Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

Niech przeszłość stanie się przyszłością!

Informacje dotyczące Football Managera 2010 od pewnego czasu zaczęły zalewać portale związane z naszą ulubioną grą komputerową. Redaktorzy rywalizujących ze sobą stron prześcigają się, aby jak najszybciej dotrzeć do ciekawych materiałów, a czytelnicy z niecierpliwością oczekują na premierę nowego dzieła panów ze Sports Interactive, które już za kilka miesięcy powinno pojawić się na sklepowych półkach.

Studiując kolejne niusy, można odnieść wrażenie, że FM 2010 będzie raczej lepiej dopracowaną wersją swojego starszego brata - wysłużonej „dziewiątki" - niż całkowicie nowym tworem. W zapowiedziach nie ma mowy o hucznych i rewolucyjnych zmianach i muszę przyznać, że to dobra wiadomość dla fanów, gdyż ostatnimi czasy gruntowne przemiany po prostu nie wychodziły twórcom Football Managera. Mimo że FM 2010 może być naprawdę udanym i ciekawym projektem, już na długo przed premierą gracze, nauczeni doświadczeniem, martwią się, czy autorom uda się uniknąć błędów z poprzednich edycji. Wielką niewiadomą pozostaje ostateczny kształt kreatora taktyk oraz - standardowo - to, czy gra będzie nadawać się do użytku już w dniu premiery. Zamieszanie przed wydaniem kolejnej wersji Football Managera jest, jak zwykle, wielkie, lecz tym razem postanowiłem stanąć nieco z boku i spokojnie przyglądnąć się sytuacji. Muszę stwierdzić, że od pewnego czasu rozwój FM-a przestał mnie interesować, a niechęć do najnowszych produkcji ze stajni SI spowodowała, że od pewnego czasu w moim czytniku płyt ponownie zawitała wersja, z którą zacząłem przygodę z całą serią. 

Championship Manager 2001/2002 to gra, która na pewno w jakiś sposób wpłynęła na moje życie. Do dziś pamiętam, jak na boisku przy szkole podstawowej wraz z kolegą wymieniałem się kolejnymi doświadczeniami. O Internecie mogliśmy wtedy pomarzyć, więc jedynym źródłem pomysłów taktycznych była własna głowa, a do wyszukiwania talentów służyło tylko okienko "player search". Wspomnienia z tamtych czasów są niesamowite i pewnie dlatego dziś, kiedy znów zaangażowałem się w rozgrywkę, jej klimat jest absolutnie doskonały. Jednak nie tylko reminiscencje sprawiają, że powrót do nieco archaicznego CM-a okazał się strzałem w dziesiątkę. Według mnie Championship Manager 2001/2002 posiada dużo więcej argumentów, które nawet w dzisiejszych czasach pozwalają mu rywalizować z najnowszymi wersjami Football Managera.

Pytanie pierwsze: realizm czy przyjemność? 

Seria Football Managerów zdecydowanie dąży do jak największego realizmu. Poprzez wprowadzanie nowych opcji transferowych, coraz to bardziej rozbudowanych rozwiązań taktycznych czy konferencji prasowych autorzy gry próbują sprawić, aby nasze wirtualne życie menedżera jak najbardziej przypominało byt prawdziwych szkoleniowców. Żeby odnieść upragniony sukces nie wystarczy tylko zastanowić się nad taktyką i dobrać do niej odpowiednich zawodników. W dzisiejszych czasach do kolekcjonowania trofeów potrzeba spędzić co najmniej kilkadziesiąt minut nad wyborem taktyki, dbając o najdrobniejsze detale, a także umiejętnie zmieniać ustawienie pod kątem kolejnych rywali. Realistyczne? Owszem, jednak pamiętajmy, że nie każdy z nas traktuje Football Managera jak drugie życie. Po pierwsze, wiele osób najzwyczajniej w świecie nie ma czasu na bawienie się w długie analizy i rozgryzanie komputerowego przeciwnika. Po drugie, niektórym odkrywanie złożonych zawiłości taktycznych nie sprawia wielkiej przyjemności, gdyż Football Managera traktują raczej rozrywkowo. Poniekąd wydaje mi się, że powyższe dwa warunki pasują do mnie jak ulał. Mimo że w jakiś sposób udało mi się przechytrzyć silnik meczowy FM-a 2009 i wyniki, które osiągam są zadowalające, wiem, że czas, jaki poświęciłem na tworzenie kolejnych taktyk był zdecydowanie zbyt długi i co gorsza, wcale nie należał do najprzyjemniejszych. A zapowiadane kreator taktyk oraz możliwość przypisania zawodnikowi ról, jakie będzie pełnił na boisku, zupełnie mnie nie rajcują. Zdecydowanie dość mam kolejnych prób urealnienia rozgrywki za wszelką cenę.

Zupełnie inaczej sprawa taktyki i przygotowań do kolejnych spotkań wygląda w Championship Managerze 01/02. Tutaj wydaje się, że stworzenie ustawienia, które szybko przyniesie nam sukcesy, jest aż nazbyt łatwe. Prawdą jest, że wystarczy tylko rzucić okiem na zawodników, a następnie poustawiać ich w ekranie taktycznym - prędzej czy później wyniki powinny być zadowalające. A jeśli pokusimy się o nieco głębsze spojrzenie w polecenia drużynowe i indywidualne, możemy stworzyć taktykę będącą postrachem wśród innych zespołów. Niektórzy stwierdzą zapewne, że to ewidentne pójście na łatwiznę, lecz ja się z tym nie zgodzę. Po pierwsze, mimo nie najwyższego poziomu trudności i upływu lat, Championship Manager nadal dostarcza nam wielu emocji. Po drugie, co może być przyjemniejsze od w miarę spokojnej, wieczornej sesji przy ulubionej grze komputerowej? Koniec z zamartwianiem się, czy suwak tempa rozgrywania piłki jest przesunięty o jeden punkt za bardzo w lewo, a ten odpowiadający za szerokość gry dwa punkty za bardzo w prawo. Na takie zabawy nie mam już ani czasu, ani przesadnej chęci. 

W podobnym tonie wypowiada się Brachu, który również należy do zwolenników Championship Managera 2001/2002: "Największą zaletą CM-a jest grywalność, która moim zdaniem sumuje w sobie wiele elementów gry, takich jak: odwzorowanie zawodników, możliwość stworzenia własnej taktyki, możliwość stworzenia własnych treningów oraz wyszukiwanie zawodników".

Co ciekawe, niemal takich słów użył inny fan starego, poczciwego CM-a, Kamtek: "Największą zaletą 01/02 była jego niesamowita grywalność. Raz, wynikająca z niemal doskonałego jak na tamte czasy odwzorowania specyfiki futbolu. Dwa, z możliwości swobodnego korzystania nawet z nie najlepszego sprzętu, by móc nie tylko uruchomić, ale i z przyjemnością rozgrywać wiele sezonów w grze. Trzy, imponująca baza danych, która pozwalała grać w jednej z bez mała 100 rozgrywkach ligowych (w dwudziestu kilku krajach). To zapewniało godziny rozrywki przed monitorem".

Podobnie jak to było w moim przypadku, również Brachu zakochał się w CM 01/02 od pierwszego wejrzenia: "Po przesiadce z Amigi 1200 na »blaszaka « nie znalazłem gier, które mogłyby zastąpić Premier Managera 3. Podczas wakacji kuzyn zakupił nielegalną kopię CM 99/00. Wystarczyło kilka godzin i już wiedziałem, że jest to super gra. Wersja CM 01/02 to już absolutny majstersztyk. Największa zaleta - grywalność - doprowadziła do tego, że była to prawie jedyna gra, w którą wtedy grałem".

W swojej wypowiedzi Brachu wspomniał także o wadach Championship Managera 01/02, które jednak są niczym przy ogromnej ilości błędów i niedoróbek Football Managera 2009: "Największa wada to killer taksy i FC Barcelona - moja największa zmora z czasów gry Extremadurą, wiecznie z nimi przegrywałem w La Liga i Lidze Mistrzów - oraz wymysł panów z Miodowej związany z Polską Ligą (podział Ekstraklasy na grupy - przyp.red.)". 

Pytanie drugie: spokojniej czy szybciej? 

Mnogość i złożoność różnych opcji sprawiają, że rozgrywka w Football Managera 09 zajmuje dużo więcej czasu niż gra w Championship Managera 01/02. Tutaj warto się zatrzymać i zadać sobie pytanie, czy większą przyjemność sprawia Wam powolne i żmudne zdobywanie szczytów, czy może raczej szybkie, przyjemne osiąganie sukcesów? Tempo gry w FM 2009 jest zdecydowanie wolniejsze od tego, z którym możemy się spotkać podczas rozgrywki w CM 01/02. Niezaprzeczalnym faktem jest, że aby rozegrać pełny sezon w najnowszej wersji FM-a potrzebujemy co najmniej kilku dni intensywnej rozgrywki. W przypadku Championship Managera 01/02 wystarczą dwa wieczory i kolejny rok wirtualnej menedżerki będzie za nami. Głównym powodem rozbieżności czasowych jest fakt, iż ilość oraz złożoność danych, jakie musi przetworzyć Football Managera 2009, jest dużo większa niż w przypadku CM-a 01/02 i gra działa po prostu wolniej. Inną przyczyną jest dużo bardziej czasochłonne przygotowywanie zespołu do spotkania, a także czas trwania całego meczu. To wszystko sprawia, że chcąc cieszyć się długą i ciekawą karierą, musimy ślęczeć nad komputerem kilka dobrych miesięcy. 

Dla porównania, kiedyś wystarczyło kilka tygodni, żeby nasze poczynania nabrały rumieńców, a futbolowy świat wyglądał zupełnie inaczej niż na początku rozgrywki. Championship Manager wyciąga więc rękę do ludzi, których czas jest mocno ograniczony i którzy nie mają chęci lub możliwości, aby spędzać przed monitorem szereg dni i nocy. 

Szybkość rozgrywki jest dla mnie kolejną zaletą CM-a 01/02 stawiającą Football Managera w nienajlepszym świetle. No chyba, że ktoś lubi łączyć ze sobą różne zajęcia, i podczas gry w FM-a zajmuje się również lekturą książki czy pielęgnowaniem paznokci. 

Na poparcie moich słów przytoczę wypowiedź Pereza, który dość jednoznacznie stwierdza, że prędkość rozgrywki jest zdecydowaną zaletą Championship Managera 2001/2002: "Po stronie plusów na pewno zapisałbym szybkość gry, niesamowitą grywalność i prostotę. Oczywiście to zalety, które wypłynęły z czasem, w kontraście do znacznie bardziej skomplikowanego FM-a".

Pytanie trzecie: iść czy nie iść na łatwiznę? 

Nie ma co ukrywać, a raczej należy otwarcie przyznać, że Championship Manager 01/02 jest dużo mniej wymagający w porównaniu do najnowszych wersji Football Managera. Stworzenie killer-taktyki nie wymaga jakichś wielkich umiejętności, zaś znalezienie zawodników, którzy za niewielkie pieniądze dołączą do Twojego zespołu i zostaną jego niekwestionowanymi gwiazdami, jest dość proste. Dokładnie pamiętam moment, kiedy wraz ze znajomym ułożyliśmy jedenastkę najbardziej "przepakowanych" zawodników, dzięki którym mogliśmy walczyć o laury nie tylko w lidze, ale i na całym świecie. Zadziwiający był fakt, że ostateczna suma przeznaczona na zakup tych piłkarzy nie przekraczała sześciu milionów dolarów - w Football Managerze 2009 taki trick nie miałby prawa bytu. Dla malkontentów - możliwość dodatkowego utrudnienia daje nam dodatek Tapaniego, który sprawia, że komputer również zaczyna używać killer-taktyk i sama rozgrywka nie jest już tak banalnie prosta. 

A jeżeli już jesteśmy przy dodatku Tapaniego, ostatnio po raz kolejny zacząłem zastanawiać się, czy twórcy Football Managera nie powinni rozważyć wprowadzenia do gry poziomów trudności. Wiadomo, że wtedy FM podążyłby w stronę produkcji sportowych o zabarwieniu czysto zręcznościowyu typu FIFA czy Pro Evolution Soccer, lecz wydaje mi się, że taki krok i odejście od realizmu (przecież żaden prawdziwy menedżer nie może wybrać poziomu trudności swojej pracy) mogłoby być strzałem w dziesiątkę. Gracze, którzy uwielbiają zabawy taktyczne, wybraliby trudniejszy model rozgrywki, a przeciętni użytkownicy chcący po prostu miło spędzić czas opowiedzieliby się za opcją dużo mniej wymagającą. Proste i zarazem piękne, czyż nie? 

Podobne zdanie ma Perez: "Wady - kiedyś ich bym nie znalazł, dzisiaj wypada wspomnieć o... prostocie, killer-taktykach, talentach (chyba nadmiernie... utalentowanych), bazie danych pełnej pseudogwiazd (Madeira, Harasimowicz itd.). Ale jak mówię - wszelkie niedociągnięcia rekompensowała niesamowita grywalność, stąd też obecnie to właśnie CM gości na moim kompie, a nie FM 2009".

Wtóruje mu Kamtek: "Wady? Jako wielki fan tej odsłony gry chciałbym napisać, że takowych nie było. Rzeczywistość nie była jednak tak różowa - gra z czasem stawała się nieco zbyt prosta (dużo łatwiej było o sukcesy, stąd sami gracze szukali możliwości utrudnienia sobie zabawy - znane rozwiązania hardcore)".

Pytanie czwarte, ostatnie: CM 01/02 czy FM 2009? 

Porównanie dwóch zupełnie różnych od siebie rzeczy zazwyczaj bywa niemalże niemożliwe lub bardzo trudne. Niełatwym zadaniem będzie także konfrontacja Championship Managera 01/02 z Football Managerem 2009. Jako że swoje zdanie chciałbym zachować na koniec, najpierw przeczytajcie, jak dwie wyżej opisane wersje zestawił Perez: " Porównanie CM-a i FM-a to dość karkołomne zadanie. Niby to samo studio, ci sami programiści... Mimo to wymogi graczy sprawiły, że obecnie w ciągu kilku lat utworzyła się przepaść nie do ogarnięcia. Gdyby na siłę spróbować zestawić te tytuły, to można pokusić się o stwierdzenie, że wciąż mamy do czynienia z najlepszym piłkarskim managerem na rynku, że wciąż mamy sposobność korzystać z najlepszej bazy piłkarzy na świecie. Sama gra - klimat trzyma, kwestią dyskusyjną jest grywalność (na pewno jest, pytanie czy wciąż tak wysoka...). Ogólnie oba tytuły różnią się znacznie - taktyką, treningiem, masą drobnych niuansów (z korzyścią dla FM 2009). Najważniejsze jest to, że oba te tytuły wciąż przyciągają tysiące graczy".
 
Football Managera 2009 i Championship Managera 2001/2002 różni niemalże wszystko. Złożoność rozgrywki - kontakty z mediami, interakcja z zawodnikami oraz nowe rozwiązania taktyczne i treningowe - stały się zarówno wielkim plusem, jak i największą wadą najnowszego dzieła panów z Sports Interactive. Z jednej strony gra staje się coraz bardziej realistyczna, z drugiej - jest na tyle trudna, wymagająca i skomplikowana, iż wielu po prostu z niej rezygnuje. Wydaje mi się, że aktualnie utożsamiam się z tą drugą grupą i właśnie dlatego postanowiłem ponownie zaangażować się w rozwój starej, zasłużonej już wersji Championship Managera. Końcówka tego felietonu jest niejako zapowiedzą rozwoju działu CM Retro na Centrum Football Managera. Mam nadzieję, że wśród naszych użytkowników znajdują się także fani CM-a 01/02, którzy licznie będą odwiedzać właśnie tą część naszej strony. Czego możecie się spodziewać? Na pewno sprawozdań z karier, ciekawych plików, porad, a także wielu innych interesujących rzeczy. Do zobaczenia!

O artykule
Kategoria: Publicystyka
Dodano: 29.09.2009

Liczba wyświetleń: 1124

Średnia ocen: 5.75



Komentarze
Brachu
Felieton na medal. Mimo skopania polskiej ligi, gram w niej.
30 września 2009 9:10
kowalinho
Dla mnie najlepsze jest to jak było napisane, że mogę uruchomić wszystkie ligi na Max DB i tak gra będzie śmigać jak tralala :D
30 września 2009 17:07
AdriM
To ja też dodam swoje 3 grosze do tego świetnego artykułu.
No więc po pierwsze to była jedyna wersja która "zmusiła" mnie kilka dni z rzędu grać od rana do nocy. Jedyna wersja dla której zerwałem parę dni w szkole. W Cm 01/02 jednego dnia potrafiłem rozegrać pół sezonu. No sorry ale w obecnych FM ach ja tego nie potrafię..... Pół sezon to ja teraz gram...pół miesiąca. Była to gra zarazem tak banalnie nieskomplikowana a jednocześnie zmuszała do myślenia. Człowiek nie miał Internetu, nie wiedział o Killer taktykach, Harasimowiczach itd.. Kolejna rzecz to klimat. Grając w 01/02 miałem wrażenie ,że spełniam swoją pasję. To była coś więcej niż gra. Pamiętam prościutki trening, skupiałem się tylko na taktyce/kontraktach/transferach. O wiele mniej danych/statów niż obecne FMy. Nie mówię, że FMy są złe. Nie-są bardzo dobre, ale gdybym miał zabrać jedną ,jedyną grę na bezludną wyspę była by to ta wersja.



Edit: Szukałem odpowiedniego stwierdzenia by porównać obrazowo Cm 01/02 a FMy, oczywiście według mnie. No więc mam wrażenie ,że w FMy gram czasami .....na siłę, bo żal mi tych 100zł wydanych na nie. W 01/02 grałem zawsze z pasją.....
30 września 2009 18:49


 


Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu