Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

Siła społeczności

Twór ukrywający się pod, bądź co bądź, banalnym i niewyszukanym wyrazem „scena” (o zgrozo, odwieczne pytanie: z małej, czy jednak z wielkiej?), jest zjawiskiem nieodgadnionym. Paradoksalnie o czymś, co w opinii wielu nie istnieje, napisano tak dużo, że nie sposób przejść obok. I przechodzić nie mam zamiaru. Mało tego, pokuszę się o dość kontrowersyjne stwierdzenie, że bez „sceny” nie byłoby Football Managera, a przynajmniej nie byłby takim, jakim go znamy.

Pojęcie „sceny” zatraciło swój urok wieki temu, głównie ze względu na nadużywanie: bezcelowe, bezsensowne, nagminne. „Scena” sygnowała swoim „podpisem” wszystko – zjazdy, projekty, update'y, spotkania (trzy osoby pogadało przy piwie o FM-ie i proszę, już można było przykleić etykietę „scenowego spotkania”). Obdarta z godności zupełnie straciła na swoim znaczeniu. Nie brakowało również tych, którzy hucznie wieścili jej upadek, a nawet posuwali się dalej, twierdząc, że w ogóle o czym rozmawiamy, bo przecież nie o zjawisku, którego nigdy nie było. I znowu paradoks – wychodzi na to, że wizytówką FM-a (w domyśle i CM-a, ale skrót CM/FM obrzydł niemniej, niż „scena”) w świecie, i można to powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, była polska scena, której tak naprawdę nie było.

Dygresja przydługa, ale potrzebna ze względu na konieczność zobrazowania czym tak naprawdę byłby FM bez „sceny” (angielskiej, polskiej, francuskiej i każdej innej). Byłby bezbarwną grą, pozbawioną uroku, którego dodaje jej każde spotkanie (ot, choćby tych trzech kumpli), news, plik, wypowiedź. A wszystko dzięki społeczności, która nakręca to wszystko. Wyrazy scena i społeczność traktuje synonimicznie, dając jednak większe fory temu drugiemu, wszak w obecnych czasach wszystko można traktować w kategoriach społecznościowych.

Wyobrażacie sobie FM-a bez rzeszy ludzi, którzy z zapałem produkują kolejne dodatki? Wyobrażacie sobie „dziecko” SI Games bez całej siatki researcherów, którzy poświęcają setki godzin (zazwyczaj dobrowolnie i bez wynagrodzenia), abyśmy później mogli zachwycać się świetnie odwzorowaną bazą danych? Spróbujcie sobie odpowiedzieć na pytanie, w którym miejscu byłby Football Manager, gdyby nie społeczność... Nie zdziwiłbym się, gdyby nasz manager podzielił los CM-a, który w tym roku nie pojawi się ani na poczciwych „blaszakach”, ani na konsolach. Upadek CM-a nie wynikał z faktu, że BGS nie potrafiło zebrać odpowiedniej grupy programistów czy speców od marketingu. Przecież ta gra miała kilka niezłych propozycji, które spodobały się nawet twórcom FM-a. Ot, choćby ekran analiz. Problemem CM-a był zupełny brak zaplecza. Jasne, nie brakowało fanów, którzy grali. Problem w tym, że samym graniem nie zbuduje się pomnika. FM cieszy się niesłabnącą popularnością właśnie dzięki graczom, którzy – piszę to z pełną odpowiedzialnością – tworzą tę grę.

Bajeczna sieć researcherów rozsianych po całym świecie gwarantuje, że grając nie będziemy skazani na anonimowych piłkarzy. Ileż to już sław „wyrosło” w kolejnych częściach gry, nim w ogóle zobaczyliśmy ich na ekranach telewizorów. A sama gra? Czy byłaby tak dobra, gdyby nie tysiące fanów, którzy bombardują swoimi pomysłami forum SI? Analizują, dostarczają uwag, wypowiadają się, podrzucają ciekawe rozwiązania. Twórcom skazanym wyłącznie na siebie znacznie trudniej byłoby sprostać wymaganiom fanów. Rozmawiając ostatnio z Piotrem Sebastianem usłyszałem od niego interesujące stwierdzenie, że bez tego wszystkiego (w domyśle społeczności), seria przetrwałaby może ze 2-3 lata. Zabawne i nieprawdopodobne? Możliwe, tyle że po namyśle teoria ta nie jest wcale taka niedorzeczna. Brak wsparcia społeczności sprawiłby, że FM stałby się po prostu zwykły, jak gdyby pozbawiono go aureoli, która nadaje mu tego niepowtarzalnego uroku, by nie powiedzieć świętości (przesadnie powiedziane, choć nie da się ukryć, że coś na rzeczy jest).

Scena jest, ma się dobrze i wypada się cieszyć, że polska społeczność może dołożyć swoją cegiełkę, która przyda się przy wznoszeniu kolejnego pomnika FM-owi. Ten powstanie już niebawem, zapewne po premierze FM 2011. Co potem? Pozostanie jedynie ruszyć z formowaniem kolejnej cegiełki, którą dorzucimy. Bez nas – CM Forum, CM Revolution, FM Zone, blogów, projektów, spotkań – FM na pewno nie byłby tak dobry. Może i przemawia przeze mnie próżność, ale wydaje mi się, że mam prawo przyłączyć się do świętowania sukcesu odniesionego przez SI Games. To również nasz sukces.

O artykule
Kategoria: Publicystyka
Dodano: 03.09.2010

Liczba wyświetleń: 1136

Średnia ocen: 5.89



Komentarze
Tofu
I to jest to, co lubię. :)
3 września 2010 22:25
smetek
zasadniczo.... ciezko znalezc punkt zaczepny do polemiki, good job :)
3 września 2010 23:04
buczek93
A przy okazji, ktoś w końcu łopatoogicznie wyłożył świeżakom (moja skromna osoba), o co tak naprawdę z tą sceną chodzi :D
3 września 2010 23:40
Ziutek
Bez sensu były te coroczne dyskusje o tym czy Scena (ja jednak wolę z wielkiej litery) istnieje czy nie. To tak banalnie proste, że aż dziw, że rozprawiały o tym najważniejsze osoby, które tą Scenę tworzyły. Problem wziął się z tego, że nigdy nie doczekaliśmy się ogólnie uznanej definicji i każdy interpretował to na swój sposób. Ile byśmy sobie czasu oszczędzili... :)
4 września 2010 1:13
gilbert_busko
Fajny tekst. Szkoda, że tak szybko się kończy :).
4 września 2010 9:54
JK93
Fajny tekst. Uważam, scena FM jest wyjątkowa, ponieważ taka jest sama gra. Wyjątkowe jest także dlatego, iż możemy ją doskonalić i dlatego wszyscy tworzymy scenę. Wszystko, co robimy dla FM-a robimy z pasją i sprawia nam to radość. Sam fenomen FM-a polega na tym, że mozemy wcielić się w rolę profesjonalnego trenera w świecie wirtualnym. Przez to możemy pogłębiać swoją wiedzę o futbolu i osiągac sukcesy. Tak więc FM daje nam ogromne możliwości. Dlatego uważam, że tak jak scena nie może istnieć bez FM-a tak FM byłby niczym bez sceny.
17 września 2010 21:55


 


Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu