Zbawienie czy stagnacja - nowe oblicze Atletico de Madryt (cz.2)
Telewizyjna jedynka, 17 maja 2006. Godzina 20. Na początku sezonu myślałem, że będę siedział na miejscu jednego z gości programu i komentował finał UEFA Cup. Tak się nie stało, bo musiałem w tym czasie siedzieć na ławce trenerskiej na Stadio Olimpico i mobilizować chłopaków przed meczem z Betisem Sewilla. W studiu telewizyjnym natomiast rozpoczynała się właśnie transmisja z meczu.
Czołówka, najazd kamery na studio i na standardową twarz prezentera Włodzimierza Siaranowskiego. Przywitał się z widzami:
Siaranowski: Dobry wieczór państwu, witamy w studiu finałowym rozgrywek o puchar UEFA w sezonie 2005/2006. Dziś spotkają się drużyny z tej samej ligi, z Primera Division. Naprzeciw siebie staną bowiem Atletico Madryt i Betis Sewilla. Obie ekipy na murawę wyjdą za około 20minut my natomiast w studiu dokonamy przedmeczowych analiz i komentarzy a pomogą mi w tym moi goście. Józef Młynarczyk, zdobywca pucharu Europy z FC Porto...
Młynarczyk: Dobry wieczór
Siaranowski: ... Andrew Twarożek, dziennikarz stacji Canar-...
Twarożek: Dobry wieczór państwu
Siaranowski: ... Jan Tomaszewski, przewodniczący komisji etyki PZPN...
Tomaszewski: Witam pana, dobry wieczór państwu
Siaranowski: ... i Mirosław Trzeciak, były reprezentant Polski, obecnie coach w Polideportivo Ejido
Trzeciak: Dobry wieczór
Siaranowski: Panowie, Atletico w lidze nie zachwyca, tydzień temu odpadło w półfinale Copa del Rey z Barceloną, a Betis z kolei odwrotnie – walczy o prawo startu w Champions’ League z drugiego miejsca. Jak widzicie panowie szanse w tym meczu obu drużyn?
Tomaszewski: Przede wszystkim pamiętajmy jak przegrało Atletico z Barceloną. W lidze roznieśli dumę Katalonii 4:1 u siebie i 5:2 na Nou Camp, a w spotkaniach półfinałowych Pucharu Króla wyszły rezerwy. Munteanu, Johnsen, Toche – ci zawodnicy w ciągu sezonu nie rozegrali żadnych spotkań w seniorskiej drużynie, były to ich debiuty. Oszczędzali po prostu siły tych podstawowych
Siaranowski: No tak, ale powstaje pytanie dlaczego? Czyżby Copa del Rey kompletnie się dla trenera nie liczył? Mirek, co o tym sądzisz?
Trzeciak: Szczerze mówiąc wcale nie dziwię się trenerowi, że wystawił rezerwówkę, bo Copa del Rey ma kompletnie nieistotne znaczenie przy batalii o puchar UEFA czy miejsce w lidze. Pamiętajmy że teraz Atletico spadło na 7miejsce w tabeli, co gwarantuje im najwyżej puchar Intertoto, a to wcale nie musi oznaczać, że klub wejdzie w następnym sezonie do UEFA. Muszą teraz już zapomnieć o walce z Barceloną i Deportivo o 4 miejsce, bo na nie nie mają już szans. Teraz muszą się patrzeć w tył na Saragossę a do końca tylko 4 kolejki. Natomiast wygrana w tym dzisiejszym meczu zagwarantuje im start w pucharze UEFA w następnym sezonie. Dlatego myślę, że wszystko zostało podporządkowane dzisiejszemu spotkaniu
Młynarczyk: Należy też podkreślić, jak prestiżowe znaczenie ma ten mecz. Pamiętajmy że Atletico 3 razy przegrało na wyjeździe z Betisem 1 bramką, teraz będą chcieli im na neutralnym gruncie udowodnić, że są od nich drużyną zdecydowanie lepszą. Szkoda tylko, że ta ‘lepszość’ nie przekłada się na wyniki w lidze
Siaranowski: No właśnie, te kiepskie wyniki przełożyły się na atmosferę w klubie, trener zapowiedział czystkę po sezonie... kogo to dzisiejsze spotkanie może wyratować miejsce w Atletico na następny rok?
Trzeciak: Na pewno bramkarzowi Leo Franco, bo nie spodziewam się by między słupkami Atletico stanął jeszcze choćby raz Edwin van der Sar. Po tym co pokazał w ostatnich meczach raczej nie przedłuży z nim trener umowy, choćby w dzisiejszym spotkaniu wybronił zwycięstwo. Do tego jeszcze na pewno spotkanie to będzie decydującym dla Christiana Panucciego, który co prawda cały sezon należał do wyróżniających się piłkarzy Atletico, ale jeszcze nie przedłużono z nim kontraktu.
Twarożek: Zgodzę się z Mirkiem, ale nie zapomnijmy, że ciągle niepewny wydaje się los Marca van Bommela, z którym wiązano wielkie nadzieje, a gracz ten prezentuje się cały sezon co najwyżej ‘poprawnie’. Wilczyński chciał go nawet wystawić na listę transferową, więc ten mecz może być dla niego meczem ostatniej szansy by udowodnić szkoleniowcowi, że popełniłby duży błąd.
Siaranowski: No właśnie, nawiązując do wypowiedzi Mirka nie należy się spodziewać dziś między słupkami van der Sara, ale ... w zasadzie kogo dziś się spodziewać w jedenastce ekipy z Vicente Calderon?
Młynarczyk: Na to pytanie chyba odpowiedzi nie ma, bo poznamy ją za 15 minut w momencie wyjścia obu jedenastek na boisko. To zbyt wielka niewiadoma, wiadome tylko jest jedno : nie zobaczymy Musampy, który pauzuje za kartki, kontuzjowanych Dede i Yeste oraz Juana, który nie może grać w tej edycji pucharów bo grał dla Leverkusen w Lidze Mistrzów.
Siaranowski: No właśnie Yeste to spore osłabienie drużyny, podobnie jak Bierofka, kolejny nieobecny ze względu na kontuzje...
Trzeciak: Właśnie, obaj to kluczowe postacie Atletico, ale tylko jeśli drużyna gra skrzydłami. Pamiętamy te zawirowania z przejściem Yeste do Sevilli, jak trener w ostatniej chwili zdecydował się pod naciskiem w zasadzie prezesa Cerezo kupić tego piłkarza – efekt jest taki że dziś Yeste rządzi lewą stroną w Atletico i praktycznie w ogóle w całej lidze, a wycenia się go na około 23 miliony Euro, co przy tych 8 za jakie trafił na Calderon jest zawrotną prawie 3krotnie większą sumą. Natomiast co do Bierofki, on owszem jest bardzo ważną postacią Atletico, ale ostatnio zanim złapał kontuzję nie prezentował się nadzwyczajnie.
Tomaszewski: No ale przecież to on dał awans Atletico do Copa del Rey, co z resztą nie jest jego jedyną zasługą, ale... Bierofka to fakt, gra bardzo nierówno. Tylko, że jak on się rozpędzi i spróbuje akcji indywidualnej, to rzadko który obrońca go powstrzyma. Mirek, no powiedz mi kto zakręcił obroną Sociedad w tym wygranym 2:1 meczu na Anoeta? No właśnie Bierofka, a to w zasadzie był szczyt jego formy w tym sezonie. Szkoda, że dziś go zabraknie, bo chętnie bym się jemu przyjrzał jak mota obroną Betisu
Siaranowski: Dobrze, pomówmy może teraz o tym o czym dziś rozpisują się gazety hiszpańskie – Leo Messi, utalentowany Argentyńczyk z Barcelony, ucieka do Atletico a być może razem z nim na Calderon trafi Jose Manuel Reina z Villarreal. Czy to wiarygodne doniesienia?
Trzeciak: Messi na pewno, ale Reina jak na razie jest tylko w kręgu zainteresowań klubu i ponoć żadna oferta nie wpłynęła do Villarreal.
Siaranowski: Ale wiadomo na pewno, że Atletico szuka bramkarza...
Trzeciak: Nie dziwne, w trakcie sezonu całą pierwszą rundę przebronił van der Sar, ale genialne występy takie jak z Sevillą na wyjeździe, z resztą wygrany 1:0, przeplatał katastrofalnymi, jak ten z meczu z Valencią 0:3 na Mestalla...
Młynarczyk: No i ten przegrany 3:4 z Betisem, co jest chyba dodatkowym atutem dla trenera do zdjęcia go z boiska choćby na ten finał.
Siaranowski: No dobrze, ale dlaczego trener nie postąpił tak jak sezon wcześniej i nie zastąpił feralnego golkipera zupełnie nowym?
Tomaszewski: A kim? A kim miał go zastąpić jak ma Leo Franco? Owszem, Argentyńczyk zawalił poprzedni sezon, ale w tym spisywał się całkiem nieźle. Poza tym nie wiem kim poza naszym Jurkiem Dudkiem lub wymienianym przez was Jose Reiną mógłby on zastąpić tak dobrego bramkarza jakim był, podkreślam – był, van der Sar? Cech za drogi i ma lukratywny kontrakt w Chelsea, Casillas w życiu nie przejdzie do rywala zza miedzy, Buffon za drogi, awizowany kiedyś Boruc za słaby...
Młynarczyk: Dyskusje na temat: ‘Czemu i kogo nie kupił trener’ w tym momencie sezonu mijają się z jakimkolwiek celem. Wiadomo tylko, że w finale zagra Leo Franco i 10 innych piłkarzy, których poznamy niedługo
Siaranowski: Tak jest, proszę państwa za chwilę przeniesiemy się na murawę Stadio Olimpico w Rzymie, mecz finałowy między Atletico Madryt i Betisem Sewilla komentuje dla państwa Tomasz Jaś.
Relacja po kilku denerwujących reklamach przeniosła się na stadion, a tam oczywiście zapowiadany Jaś. Urywki komentatorskie (z nieodłącznymi kwiatkami) z pierwszej połowy:
Dobry wieczór państwu, piłkarze już wyszli na boisko, za chwilę rozpocznie się finałowa batalia o puchar UEFA w sezonie 2005/2006. Ze Stadio Olimpico w Rzymie wita państwa Tomasz Jaś, rozpoczynamy od składów obydwu zespołów.
A więc Atletico: w bramce Leo Franco, dalej w obronie Antonio Lopez na lewej, Pablo i Javi Venta w środku, na prawej Christian Panucci. W pomocy Gonzalo Colsa, Mark van Bommel, Ariel Ibagaza i Niko Kranjcar, a w ataku dziś oczywiście Fernando Torres i Hernan Crespo. I Betis : w bramce Toni Prats, w obronie czwórka : David Rivas, Tudor, Juanito, Sagnol, w pomocy dziś ujrzymy Denilsona, Martina Ligueirę, Assuncao i Joaquina, a w ataku w drużynie z Andaluzji zagrają Fernando i Ricardo Oliveira. W tym momencie arbiter Kim Milton Nielsen daje znak do rozpoczęcia, a czynią to Torres i Crespo, tym samym mecz zaczyna się na dobre. Colsa...idzie do środka, krótko do Lopeza, Lopez... próbuje tam znaleźć Torresa, ale piłka na aut...
(7 minuta) Uwaga, Fernando prawa strona boiska... Fernandoooo...i kapitalnie Leo Franco! No, mogło być już 1:0 ale golkiper Atletico na posterunku
(23 minuta) Kranjcar idzie na bramkę, szkoda że biegnie ale nie ma komu dograć...dopiero teraz pojawia mu się Torres...piłka trafia do Gonzalo Colsy i fantastycznie Toni Prats! Bardzo ładny strzał Colsy, popatrzmy na powtórkę...przymierzył dokładnie z około 20metrów, ale Prats stał tam gdzie stać powinien.
(końcowe minuty pierwszej połowy) Wybicie na aut Juanito ratuje Betis, ale z tych okolic pola karnego potrafi daleko wrzucić piłkę choćby Christian Panucci. Do piłki jednak podbiega Lopez...daleki wrzut, Ibagaza...wycofuje się trochę, podanie do Torresa! I co?... i mamy jedenastkę, faulowany Fernando Torres przez Igora Tudora... Popatrzmy na powtórkę...tak jest, ewidentnie pociągany za koszulkę gwiazdor reprezentacji Hiszpanii... Nie miał wątpliwości Kim Milton Nielsen...a wykonawcą będzie chyba sam poszkodowany, nie jednak nie... Ariel Ibagaza podbiega do piłki ustawionej na 11 metrze... popatrzmy... Ibagazaaaaaaaa... BRAMKA !!! 1:0 dla Atletico, należała się ta bramka Ibagazie za całą tą pierwszą połowę! Perfekcyjnie wykonany rzut karny, bramkarz w jednym rogu a piłka w drugim... 1:0, gol do szatni dla Atletico... zobaczymy co dalej... ale w tym momencie sędzia z Danii kończy pierwszą połowę spotkania, zadowolony trener Wilczyński... a my usłyszymy się za około 15minut, oddaję głos do studia w Warszawie...
(Wjazd ponowny do studia, a tam starzy znajomi sprzed przerwy.)
Siaranowski: Po pierwszych 45 minutach Atletico prowadzi z Betisem 1:0, gol z rzutu karnego Ariela Ibagazy... Panowie, jaki wynik końcowy? Czy Atletico jest w stanie dowieść to prowadzenie do 90 minuty?
Tomaszewski: Jest, tylko nie można dopuszczać do takich sytuacji jak na początku meczu, kiedy przy takim obrońcy jak Panucci swobodnie prawą stroną hasa sobie Fernando. Gdyby nie Leo Franco, to byłoby 1:1 o ile oczywiście mecz potoczyłby się dalej tak jak mamy teraz
Trzeciak: Dokładnie, Panucci nie może popełniać takich błędów, choć to akurat jego jedyny w tym spotkaniu, bardziej zawinił Javi Venta przy akcji z 25 minuty, kiedy to Ricardo Oliveira prawie mu uciekł i gdyby nie czujność Pablo, to ja nie wiem jak by się to skończyło...
Twarożek: Tak, Javi Venta już sezon wcześniej w barwach Villarreal pokazał, że do najszybszych obrońców nie należy, ale jego atutami są gra głową i wślizgi, a to zdecydowało, że w ogóle go w tym sezonie w Atletico widzimy. Nie można jednak dopuszczać do takich sytuacji, jeśli chce się ten mecz wygrać.
Młynarczyk: Jedynymi zawodnikami z bloku obronnego, do których nie można mieć zastrzeżeń, są Panucci i Pablo. Ten drugi, pamiętajmy że nowokreowany reprezentant Hiszpanii, swego czasu dziękował gorąco trenerowi za to, że na niego stawiał, dziś gra absolutnie bezbłędnie i to na nim powinna się w drugiej połowie opierać gra obronna Atletico.
Siaranowski: Józek, to nie jest co prawda Puchar Mistrzów, ale UEFĘ też nam się rzadko udawało wygrać, ostatnio dokonali tego Ebi Smolarek i Tomek Rząsa z Feyenoordem, ale jeszcze nie udało się to żadnemu polskiemu trenerowi...
Młynarczyk: Tak i miejmy nadzieję, że Wilczyński będzie tym pierwszym.
Tomaszewski: Oby, bo to byłaby w zasadzie jedyna rzecz, która cokolwiek by z tego sezonu dla niego uratowała. Pamiętamy te wypowiedzi prasowe po wygranych z Barcą i Sociedad, że drużyna powalczy o 3 miejsce nawet, a to co widzimy niestety nie napawa zbytnim optymizmem... żeby cokolwiek uratować, on to spotkanie musi wygrać
Trzeciak: Trudno się tutaj z Jankiem nie zgodzić, wielokrotnie widziałem w hiszpańskiej prasie zdjęcia sfrustrowanego, a po niektórych meczach, jak 3:3 z Valladolid u siebie, zapłakanego trenera. Pamiętamy przecież, Valladolid prowadził 2:0, Atletico wyciągnęło na 3:2 i w ostatniej akcji po błędzie van der Sara straciło punkty... to już go załamało, i chyba tylko zwycięstwo dzisiaj jest w stanie go zatrzymać w Atletico
Siaranowski: No, może nie jego zatrzymać, co raczej powstrzymać prezesa od zwolnienia naszego trenera...
Trzeciak: To mu raczej nie grozi, ma u prezesa i kibiców świetne notowania, ale raczej uraża to jego ambicje. On chce walczyć w Champions’ League, a przyjdzie mu chyba znowu w UEFA, o ile nie w Intertoto...
Siaranowski: Miejmy nadzieję, że to tylko złe ‘gdybania’, tymczasem przenieśmy się na drugą połowę meczu o finał pucharu UEFA na Stadio Olimpico, komentuje Tomasz Jaś.
Urywki komentatorskie z drugiej połowy:
(początek) Drużyny wyszły bez zmian, rozpoczęli piłkarze z Sewilli. Oliveira do Fernando, szybka akcja... gracze Betisu od razu rzucili się do odrabiania strat sprzed przerwy, uwaga Oliveira!... ale takimi strzałami to co najwyżej może podarować kilku kibicom piłki z tego spotkania...
(49 minuta) Ale ta piłka nie doszła do Colsy i szansa na kontrę, Tudor... kapitalnie do Joaquina, pędzi Hiszpan prawą stroną, dwóch na trzech teraz w przewadze liczebnej Betis... Joaquin dośrodkowanie, Oliveira i poprzeczka ratuje Atletico ! Cóż to była za wymarzona okazja do wyrównania...Aż złapał się za głowę Oliveira...
(71 minuta) Fernando prosto w bramkarza i Leo Franco już daleko od pola karnego. Tam jest van Bommel, van Bommel nie daje rady Fernando, znów groźnie... Fernandooo i Panucci, ale chyba faulował...TAK! Gwizdek sędziego, mamy jedenastkę dla Betisu... Powtórka pokazuje, że...sędzia miał rację, tak. Ewidentny faul... A wykonawcą jedenastki chyba Denilson, tak jest. Brazylijczyk już ustawił sobie piłkę na 11 metrze. No ciężkie, ciężkie teraz zadanie przed Leo Franco... Denilson w Primera Division w tym sezonie nie pomylił się ani razu, uwagaaa.... Denilson, BRONI LEO FRANCO !!! Cóż za kapitalna interwencja golkipera Atletico!!! I Antonio Lopez na aut, byle jak najdalej od własnej bramki... Popatrzmy jeszcze raz... kapitalnie wyczuł intencje strzelca Leo Franco, a Denilson wściekły aż kopnął słupek... I teraz nam się zrobi zażarta walka!
(końcowe minuty) Joaquin, już nawet Prats powędrował na ten rzut rożny pod bramkę rywali. Dośrodkowanie ale tam na miejscu jest Panucci, i teraz szansa, van Bommel...zastopowany jednak przez Lugueirę, Prats zdąży wrócić do bramki. Panucci z autu, nie spieszą się gracze Atletico, czas działa na ich korzyść. Wrzut z autu, przechwycili jednak szybko gracze Betisu, Fernando...ale nie ma komu dograć, na przebój, powstrzymany przez Pablo. Zwolnił tempo Pablo, już podbiega do niego Oliveira, Pablo na prawo... Javi Venta do Kranjcara. Kranjcar próbuje sam ale tam już jest Assuncao. Brazylijczyk przy piłce, sędzia patrzy już na zegarek...Wszyscy wstali, tu nikt już nie siedzi, zawodnicy Atletico trzymają się za ręce na ławce rezerwowych...Uwaga, Fernando przy piłce... Daleko na pole karne, ale tam ponownie Pablo. Wybicie, jak najdalej żeby tylko nie stracić gola, ale już go nie stracą!!! Już go nie stracą proszę państwa!!! Kim Milton Nielsen odgwizdał koniec spotkania, Atletico zdobywcą pucharu UEFA w sezonie 2005/06!!! Popatrzmy co się teraz dzieje na murawie Stadio Olimpico w Rzymie! Szał radości w sektorach Los Colchoneros, euforia na ławce trenerskiej!...
Tak, ten mecz zakończył się naszym zwycięstwem!!! To było coś pięknego i nagroda za cały spartaczony sezon. Jedyna niemal chwila radości w tym 2006 roku, runda wiosenna katastrofalna, a tu ta jedna chwila triumfu! Około 5 minut po zakończeniu spotkania podbiegł do mnie jakiś dziennikarz:
- Panie trenerze! Mateusz Bór, Bols-at Sport – może pan udzielić naszym widzom małego wywiadu?
- Czemu nie...
- Chwila triumfu radości – spodziewał się pan tego?
- Szczerze mówiąc nie, ale chwała Leo Franco za tego karnego. Uratował nam mecz w zasadzie, bez dwóch zdań. Przed tym meczem faworytem to my byliśmy na papierze, obawiałem się mocno o wynik, zwłaszcza jak na treningu kontuzjowany został Francisco Yeste... nie wiem, nie potrafię w tej chwili nic innego powiedzieć, jak tylko to, że ogromnie się cieszę i rozpiera mnie wewnętrzna duma!
- Betis miał kilkakrotnie szanse na wyrównanie, jak na ten mecz wpłynęła bramka Ibagazy z jedenastu metrów tuż przed przerwą?
- Co za pytanie, oczywiście dała nam zwycięstwo, a że była to bramka do szatni, to tylko dodało nam animuszu na drugą część meczu...
- Celem Atletico na następny sezon będzie obrona trofeum czy wreszcie dostanie się do Ligi Mistrzów?
- Nie wiem, na chwile obecną jest jak jest i nie potrafię teraz o niczym innym myśleć...
- Dziękuję za rozmowę
Po odejściu Bora czekaliśmy około 10minut, aż ustawione zostało podium i gdy wszyscy stanęli za pucharem, podeszliśmy do niego razem z Leo Franco. Spojrzałem mu w oczy, jakby mówiąc : ‘Dzięki stary’ i dałem mu do ręki statuetkę. Po chwili uniósł ją w górę i posypało się confetti w barwach Colchoneros, ATLETICO ZDOBYWCĄ PUCHARU UEFA 2006!!! Piękna noc na Stadio Olimpico...
Tymczasem w studiu...
Siaranowski: Proszę państwa, na ekranie naszego monitora widzimy teraz drogę Atletico do końcowego triumfu... Ekipa z Madrytu ograła w rundzie wstępnej AZ Alkmaar 2:0 u siebie i 4:3 na wyjeździe. Potem faza grupowa, najpierw 3:0 z Belenenses w Lizbonie, potem u siebie 3:0 z Dinamem Zagrzeb, pamiętne 2:2 w zimnym Trondheim z Rosenborgiem i na koniec 1:2 u siebie z Juventusem... Faza pucharowa, to Lokomotiv Płowdiw 3:0 na Calderon i 3:2 po dramatycznej grze i 2 straconych bramkach w pierwszych 7 minutach w Płowdiw, następnie... wielka Chelsea, Chelsea która poległa na Calderon 0:1 a u siebie wygrywała już 2:0, a mimo to ugrała tylko 3:3...Potem to słynne 0:1 z Dortmundem na Westfallenstadion, 2 czerwone kartki dla obrońców, i odrobione z nawiązką na Vicente Calderon, gdzie Borussia przegrała aż 0:3... i dramatyczny, dramatyczny półfinał z Fenerbahce. Mirek, pamiętasz te mecze doskonale chyba...
Trzeciak: Owszem, na stadionie w Madrycie do przerwy 0:1 a potem genialna gra Fernando Torresa i Alejandro Fernandeza, chłopaka który błysnął w tym sezonie niesamowitą grą, a pamiętajmy że sięgnięto po niego w trakcie rozgrywek i to z juniorów, a ściągnięto go z Romy rok wcześniej... skończyło się na 3:1, no a w Stambule najpierw mieliśmy 3:0 dla Turków, po czym popis Ibagazy i Torresa zakończony ostatecznie porażką 3:4, ale dającą awans do finału... skandaliczne po tym meczu rozróby na i poza stadionem w zasadzie stanowiły tylko tło dla przebłysku, niestety tylko przebłysku, geniuszu drużyny Atletico...
Tomaszewski: Tak, i ten przebłysk ujawniał się wtedy, gdy najmniej go ekipa z Madrytu potrzebowała. Bo ja szczerze mówiąc, poza tym zrywem z Lokomotivem i Fenerbahce pamiętam tylko: 4:1 i 5:2 z Barceloną, 4:0 z Valencią i 3:0 z Celtą Vigo. Pozostałe mecze w tym sezonie były najwyżej dobre, i to też można o dzisiejszym finale powiedzieć. Atletico patrząc na statystyki tego meczu nie powinno wygrać, ale Leo Franco udowodnił dziś, że miejsca w drużynie łatwo nie odda.
Twarożek: Atletico teraz musi się skoncentrować na lidze, by zachować to bezpieczne miejsce w UEFA. Inaczej może być źle tak z drużyną, jak i z trenerem...
Młynarczyk: Na razie cieszmy się, że mamy wreszcie polskiego szkoleniowca na miarę europejską. Dziwi mnie tylko, że PZPN po nieudanych dla nas eliminacjach mistrzostw świata nie zatrudnił go na stanowisku reprezentacyjnym tylko nadal trzyma Janasa na posadzie, ale to chyba nie leży w naszej kwestii komentowanie tego, z resztą...co można było to już wszyscy powiedzieli...
Siaranowski: Panowie, a więc ... mamy zwycięzcę i poważnego kandydata do miana trenera roku w naszym kraju, wyboru w tej kategorii oczywiście dokonają czytelnicy tygodnika ‘Piłka nożna’ w grudniu... Ale co dalej z Atletico? Czy ten triumf zatrzyma trenera w klubie? Mirek, jak sądzisz?
Trzeciak: Ja sądzę, że tak. Ambicją Wilczyńskiego jest wygrywać trofea, pierwsze już zdobył. Marzy mu się mistrzostwo Hiszpanii, gra w Champions’ League... On to wszystko jest w stanie osiągnąć, tylko musi zadbać o stabilizację formy w trakcie sezonu, bo bez tego nie da rady osiągnąć nic...
Siaranowski: A może klucz tkwi w złym przygotowaniu do sezonu?
Trzeciak: Raczej nie, przecież drużyna rozegrała sporo spotkań kontrolnych, w których prezentowała się bardzo dobrze. Obciążenie treningowe było adekwatne, rywale różnorodni... wątpię by to miało wpływ
Tomaszewski: I tu się z Tobą Mirek nie zgodzę. Rywale owszem byli, ale z jakiej półki? Drugoligowcy angielscy z Leeds i West Bromwich, a wyniki odpowiednio 2:2 i bodaj 4:1 z nimi do rewelacyjnych nie należą. A potem paru krajowych rywali, nie przemęczając się wygrane do zera...to żadni rywale, Atletico chcąc wygrywać z najlepszymi musi z tymi najlepszymi grać nawet w sparingach!
Siaranowski: Zobaczymy jak to wyjdzie, jak na razie wiadomo – mamy zwycięzcę pucharu UEFA w sezonie 2005/2006, jest nią ekipa Atletico Madryt prowadzona przez polskiego szkoleniowca, Piotra Wilczyńskiego, jedyna niewiadoma teraz to za tydzień finał Champions’ League... Bayern , czy Arsenal?
Młynarczyk: Sądzę, że Bayern, ale obrońca tytułu na pewno łatwo się nie podda.
Tomaszewski: Również uważam, że Bayern, bo gra obecnie najładniejszą piłkę w Europie.
Trzeciak: Podobnie jak koledzy nie wyłamię się, ale zwycięstwo nie przyjdzie bawarczykom łatwo
Twarożek: Mimo wszystko jednak stawiam na ligę angielską i ja będę w tym spotkaniu sympatyzował z Arsenalem.
Siaranowski: O tym kto wygra przekonamy się za tydzień, a na dziś żegnam się z państwem, naszymi gośćmi w studiu byli Józef Młynarczyk, Jan Tomaszewski, Mirosław Trzeciak i Andrew Twarożek. Do zobaczenia, dobranoc państwu...
[Na marginesie – Arsenal trofeum sprzed roku obronił, ogrywając Bayern 3:1 po równym meczu i walce akcja-za-akcję]
Po finale pucharu UEFA styrani, ale szczęśliwi wróciliśmy do domu...zostały nam 3 arcyważne mecze ligowe i koniec tej męczarni w sezonie 2005/06. Niestety, męczarni to dobre słowo, bowiem co z tego, że te 3 mecze wygraliśmy, skoro goniąca nas Saragossa również wygrała i to Real S. zagra w UEFA a nie my? Skandalicznie natomiast postąpiła z nami federacja hiszpańska, nie przyznając nam miejsca w pucharze Intertoto!!! Zajęliśmy 7 lokatę, a miejsce w pucharze dostało się 8mej Sevilli i 9mu Villarrealowi !!! Gdy ogłoszono nam to oficjalnie, załamałem się... poszedłem następnego dnia do prezesa z zamiarem złożenia dymisji...