„Piłka nożna jest nieprzewidywalna” – zwykł mawiać najsłynniejszy polski komentator. Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem, bo kto mógł przewidzieć, że na azjatyckim Mundialu Senegal pokona Francję, że Grecy zostaną Mistrzami Europy, a w finale Ligi Mistrzów zmierzą się ekipy Porto i Monaco? Niespodzianki są solą futbolu i jednym z głównych czynników, decydujących o popularności tej dyscypliny. To jeden z nielicznych sportów zespołowych, gdzie skazywany na pożarcie outsider ma realne szanse wyrzucić za burtę murowanego faworyta. Dramatyczny barażowy dwumecz Słowenia – Rosja, czy niedawne heroiczne, pucharowe boje Unirei Urziceni wprawiły w zakłopotanie ekspertów i zawstydziły bukmacherów, działając jednocześnie na wyobraźnię kibiców.
Uwielbiamy prowadzić przedmeczowe dywagacje i dzielić się ze znajomymi własnymi spostrzeżeniami, mimo że suche statystyki bywają mylące, a przecież żaden z nas nie dysponuje szklaną kulą. Chociaż… Może dobrym narzędziem przewidywania piłkarskiej przeszłości okaże się Championship Manager 03/04? Gra w niektórych kręgach uznawana za kultową, ostatni „prawdziwy CM”, przy którym spędziłem wiele niezapomnianych chwil… Postanowiłem odpalić stare save’y i skonfrontować wirtualny sezon 2008/2009 z rzeczywistością. Sprawdźmy, czy ludzie z Eidosu mieli „nosa” i potrafili przewidzieć kształt ligi belgijskiej…
Tabela ligi belgijskiej, sezon 2008/2009 w CM-ie (w nawiasie podano miejsca, które drużyny zajęły w rzeczywistości):
1. Gent (4)
2. Anderlecht (2)
3. Standard Liege (1)
4. Club Brugge (3)
5. Excelsior Mouscron (11)
6. Lokeren (7)
7. KV Mechelen (10)
8. Genk (8)
9. Antwerp (-)
10. Westerlo (6)
11. Lierse (-)
12. Aalst (-)
13. Charleroi (12)
14. Sint-Truiden (-)
15. Eupen (-)
16. Cercle Brugge (9)
17. KVSK Lommel (-)
18. Germinal (13)
Jak widać, w pierwszej lidze sezonu 2008/2009 pojawiło się sześć drużyn, które w rzeczywistości grały wówczas w niższej klasie rozgrywkowej. Co prawda tylko Anderlecht i Genk zajęły odpowiednie miejsca (2. i 8.), ale walka o mistrzostwo faktycznie rozegrała się pomiędzy czwórką: Standard, Anderlecht, Club Brugge, Gent. Czołówkę twórcy gry przewidzieli więc dość dobrze. Z drugiej strony, zespoły te dominowały w belgijskiej ekstraklasie od wielu lat - obstawienie, że znajdą się w okolicach podium nie było zbyt ryzykowne.
Trenerzy wybranych klubów
W CMie:
Gent – Robert Pires (w rzeczywistości zawodnik Villarreal)
Anderlecht – Winfried Schafer (w rzeczywistości trener Al-Ain, ZEA)
Standard Liege – Sef Vergoosen
Club Brugge – Trond Sollied (w rzeczywistości trener Heerenveen), Raynald Denoueix
Genk – Paul Le Guen (w rzeczywistości trener PSG)
W rzeczywistości:
Gent – Michael Peud’homme
Anderlecht – Ariel Jacobs (w CMie trener La Louviere, do kwietnia)
Standard Liege – Laszlo Boloni
Club Brugge – Jacky Mathijssen (w CMie trener La Louviere, od kwietnia)
Genk – Ronny Van Geneugden (w CMie asystent trenera Antwerpii), Hein Vanhaezebrouck
Ludzie z Eidosu nie docenili piłkarskiej długowieczności Roberta Piresa i przedwcześnie odesłali go na sportową emeryturę. W wirtualnym świecie Francuz zdobył Mistrzostwo Belgii, w roli szkoleniowca Gent, a tak naprawdę wciąż kopie piłkę i to na poziomie Primera Division.
Trond Sollied faktycznie pracował w 2009 roku w Beneluksie, tyle że nie w Belgii, a w Holandii, w klubie SC Heerenveen. CM zlekceważył także belgijską myśl szkoleniową i uznał, że najlepsze kluby powinni trenować cudzoziemcy - Francuz, Niemiec, Holender oraz Norweg. W rzeczywistości jedynie Standard Liege prowadził manager zza granicy - Rumun Laszlo Boloni.
Najlepsi strzelcy
W CMie:
Serge Djamba-Shango, Cercle Brugge, 15 goli (w rzeczywistości gracz trzecioligowego UR Namur)
Jan De Langhe, Westerlo, 15 goli (w rzeczywistości zawodnik trzecioligowego St. Wetteren, 18 goli)
Dries Bernaert, Gent, 14 goli (w rzeczywistości gracz trzecioligowego KSV Oudenaarde)
W rzeczywistości:
Jaime Alfonso Ruiz, Westerlo, 17 goli (w CMie zawodnik Anderlechtu, 0 goli);
Tom De Sutter, Cercle Brugge/Anderlecht, 16 goli (w CMie gracz czwartoligowego Kermt-Hasselt, 4 gole);
Diemeurci Mbokani, Standard, 16 goli.
Moja ulubiona gra zdecydowanie przeceniła kilku piłkarzy - gwiazdami ekstraklasy ustanowiła bowiem zawodników, którzy obecnie giną w odmętach trzecioligowej przeciętności. CM nie trafił też z oceną potencjału Toma De Suttera, odsyłając tego skutecznego snajpera do czwartej ligi. Natomiast Jaime Alfonso Ruiz - rzeczywisty król strzelców, również w grze trafił do ligi belgijskiej, chociaż nie zrobił tam takiej kariery, jak w "realu".
Polacy
W CMie jedynie duet braci Żewłakow reprezentował nasz kraj na belgijskich boiskach. Michał pozostał w Anderlechcie i był solidnym punktem defensywy popularnych "Fiołków" - nikt nawet nie myślał o sprzedaniu go do Olympiakosu. Z kolei Marcin nadal grał w Excelsiorze Mouscron i był solidnym rezerwowym, więc przenosiny na Cypr raczej go nie interesowały. Marcin Wasilewski i Dawid Janczyk nie pojawili się w wybranej przeze mnie bazie.
Podsumowując - data wydania Championship Managera 03/04 (jesień 2003), ma duży wpływ na przebieg rozgrywek w kolejnych sezonach. Czołowe kluby tamtego okresu raczej nie schodziły poniżej pewnego poziomu przez następnych sześć lat. Jeśli więc twórcy gry potrafili przewidzieć pewne wydarzenia, to były to oczywistości w stylu "wysoka pozycja Anderlechtu i Standardu Liege". Czy to źle? Czy można ten fakt podciągnąć pod zarzut braku realizmu? Jeśli tak, to czy naprawdę chcemy, by wszystko toczyło się tak, jak w rzeczywistości? Przecież to gra, której największą zaletą jest fakt, iż sami możemy kreować rzeczywistość i wpływać na przebieg piłkarskiej historii... Zresztą, warto przyjrzeć się jeszcze innym, mocniejszym ligom - chyba zaraz zabiorę się za włoską Serie A...