Kiedy Championship Manager 2000/01 przyniósł grywalną ligę polską, jej kształt pozostawiał wiele do życzenia, ale wtedy przeciętny gracz nie zwracał większej uwagi na niedociągnięcia. Liczyło się to, że w naszej ukochanej grze wreszcie będziemy mogli poprowadzić rodzime kluby. W tym też czasie powstawał zalążek tego, co dziś możemy nazywać polską grupą researcherów. Szefem i jednocześnie głównym koordynatorem był i pozostaje do dziś Krzysztof Ścibiorek. Pewnie każdy pamięta, jak nasz główny researcher "przepakował" swój kochany Widzew sprawiając, że ekipa z robotniczej dzielnicy Łodzi była jedną z najsilniejszych we wspomnianym CM-ie.
Kolejna odsłona gry przyniosła "wynalazki" z piekła rodem, których autorem był dziennikarz jednej ze stołecznych gazet - Marcin Harasimowicz, który oczywiście nie mógł zapomnieć o stworzeniu samego siebie. Sam fakt dodania swojej osoby do bazy danych może nie był jakimś wielkim przestępstwem, ale wykreowanie się na gwiazdę ligi było ogromnym nieporozumieniem. Widzew nadal pozostawał mocny, ale tym razem prym wiodła Wisła, w barwach której grała banda nafaszerowanych cyferkami cyborgów. Trzeba jednak powiedzieć, że od trzeciej edycji, w której nasza liga się pojawiała, stan polskiej bazy danych znacząco poprawił się. Wtedy to Polska Scena CM-a przeżywała swój największy rozkwit i najłatwiej było o osoby, które byłyby w stanie w miarę realistycznie odwzorować zawodników grających w swoich klubach. Paradoksalnie, im baza stawała się lepsza tym była poddawana coraz większej krytyce, bo wymagania fanów rosły. Rozrastała się scena, zwiększała się ilość użytkowników scenowego forum, telekomunikacja podłączała coraz więcej osób do sieci...
Walka researchera z każdą kolejną odsłoną gry zazwyczaj kończyła się połowicznym sukcesem. Twórcy gry dostarczali wprawdzie coraz bardziej rozbudowane edytory, ale zapominali przy tym wysyłać w miarę dobrze opracowaną instrukcję. Tym samym w jednej wersji gry wystarczyło, że zawodnik miał wysoki atrybut "consistency" i od razy był lepszy od graczy, którzy pozostałe atrybuty mieli od niego wyższe. Dlaczego doszło do takiej sytuacji? Ponieważ SI nie było w stanie dokładnie zdefiniować, za co ten atrybut odpowiada i researcherzy wpisywali wartość, która po prostu im się podobała.
Graczom może wydawać się dziwne, dlaczego w polskiej lidze jest sporo błędów, ale prosiłbym obiektywnie spojrzeć na rozmiary, do jakich rozrosła się baza danych. Dwie osoby odpowiedzialne za jej ostateczny kształt nie są w stanie wyłapać wszystkich błędów. Nie możemy zapominać o tym, że kluby opracowują ludzie, którzy prywatnie są ich kibicami. Logiczne więc jest, że nawet najbardziej obiektywny researcher będzie chciał ugrać jak najwięcej dla swojego klubu. To wszystko prowadzi do mniejszych lub większych wypaczeń. W tym roku zaproponowałem otwartą dyskusję na CM Forum dotyczącą reputacji poszczególnych zespołów. Możecie sami ocenić jak idealnym zespołem w oczach fanów Łódzkiego Klubu Sportowego jest ta drużyna, czy też jak bardzo znaną na świecie marką jest Legia Warszawa. Takie opinie na publicznym forum pokazują jak trudną pracę musi wykonać researcher.
Są też tacy, którzy chwalą to, co do tej pory osiągnął nasz zespół researcherów. Muszę przyznać, że pozytywnie odbieram współpracę z większością osób, które podejmują trud opracowania swoich klubów. Ja do tego zespołu należę od ponad 7 lat. Również miałem trudne początki i zdarzało mi się dwa razy wypuścić przesadnie dopakowany swój klub (Odrę Wodzisław - dop. Perez). Trzeba jednak pamiętać o jednym - nie zawsze dobrze opracowany klub będzie dobrze odnajdował się w realiach gry. Już wyjaśniam o co chodzi. Jestem jedną z nielicznych osób, która przez lata miała dojścia do osób zasiadających w radzie nadzorczej klubu, więc mogłem w miarę realistycznie odwzorować budżet klubu i pensje piłkarzy. Inni researcherzy albo w ogóle nie wpisywali pensji graczy, albo robili to na przysłowiowego "czuja". Do czego to doprowadzało? Brak balansu w budżecie i masowa wyprzedaż zawodników lub hordy najemników kupowane tylko dlatego, że klub nie wykorzystywał w dniu rozpoczęcia gry nawet 50 proc. budżetu płacowego. Trudno za to winić opiekunów klubów, bo przecież każdy chce dobrze.
Kolejnym utrudnieniem dla nas jest to, że betatesterzy otrzymują grę z bazą danych poprzedniczki. Najnowszą bazę danych, która do tego jest niekompletna, dostajemy dopiero w końcowym etapie prac, kiedy możemy sobie pozwolić jedynie na kosmetyczne zmiany. Tak więc nawet najlepsze chęci i najbardziej zgrana ekipa nie gwarantuje końcowego sukcesu. Na drodze stoi tyle przeszkód do pokonania, że czasem nie jesteśmy w stanie ich przeskoczyć.
Mam nadzieję, że najnowsza odsłona gry przyniesie jeszcze lepszą ligę polską, ale spodziewam się, że nie wszyscy będą z niej zadowoleni. Liczę na pozytywny odzew fanów gry, ale czekam również na słowa krytyki, bez której nie jesteśmy w stanie udoskonalać bazy danych. Ważne żebyście krytykowali z głową. Pamiętajcie, że robimy wszystko, aby gra była jak najlepsza, ale nie zawsze mój pogląd na to, jak dobry jest Robert Lewandowski, będzie zbieżny z Waszym.
Pieniężnej nie. Z tego co wiem pięciu wybranych researcherów dostaje darmowego FM-a, ale mnie osobiscie ta przyjemność nie spotkała za czasów mojego opracowywania Bełchatowa.
Czy researcher otrzymuje jakieś wynagrodzenie albo inne gratyfikacje za swoją pracę? Czy wszystko zbiera koordynator?