O, udało mi się! Na samym wstępie muszę przyznać, iż jestem naprawdę zadowolony z Waszej postawy. Bardzo ucieszył mnie fakt, iż oprócz zwykłych, standardowych odwiedzin naszej witryny, postanowiliście dać z siebie troszkę więcej i pod moimi wypocinami dotyczącymi poziomów trudności powstała całkiem ciekawa dyskusja. Muszę przyznać, że na początku skleiłem nawet jakiś nieco przydługawy komentarz, lecz po chwili zastanowienia postanowiłem, iż nie będę sobie strzępił języka pisząc krótką notkę, o której i tak dość szybko zapomnicie. Czując pukającą do drzwi pokoju wenę, nie miałem wątpliwości – skoro temat okazał się ciekawy, trzeba go nieco rozwinąć.
Zgodnie z moimi przypuszczeniami, wielu z Was miało odmienne zdanie od mojego. Już pierwszy komentarz autorstwa użytkownika o nicku: pawel5m sprawił, że na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Może nawet mi z nim do twarzy? Hm, w sumie to nieważne. Miało być o poziomach trudności. W swoim małym orędziu do narodu CFM pawel5m głosi, iż Football Manager nie może być przez niego traktowany niczym zwykła, mało znacząca gra ze sklepowej półki. Cytuję: „[…]Cały czas żyję piłką nożną, transferami, treningami, taktyką, ciągle sobie wyobrażam różne warianty itd. Nie wyobrażam sobie jak twórcy gry mogliby skaleczyć tak grę, żeby była z niej tylko jakaś tam lekko odwzorowana gierka […]”. Drogi Pawle, czym więc jest Football Manager jeśli nie lekko odwzorowaną gierką? Śmiem twierdzić, że przesuwanie myszką po ekranie, dobieranie odpowiedniej taktyki i przesuwanie suwaków w reżimie treningowym nawet w najmniejszym stopniu nie przypomina pracy menedżera. No dobra, trochę się zagalopowałem. Powiedzmy, że ekran taktyczny jeszcze jakoś można przepchnąć i przypiąć mu łatkę realistycznego, lecz tu realizm się kończy. Piłka nożna to nie suwaki! Piłka nożna to nie algorytm, który wymyślili panowie ze Sports Interactive. Piłka nożna to setki przeróżnych czynników, które nakładając się na siebie sprawiają, iż elektryzuje cały świat. Piłki nożnej nie da się odwzorować w żadnej grze komputerowej, więc po co usilnie do tego dążyć? W grze pojawiają się kolejne nowości. Football Manager z każdą nową edycją zaskakuje nas zmianami, które komplikują i utrudniają rozgrywkę. Czy to jest droga tej serii, o której marzymy? Cytuję dalej: „[…]A jeżeli ktoś chce łatwą rozgrywkę to może się pobawić edytorem. I tak przecież można korzystać z gotowych taktyk, treningów, modów itd.[…]”. A co jeśli ktoś nie chce oszukiwać? Oczywistym faktem jest, iż poprzez dodanie sobie sto milionów funtów na transfery i tworzenie zawodników z samymi dwudziestkami możemy znacznie ułatwić sobie rozgrywkę, ale przecież nie o to w tym wszystkim chodzi. Stosując nieczyste zagrywki – czytaj: oszukując – o sukces nie trudno, ale przecież jest mnóstwo gier komputerowych, które mniej zdolnym użytkownikom dają możliwość wyboru odpowiedniego poziomu adekwatnego do ich umiejętności. Czemu w tej grze, podkreślam jeszcze raz - w tej grze, nie mogłoby być tak samo?
Nieco później swój głos w dyskusji zabrał mój redakcyjny kolega – Kristoph: „Naturalnymi poziomami trudności są rodzaje klubów, jakie wybieramy. Bierzesz Barcelonę, masz extra piłkarzy, kupę kasy itd. i możesz sobie łatwo i przyjemnie grać. Wybierasz pretendenta do spadku z trzeciej ligi, to tak jakbyś ustawił trudny poziom gry. Oczywiście nieco to wyklucza chęć "trudnej gry" silnymi klubami, chociaż w najnowszych wersjach i tymi potęgami nie jest tak łatwo grać.”. Nie zgadzam się. Decydując się na grę Realem Madryt faktycznie jest łatwiej o spektakularne sukcesy niż kiedy próbujemy na szczyt wynieść Sandecję Nowy Sącz. Nie ma to jednak nic wspólnego z poziomami trudności! Czy w realnym świecie praca menedżera Królewskich jest dużo łatwiejsza niż robota trenera Sączersów? Owszem, Manuel Pellegrini ma więcej pieniędzy i lepszych zawodników. Jednak praca pod większą presją i praktycznie brak możliwości pomyłki sprawia, że sterowanie tak potężną maszyną wcale nie jest łatwiejsze. Od razu pragnę napomknąć, iż sprawa presji i większych oczekiwań w Football Managerze nie została zbyt dobrze odwzorowana. Jasne jest, że gra Realem Madryt czy inną FC Barceloną z czasem staje się bezsensownym klikaniem, lecz nie jest to poziomem trudności, a według mnie, jedynie kolejnym błędem twórców Football Managera. Chociaż może lepiej zostawmy to tak jak jest, zanim panowie z SI Games znowu coś wykombinują. Odnosząc się do końcowego fragmentu wypowiedzi Kristopha chciałbym stwierdzić, że poziomy trudności sprawiłyby, że nikt nie musiałby myśleć o żadnych wyrzeczeniach. Wcale nie trzeba by zaczynać w niższej lidze, aby poczuć trud rozgrywki. Po prostu wybieramy odpowiedni level i jest po sprawie. Zabawnie proste.
Dwadzieścia minut po manifeście Kristopha pojawił się kolejny komentarz. Tym razem krzysieks1990 zapytał: „Ale co miałyby zmienić poziomy trudności? Jeśli wybralibyśmy easy, to przeciwnik grałby bez bramkarza czy jak?”. Uwaga, już tłumaczę. Według mnie, poziomy trudności nie miałyby wprowadzać drastycznych zmian typu brak bramkarza drużyny przeciwnej czy napastnik atakujący tyłem. Wyobrażam sobie to w następujący sposób. Wybierając najłatwiejszy poziom, nasz komputerowy przeciwnik byłby dużo mniej wrażliwy na nasze taktyczne poczynania. Słabiej reagowałby na nasze zmiany i pomysły, a także rzadziej zaskakiwałby nas niekonwencjonalnymi zagraniami. Utworzenie dobrej taktyki na najłatwiejszym poziomie nie powinno być trudne i moim zdaniem wystarczyłoby dobrze dopasować zawodników do ich ról na boisku, wybrać rodzaj podań, tempo gry i jedziemy. Stop machaniu suwakami! Zmiany mogłyby dotknąć również takie sfery gry jak: trening (również bez zbędnej filozofii typu: co się stanie, jeśli przesunę czwarty suwak o jedno miejsce w lewo?), transfery (może nieco prostsze negocjacje?), a także ułatwione rozgryzanie naszych rywali (więcej informacji podanych na tacy?). Poziom trudniejszy miałby wyglądać zupełnie odwrotnie. Nasz komputerowy przeciwnik powinien być czujny niczym wybitny szachista i przewidywać każdy nasz ruch. Przygotowania do meczu zajmowałyby bardzo dużo czasu a każde zwycięstwo będzie prawdziwym taktycznym triumfem. Jak realizm, to realizm, prawda? Jeśli nie wierzycie, że praca menedżera to żmudna harówka, to polecam lekturę poczynań Jose Mourinho czy Rafaela Beniteza, którzy w swoich klubach spędzają całe dnie, a polecenia taktyczne w ich wykonaniu są prawdziwymi esejami. Czujesz się na siłach? Chciałbyś, żeby było realniej? Myślę, że poziom hard mógłby Cię zadowolić. Oczywiście, zostałby także trzeci poziom – normalny, który niczym nie różniłby się od klasycznego Football Managera, z którym spotykamy się na co dzień. Nie sądzicie, że w takim wypadku każdy byłby zadowolony?
Na sam koniec chciałbym odnieść się jeszcze do wypowiedzi Wiochiego, który chyba jako jedyny stanął po innej strony barykady twierdząc, iż wprowadzenie poziomów trudności wcale nie zabiłoby Football Managera. Panowie ze Sports Interactive zawsze dawali nam bardzo dużą elastyczność. Wprowadzając tryb 3D nie kazali nam z niego korzystać, pozostawiając przy życiu popularne kuleczki, a nawet archaiczny tryb tekstowy. Nikt nie każe nam także używać dodatkowych akcesoriów graficznych czy słuchać dźwięku kibicujących fanów podczas rozgrywania meczu. Chciałbym, aby sprawa z poziomami trudności wyglądała podobnie. Leniwce miałyby swój poziom easy, pasjonaci i fanatycy taktyczni hard, a ci którzy nie przepadają za zmianami – default. Czy nie byłoby to idealne rozwiązanie?