Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

Dobra zabawa wykluczona

Drodzy Gracze, przez łamy polskiej sceny przewija się ostatnio coraz więcej artykułów dotyczących realizmu Football Managera oraz kierunku, w którym zmierzają tfurcy (proszę korektora o przymknięcie oka). Odbywa się to na fali coraz większej ilości zmian wprowadzanych do naszej ukochanej gry. Od wielu lat zajmuję niezmienne stanowisko, stając w opozycji do tych spośród Was, którzy narzekają na niski poziom trudności gry oraz brak realizmu. Po wysłuchaniu ostatnich argumentów oraz korzystając z okazji zapoznawania się z wersją 2010 postanowiłem uczynić krok w kierunku malkontentów i sprawdzić na własnej skórze, jak to jest grać w FM-a nie narzucając sobie niemal żadnych ograniczeń.

Uruchomiłem FM-a 2010 na łatce 10.3 i korzystając z polskiego update'a rozpocząłem rozgrywkę klubem Juventa Starachowice (III liga – grupa małopolsko-świętokrzyska) obiecując sobie uroczyście, że Genie Scout oraz FMRTE będą moimi najlepszymi przyjaciółmi. Żeby nie być posądzonym o skrajną stronniczość postanowiłem wszak wyłączyć pierwsze okno transferowe, pozostawiając tym samym możliwość ściągnięcia do klubu tylko graczy nie związanych umową z żadnym zespołem.

Juventa to ligowy średniak, który świeżo awansował z IV ligi i jego szanse w rywalizacji ligowej określane są jako przeciętne zarówno przez grę (prognozowane miejsce 11.), jak i rzeczywistość (7. miejsce w tabeli po dziesięciu kolejkach). Niezbyt dużo długów, niezbyt mocny skład i niezbyt wygórowane ambicje.

Rozpocząłem od wzmocnienia sztabu szkoleniowego oraz kadry. W tym celu nawet nie zaglądałem w umiejętności mojego scouta (co zwykle czynię), ani do biura pracy (to moja pozycja obowiązkowa), ani w centrum transferowe czy ekran wyszukiwania (co wydaje się odruchowe). Włączyłem po prostu Genie Scouta i przejrzałem mój skład. Szybko oceniłem słabe punkty i wspomnianym programem rozpocząłem wyszukiwanie zawodników oraz trenerów pozostających bez pracy.

Sto kliknięć myszą nie minęło, kiedy wytypowałem odpowiednich kandydatów i rozpocząłem polowanie na nich. Wielu odmówiło podpisania kontraktu z drużyną o tak marnej reputacji, ale zdołałem mimo to namówić trzech piłkarzy, z których każdy z miejsca stawał się kluczowym zawodnikiem w moim zespole, górując nad kolegami co najmniej o klasę.

Podobnie uczyniłem szukając członków sztabu szkoleniowego. Jeden nowy trener (na tyle pozwolił mi zarząd) oraz nowy asystent bili na głowę swoich poprzedników. Nie mogłem tylko namówić na pracę żadnego porządnego fizjoterapeuty, a mój obecny miał umiejętności co najwyżej szkolnej pielęgniarki. Kłopot? Żaden! Do czego człowiekowi służy edytor czasu rzeczywistego? Trzy kliknięcia myszą poprawiły kluczowe atrybuty mojego pracownika.

W międzyczasie wziąłem się za podpisanie kontraktów zawodowych ze wszystkimi zawodnikami, bo cała moja kadra to kucharze i taksówkarze, grający na pół gwizdka. Wyrozumiały zarząd pozwolił mi już po dwóch tygodniach cieszyć się w pełni zawodową drużyną seniorów. Przekroczyłem jednak przy tym roczny budżet wynagrodzeń o niemal dwieście tysięcy złotych. Czyn ten, przy kwocie 900 tys. przeznaczonych na ten cel przez zarząd oraz trzystu tys. debetu na koncie, gwarantował mi kłopoty. Kłopoty? Patrz wyżej! Jedno kliknięcie myszą w edytorze.

Pomimo wielu niedostatków w wysokości atrybutów u zawodników oraz trenerów, postanowiłem więcej nie grzebać w edytorze i z wrodzonym lenistwem wcisnąłem spację.

Ale zaraz. Jeszcze o trzech ważnych rzeczach zapomniałem. Trening? Sprawdzony od wieków reżim Tuga. Taktyka? Zbierająca rewelacyjne opinie formacja MrHough'a. Ustawienia zespołu? Jak najwięcej pracy asystenta i jak najmniej mojej. Byleby grał wybraną taktyką. Wgrałem jeszcze fajny zestaw logopacków i facepacków, żeby było na co popatrzeć oraz nadałem kilku miejscowym grajkom rajcujące kibiców przydomki: Zgryzota, Miernota, Zabijaka, Bambaryło, Kibel... Reszta tej fascynującej opowieści jest już nudna jak flaki z olejem.

Na konferencjach od początku asystent, narady i podpowiedzi sztabu notorycznie ignorowane. Skład wybiera asystent, sparingi prowadzi asystent, rozmowy prowadzi asystent. Przerwałem grę na początku września. Po dwóch miesiącach prowadzenia klubu miałem go już dość (sic!). Wytrzymałem kilka kolejek ligowych i cztery rundy Pucharu Polski. Seria meczów bez porażki, czyste konto bramkarza, czołowe miejsca w ligowych statystykach i rzecz jasna fotel lidera.

Strony:

1 2

O artykule
Kategoria: Publicystyka
Dodano: 12.10.2010

Liczba wyświetleń: 2930

Średnia ocen: 5.11



Komentarze
afcks
Granie z edytorami jest zle, a na zasadach ktore Tobie odpowiadaja juz nie? kazdy czerpie przyjemnosc z czego innego, jeden z braku uzywania opcji "szukaj"(!!) a drugi z uzywania scoutow.
12 października 2010 17:27
klimek1987
Dokładnie afcks, też tak myślę, jak ktoś chce żeby jego Wisła Kraków była najlepsza niech sobie edytuje graczy.
Ja osobiście nie używam edytorów i scoutów spoza gry ale często zatrudniam piłkarzy których ja znam z rzeczywistości. Żadko się sugeruję talentami ze strony ale już trening używam Tuga. Także cieszy mnie gra taka właśnie. Po co mam się wkurzać skoro nie umiem ustawić treningu a taktykę już tak? Gra jest dla mnie nie ja dla gry. Zawsze gram Borussią Dortmund ewentualnie drugą rozgrywkę A.C. Milanem i mnie to bawi. Żadne tam Dolcany (bez obrazy dla kibiców). Moje zdanie.
12 października 2010 17:30
Pucek
Do Talibanu.
12 października 2010 19:12
stefan84
Podpisuję się rękami i nogami pod rozkazanymi wyżej zasadami, ale nie rozumiem, co wspólnego z realizmem ma zakaz zatrudniania współpracowników nie mówiących w języku kraju, w lidze którego gramy. Przecież się nauczą =) Nawet jeśli miało by to zawęzić wiedzę klubu na temat zawodników z zagranicy, żeby czasami przypadkiem nie było za lekko, ograniczenie wymienione w punkcie siódmym wydaje mi się jakieś dziwne =)
12 października 2010 20:15
chopek
Do trybu HC brakuje mi tylko rezygnacji z kupowania graczy z listy transferowej. Nie będę jednak ortodoksyjnym Hardcorowcem i pozostane przy swoim, bo kluby ogłaszają swoje listy transferowe.
13 października 2010 10:08
Głosik
@ stefan, a gdybyś prowadził własną firmę też byś zatrudnił obcokrajowca ni w ząb nie znającego języka bo "kiedyś się nauczy" ;-) coś mi się wydaje, że do tego czasu nie byłby to efektywny pracownik

podpisuję się rękami, nogami i każdymi innymi członkami pod powyższym tekstem, mi również nie sprawiłoby frajdy ciągłe wygrywanie dzięki używaniu pomocy z"zewnątrz"
13 października 2010 12:01
oldgunz
Pucek lat 19
Piotr Sebastian lat >30

Z wiekiem cieszą inne rzeczy, niż wygrywanie Ligi Mistrzów Prochem Pionki czy Sandecją Nowy Sącz.

Co do artykułu - bardzo fajnie napisany, od dawna stoję za wprowadzaniem maksymalnego stopnia realizmu w FMie. Póki co, pozostają zasady HC.

Nikt nikomu nie nakazuje gry w ten czy inny sposób. Autor napisał: "Spróbujcie zagrać tak choć raz. Jeden sezon. A potem mi napiszcie, że z utrzymania w lidze cieszyliście się mniej, niż ja z niedoszłego na szczęście awansu Juventy. Będę mógł Was spokojnie nazwać hipokrytami." Zgadzam się w pełni. Po to jest ten artykuł, by przybliżyć niektórym zasady ambitniejszej rozgrywki i czerpania większej frajdy (zdaniem autora oczywiście) z gry, zamiast żmudnego klikania spacji i pseudosatysfakcji z pseudouczciwych sukcesów, którymi potem co poniektórzy chwalą się po różnych stronach.

Tryb HC bywa upierdliwy, ale naprawdę - utrzymanie daje wieeele satysfakcji. Każdy mecz przeżywamy i obserwujemy inaczej, wnikliwiej. Nie ma co liczyć na save&load, na dziesięciokrotne powtarzanie spotkań (najlepiej przez asystenta, w trakcie naszego urlopu). Jest przegrana? Trudno, trzeba wyciągnąć wnioski.

Dzięki takiemu podejściu, satysfakcję z gry czerpać można na każdym jej etapie, nie tylko dwudziestego któregoś maja, gdy nasza przepakowana gwiazdami ekipa z Tczewa ogrywa wielki Real Madryt 4:0 w finale Ligi Mistrzów (w takiej sytuacji w ogóle trudno moim zdaniem mówić o jakimkolwiek zadowoleniu).

Grając bez ułatwień, edytorów, scoutów itd. można naprawdę cieszyć się, że ciężko przez klub zarobione 10'000 euro zostało wydane z głową na zawodnika, który mimo umiejętności na poziomie 8 - 10, dzięki naszym zdolnościom przywódczo - taktycznym został skutecznie wprowadzony do składu i rozegrał sezon życia. Można mieć frajdę, że wycisnęło się maksimum ze starego, wyeksploatowanego już ustawienia 4-4-2. Grając w ten sposób, sami skłaniamy się do oglądania spotkań w trybie już nie 'kluczowych sytuacji', lecz w trybie rozszerzonym, lub wręcz oglądając cały mecz.

Zgadzam się z autorem w 100%. Wiele osób zakłada po różnych forach i stronach tematy w stylu 'kim zagrać?' lub 'gra mi się nudzi - co robić?'. Odpowiedź jest prosta - nie zabijać jej esencji, grać w Football Managera, a nie w Bruce'a Wszechmogącego. To pomaga.
13 października 2010 13:01
rzufik79
Chciałbym podzielić się z wami jak ja to widzę. Postulaty postawione w artykule są na pewno ciekawe i spróbuję z nich skorzystać ( jeśli nie ze wszystkich to z kilku na pewno).

Ja osobiście od kilku już wersji FM-a nim rozpocznę grę, włączam edytor i masterkuję sobie w bazie danych. Na czym polegają te zmiany? Otóż moją "karierę" zawsze rozpoczynam od ligi polskiej a po kilku latach ruszam w świat, także zmiany dotyczą tylko i wyłącznie Polski.

Po pierwsze zmieniam reputację polskich rozgrywek np. liga ukraińska ma 14 pkt. polska 11. także dodaję 3 punkty i dobrzy grajkowie nie uciekają z naszego kraju po roku lub dwóch gry.

Po drugie poprawiam całą infrastrukturę ( stadiony, boiska treningowe, dodaję kilka szkółek). Po trzecie zwiększam liczbę widzów na trybunach przypadającą na mecz oraz po czwarte daję klubą trochę kaski (a nie tylko debet i debet). Tak więc bawię się w takiego małego sponsora polskiej piłki, skoro real wydaje ok !100 mln. na człowieczka zwanego Ronaldo to ja przeznaczam połowę tej kwoty na WSZYSTKIE polskie kluby dostępne w edytorze w zależności od reputacji (od 1mln funtów do 100tys) no i wyrównuję nasze krzywdy dziejowe HIHI (nie było komunizmu itd. itp.)

Po tych zabiegach trwających kilka godzinek siadam do gry. Zadacie pytanie po co mi to, to nie jest realne. Odpowiadam dla przyjemności. Gra niestety nie uwzględnia zbytnio zmiany ilości widzów, ciągłe problemy finansowe mi się przejadły, 40mln. państwo z czasem powinno posiadać szkółki piłkarskie itd. Ja więc przenoszę Polskę i naszą skopaną na wyższy poziom i cieszę się grą.

Teraz gram POLONIĄ POZNAŃ która w rzeczywistości pałęta się między A klasą a ligą okręgową
(przemianowałem sobie jeden z klubów z 3 ligi kujawsko- pomorsko-wielkopolskiej z dodatku, od czego są fuzje HEHE) zmieniłem barwy, stworzyłem logo, na koncie obecnie posiadam 300tys. złoty i po dwóch sezonach jestem w I lidze. średnio na mecze przychodzi do mnie od 2.500 do 3.200 i uwierzcie mi muszę się starać aby nie przedobrzyć z kasą a zawodników ściągam za free, grają u mnie zawodnicy o których istnieniu nie miałem pojęcia.

Co do reszty wspomagaczy grą korzystam ewentualnie jedynie z taktyki ale po własnych przeróbkach i jak już wspomniałem na początku zastosuję się na pewno do kilku zasad z artykułu. Pozdrawiam
13 października 2010 14:48
smetek
patrzac z punktu widzenia mojego czy autora punktu widzenia dla naszego "ceemowego" pokolenia jest ciekawy, i zaiste za prawde uznac trzeba, ze "dobra zabawa jest wykluczona",

wydaje mi sie, ze pokolenie graczy od okolicy cm 03-04 juz ma inne podejscie do gry, jest nastawione na "masowke", czyli Szombierki Bytom i 7x LM... co kto lubi, napewno nie wypada sie z tym obnosic, bo jest to poprostu oszustwo... ale skoro sa osoby, ktorym sprawia to przyjemnosc... ich prywatna sprawa, byle by sie nie napinali jacy oni sa "zajebisci"


ostatni FM, w ktorym udalo mi sie odniesc znaczace sukcesy to FM 2008, przez co nadal z wielkim zapalem zasiadam do FM 2010, w szczegolnosci z dodatkiem PL Update, gdzie moge sobie poprowadzic "rasowe" ogorki i jak otrę sie o awans, daje wielka satysfakcje

pozdrawiam "starych" wyjadaczy
13 października 2010 17:36
afcks
oldgunz, nikt nie nakazuje gry w taki sposob, ale artykul ma wydzwiek pietnujacy(moze zbyt ostre slowo, ale mam nadzieje ze rozumiecie, bo mam problem z wymienieniem go na inne) gre na zasadach innych niz HC(co w moim odczuciu z realizmem tez ma malo wspolnego - od kiedy to nie mozna zatrudnic anglika na stanowisko asystenta? czy mozna ale tylko wtedy gdy samemu sie po angielsku w zyciu mowi? czemu nie mozna scoutowac wybranych przez siebie zawodnikow? dla mnie to czysty nonsens;]).
Glosik, jak juz wyzej napisalem, nie byloby problemem zatrdnienie obcokrajowca, jesli tylko mowilby plynnie w jezykach w ktorych mowie ja.
13 października 2010 18:09
Tofu
W wisle niby zatrudnili Maaskanta, w Legii zatrudniali jakichś holendrow... ale wyniki mówią same za siebie :-k

Dobry artykuł. Aż włączę FM-a... :)
13 października 2010 18:56
malafin
dobra robota piotrze. swoja droga czesto tak wlasnie grywalem z ta roznica, ze zatrudnialem sprawdzonych przez siebie zawodnikow - ograniczalem margines bledu.


(co do komentarzy... ta polska mentalnosc...)
13 października 2010 20:12
kacpergawlo
Według mnie oszustwa oczywiście zabierają przyjemność gry, ale tryb HC jest przesadą. Kilka punktów jest samookalaczaniem się bez wielkiego powodu. Najbardziej absurdalna wydaja mi się zasada z językami. Stosując ją w efekcie mamy graczy tylko z jednego kraju, a to nie jest realne. W Wiśle 10 graczy nie zna nawet podstaw polskiego, a jakoś grają, praktycznie nie ma zespołu w Ekstraklasie, który nie posiadałby w kadrze gracza, który jeszcze naszego, jakże pięknego języka nie opanował, dlatego respektowanie tej reguły jest dla mnie absurdem. W końcu piłkarz ma grać, a nie gadać.
13 października 2010 21:03
Głosik
ale ta zasada nie dotyczy graczy, a personelu w sztabie szkoleniowym ;-)

Cytat:

ci, którzy mają bezpośredni kontakt z piłkarzami (trenerzy, asystenci, fizjoterapeuci)

13 października 2010 21:35
kacpergawlo
Ups to źle przeczytałem :D.

Tyle, że i tak pare przykładów by się znalazło, choć z tym to idzie się jeszcze zgodzić.
13 października 2010 21:44
chopek
Moim zdaniem nie idzie o to, żeby jechać według zasad HC jakby się miało do czynienia z pismem świętym. Odstępstwa są (chyba) dopuszczalne.

Załóżmy taka sytuację. Gramy enty sezon, zmieniamy pracodawce i kraj pracy, ale jesteśmy na tyle zżyci ze sztabem, że ciągniemy ich za sobą. No i co, że nie znają języków, takie metody są praktykowane.

Dodatkowo jak napisałem kilka postów wyżej, korzystanie z zawodników z listy transferowej to też jest norma.

Kolejna sprawa, mając wczytanych kilka lig mamy do wglądu typowe statystyki piłkarzy w nich grających (gole, asysty, średnia ocen, itp.) więc obejmowanie skautingiem wyróżniających się podczas sezonu zawodników to też norma.

Tryb HC jak najbardziej, ale nie wbijajmy go w jakieś bardzo sztywne ramy, a jeżeli już to napewno nie tak sztywne jak zaproponował Piotr, bo tak rygorystyczne podejście jest przesadą.
14 października 2010 9:10
toto1010
Grałem w FM2009 na prawie takich zasadach jak 1 przykład (bez poprawiania umiejętności i jak dodawałem kasę to po jakimś czasie ją zwracałem z procentem :D taka pożyczka + poprawiłem po EURO 2012 większym klubom szkółki i bazy).
Do dziś pewnie by mi się gra nie znudziła ale miałem przerwę,a potem kupiłem 2010 i już gram w tą wersję ale już bez żadnych pomocy(ale oczywiście nie tryb HC, wykorzystuje możliwości gry). Po 2 sezonach w FM2010 i 20 w FM2009 gra sprawia mi taką samą przyjemność :)
14 października 2010 9:19
SzuSzu19
A ja nie wiedziałem że gram prawie na HC, pomimo tego że już tyle czasu przy fm spędziłem. Nie wiem tylko - wg mnie trudniej, bo np. Odchodzi pierwsze okno transferowe, do tego zawsze dostajemy zespół z najniższej ligi, więc pierwszy punkt wykonany, ale zawsze zaczynam grę... Na bezrobociu. I jeśli nie weźmie mnie jakaś drużyna z I ligi polskiej, to muszę czekać do stycznia-marca na jakieś oferty zza granicy.
14 października 2010 10:41
guezmir
Niby nic nowego Piotrze, ale miło, że napisałeś taki artykuł :)
Sam ostatnio broniłem czystej gry pod manifestem Pucka.
Takie artykuły powinny ukazywać się na CMrev. Aprobujmy czystą grę, NIE przekrętom i brakowi ambicji! :]
14 października 2010 22:56
stefan84
To ja swoje, jeszcze raz o językach. Tłumaczycie, a ja dalej nie wiem co ma wspólnego ta Zasada Numer Siedem z realizmem =) Polonia zatrudniła wcześniej Bakero, który polskiego nie znał, ściągnął swój sztab w którym byli obcokrajowcy, którzy zapewne polskiego nie znali, w Wiśle Robert Maaskant też z tym nie bardzo za pan brat, na świecie też sprowadza się menedżerów i trenerów z zagranicy, którzy dopiero uczą się mowy tubylców. Wiadomo, że lepiej gdyby ją znali, było by to na pewno duże usprawnienie. Ale odmawianie sobie zatrudnienia świetnego fachowca, który chce dla nas pracować z powodu nieznajomości języka jest sztuczne. Już lepiej fakt ten mógłby jakoś ujemnie wpływać na efekty pracy tego trenera. Gra sama powinna wymóc na nas preferowanie takich szkoleniowców, a nie żebyśta sobie rzucali kłody pod nogi =)
15 października 2010 9:52
guezmir
"Sam sobie sprawiłem taką łaźnię i sam się w niej nie spociłem." - to najlepsze zdanie tego felietonu.
15 października 2010 18:17
Brachu
Pucek napisał:

Do Talibanu.



Jakże wielce wyczerpujący komentarz i wnoszący wiele do dyskusji. Cytując autora komentarza "Wara". Siedź i zbawiaj świat na swej stronie, razem z dzielnym Aktywem Robotniczym, który w większości przypadków ma mierne umiejętności ale za to jest wierny.

Nie zawsze trzeba grać HC. można spróbować mHC.

Zasady mHC by JACK:

Zasady gry mHC (moderate HC):
1. Używanie wyłącznie własnoręcznie sporządzonej taktyki.
2. Bazowanie na samodzielnie opracowanym treningu (ograniczenie to nie dotyczy FM2005, gdzie moduł treningowy jest - delikatnie mówiąc - nieudany).
3. Zakaz korzystania z ekranu wyszukiwania Search Screen oraz Quick Search. Oznacza to, że opieramy się wyłącznie na wynikach pracy scoutów. Dodatkowym źródłem informacji mogą być dla nas notatki o zawodnikach, jakie pojawiają się w grze (odpowiednik informacji prasowych ukazujących się w świecie rzeczywistym). Takich piłkarzy możemy dodawać do naszej shortlisty i wysyłać scoutów, w celu ich dokładnego sprawdzenia. Limit zatrudnionych scoutów: 4 liga (i niższe) = 1 scout, 3 liga = 2 scoutów, 2 liga = 3 scoutów, pierwsza liga = bez ograniczeń.
4. Do klubu można zatrudniać wyłącznie trenerów oraz asystenta posługujących się językiem kraju, w którym gramy. Ograniczenie językowe nie dotyczy scoutów ani fizjoterapeutów. Limit zatrudnionych trenerów jest - dla uproszczenia - taki sam, jak w punkcie 3.
5. Nie korzystamy w grze z edytorów, ani jakichkolwiek programów "wspomagających grę".
6. Grę rozpoczynamy w lidze nie wyższej niż druga (wyjątek = sytuacja, gdy w danym kraju jest dostępna wyłącznie pierwsza liga).
7. Grać można na bazie nie większej niż normalna.

komentarz znajdziecie tutaj
9 listopada 2010 10:54
gilbert_busko
Można też grać po prostu po swojemu, bo na przykład wg mnie część zasad z HC ma się nijak do realiów realnego piłkarskiego świata, więc po co ta z góry nakładana na nas sztuczność wedle której ktoś chce oceniać innych?

Pozdrawiam
9 listopada 2010 13:34
Belijaal
Wielkie dzięki za ten tekst. Po przeczytaniu go utwierdziłem się w przekonaniu, że używanie edytora na dłuższą metę odbiera radość z gry. Przyznaje się bez bicia, że ja również używałem FMRTE. Moja gra polegała na tym, że pierwsza rzeczą przed rozpoczęciem rozgrywki było wyedytowanie niemal wszystkiego. Malo kasy na płace i transfery ? Klik klik problem z głowy , grajkowie puchną po 45 min? Klik klik i już mam Husseina Bolta z kondycją maratończyka w jednym. Układanie taktyki ? A po co ? Wszystko automatycznie/domyślnie i gram. Pierwszy mecz 8:0 drugi 11:0 wow ale mama zaje….a ekipę . Wszyscy dostają lanie jak leci, a jedyną zagadką było to, ile silnik gry da sobie pyknąć bramek. Po którymś meczu z kolei zauważyłem, że tak naprawdę to mi taka gra po prostu zaczyna wisieć. Po co grać skoro i tak wygram ? Obojętne kto by to był Barca , Real , Manchester czy Chelsea. Wszyscy dostają równo w dupę. Po niecałym tygodniu gra za 50€ wylądowała na półce. Powód ? Nuda ! Przyczyną jak łatwo się domyślić było używanie edytora, co skutecznie odebrało mi radość z gry. Upłynęło trochę czasu , który poświeciłem na zadawaniu sobie pytania czy w ogóle warto było kupować grę ? Jeśli tak to po kiego diabła ją „ulepszać” ? Robiąc to jednocześnie psułem sobie zabawę i odbierałem radość z gry. Niedawno znów zacząłem grać, tym razem bez edytora i radocha jest o wiele większa, a niżeli z załączonym FMRTE . Monotonię zastąpiła ciekawość czy taktyka i ustawienie okażą się skuteczne, niepewność wyniku meczu … To wciąż ta sama gra ale jakże inna od tej edytowanej. LEPSZA ! Radość z wygranej , awansu jest o wiele większa od tej „edytowanej” bo wiem, że sukces zawdzięczam sobie samemu, a nie jakiemuś programowi. Do tego dochodzi jeszcze coś. Coś czego używający edytora raczej nie zazna. To coś nazywa się DUMA. Bycie dumnym z własnych dokonań to cholernie fajne uczucie.
24 czerwca 2011 22:25


 


Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu