Kraj Basków to wspólnota autonomiczna w Hiszpanii. Ludzie tam żyjący nie przywiązują się jednak do tego kraju. Wszyscy walczą tu o niepodległość - jedni stosują przemoc, posługują się demonstracjami, inni zaś siedzą cicho i liczą na spełnienie się ich najskrytszych marzeń. Żyjące tutaj społeczeństwo to spadkobiercy mieszkańców Republiki Baskijskiej, w której generał Franco przeprowadził „krwawą rewolucję". Działo się to tak dawno, lecz Baskowie nie zapominają o tym.
Zgłębmy się bardziej w tereny tej części Hiszpanii. Niewątpliwie jednym z głównych ośrodków tej wspólnoty jest Bilbao, które stało się wizytówką każdego Baska. Doskonale rozwija się tu przemysł: chemiczny, spożywczy czy też stoczniowy. Również naukowo i kulturalnie jest to miasto z najwyższej półki. Dwa uniwersytety, wiele muzeów, sale koncertowe i wiele zabytków z czasów gotyckich, czy renesansowych. Historia miasta sięga aż do 1300 r., kiedy zostało założone jako wieś przez Don Diego Lopeza de Haro V - lorda baskijskiego. Z latami wieś rozwijała się w coraz większą metropolię. Na samym początku zabudowę stanowiły trzy ulice, na początku XVII w. populacja wynosiła już 3000 osób. Ludność była nękana przez pożary i powodzie, które postępowo niszczyły budynki oraz sławną Katedrę Santiago. Wszystko jednak zostało odnowione i Bilbao znów stało się potęgą, głównie handlową. Do dziś miasto nie straciło swojej świetności z dawnych lat.

Rozwój techniczny spowodował budowę autostrad, metra, rozwiniętej sieci tramwajowej. Tamtejszy port jest na czwartym miejscu w Hiszpanii pod względem ilości wymienianego towaru. Na początku są tylko takie potęgi morskie jak: Algeciras, Barcelona oraz Valencia.
Przejdźmy jednak do sportu, ponieważ to jest najważniejsze. Wszyscy zapewne kojarzą Athletic Bilbao, który założony został w roku 1898. Siedziba tegoż klubu mieści się na San Mames. Obiekt ten jest zdolny pomieścić 40 tysięcy widzów, a został on otwarty w 1913 r. Planowana jest rozbudowa stadionu, który gościł w przeszłości Mistrzostwa Świata. Kompleks ma zostać powiększony do 56. tysięcy krzesełek. Sama rozbudowa ma zaś kosztować około 180 milionów euro.

Athletic to ekipa z bogatą historią. Aż ośmiokrotnie Los Leones zgarniali tytuł najlepszej ekipy w Hiszpanii. Więcej takich wyróżnień posiadają na swoim koncie tylko Real Madryt oraz FC Barcelona. Siedem razy Rojiblancos kończyli zmagania ligowe jako wicemistrz. Poza tym kapitanowie tej drużyny wznieśli aż 24 trofea za Copa del Rey, a połowę razy mniej występowali w finale tych rozgrywek. Jeżeli chodzi o resztę pucharów, to w gablotce u prezesa Garcii Macui widnieje jeszcze nagroda za Superpuchar Hiszpanii i Puchar UEFA. Ciekawe jest to, że drużyna całkowicie opiera się na zawodnikach posiadających korzenie baskijskie. Na tym polega fenomen Athletic, że dzięki wychowankom potrafili utrzymać się w najwyższej klasie rozgrywkowej od samego początku, czyli od powstania klubu. Ta tradycja jest kontynuowana obecnie i nie zanosi się na to, aby była ona w przyszłości złamana.
W tym momencie zaczyna się moja historia. Pod koniec lipca 2007 rozpoczęła się rewolucja w Bilbao. Joaquin Caparros zrezygnował ze stanowiska menedżera, gdyż stwierdził, że stracił zapał do pracy na San Mames. Wakat panował przez niewielki czas, gdyż prezes zdecydował się na zatrudnienie polskiego menadżera. W tym momencie rozpoczyna się moja historia, jako szkoleniowca Athletic.
Można powiedzieć, że w Hiszpanii byłem już „uznaną marką", ale tylko w Segunda Division. Tam trenowałem zespoły Ejido oraz Cadiz. Z obiema drużynami osiągałem wyniki tuż za miejscami dającymi awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Były to dwa zespoły z Andaluzji, więc z bólem serca przeprowadzałem się na drugi kraniec Hiszpanii. W Kadyksie miałem bowiem dom i rodzinę, a i samo miasto okazywało się atrakcyjne. Nie miałem pojęcia, jak w Bilbao traktuje się ludzi, którzy nie posiadają korzeni baskijskich.
Bardzo miło powitano mnie za to na San Mames, gdzie przed budynkiem klubowym czekało już paru dziennikarzy i fotoreporterów, aby ze mną porozmawiać. Oczywiście na to na razie nie było czasu, ponieważ w gabinecie czekał na mnie prezes Fernando Garcia Macua. Rozmowa nie trwała długo. Przywitaliśmy się, ustaliliśmy warunki kontraktu, nie zabrakło również czasu na króciutką wymianę zdań na temat obecnych wydarzeń w piłce nożnej. Podpis okazał się tylko ostatnią formalnością, jaką trzeba było wypełnić przed zaplanowaną konferencją prasową. Udałem się na nią wraz z prezesem, a po drodze poznałem pierwszego zawodnika - Aitora Ocio, czyli kapitana drużyny. We trójkę udaliśmy się na miejsce, gdzie czekali na nas już redaktorzy baskijskich i ogólnokrajowych pism. Była Marca, AS, Mundo Deportivo. Dało się również zauważyć ludzi z oficjalnej strony internetowej oraz tutejszych dzienników.
Konferencja przebiegała w tradycyjnym układzie. Najpierw rzecznik przedstawił mnie, jako nowego szkoleniowca i momentalnie zostałem zasypany gradem pytań: to o drużynę, to o wzmocnienia. Postanowiłem zachowywać się tajemniczo i nie wyjawiać zbyt wcześnie swoich planów. Tak naprawdę nic jeszcze nie wiedziałem o piłkarzach, nie przyglądałem się również graczom z innych klubów. Ciężko było mi ocenić kto byłby wzmocnieniem, a kto nie. Zostałem również spytany o to, jak czuje się w zespole, gdzie cały sztab szkoleniowy składa się tylko i wyłącznie z Hiszpanów, co więcej wszyscy z nich powiązani są z Krajem Basków. Odpowiedziałem, iż to dla mnie żaden problem, gdyż na Półwyspie Iberyjskim pracowałem od paru lat, znam dobrze język hiszpański, więc należało się tylko przystosować do miejscowego trybu życia. Następnie dziennikarze skierowali swoją uwagę na kapitana i prezesa, którzy też nie zamierzali odpowiadać na zbyt wiele pytań. Po dwudziestu minutach wszyscy rozeszli się w swoje strony, a ja udałem się do hotelu, gdyż nadal szukałem mieszkania w Bilbao. Pierwszy trening był zaplanowany na następny dzień, na godzinę 13.
Punktualnie stawiłem się na stadionie. Ubrany w strój sportowy, z piłką w ręku, byłem gotów na przeprowadzenie pierwszych zajęć z drużyną. Zaczęło się od tradycyjnego przywitania. Zawodnicy wpatrywali się we mnie jak sroka w gnat i wysłuchiwali opowieści z mojego życia. Opowiedziałem o swoich wymaganiach, o celach, jakie stawiam sobie na najbliższy sezon oraz o rzeczach, których nie toleruję. Konkretnie miałem na myśli niepunktualność i obijanie się na treningach. Następie wzięliśmy się do roboty, zawodnicy rozpoczęli zajęcia od przebieżki wokół murawy. W tym czasie ja miałem czas na przywitanie się ze sztabem szkoleniowym. Stawili się wszyscy, gdyż było to nasze pierwsze spotkanie. Oto ludzie, z którymi przyszło mi pracować:
Asystent: Luciano Martin
Trenerzy: Garikoitz Fullaondo, Juan Luis Fuentes, Inigo Lizarradle, Peio Agirreoa
Trenerzy bramkarzy: Jon Pascua, Juan Jose Lasuen, Kike Linero, Justo Lillo, Carlos Melendez
Trenerzy siłowi: Alvaro Bilbao, Francisco Javier Reyes, Manuel Delgado, Xabier Clemente
Trener juniorów: Bingen Arostegi
Fizjoterapeuci: Juan Manuel Santisteban, Eduardo Estibariz, Alfonso Ruiz, Paco Angulo, Josean Lekue, Alvaro Campa, Benat Azula
Scouci: Blas Ziarreta, Jose Angel Iribar, Koldo Asua
Sporo ludzi, lecz przynajmniej jestem pewien, że wszystko będzie wykonywane jak należy i żaden z pracowników nie będzie zanadto obciążony pracą. Zawodnicy kończyli rozgrzewkę, więc czas było zacząć główne ćwiczenia. Parę slalomów, rajdów, sprintów, strzałów na bramkę. Nie planowałem niczego specjalnego, gdyż to dopiero początki. Oto lista zawodników, na których mogę liczyć w zbliżającym się sezonie:
Bramkarze:
Daniel Aranzubia (27 l.)
Gorka Iraizoz (26 l.)
Obrońcy:
Aitor Ocio (30 l. O Ś)
Luis Prieto (28 l. O Ś)
Unai Exposito (27 l. O PL, P P)
Javier Casas (25 l. O L)
Fernando Amorebieta (22 l. O Ś)
Ustaritz (24 l. O Ś)
Carlos Gurpegi (26 l. O Ś, DP)
Ander Murillo (23 l. O Ś, DP)
Asier Del Horno (26 l. O/WO L, wyp. z Valencii)
Koikili (26 l. O/WO L)
Andoni Iraola (25 l. O/WO/OP P)
Pomocnicy:
Pablo Orbaiz (28 l., DP)
Javi Martinez (18 l., P Ś)
David Cuellar (27 l. OP P)
David Lopez (24 l. OP PŚ)
Markel Susaeta (19 l. OP PLŚ)
Joseba Etxeberria (29 l. OP P, N)
Igor Gabilondo (28 l. OP L)
Francisco Javier Yeste (27 l. OP LŚ)
Joseba Garmendia (21 l. OP Ś)
Inaki Munoz (29 l. OP Ś)
Tiko (30 l. OP Ś)
Napastnicy:
Aritz Aduriz (26 l. N Ś)
Fernando Llorente (22 l. N)
Podstawową rzeczą, o jaką muszę zadbać, to utrzymanie w drużynie młodych: Llorente, Martineza oraz Susaetę. Cała ta trójka przyda mi się w przyszłości, a przecież nie mogę sprowadzać zawodników, którzy nie posiadają baskijskiej narodowości. Moje założenia taktyczne starają się naśladować styl gry Barcelony. Oto ustawienie wraz z przewidywaną wyjściową jedenastką.
Teraz pozostają tylko oczekiwania na sparingi. Naszymi rywalami będą ekipy z o wiele niższych klas rozgrywkowych: Zalla, Cultural Durango, Barakaldo, Gernika, Zamudio, Portugalete. Jak łatwo się domyśleć, wszystkie zespoły są hiszpańskie. Czeka nas sześć wyjazdów w tym okresie przygotowawczym.