Diabelska przygoda cz.3
- Nie jestem dobrym mówcą, zatem do rzeczy- zacząłem- najpierw ustalmy zasady. Po pierwsze i najważniejsze to ja tu jestem szefem. Po drugie to ja decyduje, kto wychodzi w składzie, a po trzecie jeśli ktoś się z tym nie zgadza, patrz punkt drugi. Inne sprawy: nie toleruję spóźnień, obijania się i tego typu rzeczy. Jeśli komuś coś leży na sercu to najpierw do mnie, a później żalić się gdzieś wyżej.
Teraz szczegółowo. Jak się domyślacie nie znam was, a tym bardziej waszych umiejętności. Łatwo się domyślić, że zaczynamy od zera i każdy ma szanse pokazania, na co go stać. Tyle na dzisiaj, mam nadzieję, że jakoś będziemy się dogadywać.
Rozeszli się na pierwszy trening. Na początek nie dawałem nic trudnego, kilka okrążeń na bieżni, przebieżki i gra w dziada. Kiedy patrzyłem na zawodników przyszedł Mikael Hunziker.
- Widzę, że treningi ruszyły pełną parą?
- No tak jakby.
- Chodź ze mną, zapoznam cię z resztą sztabu.
Usiedliśmy na trybunach, a cały sztab szkoleniowy krzątał się po boisku.
- To jest Didi Münstermann, będzie twoim asystentem, dobrze zna klub i zawodników. Asystentem w młodzieżówce jest Valerio Rizzo. Teraz trenerzy: Willy Weber, Walter Iselin, Michael Gut, Herbet Fisher, Markus Dohm- Hacker. Myślę, że będą spełniać twoje oczekiwania, każdy jest dobry w swoim fachu, co nie zmienia faktu, że możesz robić roszady zarówno wśród zawodników jak i sztabu. Pamiętaj tylko o jednym nie będziesz rozliczany z tych posunięć, ale z wyników.
- Ok., jak dla mnie układ w sam raz.
- Dobra lecimy dalej, trenerem młodzieżówki jest Ermino Piserchia. Jeden trener powinien jak najbardziej starczyć, bo sekcji młodzieżowej nie mamy za bardzo rozbudowanej.
- Wielka szkoda.
- Dlaczego?
- No bo zawsze dobrze jest mieć u siebie w klubie sporo młodzieży, wiesz zawsze można później coś z nich wyciągnąć. Poza tym kształtujesz takiego chłopaka od podstaw i możesz go nauczyć tego, co jest dla ciebie najważniejsze na danej pozycji.
- Widzę, że myślisz przyszłościowo?
- No tak już mam.
- Dobra, reszta sztabu. Alexandre Ziegler, Stephanie Milo, Christophe Esposito to są nasi fizjoterapeuci no i jedna fizjoterapeutka. Obserwatorów masz trzech do dyspozycji: Stefan Zanni, Thomas Penzavalli i Daniel Angelini.
- No to sztab mamy załatwiony.
- Tak, idź później z nimi trochę pogadaj, powiedzą Ci trochę o zawodnikach. Pamiętaj, że dzisiaj jest konferencja po południu.
- Tak, wiem pamiętam.
Trening minął w miarę szybko. Jeszcze w jego trakcie, wraz z całym sztabem szkoleniowym zamieniliśmy kilka słów odnośnie zawodników. Nadszedł czas konferencji, na której obecni byli wielcy możni klubu czyli: prezes Mikael Hunziker, dyrektor zarz. Roger Hegi, dyr. sportowy Cristian Steller, dyr. generalny Andreas Baumann i dyrektor Urs Müller.
Na samym początku głos zabrał prezes, pogadał trochę i dał mikrofon kolejnym szychom, które też chwilę mamrotały. Wreszcie przyszła kolej na pytania do mojej skromnej osoby.
- Jakie stawia się przed Panem cele w tym sezonie?
- Zarząd ma nadzieję na uniknięcie spadku.
- A jakie cele Pan sam sobie stawia?
- Jeszcze do końca nie wiem, bo w zasadzie nie znam potencjału moich zawodników. Marzy mi się bezpieczna pozycja w środku stawki.
- A jakim budżetem będzie Pan dysponował?
- Wstępnie będzie to około 1,5 mln. €, plus fundusz płacowy, który jest w pełni zadowalający.
- Czy szykują się jakieś wzmocnienia?
- Na pewno będzie konieczne poszerzenie kadry, ale nie będą to jakieś spektakularne transfery.
- Mówi się, że Aarau w porównaniu z takimi firmami jak Basel, czy Grasshopper wypada blado, jak się Pan do tego ustosunkuje?
- Wszystko okaże się na boisku. Zdaję sobie sprawę, że te drużyny, o których była mowa plus kilka innych stanowią o sile tej ligi, ale punkty będzie trzeba zbierać w każdym meczu, czy to z Basel czy z Thun.
- Myślę, że na dzisiaj już wystarczy, na następną konferencje zapraszam tuż przed inauguracją sezonu.- Mikael podsunął krzesło i wyszedł.
Pierwsze dwa dni mojego pobytu w Szwajcarii spędziłem na analizowaniu wszelkich dokumentów i notatek odnośnie zawodników. I tak miałem już w swojej głowie pierwsze spostrzeżenia na ich temat.
23- Massimo Colomba - Br, wiek: 28, kraj: Szwajcaria- dobry bramkarz, pewny i dobrze zbudowany. Problemem może być tylko utrzymanie go w klubie. Cały czas bramkarz nr. 2 w reprezentacji.
1- Olivier Stöckli - Br, wiek: 28, kraj: Szwajcaria- ciągle numer dwa w klubie, w cieniu Massimo, na razie nic nie zapowiada zmiany tego stanu rzeczy. Czekam, co zaprezentuje w okresie przygotowawczym.
4- Harutyun Vardanyan - LB, OŚ, wiek: 34, kraj: Armenia- stary wyjadacz, ale pewnie gra na środku, zalicza także występy w reprezentacji. Jak na razie król środka obrony i mam nadzieję, że tak pozostanie.
2- Flavio Schmid - OP, wiek: 25, kraj: Szwajcaria- jak na swoją pozycję jest dostatecznie dobry. Należy poszukać jednak pewnej alternatywy dla Flavio, żeby poczuł na plecach oddech konkurencji, to wyjdzie na dobre i dla klubu, i dla niego samego.
5- Sven Christ - O LŚ, wiek: 31, kraj: Szwajcaria- lewa obrona, tutaj wybór będzie ciężki, bo zawodników na tą stronę jest dwóch i nie wiem, który lepszy. Wszystko się jeszcze okaże, na razie grywać będzie na zmianę z Moretto.
3- Davide Moretto - O LŚ, wiek: 21, kraj: Szwajcaria- no i właśnie drugi lewy obrońca, choć młodszy, to dysponuje świetnymi warunkami, przy tym pewnie gra w defensywie i jest nieco młodszy od Svena, choć tutaj jest to bez znaczenia.
16- Fernando Carreño - O Ś, wiek: 25, kraj: Urugwaj- kolejny dobry obrońca i jak na razie wraz z Vardanyan’em tworzą parę stoperów.
19- Jean - Pierre Tcheutchoua - O Ś, wiek: 24, kraj: Kamerun- jak na swój wiek genialny obrońca, ale niestety czwórka obrońców jest raczej skompletowana. Musi udowodnić swoją klasę w walce o pozycję stopera z Fernando.
14- David Opango - O/ DBP PL, wiek: 27, kraj: Burundi - co można powiedzieć o tym zawodniku? Niewiele. Miewa czasami przebłyski dobrej gry, ale zdarzają się one niezwykle rzadko i wiele wskazuje, że jeśli w tym sezonie się nie obudzi to pożegna się z klubem.
6- Rolland Bättig - DP, wiek: 26, kraj: Szwajcaria- szczerze mówiąc miło się zaskoczyłem jego postawą. Ciężką pracą zyskał wiele w moich oczach.
8- Argjend Bekiri - OP PL, wiek: 31, kraj: Macedonia- człowiek zagadka, ulubieniec publiczności. Wydaje się, że nikt specjalny, ale w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Powoli staje się naszym numerem 1 w pomocy.
12- Paulo Menezes - OP L, wiek: 23, kraj: Brazylia- młody, ale jeszcze nie na tyle dobry, żeby przebić się do wyjściowego składu, na razie więc pozostaje rezerwowym, choć nie jest do końca skreślony. Po prostu jeszcze przyjdzie na niego czas.
10- Augustine Simo - OP LŚ, wiek: 26, kraj: Kamerun- nasz kapitan, zawodnik niezwykle istotny dla klubu. Świetnie zarządza grą, sam gra cały czas na najwyższych obrotach, co niestety odbija się na jego kondycji, a to nie jest jego atut.
17- Manuel Schenker - OP Ś, wiek: 24, kraj: Szwajcaria- kolejny zawodnik, którego niesłusznie skreśliłem już po pierwszych obserwacjach. Chłopak wykazuje chęć do gry, ciężko pracuje na treningach i jak na razie pozostaje jednym z kandydatów do środka pomocy.
11- Johan Berisha - N, wiek: 25, kraj: Szwajcaria- nasz podstawowy napastnik na lewą stronę. Świetnie wykańcza akcje, jesz szybki i ma instynkt strzelecki. Niestety, zdarzają mu się słabsze występy.
9- Rainer Bieli - OP L, N, wiek: 26, kraj: Szwajcaria- zawodnik kreowany przeze mnie na rozgrywającego, ale najwyraźniej jakoś sobie z tym nie radzi. Przejawia oznaki geniuszu, ale słabe mecze przeplata tymi lepszymi, ewidentnie na takie wahania formy nie możemy sobie pozwolić. Furtka owszem pozostanie otwarta, ale musi udowodnić swoją wartość.
Nadszedł poniedziałek, który dla nas był pierwszym sprawdzianem. Za przeciwnika obrałem sobie rezerwy naszego klubu.
Mecz towarzyski- poniedziałek, 13.06.2005 r.
Widzów:252
Aarau- Aarau II 2-0 (1-0)
Aarau: R. Bieli 24’, J. Berisha 54’
Mecz zaczęliśmy od szybkiej akcji lewą storna boiska, oczywiście inicjatorem akcji był Augustine Simo, który kilka dobrych metrów pognał z piłką i zagrał ją do środka, ale Roland Bättig fatalnie przestrzelił. W kolejnych minutach obraz gry nie ulegał zmianie, choć rezerwy czasem decydowały się na śmiały atak to z reguły kończył się na 15/20 metrze. W 24 minucie sunęła kolejna akcja naszego zespołu, piłka wędrowała jak po sznurku, od jednego zawodnika do drugiego. Piłka powędrowała na skrzydło do Schenkera, dośrodkowanie i Rainer Bieli pakuje piłkę do siatki. Ośmieleni prowadzeniem przystąpiliśmy do dalszego naporu, niestety niemoc strzelecka Berishy raziła w oczy, ale za to odwdzięczał się doskonała grą w powietrzu i niezłym rozprowadzaniem akcji. Pierwsza połowa dobiegła końca. W trakcie przerwy zdecydowałem się na zmianę za słabiutkiego dzisiaj Tcheutchoue wszedł Moretto, którego wystawiłem na pozycji środkowego obrońcy.
W 54’ zawiązała się kolejna akcja, której inicjatorem był Bekiri- czysto odebrana piłka w środku boiska i długie crossowe podanie do Berishy, ten bezbłędnie przyjmuje, ogrywa Mosera i strzela na 2-0. Od tej pory Berisha był wiodącą postacią naszej drużyny, kilka razy uciekał obrońcom, ale strzelał już nie tak najlepiej. Mecz zakończył się wynikiem 2-0.
Mecz towarzyski- środa, 22.06.2005 r.
Widzów:648
Legia- Aarau 3-1 (2-1)
Legia: P. Włodarczyk 1’, 43’, D. Janczyk 62’
Aarau: R. Bieli 27’
Mecz z Legią otwierał tak na dobrą sprawę nasz okres przygotowawczy. Zaczęło się dla nas fatalnie. W 1 minucie po okropnym błędzie naszej obrony piłkę do siatki pakuje Włodarczyk. Nasza odpowiedź przyszła dopiero w 27 minucie, w której akcję prawym skrzydłem rozpoczął jak zwykle Simo. Bieli sporo się musiał natrudzić, żeby zwieść obrońców, ale pokonanie młodziutkiego Fabiańskiego przyszło już o wiele łatwiej. Kiedy wszyscy myśleli, że do połowy będzie remis w znak dał się nam kolejny raz Włodarczyk, który w niesamowitym zamieszaniu w naszym polu karnym uderzył z impetem piłkę i w ten sposób strzelił przepięknego gola, piłka zmieściła się prosto w okienku. W przerwie oczywiście dokonałem kilku zmian, ale niestety nie poszła za tym zmiana stylu gry naszych. Legia przeważała i to zdecydowanie, co udokumentował Janczyk zdobyciem gola. Kolejna porcja zmian nie przyniosła pożądanego efektu i z Łazienkowskiej odjeżdżaliśmy na tarczy.
Mecz towarzyski- wtorek, 28.06.2005 r.
Widzów: 307
Ajaccio- Aarau 2-3 (1-0)
Ajaccio: Lucas 36’, J. Arru 90’
Aarau:A. Bekiri 77’, 81’, 88’
Mecz inaugurował nasze tourneè po Francji, wybranej specjalnie po to, ażeby pokazać chłopakom techniczną piłkę, której miałem nadzieję się nauczą. Jako pierwsze do głosu doszło Ajaccio, które wypracowało sobie kilka dogodnych sytuacji do strzelenia gola, ale na szczęście rezerwowy bramkarz Stöckli spisywał się jak na razie bez zarzutu. W końcu nadeszła 36 minuta i standardowo straciliśmy bramkę, tym razem nie popisał się Vardanyan, który przegrał pojedynek biegowy z Lucasem, a ten bez najmniejszych problemów pokonał naszego bramkarza. Do szatni schodziliśmy zatem lekko zniesmaczeni. Po wznowieniu gry minęło trochę czasu zanim zaczęła się nam kleić gra. Coraz śmielej podchodziliśmy pod pole karne gospodarzy, w 77 minucie sygnał do walki dał Bekiri, który potężnym strzałem z 15 metrów pokonał bramkarza Ajaccio. Trzy minuty później znowu Bekiri po wyśmienitym rajdzie wypracował sobie okazję, którą wykorzystał. Jakby tego było mało w 88 minucie Simo czysto odebrał piłkę w środku boska i dokładnie podał do Bekiri’ego. Ten mając przed sobą tylko i wyłącznie bramkarza zachował zimną krew i wpisał się na listę strzelców po raz trzeci. Hattrick i to na dodatek klasyczny. Gospodarze wyraźnie podłamali się tymi jedenastoma minutami w naszym wykonaniu, ale zdołali odpowiedzieć jednym trafieniem. Wielki mecz zagrał Bekiri i po raz kolejny Simo. Brawa za dobrą grę należały się także obrońcom w szczególności Christowi i Moretto.
W piątek do naszego klubu przyszedł z zespołu Kriens za kwotę 120 tyś. € Mateo Figoli. Nie było to wzmocnienie na miarę transferu Kaki do Milanu, a raczej długofalową inwestycją, która miejmy nadzieję będzie warta wydanych pieniędzy. Mateo grać będzie na pozycji lewego napastnika w razie spadku formy Bieli’ego, albo jako lewy pomocnik, kiedy coś nieprzewidywalnego przydarzy się Simo. Jak na razie przez tydzień będzie grał z rezerwami.
Mecz towarzyski- niedziela 3.07.2005 r.
Widzów: 294
Nimes- Aarau 0-2 (0-2)
Aarau: J. Berisha 42’, 45’
Kolejny mecz w ramach naszej podróży po kraju wina, tym razem zawitaliśmy do Nimes. Mecz był nudny jak flaki z olejem, a jedyne, o czym warto wspomnieć, to końcówka pierwszej połowy w wykonaniu tercetu Simo- Schmid- Schenker- Berisha. To właśnie oni w głównej mierze wypracowali akcje, które z powodzeniem kończył Berisha. Czyżby wreszcie wielkie przebudzenie naszego snajpera?
W przerwie pomiędzy kolejnymi meczami przygotowawczymi nasza kadra poszerzyła się o dwóch zawodników. Pierwszym był Gorawski, którego udało mi się pozyskać z FC Moskwa za cenę 100 tyś. €. Właśnie takiego zawodnika mi brakowało, ofensywnego pomocnika zarówno na prawą jak i lewą stronę, mam nadzieję, że uda mi się ściągnąć kolejnego takiego pomocnika. Drugim naszym nabytkiem jest Algierczyk Malek Aït-Alia. Prawdziwy skarb, w swoim dotychczasowym klubie Laval, z którym de facto będziemy grać ostatni mecz przed sezonem, był niepotrzebny. U nas zajmie środek pomocy, który był dziurawy jak sito. Transfer był dla mnie niemałym wyzwaniem, ponieważ zdecydowałem się zburzyć moje dotychczasowe założenie, że ściągam zawodników poniżej 27 lat, ale na tą pozycję przyda się doświadczenie, a nie młodzieńcze szaleństwo.
Mecz towarzyski- piątek 8.07.2005 r.
Widzów: 4104
Marsielle- Aarau 2-1 (1-1)
Marsielle:C. Gimenez 2’, M. Niang 47’
Aarau:D. Gorawski 1’
Pierwszy sprawdzian dla nowych nabytków przyszedł wraz z meczem z Marsylią. Rywal bardzo wymagający, ale dobrze bo przynajmniej realnie będzie można ocenić szanse naszej jedenastki w konfrontacji z tymi najlepszymi z naszej ligi. Pierwsza minuta… i gol Gorawskiego, lepiej się nie mógł zaprezentować. Odpowiedź przyszła w mgnieniu oka, bo już minutę później, a katem okazał się Gimenez. Pierwszą połowę zdominowała Marsylia my sporadycznie wyściubialiśmy nosa z własnej połowy. Wynik ustalony w drugiej minucie pozostał bez zmian. Po wznowieniu gry i kilku zmianach w obu ekipach obraz gry łudząco przypominał ten z pierwszej połowy. W 47 minucie nasz zespół pogrążył Niang. Zawodnicy schodzili z nietęgimi minami, ale ja ośmieliłem się ich pochwalić. W sumie obraz gry na przestrzeni naszego tourneè znacząco uległ poprawie, a i osiągane wyniki nie były złe.
Mecz towarzyski- czwartek, 14.07.2005 r.
Widzów: 501
Aarau- Laval 2-1 (2-1)
Aarau: M. Figoli 23’, J. Berisha 24’
Laval: M. Rebelo- Lopes 39’
Na trzynaście dni przed inauguracją sezonu rozegraliśmy ostatni sparing, który miał rozwiać moje wszelkie wątpliwości co do poszczególnych zawodników. Skład jaki zaproponowałem powinien być mniej więcej taki, jakim będziemy wychodzić podczas naszych ligowych zmagań. Mecz rozpoczął się w dosyć leniwym tempie, ale z minuty na minutę działo się coraz więcej i nasza drużyna coraz śmielej zaczęła sobie poczynać. Trener przyjezdnych wyrywał sobie ostatnie włosy ze swej obfitej niczym Sahara czupryny widząc kolejne akcje sunące na bramkę swojego zespołu. Rzeczywiście przewaga w tej fazie meczu była zdecydowanie po naszej stronie, ale wynik dopiero otworzył nasz nowy nabytek Figoli, co mnie niezmiernie cieszyło. Drugą bramkę minutę później dołożył Berisha i teraz to Laval musiało zaatakować, a my staraliśmy się zwalczać akcje w zalążku, czyli pierwszym bastionem obrony była druga linia. To skutkowało do momentu, kiedy Leroy odebrał piłkę w środku boiska i prostopadłym podaniem do Rebelo-Lopesa otworzył drogę do bramki, ten z zimną krwią wykorzystał swoją szansę. Drugie 45 minut to desperackie dążenie przyjezdnych do wyrównania i nasze akcje, głownie z kontry. Szczególnie groźna była ta z 78 minuty, ale Berisha strzelił na wiwat. Ostatecznie wynik nie uległ zmianie, czyli odnotowaliśmy kolejną wygraną na naszym koncie.
Okres przygotowawczy w pełni wyłonił mi podstawową jedenastkę. W bramce oczywiście numerem jeden będzie Colomba. W obronie będą występować: Christ, Vardanyan, Carreño i Schmid. W drugiej linii kolejno od lewej grać będą: Simo, Aït- Alia, Bekiri, Gorawski. Podstawowym naszym snajperem był oczywiście Berisha, a do pomocy miał równie skutecznego Bieli’ego. Wśród kandydatów na zaprzeczenie całego układu byli: Moretto, Tcheutchoua, Schenker, Bättig i Figoli. Reszcie szczerze mówiąc podziękowałem za współpracę, kilku zawodnikom pozostało grać w rezerwach, a Opanio powędrował na listę transferową. Z takimi przemyśleniami kładłem się spać, ale nie dane było mi zasnąć. W późnych godzinach zadzwonił niespodziewanie telefon:
- Słucham?
- Luca?
- Tak to ja, a z kim mam przyjemność?
- Tutaj Tadzik, musisz mi pomóc, to bardzo ważne…