Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

FM w odwrocie

Kilka lat temu Football Manager odgrywał w moim życiu bardzo ważną rolę. Przed monitorem spędzałem wiele godzin próbując podbić wirtualny świat piłki nożnej. Kiedyś FM był dla mnie zdecydowanie czymś więcej, niż zwykłą grą komputerową. Dziś moje podejście do serii jest zupełnie inne.

Byłem fanatykiem. W Football Managera potrafiłem grać niemalże cały dzień. Oczywiście, nie obce były mi także nocne sesje wirtualnej menedżerki, które bardzo często kończyły się wraz ze wschodem słońca. Zupełnie inaczej wyglądało również moje zaangażowanie w rozgrywkę. Taktyczne wojenki z silnikiem gry, dogłębne analizy przeciwników oraz uważne poszukiwania ewentualnych wzmocnień - to był mój chleb powszedni. Od tamtych chwil minęło jednak już sporo czasu i kontakty z Football Managerem uległy znacznym przemianom. Dziś gram zdecydowanie mniej, żeby nie powiedzieć, iż nie gram wcale. A jeśli już zdecyduję się włożyć płytę z FM-em do czytnika płyt DVD, to najczęściej szybko się zniechęcam i po krótkiej chwili znów odkładam pudełko na półkę.

Przełomowy dla mnie okazał się Football Manager 2008, który od samego początku nie przypadł mi do gustu. Pojawiły się pierwsze oznaki kryzysu. Z biegiem czasu gra zaczęła przyjmować zupełnie inny wymiar. Miejsce taktycznych bojów zajęły pliki żywcem ściągane z Internetu, dogłębne analizy przeciwników przeprowadzał asystent, a za poszukiwanie ciekawych piłkarzy "wziął się" FM Scout. Moje zadania zostały sprowadzone do jak najszybszego klikania w spację i dopiero po dwóch latach doszedłem do słusznego wniosku, że to przecież kompletnie bezsensu i z Football Managerem pożegnałem się na dobre.

ZNUŻENIE

Kryzys związany z FM-em próbowałem tłumaczyć na wiele przeróżnych sposobów. Narzekałem na płynność rozgrywki, mnogość opcji, zaczęła mi przeszkadzać interakcje z mediami, następnie przycinający się tryb 3D, a konferencje prasowe przestały mnie bawić – mówiąc kolokwialnie, zacząłem zrzędzić jak stara baba. Dzisiaj, kiedy patrzę na to wszystko z większym dystansem, jestem w stanie stwierdzić, że Football Manager najzwyczajniej w świecie mi się znudził. Rzeczy, które kiedyś sprawiały mi dużo frajdy zaczęły stawać się przykrymi obowiązkami, a grę uruchamiałem raczej z przyzwyczajenia, niż ze względu na szczere chęci.

Świat gier menedżerskich pozostał jednak w moim sercu i nie chciałem palić za sobą mostów. Zdecydowanie zmieniłem jednak swoje podejście. Football Managera zastąpiłem starym, zasłużonym Championship Managerem 01/02, który ponownie dał mi dużo radości, spełniając moje oczekiwania. Jako że udawanie menedżera piłkarskiego całkowicie przestało mnie bawić, rozgrywkę zacząłem traktować zdecydowanie mniej poważnie. Championship Manager stał się miłym sposobem spędzania wolnych wieczorów, a FM-owe wojny z komputerowym przeciwnikiem zostawiłem daleko w tyle i nic nie wskazuje na to, żebym w najbliższej przyszłości do nich powrócił.

A MOŻE ZA TRUDNY?

Po przeczytaniu pierwszej części mojego artykułu wielu z Was może stwierdzić, iż Football Manager okazał się dla mnie po prostu zbyt trudny, a ja nie chcąc przyznać się do własnej słabości, wszystko zrzuciłem na barki znużenia serią. Muszę przyznać, że przez moment sam zacząłem tak myśleć i na krótką chwilę znów powróciłem do starego modelu rozgrywki. Silnik Football Managera 2009 starał się dzielnie postawić mi opór, lecz kilkanaście godzin prób sprawiło, że seryjne wygrywanie spotkań znów stało się faktem. Powrót do Football Managera był jednak tylko krótkim epizodem. Udowodniłem sobie, że nadal jestem w stanie wygrywać korzystając z własnych umiejętności i po kilku chwilach ekscytacji, bardzo szybko przyszło kolejne znużenie i Football Manager ponownie poszedł w odstawkę.

Kolejny spektakularny powrót do serii zanotowałem wraz z pojawieniem się w sieci wersji demonstracyjnej Football Managera 2010. Całkowicie odmieniony interfejs, nowy ekran taktyczny oraz masa innych innowacji sprawiły, że wreszcie poczułem świeży powiew nowości. Niestety, po raz kolejny było to tylko chwilowe zauroczenie. Po wyrzuceniu w błoto 100 złotych, płyta z FM-em zdecydowanie więcej czasu spędziła szczelnie zapakowana w pudełku i muszę przyznać, że zakup najnowszego dzieła Sports Interactive okazał się całkowicie bezcelowy. W Football Managera 2010 nie rozegrałem chyba ani jednego pełnego sezonu.

CZAS, CZAS, CZAS...

Jak już wspominałem, od kilku lat moje podejście do gry ulega znacznej przemianie. W związku z tym, że poważną menedżerkę zostawiłem w spokoju, pojawiły się inne priorytety. Kiedyś absolutnie nie przeszkadzało mi wolne tempo rozgrywki, gdyż poświęcałem jej zdecydowanie więcej czasu. Ostatnimi czasy nie miałem takich możliwości i chęci, więc kiedy uruchamiałem Football Managera tylko po to, aby rozegrać kilka spotkań, zacząłem być nieco rozczarowany. W tej kwestii zdecydowanie lepiej prezentuje się legendarny CM 01/02. Tutaj nawet podczas jednego wieczoru jestem w stanie rozegrać cały sezon, a podczas dłuższego przesiadywania przed monitorem dość szybko pojawiają się solidne podstawy wielosezonowej kariery.

Co prawda, prędkość rozgrywki jest jednym z elementów, na który twórcy gry od pewnego czasu zwracają szczególną uwagę, lecz wydaje się, że w swoich działaniach Sports Interactive jest niezwykle ograniczone. Mnogość opcji, potężna baza danych oraz niesamowita ilość przetwarzanych informacji sprawiają, że Football Manager raczej nigdy nie zaspokoi moich potrzeb. Bardzo często na ten element gry uwagę zwracają również inni fani gier menedżerskich i śmiem twierdzić, że oprócz szeroko rozumianego znużenia grą, jej powolne tempo również może negatywnie wpływać na liczbę aktywnych fanów Football Managera.

Strony:

1 2

O artykule
Kategoria: Publicystyka
Dodano: 29.09.2010

Liczba wyświetleń: 1577

Średnia ocen: 5.67



Komentarze
maciejor
Dr.Strange mam pytanko kiedy 9 część Tworząc niezapomnianą historię??Fajna to historyjka i chciałbym zobaczyć twój piąty sezon za sterami Hibernianu...
Mam też takie pytanie niedługo będę przeżywał swój pierwszy maraton bądź jak kto woli nocną sesję i mam pytanko czy trzeba się jakoś przygotować czy coś w tym rodzaju?? z góry dziękuję
29 września 2010 21:39
Dr.Strange
maciejor napisał:

Dr.Strange mam pytanko kiedy 9 część Tworząc niezapomnianą historię??Fajna to historyjka i chciałbym zobaczyć twój piąty sezon za sterami Hibernianu...



Nie wiem, czy będę kontynuował tę karierę. Sejw mam jeszcze na dysku, ale szczerze mówiąc, dawno do niego nie zaglądałem. Teraz pojawiło się uaktualnienie do mojego ulubionego CM-a 01/02 i być może, że wystartuję z czymś świeżym.
29 września 2010 21:45
chopek
Ja gram powolutku, sezony ciągną się długimi tygodniami. Tak lubie, żadnej masówki. Kocham w tym dłubać i nie oczekuje od gry, żeby w jeden wieczór "opykać" cały sezon.
Gram w Managery od serii CM3, a wcześniej już w Fifa Manager i Ultimate Soccer Manager, można powiedzieć, że razem z nimi ewoluuje:)
Chociaż nie uważam, że gra jest pozbawiona bubli, to i tak lubie podumać od czasu do czasu wieczorami po pracy jak poustawiać drużynę, żeby sprawić jakąś niespodziankę. Amen
30 września 2010 9:30
buczek93
panowie - jak wam tyle sejwy eFeM przemiela, to polecam defragmentację. Sam kiedyś czekałem 5 minut na samo uruchomienie fm, nie mówiąc o wczytaniu gry i meczu (kolejne 10).
No i odnośnie coraz dłuższych czasów ładowania na słabszych komputerach raczej bym się przyzwyczaił - wiadomo, nowa gra musi mieć przecież nowe, bardziej szpanerskie wymagania (większe).
30 września 2010 17:06
oldgunz
Miałem podobny problem przy wersjach 08 i 09. Internet, talenty, podpatrzona taktyka - to wszystko zabija przyjemność czerpaną z gry. A prawda jest taka, że w FMa można grać, nie włączając nawet komputera. Zdarza mi się jadąc na uczelnię lub wracając z pracy obmyślać nowe sposoby gry, w myślach ustalać składy czy poszczególne zagrania. Dlatego też mam chyba na odwrót niż większość redaktorów, którzy zaprezentowali swoje opinie - dla mnie czerpanie przyjemności z gry jest możliwe... dzięki konieczności spędzenia nad nią czasu. Bywają sytuacje, że odpalam grę wieczorem, pogram dwie godziny, a w tym czasie tylko raz wcisnę spację, nie rozgrywając żadnego spotkania. Bywa też tak, że w trakcie trzech godzin rozegram tylko jeden mecz, lecz nie na skróconym podglądzie, a w całości.

Dzięki rozbudowaniu FMa (i dalszym planom jego rozbudowy), mamy możliwość przybliżyć się do tych wszystkich Mourinho, Ancelottich czy Ranierich. Nie nastawiając się na osiągnięcie sukcesów już w pierwszym sezonie gry i jednoczesne równoważenie wszystkich aspektów prowadzenia klubu (zamiast grać tylko od okienka do okienka) możemy czerpać mnóstwo frajdy ze zwykłych ligowych spotkań. Gdy na straży nie stoi save&load, gdy założymy sobie, że nie ściągniemy taktyki z internetu, każdy strzał w poprzeczkę przeżywamy znacznie intensywniej niż grając na zasadzie 'jak nie wyjdzie, to wczytam mecz'.

Dla mnie właśnie możliwość dokonywania wciąż minimalnych korekt ustawienia zawodników, zastanawianie się nad sposobem wkomponowania nowego zawodnika w zespół i patentem na ogranie kolejnego rywala stanowią sól gry. Nie nastawiam się na mega sukcesy, opisywane przez użytkowników na różnych stronach poświęconych FMowi. Zamiast tego, wolę obejrzeć film taktyczny, poświęcony np. sposobowi gry drużyną grającą płaskim 4-4-2 przeciwko zespołowi grającemu z dwoma defensywnymi pomocnikami.

Podoba mi się, że nad FMem naprawdę trzeba pokombinować i właśnie kombinowanie, a nie zdobywanie wirtualnych sukcesów piłkarskich lubię najbardziej. Oglądanie skrótów spotkań naszego kolejnego rywala, analiza strzelonych i straconych bramek, zagrożenie, które stanowi każdy z jego graczy - to dla mnie stanowi podstawę grywalności. Dzięki takim analizom mogę z powodzeniem, prowadząc słaby zespół, pokonać takie FC Porto czy Romę, naszpikowane zawodnikami wartymi tyle, co mój cały pierwszy skład wraz ze stadionem.

W FMie można pokombinować i czerpać z gry wiele satysfakcji, nawet jej nie włączając.
4 października 2010 11:18
stefan84
Wiecie co... Chciał bym mieć wybór. Czy wolę łatwo, lekko i przyjemnie, czy... inaczej =) I tak se myślę, że to jest mały pikuś =) można by umożliwić odpuszczenie niektórych opcjii w taktyce, interakcjach, i innych bzdurach, i ustawienie ich tak, żeby gracz ani na nich ani nie zyskiwał, ani nie tracił. Resztę, w których jest władcą nieomylnym, mógłby zostawiać samemu sobie.
8 października 2010 22:12


 


Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu