Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

Jedyny wybór cz.3

Na czwarte spotkanie ligowe, zgodnie z planem, przybył silny desant z Turnhout. W naszej bramce, w nagrodę za znakomitą pracę na treningach, stanął Clepkens. Nie okazało się to specjalnie trafnym posunięciem z punktu widzenia wyniku spotkania, ale przecież kiedyś musi zdobyć doświadczenie. Spisywał się dzielnie, aż do 40 minuty. Niestety zamieszanie w polu karnym i lekka dezorientacja sprawiły, że van Rijn bez problemów wpakował piłkę do siatki. W pierwszej połowie więcej bramek nie padło, ale za to w drugiej nasi kibice mieli powód do świętowania. W polu karnym popchnięty został Galeri i sędzia podyktował jedenastkę. Do piłki podszedł, zgodnie z zasadą do trzech razy sztuka, Schauwers i tym razem nie zawiódł. Więcej goli nie padło, ale remis był zdecydowanie sprawiedliwym wynikiem.

WS Woluwè – Turnhout 1 – 1
40’ van Rijn
56’ Schauwers (kar.)

Widzów: 273


Wyjazd do Denderleeuw z początku nie zapowiadał się na katastrofę. Już w 29 minucie Issankoy fantastyczną główką dał nam prowadzenie. Nieszczęście zaczęło się od koszmarnego błędu Axforda w 51 minucie. W niegroźnej sytuacji ściął z nóg Francisa i sędzia nie miał wyjścia. Jedenastkę na bramkę zamienił Persoons, a ledwie dziesięć minut później ten sam piłkarz mógł świętować zdobycie drugiej bramki w meczu. Oczywiście, po raz kolejny, po szkolnym błędzie Axforda.

FCV Dender – WS Woluwè 2 – 1
29’ Issankoy
51’ Persoons (kar.)
62’ Persoons

Widzów: 1030

- Widzę, że przegrywanie wchodzi ci w krew. – złośliwie zauważył Staszek.
- Śmiej się, śmiej. Dosyć pobłażania. Zobaczysz jak ich wezmę do galopu!
- Pożyjemy zobaczymy. – dodał z powątpiewającym uśmieszkiem Staszek – Zresztą teraz i tak czeka cię seria meczy z absolutnymi faworytami więc nie rób sobie złudzeń. – poklepał mnie po ramieniu.



Pierwszymi w kolejce, którzy według ekspertów mieli nas rozjechać, była ekipa Maldegem. Nie po to jednak całymi dniami ćwiczyliśmy celność, żeby łatwo się poddawać. Już w pierwszej minucie Beytullah pokazał gościom, że nie przyjechali tu na piknik. Precyzyjny strzał głową godzien był najwyższego uznania. Już 30 minut później ten sam zawodnik pokazał wszystkim, dlaczego jest podstawowym lewoskrzydłowym i potężnym strzałem ze skraju pola karnego poprawił wynik na 2 – 0. Na kolejną bramkę nie musieliśmy długo czekać. Sakanoko atomowym strzałem z 30 metrów ustalił wynik do przerwy. Po zmianie stron goście odpowiedzieli jednym trafieniem Notte, ale rzut karny podyktowany w 68 minucie całkowicie podciął im skrzydła.

WS Woluwè – Maldegem 4 – 1
1’ Beytullah
30’ Beytullah
41’ Sakanoko
47’ Notte
68’ Omonga (kar.)

Widzów: 883


RC Mechelen, aż do naszego przyjazdu cieszyło się z serii sześciu meczy bez porażki. Uznaliśmy, że najwyższy czas to zmienić! Co prawda pierwsza połowa upłynęła na wzajemnym sondowaniu, ale w drugiej to nam udało się wyciągnąć właściwe wnioski. Najpierw niezawodny Beytullah, a w 74 minucie Huet ustalił wynik tego wyjątkowo nudnego spotkania. Ale czy ważne jest piękno gry jeśli przywozi się trzy punkty z gorącego terenu?

RC Mechelen – WS Woluwè 0 – 2
53’ Beytullah
74’ Huet

Widzów: 1147

- Widzisz? A nie mówiłem??
- Mówiłeś. Chylę głowę przed mym mistrzem.
- Przestań się wygłupiać!
- Sam zacząłeś… Zresztą dwie wygrane z rzędu to mógł być przypadek.
- Jasssne.
- Teraz też nie przyszli na nas tylko na Torhout? – zapytałem Staszka
- Zadajesz wyjątkowo trudne pytania. Wygląda na to, że pobiliśmy rekord. Trzymaj tak dalej to stadion trzeba będzie przebudować.


Ponad dwa tysiące kibiców na trybunach odrobinę usztywniło drużynę. Nie na tyle jednak, aby N’Goh nie dał rady pociągnąć prawym skrzydłem i precyzyjnym podaniem uruchomić niezawodnego Sakanoko. Na nasze nieszczęście bardzo szybko okazało się, że gramy 12 na 10. I nie mam tu na myśli sędziego, a naszego własnego zawodnika. Trzy minuty po zdobyciu bramki przez Sakanoko, do spokojnie prowadzącego piłkę N’Goha podbiegł Issankoy i ku ogólnemu zdumieniu popchnął go, odebrał piłkę i podał do dwóch stojących samotnie w polu karnym zawodników gości. Serce mi zamarło. Zdrajca na własnej krwi wyhodowany. Już widziałem kibiców szykujących się do rozerwania Issankoya na strzępy, a że nie chciałem się pozbawiać tej niewątpliwej przyjemności, dałem znak ochroniarzom, żeby go ściągnęli do szatni. Zdjęcie Issankoya zaowocowało naszą natychmiastową i absolutną dominacją. W 45 minucie Sakanoko zdobył po fantastycznym rajdzie swoją drugą bramkę, w 67 Galeri pogrążył Torhout.

WS Woluwè – Torhout 3 – 1
34’ Sakanoko
37’ Delrue
45’ Sakanoko
67’ Galeri

Widzów: 2160

- Co z nim zrobić szefie?
- Moment. Muszę spokojnie pomyśleć. Co prawda okazał się bezczelnym łapownikiem, ale przecież nie można rezygnować tak szybko z człowieka.
- Znaleźliśmy pieniądze. – do gabinetu wkroczył Staszek z niewielką kopertą w ręku.
- Gdzie były?
- To amator. Zostawił w szatni.
- Za ile zdradziłeś Judaszu? – wysyczałem do Issankoya
- W kopercie jest trzy tysiące, ale niewykluczone, że po meczu miał dostać więcej. – dodał Staszek.
Blaise kulił się na krześle bojąc się nam spojrzeć w oczy.
- Zdajesz sobie sprawę jak byś wyglądał gdybyśmy cię teraz wydali w ręce Klubu Kibica?
Issankoy zadrżał.
- Rezygnować z niego nie będę. Musi odpokutować swoją głupotę. Póki co niech poczuje w nogach ile jest warte te trzy tysiące, których już na oczy nie zobaczy. Staszek weź dwóch ochroniarzy i przypilnujcie, żeby do samego rana dymał okrążenia wokół boiska. Później pomyślimy co dalej.
- A nadgodziny pisać im normalnie? – zapytał rozsądnie Staszek
- Nie. Nic nie pisz. To fucha za którą płaci nasz delikwent. Te 3 tysiące są dla was do podziału.


Paskudna atmosfera jaka zapanowała w zespole po wyskoku Issankoya dała się we znaki już w kolejnym spotkaniu. Ponad dwa tysiące kibiców oglądało nasze nędzne wysiłki, aby wykrzesać choć odrobinę motywacji. Tej motywacji wystarczyło na to, aby w 39 minucie faulować w polu karnym napastnika gości. Compernolle jedenastkę oczywiście wykorzystał, a nasze samopoczucie przeszło do stanu wisielczego. Odrobinę nadziei wlał w serca kibiców niezawodny Sakanoko, strzelając dwa szybkie gole, ale Waregem nie pozwoliło nam się z nich cieszyć. Najpierw Boydens, a później Compernolle ustalili wynik spotkania na 2 – 3.

WS Woluwè – RC Waregem 2 – 3
39’ (kar.), 87’ Compernolle
46’, 57’ Sakanoko
64’ Boydens

Widzów: 2256

- Staszek, coś z tym trzeba zrobić! Przecież jak tak dalej pójdzie to cała nasza praca, włożona w zorganizowanie tej drużyny, pójdzie w łeb.
- Faktycznie. Morale w szatni leży. Na dodatek wszyscy są wściekli na Issankoya i nie chcą z nim trenować. Tylko co na to poradzić?
- Może spróbuję jakoś przemówić im do rozumu. Taki jeden wybryk nie może rozbić ducha drużyny.
- Spróbuj, chociaż nie bardzo wierzę w sukces. Przy okazji, słyszałeś najnowszą nowinę?
- Jaką?
- Issankoy wyleciał z roboty.
- Żartujesz??
- Niestety nie. Jego szef okazał się kibicem Woluwè…

Godzinę później.
- No, stary!! Takich przemówień to by się Pierwszy Sekretarz nie powstydził. Wielka przyszłość przed tobą. – jawnie kpił Staszek.
- Oj, zamknij się! Tonący brzytwy się chwyta!


Na mecz wyjazdowy do Willebroek jechałem pełen najgorszych obaw. Na szczęście bezpodstawnie. Zespół z wyjątkiem kompletnie załamanego Issankoya spisywał się fantastycznie. Galeri i Sakanoko robili co chcieli z obroną rywali, aż trzykrotnie do przerwy wpisując się na listę strzelców. Po zmianie stron Galeri dorzucił kolejną bramkę, a gdy w 66 minucie sędzia wyrzucił Calomme z boiska, za faul taktyczny, stało się jasne, że gospodarze nic już nie zwojują. Ładnym akcentem na koniec spotkania było skompletowanie hat-tricka przez Sakanoko i już mogliśmy się w znakomitych humorach szykować do kolejnej konfrontacji.

Willebroek – WS Woluwè 0 – 5
16’, 55’ Galeri
21’, 35’, 82’ Sakanoko

Widzów: 841

- Jest dobrze, ale nie bardzo dobrze.
- Nie oczekujesz zbyt wiele? – zapytał Staszek
- Raczej za mało. Sam zobacz, chwila nieuwagi i z podpory prawego skrzydła mamy niezdarną łamagę, której nie można zaufać. Trzeba będzie chłopaka podbudować psychicznie, bo nie chcę z niego rezygnować.
- Mogę spróbować pogadać z jego dawnym szefem, a jak to nie przyniesie efektu to poszukam mu innej roboty.
- Słusznie. Jak mu w tym pomożemy to może znowu w siebie uwierzy. Ale, ale. – zatrzymałem wychodzącego Staszka.- Chyba nie zamierzasz iść tam jako goniec?
- A wiesz, że zupełnie o tym zapomniałem… Tak się przyzwyczaiłem, że ten etat jest tylko dla picu…
- Mam dla ciebie nową propozycję. Otóż po ostatnich sukcesach zaczęło się snuć po klubie sporo lokalnych dziennikarzy, a my nie mamy rzecznika prasowego.
- Fajny pomysł. Zawsze chciałem, żeby mnie cytowano w gazetach.


Dwunastego listopada na Stade Fallon przyjechała dość słaba ekipa Rupel-Boom. Byliśmy na fali, a goście mieli być jedynie statystami. I byli! Wszyscy z wyjątkiem ich bramkarza. Polen dokonywał takich cudów zręczności, że ręce same składały się do oklasków. Spektakl piękny, ale co z tego? Dwa punkty umknęły w siną dal…

WS Woluwè – Rupel-Boom 0 – 0

Widzów: 265

- Przynajmniej nie mamy daleko. – powiedziałem do Staszka przed meczem 6 rundy Pucharu Belgii, w której los przydzielił nam ekipę pierwszoligowego FC Bruksela.
- Niby tak, ale wolałbym pojechać dalej, byle tylko mieć szansę na wygraną.
- Szansa jest zawsze. – odparłem bez przekonania.


A jednak byłem zadowolony z postawy drużyny. Co prawda od samego początku jedyne na co nas było stać to rozpaczliwa próba obrony własnej bramki, ale za to z jakim wdziękiem i zaciętością. Niestety sama wola walki nie wystarczyła. W 30 minucie Chapuis spokojnie minął dwóch obrońców i ustalił wynik do przerwy na 1 – 0. Po zmianie stron gra toczyła się spokojnym rytmem. FC Bruksela atakowała, a my się broniliśmy. Aż do 63 minuty! Po nadmiernie nonszalanckim zagraniu bramkarza gospodarzy, Galeri stanął przed szansą umieszczenia piłki, z połowy boiska, w pustej bramce. I nie zmarnował okazji! Nagle wynik stał się prawdziwą sensacją. Jeszcze ciekawiej zrobiło się w 88 minucie. Kolejny głupi błąd obrońców i nagle sam na sam z bramkarzem znalazł się Ismailovski. Strzał w krótki róg i prowadzimy 1 – 2!! To jednak wszystko na co nas było stać. W samej końcówce zabrakło odrobiny sił i koncentracji. Voskoboinikov na sekundy przed końcowym gwizdkiem strzelił wyrównującą bramkę. W dogrywce, podrażnieni niespodziewanymi kłopotami gospodarze, nie dali nam ani chwili oddechu i w 103 minucie strzelili zwycięską bramkę. W szatni zdołałem powiedzieć tylko jedno: „Jestem z was dumny!”

FC Bruksela – WS Woluwè 3 – 2 (dogr.)
30’ Chapuis
63’ Galeri
88’ Ismailovski
90’ Voskoboinikov
103’ Niçoise

Widzów: 2814

- Oglądam to już siódmy raz i ciągle nie mogę się nadziwić jak to się stało. Jesteśmy we wszystkich dziennikach sportowych, a odebrałem już ponad dwadzieścia telefonów z prośbą o wywiad.
- Ciesz się tą chwilą. Przytrzeć nosa pierwszej lidze to prawdziwe wydarzenie. Jak Dawid i Goliat, tylko szkoda, że pod koniec kamyków do procy zabrakło.



Wymęczeni meczem pucharowym pojechaliśmy na arcytrudny pojedynek do wicelidera – Aalst. Gospodarze mieli już zapewniony udział w barażach o drugą ligę jako zwycięzcy pierwszej rundy rozgrywek. Od pierwszego gwizdka było widać, że nikt nie odpuści tego meczu. Praktycznie cała pierwszą połowę obie drużyny wzajemnie wymieniały ciosy. Pierwsi opuścili gardę piłkarze Aalst. W 43 minucie Galeri wyśmienitym strzałem dał nam prowadzenie. Na przerwę schodziliśmy jednak przy stanie remisowym. Vandamme ledwie dwie minuty po Galerim doprowadził do wyrównania. W drugiej połowie obraz gry się nie zmienił, ale jako pierwsi powód do radości mieli gospodarze. W 51 minucie, po błędzie Gerarda, Coppens umieścił piłkę w siatce. Na odpowiedź musieliśmy czekać, aż do 68 minuty. Dośrodkowanie N’Goha i Beytullah ustala wynik spotkania na 2 – 2.

Aalst – WS Woluwè 2 – 2
43’ Galeri
45’ Vandamme
51’ Coppens
68’ Beytullah

Widzów: 693

Trzy dni na regenerację to niewiele, zwłaszcza zważywszy na to jak męczące były ostatnie mecze, ale na szczęście wystarczyło. Do spotkania z Diegem przystąpiliśmy całkowicie wypoczęci. Zgodnie z zasadą stopniowego wprowadzania Issankoya na nowo do zespołu, kiedy w 3 minucie sędzia podyktował karnego, zdecydowałem iż to właśnie on będzie egzekutorem. Blaise swoją szansę wykorzystał i wyprowadził nas na prowadzenie. Przed przerwą, drogę do bramki gości znaleźli jeszcze Beytullah i niezawodny Sakanoko. W 52 minucie sędzia wyrzucił z boiska Willmsena i kibice mogli już oklaskiwać kolejne zwycięstwo zespołu.

WS Woluwè – Diegem 3 – 0
3’ Issankoy (kar.)
26’ Beytullah
34’ Sakanoko

Widzów: 1410

- Kupiliśmy pierwszego piłkarza.
- Żartujesz? – mina Staszka wyrażała bezgraniczne zdumienie – Do tej pory nikt nie chciał do nas przychodzić, bez względu na proponowane warunki!
- Widać kilka zwycięstw potrafi niektórych przekonać.
- Ile nas będzie kosztować?
- Rachunek z restauracji, za kolację z prezesem KFC Katelijne-Waver, na którym omówiliśmy tę transakcję.
- Tanio się wykpiłeś.
- Przecież mnie znasz! W każdym razie pierwszego stycznia dołączy do nas Koen Peeters, lat 24, mogący grać jako ofensywny pomocnik, albo napastnik.



Grudzień rozpoczęliśmy od wyjazdu do Wetteren. Zespół ze środka tabeli, ale mający aspiracje włączyć się do walki o awans. Zapowiadał się mecz walki. I na zapowiedziach się skończyło. Tak beznadziejnego widowiska dawno nie oglądano, ale przynajmniej końcowy wynik nie skrzywdził żadnej ze stron.

Wetteren – WS Woluwè 0 – 0

Widzów: 394

Ostatnie spotkanie rundy jesiennej czekało nas na własnym boisku. Przeciwnikiem była ciekawa drużyna Kapellen. Goście sprawili już kilka niespodzianek w sezonie, więc do meczu podchodziliśmy z bardzo ostrożnym optymizmem. Nasze obawy znalazły swe uzasadnienie już w drugiej minucie meczu. Gerardowi zachciało się potrenować drybling. Na nasze nieszczęście trafił na Severeynsa i co było do przewidzenia, Kapellen objęło prowadzenie. Na tym skończyły się emocje pierwszej połowy, a ja zostałem zmuszony do powiedzenia w szatni kilku cierpkich słów. Poskutkowało. Po przerwie ruszyliśmy do ataku z nowym animuszem. Dało to efekt już w 48 minucie. Przechwyt w środkowej części boiska, szybkie podanie do Sakanoko, a ten nie marnował w tym sezonie takich sytuacji. 76 minuta przyniosła niemal dokładną kopię poprzedniej sytuacji, z jedną tylko poprawką. Na wysokości zadania stanął bramkarz gości odbijając przed siebie strzał Sakanoko. Przy dobitce Hueta nie miał już jednak szans i mecz zakończyliśmy cennym zwycięstwem.

WS Woluwè – Kapellen 2 – 1
2’ Severeyns
48’ Sakanoko
76’ Huet

Widzów: 1791

- Runda jesienna zakończona. Poszło lepiej niż można się było spodziewać.
- Przed końcem roku jeszcze jeden mecz. Nie czas na odprężenie.
- No tak, ale to już właściwie formalność. Rewanż z Bornem i to na własnym stadionie, a pamiętasz jak ich zlaliśmy na wyjeździe.
- Owszem, ale wtedy mógł grać Sakanoko, a teraz jest zawieszony za kartki.
- Więc masz szansę sprawdzić dublerów.



Tak też się stało. Ostatni mecz 2005 roku potraktowaliśmy jak sparing. Iście świąteczna atmosfera na trybunach niezbyt pomagała w koncentracji, zarówno nam jak i mocno wystraszonym gościom. W ataku, zamiast zawieszonego Sakanoku, od pierwszej minuty zagrał Ismailovski i nie omieszkał za to podziękować. W 26 minucie, po podaniu Galeriego, silnym strzałem w okienko, dał nam prowadzenie. Ten gol wyraźnie rozruszał zawodników. W 32 minucie wynik na 2 – 0 podwyższył strzałem z dobrych 30 metrów Beersaert, a trzecią bramkę dołożył, wracający do dobrej formy, Issankoy. Goście odpowiedzieli honorowym trafieniem Brouwersa i usłyszeliśmy gwizdek kończący pierwszą połowę. Druga była popisem jednego aktora. Galeri, najpierw głową, a w końcówce precyzyjnym strzałem z 10 metrów, potwierdził naszą absolutną dominację.

WS Woluwè – Bornem 5 – 1
26’ Ismailovski
32’ Beersaert
38’ Issankoy
40’ Brouwers
46’, 90’ Galeri

Widzów: 1905

- Piękny akcent na koniec roku. Oby nowy zaczął się od równie mocnego uderzenia. – podsumował po meczu Staszek.

Tabela po 16 kolejkach:

Poz Inf Zespół Z R P ZdG StG R.B. Pkt
1. RC Waregem 11 2 3 35 17 +18 35
2. FCV Dender 9 5 2 28 14 +14 32
3. WS Woluwé 9 4 3 38 14 +24 31
4. (Br) Aalst 9 4 3 20 13 +7 31
5. RC Mechelen 8 4 4 22 13 +9 28
6. SW Harelbeke 8 3 5 18 12 +6 27
7. Turnhout 6 6 4 16 13 +3 24
8. Kapellen 6 5 5 19 16 +3 23
9. Rupel-Boom 4 8 4 10 11 -1 20
10. Watteren 5 4 7 18 19 -1 19
11. Torhout 4 6 6 19 26 -7 18
12. Willebroek 4 3 9 17 26 -9 15
13. Bornem 4 3 9 14 33 -19 15
14. Maldegem 5 9 9 9 22 -13 11
15. Diegem 2 5 9 6 20 -14 11
16. Nieuwkerken 1 5 10 10 30 -20 8
O artykule
Kategoria: Kariery
Podkategoria: FM 2006
Dodano: 01.03.2008

Liczba wyświetleń: 1083

Średnia ocen: 6.00



Komentarze


Z tym materiałem nie są powiązane żadne opinie.



Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu