Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

Strzał w dziesiątkę!

Już na samym wstępie muszę przyznać, że do Football Managera 2010 byłem nastawiony niezbyt pozytywnie. Poprzednia wersja gry ze stajni Sports Interactive nie zachwyciła mnie, podobnie jak odsłona z 2008 roku. W dodatku niedawno podjąłem decyzję, że w najnowszy twór Milesa Jacobsona grać nie zamierzam – i zaszyłem się w swoim świecie, rozkoszując się grą w starego, wysłużonego Championship Managera 01/02. Premiera wersji demonstracyjnej również nie wzbudziła mojego entuzjazmu, lecz po reakcji polskiej sceny postanowiłem, że jeszcze raz dam się skusić autorom FM-a i wypróbuję ich projekt na własnej skórze. Może i jestem niekonsekwentny, ale przecież tylko krowa nie zmienia poglądów.

1. Instalacja

Pierwszą decyzją, jaką musiałem podjąć, był wybór wersji demo. Nie zastanawiałem się zbyt długo i zdecydowałem się posmakować wanilii – głównie ze względu na jej niewielki rozmiar. Podczas ściągania pliku ze strony Mirror Football pojawił się co prawda błąd, lecz kiedy ponowiłem próbę, wszystko poszło zgodnie z planem. Instalacja trwała dość długo, lecz było to spowodowane głównie aktualizacją oprogramowania DirectX. Po godzinie gra znalazła się na dysku twardym. Minęło dziesięć minut – i okazało się, że wersja demonstracyjna Football Managera 2010 została poprawnie zainstalowana i mogłem wreszcie zacząć rozgrywkę. Wcześniej dołączyłem plik z szybkim startem ligi hiszpańskiej – a potem poprzez dwukrotne kliknięcie w ikonę skrótu otworzyłem demo.

2. Pierwsze wrażenie

Pierwsze uruchomienie gry trwało dość długo, lecz z tego, co pamiętam, jest to problem znany również z poprzednich wersji. Premierowe ruchy myszki wykonałem, by dostać się do ustawień, gdzie zmieniłem widok gry na tryb okienkowy. Póki co wszystko działało bez zarzutu. Przyszedł czas na wybór ligi, którą – jak już wcześniej wspominałem – miała być hiszpańska Primera Division. Wczytywanie gry minęło szybko, gładko i przyjemnie. Po krótkim oczekiwaniu udało mi się dojrzeć pierwsze zmiany. Zupełnie inaczej wyglądało tworzenie postaci menedżera oraz wybór klubu. Bardzo ciekawym posunięciem jest fakt, że FM już na samym początku zaproponował mi objęcie mojego ulubionego zespołu, Realu Madryt – tego nie było we wcześniejszych wersjach. Po przejściu dalej doznałem lekkiego szoku. Wszystko – dosłownie wszystko – wyglądało zupełnie inaczej. Pierwsze wrażenie było jednak bardzo dobre. Okna, które ujrzałem tuż na wstępie, były dużo bardziej pomocne niż informacje, które otrzymywaliśmy od prezesa w poprzednich częściach gry.

Wszystko wróciło do normy, kiedy wszedłem do skrzynki odbiorczej, gdzie przeczytałem wiadomość od Florentino Pereza, który powitał mnie na Santiago Bernabeu; następnie zaznajomiłem się z bogatą historią Realu Madryt i dopiero wtedy przyszedł czas na poznawanie kolejnych nowości. Raport transferowy od Javiera Lozano był bardzo ubogi i nie wniósł nic ciekawego do rozgrywki. Dużo lepiej zaprezentował się kolejny niuans – spotkanie ze sztabem szkoleniowym. Tutaj otrzymałem wiadomość od scouta – Antonio Soriano, który stwierdził, że w klubie brakuje trenera zajmującego się przygotowaniem fizycznym. Mój współpracownik zarekomendował mi ściągnięcie dwóch fachowców i nie wahając się długo, postanowiłem zaproponować kontrakt pierwszemu z nich. Następnie odrzuciłem rekomendację zakupu Andrei Pirlo oraz Williama Gallasa. W końcu do głosu doszedł trener pierwszego zespołu – Chendo, który wypowiedział się na temat największych zalet składu Realu Madryt. Uważam, że informacje, które przekazuje nam nasi współpracownicy, są bardzo ciekawym pomysłem i na pewno przydadzą się w późniejszych menedżerskich przygodach.

Kolejną niespodzianką była możliwość wyboru listy interesujących mnie tematów, o których mogłem przeczytać w nadchodzących newsach. Strzał w dziesiątkę! Brakowało mi tego we wcześniejszych wersjach. Następną nowością była propozycja wewnętrznego sparingu między Realem Madryt a Castillą – rezerwami „Królewskich”. Ciekawy pomysł, który pozwala nam lepiej zapoznać się z piłkarzami, którymi dysponujemy. Na sam koniec dostałem standardową informację o oczekiwaniach zarządu na nadchodzący sezon, budżecie transferowym i funduszach na pensje. Po przeczytaniu pierwszych wiadomości zagłębiłem się w analizie składu i wyborze odpowiedniej taktyki.

3. Ekran taktyczny i profil zawodnika

Już na samym wstępie muszę przyznać, że jestem zachwycony i jednocześnie kompletnie zaskoczony. Jeszcze przed premierą dema obawiałem się, że nowy moduł taktyczny spowoduje kolejne utrudnienia w tworzeniu taktyki, a zachwyceni zmianami będą tylko ci gracze, którzy mogą spędzić nawet godzinę nad samym wyborem ustawienia. Mówiąc szczerze, nigdy nie byłem zwolennikiem przesuwania suwaków, które (w założeniu, oczywiście) miałyby odmienić poczynania zawodników na boisku – i dlatego zakochałem się od pierwszego wejrzenia w nowym kreatorze taktyk! Nareszcie tworzenie taktyki opiera się na naszym pomyśle na grę i filozofii futbolu, a nie drobiazgowym rozgryzaniu silnika meczowego. Wybór sposobu gry naszej drużyny oraz słowne sprecyzowanie oczekiwań wobec naszych zawodników zdecydowanie zbliża Football Managera do realnego świata, w którym instrukcje nie są wydawane piłkarzom za pomocą suwaków, lecz właśnie słów i poleceń menedżera.


Podczas ustalania taktyki zdecydowałem się więc na pomoc kreatora taktycznego, który wydaje się być bardzo ciekawym narzędziem. Utworzenie interesującego mnie ustawienia nie trwało długo i miałem nadzieję, że podczas pierwszego sparingu moje instrukcje przełożą się na grę zespołu. Podsumowując rozważania o ekranie taktycznym, muszę szczerze pogratulować autorom gry. Moduł ten prezentuje się wspaniale, jest absolutnie przejrzysty i zdecydowanie pomaga użytkownikom, którzy nie przepadają za bezsensownym przesuwaniem suwaków i wymachiwaniem strzałkami. Jestem zachwycony!

W profilach zawodników większych zmian nie zauważyłem. Oczywiście, zupełnie inaczej prezentuje się interfejs, lecz nie ma mowy o rewolucyjnych zmianach, które możemy zauważyć choćby podczas przeglądania ekranu taktycznego. Nowy design profilów wydaje się równie przystępny i myślę, że sprawne poruszanie się po nim jest tylko kwestią przyzwyczajenia.

4. Gramy!

Po zachwycie nad zrewolucjonizowanym ekranem taktycznym przyszedł czas na rozpoczęcie właściwej rozgrywki. Tutaj większych zmian nie zauważyłem. Duży plus – gra chodzi bardzo płynnie i dużo szybciej niż Football Manager 2009, ale bardzo możliwe, iż jest to spowodowane niewielką liczbą danych przetwarzanych przez wersję demonstracyjną. Mam nadzieję, że prędkość FM 2010 pozostanie niezmieniona w pełnej wersji gry, gdyż póki co jest naprawdę dobrze. Zadowolony jestem także z ruchu na rynku transferowym. Hiszpańskie kluby bardzo angażują się w zakup nowych graczy i w centrum transferowym aż roi się od kolejnych ofert. Niewielka baza danych sprawia, że dobre kluby interesują się zawodnikami o nienajlepszych atrybutach, lecz mam nadzieję, że również ta kwestia zostanie rozwiązana wraz z nadejściem pełnej wersji gry. Nowością są cotygodniowe raporty o zawodnikach kontuzjowanych, które wydają się być bardzo przydatne. Od dziś nie musimy przeglądać poszczególnych profili, aby dowiedzieć się o urazie naszego zawodnika (i przebiegu jego leczenia). Bardzo ciekawe są także spotkania ze sztabem szkoleniowym, o których wspominałem na samym początku recenzji. Jak się później okazało, rozmowy ze współpracownikami nie odbywają się tylko na początku sezonu. Wydaje mi się, że sam pomysł jest trafiony, lecz przydatny będzie głównie przed trudnymi, wymagającymi spotkaniami. Rady, które otrzymujemy od sztabu szkoleniowego są bardzo ciekawe, lecz musimy pamiętać, by poddawać je własnej weryfikacji. Zacieśnienie współpracy z naszymi współpracownikami jest kolejnym krokiem do zwiększenia realizmu rozgrywki. W dzisiejszej piłce na palcach jednej dłoni możemy zliczyć menedżerów działających w pojedynkę.

Przed rozegraniem pierwszego meczu musiałem wziąć udział w konferencji prasowej. Nowy moduł kontaktów z mediami miał – jak zapowiadali panowie z SI – przynieść za sobą większą ilość zadawanych pytań oraz dodać nowe możliwości odpowiedzi. Faktycznie, pierwsza konferencja prasowa nieco różniła się od tych z poprzedniej części, lecz wydaje mi się, że, podobnie jak w Football Managerze 2009, kwestię tę pozostawię asystentowi. Schematyczne odpowiedzi i standardowe, nudne pytania nadal są powszechne (owszem, w realnym świecie także tak jest) i szczerze mówiąc, zupełnie to do mnie nie przemawia. Uważam, że zamiast inwestować w rozwój kontaktów z mediami, twórcy powinni poszerzyć interakcję menedżera z drużyną. Ciekawym rozwiązaniem byłyby rozmowy z całym zespołem przed co ważniejszymi meczami – i wcale nie mam na myśli zwykłych przedmeczowych odpraw.

Kiedy wreszcie zabrzmiał pierwszy gwizdek sędziego, najbardziej zaciekawiły mnie dwie rzeczy: nowy tryb 3D oraz – o czym już wspominałem – to, jak nowe instrukcje taktyczne przełożą się na zachowanie moich podopiecznych na boisku. Mówiąc o trybie 3D, muszę przyznać, iż widać znaczną poprawę w stosunku do tego, z czym mieliśmy, a raczej: z czym nie mieliśmy przyjemności obcować w Football Managerze 2009. Na pewno wielkim plusem jest żywo reagująca publika – nareszcie trybuny nie odstraszają smutną pustką. Wydaje mi się, że gra toczy się nieco żwawiej, poprawie uległy także animacje zawodników – szczególnie interwencje bramkarzy. Niestety, tryb 3D nadal nie może mnie do siebie przekonać (być może to po prostu kwestia przyzwyczajenia do 2D) i mimo usilnych starań, pewnie znów powrócę do zasłużonych kuleczek. Na razie postaram się powalczyć jeszcze ze spotkaniami prezentowanymi w trzech wymiarach… a nuż mi się spodoba.

Tryb 3D mogę w każdej chwili wyłączyć, więc zdecydowanie bardziej interesowała mnie kwestia numer dwa, czyli przełożenie ustaleń taktycznych na grę zawodników. Tutaj po raz kolejny musimy przyklasnąć twórcom gry. Piłkarze na boisku zachowywali się dokładnie tak, jak oczekiwałem – rozgrywający (Guti) bardzo często otrzymywał piłki od swoich kolegów i starał się konstruować akcję mojego zespołu. Napastnik, który miał wspomagać linię pomocy (Cristiano Ronaldo) faktycznie atakował zza pleców najbardziej wysuniętego zawodnika, którym był Karim Benzema. Nieco inaczej wyobrażałem sobie grę Lassany Diarry, który miał być przede wszystkim odpowiedzialny za przeszkadzanie rywalom i odbiór piłki, a nazbyt często podłączał się do akcji ofensywnych. Oprócz tej niezgodności, zawodnicy zachowywali się dokładnie tak, jak chciałem i byłem niezwykle zadowolony, że kreator taktyk tak dobrze współpracuje z silnikiem meczowym. Nie zachwyciła mnie natomiast nowość, jaką jest możliwość wykrzykiwania poleceń z ławki trenerskiej. W praktyce nie różni się to niczym od szybkich zmian w taktyce, które dostępne były już w poprzednich wersjach. Szczerze mówiąc, bardziej wyobrażałem to sobie jako krótkie, płynnie wprowadzane do gry polecenia, a nie pełnoprawne zmiany taktyczne.

5. Marzenia się spełniły?

Po rewolucyjnym Football Managerze 2009, który niestety nie był najlepszy dziełem w historii Sports Interactive, dostaliśmy w ręce produkt, które wydaje się być wyraźnie bardziej dopracowaną wersją swojego poprzednika. Wygląda na to, że spokój i stabilizacja były potrzebne Milesowi Jacobsonowi i spółce – i wreszcie możemy stwierdzić, że do rąk dostaniemy grę dopracowaną. Rok temu portale związane z Football Managerem prześcigały się w wytykaniu błędów i niedopatrzeń. Teraz niepochlebnych komentarzy jest dużo mniej, co może świadczyć o tym, że cała scena związana z naszą ulubioną grą zaabsorbowana jest czerpaniem z niej przyjemności. Wreszcie nie musimy czekać z utęsknieniem na łatkę, gdyż wersja demonstracyjna Football Managera 2010 wydaje się być dopracowana jak nigdy. Sports Interactive zdecydowanie wyszło naprzeciw oczekiwaniom fanów i nareszcie nie możemy być zawiedzeni tym, co dostaliśmy w ręce. Wyraźnych błędów nie zauważyłem, a te pojedyncze powinna wyeliminować pierwsza łatka. Wszystko wskazuje więc na to, że nie będziemy musieli czekać do połowy lutego, aby w pełni cieszyć się grą w FM-a.

Jednakże Football Manager 2010 to nie tylko dopracowana i niemalże "bezbugowa" gra. Pomysły, które zostały wprowadzone do gry przez jej autorów, wydają się być bardzo trafione. Nowy moduł taktyczny jest prawdziwym strzałem w dziesiątkę i głównie dzięki niemu coraz bliżej mi do przeproszenia się z serią Football Manager i spektakularnego powrotu do zarywania nocy wraz z innymi maniakami tejże gry. Poprawiony tryb 3D może sprawić, że zostanę przy nim na stałe, lecz wydaje mi się, że sam pomysł prezentacji meczu w trzech wymiarach nie jest do końca trafiony. Mamy przecież do czynienia z grą menedżerską, w której grafika przedstawianego spotkania nie powinna być najważniejsza. Ciekawym rozwiązaniem są także spotkania ze sztabem szkoleniowym, z których można wynieść dużo informacji ważnych dla prosperowania naszego klubu.

Całkowicie zmieniony został interfejs gry, lecz i tutaj jestem skłonny powiedzieć, że panowie z SI Games wykonali kawał dobrej roboty. Co prawda, jeszcze nie wszystko udało mi się opanować, lecz nowy wygląd Football Managera wydaje się być bardzo przystępny i co najważniejsze – praktyczny. Teraz niemalże w każde miejsce możemy dotrzeć za pomocą jednego czy dwóch kliknięć, co sprawia, że rozgrywka staje się po prostu wygodniejsza.

Nie możemy zapomnieć także o minusach, gdyż demo Football Managera 2010 na pewno idealne nie jest. Uważam, iż twórcy powinni pomyśleć nad małą rewolucją w naszych kontaktach z mediami, gdyż nawet te rozbudowane konferencje prasowe za bardzo mnie nie przekonują. Poprawie powinny ulec także polecenia, które możemy wykrzykiwać z ławki trenerskiej. Na razie wygląda to trochę sztucznie i mało ma wspólnego z prawdziwym kontaktem na linii trener-zawodnik podczas trwania spotkania. Wielką niewiadomą pozostaje nowy edytor, który ma pozwolić tworzyć nam własne ligi. Mam nadzieję, że będzie to kolejny dobrych ruch ze strony Sports Interactive i również ten pomysł będę mógł zaliczyć do tych udanych.

Podsumowując całą recenzję, muszę z nieco ironicznym uśmiechem stwierdzić, że najprzyjemniejsze w życiu są te chwile, których kompletnie się nie spodziewamy. Po niezbyt udanym romansie z wersją `09 postanowiłem odciąć się od serii Football Managera i demo "dziesiątki" ściągnąłem niezbyt chętnie. Pierwsze chwile z najnowszym dziełem Sports Interactive całkowicie odmieniły moje zdanie o twórcach tej gry. SI wreszcie wyszło naprzeciw olbrzymim oczekiwaniom i w pełni profesjonalnie wykonało swoje zadanie. Wreszcie nie ma niezliczonej ilości błędów i marzeń o pierwszej łatce. Wydaje się, że 30 października dostaniemy w ręce grę, którą od razu będziemy mogli się cieszyć. Na sam koniec chciałbym jeszcze raz powtórzyć: mam nadzieję, że wreszcie bez bólu będziemy mogli cieszyć się, grając w naszego ulubionego Football Managera. Mam nadzieję.

 

O artykule
Kategoria: Publicystyka
Dodano: 17.10.2009

Liczba wyświetleń: 2295

Średnia ocen: 5.86



Komentarze
Plutos
Świetna recenzja. Mnie również ta gra bardzo przypadła do gustu, a zadowolony jestem bardzo z meczów 3D, jak dla mnie są teaz świetne.
17 października 2009 10:58
Perla
Mi strasznie przypadł do gustu nowy interfejs. Przejrzysty, prosty do opanowania - cudo. Backroom advice też jest świetną opcją. :) Brawo Doktorze, super tekst :)
17 października 2009 11:18
jarekk
ekran taktyczny super ale nie doczekałem sie zmian w finansach i infrastrukturze
17 października 2009 11:26
Dr.Strange
Dziękuję za miłe słowa. Co do trybu 3D, widzę, że jest poprawa i myślę, że może uda mi się zmienić moje przyzwyczajenie.
17 października 2009 11:27
bryq81
I ta realistyka... odpalam demo ... patrze jak tam " nasi"...Wisełka odpada z Vardarem Skopje (1:0 i 1:1) :D
17 października 2009 16:06
Dr.Strange
U mnie odpadli z jakimś tworem z Wysp Owczych, którego nazwy nie zapamiętałem. Realistycznie jest :)
17 października 2009 16:31
jarekk
aż za bardzo wpadkę każdy może mieć... :)
17 października 2009 16:57
Bula_90
no ja teraz ściągam ;d po relecji widze ze będzie super sie grało ;d pozdrawiam ;d
18 października 2009 10:54


 


Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu