Hotel Constancia, Rzym
Robert wraz z Billem Craytonem siedzieli przy stole i rozmawiali w akompaniamencie bąbelków z jacuzzi.
- Jak człowiek, który trafił przed sąd w związku z aferą Princestatute i był jednym z najbardziej nielubianych ludzi w całych Stanach Zjednoczonych, może mieć coś wspólnego z rządem? – spytał z ironią selekcjoner Lazio Rzym.
Cravtor uśmiechnął się.
- To wszystko było ukartowane. Nie było żadnej afery Princestatute, nie było żadnych rozpraw i żadnego wyroku. Zostałem wybrany do jednego z najważniejszych zadań w historii Stanów Zjednoczonych. W związku z tym musiałem ulotnić się z rządu tak, by nieodpowiedni ludzie nie zechcieli mnie szukać i nie zajmowali się mną – wyjaśnił były wiceprezydent.
- Wszystko rozumiem, ale w jakim celu chciał się pan spotkać ze mną? – kolejne pytanie z wyszło z ust trenera stołecznego klubu.
- I tutaj przychodzimy do sedna projektu – szybko wyjaśnił Billy.
Robert zmarszczył czoło i podniósł wysoko brwi, jakby domagał się wyjaśnienia.
- Wszyscy wiemy, że najważniejszą rzeczą jest przygotowanie się na przyszłość, która może być decydująca w czasach ciągłych sporów i wojen oraz coraz większej agresji ze strony Korei Północnej – kontynuował były premier USA. - Razem z rządem doszliśmy do wniosku, że pomóc nam mogą tylko nowi, znakomicie przygotowani naukowcy oraz żołnierze. Po spotkaniu z najbardziej wpływowymi ludźmi Stanów Zjednoczonych uchwaliliśmy Plan Perfekcjonisty.
Topolsky wziął sporego łyka zimnej wody i wtrącił się:
- Na czym polega ten tajemniczy plan, dla którego niespodziewanie wyciągnął mnie Pan w środku dnia? – na ustach Roberta pojawił się półuśmiech wskazujący na lekkie oburzenie związane z godziną spotkania.
- A więc, na jeden z bezludnych, do niedawna, wysp leżącej niedaleko terytorium Stanów Zjednoczonych postanowiliśmy stworzyć największy i najlepszy uniwersytet na świecie. Będą tam dostawać się najbardziej zdolni młodzi Amerykanie, którzy dzięki swojej pracy i ambicji zaspokoją nasze oczekiwania względem przyszłości. Dodatkowo, na sąsiedniej wysepce, będzie wybudowany największy poligon wojskowy, jaki kiedykolwiek świat widział, na którym ćwiczyć będą żołnierze armii amerykańskiej.
- Dobrze, dobrze, świetny plan… Ale co ja mam z tym wspólnego? – spytał Topolsky wskazując prawą dłonią na siebie.
- Był pan może kiedyś w Azji? – premier odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Oczywiście, nieraz – wytłumaczył zdziwiony tym pytaniem trzydziestodziewięcioletni mieszkaniec Rzymu.
- A widział pan może jakiegoś maga, czarownika lub wyrocznię?
- Tak, miałem nawet przyjemność mieszkać przez miesiąc w jednym z klasztorów w Nepalu – pochwalił się Robert.
- Porównałbym ten plan do życia małego mnicha. Za młodu zostaje zaniesiony do klasztoru, gdzie przez kilkanaście lat przebywa w towarzystwie najmądrzejszych i najstarszych mnichów, którzy codziennie przekazują wiedzę nabytą w czasie swego życia. – Billy napił się zimnej wody znajdującej się w czerwonej szklance. - Na uniwersytecie będą wykładali tylko najwięksi specjaliści w swoich dziedzinach. Jak każdy wie, ma pan na swoim koncie kilka znanych i lubianych książek historycznych i jest pan w tej dziedzinie jednym ze światowych liderów.
- Miło mi to słyszeć.
- Chcielibyśmy, by przyjął pan propozycję rządu w sprawie pracy na uniwersytecie. Oczywiście będzie pan wykładał historię starożytności i ikonografię.
- Widzę, że lubi pan przechodzić od razu do sedna sprawy. Ja też nie będę dłużny i natychmiast powiem, że aktualnie jestem trenerem Lazio Rzym i nie ruszam się z tej pozycji. Mam zamiar wyruszyć z chłopakami na tournee, a następnie wystartować w lidze i dać szczęście stołecznym kibicom – z uśmiechem na ustach powiedział Topolsky.
- Rozumiem, na razie nie nalegam, gdyż otwarcie uniwersytetu zaplanowane jest na sierpień następnego roku, tak więc jest jeszcze sporo czasu na zastanowienie się. Niemniej jednak liczymy na dość szybką reakcję z pana strony. Do końca roku szkolnego, który zacznie się za dwa miesiące, planujemy zebrać już cały sztab nauczycieli – oznajmił Billy jeszcze raz sięgając po łyk zimnej wody.
- Przemyślę to, lecz raczej nie będę się ruszał z Rzymu. Bardzo dobrze się tutaj czuję i w tym momencie nie widzę siebie w innym miejscu na świecie – skwitował Robert.
Selekcjoner Lazio Rzym wstał z pięknego jacuzzi i z ręcznikiem przewieszonym na barkach oraz ciuchach trzymanych w dłoniach udał się w kierunku przebieralni.
Po kilku minutach spędzonych w przebieralni Topolsky wyszedł z hotelu Constancia. Piękny budynek mienił się różnymi kolorami w świetle słońca, które niemiłosiernie paliło mieszkańców, jak i turystów Rzymu. Wyciągnął ze spodni telefon, w książce adresowej poszukał kontaktu o nazwie Truls Hallen i wcisnął przycisk z zieloną słuchawką.
- Cześć Truls – powiedział Robert rozpoczynając rozmowę.
- Cześć Robert – odpowiedział asystent trenera Lazio Rzym.
- Mam dla ciebie ważne zadanie. Zwołaj konferencję prasową na godzinę 14. Zaproś media i powiedz, że na konferencji podam dokładny terminarz na okres przedsezonowy, powiem o tym, co będziemy robić przez ten czas oraz zaprezentuję trzech nowych zawodników.
- Zrozumiałem, jeszcze jakieś dodatkowe wskazówki? – spytał Hallen, norweskim asystent Roberta, który niedługo będzie witał czterdziesty siódmy rok swojego życia..
- Tak. Dopilnuj, by ci trzej zawodnicy znaleźli się w sali konferencyjnej o godzinie 14 – poinformował Topolsky.
- Dobrze.
28 czerwiec, godzina 13.58
Siedziba Lazio Rzym
- Witam wszystkich na konferencji prasowej Lazio Rzym. Głos oddaję trenerowi zespołu, panu Robertowi Topolsky’emu – w głośnikach zabrzmiał głos doświadczonego starca, a zza drzwi wyskoczył dobrze zbudowany mężczyzna.
Szkoleniowiec Lazio podszedł do biurka, na którym postawione zostało kilka mikrofonów, odsunął krzesło i usiadł na nim. Szczerym uśmiechem powitał grono dziennikarzy.
- Dziękuję, że się tutaj zjawiliście – rozpoczął swą wypowiedź Topolsky. – Dzisiaj chciałbym przedstawić wam plan zespołu na okres przygotowawczy. Zacznę od przedstawienia naszych sparingpartnerów. Od 8 lipca do 24 lipca zespół wybiera się na zgrupowanie do Nepalu, gdzie będzie grał z Tribhuran Army, Three Star, Manang Marsyangdi oraz Mahendra Police. Będzie to pierwszy wyjazd z zespołem, który do tego czasu nabierze odpowiedniego kształtu. Na tournee zabiorę pełny skład, który będzie występował w tym sezonie. Następnie od 26 lipca do 4 sierpnia będziemy na Wyspach Brytyjskich, gdzie zmierzymy się ze światową czołówką piłki nożnej. Zespół stanie oko w oko z Arsenalem Londyn, Chelsea Londyn oraz FC Liverpool. Tutaj już wejdziemy na wyższe sfery i będziemy musieli ostro pracować, gdyż będzie to ostatnie zgrupowanie w okresie przygotowawczym. Superpuchar Włoch odbędzie się 8 sierpnia i zagramy w nim z Interem Mediolan. Zostaną nam jeszcze dwa mecze w sezonie treningowym. Na naszym boisku podejmiemy Calgiari oraz szwajcarski klub Young Boys. Mecze odbędą się kolejno 13 sierpnia i 18 sierpnia. Teraz pole do popisu oddaje wam – wskazał na dziennikarzy siedzących naprzeciwko niego.
- Constanco Fravoli, La Repubblica. Dlaczego akurat Nepal? Przecież to miejsce jest istnym odludziem wypełnionym mnichami i wielkimi Himalajami. Czy wysyłanie piłkarzy w taki region świata jest dobrym posunięciem?
- Byłem w Nepalu już trzy razy i chcę pokazać zawodnikom magię tego miejsca. Tam zawodnicy doznają pełnego spokoju i będą mogli skupić się tylko i wyłącznie na treningu. To teren ciszy, wewnętrznego spokoju i dążenia do perfekcyjności. Chłopaki będą zachwyceni możliwością trenowania w takich warunkach. Poza tym mam dla nich małą niespodziankę, o której dowiedzą się dopiero po przybyciu do Katmandu.
- Silvio Trustoli, La gazzetta dello sport. Na co będzie pan kładł nacisk podczas okresu przygotowawczego? Skupi się pan na kapitalnej taktyce, czy może wystarczy samo przygotowanie fizyczne?
- Będziemy ostro pracować nad wszystkimi aspektami tak, by być przygotowanym na wszystkie możliwości, które mogą nas spotkać w trakcie sezonu. Musimy być przygotowani na sto procent i odporni na każdego przeciwnika. Jestem przekonany, że tylko perfekcyjna drużyna będzie potrafiła w tym roku zdobyć mistrzostwo kraju. Najbardziej jednak będziemy przygotowywać się pod względem fizycznym i mentalnym, dla tego lecimy w taki, a nie inny teren. Tam będziemy mogli nabrać świeżego powietrza, skupić się na pracy oraz scalić się w jedną całość. Mogę zapewnić, że takich nieporozumień wynikowych, jakie bywały w poprzednich latach, teraz nie będzie.
- Superpuchar Włoch będziecie traktować jako dodatkowy sparing, czy bardzo prestiżowy mecz?
- Oczywiście, że będzie to dla nas pierwszy poważny i oficjalny mecz w tym sezonie i trzeba będzie się do niego odpowiednio przygotować. Pomogą nam w tym zespoły z najwyższej półki, z którymi będziemy grać na zgrupowaniu w Anglii. Z tych spotkań wyciągniemy odpowiednie wnioski, które, mam nadzieję, przełożą się na wyniki – stanowczo odpowiedział Robert.
- Podobają się panu zawodnicy, którzy przybyli na pierwszy trening zespołu?
- Ciężko na razie coś powiedzieć, bowiem wiele przed nami treningów i nie można jasno określić podstawowej wartości zawodnika. Warto napomknąć, że Mauro Zarate i Pasquale Foggia od razu wyróżniali się spośród zawodników. Widać, że na boisku zostawiają całego siebie i są w stu procentach zaangażowani już na pierwszym treningu. Takich zawodników potrzebuję. Na temat wszystkich zawodników będę mógł się wypowiedzieć dopiero po sezonie przygotowawczym. Po wszystkich zgrupowaniach i pełnej liczbie meczów sparingowych będę wiedział, kto zasługuje na miejsce w pierwszym składzie.
- Co z dalszymi transferami? Szybko zakupił pan trzech zawodników, ale zostały jeszcze całe dwa miesiące okienka transferowego, w którym dużo rzeczy może się stać – spytał jeden z dziennikarzy.
- Zakupiłem trzech zawodników, którzy pomogą klubowi wznieść się na wyżyny swoich możliwości. Mogę otwarcie przyznać, że nie będzie więcej transferów do pierwszego zespołu. Po wszystkich treningach będę miał na tyle silną ekipę, by walczyć z każdą napotkaną drużyną. Ewentualnie będę starał się zakupić kilku piłkarzy do zespołu juniorów, by tam, pod okiem specjalistów, mogli spokojnie wyrastać na klasowych piłkarzy. Trening to podstawa i jeżeli zawodnicy pojmą wszystkie moje nauki i będą skupieni na doskonaleniu się, jestem przekonany, że znacznie poprawią swoje umiejętności. Ci, którzy nie spełnią nałożonych wymogów i nie będą w stanie wytrzymać natężenia treningowego i wszystkich rzeczy, do których będą zmuszeni podczas zgrupowań, opuszczą klub – na sali rozległa się cisza, po czym Topolsky dodał. – Teraz chciałbym przedstawić trzech zawodników, którzy zostali zakupieni w okienku transferowym. Pierwszym zawodnikiem jest filigranowy ofensywny pomocnik z Argentyny. Ma 21 lat i do wczoraj grał w River Plate… Diego Buonanotte – zza drzwi sali wyszedł sto sześćdziesięciocentymetrowy chłopak i udał się w kierunku krzesła stojącego niedaleko Topolsky’ego.
- Witam wszystkich – powiedział z uśmiechem młody Argentyńczyk.
- Po przedstawieniu wszystkich zawodników będą mogli państwo zadawać pytania do piłkarzy – kontynuował Robert. – Teraz nadszedł czas na bardzo spektakularny transfer, który z zaciekłością trzymałem w tajemnicy przed piłkarskim światem. Do Lazio przechodzi dwóch zawodników, w których widzę potencjalne gwiazdy Serie A. Mimo iż do niedawna zawodowo nie zajmowali się piłką, od dzisiaj będą prawowitymi piłkarzami Lazio Rzym. Pierwszy, szesnastoletni mieszkaniec Grenady, jest mistrzem świata kadetów i mistrzem świata juniorów w… lekkoatletyce. Drugi natomiast jest gwiazdą światowego formatu. Rekordzista szybkości, wielokrotny zdobywca medali i ekscentryczny lekkoatleta. Zapraszam Usiana Bolta i Kiraniego Jamesa – powiedział podniesionym głosem Topolsky.
Na salę weszli dwaj dobrze zbudowani mężczyźni. Pierwszy mierzył ponad sto dziewięćdziesiąt centymetrów wzrostu, natomiast drugi o dziesięć centymetrów mniej. Obaj byli mocno umięśnieni i bardzo różnili się od młodego Argentyńczyka.
- Witam, witam – odezwali się obaj, jednogłośnie.
- Teraz możecie zadawać pytania piłkarzom – odezwał się Topolsky i oparł się o krzesło krzyżując ręce na piersiach.
- Mam jeszcze jedno pytanie do pana trenera – odezwał się jeden z dziennikarzy.
Trener Lazio poderwał się z krzesła i stanowczo odpowiedział.
- Czy ja się niewyraźnie wysławiam? – ostro potraktował dziennikarza. – Przecież powiedziałem wyraźnie, że wszystkie pytania mają być zadawany w kierunku piłkarzy, a nie mnie. Ja już swoje powiedziałem, a jeżeli nie umie pan słuchać, nie zasługuje pan na dziennikarskie wykształcenie.
Po twarzy dziennikarza można było wywnioskować, że tym razem zrozumiał każde słowo Roberta.
- Constanco Fravoli, La Repubblica. Pytanie do pana Usiana Bolta. Czy nie jest to zbyt ryzykowne posunięcie, by z dyscypliny, w której osiągnął już pan prawie wszystko, rezygnować na rzecz piłki, która jest trochę wyborem na chybił-trafił?
- Trener Robert Topolsky przekonał mnie do tego, że mogę się przydać zespołowi, a przy tym wywołać niezłe zamieszanie w światowym sporcie. Zawsze dążę do perfekcji i teraz nie będzie inaczej. Pokażę wszystkim niedowiarkom, gdzie jest ich prawdziwe miejsce. Wśród przegranych – powiedział wysokim tonem Jamajczyk.
- Pytanie do Diego Buonanotte. Ten klub jest dla ciebie marzeniem czy zwykłym przystankiem w drodze do wielkiej kariery?
- Myślę, że jest to klub, którym zdecydowanie spełnię swoje wszystkie marzenia związane ze świetną grą i dobrymi osiągnięciami. Moim najskrytszym marzeniem jest wyjechanie na Mistrzostwa Świata, a trener Topolsky obiecał, że przy wypełnianiu jego poleceń i ostrym trenowaniu stanę się kluczową postacią reprezentacji, Nie zawiodę go i pokażę wszystkim, gdzie jest moje miejsce. Wśród zwycięzców – zaakcentował ostatnie zdanie.
- W takim razie zadam pytanie najmłodszemu z grona zawodników. Myślisz, że to dla ciebie dobry krok. Wchodzisz w nowy teren, w nowe otoczenie. Jesteś pewny, że sobie poradzisz? – spytał żurnalista.
- Oczywiście, że sobie poradzę. Nie ma innego wyjścia. Obiecałem rodzicom, że zdobędę szczyt szczytów i będę człowiekiem, od którego uczyć się będą młodzi zawodnicy. Piłka nożna da mi coś takiego, a ciężka praca i sto procent zaangażowania, które znajdę u trenera Roberta, pomogą mi wspiąć się na wyżyny swoich możliwości. Tu jest moje miejsce, wśród najlepszych – oznajmił szesnastoletni obywatel Grenady.
- Jeszcze jedno pytanie do wszystkich. Ksiądz Francesco di Napolo, L'osservatore Romano… - kapłan nie zdążył zadać pytania, gdyż Robert natychmiast mu przerwał.
- Dziękuję za wszystkie pytania i do zobaczenia po zgrupowaniu w Nepalu – oznajmił trener Lazio.
Wszyscy czterej wyszli z sali.