Powracam po dłuższej przerwie!
Witam wszystkich po urlopie, widzę, że zjawiliście się równie tłumnie co ostatnim razem. Cieszę się niezwykle. Wznawiamy nasz cykl „Odbudować potęgę”, który spotkał się ze sporym zainteresowaniem z Waszej strony. Zostajemy w kraju, w którym byliśmy ostatnio – we Francji. Po rozebraniu na czynniki pierwsze mocarstwa lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku - Stade de Reims – czas na coś świeższego. Chodzi mi o...
FC Nantes – Kanarki z nad Atlantyku

Rys historyczny
FC Nantes zostało założone w 1943 roku z połączenia pięciu klubów (Saint-Pierre, Stade Nantais UC, AC Batignolles, ASO Nantaise i Mellinet). Wtedy to menedżer tego ostatniego klubu uznał, że miasto będzie miało w ten sposób większe szanse na sukces piłkarski.
Pierwszy oficjalny mecz przeciwko profesjonalnej drużynie miał miejsce na Stade Olympique de Colombes. Przeciwnikiem było CA Paryż, z którym Nantes wygrało 2-0. Zaś w pierwszym meczu na własnym stadionie Kanarki przegrały z AS Troyes w takim samym stosunku bramek. Pierwszego czerwca 1963 roku Nantes udało się awansować do Ligue Une pokonując w decydującym meczu Sochaux. Dziewięć dni później zmarł Marcel Saupin – założyciel Nantes i pierwszy menedżer tegoż klubu.
Kanarki szybko wspięły się na szczyt, czego dowodami są dwa mistrzostwa kraju – w sezonach 1964/65 i 65/66. Nantes po raz kolejny wygrało mistrzostwa w 1973, 1977, 1980 i w 1983 roku. W 1979 udało im się zgarnąć pierwszy Puchar Francji po zwycięstwie w meczu finałowym nad Auxerre 4-1 po dogrywce. Cztery lata później po raz drugi Kanarki dotarły do finału Coupe de France, tym razem przegrywając z PSG 2-3, co uniemożliwiło im zdobycie podwójnej korony.
Po przesiadywaniu w czołówce tabeli przez kilka lat, co zaowocowało zdobyciem dwóch wicemistrzostw w sezonach 84/85 (za największym rywalem – Bordeaux) i 85/86 (za PSG), Nantes przechodziło cięższy okres. Menedżerem został obecny szkoleniowiec reprezentacji Bośnii i Hercegowiny – Miroslav „Ciro” Blażevic. Niestety, nie udało mu się osiągnąć pożądanych sukcesów i został zwolniony. W 1992 roku Nantes udało się wrócić do Ligue Une, gdyż rok wcześniej DNGG (Regulator finansów w Federacji Francuskiej) zrzucił Kanarki do Ligue Deux. W międzyczasie doszło do zmiany nazwy z FC Nantes na FC Nantes Atlantique.
W 1992 roku ofensywny styl Nantes nazwany “le jeu a la nantaise” powrócił. Klub dostał się do półfinału Pucharu Francji w sezonie 93/94, rok później wygrał mistrzostwo, a dwa lata później doszedł aż do półfinału Champions League. Ten okres dostarczył Kanarkom wielu znakomitych młodych piłkarzy, między innymi Patrice’a Loko, Claude’a Makelele i Christiana Karembeu.
Między 1995 i 1997 rokiem klub przeszedł poważne kłopoty finansowe, a co lepsi piłkarze opuścili Nantes. Ich losy potoczyły się różnie: Loko szybko został zapomniany po nieudanym Euro ‘96 w Anglii; Japhet N’Doram walczył z kontuzjami w Monaco, a tylko Karembeu i Makelele udało się rozwinąć skrzydła, dostać do Realu Madryt i w efekcie stać się ważnymi postaciami w reprezentacji Francji.
Nantes jeszcze jeden raz udaje się zdobyć mistrzostwo – w roku 2001 mając w składzie takie gwiazdy jak Viorel Moldovan, Eric Carriere czy Salomon Olembe. Natychmiast po tym sukcesie klub wykupiła grupa Socpresse, która wytrzymała u steru tylko trzy lata, po czym jej udziały przejęła grupa Dassault, jednak i ta okazała się niekompetentna, gdyż jej głównym celem było nie stracenie dużej ilości pieniędzy na zarządzaniu klubem.
Dziewiątego maja 2007 roku po trzech latach katastrofalnych występów wreszcie spełnił się czarny sen kibiców Nantes – Kanarki pomimo wygranej z Bordeaux spadły z ligi. Latem klub przejął Polak – Waldemar Kita, który zarządził powrót do starej nazwy – FC Nantes. Na efekty nie trzeba było długo czekać – Kanarki natychmiast awansowały do Ligue Une, po czym... spadły z niej w sezonie 2008/09.
Na starcie
Co? Mówią tu po polsku, ale bajer. Witamy prezesa, ten w naszym ojczystym języku opisuje nam co i jak. Waldemar Kita działa na zasadzie: płacę – żądam. Nic więc dziwnego, że za 2,6 miliona funtów i 175 tysięcy tygodniowo na płace oczekuje tylko i wyłącznie awansu. Jeśli zagramy ryzykownie, to w zamian za deklarację łatwego zwycięstwa w Ligue Deux dostaniemy osiemset tysięcy funtów na transfery i dwadzieścia tysięcy na płace gratis. Oczywiście wybór należy do Was. Mówimy prezesowi szybkie „Do zobaczenia” i ruszamy na inspekcję stadionu.

Piękny widok, nieprawdaż? Takiego obiektu nie powstydziłaby się nawet czołówka Ligue Une. Zbudowany w 1984 roku nowoczesny stadion La Beaujoire może pomieścić 38285 fanatyków Kanarków, oczywiście wszystkie miejsca są siedzące. Aż chce się biegać po tej idealnej murawie. Piłkarze też będą zachwyceni zapleczem sportowym – doskonała baza treningowa na pewno pomoże wam, menedżerom, w znakomitym przygotowaniu grajków. Możecie się też spodziewać wielu utalentowanych juniorów, gdyż Nantes posiada dobrą bazę młodzieżową i oczywiście akademię piłkarską. Szychy odwiedzające La Beaujoire też nie mają na co narzekać, gdyż zaplecze dla nich stoi na dobrym poziomie.
Teraz czas na przegląd sztabu szkoleniowego.
Nie mogliśmy trafić na lepszego asystenta na starcie. Vincent Bracigliano to geniusz taktyczny, potrafi też znakomicie umotywować zawodników. Jedynym minusem jest średnia umiejętność kierowania zespołem, ale i tak jest super. Jeśli chodzi o trenerów, to wywalamy Jacky’ego Bonnevaya, Pierre Bazina i Samuela Fenillata. Żegnamy też Phillipe’a Chantebela, który jest dość słabym fizjoterapeutą. A, zapomniałbym. Wylatuje także Christian Authier, na pewno znajdzie się lepszy scout od niego.
Dobra, teraz wyszukamy paru chętnych do naszego klubu. Potrzebujemy fachowca od ofensywy, taktyki i panowania nad piłką. Do roboty. Pierwszym szczęśliwcem, za którego od razu trzeba będzie zapłacić, jest Frederic Nee z Bastii. Za skromne ćwierć miliona funtów przyjedzie do Nantes, żeby uczyć naszych patałachów, jak celnie kopnąć piłkę w kierunku bramki. Zarówno na taktyce jak i na technice zna się menedżer reprezentacji U-21 – Erick Mombaerts, który chętnie dołączy do naszego sztabu szkoleniowego. W technicznych aspektach piłki nożnej znakomicie orientuje się świetny swego czasu piłkarz, wielokrotny reprezentant Chorwacji – Robert Prosinecki. Można jeszcze dołączyć do naszej kadry speca od defensywy – Dana Eggena z Norwegii. Miło by było, gdyby w naszym klubie zatrudnić jeszcze ze dwóch specjalistów od scoutingu – Erica Martina i Alaina Bornanda.
Po zaopatrzeniu naszego klubu w dodatkowy sztab szkoleniowy, czas zobaczyć co tam w szrotolandii, pardon, w pierwszym zespole.
Wygląda to niezwykle sympatycznie, nawet nie ma za dużo wymieniania. Jednak od początku. W bramce mamy trzech równorzędnych bramkarzy, Jerome’a Alonzo, Tony’ego Heurtebisa i Lubosa Kamenara. Ten drugi jednak na starcie jest kontuzjowany, przepuklinę ma biedaczek... W obronie mamy tylko jednego nieudacznika – Ibrahima Talla, którego wystawiamy na listę transferową i mówimy mu „Bon Voyage”. Aż trzech obrońców jest do nas wypożyczonych – Issam El Adoua, Massamba Sambou i Ibrahima Sory Camara. Proponuję zwrócić uwagę na Kevina Barre, który może się okazać perełką. Podsumowując tyły, jest bardzo ładnie, choć trzeba będzie dokupić prawego obrońcę. W pomocy jest jeszcze lepiej, znowu wywalamy tylko jednego grajka – Papę Malicka Ba. Potencjalnymi gwiazdami są Sofiane Choubani i Ismael Keita. Ofensywa prezentuje się równie znakomicie, bez dwóch zdań filarem naszego zespołu będzie Monsef Zerka, który przysporzył trochę problemów Lechowi, gdy ten dostał się do Pucharu UEFA. Wielką szansę na stanie się klasowym graczem ma Sofiane Hanni, miejcie na niego oko! W zespole rezerw też mamy kilku super zawodników, niestety – wypożyczonych. Ivan Klasnic, Stefan Babovic czy też Guirane N’Daw, gdy powrócą do klubu, mogą stanowić o sile Nantes!
Zobaczmy, co mówi o składzie nasz asystent.
Potrzebny nam środkowy pomocnik?! Serio?! No dobra, coś się tam poszuka. Do tego Vincent uważa, że musimy się wzmocnić, by awansować. No to... na rynek transferowy!
Panie i panowie, zwycięzcą konkursu „kup pan tanio środkowego pomocnika” jest... Makoto Hasebe! Reprezentant Japonii na pewno sprawdzi się w Ligue Deux, a i w pierwszej lidze powinien dać sobie radę. Składamy ofertę na 1,5 miliona funtów i czekamy na rozpoczęcie negocjacji. Chociaż... czekajcie, czekajcie. O! Jeśli ktoś z Was nie ma najmniejszej ochoty kupować kogokolwiek, jest inna opcja. Panowie władcowie z Borussi Moenchengladbach postradali wszelkie zmysły, gdyż za darmo oddadzą nam Michaela Bradleya, oczywiście na roczne wypożyczenie, ale najlepsze, że płacę Amerykanina pokryją Niemcy. Decyzja należy do Was! Jak już wspomniałem, potrzebujemy też prawego obrońcy. Najlepszym kandydatem wydaje się być Jan Kromkamp z PSV, wystawiony przez Holendrów na listę transferową. Kosztuje tylko sześćset tysięcy funtów.
Zanim przejdę do podsumowania, słówko o finansach. Waldek rzucił nam do skarbonki 12 milionów funtów, jednak nie wszystko, co dostaniemy z transferów, przejdzie na budżet transferowy, chociaż osiemdziesiąt procent wydaje się kwotą zadowalającą. Nie mamy żadnych długów do spłacenia, a umowa sponsorska gwarantuje nam niewiele ponad dziewięćset tysięcy funtów rocznie.
Podsumowanie
FC Nantes to klub z tradycjami, wart odbudowania. Zadanie postawione przez zarząd nawet bez transferów jest niezwykle łatwe, a po wzmocnieniach powinniśmy bez oglądania się na innych szturmem wziąć Ligue Deux. Po sezonie na pewno dostaniemy więcej grosza, a wrócą z wypożyczeń Klasnic, Babovic czy też N’Daw. Po kontuzji powinien być także Michael Gravgaard. Moja rekomendacja? Pięć na pięć, tym klubem naprawdę warto zagrać!
Do następnego razu!
[...]Czy Auxerre też da się podpiąć pod "odbudować potęgę" ?