Po kilku tygodniach błogiego leniuchowania w hiszpańskim słońcu, nadszedł w końcu czas na powrót do rzeczywistości. Jak się okazuje może być ona niezwykle przyjemna. Otóż otrzymaliśmy blisko 3 mln złotych za prawa telewizyjne. Tego samego dnia zarząd podał mi do wiadomości wysokość budżetu transferowego w nadchodzącym sezonie:

No cóż, mogłoby być więcej, ale i z tą kwotą postaramy się coś zdziałać. Tymczasem Mistrzostwa Europy wchodzą w decydującą fazę. Tak prezentują się wyniki spotkań półfinałowych:
TURCJA 1:0 GRECJA
NIEMCY 1:2 ANGLIA
Wydaje się, że w finale faworyt może być tylko jeden. Jednakże futbol jest grą, w której nie zawsze wygrywa lepszy. W lipcu zameldowali się nowo pozyskani przeze mnie piłkarze. Pierwszy z nich, Matej Mavrić, to prawy bądź środkowy obrońca, którego pozyskaliśmy z wolnego transferu. Również za darmo przyszedł do nas napastnik i zarazem prawoskrzydłowy - Marcin Zając. W międzyczasie pozbyłem się kilku piłkarzy, którzy tylko siali ferment w mojej drużynie. Sezon 2004/2005 rozpoczniemy meczem wyjazdowym z ŁKS-em. Następnie zagramy u siebie z kolejnym beniaminkiem - Cracovią. Swoją formę będziemy mogli sprawdzić w 3. kolejce, bowiem udamy się do Krakowa na mecz z Wisłą. Moim kolejnym nabytkiem został 31- letni obrońca - Dariusz Żuraw. W dodatku nie zapłaciliśmy za niego ani grosza jego byłemu pracodawcy. Za 200 tys. udało nam się pozyskać Jamajczyka - Omara Daley’a. Może on występować jako skrzydłowy bądź napastnik, a także na środku pomocy. Finał Mistrzostw Europy dostarczył niezapomnianych emocji.

Szkoda tylko, że w turnieju zabrakło polskiej reprezentacji. Po Mistrzostwach pracę stracili trenerzy chociażby Niemiec, Holandii czy Francji. Powołania do seniorskich reprezentacji swoich krajów otrzymali Omar Daley i Nehemias Zelaya. Tymczasem zespół Lecha pod wodzą mojego asystenta zremisował bezbramkowo z czeskim Brnem. W kolejnym meczu nie dajemy już żadnych szans Pogoni Szczecin i pewnie wygrywamy 2:0 (Goliński, Zakrzewski). Zwycięstwo okupujemy jednak kontuzjami Świerczewskiego (3 tygodnie przerwy) i Kaliszana (miesiąc odpoczynku). Aby zaostrzyć nieco rywalizację w bramce pozyskałem na zasadzie wolnego transferu młodego i obiecującego, polskiego golkipera - Tomka Kuszczaka. Na chwilę obecną, jedyne w czym ustępuje on Piątkowi, to doświadczenie. W kolejnym sparingowym meczu okazujemy się lepsi od Polaru Wrocław, wygrywając 2:0 (Farańczuk, Oskarsson), jednak i tutaj nie obyło się bez strat. Dwa tygodnie pauzy czekają Dariusza Żurawia. Niespodziewanie remisujemy z RKS-em Radomsko 0:0. Kolejni piłkarze, którzy zasilili mój zespół to: 22 - letni Luis Dias, który z powodzeniem może występować po obu stronach boiska, a także w ataku oraz obronie; Tryggvi Bjarnason - młodziutki Islandczyk, który ma przed sobą świetlaną przyszłość. Kolejne powołanie do reprezentacji Jamajki otrzymał Omar Daley. Jednak przed wyjazdem na zgrupowanie reprezentacji czekało go jeszcze spotkanie z Ruchem w Chorzowie. Lech wygrał pewnie 3:1, a Daley zdobył jedną z bramek. Pozostałe gole strzelili Goliński i Ślusarski. Urazu w tym spotkaniu nabawił się Dias i będzie musiał pauzować przez 2 tygodnie. W 2. rundzie Pucharu Polski los skojarzył nas z drugoligową Arką Gdynia. Myślę, że spokojnie damy sobie radę nawet rezerwowymi piłkarzami. W międzyczasie rozegraliśmy w Poznaniu turniej towarzyski, gdzie zagraliśmy z rezerwami Lecha Poznań (1:0, Oskarsson), zespołem juniorów (1:1, Świerczewski) i Chrobrym Głogów (1:0, Zakrzewski). W drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów los nas nie oszczędzał i zagramy z FC Basel. Myślę, że jak na ten etap rozgrywek przeciwnik bardzo wymagający i naprawdę trzeba będzie wybiegać awans na boisku. Bukmacherzy po raz kolejny przewidują, że mistrzostwo Polski zdobędzie Wisła. Tymczasem Słoweniec Matej Mavrić ma problemy z aklimatyzacją w Polsce. Nic mu na to nie poradzę, że nie może się przyzwyczaić, ale jestem pewien, że za jakiś czas te problemy same miną. O ile lipiec był miesiącem potyczek sparingowych, o tyle w sierpniu powalczymy o Ligę Mistrzów, zagramy w Pucharze Polski, a także zainaugurujemy rozgrywki ligowe. Zapowiada się ciężki miesiąc dla piłkarzy Lecha Poznań. W ostatniej chwili kontuzję wyleczył Kaliszan, ale nie jest w pełni sił, aby dzisiaj rozegrać pełne 90 minut. Pierwsze spotkanie z FC Basel gramy na własnym stadionie, dlatego tak ważne jest, aby nie stracić bramki bowiem to postawiłoby nas w niekorzystnej sytuacji przed drugim meczem. Oprócz wymienionego wcześniej Kaliszana nie będę mógł skorzystać z Diasa oraz Zelayi. Skład na Basel prezentuje się następująco:
Piątek (GK) - Kaczorowski, Bjarnason, Farańczuk, Bertelsen - Lubieniecki, Goliński - Madej (C), Grzelak - Gajtkowski, Oskarsson
Pierwsza połowa nie przyniosła jednak spodziewanych emocji. Mało było sytuacji podbramkowych, toteż wynik do przerwy nie może dziwić. Może druga połowa będzie obfitowała w ciekawsze wydarzenia boiskowe niż dotychczas? Sygnał do ataku daje Gajtkowski, trafiając w słupek. GOOL!!! W 61. minucie wspomniany Gajtkowski wykłada piłkę Oskarssonowi, a ten trafia do bramki. Chwilę później czerwoną kartkę otrzymuje Kaczorowski i gramy w osłabieniu. Mimo iż spotkanie kończy się dla nas pomyślnie, to jednak możemy pluć sobie w brodę, że nie wygraliśmy wyżej. Od otrzymania czerwonej kartki mieliśmy kilka stuprocentowych sytuacji i to takich, że można by nimi obdzielić kilka spotkań. W meczu Pucharu Polski z Arką zagramy dublerami, bo już niedługo czeka nas wyjazd na mecz do Bazylei. Tymczasem w szwajcarskim Nyonie odbyło się losowanie par 3. rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Po ewentualnym zwycięstwie w dwumeczu z Basel będzie czekało na nas hiszpańskie Deportivo. Myślę, że stać nas na ogranie Hiszpanów, ale łatwo nie będzie. Mecz w Gdyni kończy się naszym pewnym zwycięstwem 2:0. Bramki dla nas zdobyli: Arkadiusz Kaliszan i Luis Dias. Olbrzymią niespodziankę sprawiła Unia Skierniewice, pokonując na stadionie przy ul. Pomologicznej pierwszoligową Cracovię. W kolejnej rundzie pech chciał, że zagramy z odwiecznym rywalem - Legią. Na naszą korzyść zapewne będzie przemawiał fakt, że mecz zostanie rozegrany przy Bułgarskiej. Jednakże teraz skupiamy się tylko i wyłącznie na naszym najbliższym rywalu - FC Basel. W porównaniu do ostatniego meczu ze Szwajcarami w naszym składzie zaszła tylko jedna zmiana. Do wyjściowej jedenastki wskoczył Zelaya, a na ławce usiadł Grzelak. Zaczynamy… 11. minuta i GOL! Dośrodkowanie Gajtkowskiego na bramkę strzałem głową zamienia Oskarsson. W 29. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Orri ponownie trafia do siatki Basel. W 35. minucie Islandczyk zdobywa swoją trzecią bramkę, kompletując tym samym hat-tricka. Do przerwy po bramkach Oskarssona prowadzimy 3:0. Piłkarze Basel nie wiedzą, co się dzieje na boisku, za to moi podopieczni skrzętnie wykorzystują stwarzane przez siebie sytuacje. Strzelanie w drugiej połowie rozpoczyna Gajtkowski (asysta Oskarssona). Basel poza uderzeniem w słupek nie stworzyło sobie dogodnych sytuacji do zdobycia choćby honorowego gola. Zatem wysokie zwycięstwo Lecha nie może dziwić.

Piłkarzem meczu został Oskarsson, zdobywając dzisiaj 3 gole i asystując przy bramce Gajtka. Oceny mojego zespołu były bardzo wysokie.

Wśród niespodzianek należy zanotować awans irlandzkiego Bohemians kosztem belgijskiego Anderlechtu. Powołania do swoich reprezentacji otrzymali Zelaya i Daley. Pierwszy mecz z Deportivo rozegramy w Hiszpanii, więc taki układ bardzo nam odpowiada. W końcu nadszedł czas na inaugurację ligi. Pierwsze spotkanie z beniaminkiem ŁKS-em Łódź, dlatego wszyscy spodziewają się łatwego zwycięstwa. Być może dam odpocząć kilku kluczowym piłkarzom, aby mieć do dyspozycji na mecz z Deportivo zawodników mogących zagrać pełne 90 minut. Przed meczem ligowym odbyło się losowanie par ćwierćfinałowych Pucharu Polski. Po ewentualnym zwycięstwie nad Legią przyjdzie nam się zmierzyć z Podbeskidziem Bielsko - Biała. Ostateczny skład na mecz z ŁKS-em:
Piątek (GK,C) - Kaczorowski, Mavrić, Żuraw, Bertelsen - Temile, Świerczewski - Chajewski, Grzelak - Daley, Dias
Gospodarze stawiają zaciekły opór, ale w 23. minucie zostaje on złamany za sprawą Luisa Diasa. Na 2:0 podwyższa Omar Daley po ładnym strzale z dwudziestu metrów. Niestety, w końcówce drugiej połowy boisko ze względu na kontuzję musi opuścić nasz bramkarz - Waldemar Piątek. Strata takiego piłkarza przed meczem z Deportivo mogłaby nas wiele kosztować. Miejmy nadzieję, że nic mu się nie stało. Po bramkach z pierwszej części gry wygrywamy pewnie na inaugurację 2:0. Nic nie zapowiadało tragedii jaka miała nastąpić po przyjeździe do Poznania.
![]()
Diagnoza lekarzy - uraz więzadeł krzyżowych. Być może ujrzymy go na boisku dopiero pod koniec sezonu. W tym momencie na barki Tomka Kuszczaka spadła olbrzymia odpowiedzialność. Stał się pierwszym bramkarzem Lecha Poznań, a za 4 dni stanie oko w oko z takimi napastnikami jak Luque czy Tristan. Wyjściowa jedenastka na spotkanie z Deportivo:
Kuszczak (GK) - Kaczorowski, Bjarnason, Farańczuk, Bertelsen - Lubieniecki, Goliński - Madej, Grzelak - Gajtkowski, Oskarsson
Na początek dwie okazje marnuje Oskarsson, później niecelnie z rzutu wolnego przymierzył Lubieniecki. W 16. minucie Sergio uszczęśliwił swoich kibiców, mocno uderzając z dalszej odległości. Tomek był bez szans, bo piłka odbiła się jeszcze od słupka. 1:0 dla gospodarzy. Błędy hiszpańskich obrońców, których nie wykorzystujemy. Żółtymi kartkami ukarani Kaczorowski i Lubieniecki. Dobiega końca pierwsza część spotkania. Drugą rozpoczynamy bardzo agresywnie. Mamy swoje sytuacje, ale nie mamy szczęścia. To dopisało nam w 63. Minucie, kiedy Gajtkowski minął Molinę i skierował piłkę do pustej bramki. Na trybunach stadionu Riazor cisza. Teraz to gospodarze przejęli inicjatywę, my tylko kontrujemy. Szkoda, że swojej sytuacji nie wykorzystał Gajtek, co zemściło się w 76. minucie. Kaczorowski za lekko podał do Kuszczaka, a Diego Tristan trafił do naszej siatki. Ostatecznie ulegamy Deportivo 2:1, ale przed rewanżem jesteśmy w niezłej sytuacji. W lidze spotkamy się z kolejnym beniaminkiem - Cracovią Kraków. Mając na uwadze mecze kolejno z Legią, Wisłą i Deportivo muszę dzisiaj dać odpocząć najlepszym. Mecz kończy się remisem 1:1. Bramkę dla nas zdobył Omar Daley, natomiast pierwszą bramkę w dużej mierze Cracovia zawdzięcza Kuszczakowi. Wydaje mi się, że Tomek jeszcze nie dorósł do bycia pierwszym bramkarzem i trzeba będzie rozejrzeć się za kimś doświadczonym. Na mecz w Pucharze Polski z Legią wystawiłem najmocniejszą jedenastkę:
Kuszczak (GK) - Kaczorowski, Bjarnason, Farańczuk, Bertelsen - Lubieniecki, Goliński - Madej (C), Zelaya - Gajtkowski, Oskarsson
Mimo optycznej przewagi mojego zespołu w 21. minucie to goście wychodzą na prowadzenie za sprawą Marka Saganowskiego. Do przerwy kibice, którzy tylko w połowie wypełnili dzisiaj stadion nie mogą być zadowoleni z poziomu widowiska. Po przerwie spychamy Legię do defensywy, ale bramka gości jest jak zaczarowana. Dopiero na 5. minut przed końcem spotkania do wyrównania doprowadza Gajtkowski.
- Jeszcze jeden!! Jeszcze jeden!! - dało się słyszeć z trybun.
Moi piłkarze na pewno będą walczyć do końca. Jest jeszcze szansa na zwycięstwo. GOOL! Oskarsson! 90. minuta spotkania i to Lech obejmuje prowadzenie. Wykorzystał wspaniałe dośrodkowanie Zelayi i pokonał Artura Boruca.
- Wypierd****, wypierd*** ! - tak żegnali kibice Lecha piłkarzy Wojskowych.
Po raz kolejny Lech okazał się lepszy od Legii. Kibice bawili się na trybunach w najlepsze.

Naszym kolejnym rywalem będzie wspomniane wcześniej Podbeskidzie. Pierwszy mecz rozegramy na wyjeździe. Przed nami spotkanie z Wisłą, która jak na razie w lidze nie straciła jeszcze bramki. Sprowadzając do klubu (na razie na zasadzie wypożyczenia) Davida Gonzaleza mam nadzieję, że skończą się w końcu problemy z bramkarzami. Dwudziestodwuletni Kolumbijczyk jest naprawdę świetnym specjalistą.

Tymczasem francuskie Lille wyłożyło na stół 750 tys. złotych za Piotra Świerczewskiego. Taka oferta za piłkarza, który nie zawsze mieścił się nawet na ławce rezerwowych to istne samobójstwo. Od razu na głęboką wodę rzucam nowego bramkarza - Gonzaleza, który zagra od pierwszej minuty ligowego pojedynku z Wisłą w Krakowie. Już w 14. sekundzie Gajtkowski wprawia w osłupienie miejscowych kibiców trafiając do siatki krakowian. Ten sam piłkarz w 12. minucie trafia do bramki rywala po raz drugi. Nie rozumiem, jakim cudem Wisła w lidze nie straciła jeszcze gola? W 25. minucie zdobywamy kolejną bramkę. Tym razem do kajetu sędziego wpisuje się Oskarsson. Niestety, w wyniku kontuzji boisko musi opuścić Kaczorowski. Jego miejsce zajął Kaliszan. W drugiej połowie nadal atakowaliśmy, ale nie byliśmy już tak skuteczni. Inną rzeczą jest, że gospodarzom pomagało trochę szczęście (poprzeczka Oskarssona). Mój zespół kontrolował środek pola i spokojnie dowiózł zwycięstwo do końca. Okazji do wykazania się swoimi umiejętnościami nie miał nowy nabytek - David Gonzalez. Kontuzjowany Kaczorowski będzie mógł zagrać już przeciwko Deportivo. Po meczu z Wisłą swoje zadowolenie wyraził prezes Majchrzak.
![]()
Zarząd jak na razie jest zadowolony z wyników. W ośmiu meczach strzeliliśmy 16 bramek, tracąc tylko 4 (graliśmy przeciwko Legii, Wiśle, Deportivo). Awansowaliśmy do ćwierćfinału Pucharu Polski, gramy o Ligę Mistrzów z Deportivo, a w Ekstraklasie jesteśmy na drugim miejscu. Podsumowanie transferów:


Z transferów jestem w sumie zadowolony. Pozbyliśmy się piłkarzy, na których nie stawiałem, a w ich miejsce pojawili się nowi. Na zimowe okienko transferowe zostało nam 1,3 mln złotych. Myślę, że za takie pieniądze będzie można kupić dwóch solidnych piłkarzy. Teraz skupiamy się tylko i wyłącznie na rewanżowym meczu z Deportivo. Nastroje w drużynie są bojowe, każdy myśli tylko o najbliższym spotkaniu.
DEPORTIVO: Molina (GK) - Pablo, Cesar, Jorge Andrade, Romero - Victor, Valeron (C), Edu - Bloudek, Kamara - Tristan
LECH: Kuszczak (GK) - Kaczorowski, Bjarnason, Farańczuk, Bertelsen - Madej (C), Lubieniecki, Goliński, Zelaya - Gajtkowski, Oskarsson
Słowa piosenki najlepiej obrazują to, co działo się przez pierwsze 20. minut na boisku. „Przy Bułgarskiej walka trwa jak w Koloseum”. GOOL! Kibice wstają z miejsc! Obejmujemy prowadzenie po bramce Oskarssona! Coś niesamowitego! Jednak jeszcze przed przerwą do wyrównania doprowadza Diego Tristan. Druga połowa zapowiada się niezwykle interesująco. Lechowi do dogrywki wystarcza jedna bramka, ale ja wierzę, że rozstrzygniemy ten mecz w regulaminowym czasie. Mimo naszych uporczywych ataków w drugiej połowie nie potrafimy zdobyć drugiej bramki. Niestety, mecz kończy się remisem 1:1, co eliminuje nas z walki o Ligę Mistrzów. Z europejskich pucharów odpada także Wisła Płock, Legia oraz Wisła. My powalczymy w 1. rundzie ze zgłoszonym w ostatniej chwili Davidem Gonzalezem, który nie mógł z tego powodu wystąpić przeciw Deportivo. Powołania do młodzieżowych reprezentacji otrzymali Bertelsen, Bjarnason i Savolainen. W 1/64 Pucharu UEFA Amica zagra z Torpedo Moskwa, natomiast my podejmiemy albańskie Partizani Tirana. Niespodziewanie w meczu o Superpuchar Europy tryumfował zdobywca Pucharu UEFA:

Powołania na mecze eliminacji Mistrzostw Świata otrzymali Mavrić, Chelidze oraz Kaczorowski. W meczu z Polonią przebywającego na zgrupowaniu reprezentacji Nehemiasa zastąpi Fin Savolainen. Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem ataków Lecha na bramkę gości. W barwach Polonii zagrali byli Lechici - Scherfchen i Lasocki. Już pierwsza akcja w drugiej połowie dała nam prowadzenie. Do boku zszedł Oskarsson, który dośrodkował na idealnie wchodzącego w pole bramkowe Madeja, a ten zdobył swojego pierwszego gola w obecnym sezonie. Dalsze minuty nie przyniosły goli i Lech wygrywa z Polonią Warszawa 1:0. Niestety, młody skrzydłowy Jussi - Pekka Savolainen zerwał mięsień pachwiny i nie wybiegnie na boisko przez najbliższe 2 miesiące. W kolejnym meczu także spotkamy się z warszawską drużyną, jednak tym razem będzie to Legia. Przypomnę, że ostatni raz oba zespoły zmierzyły się ze sobą w Pucharze Polski i po dramatycznym meczu Lech wygrał 2:1. Od początku narzucamy swój styl gry, a obrońcy gospodarzy mają ręce, a właściwie nogi i głowy pełne roboty. W 25. minucie Bertelsen posyła crossową piłkę w kierunku Oskarssona, ten przyjmuje i strzela po długim rogu. GOL! Po pierwszej połowie jest 0:1, ale mogło być więcej. Tuż po przerwie Gajtkowski w stylu Oskarssona, po długim rogu podwyższa na 2:0. W 61. minucie Kubicki zdobywa gola kontaktowego dla Legii. Ten sam piłkarz na kilka minut przed końcem doprowadza do wyrównania. Zaczyna robić się nerwowo. Mimo dwubramkowego prowadzenia nie udaje nam się dowieźć zwycięstwa do końca. Remisujemy z Legią 2:2. Lekko kontuzjowany został Oskarsson, ale na mecz z Wisłą Płock będzie już gotowy. Wygrywając z płocczanami automatycznie przeskakujemy ich w tabeli. Jeżeli nie chcemy oddalić się od lidera - Amiki, musimy dzisiaj wygrać. Skład na mecz pozostaje niezmieniony. Od początku siadamy na rywala, ale pierwsza bramka pada dopiero w 31. minucie, a jej autorem Oskarsson. Na kolejną kibice zmuszeni byli czekać do 71. minuty, kiedy zimną krew pod bramką Wisły zachował Gajtkowski i ustalił wynik meczu. Tym samym wracamy na drugą pozycję w tabeli, ale do lidera tracimy aż 4 punkty.
W tygodniu czeka nas mecz w Pucharze UEFA. Gramy żelaznym składem. Skazani na porażkę piłkarze Partizani od początku spotkania nastawili się na głęboką defensywę. O bezbramkowy wynik po pierwszej połowie pretensje możemy mieć tylko do siebie. Najpierw rzutu karnego nie wykorzystał Kaczorowski, a później z boiska wyleciał Lubieniecki. Defensywę gości w 66. minucie zdołał przełamać Zelaya. Wynik meczu już w doliczonym czasie gry ustalił Oskarsson.
We wrześniu rozegraliśmy 5 meczów. Przede wszystkim odpadliśmy z walki o Ligę Mistrzów po remisie 1:1 z Deportivo. Trzy razy schodziliśmy z boiska w glorii zwycięstwa, tracąc przy tym 3 bramki. Gdyby nie nasze błędy, tych bramek mogło być o dwie mniej. Z gry ofensywnej jestem w miarę zadowolony, bo ośmiokrotnie trafialiśmy do siatki rywala. Zarząd nie ma pretensji do mojej pracy. W październiku czekają nas mecze w ćwierćfinale Pucharu Polski z Podbeskidziem. Będziemy też bronić zwycięstwa i awansu w meczu z Partizani Tirana. Całość uzupełnią rozgrywki ligowe i prawdziwy hit, jakim będzie spotkanie z Amiką. Mam nadzieję, że po tym meczu wskoczymy na fotel lidera.
Naszym kolejnym rywalem będzie Groclin. Skład pozostawiam niezmieniony, wierząc w znane piłkarskie porzekadło, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Od początku natarczywie atakujemy, co skutkuje bramką Gajtka w 6. minucie. Tuż po przerwie znowu Gajtek daje się we znaki obrońcom gospodarzy podwyższając na 0:2. Kilka minut później wyrzucony z boiska za faul taktyczny Łukaszewski ułatwia nam zadanie. Mimo znacznej przewagi przez drugie 45. minut nie udaje nam się zdobyć kolejnych bramek. Mecz w Pucharze Polski z Podbeskidziem nie przyniósł wielkich emocji. W Bielsko - Białej padł bezbramkowy remis i awans będziemy musieli rozstrzygnąć na własnym terenie.
Październik to także czas meczów reprezentacji. Powołania otrzymali: Bjarnason, Bertelsen, Chelidze, Kaczorowski i Madej. Na ligowy mecz z Piastem desygnuję do gry najsilniejszą obecnie jedenastkę, bez zawieszonego za nadmiar kartek Bertelsena. Jego miejsce na lewej stronie bloku defensywnego zajął Kaczorowski, a na prawą stronę powędrował Kaliszan. Bułgarska zawrzała dopiero w 38. minucie, kiedy to prowadzenie dał nam niezawodny Oskarsson. Taki wynik utrzymywał się do 65. minuty, bo właśnie wtedy na indywidualną akcję zdecydował się Lubieniecki. Przedryblował kilku rywali, minął bramkarza i skierował piłkę do pustej bramki. Co za akcja! Na kilka minut przed zakończeniem spotkania Lubieniecki otrzymał piłkę na 25. metrze i bez zastanowienia, technicznym uderzeniem w samo okienko ustalił wynik meczu. W następnej kolejce czeka nas wyjazd do Łęcznej na mecz z tamtejszym Górnikiem. Na pewno nie zlekceważymy rywala, bo oni u siebie naprawdę są groźni i mogą sprawić niespodziankę. Do składu wraca Norweg - Bertelsen. Niespodziewanie w 28. minucie to gospodarze obejmują prowadzenie. Kibiców z Łęcznej uszczęśliwia Kłosiński. Przerwa.
- Kur**, co wy gracie? Panowie, tak nie może być. Górnik to klub, który walczy o utrzymanie, a my dajemy, żeby oni nam bramki strzelali. Po meczu oni pójdą w pole pracować, trener krowy doić i będą się z nas śmiać. Chcę dzisiaj zdobyć trzy punkty, jasne?
- Jasne.
- Pytam się, czy to jest kur** jasne?!
- Jasne!
Po przerwie. Zaczynamy atakować bokami boiska, jednak w 63. minucie dobija nas Czereszewski i chyba jest po meczu. Na 6. minut przed końcem czerwoną kartką ukarany zostaje zawodnik gospodarzy. Stawiam wszystko na jedną kartę, wystawiając pięciu napastników i broniąc się jednym obrońcą. Nic to jednak nie daje i w fatalnym stylu przegrywamy 2:0. Inna sprawa, że gospodarze mieli trochę szczęścia, bo po naszych uderzeniach piłka dwa razy trafiała w słupek. Coraz bardziej oddala się od nas Amika, która ma już nad nami 7 punktów przewagi. Na mecz do Tirany jedziemy bez pięciu piłkarzy, którzy albo mają problemy ze zdrowiem, albo są na zgrupowaniu reprezentacji. W 19. minucie na prowadzenie wyprowadza nas Oskarsson. Nie minęły 3. minuty, a ten sam piłkarz ponownie wpisuje się na listę strzelców. Honorowe trafienie gospodarze uzyskali dopiero w doliczonym czasie gry, pokonując Gonzaleza z rzutu karnego. Tym samym zakończyli swój udział w europejskich pucharach. My, podobnie jak Amika, wywalczyliśmy awans do kolejnej fazy rozgrywek. Los postawił nas naprzeciw Herthy Berlin, której nie będzie łatwo ograć. Amika zagra z holenderskim Feyenoordem. W ligowych rozgrywkach czas na prawdziwy hit, czyli pojedynek Lecha z Amiką. Będzie to mecz lidera z wiceliderem, mistrza kraju z wicemistrzem, będzie to mecz dwóch ostatnich drużyn reprezentujących Polskę w Europie. Miał to być także mecz o pierwsze miejsce w tabeli, ale obie ekipy dzieli za duża różnica punktowa.
![]()
AMICA: Szamotulski (GK) - Skrzypek, Kucharski, Bieniuk, Dudka - Bartczak, Sobociński, Burkhardt, Zieńczuk (C) - Jankowski, Mielcarski
LECH: Piątek (GK) - Kaczorowski, Bjarnason, Farańczuk, Bertelsen - Madej (C), Lubieniecki, Goliński, Zelaya- Gajtkowski, Oskarsson
Od początku zarysowała się delikatna przewaga piłkarzy Lecha. W pierwszej połowie boisko z powodu kontuzji opuścić musiał napastnik gości - Remigiusz Sobociński. Pierwsza część dobiegła końca i kibice zgromadzeni przy Bułgarskiej nie obejrzeli bramek. W drugiej połowie agresywniej grają goście. Konsekwencją tego jest gol Marka Zieńczuka w 52. minucie. Dwie minuty później z boiska wylatuje Jarosław Bieniuk. Zaczynamy atakować. Na minutę przed końcem wyrównuje Orri.
- Jeszcze jeden! Jeszcze jeden! - skandowali kibice Lecha.
Ci, którzy zdecydowali się wcześniej opuścić stadion mogą żałować. Ostatnie sekundy meczu, pokusimy się jeszcze o jedną akcję, aby wygrać to spotkanie. Ale tak jak całą drużyną atakowaliśmy, tak całą drużyną Amika się broniła. Zdobywamy tylko punkt i nie zmniejszamy dystansu do lidera. Teraz czeka nas mecz w Pucharze Polski z Podbeskidziem. Nie wyobrażam sobie innego wyniku niż nasze zwycięstwo. Goście w drugiej lidze zajmują odległe, dziesiąte miejsce. Mecz wygląda tak, że to my chcemy wygrać, a Podbeskidzie marzy o rzutach karnych. Do przerwy ich plan się sprawdza, bowiem mamy bezbramkowy remis. Problem zaczyna się robić w drugiej część gry, bowiem drugą żółtą kartką ukarany zostaje Goliński. Dwie minuty później do siatki gości trafia Zakrzewski, który zastępował w tym spotkaniu Gajtkowskiego. Taki wynik utrzymał się już do końca i to Lech zagra w półfinale Pucharu Polski. Tak wyglądają dwie pary tej rundy:
WISŁA KRAKÓW - ODRA OPOLE
UNIA SKIERNIEWICE - LECH POZNAŃ
O ile awans Wisły i Lecha nie jest zaskoczeniem, o tyle półfinał dla Odry i Unii jest megasensacją. Postaramy się w końcu zatrzymać zespół ze Skierniewic, ale to zadanie nie będzie należało do łatwych. Mecz z ostatnim w tabeli Górnikiem Zabrze miał być szybki, łatwy i przyjemny. Łatwy ani przyjemny na pewno nie był, ale zakończył się naszym zwycięstwem 3:1. Dwie bramki zdobył Orri, a jedno trafienie dołożył ładnym strzałem w okienko Gajtkowski. Honorowe trafienie dla zabrzan uzyskał Svitlica.
Czas na podsumowanie piłkarskiego października w naszym wykonaniu. Mimo drugiej lokaty prezes Majchrzak nie ma zastrzeżeń do mojej pracy. Priorytetem jest teraz Puchar UEFA, w którym dotarliśmy do 1/32, gdzie zmierzymy się z Herthą. W plebiscycie na bramkę miesiąca 3. miejsce zajęło trafienie Gajtkowskiego przeciw Górnikowi w Zabrzu. Na 8 meczów, tylko raz schodziliśmy z boiska pokonani. Dwa spotkania zakończyły się podziałem punków. Zdobyliśmy 12 bramek, tracąc przy tym 5 goli. Przede wszystkim awansowaliśmy do półfinału Pucharu Polski i do kolejnej rundy w europejskich pucharach. W lidze nadal zajmujemy drugą lokatę, tracąc siedem punktów do lidera. W ostatnim miesiącu rozgrywek ligowych - listopadzie zagramy tylko 4 spotkania. Będą to mecze z łatwymi rywalami i wszyscy spodziewają się kompletu punków. Jednak w obozie Lechitów z niecierpliwością wyczekuje się meczu w Berlinie. Czy zdołamy przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę?
Poczekaj do meczu z moim Lechem:)
chętnie gdybyś tylko wpisał numer..