Witam w pierwszym odcinku cyklu „Rozmowa bardzo eFeMowa”. Dzisiaj moim gościem będzie znana osobistość scenowa występująca pod nickiem Icon. Serdecznie zapraszam do czytania.
Lipa: Cześć. Na początku, zgodnie z tradycją wywiadów, chciałbym, byś pokrótce opowiedział o sobie i swoich zainteresowaniach.
Icon: Witam czytelników. Stara gwardia zna mnie bardzo dobrze, więc można pominąć tę część. Mieszkam w Wodzisławiu Śląskim, jestem zagorzałym fanem Odry. Przed rokiem skończyłem studia na Uniwersytecie Opolskim, pracuję w firmie Fiat jako inspektor kontroli jakości. Moje hobby to szeroko zakrojony sport. Z ulubionych dyscyplin: naturalnie piłka nożna, siatkówka, F1, żużel. W wolnych chwilach jeżdżę na rowerze i grywam w strategie oraz FMa. Nie muszę chyba mówić, że jestem administratorem CM Forum; od prawie dziesięciu lat jestem związany z polską Sceną CM/FM.
Mnie, Ciebie, jak i wszystkich czytających ten wywiad, interesuje gra Football Manager i wcześniejsze serie Championship Managera, przy których fani potrafią spędzać nawet kilka godzin dziennie. Kiedy Ty, znana osobistość na scenie, zagrałeś po raz pierwszy część w którąś z tych gier?
Jeszcze przed 2000 rokiem zetknąłem się z CeeMem. Nie miałem wtedy Internetu w domu. Jak to młody chłopak interesujący się piłką poszukiwałem gry, która da mi możliwość poprowadzenia klubu piłkarskiego. FIFA mi się znudziła i stała się grą, w której po boisku biega dwudziestu dwóch pajacyków. Kumpel podrzucił mi CM3. Na początku średnio mi się ta gra spodobała. Przegrywałem wszystko, zwalniano mnie z najlepszych klubów, więc odstawiłem ten chłam. Przyszły wakacje i dałem CeeMowi jeszcze jedną szansę. Znowu mnie nie przekonał, choć wyniki się poprawiły - już tak szybko nie wylatywałem na bruk. Nie chciałem się jednak zmuszać i wakacje spędziłem ciekawiej niż naginając w CeeMa. Z początkiem roku szkolnego pojawił się Internet. Oznaczało to jedno - dostęp do informacji. W końcu mogłem poszukać poradników. No i zaczęły się pierwsze sukcesy w grze. Potem poszło już jak z bicza, pojawiła się Liga Championship Managerów, której długo byłem czytelnikiem, aż w końcu stałem się jej redaktorem. Klasyką i najlepszą edycją gry dla mnie jest CM 01/02.
Jakie były Twoje największe sukcesy w tych dwóch seriach gier? Zdarzyło Ci się walczyć z silnikiem gry przez całą noc?
Największe sukcesy przyniosła ulubiona edycja. Swoje przygody z karier spisywałem w opowiadaniach na LCM. Największa to podbój Europy Włókniarzem Kietrz - pięciokrotne zdobycie Pucharu Mistrzów, trzykrotne Pucharu UEFA i seria dwudziestu czterech mistrzostw Polski z rzędu. Do tego sukcesy w AC Vantaa, Ajaksie, Stali Stalowa Wola, Nottingham Forest czy Willem II. Jeżeli chodzi o serię FM – największe sukcesy świętowałem w grze z 2007 roku, gdzie zmiażdżyłem świat swoim İskenderun Demir Çelikspor. W edycji z 2008 roku innym tureckim klubem Maltepespor z powodzeniem podbijałem Camp Nou i San Siro. Było też kilka mniejszych sukcesów. Często grywałem Ruchem Chorzów, Odrą Wodzisław i klubami z najniższych lig europy. Z kolei odpowiadając na drugą część pytania, muszę przyznać, że niejedną noc zarwałem na rozbijanie i rozgryzanie engine gry. Podobnie jak pewnie większość CeeManiaków.
Twoja działalność czasowa na polskiej scenie Football Managera jest wręcz ogromna. Mógłbyś krótko opowiedzieć o swojej kilkuletniej tułaczce przez różne strony i różnych ludzi związanych z serią najpierw Championship Managera, a potem Football Managera?
W moim przypadku nie było żadnej tułaczki. Byłem wierny jednej ekipie. Na początku przez prawie cztery lata współtworzyłem Ligę Championship Managerów, a później przez prawie dwa lata FM Old Timers. Te dwa serwisy tworzyły praktycznie te same osoby - tytan pracy i największa legenda sceny Profesor, bardzo sumienni i piszący w wyjątkowy sposób Dix, Kamtek, Perez, a także nietuzinkowi Vami, Henkel czy wOJOK. Ludzi było tylu, że nie sposób ich wszystkich spamiętać i wymienić. Bardzo dobrze wspominam współpracę z Manortem, Adamusem, meyde. Z Qczem kiedyś prowadziliśmy Puchar Taktyczny, który cieszył się przeogromnym zainteresowaniem. W lutym 2004 roku zakotwiczyłem na CMF jako administrator i tak zostało do dziś. Tamta Scena CM a dzisiejsza to dwa różne światy. Kiedyś serwisy tętniły życiem, było ich mnóstwo. Dziś aktywne są zaledwie trzy.
Dawniej na oficjalnych stronach takich jak LCM widniało wiele podsumowań, rankingów i artykułów o poczynaniach na scenie. Dzisiaj tego nie ma, a oficjalna strona Football Managera, CM Rev, nie potrafi utrzymać na swojej stronie nawet "Przeglądu manifestów" nie mówiąc już o jakichś szerszych artykułach związanych ze sceną.
Mnie to akurat nie dziwi. Kiedyś było co podsumowywać. Dziś serwisy wykazują się minimalną aktywnością. Poza tym kiedyś był Profesor, którego rankingi były bardzo lubiane na Scenie. Na CM Rev nie ma z kolei dziś kogoś takiego jak BARTOSH!, kto potrafiłby tak dobrze podsumować, co się działo na stronach. Dziś brakuje liderów, osobistości, które miałyby poważanie wszędzie. Kiedyś LCM potrafił dziennie spłodzić pięć newsów, a tygodniowo minimum cztery opowiadania, dobrą poradę, teksty o grze czy scenie. Dziś pięć newsów tygodniowo to szczyt możliwości większości serwisów. Pisać jest o czym, nie istnieje selekcja, dzisiejszy newsmani nie wiedzą, gdzie szukać tematów. Brakuje odpowiednich selekcjonerów, którzy wybieraliby najważniejsze informacje na newsy.
Czy jest jakaś szansa na uratowanie sceny? Czy można zrobić coś, by ta scena znowu tętniła życiem? Odczuwam wrażenie, że CM Rev, pyszniący się tym, że mają najwięcej użytkowników, chce wprowadzić swoją scenę, swoich fanatyków i swój monopol wyznaniowy. Według mnie takim zachowaniem nakładają na siebie ekskomunikę scenową.
Większość osób odnosi takie wrażenie. CM Rev chce stworzyć nową generację Sceny. Choć twierdzenie, że cała strona ma takie stanowisko, jest nadużyciem. Jest tam sporo otwartych osób, które nie są zadziorne, potrafią udzielać się na CMF i działać na CM Rev. Niestety jest grupka trzech-czterech osób, które mają ambicje zostania moderatorami wielkiego forum i stąd pomysły stworzenia alternatywnej sceny i forum. CMF jest otwarte na wszystkich, zadziorni redaktorzy CM Rev sami się wykluczyli z życia Sceny. Wielokrotnie wyciągałem rękę do osób z pionu kierowniczego CM Rev, ale nie chcę wspominać o wymienionych prywatnych wiadomościach z nimi. Niektórzy tam po prostu prezentują stanowisko, że to oni dyktują, co ma jak wyglądać; u nich nie istnieje coś takiego jak kompromis: albo rzecz idzie po ich myśli, albo wcale. Kiedy ktoś poczuł potrzebę przeprowadzenia wywiadu ze mną na CM Rev – były podchody, umizgi, a kiedy ja złożyłem konkretną propozycję ocieplenia stosunków między resztą Sceny a CM Rev, to mój pomysł został wyśmiany. Oczywiście żadnego innego nie otrzymałem w zamian. CM Rev jest o tyle specyficzne, że zawsze było na przekór wszystkim. Tak długo jak będą nią rządzić pewne osoby, nic się nie zmieni.
A co sądzisz o konkurencji? Jest jeszcze Centrum FM oraz powracające po kontuzjach FM Zone, które swoją działalność wznowiło parę dni temu. Czy mogą stanowić jakieś alternatywy dla ludzi, którzy nie są przekonani co do jakości CM Rev? Masz może jakieś rady dla nieoficjalnych stron?
Bardzo kibicuję wszystkim serwisom. CM Rev poza dobrą oprawą techniczną mocno kuleje jeżeli chodzi o jakość newsów i tekstów. Naprawdę niewiele trzeba żeby stać się lepszym niż oficjalna strona. CM Rev nie idzie na jakość. Dla nich liczy się odbiorca masowy, a nie wymagający. Co z tego, że mogą się pochwalić dobrymi statystykami odwiedzin? To nie ilość odwiedzających jest najważniejsza, a jakość i poziom merytoryczny, jaki prezentują. Dla mniejszych serwisów problemem może być sprecyzowanie, o jakiego odbiorcę chcą walczyć. Dla mnie zawsze cenniejsza była konstruktywna krytyka ze strony Henkla czy Pereza, niż dwadzieścia pochlebnych komentarzy w stylu "super tekst!". Jasne, fajnie jest przeczytać, że komuś się podobało, każdy lubi, jak się go chwali, ale ważniejsze jest dążenie do podwyższenia umiejętności niż osiadanie na laurach. Młodzi muszą zrozumieć jedno - my pracowaliśmy na swoje nicki latami. Niech nikt nie myśli, że byliśmy od zawsze bardzo dobrzy. Moje pierwsze teksty też były głośno komentowane i krytykowane, ale nie obrażałem się, tylko zaciskałem zęby i starałem się poprawiać jakość tekstów. Czasem podpytywałem kolegów z redakcji, czy aby na pewno mój tekst jest dobry i co by w nim zmienili, czego jako czytelnicy mogliby oczekiwać po danej poradzie. W gronie redakcyjnym nie jeden raz dochodziło do zgrzytów, ale takich, których efektem były dobre teksty na LCM/FMOT. Młodzi muszą porzucić dumę i poddać się konstruktywnej krytyce. Naturalna selekcja sprawi, że odpadną najsłabsze osobniki, a zostaną tylko ci najlepsi i najbardziej ambitni.
Część osób uważa, że CMF odtrąca nowych użytkowników. Macie tą swoją "starą gwardię" i nie wpuszczacie tam nikogo innego. Pojawiło się także stwierdzenie, że wyznajecie zasadę "jak się nie podoba, to spadaj". Czy wniosek, że jesteście kółkiem wzajemnej adoracji, jest pochopny, czy może tkwi w tym ziarenko prawdy?
Skoro odpycha, to chciałbym wiedzieć – czym odpycha? I jak niby stara gwardia zamyka drogę dla młodych użytkowników? Co do stwierdzenia – to jest tak, ale nie do końca. Forum na swoje zasady, które akceptują wszyscy użytkownicy. Skoro więc pięciuset aktywnych użytkowników nie chce kolorków w postach, czemu mają się ugiąć pod postulatem jednego usera? To przecież naturalne, że wchodząc na stadion musisz zaakceptować regulamin na nim panujący. Mnie na przykład bardzo podobają się oprawy z użyciem pirotechniki. Nie wnoszę jednak rac na stadion, bo wiem, że mogłoby się to dla mnie źle skończyć. Jeżeli komuś naprawdę zależy na tym, żeby być na CMF, a nie podobają mu się niektóre zasady, to na początku niech zaciska zęby i nie zgrywa rycerza. Cały czas twierdzę, że młodzi po prostu nie wiedzą, czego chcą i próbują winę przerzucać na starą gwardię. Niech ktoś młody poruszy ten temat na forum – podyskutujemy, ale niech to zrobi na jakimś poziomie, a nie wyskakując od razu z pretensjami. Kółko wzajemnej adoracji? Jeżeli to określenie jest tożsame z przebywaniem z ludźmi, których zna się od bardzo dawna i się ich lubi, to tak, jest to prawda.
Teraz chciałbym odejść już od polskiej sceny i zająć się samą grą. Co najbardziej podoba Ci się w serii Football Managera, a co przyprawia o ból głowy? W nowej wersji wołałbyś dopracowania tego, co jest, czy bardziej skłoniłbyś się do jakichś innowacji w grze Sports Interactive?
Powiem tak - kiedyś w 2002 roku marzyliśmy o trybie 2D/3D. Dziś kiedy można już z tego korzystać i jest to dla mnie zbyteczna opcja, bo przywykłem do trybu tekstowego. Podoba mi się coraz bardziej rozbudowana interakcja z mediami. Największym jednak atutem ostatniej odsłony gry był edytor umożliwiający stworzenie nowych lig. Powiem szczerze - dla mnie ta gra jest kompletna, już niczego jej nie brakuje. Twórcy powinni się skupić przede wszystkim na silniku meczowym i dopracowaniu mechanizmu konferencji prasowych.
Z utęsknieniem czekasz na nową część Football Managera? Zakupisz ją w pierwsze dni czy jednak odczekasz trochę czasu i kupisz grę po wydaniu ostatniego patcha, tak jak planuje wiele osób?
Obawiam się, że nie będę miał czasu na grę. Kupić – oczywiście – kupię, bo kolekcjonuję serię od CM3, ale kiedy zacznę grać, to nie wiem. Pewnie w przerwie świąteczno-noworocznej będę mógł poznać nową grę.
Dziękuję Ci niezmiernie za przyjęcie mojego zaproszenia. Mam nadzieję, że zagościsz u mnie jeszcze raz, tym razem z okazji premiery nowej odsłony Football Managera.
Również dziękuję. Serwisowi życzę sukcesów i wielu dobrych tekstów. Czy zagoszczę? Czas pokaże.
Odpowiedź na pytanie o konkurencji masz w pierwszym zdaniu - "kibicuję" wszystkim po równo i nie stawiam nikogo na przegranej pozycji z racji tego, że jest krócej na scenie. Nie czarujmy się, jedyną konkurencją dla CFM jest CM Rev. FM Zone dopiero co wróciło z zaświatów i oceniać ich będzie można nie prędzej niż za 3-4 miesiące.
CM Rev poza dobrą oprawą techniczną mocno kuleje jeżeli chodzi o jakość newsów i tekstów. Naprawdę niewiele trzeba żeby stać się lepszym niż oficjalna strona. CM Rev nie idzie na jakość. Dla nich liczy się odbiorca masowy, a nie wymagający.