Dzień dobry, o, widzę, że do wszystkich dotarła wiadomość o przeniesieniu zajęć do większej sali, cieszę się. Dziękuję wszystkim za tak spory odzew po pierwszym wykładzie, mam teraz pełne ręce roboty. Ale spokojnie, dam sobie radę. Kontynuujemy nasz cykl wykładów. Dzisiaj przedstawię Wam klub dość zapomniany, jednak niewątpliwie niesamowicie zasłużony. Przed Wami...
Stade de Reims – żyjąc historią.

Rys historyczny.
Wynalezienie jakichkolwiek informacji o SdR chociażby po angielsku jest niezwykle ciężkim zadaniem, a oficjalna strona klubu jest tylko i wyłącznie po francusku, którego niestety nie znam. Oto jedyne, czego się dowiedziałem – Stade Reims było najlepszą francuską ekipą lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, dochodząc wtenczas do dwóch finałów prestiżowego Pucharu Mistrzów (dzisiejszej Ligi Mistrzów). Niestety, za każdym razem Francuzi trafiali na najlepszą wtedy drużynę – Real Madryt. W składzie Reims były wówczas tak znakomite nazwiska jak Raymond Kopa, Just Fontaine (król strzelców MŚ 1958, ustanowił rekord nie pobity do dziś – trzynaście bramek), Michel Hidalgo (późniejszy Mistrz Europy jako menadżer – ME w 1984). W następnych latach przez klub nie przewinęło się dużo zawodników, można w sumie wspomnieć o Carlosie Bianchim i byłej gwieździe Arsenalu Londyn – Robercie Piresie. Jeszcze jako ciekawostkę dodam, że oryginalna nazwa klubu tłumaczy się jako „Stowarzyszenie sportowe Parku Pommery”. Tenże park jest głównym miejscem spotkań w Reims. Klub stał się w pełni profesjonalnym w roku 1935, jednakże pięćdziesiąt sześć lat później stracił to miano. Obecnie znowu może się chlubić statusem drużyny zawodowej. Dla potwierdzenia potęgi Stade de Reims sprzed ponad pięćdziesięciu lat temu zamieszczam na ekranie listę sukcesów.
6 razy mistrz Francji: 1949, 1953, 1955, 1958, 1960, 1962
2 razy finalista Pucharu Europy Mistrzów Krajowych: 1956, 1959
3 razy wicemistrz Francji: 1947, 1954, 1963
2 razy zdobywca Pucharu Francji: 1950, 1958
finalista Pucharu Francji: 1977
mistrz Ligue 2: 1966
amatorski mistrz Francji: 1935
mistrz DH Nord-Est: 1935
mistrz Szampanii: 1994
występy w Ligue 1: 1939 - 1943, 1944 - 1964, 1966/1967 i 1970 – 1979
Na starcie.
Parę uprzejmości z prezesem, który informuje, że gramy na trzecim szczeblu francuskich rozgrywek. Niżej mamy tylko dno i tonę mułu, gdyż spadek do czwartej ligi oznaczałby cały sezon jakże atrakcyjnych pojedynków z zespołami rezerw klubów z Ligue Une. Czego wymaga od nas szef? Oczywiście, chce się wydostać z tego bagna, więc jeśli nie wywalczymy awansu, nie mamy co marzyć o przedłużeniu kontraktu. Proste? Proste. Na całe szczęście pan prezes Jean-Pierre Caillot nie poskąpi grosza i żeby wesprzeć drużynę w drodze do awansu, otrzymamy wcale nie mało, bo aż 650 tysięcy funtów. Jak na trzecią ligę francuską to wręcz wymarzone warunki finansowe. Niestety, będziemy musieli się pożegnać z kilkoma piecuchami, gdyż przekraczamy budżet płac o 5 tysięcy tygodniowo. No, chyba że obiecamy szefowi, iż bez względu na wszystko zdominujemy ligę i wejdziemy do Ligue Deux z pierwszego miejsca. Wtedy boss dorzuci kolejne 150 tysięcy na transfery i 3 tysiące na płace. Ale myślę, że nie warto ryzykować, więc zostajemy przy pierwotnych założeniach zarządu. Szybko ściskamy rękę prezesowi i mając ze sobą rozmówki polsko-francuskie wyruszamy na stadion.

A ten wygląda cudownie, oczywiście jak na warunki Championnat National (bo tak nazywa się trzecia liga francuska). Pomimo iż został zbudowany z myślą o MŚ... 1938, nie jest wcale kupą cegieł i masą betonu, ale naprawdę zadbanym obiektem, który został przebudowany niecałe dwa lata temu. Może pomieścić 21684 ludzi, ale nie spodziewajmy się takich tłumów w trzeciej lidze. Chociaż... kto wie, może dobra gra przyciągnie widzów? Nie powinniśmy narzekać też na zaplecze sportowe. Będziemy dysponować przeciętną bazą treningową i zadowalającymi obiektami młodzieżowymi. VIP-y też nie powinny narzekać, gdyż odpowiednio przygotowane loże już czekają na odwiedziny.
Tradycyjnie już przed daniem głównym musi nastąpić przystawka – sztab szkoleniowy. Zobaczmy, co zastaniemy na miejscu.
Cóż... mówiąc szczerze, sztab mamy niezły. Asystenta – Huberta Fourniera zostawimy, lepszego na nasze warunki trudno będzie znaleźć. Podobnie sprawa ma się z trenerem juniorów – Stephanem Laquaitem. Kto nadaje się do wyrzucenia? Myślę, że możemy się pozbyć scouta, trenera siłowego i fizjoterapeuty. Pomimo faktu, że coś o swoim fachu wiedzą, istnieje spore prawdopodobieństwo, że znajdzie się ktoś lepszy. Kto na wolne miejsca? Na scouta nadają się Eric Lobos i Richard Bettoni. Jako specjalistę od siły zatrudnimy Michela Dufoura, a jeśli chodzi o medycynę, proponuję podkupić Laurenta Crozala, który aktualnie pracuje w czwartoligowym Chamois Niort, i myślę, że warto wyłożyć 35 tysięcy za równie dobrego fizjoterapeutę. Zaprzęgnijcie do pracy jeszcze z dwóch, trzech trenerów i sztab szkoleniowy skompletowany.
Tyle, jeśli chodzi o kadrę szkoleniową, czas więc zabrać się za danie dnia, gwóźdź programu, główną atrakcję, dobra, rozpędziłem się, po prostu przejdźmy do opisywania kadry.
Jednym słowem, a raczej czterema – syf, kiła i Grzegorz Krychowiak. Oczywiście żartuję. Skład nie wygląda aż tak tragicznie, ale dobrze też nie jest. Zacznijmy jednak od plusów. Gwiazdą i ulubieńcem kibiców jest trzydziestoletni Cedric Faure, środkowy napastnik. Jak na gwiazdę przystało, zarabia znacznie więcej niż pozostali zawodnicy. Aha, czyli już wiemy kto odpowiada za komin płacowy. Tak! Gdyby Cedric dostawał co tydzień tyle, ile reszta graczy, o problemie z budżetem płac nikt by nie słyszał. Najchętniej wyrzuciłbym Cedrica na zbitą skorupę, ale tak ryzykowne posunięcie na starcie kariery nie wróży niczego dobrego. Wracając do bramki – wypożyczony Thibault Ferrand i doświadczony Johan Liebuis zapewniają spokój w „klatce”. W obronie świetnie będą się spisywali Alexandre Barbier i Brahim Thiam, jednak ten drugi ma już trzydzieści pięć lat na karku, więc trzeba poważnie pomyśleć nad sprowadzeniem nowego środkowego obrońcy. Boki obrony są w porządku, Mickael Tacalfred i Julien Ielsch to solidni gracze i ewentualnie potrzebny będzie ktoś, kto wypełni lukę w razie ich nieobecności. O środek pomocy też nie mamy się na razie co martwić. Głównie za sprawą Grzegorza Krychowiaka, młodego pomocnika wypożyczonego z Bordeaux. Na pewno za wsparcie dla Polaka będzie służył Thomas Gamiette. Jeśli chodzi o skrzydła, sytuacja wygląda trochę gorzej, mówiąc szczerze – najgorzej w całym zespole. Na obecną chwilę dysponujemy jednym (jednym!) klasowym skrzydłowym – Ludovicem Gamboą. Na apogeum formy Odaira Fortesa musimy jeszcze zaczekać. Pozycja koniecznie do wzmocnienia! Średnich graczy też nie brakuje, żeby wymienić chociażby Johanna Trucheta, Clementa Tainmonta czy Dembę Toure. Teraz czas na piłkarzy, którzy grają piach i którym przydałoby się znaleźć nowy klub. Znalazłem takich trzech – Vincenta Loretina (BR), Shivę-Stara N’Zigou (OPP/Ś) i Jonathana Kodję (NŚ). Wszystkich panów proponujemy innym klubom i modlimy się, żeby ten szrot szybko zniknął z Reims. Co jednak sądzi asystent?
Okazało się, że wielkie umysły myślą podobnie i według Fourniera trzeba wzmocnić atak i prawe skrzydło, bo leżą. I kwiczą. Wyruszamy więc na polowanie... Jeśli wejdziecie w wyszukiwarkę i ustawicie w filtrach: bez kontraktu, Waszym oczom ukaże się mniej więcej 1350 nazwisk. Szukamy najpierw napastnika i prawoskrzydłowego, potem rozglądamy się za okazjami. Najlepszymi kandydatami na pozycję atakującego wydają się być: Nenad Jestrović i Collins John, natomiast na skrzydło natychmiast trzeba (powtarzam, trzeba!) zatrudnić Andy’ego Van Der Meyde. Gdyby jednak nie udało się wyjąć Holendra, na tę pozycję nadaje się zarówno Imants Bleidelis jak i Joseph Desire-Job, pomimo tego, że jest on domyślnie napastnikiem. Może to i nawet lepiej, warto mieć wszechstronnego gracza w zespole. Co jeśli chodzi o okazje? Mamy sporą szansę na zabezpieczenie boków obrony za pomocą dwóch cenionych graczy – Salomona Olembe i Laurena. Tak więc jak sami widzicie, pole do popisu, jeśli chodzi o wolne transfery, jest spore. Natomiast na liście transferowej za nasze pieniądze ciężko będzie kogokolwiek kupić. Inaczej sprawa ma się z wypożyczeniami. Tu możemy ściągnąć kilku ciekawych, młodych grajków, lecz niestety, przepisy nie pozwalają na więcej niż dwa wypożyczenia w sezonie, co oznacza, że jeśli wpadnie nam w oko jakiś gracz, będziemy musieli pożegnać się albo z Ferrandem albo z Krychowiakiem.
Jeszcze słówko o kondycji finansowej naszej dzisiejszej kandydatury. Wszystko wygląda bardzo stabilnie, mamy około 3,5 miliona na plusie, a gdyby udało się spieniężyć karty niechcianych zawodników, do budżetu transferowego przeleje się 55% otrzymanej sumy. Co najważniejsze, zarząd Stade de Reims nie zaciągnął żadnych długów, tak więc nie mamy co spłacać.
Podsumowanie
Stade de Reims to niewątpliwie niezwykle zasłużony dla francuskiej piłki klub. Z pewnością miło by było zobaczyć tą drużynę z powrotem na szczycie Ligue Une. Wyzwanie jest jednak niemałe, trzeba się sporo natrudzić, żeby wyciągnąć Reims z otchłani trzeciej ligi i wyprowadzić klub na szczyt. Moim zdaniem jest to zadanie dla bardziej doświadczonych menadżerów, bowiem może okazać się, że wygrane w lidze nie przyjdą tak łatwo, a jak wspomniałem wcześniej, zarząd nie zaakceptuje niczego oprócz awansu. Summa summarum, daję mocne cztery w pięciogwiazdkowej skali. Dziękuję, to tyle na dzisiaj. Aha, proszę o zgłaszanie wszelkich niedociągnięć. Również mile widziane będą ewentualne spostrzeżenia na temat tego, co jeszcze oprócz informacji zawartych wyżej chcielibyście zobaczyć podczas następnego wykładu. Do zobaczenia już niedługo.
Doktorze, rzeczywiście rozważasz grę SdR czy to tylko chwyt marketingowy? :>
Polecam jeszcze Carl Zeiss Jena i 1.FC Magdeburg
Sprawdziłem jeszcze na Chromie - i na nim, i na FF ten artykuł się mi wczytuję w nowej zakładce, a nie w tej samem, jak powinno być. Ciekawe czemu :k
Też właśnie się zdziwiłem, kiedy mi się otworzyło w nowej zakładce, gdzie wszystko inne na tej stronie otwiera się zawsze w tej samej...
wygrać 2 lige (nie pamiętam jak się zwie nazwa tych rozgrywek)