Mamy wtorkowy wieczór (dzień pisania tekstu – przyp. red.) i od szóstej rano jestem na nogach, więc mogę pisać różne dziwne rzeczy – mam nadzieję, że mi wybaczycie. Zacznę od stwierdzenia, które bardzo często przewija się w przeróżnych portalach związanych z Football Managerem. Otóż podobno – przynajmniej tak mówi większość – tworzymy razem polską scenę Football Managera. Ja tworzę, Wy tworzycie, Pan, Pani tworzycie, a według pewnych definicji nawet redakcja wielce poważanego serwisu FMLolz. Czym zajmują się scenowicze? To zależy. Zależy od Waszego podejścia. Niektórzy beznamiętnie przerzucają kolejne tematy na CMForum i czekają, że wreszcie wydarzy się coś ciekawego. Ot, przykład pierwszy z brzegu – SI Games wrzuca do sieci patch i impreza gwarantowana – scena się bawi, scena się cieszy, scena się wkurza, że znowu „nie działa”. Błędne koło. Beznamiętni przerzucacze działają jednak dosyć biernie. Właściwie to ciężko ich aktywność zauważyć. Rzadko coś napiszą i raczej skupiają się na przeglądaniu zawartości witryny. Nieco bardziej zaangażowani w życie strony są ci, którzy oprócz wertowania zasobów czasem potrafią także podyskutować i zostawić ślad swojego użytkowania. Ta grupa wydaje się być dużo bardziej hermetyczna. Zarówno na CMForum jak i na Centrum Football Managera głos zabierają głównie te same postacie, ciągle widzę te same nicki, a nowa osoba dzielnie uczestnicząca w dyskusjach zdaje się być białym krukiem. I tutaj warto zadać sobie pytanie – nowi mają słabą siłę przebicia czy może wolą się przyglądać poczynaniom innych? A może łatwiej pozostać biernym i tylko czytać, ściągać, instalować i grać?
Odejdźmy od tych dwóch grup użytkowników i przejdźmy do trzeciej, do której chyba sam należę. Jako redaktor strony internetowej związanej z Football Managerem mogę stwierdzić, że kreuję polską scenę. Piszę artykuły, zdarzyło mi się przeanalizować kilka taktyk, a w przypływie weny podołałem nawet sztuce opisania jednego utalentowanego zawodnika rodem z Ameryki Północnej. Zostałem nawet debiutantem roku i stanąłem na podium klasyfikacji redaktora roku – scenowicz ze mnie pełną gębą, nie ma co. A więc, co robią redaktorzy stron, czego nie robią inni członkowie sceny? Po pierwsze, poprzez swój wkład tworzą stronę internetową – oczywista oczywistość. Po drugie, czasami wojują między sobą na przeróżnych płaszczyznach. Po trzecie, są najzwyklejszymi ludźmi, którzy tworzą coś z pasji. A, zapomniałbym. Czasami jeszcze podpieprzają redaktorów innych stron lub tworzą multikonta. Czytajcie dalej.
Swoją działalnością reprezentuję Centrum Football Managera i jako redaktor tejże witryny chciałbym przystanąć na moment i pokazać Wam, jak widzę polską scenę naszej ulubionej gry. Zaczniemy od postawienia dość prostego pytania. Mam szczerą nadzieję, że moja odpowiedź na nie choć trochę Was zaciekawi. Otóż, jak wygląda praca redaktora strony internetowej, której tematyką jest Football Manager? Jak pewnie większość z Was się domyśla, za trud włożony w kolejne artykuły, taktyki etc. nie dostajemy złamanego grosza. I wcale nie dlatego, że Dapsz jest jedynie studentem i wydatki też ma… no dobra, zapędziłem się. Pracujemy tutaj, bo się w tym odnajdujemy – i to jest najważniejsze. Tworzymy stronę, gdyż nie chcemy tylko biernie się przyglądać, a fakt, iż dzięki naszej pasji jesteśmy w stanie komuś pomóc, tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że współpraca z Centrum FM jest warta poświęcenia części mojego wolnego czasu. Pisanie artykułów szybko stało się moją pasją i mimo że kilka razy przeżywałem kryzysy twórcze, zawsze wracałem i szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej. Centrum Football Managera pozwala mi rozwinąć skrzydła, umożliwia dzielenie się z Wami przeróżnymi przemyśleniami, co jest według mnie kapitalną formą spędzania wolnego czasu – przyjemne i pożyteczne zarazem. Praca redaktora nie wymaga prawie żadnych poświęceń ani wyrzeczeń, co sprawia, że swoją rolę możemy spełniać z uśmiechem na twarzy. W tygodniu zawsze znajdę te dwie godziny, żeby usiąść z kawą w ręku i naskrobać mniej lub bardziej odkrywczy tekst. Czasem bliżej niezidentyfikowana wena przychodzi na dłużej i w przeciągu dwóch dni jestem w stanie napisać kilka tekstów, a potem przez miesiąc milczeć. Oto wielka zaleta naszej pracy – wolność i zależność tylko i wyłącznie od swojej osoby (i, niestety, rednacza – przyp. verlee).
Czasem odnoszę wrażenie – szczególnie wtedy, gdy kontaktują się ze mną użytkownicy Centrum FM – iż ludzie postrzegają nas, redaktorów, jako typowych FM-owych szaleńców, maniaków, którzy grając spędzili dzieciństwo i większą część dorosłego życia. Pytają o porady w sprawach taktycznych, technicznych, graficznych i Bóg wie jakich jeszcze. Mówiąc szczerze, potrafiłem pisać teksty i analizować taktyki nawet wtedy, gdy pudełko z Football Managerem dotykałem jedynie podczas wycierania kurzów. Pół roku bez FM-a? Normalka. Kiedy rozegrałem ostatni pełny sezon w tej grze? Nie pamiętam, serio. Czasami wydaje mi się, że na Centrum tylko tracę czas, ale zawsze wracam. Zawsze. Czasem już odnosze wrażenie, że dużo większą przyjemność czerpię z pisania tekstów niż z samego grania. Lubię czuć się doceniony i widzieć, kiedy pod moim tekstem rozgorzeje ciekawa dyskusja lub kiedy zostanę najzwyczajniej w świecie pochwalony za dobry artykuł. Powoli zaczynam myśleć, iż wraz ze swoim coraz dłuższym stażem na Centrum Football Managera samo granie w produkt Sports Interactive przestało mnie fascynować. Kiedyś potrafiłem usiąść przed monitorem i delektować się Football Managerem od późnego wieczora do pierwszych porannych promieni słońca. Teraz włączam grę, żeby za godzinę ją zgasić i odłożyć z powrotem na półkę. A jeśli już przydarzy mi się dłuższa przygoda, i tak gram na cudzych taktykach, cudzych reżimach treningowych i w sumie szkoda, że asystent czasami myli się w doborze składu, co też mnie jakoś cieszyć przestało. Pewnie zastanawiacie się, po co bezcelowo siedzieć w FM-owym biznesie? Po co marnować swój czas, skoro na świecie jest tyle innych ciekawych rzeczy? Już odpowiadam. Football Manager pewien czas temu przestał być dla mnie zwykłą grą komputerową, stał się raczej czymś na wzór stylu życia. Praca redaktora sprawiła, że dużo bardziej wolę spędzić wolny czas przelewając swoje myśli na laptopa, niż bawić się suwakami w ekranie taktycznym. Pisanie sprawia mi większą radość i tyle. Skoro jestem przebrzydły leń i olewus, pewnie zastanawiacie się, jakie mam kompetencje? Mówiąc szczerze, kompetencji nie mam i nigdy nie miałem. W Football Managera grać nie umiem, nie umiałem i pewnie nigdy się nie nauczę. Znaczących sukcesów używając czystych metody rozgrywki nie odnotowałem nigdy, lecz niezapomnianych chwil przed ekranem monitora mam w pamięci mnóstwo i myślę, że głównie pasja sprawiła, iż redaktorem Centrum zostałem, jestem i będę, marudząc jeszcze sporo i nieraz. Najważniejsze, że spełniam się w tym, co robię. Praca sprawia mi przyjemność, a i widzę (chociażby w tekstach dotyczących poziomów trudności), że artykuły, które tworzę, potrafią Was zmusić do dyskusji – i tak właśnie ma być. Nie wyobrażam sobie większego prezentu i większej motywacji do działania, dzięki.
Teraz także nie chcę zakończyć tego tekstu ot tak, po prostu. Jak widzicie, każdy z nas może dołożyć swoją cegiełkę w rozwój polskiej sceny i tylko od Was zależy, w jaki sposób się zaangażujecie. Wcale nie trzeba być alfą i omegą, żeby robić coś pożytecznego i jednocześnie czerpać z pracy satysfakcję. Myślę, że sam jestem dobrym przykładem powyższej postawy. Ważne, żeby robić w życiu rzeczy, które nas interesują.. Dlatego nie przechodźcie obojętnie obok tekstu, który Was zainteresuje. Nie machajcie instynktownie ręką podczas przeglądania kolejnej taktyki. Dajcie coś od siebie, pozostawcie ślad. Naprawdę warto. Cała otoczka Football Managera wydaje mi się dużo ciekawsza niż sama gra i choć wiem, że prezentuję bardzo skrajne podejście, spróbujcie wejść w ten świat, a zobaczycie, że mam rację.
Mówiąc szczerze, potrafiłem pisać teksty i analizować taktyki nawet wtedy, gdy pudełko z Football Managerem dotykałem jedynie podczas wycierania kurzów. Pół roku bez FM-a? Normalka. Kiedy rozegrałem ostatni pełny sezon w tej grze? Nie pamiętam, serio. Czasami wydaje mi się, że na Centrum tylko tracę czas, ale zawsze wracam. Zawsze. Czasem już odnosze wrażenie, że dużo większą przyjemność czerpię z pisania tekstów niż z samego grania. Lubię czuć się doceniony i widzieć, kiedy pod moim tekstem rozgorzeje ciekawa dyskusja lub kiedy zostanę najzwyczajniej w świecie pochwalony za dobry artykuł. Powoli zaczynam myśleć, iż wraz ze swoim coraz dłuższym stażem na Centrum Football Managera samo granie w produkt Sports Interactive przestało mnie fascynować. Kiedyś potrafiłem usiąść przed monitorem i delektować się Football Managerem od późnego wieczora do pierwszych porannych promieni słońca. Teraz włączam grę, żeby za godzinę ją zgasić i odłożyć z powrotem na półkę. A jeśli już przydarzy mi się dłuższa przygoda, i tak gram na cudzych taktykach, cudzych reżimach treningowych i w sumie szkoda, że asystent czasami myli się w doborze składu, co też mnie jakoś cieszyć przestało.
Dobry tekst Strange, ale raczej taki blogowy, niż publicystyczny.