Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

Regeni

Im dłużej gram, im więcej piłkarzy wyszperam na rynku transferowym, im większą rzeszę juniorów wytrenuję i wprowadzę do pierwszej drużyny, tym bardziej pozytywna nachodzi mnie refleksja - twórcy gry po kilku latach błądzenia jak dzieci we mgle nareszcie wydali narzędzie zbliżające fanów budowania zespołu na wychowankach do upragnionego celu: stworzenia zespołu łączącego najwyższą jakość z wielkimi sukcesami. Kilka lat prowadzenia różnych zespołów na różnych kontynentach w kilku różnych wersjach gry - poza FM 2009, z którym nie miałem przyjemności zarywać nocy - doprowadziło mnie do coraz większych rozczarowań. W każdej wersji gry prowadziłem eksperymenty, na wszelkie sposoby próbując dojść do sedna silnika odpowiadającego za generowanie piłkarzy wybitnych w FM, uciekałem się nawet do używania edytorów z czystej ciekawości - czy dzięki sztucznemu podpakowaniu, wyjątkowym treningom, olbrzymim nakładom finansowym, odpowiednim obciążeniom meczowym, uczynię z zespołu maszynkę do mielenia rywali?

Począwszy na FM 2005, skończywszy na wersji z 2008 roku przeżywałem rozczarowanie za rozczarowaniem. Apogeum zniechęcenia do gry osiągnąłem po serii eksperymentów na żywych organizmach stworzonych w FM 2008 - najlepiej odpowiadająca moim gustom wersja gry od czasów CM 03/04 okazała się najgorzej przygotowana pod kątem juniorskim. W poprzednich wersjach jeszcze fajnie prowadziło się zespoły stworzone z najlepszych graczy, choć pewnie mój Milan AD 2020 wypełniony największymi gwiazdami globu przegrałby sromotnie z Milanem AD 2010, nawet pełnym emerytów i rencistów, jak to bywało na początku gry. Niby wygrywało się wszystko, co się dało, niby ławkę grzali piłkarze, o których zabijały się potęgi piłkarskie, ale jednak to nie było to samo. FM 2008 był dla mnie olbrzymim rozczarowaniem, bo jak cudownie grało się przez osiem-dziesięć lat czasu gry, tak po tym czasie nagle tempo akcji spadało, efektowne akcji były coraz rzadsze, pressing słabł razem z gwałtownym spadkiem umiejętności fizycznych piłkarzy - tworzyłem drużyny złożone z drwali o fantastycznych parametrach fizycznych na środku obrony i pomocy, a pozycje ofensywne obstawiałem błyskotliwymi technikami z parametrami fizycznymi poniżej dziesięciu. Nie z własnej woli, silnik gry generował takich piłkarzy - nie było szarej strefy, albo dwudziestka w technice i ósemka w fizycznych atrybutach, albo dwudziestka w szybkości, ale w okolicach dziesiątki w technicznych. Jeden czy dwa wyjątki w skali globalnej to było dużo za mało.

Postanowiłem odpocząć od FM, stąd nie zdecydowałem się na zakup wersji 2009. Kto wie, czy z kolejną nie byłoby podobnie, gdyby nie data urodzin zbiegająca się z premierą nowej wersji gry - i odrobinę spóźniony prezent w postaci wersji 2010. Gra mnie zachwyca, to nie ulega wątpliwościom. Spełnia wszystkie moje dojrzałe oczekiwania, których dziecięce odpowiedniki zaspokajała wersja 03/04, co pokazuje skalę postępu. Nowy sprzęt zakupiony niedługo przed premierą tej gry dodatkowo pozwala mi na wykorzystywanie w pełni możliwości silnika.

I tak, wbrew uczelni, pracy, zdrowemu rozsądkowi - zatopiłem się w najnowszej wersji FM na całego. Stąd parę słów mojej refleksji na temat regenów w tej wersji gry i przyszłości jej silnika. Rozegrałem od grudnia zeszłego roku, lekko licząc kilkadziesiąt sezonów, z tego jakieś trzydzieści własnoręcznie, a co najmniej drugie tyle w celach badawczych. Efekty? Zadowalające. Zdecydowanie, względem poprzednich wersji gry, poprawiono wpływ edytora na rozwój młodych piłkarzy - gdy się weźmie piłkarza z CA 50 i PA 100 i zrobi z niego 100/200, to nijak się nowy Ronaldo czy Kaka nie narodzi, nie tylko nie rozwinie się w pełni, nawet jeśli taki zabieg zostanie dokonany w wieku 14-15 lat, ale również wzrost atrybutów nie będzie równomierny - uzyskamy doskonałego wykonawcę SFG czy napastnika z doskonale rozwiniętym odbiorem i kryciem, a nie opanowanego snajpera lub doskonałego w grze głową obrońcę. Sprawdziłem to na kilku klubach w ciągu wielu sezonów, nie ma mowy o błędzie statystycznym - podpakowanie szkółki młodzieżowej o kilkadziesiąt punktów CA/PA da nam lepszych piłkarzy, co jest jasne, ale nie dobrych czy wybitnych piłkarzy. Zauważyłem, że taki zabieg doprowadza do stworzenia gwiazd zespołów o klasę gorszych od prowadzonych - podpakowane gwiazdeczki szkółki Milanu grają pierwsze skrzypce w Ligue 2, Serie B czy szwajcarskiej lidze, podpakowani wychowankowie Amiens to gwiazdy Ligi Krajowej we Francji czy niższych lig szwajcarskich, ale nic ponadto - zakup takich zawodników do zespołów odpowiadających ich potencjałowi skończy się katastrofą. Nawet stworzenie od podstaw własnego odpowiednika o doskonałych umiejętnościach w FM nie jest proste - próbowałem kilka razy z różnymi skutkami, za każdym razem "moja" postać lądowała w największych klubach grając pierwsze skrzypce, ale raczej ze względu na potencjał maksymalny niż rozwinięte umiejętności. W FM 2006 czy nawet 2008 było to prostsze - po paru latach własny odpowiednik przerastał Nestę i Ferdinanda o głowę, w najnowszej wersji o to bardzo trudno. Zdecydowanie bardziej cieszy oko efekt wyszukiwania, nawet wspomaganego dodatkowymi programami, nowych piłkarzy do zespołów.

Przeprowadziłem jakiś czas temu prosty eksperyment - po paru latach na urlopie wziąłem najlepszych siedemnasto- i dziewiętnastolatków świata do trzech zespołów z trzech najlepszych lig zamieniając ich z tamtejszymi rezerwowymi. Ustawiłem parę lat urlopu i sprawdziłem, co się stało - oczywiście pierwsza wersja eksperymentu była klapą, bo bystrzaki prowadzące te zespoły wysprzedały talenty sprowadzając piłkarzy już gotowych do gry, ale wprowadzenie do drużyn jeszcze większej ilości młodych piłkarzy pozwoliło mi na uzyskanie większej ilości piłkarzy do przebadania - wirtualni managerowie nie mogli wysprzedać wszystkich, bo w klubie ostało się tylko kilku dojrzałych piłkarzy i kilkudziesięciu młokosów, przez co zawsze co najmniej kilkunastu mogłem zaobserwować. Wcześniej odpowiednio rozwinąłem bazę treningową i sztab szkoleniowy - nie do ideału, ale do poziomu dającego gwarancję rozwoju młodym i poczekałem parę lat - wyniki na tle FM 2006 i 2008 bardzo zadowalające - na pewno sprzedawano mniej piłkarzy utalentowanych, choć nadal się zdarzały takie przypadki.

Młode talenty, przeze mnie wprowadzone do tych zespołów i w nich ogrywane, osiągnęły status międzynarodowych gwiazd zasłużenie - a nie ze względu na słabiutką konkurencję. W FM 2010 różnica między dwójką piłkarzy z CA 180 - istniejącym już w bazie a regenem - była zdecydowanie mniejsza od tej, jaka dzieliła ich odpowiedników z poprzednich wersji gry. Nadal była wyraźna - przez cały mój czas spędzony przy grze w kilkudziesięciu alternatywnych rzeczywistościach nigdy nie ujrzałem piłkarzy wszechstronnych jak C. Ronaldo, Kaka czy Villa, nigdy nie ujrzałem rozgrywającego rodzaju Pirlo czy defensywnego pomocnika rodzaju Essiena, na pewno jednak była mniejsza niż wcześniej. Smuci mnie powiększanie granic w futbolu reprezentacyjnym - prawdziwą kopalnią talentów, na krótką metę - dekada 2010-2020 - dającą lepsze wyniki od Brazylii czy Argentyny jest Turcja, mistrz Europy A.D. 2020 i srebrny medalista MŚ 2018. Dziwne? Tak jest co i rusz w FM, zawsze rodzą się tam kolosalne talenty. Podobnie jest w Portugalii, niezłe wyniki daje szkolenie piłkarzy w Czechach, oczywiście Brazylia czy Argentyna, ale już mniejsze kraje Ameryki Płd., reszta krajów Europy Wschodniej czy właściwie cała Azja stoją w miejscu. W efekcie po kilkunastu latach gry nie ma właściwie możliwości, by w stawce pojawiła się nowa ekipa na miarę Urugwaju z minionych MŚ 2010 - medale dzieli między sobą kilka ekip, różnica między absolutną czołówką, pi razy oko dziesięć krajów, a zespołem numer jedenaście jest olbrzymia.

Po przejściu na emeryturę młodych talentów Polska najpierw słabnie, a później nie zmienia swojej pozycji przez wiele lat. Zmiany w rankingu? Minimalne i krótkotrwałe, ktoś zyska pięć pozycji, by zaraz wrócić na swoje miejsce. Ale do tego już doszedłem dawno temu, silnik FM pozwala na wybicie się geniusza na pustkowiu (choć rzadziej niż w rzeczywistości), ale już kilku mocnych piłkarzy na raz może narodzić się tylko w tych supermocarstwach. Wychowanie wielu młodych piłkarzy w FM 2010 prowadzi mnie do smutnej refleksji nad szklanym sufitem, w który zaczynają bić głową twórcy gry. Obserwując trendy światowego futbolu doprowadzające do minimalizacji atutu doświadczenia i tworzenia z młokosów ledwo wychodzących z juniorów gigantów światowego futbolu stworzyli silnik gry, w którym już z siedemnastolatków masowo - a nie jak w rzeczywistości z najwybitniejszych jednostek jak Fabregas - można tworzyć piłkarzy godnych pierwszej drużyny w mocnych zespołach.

Składają się na to dwa najważniejsze elementy: płaska krzywa wzrostu piłkarzy; wąski przedział atrybutów. Ze względu na płaską krzywą wzrostu nie można zaobserwować eksplozji talentów, jakimi fascynują się kibice - przykłady z tego sezonu można mnożyć, z Muellerem na czele, wszyscy znają przypadki nagłych postępów młodych piłkarzy. W FM jest to jednak spowolnione, czy sensownie? - nie wiem, musiałby wypowiedzieć się ktoś, kto takiego piłkarza na co dzień obserwuje na treningach, przykładem na polskim podwórku może być taki Sobiech, Glik, Sadlok, czy wcześniej Matusiak, Brożek, Garguła, piłkarze, którzy grając parę lat przeciętnie nagle mają sezon życia i stabilizują, lub nie, formę na odpowiednim poziomie. Tyczy się to młodych piłkarzy w ograniczonym zakresie, ale jednak - wyobraża ktoś sobie w FM tak nagły postęp, jaki zaprezentował Mueller, czy parę lat temu Messi? Ja się z takim przypadkiem nie spotkałem.

Podobnie sprawa wygląda z formą - piłkarze grają lepiej lub gorzej, jednak zawsze na miarę widełek potencjału - nieprawdopodobieństwem jest, by zawodnik przeciętny był w stanie złapać wielką formę i czarować umiejętnościami – jak kiedyś Piechna - jeśli nie ma odpowiednich atrybutów. Ale to temat na osobne rozważania. Istotne dla mnie jest jednak to, że rozwój młodego piłkarza w FM zawsze rozwija się stopniowo - ściągamy piłkarza i szufladkujemy go w odpowiedniej kategorii umiejętności - pierwszy skład, ławka, trybuny, zespół młodzieżowy, jego ławka i trybuny. Nieprawdopodobieństwem jest, a przecież takie przypadki w rzeczywistości się zdarzają, by chłopak ściągnięty do pierwszego składu juniorów z miesiąca na miesiąc eksplodował talentem na miarę pierwszej jedenastki mocnego zespołu. W FM musi się on ograć, nabrać doświadczenia, zaadaptować szybciej lub wolniej, rozegrać parę(dziesiąt?) meczów w słabszym zespole, by w ogóle uzyskać umiejętności predestynujące go do gry w pierwszej jedenastce, ten wzrost atrybutów z rzadka postępuje o dwa na miesiąc, to jest zdecydowanie zbyt wolne moim zdaniem, zwłaszcza w kwestii atrybutów psychicznych, które mogą zmieniać się gwałtownie pod wpływem na przykład starszych kolegów - Brożek przy Frankowskim w trakcie jednych wakacji nabrał pewności siebie godnej podziwu, a wcześniej był pośmiewiskiem ligi, gdy dochodził do sytuacji podbramkowych. To jest kwestia zdecydowanie do modyfikacji, kto wie, czy nie gruntownej, rewolucyjnej. Modyfikacji jednak sensownej, bo jakikolwiek błąd w tym elemencie może przynieść więcej strat, niż korzyści.

Jeśli już o sam przedział atrybutów chodzi, programiści zderzają się ze szklanym sufitem w pełnym tego zwrotu znaczeniu. Razem z rozrostem bazy danych, dodawaniu do niej coraz to bardziej egzotycznych lig i niższych stopni rozgrywek, włączaniu do bazy bezrobotnych piłkarzy z Antyli i Wysp Samoa, razem z postępem technologicznym, zaopatrzeniem graczy FM w maszyny zdolne do przetwarzania milionów danych w trakcie rozgrywki, o których nie marzyli konstruktorzy CM 01/02, wychodzi na jaw słabość obecnego systemu atrybutów. Nigdy nie grałem w wersje CM wyposażone w przedział metryczny 1-100, jednakże potrafię sobie wyobrazić skuteczne jego działanie w najnowszym FM. Wystarczy spojrzeć na sytuację pod kątem techniki - piłkarze z polskiej ligi, którzy mają problem z prostym podaniem do przodu górą, którym brakuje umiejętności poszerzenia wachlarzu zwodów do dwóch lub trzech, są największymi beneficjentami obecnego systemu, w którym przeciętny piłkarz ligi polskiej ma podobną technikę do przeciętnego piłkarza ligi hiszpańskiej czy angielskiej. Jak to wygląda w rzeczywistości - każdy dobrze wie.

Beneficjentami też takiego systemu są juniorzy w całej grze. Im niższa liga, tym łatwiej z piętnastolatka zrobić podstawowego piłkarza druzyny, choć wiadomo, że różnicę w wydolności czy sile można spokojnie wyrazić w większych liczbach, niż te, które daje nam do dyspozycji FM. Wybrykiem takiego systemu jest środkowy obrońca wspominanych mistrzów Europy z Turcji na rok 2020, który debiutował w kadrze w wieku osiemnastu lat, krótko po tym, jak wykupiłem go z ligi tureckiej. Już w tym wieku miał za sobą dwa sezony w pierwszym składzie w tureckiej ekstraklasie, co dla środkowego obrońcy jest nieprawdopodobne nie tylko ze względu na ograniczenia mentalne u trenerów, ale i predyspozycje piłkarza - przecież on w takim wieku nie ma prawa mieć odpowiednich umiejętności szybkościowych, siłowych, technicznych, nie mówiąc już o doświadczeniu. System gwałtownych wzrostów umiejętności nie przewiduje, atrybuty psychiczne są ograniczane przez PA i rosną razem z resztą atrybutów. Efektem jest to, że na dobrą sprawę osiemnasto- i dwudziestoośmioletniego piłkarza może nic nie różnić, jeśli tylko ten młodszy był wprowadzony odpowiednio wcześnie do pierwszej jedenastki, co też jest absurdem samym w sobie.

Pewnie, ktoś krzyknie - Fabregas, Messi byli w stanie grać tak dobrze już w takim wieku - ale jednak widać u nich wzrost możliwości razem z czasem, i to w makroskali pięciu-sześciu lat. W FM po trzech latach gry i treningów mają zagwarantowane prawie stuprocentowe wykorzystanie możliwości zawodnika, również tych psychicznych, co jest absurdalne. Słabość tego systemu widać też w innych porównaniach - w polskiej lidze da się znaleźć piłkarzy posiadających lepszą szybkość od Argentyńczyków, bo są losowani z tej malutkiej puli 200 CA/PA. Młodzi zawodnicy z ligi polskiej i hiszpańskiej posiadają, mając duży talent oczywiście, podobne możliwości, po jakimś czasie odpadki ze szkoły barcelońskiej są warte tyle samo, co odpadki z Wisły lub Legii. Rzeczywistość jest brutalna - dwudziestoletni wychowanek La Masii będzie wart więcej, niż dowolny polski dwudziestolatek, nawet jeśli nie przebije się w Barcelonie, z pewnością znajdzie zatrudnienie z miejsca w niezłym klubie europejskim, który dla wielu talentów polskich jest marzeniem.

System ograniczający możliwości piłkarskie do skali 1-20 jest zwyczajnie niewydolny, niewygodny, ograniczający nasze możliwości oceny piłkarza. Nie ma w grze pewnej stałej różnicy pomiędzy CA a PA, która wspomagałaby wyszukiwanie piłkarzy - dla przykładu przy różnicy trzydziestu punktów zawodnik rodzący się z 80 PA mógłby mieć najwyżej 50 na starcie. Efektem jest to, że niektórzy regeni wyglądają ciekawie na starcie gry, zdają się być sporymi talentami, scouci łykają ich temat prędko, po czym okazuje się, że już na starcie mieli wykorzystaną pełnie umiejętności i nici. Scouci są omylni, nie raz przy znakomitej ocenie potencjału mój scout stwierdzał, że piłkarz X gra na maksa, żeby za parę lat twierdzić tak samo, gdy w tym czasie ten młodzik zrobi wielki postęp. Ktoś powie - ryzyko gry, ryzyko biznesu, różne mogą być przyczyny spowolnienia rozwoju młodego piłkarza. Zgoda, pełna zgoda. Jednak przy systemie ścieśniającym oceny zawodników do ledwie dwudziestu punktów bardzo trudno wychwycić rzeczywisty talent na tle piłkarzy grających już w wieku siedemnastu lat na maksimum.

Jak temu zaradzić? Ano można by zmusić grę do tworzenia młodziutkich regenów z minimalnymi umiejętnościami i wielkim talentem, jak to bywa w rzeczywistości, ale tu skala 1-20 daje im gwarancję osiągnięcia pełni umiejętności nawet przed pełnoletniością i bez gwałtownych skoków atrybutów, o które apelowałem powyżej, a tylko przy systematycznym wzroście możliwości co parę miesięcy. Drugim sposobem jest ustawienie tej różnicy startowej między CA a PA, ale efekt będzie ten sam, co najwyżej szybciej ta różnica zostanie zniwelowana. I w ten sposób wracam do punktu wyjścia - zmiany systemu z 1-20 na 1-100, w efekcie z 1-200 CA/PA na 1-1000 CA/PA. Można to zrobić łatwo bez dokonywania rewolucji w grze - wystarczyłoby po kliknięciu na wartość atrybutu w skali 1-20 obok ekranu ze wzrostem atrybutów, jaki mamy obecnie, ujawniać wartość w skali 1-100, której wzrost moglibyśmy obserwować na wspomnianym wykresie.

Korzyści? Właściwie wyłączne - moglibyśmy obserwować wzrost atrybutów na dwóch skalach, rozróżniać możliwości piłkarzy na szerszym tle porównawczym, mielibyśmy możliwość wychwycenia drobniejszych postępów, no i co najważniejsze - spowolnilibyśmy wzrost młodych piłkarzy mniej utalentowanych bez potrzeby spowolniania tych najlepszych - jestem przekonany, że twórcy gry wymyśliliby sprytny algorytm promujący odpowiednie warunki treningu i formę. Upierając się przy systemie 1-20 FM skazuje się na grę quasi-realistyczną. To jeszcze nie jest najgorszy zarzut, bo wiadomo, że FM od ideału i rzeczywistości dzieli bardzo wiele, np. oczekiwane przeze mnie wprowadzenie agentów do bazy danych, które byłoby rewolucją na miarę powtórek wideo w meczach.

Dużo poważniej moim zdaniem brzmi zarzut pod adresem programistów - którzy zdając się na system 1-20, nie oddający głębi futbolu, sami się ograniczają, sami sobie wiążą ręce, sami skazują fanów na frustrację. Podejrzewam, że obecne możliwości komputerów już pozwalają na działanie takiego systemu jako dokładniejszego względem obecnego. Twórcy gry powinni iść w tym kierunku - zamiast udoskonalać tryb 3D, który i tak jest mniej wydolny taktycznie, zamiast poszerzać bazę danych gry o kolejnych stu piłkarzy na identycznym poziomie, z których gracz nie skorzysta, powinni zamontować w grze narzędzie pozwalające lepiej tych piłkarzy oceniać. Opcji do dorobienia jest wiele - wprowadzenie agentów, przekłamań do raportów scoutów w kwestii atrybutów, poszerzenie interakcji z piłkarzami, opcji wykupu piłkarza, i tak dalej, i tym podobne. Niektóre z tych propozycji są ciekawe, ale jest to dyskusja zbędna, te opcje poprawiłyby jakość rozgrywki, ale często mogłyby być ignorowane. Natomiast zmiana skali atrybutów - nawet w opcji schowanej, zaprezentowanej przeze mnie - byłoby nie tylko utrzymaniem status quo w kwestii estetycznej dla wielu, ale i efektywnym narzędziem w ręku specjalistów od szkolenia młodych.

Jestem przekonany, że mądre głowy w SI nad tym myślą, bo gra w kwestii szkolenia młodzieży po paru chybionych decyzjach wraca na dobre tory, różnica względem FM 2008 i wcześniejszych jest wyraźna i korzystna dla gry. Nie ulega wątpliwości jednak, że droga, którą postanowili podążać twórcy gry, powoli się wypala - zbyt łatwo stworzyć zespół kompletny z piłkarzy U-20 w mocarstwach, co w rzeczywistości nie ma prawa bytu, kompletnie odłogiem leży trening mentalny u młodych, trening postępuje w wielu przypadkach zbyt szybko, by również wyeliminować możliwość błyskawicznego wzrostu umiejętności znanego z rzeczywistości.

Twórcy gry stanęli przed wyborem - udoskonalania gry w innych kierunkach lub dokonania rewolucji. Moim zdaniem rewolucja w szkoleniu jest konieczna, bo przy obecnym systemie po dziesięciu latach gry mamy świat piłki karłowaty, udziwniony, sprowadzony z powrotem do lat osiemdziesiątych, gdy istotniejsze było wyszkolenie fizyczne, świat piłki odarty ze współczesnych gladiatorów takich jak Villa, C. Ronaldo, Kaka, piłkarzy zdolnych i do sprintu i do walki o główki, i do błyskotliwych dryblingów, i pressingu już pod polem karnym rywala. Im dłużej zdarza mi się grać, tym większe mam wrażenie, w oparciu o nagrane mecze sprzed dziesiątek lat, że futbol w grze idąc naprzód... cofa się, gra tworzy piłkarzy niewydolnych fizycznie i zaawansowanych technicznie, jak niegdyś.

W FM 2010 dokonał się, jak wspominałem, w tym elemencie postęp, ale nadal daleko regenom do poziomu piłkarzy z roku startowego. Brnięcie dalej w ten ślepy zaułek skończy się sprowadzeniem futbolu do sportu dla nastolatków i wygrywaniem LM piłkarzami na kontraktach juniorskich nie dlatego, że jest się geniuszem szkolenia, ale dlatego, że w grze często osiemnastolatek jest identyczny jak dwudziestoośmiolatek. Sam się łapałem na tym, że dwudziestopięciolatków w zespole trzymałem z sentymentu, bo już byli młodsi na tym samym poziomie lub wyższym. To było zabawne w CM 03/04, z oczywistych względów bardziej prymitywnym. Po paru latach i wielu błędach FM 2010 zdaje mi się być podobnym jakościowo w kwestii szkolenia młodych produktem - posiadającym te same wady i zalety co starszy o siedem lat odpowiednik. Dla mnie nawet FM wydaje się być uboższy o brak multikulturowości u geniuszy piłki - w Brindisi z CM 03/04 triumfy święcił genialny, absolutnie najlepszy pod względem atrybutów spośród wszystkich prowadzonych przeze mnie piłkarzy, posiadający właściwie same dwudziestki pomocnik Andy Heath z Brytyjskich Wysp Dziewiczych. Najbardziej utalentowanych piłkarzy świata z FM 2010 można znaleźć w dziesięciu-piętnastu krajach - moim zdaniem bliższy rzeczywistości jest CM z geniuszami ze stu krajów.

Ruch jest teraz po stronie SI, ich bierność w tej dziedzinie będzie oznaką porażki.

O artykule
Kategoria: Publicystyka
Dodano: 01.08.2010

Liczba wyświetleń: 2172

Średnia ocen: 4.86

O autorze
Nick: Gacek
Napisanych artykułów: 1



Komentarze
Patrykos
Zdecydowanie się zgadzam, dlatego posiadając FM 2010 nadal wolę grać w CM 03/04. Według mnie gra jest prostsza, może uboższa w szczegóły, ale bardziej realna.
W CM 03-04 zawodnik, praktycznie znikąd, przeradza się w gwiazdę światowego formatu
1 sierpnia 2010 19:42
buczek93
z tymi atrybutami 1-100 się absolutnie zgadzam. Sam mam w składzie jednego 18-letniego new-gena. W pierwszej jedenastce mistrza Francji zagrał po raz pierwszy w wieku 16 lat i 230 dni - od tego czasu podstawowy obrońca. Szkoda że tak szybko robi się z niego maszynke do rozwalania akcji rywali, ale niestety taka prawda...
1 sierpnia 2010 22:04
propaganya
również się zgadzam... w Arsenalu mam typeczka który ma 15 lat i juz śmiało mógłby grać w 1. jedynastce...polowe mojej młodej drużyny tak wygląda ale ten to już ewenement xd staty 1-100 bylyby mega.
4 sierpnia 2010 13:58
buczek93
a jeszcze słówko o tych geniuszach - w moim składzie mam ponad 20 new genów, oczywiście multikultorowość jak się patrzy - każdy kopacz to inny kraj. Także bez przesady - mnie trafili się kopacze klasy światowej z Boliwii, Chin, Arabii Saudyjskiej czy Jordanii (u rywali gra Hindus, najlepszy OP na świecie ;]).
5 sierpnia 2010 18:05
Asteroth
Również się zgadzam, świetny felieton. Oczywiście mam podobne wrażenia. Żeby znaleźć jakiś megatalent albo obiecującego zawodnika przeważnie wystarczy wklepać w wyszukiwarkę FM-a jakiś klub brazylijski, argentyński i przeszperać obie te ligi:/ Żadna sztuka. Talenty z tych krajów to robią się trochę nudne. A i fakt, większość talentów już na starcie wygląda tak że mogą z palcem w nosie grać we wszystkich najmocniejszych klubach w pierwszej 11. Oto przykład z mojej ligi, newgen 'wyczarowany' przez system: http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/7a75f9a406c1d4b8.html Akurat gnojek jest z Chile, no ale jakby nie patrzeć to też Ameryka Południowa. Był aż taki dobry, że troszkę oszukałem i pobawiłem się edytorem żeby od razu mieć go u siebie w FC Porto, żeby broń Boże się nie zmarnował i nie grzał ławy w jakimś Juventusie czy Barcelonie:P
7 sierpnia 2010 20:40
pawelbed
http://img821.imageshack.us/i/manuelvalero.png/
A to jest mój chyba najlepszy regen w tek karierze, lecz jest bardzo, bardzo słaby fizycznie. Wytrzyma ledwo 60 min. i tyle mam z niego pożytku, a potem muszę mu dawać 1 lub 2 dni odpoczynku aby miał znowu ponad 95% kondycji :|
8 sierpnia 2010 12:39
buczek93
u mnie po kilku latach gry sytuacja wygląda jeszcze w miarę, tacy typowo "regeni" się jeszcze nie trafiają, ale wczytałem ściągniętego save'a z 2050 roku - same drwale. Albo średnia ponad 16 z technicznych i psychicznych ważnych ale za to fizyczne beznadziejne, albo na odwrót.
29 sierpnia 2010 0:10


 


Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu

statystyka