Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

Kontynuuj. Kontynuuj

Muszę przyznać, że jednym z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie momentów w każdej redakcji jest ten, kiedy na naszych łamach ukazuje się artykuł autorstwa Redaktora Naczelnego. Oto bowiem mam okazję poznać opinię tego, który wyznacza mi kierunek, zrozumieć jak zamierzamy kształtować naszego Czytelnika oraz zobaczyć poziom, do którego powinienem dążyć. Wyobraźcie sobie moje zdumienie po przeczytaniu „Lenistwo popłaca”! Mój własny redaktor naczelny (mała litera zamierzona) nie tylko daje się poznać jako leń, ale jeszcze mi wmawia, że większość z nas to lenie. A wszystko to czyni bezczelnie manipulując Czytelnikami w sposób niewiele mający wspólnego z logiką. Precz ze stanowiskiem, kiedy gmach upada!

To prawda, że gra ewoluuje i robi się coraz bardziej realistyczna. To nieprawda, że ten postęp nas rozleniwia. Leniwi, co najwyżej, możemy być sami. Z postępem czy bez. Z grą czy bez niej. Jeżeli nie mamy ochoty na udział w konferencjach prasowych, czy na przedłużanie kontraktów zawodnikom, to nie ma znaczenia czy program nas w tym wyręcza, bo już jesteśmy leniami (sic!). Leń albo z gry całkiem zrezygnuje, albo sięgnie po mniej wymagające wersje, a nawet zupełnie inne gry. To nie gra niczego od nas nie wymaga. To my sami od siebie nie wymagamy.

To prawda, że nikt nikogo nie zmusza do stosowania ułatwień oferowanych przez grę. To nieprawda, że wcześniej czy później każdy z nich korzysta. Do dziś nie skorzystałem ani razu co najmniej z kilku opcji dostępnych w grze. Dlaczego? Ponieważ gram dla przyjemności, a tę osiągam grając w ten właśnie sposób i cieszę się, że SI daje mi możliwość swobodnego wyboru. Moja gra i moja satysfakcja. Rozumiem ludzi ze słabą wolą, którzy tylko poprzez całkowite ograniczenie możliwości mogą zostać zmuszeni do osiągania podobnej satysfakcji. Z tym, że tu nie chodzi o rzucanie palenia, a o grę komputerową. Sposób spędzania wolnego czasu.

Moi czytelnicy wiedzą, że nie jestem przesadnym fanem panów z SI, ale akurat w tym „tfurcy" mają moje całkowite poparcie. Większa ilość możliwości i opcji w grze oznacza dla mnie większą możliwość wyboru. Lubię decydować o tym, co mi odpowiada, a co nie. Nie lubię natomiast jak się obraża moją inteligencję. W jaki sposób to tytułowe lenistwo rzekomo popłaca, skoro autor sam niezbicie przed sobą (i przed nami) udowadnia, że nie popłaca? Przynosi nudę i zabija przyjemność z gry. Czy chodzi o wygranie Ligi Mistrzów, czy o własną satysfakcję i dobrą zabawę? Bo jeżeli o Ligę Mistrzów, to obawiam się, że mój naczelny stracił już kontakt z rzeczywistością. A jeżeli jednak o własną satysfakcję? Cóż, rozumiem, że autor może być nałogowym dociskaczem spacji i znalazł się w sytuacji, w której nie potrafi się powstrzymać przed uruchomieniem edytora, a każda próba wyszukania talentu wiąże się w jego przypadku z obowiązkowym odpaleniem Genie Scouta, ale w tej sytuacji jego artykuł powinien być wołaniem o pomoc, a nie zwalaniem winy na programistów. Chyba, że to dopiero pierwszy etap wychodzenia z nałogu: trzeźwienie.

To prawda, że gra oferuje bardzo wiele ułatwień dla mniej wymagających graczy. To nieprawda, że zabijają one grę. To nie istnienie skrótu decyduje o tym, że nim idziemy. Ułatwienia w grach są dla tych, którzy chcą nade wszystko wygrywać. Kuriozalny wobec tego jest fakt, że autorowi artykułu satysfakcji nie przynosi gra przy zastosowaniu różnych ułatwień, a mimo to nadal je stosuje! Determinizm? Raczej głupota. Na pewno strata czasu. Jego i Czytelników. Z dwojga złego wolę już zasadę nieoznaczoności. Ona przynajmniej daje nadzieję, że wciskając kilka razy spację w różnych miejscach, za każdym razem osiągnę inny wynik. Autorowi też to polecam. Albo opcję urlopu - czas powrotu: po otrzymaniu propozycji pracy.

PS Najlepsze w całej tej historii jest to, że redaktor naczelny (mała litera zamierzona) musiał osobiście podjąć decyzję o publikacji niniejszego materiału. Howgh.

O artykule
Kategoria: Publicystyka
Dodano: 17.09.2010

Liczba wyświetleń: 1713

Średnia ocen: 5.10



Komentarze
chopek
Mądrze prawicie obywatelu.
18 września 2010 14:57
plato2
czesc.
mam pytanie czy jest ktos chetny zeby zagrac w fm 201 przez internet???
jesli tak prosze o kontakt na gg 5785452
18 września 2010 21:19
donaldbayern
Felieton Dapsza myli wg mnie dwie rzeczy: samą grę, w której owszem są pewne udogodnienia, jednak sposób z nich korzystania ujął wyśmienicie Piotr Sebastian w powyższym artykule oraz działalność, nazwijmy ją około FM-owa, czyli poradniki, taktyki, Genie Scouty itp. W felietonie Dapsza owa działalność około FM-owa także uzyskuje status rozleniwiającej gracza FM-owego. Pozwolę sobie jednak zauważyć, że to już nie jest wina, ani zasługa twórców gry, iż tworzone są programy typu Genie Scout, taktyki, poradniki. Nie są to przecież narzędzia integralne z grą. Musimy je ściągnąć osobno, więc jak ktoś chce, nie robi tego. Gdy kupujemy grę, nie mamy wraz z nią 90 gotowych taktyk oraz progamów typu Genie Scout lub edytor czasu rzeczywistego.
20 września 2010 16:03
oldgunz
Moim zdaniem lenistwo nie popłaca - zabija przyjemność czerpaną z gry. Też w przeszłości zdarzało mi się skorzystać z cudzej taktyki, lecz z każdym razem, gry ściągnąłem jakiegoś killera, długo nie wytrzymywałem w klubie. Gra traciła urok. Rozpoczynałem więc nową rozgrywkę w innym kraju, lecz tym razem skorzystałem parę razy z save&load i znów odechciewało się grać. Trzecia rozgrywka - zbudowałem skład w oparciu o utalentowanych zawodników polecanych przez innych graczy. Efekt - to samo, znudzenie grą. Mimo tego, że osiągałem jako takie sukcesy, zazdrościłem kumplowi z pracy, który 6 sezonów, rozgrywając osobiście każdy mecz (nie miał nawet zatrudnionego asystenta) walczył o awans do drugiej ligi tureckiej. Spadł z niej po roku, w następnym sezonie znów awansował, spędził ze dwa na zapleczu ekstraklasy, lecz po prawie 10 sezonach gry (przypomnę - osobiście rozgrywany każdy mecz), znalazł się w pierwszej lidze tureckiej. Jego największe osiągnięcie - sprowadzenie na emeryturę do małego klubu ze wschodniej Turcji Philipe'a Mexesa i wyeliminowanie PSG w eliminacjach do Pucharu UEFA. Rozgrywkę skończył na tym etapie, bo wyszedł nowy manager.

Realnie zazdrościłem mu przyjemności, którą czerpał z takiej gry, mimo że nigdy nie zagrał nawet w europejskich pucharach (zaraz wyjdzie FM 2011, a ten sam kolega wciąż nie dobił się do nich żadnym z prowadzonych klubów). W tej chwili sam gram tak, by w jak największym stopniu wczuć się w prowadzony zespół i samodzielnie osiągać sukcesy. Z przymrużeniem oka mogę dzięki temu czytać wydumane relacje z przebiegu cudzych karier, gdzie każda na dobrą sprawę jest identyczna i opiera się o tych samych młodych zawodników wyszukanych i ściągniętych w trakcie pierwszego okna transferowego.
21 września 2010 11:45
buczek93
@oldgunz
poszperaj w starszych opowiastkach - tam jest dość spora rotacja kopaczy co sezon. A odnośnie transferów - po co zmieniać coś, co jest dobre ?
21 września 2010 16:55
stefan84
Gra powinna cieszyć przede wszystkim samego gracza, więc jeśli komuś sprawia radość gromienie wszystkich dookoła różnicą kilku bramek i wygrywaniu ligi bez ani jednej porażki, choćby za wszelką cenę i z wszystkimi ułatwieniami, niech się tak bawi, nic innym do tego. Pogra trochę, potem pewnie pogra w następnego FM-a, i znudzi mu się. A przynajmniej powinno =) Gdy zaczynałem przygodę z FM, akurat padło na dla wielu niesławnego CM4, wałkowałem go do ukazania się FM08, i też zdarzało mi sie uzywać save/load, albo zawsze sprowadzać wypróbowanych wcześniej piłkarzy, wiedząc że się sprawdzą. Trwało to trochę, ale już wyrosłem, i twierdzę że każdy z grzeszników w końcu odnajdzie właściwą scieżkę =) Tak nawiasem mówiąc to w FM2010 też próbowałem piłkarzy takich jak Freddy Adu czy Fabio Paim itp, którzy błyszczeli w poprzednich edycjach, ale jakoś żaden nie był gwiazdą, na szczęście =)
25 września 2010 14:46


 


Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu