw (H, 6-0) oraz Sheff Utd (H, 4-0). Wyniki były całkiem niezłe, a co najważniejsze, drużyna prezentowała się bardzo dobrze, zwłaszcza nowi zawodnicy świetnie się wkomponowywali.

Tradycyjnie, na tydzień przed pierwszym ligowym meczem, odbyła się w klubie prezentacja składu oraz konferencja prasowa. Udział wzięli tradycyjnie prezes, ja, a także kapitan drużyny.
- W zeszłym sezonie dość sensacyjnie awansowaliście do League Two. W tym sezonie chyba nie będzie już tak łatwo?
- Na pewno nie, przecież to już jest poważne granie na całkiem wysokim poziomie, wszystkie drużyny są profesjonalne, gra tu naprawdę wielu dobrych piłkarzy, także nie będzie łatwo.
- W związku z tym, jakie są plany na nadchodzący sezon?
- Oczywiście chcemy się utrzymać w lidze. Wiem, że w ubiegłym sezonie cel był taki sam, ale teraz będzie naprawdę dużo trudniej. Oczywiście, możemy sprawić jakąś niespodziankę, ale myślę, że na dzień dzisiejszy gra w League Two jest dla klubu optymalna zarówno pod względem organizacyjnym, jak i sportowym.
- Jak pan ocenia transfery przeprowadzone przed sezonem?
- A jak mam je oceniać? Oczywiście, że są świetne, przecież sam je przeprowadziłem <śmiech>. A tak na poważnie. Mam wrażenie, że kadra jest trochę za mała, ale jeszcze kilku zawodników dołączy do składu, choćby już zaklepany fiński bramkarz Henrik Moisander, który dołączy do nas w grudniu. Ponadto cały czas szukamy wzmocnień: potrzebujemy jeszcze jednego napastnika, przydałby się także obrońca.
- Czy wobec tego sprzedaż Lee Phillipsa, była potrzebna?
- Nie jesteśmy Chelsea, że śpimy na pieniądzach, a za Lee zaoferowano całkiem sporo. Dzięki temu teraz mogliśmy sprowadzić choćby Johna Suttona.
- Właśnie, czy 30 tys. to nie za wiele?
- Ja sądzę, że to była okazja. John to świetny piłkarz, co chyba udowodnił w meczach sparingowych. Poza tym odkąd przyszedłem do klubu cały czas chciałem pozyskać napastnika właśnie takiego typu, czyli wysokiego, dobrze zbudowanego, świetnie grającego głową i skutecznego.
- W większości kadra składa się z młodych zawodników, a jak sam pan powiedział, gra w lidze nie będzie łatwa. Czy wobec tego młodzi będą w stanie udźwignąć ciężar gry?
- Nie zapominajmy, że mamy też kilku doświadczonych piłkarzy z kapitanem Scottem Morganem i Omarem Daleyem na czele. Poza tym, chyba młodzi udowodnili w zeszłym sezonie, że grać potrafią i nie boją się wyzwań.
- Według bukmacherów jesteście głównym kandydatem do spadku. Szanse na wygranie ligi oceniono na 33-1.
- Bukmacherzy w ubiegłym sezonie też nas typowali do walki o utrzymanie. Sport jest nie przewidywalny, poza tym, normalnym jest, że beniaminków nigdy nie typuje się do odgrywania czołowych ról w lidze. Ja od siebie mogę obiecać, że na pewno nie spadniemy, ale na którym miejscu zakończymy sezon to nie wiem.

Pierwszy tydzień sierpnia minął bardzo szybko. Zanim się obejrzeliśmy nadeszła sobota – dzień premierowego meczu w League Two. Znowu mieliśmy to szczęście, że sezon zaczynaliśmy i kończyliśmy na własnym obiekcie. Pierwszym naszym przeciwnikiem było Port Vale, który był murowanym faworytem bukmacherów na odniesienie zwycięstwa (nasze szanse oceniano na 13-1). Na mecz desygnowałem następujący skład: Kotar – Darren Jones, Morgan (c), O’Donnell, Aherne-Evans – Daley, Coates, Davies, Parker – Kemp, Sutton. Rezerwowi: Olofsson, Osbourne, Bowen, O’Sullivan, Smith. Przez pierwsze dwadzieścia minut obie ekipy badały się nawzajem, ale bardziej doświadczona drużyna gości stwarzała groźne sytuacje. W 26. minucie miała miejsce następująca akcja: z lewej strony piłkę dośrodkował Coates, po prawej stronie przejął ją Daley, dośrodkował, ale piłkę wybili obrońcy, ta jednak trafiła ponownie do Daley’a, który tym razem precyzyjnie dograł piłkę na głowę Suttona, a ten w swoim pierwszym oficjalnym meczu zdobył bramkę! Pięć minut przed końcem pierwszej połowy kolejna nasza groźna akcja. Bramkarz sparował strzał Kempa, piłka trafiła do Suttona, ten krótko odegrał do Daviesa, który w swoim stylu umieścił piłkę w siatce. 2-0! Ale tuż po wznowieniu gry błąd naszych obrońców, zbyt krótkie wybicie, potem problemy z kryciem i robi się 2-1. W przerwie wstrząsnąłem chłopakami i to dało efekt w postaci dojrzalszej gry oraz bramki, którą po dośrodkowaniu Parkera zdobył O’Donnell. W ten sposób kolejny sezon zaczęliśmy od efektownego zwycięstwa.

Trzy dni później graliśmy wyjazd z Boston Utd. Mecz był wyrównany, ale dzięki brakom Parkera, Suttona i O’Donnella, a także dzięki świetnej postawie Kotara, który obronił rzut karny wygraliśmy 3-2. Przed meczem dołączył do kadry młody pomocnik Daryll Allen (DM C, 1984, Anglik), a dwa dni po sfinalizowałem transfer Jon Shawa (S C, 1983, Angilk), który przeszedł do nas z Sheffield Wednesday za 12 tys. funtów. Trzeci mecz sezonu graliśmy z Rochdale. Mecz był w naszym wykonaniu słaby, zremisowaliśmy 1-1 dzięki trafieniu Kempa.

19 września graliśmy wyjazdowe spotkanie z przedostatnim w tabeli Grimsby. Przez pierwsze pół godziny gra była dość wyrównana. Niestety, Daniel Perry sfaulował w polu karnym, w zupełnie niegroźnej sytuacji, Parkinsona, a sam poszkodowany wykorzystał rzut karny. Od tego momentu nakazałem chłopakom grać agresywniej, podejść bliżej przeciwnika, grać bardziej ofensywnie i to się opłaciło. Najpierw, w 36. minucie, John Sutton pięknym strzałem z rzutu wolnego wyrównał stan meczu, a 3 minuty później wypracował rzut karny, który na bramkę zamienił Morgan. Do przerwy było więc 2-1 dla nas. Pięć minut po przerwie po dośrodkowaniu Coatesa z rzutu rożnego 3 bramkę dla nas (oraz 3 w 5 meczu w sezonie) zdobył O’Donnell. W tym momencie mieliśmy już komfort przewagi dwóch bramek, oraz przewagę psychiczną nad przeciwnikiem. Na 20 minut przed końcem rozegraliśmy kapitalną akcję. Z własnej połowy rzut wolny wykonywał Wall, zagrał pod pole karne, tam Sutton przyjął piłkę, odegrał krótko do tyłu do Parkera, ten z pierwszej piłki zagrał na lewą stronę do Coatesa, który momentalnie wrzucił piłkę w pole karne, gdzie dopadł do niej Sutton, przyjęciem minął bramkarza i podwyższył na 4-1. Trzy minuty później dośrodkowanie Daleya z głębi pola do Suttona, ten podciąga z piłką kilka metrów i mocnym strzałem kompletuje swój hat-trick! Tym samym pokonujemy Grimsby 5-1, choć mieliśmy jeszcze jedną świetną sytuację, ale Parker strzelił zbyt lekko. Gwoli sprawiedliwości należy dodać, że gospodarze też mogli strzelić więcej bramek, ale świetnie spisywał się w bramce Kotar, który w pełni zrehabilitował się za poprzednie słabe spotkanie. Dzięki zwycięstwu mieliśmy 10 punktów i zajmowaliśmy drugie miejsce w tabeli, tracąc 2 punkty do liderującego Bristol Rovers.

Trzy dni później, we środę, graliśmy już w pierwszej rundzie Pucharu Ligi z Colchester na wyjeździe. Prawdę mówiąc, to bardzo obawiałem się tego meczu, jak się okazało zupełnie niepotrzebnie. Gospodarze zostali rozbici 4-0 (Sutton, Kemp, Parker, O’Donnell), a ja tylko nie wiedziałem czy to my graliśmy tak świetnie, czy to oni grali tak słabo. W drugiej rundzie los przydzielił nam Grimsby, które niedawno pokonaliśmy na ich terenie. Mecz w pucharze zagramy u siebie, więc jestem dobrej myśli. W sobotnim meczu ligowym pokonaliśmy Mansfield u siebie 2-1 (Sutton, Daniel Jones), choć mogliśmy i powinniśmy ich roznieść, ale zabrakło wykończenia. Również ich bramkarz spisał się bardzo dobrze.

W poniedziałek, 28 sierpnia, tuż przed zamknięciem letniego okna transferowego sfinalizowałem prawdziwy hit. Po długich bojach z Home Office w sprawie pozwolenia na pracę udało się wreszcie podpisać młodego, niezwykle utalentowanego napastnika Jhona Agustina (S C, 1987, Filipińczyk), którego za tysiąc funtów sprowadziliśmy z amatorskiego klubu Negros Occidental. Co prawda znalazł się w kadrze, która pojechała na mecz z Milton Keynes Dons, ale nie zagrał ani minuty. Pomyślałem, że bez ogrania i zgrania z resztą ekipy niewiele zdziała. Mecz wygraliśmy skromnie 1-0 po bramce Bowena i dzięki porażce Bristol Rovers znaleźliśmy się pierwszym miejscu w tabeli. Ostatniego dnia okna transferowego sprowadziłem jeszcze do zespołu Rickiego Lamberta (AM C, 1982, Anglik) za 24 tys. funtów ze Stockport. Piłkarzem Sierpnia ogłoszono Omara Daley’a, drugie miejsce zajął John Sutton. W kategorii Młodego Piłkarza pierwsze miejsce dla Kyle’a Nixa, a drugie dla Danny’ego O’Donnella. Menedżerem Miesiąca wybrano mnie, ale zawsze w pierwszym miesiącu ligi wybiera się menedżera drużyny, która jest na czele tabeli.

Wrzesień zaczęliśmy od wyjazdowej porażki z Bournemouth 1-2 (Shaw), ale należy powiedzieć, że Kotar bronił świetnie i gdyby nie on pewnie byłaby znacznie dotkliwsza. Niemniej jednak utrzymaliśmy pierwszą lokatę. Tydzień później wróciliśmy do wygrywania pokonując na własnym obiekcie Darlington 3-1. W meczu tym zadebiutowali Lambert oraz Agustin. Ten pierwszy rozegrał kapitalne spotkanie i strzelił dwie bramki, drugi natomiast grał dobrze, szukał gry, dużo strzelał, został sfaulowany w polu karnym, ale karnego nie strzelił. Trzecią bramkę dołożył, strzelając tym samym swego piątego gola w sezonie, O’Donnell, który jakby nie było jest środkowym obrońcą.

Mecz drugiej rundy Pucharu Ligi z Grimsby wygraliśmy pewnie 4-0. Trzy gole i asystę zdobył Kemp, a czwarte trafienie dorzucił O’Sullivan. W meczu tym dałem zagrać głównie dublerom i spisali się całkiem dobrze. W sobotnim meczu „na szczycie” wyjechaliśmy do wicelidera Bristol Rovers. Pierwsza połowa była zacięta i zakończyła się remisem 2-2 (Morgan z karnego, Sutton). W drugiej połowie objęliśmy prowadzenie po fantastycznym strzale Suttona z 18 metrów, a gdy na 26 minut przed końcem z boiska wyleciał Hinton wiedziałem, że tego meczu nie przegramy. W 70. minucie wynik spotkania ustalił Daley dobijając strzał Coatesa. Zwycięstwo 4-2 i przewaga nad kolejnymi ekipami wzrosła do 4 punktów. Nawet ja nie spodziewałem się, że tak dobrze będziemy sobie radzić.

W pierwszej rundzie LDV Vans Trophy South trafiliśmy na Swansea. Zwyciężyliśmy 3-2, a bramki zdobyli Agustin (dwie, premierowe trafienia) oraz Davies. Ale zwycięstwo nie było by możliwe bez świetnej postawy Olofssona, który został wybrany Piłkarzem Meczu. Cztery dni później graliśmy u siebie z trzecim w tabeli Bury – drużyną, podobnie jak my, typowaną przed sezonem do spadku. Odnieśliśmy zwycięstwo 2-1, kontrolując cały czas przebieg meczu. Bramki zdobyli Perry (20. minuta, ładny płaski strzał sprzed pola karnego) oraz niezawodny Sutton (86. minuta, głową). Tradycyjne, comiesięczne nagrody nie ominęły nas we wrześniu. Piłkarzem września został Daley, drugie miejsce zajął Coates, Młodym Piłkarzem został Parker, a mi przypadło trzecie miejsce w kategorii Menedżera Miesiąca. Bramkę miesiąca zdobył Lambert (drugi gol z Darlington, bramka zdobyta „szczupakiem”).

Dwutygodniowa przerwa na reprezentacje nie wpłynęła dobrze na moją drużynę. W meczu z Colchester graliśmy ospale, nieuważnie w obronie, dlatego z przebiegu całego spotkania remis 2-2 jest dobrym rezultatem. Tydzień później wszystko wróciło do normy. Torquay nie wywiozło nawet bramki przegrywając 0-3. Bramki zdobyli O’Donnell, Sutton oraz Shaw, który pokazuje, że jest wartościowym zmiennikiem. Po tym spotkaniu w prasie pojawiły się artykuły na nasz temat. Dziennikarze nie kryli zaskoczenia naszą postawą, wypowiadali się o naszej grze w samych superlatywach, ale twierdzili, że niebawem zaczniemy obsuwać się w ligowej tabeli.

W trzeciej rundzie Pucharu Ligi podejmowaliśmy Aston Villę. David O’Leary nas trochę zlekceważył. Wystawił do gry połowę młodzieżowców, dlatego nie zdziwiło mnie, że prowadziliśmy grę, stwarzaliśmy więcej sytuacji podbramkowych w pierwszej połowie. W drugiej odsłonie dość nieszczęśliwie straciliśmy bramkę, ale widząc słabość rywala nakazałem chłopakom iść na całość i opłaciło się. Najpierw w 77. a potem w 87. minucie dwa świetne rzuty rożne Daniela Perry’ego i najpierw Agustin, a potem O’Donnell zapewnili nam zwycięstwo oraz awans do kolejnej rundy! Nasze sensacyjne zwycięstwo nie przeszło bez echa w prasie. Wszędzie była mowa o sukcesie The Exiles i kompromitacji The Villans. W losowaniu, które odbyło się przed naszą ligową potyczką z Kidderminster, w kolejnej rundzie Pucharu Ligi zostaliśmy skojarzeni z Rotherham, ostatnia drużyną Championship. Potem już był mecz ligowy, który zremisowaliśmy 1-1 (Lambert). Trzy dni później graliśmy w drugiej rundzie LDV Vans Trophy z Farnborough. Nastawiłem zespół bardzo ofensywnie i to wyjaśnia wynik 3-3. W myśl zasad tego pucharu, w przypadku remisu w celu wyłonienia zwycięzcy od razu rozgrywane są rzuty karne. Tu błysnął Kotar, który obronił trzy „jedenastki” i to dzięki temu wygraliśmy 3-0. W kolejnym meczu ligowym pokonaliśmy na własnym boisku Scunthorpe 3-1, a bramki zdobyli Agustin (2) i Lambert.

Nadszedł dzień meczu z Rotherham. Przed spotkaniem w wywiadach mówiłem, że, choć nie jesteśmy faworytami, to The Merry Millers nie będą mieli z nami łatwej przeprawy. Wszystko było gotowe do meczu, trwała przedmeczowa odprawa, gdy nagle poczułem silny ból brzucha. Klubowy lekarz szybko rozpoznał atak wyrostka i natychmiast zostałem odwieziony do szpitala, gdzie od razu mnie zoperowano. Po meczu odwiedzili mnie zawodnicy przynosząc dobrą nowinę. Pokonaliśmy Rotherham 2-0 i awansowaliśmy do ćwierćfinału! Od lekarzy dostałem zapewnienie, że już w sobotę będę mógł poprowadzić zespół w kolejnym spotkaniu. Niestety, nie będzie mógł w nim wystąpić O’Donnell, który doznał kontuzji, ale to może i dobrze, bo ostatnio zrobił się straszny szum wokół niego, prasa sprzedawała go do silniejszych klubów.

Jedenastego listopada graliśmy w pierwszej rundzie Pucharu Anglii z Doncaster. Zmęczenie poprzednim spotkaniem było aż nadto widocznie, dlatego remis nie jest złym wynikiem, choć na pewno można było pokusić się o zwycięstwo, zwłaszcza przed własną publicznością. No nic, zostaje powtórka. Pozytywnym aspektem tego spotkania był klubowy rekord frekwencji, a co za tym idzie również rekordowy dochód z biletów. W kolejnych meczach ligowych wygraliśmy u siebie z Wycombe 1-0 oraz na wyjeździe z Notts Co 2-0. W powtórce meczu z Doncaster wzięliśmy pełny rewanż, pokazaliśmy jak się powinno grać w piłkę i odnieśliśmy pewne zwycięstwo 3-0.

W ligowym spotkaniu, poprzedzającym pucharowy serial (3 mecze w 3 różnych pucharach krajowych), na własnym boisku rozbiliśmy Morecambe 5-0. Świetnie zagrał Coates, który wypracował 4 gole oraz Agustin, który 2 razy trafił do siatki. Dzięki temu zwycięstwu ustanowiliśmy nowy rekord klubowy – 17 meczów z rzędu bez porażki. Pierwszy odcinek serialu graliśmy w ćwierćfinale Pucharu Ligi. Mecz na własnym obiekcie z Sheffield Wedensday zakończyliśmy zwycięstwem 2-0 (Agustin, O’Donnell) i, tym samym, awansowaliśmy do półfinału! W przerwie na reklamy przyznano nagrody za listopad. Młody Piłkarz Miesiąca dla Agustina, a trzecie miejsce dla Osbourne’a. Do tego na dzień przed spotkaniem do klubu dołączył Henrik Moisander (GK, 1985, Fin), którego transfer zaklepałem już podczas wakacji, a który przyszedł na zasadzie wolnego transferu z TP-Seinajoki. Na pewno jego przyjście wzmocni rywalizację o miejsce między słupkami, ale Kotar, z formą, jaką ostatnio prezentuje jest nie do ruszenia. Potwierdził to w meczu z Walsall, gdzie został Piłkarzem Meczu, a my, pomimo gry w dziesięciu przez godzinę, zremisowaliśmy 2-2. W ostatnim meczu z serialu, w LDV Vans Trophy, przegraliśmy po karnych z Rushden. W normalnym czasie był remis 2-2. Niestety odpadliśmy z dalszej rywalizacji.

Przed meczem ligowym pojawiły się w prasie pogłoski o transferze Kevina Aherne-Evansa do Oldham. Zarówno ja, jak i zawodnik, powiedzieliśmy prasie, że Kevin na pewno zostanie w klubie. Mecz z Northampton był dość jednostronny. Co prawda gospodarze strzelili bramkę, ale stracili aż 4 i mecz zakończył się naszym zwycięstwem. Przez pierwszych 10 minut powtórzonego meczu z Walsall przeważali goście, ale potem to my przejęliśmy inicjatywę i na przerwę schodziliśmy z dwubramkowym prowadzeniem. W drugiej połowie gra była bardziej wyrównana, ale cały czas kontrolowaliśmy przebieg spotkania. W ostatniej minucie hat-tricka skompletował Kemp i tym samym zwyciężyliśmy 3-0.

W lidze kolejnym przeciwnikiem było Leyton Orient. Już do przerwy rozstrzygnęliśmy spotkanie aplikując przyjezdnym trzy bramki: Sutton dwie i Agustin jedną. W drugiej połowie tylko kontrolowaliśmy przebieg spotkania. W doliczonym czasie z rzutu wolnego wynik meczu na 4-0 ustalił Aherne-Evans. Po efektownym zwycięstwie nie starczyło nam sił w kolejnym meczu. W drugim z rzędu wyjazdowym spotkaniu ulegliśmy Odlham 1-2, notując tym samym drugą porażkę w tym sezonie w lidze, ale i tak mieliśmy nad wiceliderem 5 punktów przewagi oraz zaległy mecz. Przed wigilią zdobyliśmy kolejne 3 punkty po wymęczonym zwycięstwie 2-1 nad ostatnim w tabeli Lincoln. W głównej mierze zwycięstwo zawdzięczamy Kotarowi, który zagrał genialne spotkanie, szkoda, że reszta partnerów się nie dostosowała. Widać było, że drużynie brakuje świeżości, a świąteczno - noworoczny maraton dopiero był przed nami, tak więc profilaktycznie zmniejszyłem obciążenia treningowe drużynie.

W Boxing Day, w spotkaniu wyjazdowym z Port Vale, przez całą pierwszą połowę prowadziliśmy 1-0, ale w końcówce daliśmy się zaskoczyć i do szatni schodziliśmy ze stanem 1-2. W drugiej odsłonie nakazałem jeszcze agresywniejszą grę, wprowadziłem trzeciego napastnika i taka taktyka przyniosła wymierny rezultat w postaci dwóch bramek i ostatecznego zwycięstwa 3-2. Cztery dni później, w ostatnim spotkaniu w 2006 roku graliśmy u siebie z wiceliderem z Boston Utd. Ku memu zaskoczeniu wygraliśmy pewnie 3-0 (Sutton 2, Nix), kontrolując cały czas przebieg spotkania. Po tym zwycięstwie sytuacja w tabeli przedstawiała się następująco:
1. Newport Co 57 pkt.
2. Boston Utd 46 pkt.
3. Bournemouth 45 pkt.
---
22. Wrexham 23 pkt.
23. Torquay 20 pkt.
24. Lincoln 16 pkt.
Nie dość, że mieliśmy 11 punktów przewagi nad drugą drużyną, to jeszcze mieliśmy do rozegrania zaległy mecz z Barnet, drużyną z dolnej części tabeli (a jeszcze pół roku wcześniej w cuglach wygrali Conference).

Ostatnią rzeczą, którą zrobiłem w starym roku było udzielenie wywiadu „Piłce Nożnej”, który to wywiad miał być zamieszczony w najbliższym wydaniu tygodnika. Trochę mnie to wszystko zaskoczyło, bo jednak byłem trenerem tylko czwartoligowego zespołu, ale z drugiej strony poczułem się doceniony. Cały wywiad przeprowadził ze mną Kazimierz Oleszek, który akurat przebywał w Anglii, gdzie wcześniej rozmawiał z Jerzym Dudkiem (Liverpool) oraz Maciejem Korzymem (Middlesbrough). A oto treść naszej rozmowy:
PN: Jak to się stało, że zupełnie nieznany szkoleniowiec znalazł zatrudnienie w ojczyźnie futbolu?
- Nie mam pojęcia. Po prostu miałem szczęście. Znalazłem się w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze.
PN: Pańska drużyna jest największą rewelacją rozgrywek. Byliście typowani jako główny kandydat do spadku, tymczasem przewodzicie tabeli z olbrzymią przewagą nad resztą stawki. W czym tkwi przyczyna sukcesu?
- Przede wszystkim w odpowiednim doborze zawodników oraz taktyki. Przed sezonem bardzo wzmocniliśmy ekipę, a nowi zawodnicy szybko wpasowali się do drużyny. Ale prawdę mówiąc to nawet mnie ta dobra postawa trochę zaskoczyła.
PN: Prowadzi pan drużynę już 3 sezon, w tym czasie z 6 ligi wprowadził ją pan do 4, a teraz jest na najlepszej drodze do League One.
- Proszę nie myśleć, że było to łatwe. Choćby w poprzednim sezonie awansowaliśmy dopiero po barażach. Poza tym, gdy przychodziłem klub miał skromną kadrę i jeszcze skromniejszy budżet, ale przy poparciu władz klubu oraz kibiców, wspólnymi siłami udało się do czegoś dojść.
PN: Większość kibiców w Polsce nie ma pojęcia o niższych klasach rozgrywkowych w Anglii. Uważa się, że, poziom jest słaby, a mecze są nudne.
- Poziom ligi jest bardzo wysoki, myślę, że porównywalny z polską drugą ligą. Tutaj wszyscy żyją futbolem. Nawet na mecze Conference przychodzi po 3-4 tys. ludzi. Poza tym proszę popatrzeć na infrastrukturę. Tutaj każdy, nawet półzawodowy klub ma własny ośrodek treningowy, prowadzi kilka grup młodzieży.
PN: Jakie są Pańskie plany na nadchodzący rok?
- Przede wszystkim wygrać ligę i awansować szczebel wyżej. Cóż więcej, chyba tylko zdrowia, aby pozwoliło osiągnąć wytyczone cele.
PN: Wobec tego, tego właśnie Panu życzę. Dziękuję za rozmowę.
- Ja również dziękuję. Przy okazji chciałbym złożyć najserdeczniejsze życzenia noworoczne czytelnikom „Piłki Nożnej”.

Zgodnie z angielską tradycją tuż przed końcem miesiąca uhonorowano najlepszych w poprzednim miesiącu piłkarzy oraz trenerów. Piłkarz Miesiąca trafił w ręce Jonathana Coatesa (drugi był Sutton), Młody Piłkarz trafił do O’Donnella (drugi Agustin), a w kategorii Tener Miesiąca zająłem 3 miejsce.

Na koniec roku przyznano nagrody dla najlepszych piłkarzy globu. Oto wyniki poszczególnych plebiscytów:
Piłkarz Roku FIFA: Michael Ballack (Chelsea)
Piłkarz Roku France Football: Michael Ballack (Chelsea)
Piłkarz Europy: Bastian Schweinsteiger (Bayern)
Bramkarz Europy: Gianluigi Buffon (Juventus)
Obrońca Europy: Matteo Ferrari (AS Roma)
Pomocnik Europy: Bastian Schweinsteiger (Bayern)
Napastnik Europy: Francesco Flachi (Sampdoria)
O artykule
Kategoria: Kariery
Podkategoria: FM 2005
Dodano: 29.02.2008

Liczba wyświetleń: 966

Średnia ocen: 0.00



Komentarze


Z tym materiałem nie są powiązane żadne opinie.



Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu