No nie, znowu te cholerne bugi! Świetnie by się grało, gdyby nie te błędy. Jak oni mogą wydać grę z taką ilością bugów? Toż to skandal! A co by było gdybym ich zaskarżył. Tak, do sądu z nimi! Na pewno bym wygrał. Hmm, tylko jak to uzasadnić? Oderwę się od FMa i trochę pomyślę… Już wiem, co bym im powiedział:
„Wysoki Sądzie
Seria Football, a wcześniej Championship, Manager jest znana od wielu lat i jest mi bardzo bliska. Dla tych, którzy jej nie znają, pokrótce przybliżę jej charakterystykę. Football Manager to najlepszy na rynku symulator menedżera piłkarskiego. Gra pozwala wcielić się w rolę trenera drużyny piłkarskiej i kierować jej poczynaniami. Odpowiadamy za szereg spraw - utworzenie taktyki, transfery zawodników, trening i wiele, wiele innych kwestii związanych z prowadzeniem drużyny piłkarskiej. Wszystko to sprawia, że gracz potrafi spędzić przed ekranem monitora mnóstwo godzin. Twórcą Football Managera jest firma Sports Interactive. To ona zbiera zasługi za stworzenie tej wspaniałej gry i inkasuje pieniądze za sprzedaż jej kopii. Sądzę też, że powinni zebrać żniwo, jakie niesie ze sobą duża ilość bugów.
Na początku chciałbym zaznaczyć, że każdy ma prawo do błędu. Podstawowym i jedynym zarzutem, jaki mam w stronę państwa, którzy są odpowiedzialni za tworzenie FM-a, jest to, że wydają grę z pełną świadomością co do jej wad. Skąd ta pewność? Prawdopodobnie stąd, że nie kryli się z tym, że wydadzą kilka łatek do najnowszego FM-a. Według największej internetowej encyklopedii – Wikipedii - patch to: „poprawka lub uaktualnienie do programu (rzadziej do danych), przeznaczona do usunięcia pewnych problemów, błędów, rozszerzenia funkcjonalności programu albo zwiększenia wydajności (ang. performance) wcześniejszej wersji programu”. Jeśli w grę wchodziłaby konieczność uaktualnienia bazy danych, to można ograniczyć się do jednego patcha, wydanego zaraz po zimowym okienku transferowym. A przecież SI do jednej łaty się nie ogranicza! Pierwsza pojawiła się w dniu premiery, kolejna nieco później. Dopiero trzecia zapewne wyjdzie w okresie potransferowym. Czy objęcie takiej strategii wydawania łatek jest korzystne dla SI? Może lepszym rozwiązaniem byłoby przesunięcie o dnia premiery o czas niezbędny do usunięcia wszystkich wad? Pozostaje jeszcze zadać sobie kardynalne pytanie - czy wersja FM-a, która znajduje się na pólkach sklepowych, jest w ogóle grywalna? Czy te i inne pytania oraz wątpliwości nie chodzą Wam po głowie? Mnie osobiście niezmiernie nurtują, dlatego też postaram się teraz zebrać w całość wszelkie moje przemyślenia i podzielić się z Wami pewnymi wnioskami.
Na początek odpowiedzmy sobie na pytanie, jakie mogą być korzyści w wydawaniu niekompletnej gry i późniejsze naprawianie błędów? Najważniejsza to ogromna grupa testerów, jakimi stają się gracze. Dzięki dobrodziejstwu Internetu i oficjalnemu Forum Sports Interactive mogą oni poinformować o błędach, jakie napotkali podczas swojej rozgrywki. Odpowiednie osoby śledzą tematy, w których pojawiają się informacje o bugach i powiększają bazę informacji na ten temat.
No dobrze, zyskują szeroką grupę testerów. Coś jeszcze? A tak… Mają więcej czasu na dopracowanie gry. Wydają towar, z którego można korzystać, lecz nie jest on idealny ani niezawodny. Gracze i tak są zadowoleni, a w dodatku mają okazję ponarzekać. Żyć, grać i nie umierać. W tym czasie SI ma okazję dopracować FM-a, między innymi naprawiając błędy wyłapane przez użytkowników.
Kolejną korzyścią płynącą z takiego rozwiązania jest także stałe zainteresowanie grą. Wszystko, co się dzieję przed i po dniu premiery, zawsze powoduje wzmożony ruch na stronie producenta i dystrybutora Football Managera. Zapowiadając kolejne łatki, panowie z SI Gmes podtrzymują zainteresowanie produktem i budują napięcie związane z oczekiwaniem na kolejny patch do pobrania. W dniu wydania ostatniego z nich, następuje kolejna fala zainteresowania, gdyż najnowszy FM wreszcie uchodzi za w pełni grywalnego. Dzięki temu jest głośno o SI i jego najnowszym dziecku nie tylko w okresie premiery, ale także później. A za jakiś czas po wydaniu ostatniej łatki, zaczną się pojawiać pierwsze informacje o kolejnej wersji gry i kółko się kręci.
Beta tester - to osoba, która przed wydaniem oprogramowania komputerowego testuje jego jakość, wydajność oraz stabilność na wersji beta. Pomaga producentom poprzez składanie raportów z testowania. Na podstawie definicji Wikipedii słowa „beta tester” można uznać, że w przypadku serii FM, to my - gracze pełnimy taką funkcję. A co w tym złego? Nic... Oprócz tego, że nie jesteśmy tego świadomi i w dodatku dokładamy do tego interesu z własnej kieszeni. Być może Sports Interactive informując o planach wydania patchy do swojej gry, jednocześnie poinformowało, że do momentu wydania ostatecznej wersji będziemy swoistymi beta testerami? Być może, ale zostało to zrobione po cichu i małymi literami. Bycie beta testerem to zazwyczaj zaszczyt. To rola, o którą gracze starają się z uporem wariata. Jednak jest to przyjemne, gdy ma się tego świadomość i nie oczekuje się od gry perfekcji, ale co najważniejsze, gdy nie jest to ogólnodostępne. Tymczasem każdy z nas kupując grę oczekuje, że nie napotka żadnych błędów, które uniemożliwiają rozgrywkę. Weźmy jako przykład FM 2010 i słynne „memory leak”. Jest to błąd jak najbardziej związany ze stabilnością gry. Czy beta testerzy nie powinni tego wykryć, a twórcy od razu naprawić? Jedna z odpowiedzi może być taka, że grupa osób, które testowały grę, ze względu na jej liczebność, nie miała szans trafić na ten błąd. Z drugiej strony można gdybać nad tym, czy SI wiedziało o tym problemie i nie było wstanie jemu zaradzić i to zarówno przed wydaniem samej gry, jak i pierwszej łatki. Logiczną i wcale nie tak źle świadczącą o SI jest opcja pierwsza. Dużo gorsza, w sensie moralnym, jest hipoteza druga. Świadczy ona o tym, że mimo wiedzy o poważnym błędzie uniemożliwiającym rozgrywkę, SI nie wahało się wydać gry. Pierwsza opcja mówi tylko o zwykłym pechu i o pewnej nieudolności twórców, którzy jednak powinni zadbać o możliwość wykrycia takich sytuacji.
Kolejne zagadnienie, które rozważałem, to czy wersja znajdująca się na płycie jest grywalna? Obciążająca twórców jest okoliczność wydania pierwszej łatki, która przecież pojawiła się w dniu premiery. Zatem, czy uczciwe jest podawanie do sprzedaży gry, w którą nie można normalnie grać? O żadnym procesie w tej sprawie nikt nie słyszał, dlatego też trzeba dojść do wniosku, że tak. Sądzę, że jako element obrony można uznać okoliczność, że dostępne są pliki, które doprowadzą aplikację do stanu używalności. Tu po raz kolejny Sports Interactive korzysta z możliwości jakie daje Internet. Gdyby nie on, nie byłoby to możliwe. A gdzie te czasy, w których wersja gry, która była na płycie, może nie była idealna, ale pozwalała na normalną rozgrywkę? Wdawanie łatek naprawiających błędy, które mogły zostać wyłapane tylko w trakcie gry, jest dobrym rozwiązaniem. Jednak ma to sens tylko w razie zaistnienia takiej konieczności, a nie gdy jest to celowe.
Jak dobrze wiemy pierwsza łatka została udostępniona już w dniu premiery. Ściągając ją, powinniśmy móc normalnie grać. Znowu tylko powinniśmy, bo jak pokazuje rzeczywistość, są to tylko nasze pobożne życzenia. Trzeba sobie uświadomić, że nawet na wersji 10.1.1, na której nie powinno być poważnego błędu „memory leak”, jest to trudne. Gracze wyłapują kolejne błędy. Pojawia się łatka 10.2 i co się dzieje? Wciąż występują błędy… Czy programiści nie potrafili się z nimi uporać? Czy było ich zbyt wiele, by zlikwidować je w tak krótkim czasie? Nie udzielę prawidłowej odpowiedzi na te pytania, ale mogę gdybać. Każdy może. Bardziej schylałbym się ku hipotezie, że stopień skomplikowania tych bugów powiązał się z ich ilością i z tego względu nie dało się wszystkiego naprawić. Chociaż gdyby tak zagłębić się w to, co użytkownicy wypisują na różnych forach, to większy problem sprawiają błędy, które nie występowały lub nie ukazywały się na poprzedniej łatce. Patch, który miał usunąć wszelkie dziwne zachowania gry, generuje kolejne. A chyba nie to było celem twórców? Ale mogło tak się stać, że ulepszając pewne elementy, zburzono równowagę wśród innych. Chociaż może nie powinienem zagłębiać się w te szczegóły, bo się po prostu na nich nie znam. Jednak fakty są takie, że nie wszystkie dotkliwe błędy zostały usunięte i co więcej powstało kilka nowych, równie uprzykrzających rozgrywkę. Przynajmniej takie wnioski można wysnuć po lekturze tematów na różnych forach internetowych. Jednakże z takimi informacjami też różnie bywa, nie zawsze są bliskie prawdzie.
Miejmy nadzieję, że w tym roku nie ujrzymy kolejnego wzrostu ilości łatek wydawanych do FM-a. Co powinien przynieść trzeci patch? Życzylibyśmy sobie, by wreszcie zniknęły wszelkie problemy ze stabilnością. Poprzednie łatki miały się z tym uporać, jednak nie stało się tak we wszystkich przypadkach. Czy coś jeszcze? Mile widziane byłyby zmiany w silniku meczowym likwidujące niektóre uporczywe i nierealne sytuacje. Łatka ta powinna też spełniać swoją podstawową rolę, czyli uaktualnić bazę danych. Chyba to wszystko. Przecież to nie koncert życzeń. I podobno SI doskonale wie, czego oczekują od nich gracze. Czy do trzech patchy sztuka i po ostatnim wszystko będzie idealnie? Miejmy taką nadzieję.
Tak więc, czy na podstawie tej wiedzy, którą teraz posiadamy, lepszą decyzją nie byłoby przesunięcie premiery najnowszej odsłony FM-a i wydanie go w momencie uporania się z większością błędów? Tak wiem, na świecie zapanowałaby rozpacz i chaos, jednak termin premiery to nie okres i można go przesunąć. Ale czy SI mogłoby sobie na to pozwolić? Bądź co bądź, jest to profesjonalna firma i jeśli tego nie zrobili, to na pewno nie było ich stać na taką decyzję. Powody są dość oczywiste. Po pierwsze, powstałoby spore zamieszanie i plotki, że dzieje się coś bardzo złego. Trudno określić, w jakim stanie są finanse firmy, ale gdyby nie było premiery, nie byłoby dochodów ze sprzedaży FM-a. Pozostaje też kwestia tego, czy możliwe byłoby wyeliminowanie tych błędów. Można spojrzeć choćby na przykład Championship Managera 2010. Mimo ciągłych zmian daty pojawienia się nowej odsłony gry, twórcy nie uniknęli błędów. Gdyby SI zdecydowało się na ulepszenie gry w zaciszu, to nie mieliby tej pomocy w wyłapywaniu bugów, jaką są gracze. I jeśli wersja wydana w późniejszym terminie wciąż posiadałaby błędy, wtedy dopiero twórcy FM-a mieliby problemy, bo opóźnienie nie byłoby niczym uzasadnione. A gdyby im się udało? Czy lud, który nie dostał na czas swojej ulubionej gry, wielbiłby Sports Interactive? Na pewno zwrócono by uwagę na to, że podjęto ryzyko i trud oddania w ręce graczy FM-a bezbłędnego, gotowego. Jednak wtedy jeszcze baczniej zwracano by uwagę na jakiekolwiek błędy. Przy tak złożonej grze zawsze znajdzie się coś, na co można ponarzekać. W dodatku zmiana daty wydania zaburzyłaby naturalny cykl egzystencji każdego eFeManiaka. Wiadomo, że gdy przychodzą jesień i zima, a wraz z nimi długie wieczory, pojawia się Football Manager.
To chyba wszystko, co mogę i powinienem powiedzieć na ten temat. Hmm, dość dużo tego, ale i problem poważny. Może dość chaotycznie przedstawiłem, to, co sądzę na ten temat, ale chyba zrozumiałe może być moje wzburzenie. Ogólnie to, co miałem powiedzieć, powiedziałem. Końcowe słowo nie należy do mnie. Więcej do dodania nie mam, chyba że zostanę o coś zapytany”.
Tak, dokładnie tak bym im powiedział. Ale nie mam czasu. Muszę przygotować moją drużynę do ważnego meczu. I nie chcę. W Football Managerze oczywiście, bo mimo wszystko jego urok przesłania wszelkie błędy i niedoskonałości. Pochłania mnie, nas wszystkich. Lepiej żeby SI skupiło się na poprawie gry niż na wykłócaniu się z takimi jak ja. Po tej chwilowej przerwie, wracam do gry z nadzieją, że wkrótce wyjdzie ostatni patch do Football Managera 2010.
Najbardziej dziwią mnie Ci rzekomi testerzy. Moja teoria mówi, że są tak pochłonięci grą, opanowani przeświadczeniem, że grają w FM jako pierwsi, przed innymi, że nie zauważają NIEKTÓRYCH błędów.
Ale ma to też zalety pomyślcie co to za gra bez bugów ...