Byłem fanatykiem. W Football Managera potrafiłem grać niemalże cały dzień. Oczywiście, nie obce były mi także nocne sesje wirtualnej menedżerki, które bardzo często kończyły się wraz ze wschodem słońca. Zupełnie inaczej wyglądało również moje zaangażowanie w rozgrywkę. Taktyczne wojenki z silnikiem gry, dogłębne analizy przeciwników oraz uważne poszukiwania ewentualnych wzmocnień - to był mój chleb powszedni. Od tamtych chwil minęło jednak już sporo czasu i kontakty z Football Managerem uległy znacznym przemianom. Dziś gram zdecydowanie mniej, żeby nie powiedzieć, iż nie gram wcale. A jeśli już zdecyduję się włożyć płytę z FM-em do czytnika płyt DVD, to najczęściej szybko się zniechęcam i po krótkiej chwili znów odkładam pudełko na półkę.
Przełomowy dla mnie okazał się Football Manager 2008, który od samego początku nie przypadł mi do gustu. Pojawiły się pierwsze oznaki kryzysu. Z biegiem czasu gra zaczęła przyjmować zupełnie inny wymiar. Miejsce taktycznych bojów zajęły pliki żywcem ściągane z Internetu, dogłębne analizy przeciwników przeprowadzał asystent, a za poszukiwanie ciekawych piłkarzy "wziął się" FM Scout. Moje zadania zostały sprowadzone do jak najszybszego klikania w spację i dopiero po dwóch latach doszedłem do słusznego wniosku, że to przecież kompletnie bezsensu i z Football Managerem pożegnałem się na dobre.
ZNUŻENIE
Kryzys związany z FM-em próbowałem tłumaczyć na wiele przeróżnych sposobów. Narzekałem na płynność rozgrywki, mnogość opcji, zaczęła mi przeszkadzać interakcje z mediami, następnie przycinający się tryb 3D, a konferencje prasowe przestały mnie bawić – mówiąc kolokwialnie, zacząłem zrzędzić jak stara baba. Dzisiaj, kiedy patrzę na to wszystko z większym dystansem, jestem w stanie stwierdzić, że Football Manager najzwyczajniej w świecie mi się znudził. Rzeczy, które kiedyś sprawiały mi dużo frajdy zaczęły stawać się przykrymi obowiązkami, a grę uruchamiałem raczej z przyzwyczajenia, niż ze względu na szczere chęci.
Świat gier menedżerskich pozostał jednak w moim sercu i nie chciałem palić za sobą mostów. Zdecydowanie zmieniłem jednak swoje podejście. Football Managera zastąpiłem starym, zasłużonym Championship Managerem 01/02, który ponownie dał mi dużo radości, spełniając moje oczekiwania. Jako że udawanie menedżera piłkarskiego całkowicie przestało mnie bawić, rozgrywkę zacząłem traktować zdecydowanie mniej poważnie. Championship Manager stał się miłym sposobem spędzania wolnych wieczorów, a FM-owe wojny z komputerowym przeciwnikiem zostawiłem daleko w tyle i nic nie wskazuje na to, żebym w najbliższej przyszłości do nich powrócił.
A MOŻE ZA TRUDNY?
Po przeczytaniu pierwszej części mojego artykułu wielu z Was może stwierdzić, iż Football Manager okazał się dla mnie po prostu zbyt trudny, a ja nie chcąc przyznać się do własnej słabości, wszystko zrzuciłem na barki znużenia serią. Muszę przyznać, że przez moment sam zacząłem tak myśleć i na krótką chwilę znów powróciłem do starego modelu rozgrywki. Silnik Football Managera 2009 starał się dzielnie postawić mi opór, lecz kilkanaście godzin prób sprawiło, że seryjne wygrywanie spotkań znów stało się faktem. Powrót do Football Managera był jednak tylko krótkim epizodem. Udowodniłem sobie, że nadal jestem w stanie wygrywać korzystając z własnych umiejętności i po kilku chwilach ekscytacji, bardzo szybko przyszło kolejne znużenie i Football Manager ponownie poszedł w odstawkę.
Kolejny spektakularny powrót do serii zanotowałem wraz z pojawieniem się w sieci wersji demonstracyjnej Football Managera 2010. Całkowicie odmieniony interfejs, nowy ekran taktyczny oraz masa innych innowacji sprawiły, że wreszcie poczułem świeży powiew nowości. Niestety, po raz kolejny było to tylko chwilowe zauroczenie. Po wyrzuceniu w błoto 100 złotych, płyta z FM-em zdecydowanie więcej czasu spędziła szczelnie zapakowana w pudełku i muszę przyznać, że zakup najnowszego dzieła Sports Interactive okazał się całkowicie bezcelowy. W Football Managera 2010 nie rozegrałem chyba ani jednego pełnego sezonu.
CZAS, CZAS, CZAS...
Jak już wspominałem, od kilku lat moje podejście do gry ulega znacznej przemianie. W związku z tym, że poważną menedżerkę zostawiłem w spokoju, pojawiły się inne priorytety. Kiedyś absolutnie nie przeszkadzało mi wolne tempo rozgrywki, gdyż poświęcałem jej zdecydowanie więcej czasu. Ostatnimi czasy nie miałem takich możliwości i chęci, więc kiedy uruchamiałem Football Managera tylko po to, aby rozegrać kilka spotkań, zacząłem być nieco rozczarowany. W tej kwestii zdecydowanie lepiej prezentuje się legendarny CM 01/02. Tutaj nawet podczas jednego wieczoru jestem w stanie rozegrać cały sezon, a podczas dłuższego przesiadywania przed monitorem dość szybko pojawiają się solidne podstawy wielosezonowej kariery.
Co prawda, prędkość rozgrywki jest jednym z elementów, na który twórcy gry od pewnego czasu zwracają szczególną uwagę, lecz wydaje się, że w swoich działaniach Sports Interactive jest niezwykle ograniczone. Mnogość opcji, potężna baza danych oraz niesamowita ilość przetwarzanych informacji sprawiają, że Football Manager raczej nigdy nie zaspokoi moich potrzeb. Bardzo często na ten element gry uwagę zwracają również inni fani gier menedżerskich i śmiem twierdzić, że oprócz szeroko rozumianego znużenia grą, jej powolne tempo również może negatywnie wpływać na liczbę aktywnych fanów Football Managera.
Dr.Strange mam pytanko kiedy 9 część Tworząc niezapomnianą historię??Fajna to historyjka i chciałbym zobaczyć twój piąty sezon za sterami Hibernianu...