Sports Interactive od lat usilnie próbuję wpoić nam, iż ich dzieło jest coraz bliższe szeroko rozumianego pojęcia realizmu. Rozbudowane konferencje prasowe, ulepszony kontakt z piłkarzami, a także całkiem nowy, dużo bardziej intuicyjny kreator taktyki sprawiają, że nasze wirtualne poczynania mają coraz bardziej przypominać rzeczywistą pracę menedżera. Wydaje się, iż twórcy serii gier z cyklu Football Manager postawili sobie za zadanie jak najbardziej zbliżyć grę do świata rzeczywistego i mimo że wychodzi im to całkiem nieźle, z ich polityką kompletnie się nie zgadzam.
Co roku w każdej nowej odsłonie naszej ulubionej gry pojawiają się coraz to nowe zmiany, których celem jest zbliżenie naszych poczynań do kroków prawdziwego menedżera. W tym momencie chciałbym się zatrzymać i zadać bardzo ważne pytanie: czy do szczęścia potrzebny nam jest ten cały realizm? Myślę, że odpowiedź na to pytanie nie będzie łatwa i zapewne każdy będzie miał swoje zdanie na ten temat, lecz moje ostatnie przemyślenia sprawiły, iż udało mi się wyrobić własną opinię, którą postaram się z Wami podzielić.
Tytułem wstępu pragnę zaznaczyć, iż niedawno skończyła mi się sesja egzaminacyjna i wreszcie miałem trochę więcej czasu, aby oddać się rozgrywce. Po chwili namysłu stwierdziłem, że nie chce mi się po raz kolejny rozpoczynać mordęgi związanej z grą w najnowszą odsłonę Football Managera, w którą kompletnie mi nie idzie i wygranie pojedynczego meczu wiąże się z wielkim wysiłkiem i niepotrzebnymi nerwami. W ramach relaksu postanowiłem po raz kolejny odkurzyć Championship Managera 01/02. Najpierw zainstalowałem najnowsze uaktualnienie, potem wynalazłem niszczącą wszystko i wszystkich taktykę i rozpocząłem zabawę w trzecioligowym Leeds United. Wirtualna kariera menedżera piłki nożnej szybko nabrała rumieńców. W dwa sezony awansowałem do najwyższej klasy rozgrywkowej, w której jako beniaminek udało mi się o punkt wyprzedzić wielki Manchester United i zdobyć tytuł mistrza Anglii. Zapewne niektórzy stwierdzą, że taka rozgrywka nie ma sensu i jest po prostu zbyt łatwa, lecz do mnie ten argument absolutnie nie trafia. Gry z serii Football Manager od zawsze traktowałem jako dobrą rozgrywkę i ucieczkę od codzienności. Uwielbiałem w piątkowy wieczór zasiąść przed monitorem, kilka razy kliknąć myszką i emocjonować się poczynaniami moich podopiecznych. Oczywiście jestem absolutnie świadomy tego, że korzystanie z niedoskonałości silnika meczowego (koncentrowanie gry w środku pola daje świetne efekty w CM 01/02) zupełnie mija się z realizmem, lecz Football Manager jest dla mnie jedynie grą, a nie drugim życiem. Nigdy nie lubiłem spędzać godzin nad rozgryzaniem znaczenia kolejnych suwaków, a dogłębne taktyczne analizy doprowadzały mnie do szewskiej pasji. Pewnie dlatego cały czas na moim pulpicie widnieje skrót do Championship Managera 01/02, który pozwala mi nieco odskoczyć od szarej rzeczywistości nowych Football Managerów, która zdecydowanie do mnie nie przemawia. Muszę przyznać, iż od wersji 2008 ta gra zaczęła mnie po prostu męczyć, a ciężko jest znaleźć przyjemność z rozgrywki, kiedy przez kilka godzin człowiek siedzi przed monitorem cały w nerwach, patrząc na kolejne porażki nieporadnie grających piłkarzyków. Może po prostu nie mam cierpliwości lub talentu do rozgryzania taktycznych zawiłości, a może po prostu mi się nie chce. Mówiąc szczerze, powody niezbyt mnie interesują, ale skutki są takie, że nowe wersje Football Managera odstraszają mnie już swoim widokiem i są tylko bezsensowną stratą czasu i pieniędzy.
Właśnie dlatego ostatnimi czasy coraz odważniej myślę o pomyśle wprowadzenia poziomów trudności, które przecież spotykane są niemalże w każdej grze komputerowej. Zapewne niektórzy przeciwnicy mojego pomysłu stwierdzą, że poziom trudności Football Managera można wybrać poprzez wybór klubu – przecież decydując się na grę Realem Madryt rozgrywka będzie dużo łatwiejsza niż przykładowo w klubie z szóstej ligi angielskiej. Owszem, myślenie to jest słuszne, lecz co, jeśli chciałbym zacząć rozgrywkę w niższej lidze, a moje przebrzydłe lenistwo byłoby przeciw kolejnemu taktycznemu pojedynkowi? Czy wprowadzenie poziomów trudności nie byłoby najlepszym rozwiązaniem? Wielbiciele taktycznych przygód mogliby bez wyrzutów sumienia użyć najwyższego poziomu i bez żadnych zahamowań spędzać czas na pokonywaniu FM-owych pułapek. Bezsensowni klikacze przycisku „kontynuuj” skorzystaliby z najprostszego modułu, który pozwoliłby im cieszyć się kolejnymi sukcesami przy najmniejszym nakładzie sił. Wilk syty i owca cała. A teraz pytam: czy nie byłoby to najprostsze rozwiązanie?
Wiem, że zaraz rzucą się na mnie zwolennicy trybu HC i innych udziwnień, które zbliżają grę do wymarzonego realizmu, lecz według mnie, Football Manager nie jest światem rzeczywistym i nigdy nim nie będzie. Myślę, że dużo łatwiej potraktować produkt autorstwa Sports Interactive jako grę jedną z wielu niż ubóstwiać ją, coraz częściej przyrównując do dzieła idealnego czy przedstawiającego prawdziwe życie menedżera. Moim skromnym zdaniem, grając w Pro Evolution Soccer nie nauczymy się grać w piłkę, prowadząc samochód w Need For Speed nie staniemy się doskonały kierowcami, a także prowadząc drużynę w Football Managerze nasze zadania będą tylko w niemalże niedostrzegalnym stopniu przypominały pracę Jose Mourinho czy sir Alexa Fergusona. Żaden z nich nie dysponuje dokładnymi statystykami, które określają umiejętności ich zawodników, a ustalanie taktyki w żaden sposób nie przypomina przestawania kolejnych suwaków. Oczywiście świadom jestem, że twórcom gry bardzo trudno byłoby inaczej odwzorować te rzeczy w grze, lecz mimo wszystko próby przymierzania Football Managera do realizmu są według mnie, wielkim nietaktem. Myślę, że dużo bardziej zdrowe byłoby potraktowanie tej serii jako zwyczajnej gry bez całkowicie beznadziejnej próby wywyższania jej nad inne tytuły. Oczywiście nie twierdzę, iż nagle wszyscy zaczęli traktować Football Managera jako coś więcej niż grę, lecz w niektórych sferach taką tendencję można zauważyć. Grając w gry twórców ze Sports Interactive menedżerami nie zostaniemy, więc za wszelką cenę nie dążmy do realizmu. Szczerze mówiąc, myślę, iż kolejna rewolucja w postaci dodania poziomów trudności byłaby rozwiązaniem idealnym, które pozwoliłoby czerpać przyjemność z gry nie tylko maniakom taktycznym.
Moim zdaniem jeżeli się chce pobawić to można sobie uruchomić Ligę Polską Managera albo inne gry... ;-)
Na przykład, na poziomie łatwym przeciwnicy słabiej reagowaliby na naszą taktykę. Czyli można by dłużej grać jednym ustawieniem. Natomiast na hardzie wirtualny menedżer reagowałby na każdą, nawet najmniejszą, zmianę.
Albo transfery. Na łatwym poziomie menedżerowie z innych klubów byliby spokojni w kwestii transferów. Na hardzie byli by niezwykle agresywni, aktywni, walczący o każdego dobrego gracza.