Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

Tworząc niezapomnianą historię (cz.2)

Podczas prawie trzytygodniowej przerwy w rozgrywkach postanowiłem nie być biernym i natychmiast udałem się na poszukiwanie potencjalnych wzmocnień. Szczególnie zainteresowany byłem zawodnikami, którym w czerwcu kończył się kontrakt – mogliśmy więc dyskutować z nimi bezpośrednio, bez wpłacania żadnego odstępnego. Na tej zasadzie udało nam się zakontraktować aż sześciu piłkarzy, którzy dołączą do nas wraz z nastaniem letniego okienka transferowego. Promesy kontraktowe podpisali: Viorel Moldovan, Marco Vorbeck, Mohammed Gargo, Andrius Skerla, Daniel Jensen oraz Mathias Abel. Każdy z wymienionych wyżej dżentelmenów potrafił prosto kopać piłkę i byłem pewien, że kontraktując tak wielu piłkarzy na raz nie popełniłem błędu.

Nowy rok powitaliśmy bardzo słabym spotkaniem z Falkirk. Porażka 1:3 była absolutnie zasłużona i nasza seria trzech kolejnych zwycięstw została brutalnie przerwana. Dużo lepiej spisaliśmy się tydzień później na Ibrox Park, lecz mimo tego że przez większość część meczu prowadziliśmy, fatalna końcówka w wykonaniu naszej obrony sprawiła, że Rangersi wygrali 3:2 i marzenia o zwycięstwie w Glasgow musieliśmy odłożyć na później. Na pierwsze zwycięstwo w 2003 roku musieliśmy poczekać do kolejnego weekendu, kiedy na wyjeździe w ramach trzeciej rundy Pucharu Szkocji podjęliśmy drugoligowy Partick Thisthle. Mecz zakończył się naszym przekonującym zwycięstwem 3:0 i z uśmiechem na ustach mogliśmy wrócić do Edynburga. Cztery dni później odnieśliśmy pierwsze zwycięstwo ligowe. Mimo że do przerwy przegrywaliśmy na wyjeździe 0:1 z Dunfermline, udało nam się odwrócić losy meczu i dzięki Riordanowi trzy punkty trafiły na nasze konto. Napięty terminarz początku drugiej części sezonu dawał się nam we znaki, lecz podczas kolejnego meczu nie mogliśmy ani przez moment pokazać rywalom, że mogą nas zabiegać. Derbowy pojedynek z Hearts na Easter Road Stadium miał być prawdziwą ucztą dla fanów Hibernianu i myślę, że nawet najbardziej wymagający kibice stołecznej drużyny powinni być zadowoleni. Wygrana 3:1 dała wszystkim wiele radości, a zawodnicy po wygranych derbach dostali dwa dni wolnego, gdyż kolejny mecz czekał nas dopiero za dwa tygodnie.

Dobrą serię musieliśmy kontynuować w pucharowym meczu z Ayr, w którym ewentualne zwycięstwo dałoby nam awans do ćwierćfinału Pucharu Szkocji. Wyjazdowe spotkanie moi podopieczni potraktowali wyjątkowo poważnie i przekonujące zwycięstwo 5:1 utwierdziło mnie w przekonaniu, że jesteśmy w całkiem niezłej dyspozycji. Dobra forma nie wystarczyła jednak, żeby wywieźć choćby jeden punkt z Celtic Park. Gospodarze od początku dominowali i mimo że przez moment udało nam się remisować, końcowy wynik był dla nas niekorzystny i do Edynburga wróciliśmy na tarczy. Porażka z Celticiem sprawiła, iż zwycięstwo w kolejnym ligowym meczu z Livingstonem była dla nas absolutnym obowiązkiem, z którego, na całe szczęście, udało nam się wywiązać. Po dobrym meczu wygraliśmy 2:0 i byliśmy już o krok od wywalczenia prawa gry w tej „lepszej” części tabeli w końcowej fazie sezonu. Tydzień później wybraliśmy się znów do Glasgow, aby rozegrać mecz o być albo nie być w Pucharze Szkocji. Walczyliśmy dzielnie, lecz Rangersi nie dali nam szans i po raz kolejny musieliśmy uznać wyższość naszych rywali. Odpadając z rozgrywek pucharowych mogliśmy skupić się od tego czasu już tylko na lidze. W tych rozgrywkach czekało nas arcyważne spotkanie z Dundee United – drużyną, która wyprzedzała nas w tabeli o jedno oczko. Mimo że przez 75. minut graliśmy w przewadze jednego zawodnika, do Edynburga wróciliśmy zaledwie z jednym punktem. Przez cały mecz biliśmy głową w mur, a nieskuteczność napastników wołała o pomstę do nieba.

Po przerwie związanej z meczami reprezentacyjnymi przyszedł czas na pojedynek przed własną publicznością z broniącym się przed spadkiem Kilmarnockiem. Zwycięstwo nad outsiderami rozgrywek było dla nas priorytetowym zadaniem i kiedy sędzia zagwizdał po raz ostatni, a na tablicy wyników widniał rezultat 4:0 dla Hibernianu, mogliśmy odetchnąć z ulgą i cieszyć się z kolejnej zdobyczy punktowej. Tuż przed końcem „przedpodziałowej” części sezonu ulegliśmy trzeciemu w tabeli Aberdeen 2:1 i nasze marzenia o podium prysły już raczej bezpowrotnie. Na pięć spotkań do końca tracimy dziewięć punktów do okupującego trzecią lokatę Aberdeen oraz cztery punkty do czwartego Dundee United. Nasza przewaga nad szóstym Motherwell jest dość znaczna i wynosi siedem punktów. Mam nadzieję, że w ostatnich pięciu meczach pokażemy się z dobrej strony i uda nam się awansować na czwarte miejsce, które przy dobrych wiatrach mogłoby dać nam awans do upragnionego Pucharu UEFA.

Spotkania w grupie mistrzowskiej rozpoczęliśmy od wyjazdu do Dundee na mecz z miejscowym United. Niebywale ważny mecz był niezwykle zacięty. Obie drużyny wiedziały o wadze tego meczu i bały się zaatakować. Liczył się każdy, nawet najmniejszy błąd. Po dziewięćdziesięciu minutach niesamowitej walki udało nam się zwyciężyć, a bohaterem meczu został strzelec jedynej bramki w meczu – Hurtado. Teraz nasza strata do Dundee United wynosiła już tylko jeden punkt i ciekawa końcówka sezonu była niemalże zagwarantowana. Tydzień później na Easter Road Stadium zawitała drużyna Glasgow Rangers, która łeb w łeb szła w ligowej tabeli z Celticiem i wiedziałem, że popularni The Gers zrobią wszystko, aby z Edynburga wywieźć trzy punkty. Mecz stał na najwyższym poziomie. Kibice zgromadzeni licznie na stadionie zobaczyli pięć bramek i kolejne zwycięstwo swoich ulubieńców. Mecz był niezwykle dramatyczny, lecz moi podopieczni wytrzymali próbę nerwów i dotrzymali korzystny wynik do końca. Na dodatek, Dundee United przegrało z Celticiem i spadło na piąte miejsce, a Aberdeen złapało zadyszkę i również straciło trzy punkty z Motherwell, przez co nasza strata do trzeciego miejsca wynosiła już tylko trzy oczka. Tydzień po fenomenalnym zwycięstwie nad Glasgow Rangers pojechaliśmy na Fir Park, aby zmierzyć się z miejscowym zespołem – Motherwell. Od samego początku spotkania do głosu doszli moi podopieczni i szybko objęliśmy prowadzenie. Rozochoceni kolejnym dobrym startem, szybko dobiliśmy rywala i mecz zakończył się prawdziwym pogromem. Zwycięstwo 5:1 umocniło naszą pozycję w tabeli, a za tydzień mieliśmy rozegrać niesamowicie interesujące spotkanie z Aberdeen.

Porażka w kolejnym spotkaniu byłaby dla nas tragiczna w skutkach i przekreśliłaby nasze szanse na zajęcie miejsca na podium. O stracie punktów mogliśmy poważnie myśleć jednak tylko podczas pierwszych minut meczu rozgrywanego na Easter Road Stadium, kiedy goście zepchnęli nas do głębokiej defensywy. Później już było tylko lepiej, a gdy Jarkko Wiss otworzył worek z bramkami celnym strzałem z dystansu, kibice na stadionie rozpoczęli fiestę. Mecz zakończył się wynikiem 5:0 i śmiem twierdzić, że było to najlepsze dziewięćdziesiąt minut w naszym wykonaniu, patrząc na wszystkie mecze tego sezonu. Zwycięstwo nad Aberdeen dało nam awans na trzecie miejsce dzięki lepszemu stosunkowi bramek (my +20, oni +2). W następnej kolejce moi podopieczni mieli zmierzyć się z Celticem na własnym boisku, a Aberdeen w wyjazdowym spotkaniu miało podjąć Glasgow Rangers. Nasza sytuacja przed ostatnią kolejką spotkań była więc bardzo dobra.

Napięcie towarzyszące pojedynkowi z Celticiem czuło się w chyba w każdym zakątku Wielkiej Brytanii. Dla nas był to mecz o podium, dla The Boys porażka na Easter Road Stadium przy wysokiej wygranej Rangersów z Aberdeenem mogła oznaczać utratę mistrzostwa w ostatniej kolejce. Mecz rozpoczął się od naszych ataków i to my pierwsi wyszliśmy na zasłużone prowadzenie. Odpowiedź naszych rywali była jednak natychmiastowa i do przerwy remisowaliśmy. Glasgow Rangers wygrywało natomiast z Aberdeen 3:0 i było niemal pewne, że nikt z trzeciego miejsca w tabeli już nas nie zrzuci. Tuż po zmianie stron zrobiło się 2:1 dla nas, a Rangersi podwyższyli na 4:0. W tym momencie The Gers brakowało dwóch bramek, aby zabrać Celticowi mistrzostwo Szkocji. Kibice The Bhoys patrzyli rozpaczliwie na murawę, gdzie absolutnie dominowali piłkarze Hibernianu. Kiedy w 72. minucie John Hartson strzelił bramkę na 2:2 – świętował już cały stadion. Nam remis dawał upragnione trzecie miejsce i awans do Pucharu UEFA, natomiast Celtic mógł świętować obronę tytułu mistrzowskiego. To była dla wielu kibiców niezapomniana noc i miałem nadzieję, że na Easter Road Stadium przeżyję jeszcze takich tysiące.

Sezon 2002/2003 skończył się dla nas bardzo dobrze, choć oczywiście nie zabrakło minusów. Największym rozczarowaniem była nasza forma na przełomie listopada i grudnia. Przez fatalną serię bez zwycięstwa później musieliśmy gonić naszych ligowych rywali, których udało się dopaść dzięki kapitalnemu finiszowi. Podczas jesiennego kryzysu odpadliśmy również z Pucharu Ligi, a że wcześniej z tymi rozgrywkami pożegnały się Celtic i Rangers, szansa na zdobycie pierwszego tytułu za mojej kadencji było naprawdę spora. Na całe szczęście, beznadziejna forma opuściła nasze szeregi i później było już tylko lepiej. Zabójcza końcówka (5 zwycięstw i remis) spowodowała, że w samej końcówce sezonu udało nam się wyprzedzić Aberdeen i Dundee United i znaleźliśmy się na miejscu medalowym. Jeśli miałbym wyróżniać kogoś indywidualnie, to na najwyższe uznanie zasługiwał Jarkko Wiss, który w 24 meczach zanotował 9 bramek i 8 razy asystował przy trafieniach swoich kolegów. Zaimponował również stabilną formą – ze średnią ocen 7.85 zdecydowanie dominował nad resztą stawki. Najbardziej rozczarowali obrońcy. Tak naprawdę, tylko Paul Fenwick wywiązywał się ze swoich obowiązków (średnia 7.11). Jego koledzy z bloku defensywnego sprawowali się dużo gorzej (Janos Matyus: 6.61, Yannick Zambernardi: 6.78). Podsumowując sezon w Szkocji, uwagę należy zwrócić na zaskakująco niską, ostatnią pozycję Hearts, którzy pożegnali się z ekstraklasą. Na szczycie bez zmian. Po emocjonującej końcówce sezonu Celtic Glasgow wyprzedzili Rangersów i zdobyli tytuł po raz trzeci z rzędu.

Ciekawie było również na innych boiskach. W Anglii po raz kolejny rozgrywki zdominował Manchester United, który na swoim koncie zgromadził aż 97 punktów, druga w tabeli Chelsea miała aż 21 oczek mniej. We Francji znowu bez zmian – Lyon wygrał ligę bez najmniejszych problemów i szczerze mówiąc, na horyzoncie nie widać drużyny, która byłaby w stanie zdetronizować drużynę Paula Le Guena. W Niemczech trzeci tytuł z rzędu zdobyła Borussia Dortmund, a w Holandii po czterech latach przerwy tytuł wrócił do Feyenoordu Rotterdam. Włoską Serie A wygrała Roma, a w Hiszpanii bezapelacyjnie najlepsza okazała się FC Barcelona. W polskiej Ekstraklasie tytuł obroniła warszawska Legia, która po raz kolejny nie dała najmniejszych szans konkurentom. Do drugiej ligi spadły Szczakowianka oraz beniaminek – Hetman Zamość. W odwrotną stronę powędrowały natomiast Stomil Olsztyn oraz Odra Opole.

Cele na przyszły sezon były w miarę jasne – chciałem obronić trzecie miejsce i powoli przebudowywać drużynę pod kątem rywalizacji z najlepszymi. Na razie dysponowaliśmy zbyt małym budżetem, aby poważnie myśleć o zdetronizowaniu klubów z Glasgow, więc musieliśmy realnie spojrzeć na nasze szansę i nie porywać się z motyką na słońce. Bardzo ważne będzie odpowiednie przygotowanie zespołu w okresie przedsezonowym. Liczę, że liczna gromada piłkarzy, która zamelduje się w Edynburgu wraz z otwarciem okienka transferowego będzie dla nas prawdziwym wzmocnieniem. Mój model prowadzenia drużyny jest bardzo aktywny. W wakacje nie zamierzałem próżnować tylko pracować nad przebudową zespołu. Kilku zawodników chciałbym wymienić ze względu na słabą postawę w minionym sezonie, natomiast kolejni będą powoli odchodzić na emeryturę i również im trzeba będzie znaleźć zastępców. Niecierpliwie czekam także na rozgrywki Pucharu UEFA. Mam nadzieję, że nie będziemy mieli pecha w losowaniach i uda nam się przejść przez kilka rund – szczerze mówiąc, marzy mi się ćwierćfinał. Puchar UEFA to dla nas niepowtarzalna szansa na poprawienie reputacji naszego klubu oraz stanu konta. Wierzę także, iż inne szkockie kluby reprezentujące kraj w europejskich pucharach również nie zawiodą i nasza liga zdobędzie kilka cennych punktów do klasyfikacji i być może uda nam się wskoczyć przed Holandię i Rosję? Na to i na kilka innych pytań odpowiedź przyniesie kolejny sezon.

O artykule
Kategoria: Kariery
Podkategoria: CM 01/02
Dodano: 11.04.2010

Liczba wyświetleń: 1391

Średnia ocen: 6.00



Komentarze
Shox
Super praca, fajnie się czytało :D
19 kwietnia 2010 18:06


 


Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu