Jedyny wybór cz.6
13 stycznia już tak szczęśliwy nie był. Na Stade Fallon przyjechało Mons. Tym razem szczytem marzeń byłby remis. I byliśmy blisko. W pierwszej połowie nikt nie znalazł drogi do bramki rywala. Niestety w 53 minucie do dośrodkowania z rzutu wolnego najwyżej wyskoczył Rabesandratana i było po herbacie. Więcej bramek nie padło, ale dla gości ważniejsze były trzy punkty.
WS Woluwè – Mons 0 – 1
53’ Rabesandratana
Widzów: 957
To, że wyjazdowe spotkanie z VW Hamme skończyło się utratą zaledwie dwóch goli należy uznać za cud. Gospodarze od pierwszej minuty dominowali na boisku. W 18 minucie błąd Eerdekensa na bramkę zamienił Lebe. Dziesięć minut później mogło być już dwa zero, ale fantastyczną obroną rzutu karnego popisał się Clepkens. Nasze ataki były rozbijane już w środkowej strefie boiska. Pod koniec meczu gospodarze dobili nas jeszcze bramką De Voeghta i druga z rzędu porażka ponownie zbliżyła nas do baraży.
VW Hamme – WS Woluwè 2 – 0
18’ Lebe
84’ De Voeght
Widzów: 767
Prawdopodobieństwo podtrzymania złej passy było bardzo wysokie, jako że kolejnym rywalem było FCV Dender. Goście zawsze mieli na nas sposób i nie oczekiwałem sukcesu. W 6 minucie, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, Issankoy popycha napastnika Dender i sędzia dyktuje jedenastkę. Vulin nie marnuje okazji i od samego początku meczu jesteśmy na straconej pozycji. Po tej bramce Dender cofnęło się do głębokiej defensywy, a że bronili się umiejętnie nie udało nam się doprowadzić do wyrównania.
WS Woluwè – FCV Dender 0 – 1
6’ Vulin (kar.)
Widzów: 986
Czas przerwać tę fatalną serię. Jeśli z takimi rywalami jak Eupen nie będziemy zdobywać punktów to możemy się już pakować i szykować na powrót do trzeciej ligi. Nie tylko ja to rozumiałem. Moi zawodnicy również byli zdeterminowani. Mecz zaczęliśmy dobrze. W 16 minucie rzut karny wykorzystał Borrey i można było troszkę odetchnąć. Emocje zaczęły się na nowo od 36 minuty. Klasyczny błąd obrońców i 1 – 1. Przed przerwą udało się jeszcze wyjść na prowadzenie, za sprawą De Visschera. Nasz lewy obrońca udanie włączył się do akcji ofensywnej i precyzyjnym strzałem pokonał bramkarza gospodarzy. Korzystnego wyniku niestety nie udało się utrzymać do końca. W 72 minucie Bilikan doprowadził do remisu, ale jeden punkt też może być na wagę złota.
Eupen – WS Woluwè 2 – 2
16’ Borrey (kar.)
36’ Fuchs
41’ De Visscher
72’ Bilikan
Widzów: 1071
Horroru, jaki nasz czekał w spotkaniu z Union SG, nie chciałbym po raz drugi przeżyć. A zaczęło się znakomicie. 9 minuta i Beersaert wyprowadza nas na prowadzenie. Chwilę po gwizdku na drugą połowę Borrey wykorzystuje rzut karny i mamy 2 – 0. Niestety od tej chwili zaczęła się nerwówka. Zadowolony z siebie Borrey postanowił kopnąć bez piłki zawodnika gości i obejrzał za to czerwony kartonik. Union tylko na to czekało. Ze zdwojoną mocą ruszyli do odrabiania strat. 59 minuta Leroy, 68 Breleur i z ładnego prowadzenia wracamy do remisu. A grać trzeba w osłabieniu. Gdy już tylko modliłem się o ten jeden jedyny punkt, zaskakującą akcją popisał się Hillen. Przechwycił piłkę w środku pola i pognał przed siebie mijając wszystkich rywali jak tyczki. W polu karnym dokładnie przymierzył i strzelił swą pierwszą bramkę dla Woluwè, a nam zapewnił zwycięstwo.
WS Woluwè – Union SG 3 – 2
9’ Beersaert
48’ Borrey (kar.)
59’ Leroy
68’ Breleur
73’ Hillen
Widzów: 538
Na następny mecz pojechaliśmy troszkę zbyt rozluźnieni. W pamięci mieliśmy poprzedni wynik między zespołami, a było to jedno z naszych najokazalszych zwycięstw w drugiej lidze. Niech więc OH Leuven się martwi, nie my. Początek spotkania szedł idealnie po naszej myśli. W 10 minucie akcja Ismailovskiego z Peetersem zakończona strzałem tego ostatniego i już mogliśmy się cieszyć z prowadzenia. Przed przerwą Peeters popisał się jeszcze ładną asystą przy golu Galeriego. Dopiero po zmianie stron zaczęły dziać się istne cuda. Piłkarze wyglądali jakby nagle przestali umieć grać w piłkę. Na efekty nie trzeba było długo czekać. 46 i 74 minuta to dwie piękne bramki Bollarsa i znów mamy remis. Wydawało się, że wynik utrzyma się do końca, ale nie. 95 minuta i Bilstein ośmiesza naszych obrońców po czym pakuje piłkę do siatki.
OH Leuven – WS Woluwè 3 – 2
10’ Peeters
39’ Galeri
46’ Bollars
74’ Bollars
90’ Bilstein
Widzów: 1455
Gdyby na koniec sezonu przyznawano nagrodę za najnudniejszy mecz, ten byłby murowanym faworytem. W całym spotkaniu oddano dokładnie dwa (sic!) strzały na bramkę. Oba celne. Na dobrą sprawę można było bramkarza nie wystawiać, bo oba strzały oddaliśmy my. Pierwszy ze strzałów padł w czwartej minucie. Autorem celnego uderzenia był Galeri. Na drugi strzał musieliśmy czekać, aż do 74 minuty i rzutu wolnego wykonywanego przez Beytullaha. Nie liczy się jednak ilość, a jakość. Oba strzały przyniosły nam bramki!
WS Woluwè – Tongeren 2 – 0
4’ Galeri
74’ Beytullah
Widzów: 857
Jako, że rozgrywki wkroczyły w decydująca fazę, każdy punkt był niezwykle istotny. Poprzedni mecz z Roeselare skończył się dla nas nikłą porażką, więc jakieś szanse na zdobycz punktową mieliśmy. Pierwsza część minęła bez historii. Niemrawe ataki gospodarzy staraliśmy się rozbijać w środkowej strefie boiska. Coś się ruszyło dopiero po zmianie stron. W 54 minucie bramkarz gospodarzy zapędził się poza pole karne. Tam dopadł do niego Peeters, odebrał piłkę i podał do Galeriego. Galeri specjalnych trudności z wcelowaniem do pustej bramki nie miał, więc wyszliśmy na prowadzenie. Odpowiedź gospodarzy przyszła niespodziewanie w 73 minucie. Van der Ven zdecydował się na głębokie dośrodkowanie, a Clepkens się zagapił. Piłka zamiast na głowę któregoś z napastników powędrowała prosto do siatki.
Roeselare – WS Woluwè 1 – 1
54’ Galeri
73’ van der Ven
Widzów: 3815
Pojedynek z Ronse zaczęliśmy niezbyt szczęśliwie. Już na samym początku meczu Clepkensa pokonał Nouhass. Tragedii nie było, bo atakowaliśmy dość intensywnie, ale na wyrównanie przyszło nam czekać, aż do 45 minuty. Beytullah z bardzo ostrego kąta dośrodkował, a piłka wpadła bezpośrednio do bramki. Po meczu zarzekał się, że to był strzał, ale jakoś nikt mu nie wierzył. Nasza przewaga uwidaczniała się coraz bardziej i kolejna bramka była już tylko kwestią minut. Niestety w 81 minucie Beersaert dostaje drugą żółtą kartkę i przychodzi nam kończyć mecz w dziesiątkę.
WS Woluwè – Ronse 1 – 1
9’ Nouhass
45’ Beytullah
Widzów: 849
Po niezłej serii musi przyjść jakieś załamanie. Najważniejsze by nie trwało zbyt długo. Dla nas takim złym przerywnikiem był mecz wyjazdowy z Oostende. O jednostronności widowiska najlepiej świadczy statystyka strzałów: 23 do 1 dla gospodarzy. Mimo wszystko wyjechaliśmy z honorową bramką. Bramką, która aż do 90 minuty dawała nam remis. Niestety w tych ostatnich minutach Oostende wyprowadziło trójkową akcję, a swoją drugą bramkę w meczu zdobył Magro.
Oostende – WS Woluwè 2 – 1
55’ Magro
78’ Issankoy
90’ Magro
Widzów: 1752
Nikt po tej porażce nie płakał. Nasi bezpośredni rywale też ciągle tracili punkty, a nasza pozycja ligowa była dość dobra. Na dodatek w ostatnich spotkaniach wykazaliśmy się nadzwyczajną skutecznością w wykorzystywaniu nielicznych sytuacji bramkowych. Bardzo podobnie wyglądało to w kolejnym meczu. Nasz przeciwnik, Deinze, zaczął bardzo ostro, ale chyba miał troszkę stępione zęby, bo bez problemów odpieraliśmy kolejne ataki. Może nie wszystkie, ale większość. W 66 minucie goście objęli prowadzenie, ale już cztery minuty później był remis. W 73 minucie drugą z trzech sytuacji, jakie mieliśmy w meczu, na bramkę zamienił Hillen i nagle okazało się, że prowadzimy. Podrażniona ambicja gości nie pozwoliła im jednak odpuścić. W 88 minucie Fernandez uratował im remis.
WS Woluwè – Deinze 2 – 2
66’ Mampuya
70’ Beersaert
73’ Hillen
88’ Fernandez
Widzów: 429
Cztery mecze do końca i kilku wymagających rywali. Pierwszym z nich było KV Mechelen. Tym razem niespodzianki nie sprawiliśmy. Gospodarze od początku przycisnęli i w 39 minucie wyszli na prowadzenie. Po przerwie drugiego gola dołożył Roelandts i można było pakować manatki. Co prawda w końcówce meczu Galeri zdołał strzelić kontaktową bramkę, ale nic więcej zdziałaliśmy.
KV Mechelen – WS Woluwè 2 – 1
39’ Kompany
53’ Roelandts
83’ Galeri
Widzów: 6469
Wyrównany mecz i niezbyt zasłużona porażka. Tak można podsumować nasze spotkanie z KBHZ. Pierwszą udaną akcję przeprowadziliśmy w 16 minucie. De Visscher podał do Beersaerta, a ten na pełnej szybkości wpadł w pole karne i strzelił nie do obrony. Radość trwała krótko. Dokładnie cztery minuty, bo właśnie w 20 minucie siedmiu naszych zawodników stało spokojnie w polu karnym i zastanawiało się, co zrobi napastnik gości. Boucknooghe długo się nie zastanawiał tylko wpakował piłkę do siatki przywracając wynik do stanu równowagi. Pod koniec pierwszej połowy sędzia podyktował rzut wolny dla KBHZ. Jeszcze nie zdążyliśmy ustawić muru, a Ofori Okyere oddał strzał. Kompletnie zaskoczony Clepkens piłkę przepuścił i na tym emocje w meczu się skończyły.
WS Woluwè – KBHZ 1 – 2
16’ Beersaert
20’ Boucknooghe
43’ Ofori Okyere
Widzów: 669
W meczu z Dessel ograniczyliśmy się do szczelnej obrony. Po kilku pierwszych próbach zaatakowania doszliśmy do wniosku, że raczej ich nie uszkodzimy, więc niech lepiej oni też nas nie uszkodzą. Koncepcja gry na remis tym razem sprawdziła się znakomicie. Kibice troszkę narzekali, ale najważniejsze, że udało się zdobyć kolejny punkcik.
Dessel – WS Woluwè 0 – 0
Widzów: 553
Porażka i remis w dwóch ostatnich meczach nie wydawały się szczególnie złe, ale nasi rywale się postarali i aby być pewnym miejsca w 2 lidze trzeba było wygrać ostatni mecz. Szanse spore, bo co prawda Geel trzymało się w lidze nieźle, ale przecież w pierwszym meczu wywalczyliśmy remis. Tym razem, na własnym boisku powinniśmy powalczyć o trzy punkty.
Gra się jednak nie układała. Pierwsza połowa upłynęła dość sennie. Goście nie chcieli się odsłonić, bo dla nich to był mecz o pietruszkę, a nie warto kończyć sezonu porażką. Na dodatek w 73 minucie z boiska musiał zejść Eerdekens. „Panowie do roboty!!!” – krzyczałem. I udało się! W 77 minucie Keller zagrał piłkę ręką i sędzia podyktował jedenastkę. Do piłki podszedł etatowy wykonawca rzutów karnych – młodziutki Borrey. Silnie uderzył i bramkarz nie miał nic do powiedzenia. Dwie minuty później udało nam się jeszcze boleśnie ukłuć Geel z kontry. Issankoy okazał się szybszy od obrońców rywala i na kilkanaście minut przed końcem prowadziliśmy 2 – 0. Goście nie składali broni. W 89 minucie znakomita główka Thiama i jest 2 – 1. Na szczęście gościom zabrakło czasu, aby skonstruować jeszcze jakąś skuteczną akcję. WS Woluwè zostaje w drugiej lidze!
WS Woluwè – Geel 2 – 1
77’ Borrey (kar.)
79’ Issankoy
89’ Thiam
Widzów: 506
- Brawo! Piękny wynik! – Kolejno przychodzili z gratulacjami działacze klubu.
- Szkoda tylko, że tak mało kibiców przyszło to zobaczyć.
- Proszę się nie martwić. W przyszłym sezonie będą walić drzwiami i oknami!
Podsumowanie sezonu:
Król Strzelców:
1. Emmanuel Coquelet (Mons) 18
2. Michaël Lebe (VW Hamme) 16
3. Christian Landu Tubi (Oostende) 16
Menedżer Roku:
Dominique D’Onofrio (Mons)
Młody Piłkarz Roku:
1. Adel Askarian (Roeselare)
2. Jasper Lootens (Union SG)
3. Laurent Castelana (Eupen)
Piłkarz Roku:
1. Joeri Vastmans (Roeselare)
2. Emmanuel Coquelet (Mons)
3. Pascal Tihon (KBHZ)
Do jedenastki roku z zespołu WS Woluwè zostało wybranych dwóch zawodników: Michaël Clepkens i Niacisse N’Goh.
Mistrz Belgii: Anderlecht
Puchar Belgii: Lokeren
Superpuchar Belgii: AA Gent
Podsumowanie sezonu (świat):
Anglia:
Mistrz: Chelsea
Puchar Anglii: Arsenal
Puchar Ligi: West Ham
Community Shield: Arsenal
Francja:
Mistrz: Bordeaux
Puchar Francji: Strasbourg
Puchar Ligi: St. Etienne
Puchar Mistrzów: Marseille
Hiszpania:
Mistrz: Real Madryt
Puchar Hiszpanii: Valencia
Superpuchar: Real Madryt
Holandia:
Mistrz: Ajax
Puchar Holandii: PSV
Superpuchar: Ajax
Niemcy:
Mistrz: FC Bayern
Puchar Niemiec: Bochum
Puchar Ligi: Leverkusen
Polska:
Mistrz: Wisła
Puchar Polski: Cracovia
Portugalia:
Mistrz: Porto
Puchar Portugalii: Porto
Superpuchar: Porto
Włochy:
Mistrz: Juventus Turyn
Puchar Włoch: Lazio
Superpuchar: Inter
Puchar Intertoto:
Barcelona, Nantes, Denizlispor
Puchar UEFA: Barcelona
Liga Mistrzów: Chelsea
Superpuchar: Milan
Podsumowanie sezonu (drużyna):
Bramkarze:
Michaël Clepkens (7.03) – Mimo puszczenia 59 bramek w 34 meczach, nie mogę mieć do niego zastrzeżeń. Zdecydowanie numer jeden w bramce Woluwè. Wybór do Jedenastki Sezonu 2 Ligi tylko potwierdza tę opinię.
Alan Gèrard (6.33) – Definitywnie stracił pozycję pierwszego bramkarza. Ugruntował się natomiast na pozycji numer 2. Gdy Clepkens potrzebuje przerwy, bez obaw mogę go wpuścić na boisko.
Obrońcy:
Bart Eerdekens (6.90) – Zaczął nieszczególnie, ale dość szybko się uczy. Jeśli przetrwa kilka sezonów może stać się naprawdę dobrym obrońcą.
Grègory Ghislain (6.50, 1 asysta) – Prochu nie wymyśli, ale taki doświadczony zawodnik, mogący łatać dziury zarówno w obronie jaki i w pomocy, często się przydaje.
Roberto De Maggio (6.19, 1 asysta) – Jedno z rozczarowań sezonu. Kilka porażek zawdzięczamy bezpośrednio jemu. Zostanie w klubie, aż znajdzie się jakiś chętny na jego umiejętności.
Sven Van Rompaey (6.66, 1 asysta) – Nieźle się wkomponował w zespół. Jest młody, więc sporo pracy przed nim, ale jeśli będzie uczciwie pracował na treningach to wyrośnie na solidnego ligowego średniaka.
Mathias De Visscher (7.00, 1 gol, 1 asysta) – Kolejny młody wilczek. Utalentowany i ambitny. Niestety trapią go kontuzje. Jeśli uda mu się nad nimi zapanować, wróżę mu wielką przyszłość.
Niacisse N’Goh (7.08, 2 asysty) – W tym sezonie, z konieczności musiał występować na pozycji środkowego obrońcy. Ciężar zadania udźwignął, a wybór do jedenastki sezonu jest najlepszą dla niego rekomendacją.
Athanasios Kourtidis (6.43, 1 gol, 2 asysty) – W zeszłym sezonie grał na wypożyczeniu. Teraz ze względu na braki kadrowe dostał szansę gry w pierwszym zespole. Póki nie znalazłem lepszych grał w pierwszej jedenastce. Teraz może być najwyżej rezerwowym.
Pomocnicy:
Nicolas Baudart (6.68, 7 asyst) – Dobrze ulokowany tysiąc euro. Jeśli popracuje nad szybkością będzie nie do zatrzymania, ale nawet w obecnej formie często był jednym z naszych najciekawszych zawodników.
Blaise Issankoy (6.30, 5 goli) – Starzeje się w zastraszającym tempie. Na dodatek ciągłe kontuzje nie pozwalają mu na rozwinięcie skrzydeł. Mimo wszystko z pewnością go nie skreślę.
Elian Beersaert (6.91, 5 goli, 4 asysty) – Wyjątkowy rok „dziadka”. W przedsezonowych prognozach wielu wysyłało go na zasłużoną emeryturę. Beersaert się postawił i jeszcze raz pokazał ile może znaczyć doświadczenie na boisku.
Yasar Beytullah (7.12, 3 gole, 4 asysty) – Mniej widowiskowy niż rok temu, ale jego rola w zespole jest nieoceniona. Jako kapitan znakomicie motywował kolegów do pracy. Wzorowy zarówno na boisku jak i na treningach.
Denis Ismailovski (6.56, 3 gole, 1 asysta) – Po tym zawodniku spodziewałem się dużo więcej. Wyraźnie zatrzymał się w rozwoju. Wraz z końcem sezonu kończy mu się kontrakt. Już szuka nowego pracodawcy.
Napastnicy:
Kevin Borrey (6.44, 5 goli, 1 asysta) – Jeśli będzie dalej się rozwijał w tym tempie to mój problem z klasowym napastnikiem przestanie istnieć. Wielka nadzieja na przyszłość.
Koen Peeters (6.74, 6 goli, 4 asysty) – Bez rewelacji, ale w pamięci mam jego koszmarną kontuzję z pierwszego sezonu w Woluwè. Gdyby nie ona pewnie byłby teraz wybijającym się napastnikiem.
Raphaël Galeri (6.86, 9 goli, 6 asyst) – Najlepszy snajper drużyny. Może liczba 9 bramek nie powala, ale przynajmniej zawsze mogłem liczyć, że jakąś akcję wypracuje.
Stephen Hillen (6.50, 2 gole, 1 asysta) – Długo wprowadzał się do drużyny. Niestety zamiast zawodnika podstawowego mamy do czynienia ze średniakiem.